logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
457 online
55 268 626

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Jak dobrze zarobić na brzydkiej nieruchomości i jak zaoszczędzić na torebce Valentino?

    kk10c

    Jak dobrze zarobić na brzydkiej nieruchomości i jak zaoszczędzić na torebce Valentino?

    TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Miłość nie zawsze jest pewna, a kaska zawsze się przyda w razie czego ...

    TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Miłość nie zawsze jest pewna, a kaska zawsze się przyda w razie czego …

    Trzeba być tylko czujnym. Byłam czujna i kupiłam za niewielkie (jak na świetną lokalizację) pieniądze lokal paszkwil. Mieszkanko pośmiewisko. Zemsta architekta? Ale o tym za chwilę.

    DZISIAJ pierwszy wpis w nowej kategorii, która obok zdrowia, mam nadzieję dla urozmaicenia wrośnie na stałe jak perz w tego bloga, czyli styl życia.

    SWEGO czasu zabrakło mi pie, postanowiłam jak wszyscy pojechać do Stanów i zarobić. Zamierzałam nająć się jako femme de ménage, czyli sprzątaczka.

    Jednak wkrótce okazało się, że nawet kilkuletnie amerykańskie dzieci w przeciwieństwie do mnie rozumieją słowa w kształcie: ścierka, szmata do podłogi, albo dajmy na to: parapet. Zostałam więc przez Madame Brown pożegnana i moja kariera kobiety od utrzymywania czystości w domach skończyła się tuż przed początkiem.

    OKAZAŁO się jednak, że nawet kilkuletnie amerykańskie dzieci nie potrafią w technice akrylowej (imitującej olejną) malować sporego obrazu dziennie.

    Jednak ja potrafiłam, co okazało się intratne dla pewnego pospolitego czikagowskiego marszanda z Jackowa (Ci co wiedzą skąd – to wiedzą, uśmieszek) i w rezultacie dla mnie.

    Po pewnym, niezadługim czasie, wróciłam do Polski z postanowieniem zakupu nieruchomości, aby na niej jeszcze więcej zarobić. Zamierzałam kupić jakąś rzecz trwale powiązaną z kondygnacją (obojętnie na którym piętrze), byle w dobrej lokalizacji.

    NIESTETY dobre lokalizacje są zwykle bardzo drogie, a moje finanse nie były zbyt duże, to eufemizm, bo w żadnym razie nie było mnie stać na dobrą lokalizację. Wpadłam na pomysł, że każdy deweloper, w tym ten budujący w najbardziej prestiżowych miejscach miasta, ma jakiś „lokal typu kiła”, jakiś syfilis z widokiem na coś czego za nic w świecie nie nazwałbyś widokiem, ani czego za nic w świecie nie kupiliby bogaci.

    A więc coś w sam raz dla mnie.

    W pewnym momencie deweloper traci nadzieję i chcąc w końcu pozbyć się mało atrakcyjnej powierzchni wymięka i spuszcza cenę. Trzeba być tylko czujnym. Byłam czujna i kupiłam, za niewielkie jak na świetną lokalizację pieniądze, lokal paszkwil.

    Mieszkanko pośmiewisko. Zemsta architekta? Bolał go brzuch może?

    Nikczemny metraż, widok z okien do chrzanu, a rozkład pomieszczeń względem siebie samych, oraz ewentualnej konieczności umieszczenia w nich mebli (wraz z interakcją z oknami) zachęcał do walnięcia się młotkiem w głowę, albo lepiej architekta w genitalia.

    ALE z drugiej strony dzięki temu kretynowi, mogłam zakupić ów mieszkalny rzęch.

    Żeby zarobić na nieruchomości, trzeba mieć na nią jakiś pomysł, lub poczekać na koniunkturę. Niestety kryzys nieruchomości właśnie się rozpoczął, więc czekanie nie wchodziło w grę. Musiałam coś wykoncypować.

    Wymyśliłam więc sobie, że urządzę w tym nędznym lokum komfortowy apartamencik dla mężczyzny singla, może jakiegoś biznesmena, albo nawet plejboja, który będzie chciał mieć małą garsonierę z doskoku, aby z obcasa wieczorem udać się do Prozaca na klabing i co ważniejsze z obcasa nocą niezobowiązująco wrócić.

