logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
154 online
53 996 765

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Jak naturalnie zaciążyć w świecie sztucznych hormonów i małej ilości plemników?

    pełniaJak naturalnie zaciążyć w świecie sztucznych hormonów i małej ilości plemników?

    Ponowna Jolanta,

    W pewnym momencie życia, prawie wszyscy chcą zajść w ciążę, a w innych momentach prawie wszyscy nie chcą.

    O wiele częściej nie chcą, jednak dzisiaj zajmę się sprawami tych, którzy chcą, ale jakoś nie mogą. 

    Od razu zaznaczam, że jeżeli jesteś mężczyzną i chcesz zajść w ciążę, to i tak ten wpis Cię nie dotyczy, gdyż nie trzymam królika w rękawie. Leczenie niepłodności wzrosło w krajach wysoko cywilizowanych, aż o jedną czwartą w ciągu ostatnich pięciu lat. 

    Coraz więcej kobiet zwraca się w kierunku desperackich i drogich metod leczenia, aby zajść w ciążę, nie podejrzewając, że jest właściwie bezpłatna i prosta alternatywa siedząca zupełnie gdzie indziej.

    Jedzenie, które trudno nazwać jedzeniem, dziwna woda, którą pijemy w charakterze napoju, oraz styl życia, który wybieramy dla siebie, w większości powodują ten niehamowany wzrost niepłodności.

    Zanim jeszcze zrozumiesz o co w tym wszystkim biega, należy zadać sobie podstawowe pytanie: 

    Czy są jakieś naturalne metody zapładniania, techniki które możemy podpatrzeć, nauczyć się od innych gatunków zwierząt, albo cywilizacji?

    Wszystkie żywe organizmy pochodzą z tej samej pierwotnej sprzed milionów lat zupy i wszystkie jak jeden mąż nauczyły się dostosowywania do zmieniającego się otoczenia.

    Proces zapładniania jaj jest oczywiście głównym sposobem rozwoju gatunków, dlaczegóż by, akurat ten proces nie został dopieszczony do perfekcji? I to już wiele milionów lat temu?

    Przypatrz się rybom.

    Są jednym z najstarszych gatunków i znają takie techniki nawożenia jaj, które powinny być wskaźnikiem również dla ludzi, jak dbać o swoje jaja.

    Czy sądzisz, że wielkie starożytne cywilizacje, greckie, egipskie, chińskie i rzymskie, bardzo zaawansowane matematycznie i centralnie naukowo, nie zwróciłyby na ten fakt uwagi?

    Na sukcesy w zapładnianiu ryb, zwierząt i ludzi?

    W rzeczywistości w starożytnej Grecji było więcej niż dzisiaj lekarzy specjalistów w takich dziedzinach, jak cukrzyca, nowotwory mózgu i kardiologia. Dla cywilizacji, która przykładowo liczyła wiele setek tysięcy ludzi i trwała tysiące lat, dane statystyczne dostępne do analizy wyników były niezwykle obszerne. 

    Dlatego na przykład Rzymianie nazwali pewne bóstwo Boginią Płodności, właśnie w oparciu o analizy statystyczne. Najwięcej dzieci rodziło się 10 miesięcy księżycowych po każdej pełni.

    Jeden z najbardziej znanych pisarzy rzymskich – Pliniusz Starszy, wyłuszczył bardzo rzeczowo, w swoim ogromnym dziele opisującym życie codziennie Rzymian, że istnieje wspólna koncepcja płodności bezpośrednio związana z jednym czynnikiem.

    Mianowicie księżycem 

    Dlatego było oczywiste, że Bogini Płodności była dla Rzymian jednocześnie Boginią Księżyca.

    Czy uważasz, że powodem składania jaj przez ryby samice w pełni księżyca jest czystym zbiegiem okoliczności?

    Fakt, że wszystkie starożytne cywilizacje, oraz ryby, praktykowały zapłodnienie czekając na pełnię księżyca, to czy ten fakt nie ma żadnego wpływu na skuteczność zapładniania? 

