Strefa VIP
Sklep
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
272 online
49 373 276

TWOJA TRAWA JECZMIENNA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie
Archiwum
Jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi?

Jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi?

Komć:

Pepsi, a jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi?

Odkąd porzucam swoje ego na rzecz życia chwilą obecną mam z tym problem. To się najbardziej uwidacznia wśród osób, które mają bardzo przerośnięte ego. Wtedy kompletnie nie wiem o czym mam z takimi osobami rozmawiać. Zwłaszcza jeśli to są osoby z bliskiej rodziny. Niczym radar wyczuwam wtedy, ze dla takiego delikwenta jestem po prostu jakimś przedmiotem, który ma wzdychać, skakać i przyklaskiwać na każde słowo.

Nie mam też tematu do rozmowy, wszystko kręci się wokół tego co „jara” EGO, kariera, polityka, utalentowane dzieci, zarąbiste wakacje, odjechane telefony, itp.

Czuję się wtedy jakby ten pasożyt ego w drugiej osobie wysysał ze mnie całą energię. Takie osoby najczęściej nie są oczywiście kompletnie zainteresowane moim życiem (bo po co? to nie rajcuje ich ego). Generalnie przyjęłam zasadę, że nie rozwijam dalej takich kontaktów, z tymże jest problem jeśli dotyczy to najbliższej rodziny. Poradź.

TU KUPISZ doskonały detox z chlorofilem trawa jęczmienna z Nowej Zelandii BARLEY GRASS 100% ORGANIC This is Bio

Yyy … łi.

Przede wszystkim bardzo dziękuję Ci za komentarz i postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię.

Powiedzmy sobie jasno, że nikt, żadna sytuacja z zewnątrz, żaden człowiek nie jest w stanie z Ciebie niczego wyciągnąć, wyssać, czy coś w tym guście, że to wszystko wypływa z Ciebie i z Twojej projekcji rzeczywistości. Czyli, że nikt nie jest tak naprawdę winny, Ty też nie, ale to co czujesz pochodzi od Ciebie. Ów dyskomfort emocjonalny jest reakcją na Twoje myśli.

Z niewiadomych przyczyn ludzie cały czas czegoś szukają. Jakby byli jakąś przepastną dziurą, której nie da się nasycić, zapchać, czy wypełnić. Zapewne zadawałaś sobie pytanie, dlaczego ludzie zamożni wciąż gromadzą pieniądze? Dlaczego bogaci wciąż muszą zarabiać jeszcze więcej? Dlaczego jest nam stale nie dość?

Ludzie wciąż czegoś poszukują i nigdy tego nie znajdą

Nawet nie dlatego, że nie wiedzą czego szukają, ale dlatego, że tam gdzie szukają tego nie ma.

Ładna jest przypowieść („Bliskość” Osho) o pewnej lasce Rabi, która zgubiła w domu igłę. Szukała jej jednak na dworze, bo tam było jasno i przestrzennie, a w domu zbyt ciemno i ciasno, żeby igły wygodnie szukać. Na rzut gałki widać, że Rabia przegięła szukając czegoś tam, gdzie na 100% tego czegoś nie było.

Ale Ty, ja i miliony ludzi tak się właśnie zachowujemy, szukamy, szukamy wszędzie, tylko nie tam, gdzie to może być.

Ciebie teraz też zaprząta szukanie na zewnątrz. Nie podoba Ci się, że rodzina wciąż szuka kolejnych przedmiotów, kariery, schodów do wspinania się, fur, komór, wypasionej edukacji, ęą. Szukasz winnego zaistniałej sytuacji.

Tymczasem winnego nie ma. Wszystko co powinnaś zrobić, to udać się do miejsca, gdzie faktycznie znajdziesz to, czego szukasz, czyli do siebie samej. Najpierw zobaczysz ciemność, będzie ciasno i dziwacznie. W pewnym momencie dostrzeżesz małe światło i zaczniesz kumać o co w tym biega.