    Do swojej małej i dzięki mnie niezwykle eleganckiej i designersko rozwiązanej przestrzeni w chronionym przez 24 godziny na dobę apartamentowcu nad rzeką Wisłą. Lokal był bardzo mały, więc tym łatwiej można go było zaaranżować naprawdę drogimi elementami wykończeniowymi, przynajmniej na gałkę.

    Zastosowałam w tym celu następujące zabiegi formalne.

    77

    Wyburzyłam wszystkie ściany działowe, co nie jest w dzisiejszych czasach żadnym ewenementem dla kreatywności. Wszyscy przecież wyburzają ścianki pomiędzy kuchnią i jadalnią, ale nie robią tego w tak małych mieszkaniach. Natomiast ja podjęłam ryzykowną decyzję otwarcia wszystkich funkcji (nie wyłączając łazienki), a jedynie dla przyzwoitości zostawiłam wymknięty wecet wraz z małą umywaleczką.

    Co dzięki temu osiągnęłam?

    To proste, zamiast 40. metrowego zbiorowiska klit, miałam do dyspozycji 40. metrowy salon z jadalnią, albo 40. metrową kuchnię z jadalnią, albo 40. metrową sypialnię i w końcu do wyboru 40. metrową łazienkę.

    Wprowadziłam nowe kierunki (w opozycji skośnej do pierwotnych kątów prostych rzutu) i najbardziej praktyczne z rozwiązań, a jednocześnie szalenie widowiskowe, jeżdżące na szynie podwieszonej u sufitu, dwie tafle szkła lekko satynowego, na wpół przezroczystego, no i hartowanego.

    Te szkła niczym kurtyny można było dowolnie przesuwać wydzielając nie do końca formalnie podzieloną przestrzeń. Można było odgrodzić sypialnię od kuchni, albo tylko od salonu. Można było również połączyć całą przestrzeń wnętrza rozsuwając kurtyny na boki.

    Nie chciałam, aby na podłodze pojawiła się szyna, więc szyby tylko wisiały w powietrzu, a rowek wycięty w podłodze (o twardości kamienia) działał jak prowadnica ochronna, ale w żadnym wypadku nie burzył harmonii podłogi.

     

    PEWIEN amerykański/nowojorski designer zdradził mi kiedyś tajemnicę o Castoramie. Mianowicie w Castoramie obok całych naręczy przeciętności zawsze można znaleźć taką podłogę, która rzuca na kolana.

    KIEDYŚ kupiłam niesamowity i gruby olejowany i postarzany dąb, a do tego mikro wnętrza kupiłam podłogę tekową, o twardości kamienia. Co to oznacza? Że możesz ją szlifować jak kamień i jak na kamień wylać wiadro wody. A nawet jak się trochę „napije” i „spuchnie”, to po czasie wszystko wróci do ideału. Tak inne drewno nie postępuje.

    OWE podłogi są drogie, nawet w Castoramie, ale i tak jest to pestka w porównaniu z ich cenami w sklepach z ekskluzywnymi podłogami. Za Castoramą stoi jeszcze jeden atut, mianowicie, nawet jak Ci zostaje tylko jedna deska, to Castorama ją przyjmuje i oddaje kasę. A nawet jedna deska ma swoją cenę.

    1010

    Żeby było jeszcze bardziej designersko na szklanych drzwiach do prysznica firmy Versace (za dodatkową opłatą, w sumie nie tak wielką – około 700 zło) jak na prestiżowy/nuworyszowski (?) efekt zleciłam wypiaskowanie meduzy Versacego.

    Kuchnię zrobiłam niejako oszczędną, bo z lakierowanego piaskowo i na wysoki połysk MDF-u w kolorze ecru i czarnym, ale walnęłam na nią 6-cio centymetrowy blat z pomarańczowego korianu, bardzo drogiego materiału o trwałości kamienia, ale przy takich niewielkich ilościach do przełknięcia dla inwestora, czyli mnie.