    Dlatego może się tak zdarzyć, że nawet bez zmiany trybu życia, a więc bez żadnej zmiany, gdy zgra się Twój cykl płodności z pełnią księżyca, masz o wiele większe szanse wtedy na zapłodnienie, bo jesteś człowiekiem, czyli częścią natury.

    To jest wiedza utracona, którą teraz Ci wyłuszczam:

    Największy statystyczny sukces zapłodnienia będzie właśnie w pełni księżyca, szczególnie, gdy inne terminy Cię zawiodły. 

    Owszem obecnie bardzo niewiele jest badań w tym temacie.

    Można dotrzeć do tych przeprowadzanych na koniach w stadninach, gdzie klacze kryte w pełni księżyca o wiele łatwiej zachodziły w ciążę. Nieliczne badania na ludzkich embrionach mrożonych i przechowywanych w bankach płodności, również potwierdzały wyższe wskaźniki sukcesu w pełni księżyca.

    Szczerze?

    Uważam, że to dziwne, że naukowcy raczej wolą ignorować ten fakt. Może za dużo w tym szamanki natury?

    Dlatego w pierwszej kolejności zsynchronizuj swoje płodne dni z pełnią księżyca i wiadomo co masz robić dalej.

    Dodatkowo wiadomo, że dobrze byłoby współgrać odpowiednią dietą.

    Owa dieta musi oczywiście być organiczna, bez żadnych sztucznych hormonów i popijana czystą dobrą wodą.

    No i postaraj się mniej stresować.

    Jednym słowem wyluzuj, również w kwestii zapłodnienia.

    Twoje ciało po pewnym czasie oczyści się, czekaj na pełnię księżyca i umów się z kochankiem na schadzkę. Jest duże prawdopodobieństwo, że zastaniesz zapłodniona.

    Oczywiście niepłodność nie jest tylko problemem kobiety. Fatalna dieta, używki, przeróżne popularne technologie, mogą mieć wpływ na jakość nasienia mężczyzny.

    Im więcej gadania przez telefon komórkowy, tym mniej plemników w nasieniu.

    W samej Wielkiej Brytanii, liczba plemników u mężczyzn spadła o 29% w ciągu ostatniej dekady.

    Telefony komórkowe to fatalna rzecz, wiadomo, że mogą powodować raka mózgu, do tego zmniejszają ilość plemników. W tym wypadku braki trzeba już na pewno zrównoważyć pełnią księżyca.

    Powyższa teoria wzięta została z książki Mateusza Silverstone „Blinded by science”, czyli „Oślepiony przez naukę”, w której autor opowiada o roli terapii alternatywnych, diety, wody, roślin, Księżyca i Słońca, i błądzeniu współczesnej medycyny nie interesującej się środowiskiem naturalnym człowieka.

    To był pierwszy wpis z serii o skuteczniejszym zapładnianiu, bo najskuteczniejszym jest dziecko w kołysce.

    Następne będą dotyczyły konkretnych diet i suplementów. Jednak mogą się okazać zupełnie nieprzydatne, bo całkiem wystarczy pełnia księżyca. Czego wszystkim pragnącym zaciążyć gorąco życzę.


    Chętnym życzę więc ciąż
    peps

    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Jakby co, rzuć też gałką na to:

    Na co komu ta chlorella i chlorella w ciąży?

    Kadm, spirulina i jeszcze nienarodzone, seria dla przyszłych matek

    Krótki kurs w temacie, jak zostać spoko rodzicem?