Teraz, owszem, coraz bardziej świadomie wchodzisz na nową drogę do siebie samej, ale wciąż oceniasz. Szukasz winnego. A winnego nie ma. To wszystko co jest, co Cię denerwuje, sprawia, że odczuwasz dyskomfort jest odpowiedzią Twojego ciała na Twoje myśli. Wszystko jest Twoim własnym programem.

A jest jak jest i wystarczy to zaakceptować

Twoje ego ma się wciąż całkiem dobrze, teraz sobie ubzdurało, że wszyscy wokół Ciebie przy stole to puści, egotyczni, ciemniacy, którzy źle robią Tobie. Ale to Ty sama źle robisz sobie. Szukasz nie tam, gdzie siedzi rozwiązanie.

A ono jak zawsze jest w Tobie. Żeby cokolwiek znaleźć w życiu, trzeba szukać tam, gdzie to jest. A wszystko jest właśnie w Tobie.

Głęboki oddech, spojrzenie na rodzinę i innych ludzi jak na Bogów, Buddów, Jezusów, tyle, że totalnie uśpionych. Nierezonujących z Ziemią. Zaśmianie się ze swojego ego, które wywyższa się na płaszczyźnie matrixu duchowego.

To bardzo wyraźnie przebija przez Twój komentarz. Twoje ego uważa się za coś znacznie lepszego niż ludzie przy stole rodzinnym, a z drugiej strony udaje biednego i pokrzywdzonego, że tak się go pomija też przy tym samym stole.

To są typowe zagrywki ego

Wszystko możesz, nie ma powodów, żebyś się ograniczała. Jeśli nie chcesz z tymi ludźmi zasiadać do biesiad, to tego nie rób. Tylko niech to nie zaprząta Twojej głowy. Wybierasz spotkania, akceptuj, nie oceniaj, oddychaj. Wybierasz nie spotykania, nie rozkminiaj, nie miej wyrzutów sumienia, nie grzeb w tym.

5o Cent i tak zbankrutował

A jakby jednak, niech takie spotkania będą dla Ciebie źródłem radości doświadczania, nie oceniaj nikogo, nie szukaj winnego. Doznawaj, zostań obserwatorem nie ich, tylko siebie, a raczej swojego umysłu. Wtedy dostrzeżesz, w którym momencie wdarła się ocena i wtedy szybko zareagujesz.

Sama doznaję satori wtedy, gdy prowadzę samochód, ponieważ wtedy jestem bardzo uważna, mam oczy dookoła głowy. Wtedy, gdy za szybą auta pojawia się piękny widok, lub kolory, które na mnie silnie działają, jak fiolet i zaraz po tym żółć (lub w odwrotnej kolejności) doznaję satori, czyli kilkusekundowego napadu radości związanego z wyłączeniem ego. 

Ego nie pozwala zobaczyć istoty rzeczy. Nie pozwala zobaczyć czegoś dokładnie takie, jakie to coś jest. Ego zawsze coś wykoślawi. Im większe ego, tym bardziej nieprawdziwy obraz. Ale nawet małe ego daje się we znaki.

a czas nawet nie istnieje

A jest jak jest

Im więcej będzie akceptacji w Twoim życiu, im częściej będziesz mówiła tak, taaaaak, nawet wtedy, gdy jeszcze wczoraj powiedziałabyś nie, tym więcej w Twoim życiu zacznie się dziać dobrego. Zacznie Ci sprzyjać Wszechświat.

Konklużyn:

Nie szukaj winnego, czy winnych. Powiedz teraźniejszości „tak”. Mówienie „nie” teraźniejszości, nigdy nie obróci się w Twoje dobro. Tak to działa. A branie odwetu jest jednym z najgorszych pomysłów. Nie grzeb w tym.