    99

    Na posadzkę okolic kuchni i strefy wejściowej i fragmentu nad blatami kuchennymi i za okapem (no i tutaj trochę poszalałam), bo zamówiłam całe slaby szlifowanego granitu. Czyli nie kafle, tylko całe połacie kamienia dosłownie w paru kawałkach, bo nie można ich było wnieść w całości do wnętrza.

    Na koniec kilka designerskich dodatków, jak drobna mozaika z białego szkła w łazience i toalecie, kubistyczne krany i.

    88
    I wiedziałam już, że jak tylko jakiś singiel wpadnie zobaczyć ten lokal, wcześniej jadąc na drugie piętro apartamentowca (z eleganckim konsjerżem za eleganckim okienkiem w kształcie dużego koła), a więc jadąc bezszmerową windą, w końcu wejdzie do tego lokum, dawnego paszkwilu i nie będzie się nawet zastanawiał nad widokami z okien. 

    Gdy tylko uzmysłowi sobie co będzie oglądał leżąc wygodnie w pościeli, kiedy jego ewentualny gość dowolnej płci weźmie długi prysznic.

    Jako pierwsza wpadła oglądnąć mieszkanie mała rodzinka i uciekli przerażeni, szczególnie żona, kiedy dojrzała niemy zachwyt w gałce hasbenda.

    Potem była latorośl z rodzicami, którzy zamierzali kupić coś małego dziecku na czas studiów w Krakowie. I o ile latorośl tym razem płci żeńskiej oszalała na punkcie apartamentu (bo tak się już zaczęło szumnie o paszkwilu mówić), o tyle rodzice rozbieganym wzrokiem niezrozumienia ani dla sztuki, ani dla adolescencji zaczęli wypychać latorośl za drzwi z nieszczerymi uśmieszkami.

    W kształcie: – to my się jeszcze zastanowimy.

    A potem nadszedł singiel, biznesmen i po kwadransie przechadzania się w całkowitym milczeniu, tam i z powrotem, co stanowiło zaledwie 9 pełnych kroków, powiedział:

    – Biorę.

    I właśnie z tego powodu i dopiero w tym momencie Droga Socjeto moje saksy okazały się baaaardzo opłacalne.

    Ale dzisiaj mam jeszcze drugą część opowieści, a nawet DIY, bo zwróćcie tylko uwagę na torebkę, która po chojracku zwisa z mojego ramienia. Rzadko z tendencją do nigdy ubieram szpilki, ale właśnie wybierałam się na spotkanie klasowe, a klasowi kumple w żadnym wypadku nie tolerują moich trampek, pepegów i fajfingersów.

    tordetal

    Ale nie w tym rzecz, gdyż chcę opowiedzieć dykteryjkę o torebce. Kiedyś jadąc szybkim pociągiem Nicea – Paris (łiiiii, sie jechało sie, łiiiii), a więc w pociągu dostrzegłam kobietę z torebką, która rzuciła mnie na kolana.

    COŚ o idealnych/złotych proporcjach koperty, było wykonane z surowego płótna malarskiego, zawieszonego na cienkim brązowym paseczku, a następnie na szarej kanwie migotały pęki kwiatów ze szklanych paciorków, a raczej rureczek.

    OD dziecka urzekał mnie strój krakowski, ale tam paciorki pojawiały się na miękkim aksamicie, a tutaj pozorna antylogia surowego, a może dla niektórych brzydkiego szarego płótna, w zestawieniu z blikujących światłem kolorowych rureczek. Niby nic takiego, ale dreszcz emocji przeleciał mi po garbie: – muszę mieć coś takiego!

    Będąc już w Paryżu całkiem przypadkowo odkryłam, że torebka pochodziła z przedostatniej kolekcji wielkiego mistrza wysokiego krawiectwa Valentino. Nawet się zdziwiłam, bo przenigdy nie pomyślałbym o nim w kontekście surowej lnianej szarości, a jeżeli coś surowego, to tylko jedwab, ale to geniusz.