    (Visited 4 171 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Ani 28 grudnia 2014 o 18:47

      Pepsi, ale Ty wiesz, że Cię uwielbiam, prawda? Jesteś prze kochana, dziękuję i całuski oczywiście 🙂

    2. edyta 28 grudnia 2014 o 19:12

      Wtrace sie.
      Jest mi znany przypadek dziewczyny, ktora walczyla dosc intensywnie o dziecko. Poronlla wiele ciaz, zanim lekarz kazal jej lezec plackiem 9 miesiecy. Ciaze donosila, dziecko urodzilo sie o czasie, ale chore. Nie dalo jej to do myslenia, zaszla drugi raz i drugie dziecko rowniez chore.
      Chce przez to powiedzic, ze byc moze jest tak, ze organizm wie co robi, nie dopuszczajac do ciazy.

    3. edyta 28 grudnia 2014 o 19:19

      ps. ale czadowa ta kartka, gdzie takie rozdaja?

      1. pepsieliot 28 grudnia 2014 o 19:22

        siee podkradło

    4. Lola 28 grudnia 2014 o 20:41

      A Peps, a może wiesz jak naturalnie nie zaciążyć?

      1. pepsieliot 28 grudnia 2014 o 21:29

        To jest temat na inny wpis i raczej od razu Ci powiem, że rewelacji nie ma

    5. najt 29 grudnia 2014 o 08:28

      a jak zgrać ten cykl? 🙂

      1. pepsieliot 29 grudnia 2014 o 09:41

        Najt, wiesz kiedy masz owulację i szukasz w necie daty najbliższej pełni, która mniej więcej zahacza o Twoją owulację, oczywiście nikt Ci nie broni uprawiać coitus przez cały czas oczekiwania na pełnię 😀

    6. nicambitnego 29 grudnia 2014 o 09:44

      Na sam tytuł wpisu ścierpła mi wedżajna – jestem stanowczo na NIE jeżeli chodzi o zaciążanie, ale racja z tym wyluzowaniem: moja znajoma siepła sobie dziecko i zaraz chciała drugie(dziwaczka no 😛 ) . Niestety , tak bardzo chciała, że przez 5 lat usiłowania nic, a chłop prawie zajeżdżony. W końcu dała sobie sianka, że widać tak ma być, że córa ma być jedynaczką i wtem zaskoczyła. Obecnie dziecia mają trzodę liczącą sztuki 3.

    7. sylvii 29 grudnia 2014 o 17:23

      mój nos coś mi mówi, że pewnie będzie dalej co nieco na ten temat, bo nie sądzę Pepsi, abym wiedziała coś, o czym nie wiesz Ty;) w każdym razie zarówno przy pierwszej ciąży, jak w tej, w której obecnie szczęśliwie jestem, poddałam się kuracji z barbituranów, jak określiła napar z czarnej malwy, olej z czarnuszki oraz olej z wiesiołka moja przyjaciółka. dość wspomnieć, że ona po dwóch latach starań zaciążyła w pierwszym cyklu po zastosowaniu wspomnianych specyfików. ja starałam się kilka miesięcy, by również trafiać w pierwszym cyklu po uregulowaniu hormonów tymi naturalnymi metodami.

      1. Marikka 1 stycznia 2015 o 14:12

        Sylvii-mogłabyś przytoczyć konkrety takiej kuracji jaką zrobiła Twoja przyjaciółka? Bylabym wdzięczna jakbym i ja mogła skorzystać 🙂
        Pozdrawiam

    8. erendil 9 stycznia 2015 o 00:14

      no coz mi pozostalo… powiem tak…o …kur…… dawno nie spotkalem tak poj… pogladuf 🙂 ryba, ksiezyc, surojadka. brak slow….