Ile razy pomyślisz, że jesteś ponad to, ponad nich, gubisz drogę do własnego domu.
Siedzisz z nimi przy stole? Powiedz: taaaaaaaak
Albo milcz też na: taaaaaak.
Lovciam


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


(Visited 4 312 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Tysia 26 lutego 2017 o 16:37

    Pepsi, jak ja uwielbiam Cię czytać, od razu robi mi się tak spokojnie i ciepło w sercu… taaaaaaak

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 16:42

      <3

  2. ewa 26 lutego 2017 o 17:18

    To co piszesz działa. W pracy są ludzie, którzy nas nie lubią i ja też na takich trafiłam. Ale jestem szczerze dla nich miła i oni zmienili się w stosunku do mnie. Oni też są mili dla mnie, mimo iż było inaczej na początku. Teraz nawet ich lubię bo zaakceptowałam, że są tacy jakimi są i nauczyłam się być dla wszystkich tak samo miła i sympatyczna i oni teraz są mili dla mnie. W sumie nawet nie obchodzi mnie to czy są w tym szczerzy czy nie. Ale tak się łatwiej żyje 🙂

  3. Adzia 26 lutego 2017 o 17:19

    Ja wlasnie dzis mam gorszy dzien, postanowilam otworzyc Tolle na przypadkowej stronie i oto: ,,to na co calkowicie sie zgodzisz doprowadzi cie do pokoju – wlaczajac w to akceptacje tego, ze nie potrafisz zaakceptowac”. Jeszcze Ty Peps piszesz takie madre rzeczy, dziekuje :-*

  4. AS 26 lutego 2017 o 17:23

    Witajcie
    Mam pytanie w innym temacie – o suplementację askorbinianem sodu. Brała go długi czas około dwa miesiące na przewlekły ból gardła. Brałam zwłaszcza na początku choroby duże ilości. Nie doczytałam, że powinien być przyjmowany z potasem, brałam sam. Teraz z gardłem już lepiej, ale zaczęłam mieć problemy z pęcherzem (mało siusiam) i wydaje mi się, że pobolewają mnie nerki :(, powiększyły się też żyły na nogach. Podejrzewam, że sód zatrzymał wodę w organizmie i porobiły się stany zapalne. Czy jest na to jakiś sposób, czy pozostaje wizyta u nefrologa. Z góry dziękuję za pomoc.

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 17:41

      przede wszystkim zbadać mocz, kreatyninę, mocznik, kwas moczowy, poziom potasu i sodu

    2. grzegorzadam 26 lutego 2017 o 20:40
  5. dari 26 lutego 2017 o 17:43

    Pepsi ja trochę nie w temacie. Mam sińce pod oczami. Mega sińce. Od dziecka. Dochtore zaleca wypełnienie kwasem hialuronowym (sic!!). O jakich niedoborach/chorobach może to świadczyć? Co warto zbadać i suplementować? Mam ich dość i gdyby zmniejszyły się chociaż o połowę byłabym przeszczęśliwa. W Tobie ostatnia nadzieja.

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 17:47

      Uwaga, sińce pod oczami najczęściej nie są oznaką jakichś strasznych rzeczy, ale mogą świadczyć o pewnych niedoborach, a w pierwszej kolejności o odwodnieniu.

      Należy więc pić wodę i nawadniać się.

      Powodem podbitych oczu może też być niedobór B12, albo nadmiar spożywanej soli. I oczywiście niewyspanie. Może się zdarzyć, że wszystkie te przyczyny wystąpią i wtedy koła są naprawdę mroczne.

      Na marginesie, przed klubingiem dobrze byłoby zrobić sobie okład z zielonego ogórka, po plasterku na jedno oko, albo z 2 torebek herbaty, może być rumiankowa.

      Niekiedy sińce pojawiają się przy chorobach nerek, więc badania należy wykonywać

      1. dari 26 lutego 2017 o 18:41

        Dzięki Pepsi, jesteś nieoceniona. Dopiero co trafiłam na Twojego bloga, bo jadam mięso raz na tydzień, a chcę zrezygnować całkowicie i tak oto jestem. B12 nigdy nie suplementowałam, więc pewnie mam niedobory. Jutro lecę na badania i po suple.

    2. grzegorzadam 26 lutego 2017 o 20:41

      Oprócz tych sińcow wszystko w porządku, nie ma innych powodów do zmartwień?