    A geniusze, to psychole i wszystko im wolno. Nawet robić doskonałość.

    tor1

    Będąc już w domowych pieleszach postanowiłam coś takiego sobie zrobić. Nie lubię, kiedy ludzie kopiują czyjś styl i nie przyznają się, że są nędznymi epigonami, tylko twierdzą, że się zainspirowali. Yyy …. jasne.

    Jednak powiem szczerze, że jako nędzny naśladowca, na szarej kanwie najpiękniejszego jak dla mnie materiału, który pachnie krową i miodem, naszyłam dziesiątki koralików, a raczej rureczek z krakowskiego stroju.

    Z jakiejś tam torebki użyłam miedzianego ucha i powstała rzecz DIY, niezwykle moim zdanie designerska

    Jedna uwaga. Tych koralików nie można przyszywać byle jaką nitką, gdyż rureczki, jak małe żyletki przetną w końcu nitki, tak jak w moim przypadku, a należy spokojnie udać się do pasmanterii i zakupić nić o wiele trwalszą i odporną na rżnięcie szkła.


    reklamaksiazkiBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 6 387 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Siapa 9 kwietnia 2014 o 18:48

      Wreszcie w całej okazałości. Pepsinko ale z Ciebie piękna kobieta i masz super kopytka. Pozdrawiam

    2. pepsieliot 9 kwietnia 2014 o 18:53

      Siapo thx, sami chcieliście to macie, teraz będziecie dzieci straszyć 😀

    3. Łysica 9 kwietnia 2014 o 20:31

      Dwa zlewy w łazience to czemuś służą, czy to tak ma być?
      Oświeć mnie bo nie łapię.
      To duże jasnoniebiskie w kuchni to lodówka? Jest naprawdę zajebista!
      Zresztą całość mi się podoba.
      Chyba w niedzielę pójdę i dam na tacę, niemożliwe że dałaś fotkę bez gogli!
      Pięknie wyglądasz, KWINTESENCJA KOBIECOŚCI!!!

    4. pepsieliot 9 kwietnia 2014 o 20:52

      w łazience muszą być dwie umywalki, chodzi o te parę chwil wspólnych rano przed orką w korpo 🙂 To jest Łysico standard, ale jak się upierasz miej jedną umywalkę, Tak to jest lodówka pingwin w dużej dowolności artystycznej, powstała tylko w tym kolorze i została wymyślona do designerskich garsonier w taki sposób, chyba jako jedyna na świecie, że może stać jako mebel wolno stojący, to znaczy, że nie musi podpierać ściany, bo jest śliczna również z tyłu! nie widać żadnych wężownic i nic takiego i chodzi całkowicie bezszmerowo, I dzięki za komple 🙂

      1. Łysica 10 kwietnia 2014 o 08:08

        Nie upieram się przy jednej, dwie są dobre bo rano goląc się mogę zobaczyć 4cycuchy a nie tylko 2.
        Jak zostanę milionerem(nie wiem jeszcze kiedy), to poproszę Cię o zaprojektowanie i urządzenie wnętrza mojej chatki.
        No i w końcu napisałaś coś innego niż sprawy kulinarno-zdrowotno-dietetyczne, fajne i fajnie się to czytało, bo ile można gadać o jednym i tym samym.

      2. Jaspis 10 kwietnia 2014 o 10:10

        No Pepsi, jawisz się, jawisz 🙂
        W nawiązaniu do lodówki, właśnie potrzebuje wybrać jakąś side to side , i chciałbym aby była jak najcichsza. Jaki producent tej lodówki ?

        1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 11:34

          Zanussi, ale chyba nie wszystkie są bezszmerowe, musisz to sprawdzić. Smega odradzam, bo pomimo, że designem rzucają na kolana, to raczej są to średniej jakości sprzęty. To samo dotyczy zmywarek (Bosch bije je na głowę, co do wyciągania idealnie suchych naczyń) i kuchenek

    5. inonewe 9 kwietnia 2014 o 21:13

      super post, lubie ogladac ladne wnetrza. Twoje wnatrza sa niesamowite. bajka 🙂 Wiecej wiecej!