    9. Aneta R 9 lipca 2016 o 14:29

      Witam Pepsi,
      Od lutego tego roku, stosuję się do wielu opisywanych przez Ciebie zasad dbania o zdrowie. Rano piję wodę z cytryną, śniadanie to zielony szejk, po nim jem owoce i warzywa, obiad to zazwyczaj jakaś kasza z warzywami, do tego suplementacja. Biorę spirulinę i chlorellę. Codziennie trenuję. Nie odrzuciłam całkowicie mięsa ponieważ mam mutację genu MTHFR i jeszcze nie do końca poradziłam sobie z tym problemem – przyjmuję metylowaną wersję kwasu foliowego, ale z metylowaną B12 – trudniej ją dostać.
      Taki mnie dopadł problem, – 07 lipca dostałam bardzo skąpego okresu. Do tej pory raczej nie miewałam z nim problemów, występował książkowo co 28 dni i trwał 5 dni, powiedzmy że był średnio obwity. Natomiast, w czwartek z jednodniowym opóźnieniem zaczął mi się ten okres z bardzo skąpym krwawieniem, w nocy można powiedzieć że nic nie wypływa a w dzień to jak bym nie zmieniała podpasek to jedna na cały dzień bez problemu by wystarczyła. I o ile wydawało mi się do tej pory, że umiem odróżnić plamienie od okresu to z tym co teraz mnie zastało nijak nie umiem się „dogadać”, do tego pobolewają mnie piersi. W necie piszą różne rzeczy na temat skąpego okresu, dlatego pomyślałam żeby spytać Ciebie. Co Ty o tym myślisz? Jakieś problemy hormonalne? Ciąża i krwawienie? W poniedziałek pójdę do lekarza.
      Dzięki Pepsi.

      1. pepsieliot 9 lipca 2016 o 18:51

        Kup test ciążowy

    10. Aneta R 9 lipca 2016 o 19:19

      Chciałabym żeby to była ciąża, ale w czwartek robiłam test i wyszedł negatywnie. Przy takim krwawieniu ciąża nawet jak by była to pewnie małe szanse żeby się utrzymała. może to początkowe stadium poronienia ale też jakoś mi to nie pasuje…bo nie boli mnie brzuch a przy poronieniu są skurcze i to bolesne.
      Do tego wciąż bolą mnie piersi ale nie są nabrzmiałe. Może maca pomoże? Ale to pewnie trzeba długo brać żeby był efekt?
      Kupię test i sprawdzę jeszcze raz,, chociaż uważam, że ciąża i krwawienie to raczej nie prowadzi do niczego dobrego.
      Dziękuję Pepsi.

      1. pepsieliot 9 lipca 2016 o 20:31

        Aneto ale czasami kobietom zdarzają się takie anomalia

    11. Aneta R 9 lipca 2016 o 21:28

      Dziękuję, choć to marne pocieszenie.
      Uzbroiłam się w cierpliwość i czekam co będzie dalej, zobaczymy co przyniesie jutro…
      Dzisiaj byłam w aptece ale celowo nie kupiłam testu, bałam się że jak wyjdzie pozytywnie a to krwawienie się rozpędzi to będę miała kolejne poronienie na koncie. Chyba jednak nie ucieknę przed tym…

    12. Aneta R 16 lipca 2016 o 19:30

      GrzegorzuAdamie, Pepsi, proszę o pomoc. Pokrótce: spóźnił mi się okres o jeden dzień, krwawienie było bardzo skąpe trwało trzy dni, przeszło w (brudne) plamienie i trwało jeszcze pięć dni. Test ciążowy nie wykrywał ciąży.
      Lekarz zlecił badanie usg, wynik: podejrzenie przegrody w jamie macicy, zatoka Douglasa – warstwa wolnego płynu grubości 19mm.
      Następnie lekarz po obejrzeniu wyniku usg zlecił badanie krwi:
      Badania krwi
      Prolaktyna wynik 270,60 norma to 102-496
      Estradiol w 9 dniu cyklu wynik 115,80
      Beta-HCG wynik <0,100
      Tsh 4,30 (mam hashimoto, do tej pory wynik 2 z hakiem a teraz nagle poszło w górę)
      FT4 1,19

      Lekarze nic mi nie mówili na temat płynu w zatoce Douglasa a w Internecie piszą dużo na ten temat, tak, że można się mocno przestraszyć. Może wiecie coś w temacie?

    13. bega 4 sierpnia 2016 o 12:45

      A ja mam pytanie trochę z innej beczki (jeśli się nie powtarzam): a na rowerze to w ciąży mogę jeździć? bo wszędzie słyszę że nie a ja do pracy tak się dostaję:/ dlaczego rower miałby mi zaszkodzic? po wybojach owszem ale po chodniku? ulicy? prostej ogólnie drodze?

    14. Beata 20 września 2016 o 12:27

      A co może oznaczać (przy staraniu się o dziecko) poowulacyjny ból /kłócie lewego jajnika (czyli trwa już 2,5 tygodnia). Test robiłam wczoraj ale po pracy, siuski rozcieńczone (35 dzień cyklu) i wyszedł negatywny..

    15. ruda 24 stycznia 2017 o 13:05

      Droga Pepsi,
      Żyłam sobie tu i teraz pracując w korpo – nadal pracuję. Na tyle jednak świadomie by mieć przytomność, iż w sprawach niezależnych ode mnie nie będę kopała się z koniem. Nie o pracę tu chodzi….. Żyjąc tu i teraz nie odezwał się we mnie zew macierzyństwa. Powiesz: może nie musiał…. Długo też nie mogłam spotkać na swojej drodze odpowiedzialnego partnera, z którym mogłabym założyć rodzinę (własna rodzina to jedna z moich marzeń). Właściwie to odpowiednim partnerem warunkowałam moje szczęście rodzinne. Nie chciałam sobie „zafundować” dziecka, które byłoby nieszczęśliwe w byle jakiej rodzinie. Nie chciałam też by dziecko wychowywało się bez ojca. Znalazłam partnera i choć nie mam od życia dużych oczekiwań, to mogę powiedzieć że mam wszystko: kochającego człowieka przy sobie, pracę którą lubię i w której się odnajduję, kochających i zdrowych rodziców, dom, urlop gdzie chcę i kiedy chcę. Mam urodę, czas dla siebie, przychylność ludzi…….nie mam dziecka. Straszą w mediach że po 40-stce jest trudniej. Niejako w odpowiedzi na takie strachy, ale też i dla samej siebie zaczęłam dbać o siebie: dobra dieta, suplementy, joga, masaż stóp, śpiewanie mantr, modlitwy, picie ziółek, owulacja i sex w pełni księżyca, ostatnio Twój blog ………….dziecko nie przychodzi. Ile jeszcze? -pytam samą siebie płacząc w dniu przyjścia miesiączki. Nie próbowałam jeszcze akupunktury, medytacji i nie wiem czego jeszcze, ale czy o to Droga Pepsi chodzi? Czy to wszystko przyprowadzi mi/nam dziecko? Nie! nie patrzę z zazdrością na kobiety w ciąży – no! może minimalnie, nie piszczę na widok małych dzieci – nie zbzikowałam do tego stopnia (jeszcze). Nie myślę też o in vitro, bo wymarzyłam sobie że najszczęśliwsze będzie to maleństwo, które przyjdzie do mnie w sposób naturalny. Napisz proszę Droga Pepsi jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Jak skupić się na tu i teraz słysząc coraz głośniejsze bicie zegara. To strach, prawda?
      PS. Nadmienię: mam Hashimoto – TSH na właściwym poziomie uregulowane euthyroxem + endometriozę I stopnia (piję na nią dużo wody z cytryną, imbirem i kurkumą, jem babkę płesznik, ostropest, orzechy brazylijskie, B12, kwas foliowy, olej z wiesiołka, kokosowy…cuda). Uwielbiam słodycze, poważnie je ograniczyłam, ale nadal wołają mnie do siebie. Unikam glutenu, nie jem soi, jem mięso, nie piję kawy. Na co dzień jestem wesołą, uczynną i otwartą na innych osobą. Miesiączki regularne, aczkolwiek cykl 24-25 dni. Plemniki partnera są w porzo. Lekarze zwalają winę na wiek, a ja dostaję piany.

    Dodaj komentarz