    6. inonewe 9 kwietnia 2014 o 21:14

      w pospiechu napisalam i wywnatrznilam sie 😉

      1. pepsieliot 9 kwietnia 2014 o 21:39

        Inonewe bardzo mnie ucieszyłaś 🙂 thx

    7. Euphoria 9 kwietnia 2014 o 21:45

      Ale jazda! Peps! Uwielbiam Cię czytać (no, nie wszystko mi się podoba, ale to normalne) i wiesz, jakbym tę lalunię ze zdjęcia powyżej dostrzegła gdzieś wielkim mieście, to by mi w życiu nigdy do głowy nie przyszło, że oto właśnie widziałam moją znachorkę, co to nosi się sportowo, w życiu nie używa torebki (co najwyżej plecak jaki), nie wie co to szpilki, włosy ma w kolorze de naturat, ledwie tylko chwycone gumką jakąś. Ha ha, to że piękność z Ciebie, to było widać zawsze, nawet w osławionych goglach, ale że kobiecość pełnią całą z Ciebie bić może … Super. Miło Cię widzieć w końcu w całości. Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za wszystko co tu piszesz 🙂

      1. pepsieliot 9 kwietnia 2014 o 21:50

        Euphoria dzięki za piękne słowa, rozumiem kurtuazję i doceniam, pozdrowionka

    8. marycha 9 kwietnia 2014 o 22:01

      Oj nie, oj nie, nie wysyłaj bloga do lamusa, Plisssss. FC to zupełnie coś innego. Blog to jednak pewna intymność!

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 08:55

        Marycho nie zrozumiałaś mnie, blog będzie nadal blogiem, tylko na fejsie, źle się strona nazywała, i teraz będzie prawidłowo, bo nigdy nie byłam Pepsieliot, tylko Pepsi Eliot

    9. rawbbit 9 kwietnia 2014 o 22:43

      podziwiam ludzi którzy potrafią projektować. dla mnie to ciężka sprawa. nigdy nie mam kiedy się za to wziąść, a jak już mam czas to moje pomysły wydają się jakieś takie słabe. mamy mieszkanie od 3 lat i jak narazie ledwo udało się stworzyć miłą kuchnię. chociaż bedna nosi blizny mojej wcześniejszej pomysłowości. ale pierwsza wersja to był dopiero pasztet. nie ten kolor ścian, nie ta faktura, meble to była tragedia. dopiero kilka miesięcy temu udało się to wszystko poprawić. ale pozostałe pomieszczenia wołają o pomoc. w zeszłym roku ratowałam sypialnię, gdyż i ona bardzo ucierpiała w wyniku moich inwencji twórczych 😉 własnoręcznie pokryłam ściany gipsem, pomalowałam. to było coś – chyba z 5 dni siedziałam w tym pokoju 🙂 jednak panowie którzy robili nam podłogi trochę mi te ściany poplamili. a tak na marginesie to również kupiłam podłogi w castoramie – dębowe i olejowane. jednak trudno mi określić czy to dąb postarzany. w każdym razie rewelacja, gdyż można było je ułożyć bez kleju.
      aranżacja wnętrz to jest ostatnio moja obsesja. ciągle szukam inspiracji, więc fajnie, że urozmaiciłaś swój blog o te sprawy.

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 08:57

        rawbitt będzie tutaj wiele porad, jak rozwiązać ścianę,albo małą, albo inną przestzreń, ale tez jak fajnie zrobić śiwąteczny stół 🙂

        1. rawbbit 10 kwietnia 2014 o 11:45

          super 🙂

      2. emily 21 kwietnia 2014 o 23:12

        wziąĆ

    10. Lucjan 9 kwietnia 2014 o 22:48

      Mistrzostwo świata! Bardzo mi się podoba, wszystko! (Czy zauważyłaś, że nieco inaczej piszesz o swoich dziełach niż o diecie? ;))

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 09:11

        Nie zauważyłam :))

    11. klepsydra 9 kwietnia 2014 o 22:54

      Cwaniaro nawet paznokcie zrobiłaś. Wyglądasz jak moja matematyczka z liceum. To była spoko babka, czasem tylko miała jazdy, a wtedy odmawiała dania łatwiejszej grupy [oczywiście koleżankom].
      Na pudla wchodzę tylko po to, aby pooglądać zdjęcia, czy mam zacierać ręce? Nie żebym Cię jako celebrytę traktowała, ale obrazek miły dla oka już tak.

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 09:12

        klepsydra ja tu jakaś nie podobna do siebie jestem 🙂

    12. Gabi Orchita 9 kwietnia 2014 o 23:52

      Hej Pepsi, zapomnialam dopytac wczoraj na fejsie… Skoro ten blog idzie do lamusa tzn że go kasujesz?
      Oby nie!
      A jak tak to daj znac, wydrukuje madre slowka zeby moc do nich wracac!
      Pozdrawiam

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 09:08

        Gabi co się źle wyraziłam, na fejsie będzie nowa strona tego blogu Pepsi Eliot, zamiast starej, aBLOG NIE IDZIE DO LAMUSA

    13. krystyna 10 kwietnia 2014 o 03:17

      Moja mama, z nastaniem ciepełka, usadowiła się na balkonie z „Biegam, bo muszę” i po raz drugi przeczytała Twoje dzieło. Po tym, zakomunikowała mi, cos w tym stylu – „Pepsi musi być niezwykłą kobietą”.
      I miała rację. …
      jesli nie wiesz, mama ma 85 lat.

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 09:16

        Krystyna to Twoja mama jest NIEzwykłą Kobietą, nie mówiąc o Krysi 😀 gorące uściski dla Ciebie i Twojej Mamy

    14. Edyta 10 kwietnia 2014 o 08:13

      Co tam Valentino. *Pepsi Eliot* to jest dopiero marka! Inspirujaca, energetyzujaca, i pelna fascynujacych niespodzianek!

    15. alit 10 kwietnia 2014 o 08:28

      tipsy?! nie wierzę…

    16. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 09:10

      Alit no dla chłopaków to zrobiłam 🙂

    17. Art- I-rEne 10 kwietnia 2014 o 09:45

      Witaj Kasiu !
      Dla mnie R E W E L A C J A !
      Kiedyś / dawno temu / szperałam w necie i znalazłam Wasz SKLEP …. na zdjęciu byłaś z MŻ …więc niejako urodę Twą mam zakodowaną , ale to dzisiejsze zdjęcie …
      MISTRZOSTWO ŚWIATA …jak mówią młodzi…..
      A swoją drogą , świetny pomysł , że pokażesz chyba pierwszą Twoją pasję …projektowanie …
      Apartament odlotowy ! Też mnie to interesuje ze względów rodzinnych …wiadomo 🙂
      Świetny BLOG i dzięki za Twoją pracę tutaj włożoną !
      Pozdrawiam bardzo serdecznie 🙂

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 11:28

        Irene bardzo dziękuję 🙂

    18. qoopka 10 kwietnia 2014 o 10:23

      dzisas to najwiekszy szok tego roku…myslalam,ze Pepsi to (tak jak inni mysleli ) predzej i blizej do al naturel wersji all cotton a jednak mozna polaczyc… i dobrze… a mejkap etc tez bez chemiczny ? btw milo poznac 🙂

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 11:31

        Qoopka no co Ty, chemia to była 🙂

    19. Shojin 10 kwietnia 2014 o 11:19

      A ja się znów wyłamię, bo zdecydowanie bardziej zachwyciłaś mnie Peps w wojskowej bluzo-kurtce z demobilu w luźnych jeansach – esencja piękna kobiety 😉
      Aczkolwiek też postuluję o więcej takich „lajfstajlowych” postów z inspirującymi zdjęciami.

      Ale i w tych długich pazurach owocowy ścisk <3

      1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 11:37

        Shojin Kochana, czułam i rozumiem, że się Tobie i wielu ten mój imydż nie spodoba, ale zapewniam Cię, ze to tylko jakiś wybryk i dlatego wrzuciłam tę słit focię 🙂

    20. meganeczek 23 sierpnia 2016 o 09:55

      Pepsi-rob KLONA-szkoda ,ze tak duzo głubkow na swiecie a tak malo PEPSI!!!

      1. pepsieliot 23 sierpnia 2016 o 11:45

        <3

    Dodaj komentarz