      1. dari 27 lutego 2017 o 14:32

        No właśnie dotąd nie, miałam kiedyś anemię (ze 2 lata temu), ale potem już morfologia była okej, ALE lekarz mi zlecał zawsze samą morfologię, glukozę i badanie moczu (sic!).Pod koniec tygodnia odbieram wyniki badań, które sama sobie zleciłam, sporo pozycji. zobaczymy, czy wyjdzie coś niepokojącego.

  6. Lorka 26 lutego 2017 o 18:27

    dlugo sie motalam, ale odkąd poznałam cztery słowa ho’oponopono..to zen..serio:) ( od jakiegos miesiąca) ucichł dialog w głowie, ludzie mnie przestali irytować, całkowity lotos.. sprowadzają mnie błyskawicznie do tu i teraz .. potrafie siedziec na przeciw drugiej osoby, sluchac jak jej ego sie mota , jak bije piane, albo puszy..a w myslach powtarzam „przepraszam, wybacz mi dziekuje, kocham cię” ..przestałam oceniać..stalam sie obserwatorem.. mysle ,ze to taki sposob, by zagadac swoje ego hehe, nie dac mu się wkręcić..

  7. Sylwia 26 lutego 2017 o 19:15

    Pepsi, pomóż mi proszę rozwiać moją niepewność, co do przyjmowanych przeze mnie suplementów. 1) Biorę 2 miesiące Twoją sprirulinkę i chlorellę – po 5g każdej, więc powinnam się już oczyścić z toksyn. Czy teraz odstawić je i przejść na 4 green? Jak długą zrobić ewentualnie przerwę? 2) Czy przy 4 greenie brać b comleks? 🙂

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 19:56

      Możesz brać i 4 greens i B complex. Nie ma potrzeby robić przerwy z zielonkami, to są pokarmy, ale możesz właśnie sobie zmieniać, momentem do zastanowienia się jest wysoki poziom żelaza, bo są to pokarmy, które podobnie jak podroby, żółtka, czy wątroba, dostarczają go sporo.

  8. asiuli 26 lutego 2017 o 19:27

    Dzięki Pepsi za wpis. Jest super. Ja właśnie zauważałam i nadal zauważam w sobie wieeelkie duchowe ego jak zaczęłam wchodzić na drogę świadomości i bardzo ciężko było mi to przyznać. Z jakiegoś powodu też spotykałam ludzi, którzy non stop „gadali”, potrzebowali być wysłuchani, albo wyżywali się na mnie i swoje frustracje. Droga akceptacji nie jest łatwa, bo trzeba zaakceptować swoje słabości… i nauczyć się kochać siebie i innych. Ja mam problem ze znalezieniem granicy, na ile mam pozwolić innym „krzyczeć na mnie”, i zachowywać spokój . Gdzie buntuje się w sobie bo to smutne że ktoś tak cierpi i wyżywa się na innych, ale nie chce się godzić na takie traktowanie mnie… Ale znowu to ego- traktowanie mnie. Bo to chyba wyłania się potrzeba akceptacji mojej duszy i siebie samej, której sobie nie daję. hmm.Ale gdzie jest granica? Jak zachować się dojrzale i powiedzieć dość? Nie chcę pozwolić emocjom mną rządzić, ale znowu wierzę, że z jakiegoś powodu spotykam takie zachowania. Ufff. Akceptacja. Kończy się na tym, że wybucham płaczem w samotności i przechodzi:)

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 19:52

      jak zmienisz programy na swój temat, zaczniesz oddychać, nie będziesz wchodzić w takie rozkminy, przestaną krzyczeć, albo się zmienią, albo znikną z Twojego otoczenia, to Twój konstrukt myślowy

  9. Carrie 26 lutego 2017 o 21:32

    Z życia Carrie :

    Gdy z moja Sis byłyśmy dużo mniejsze wpadłyśmy na pomysł akcji „Dobro powraca.” Wybrałysmy na początek 2 najbardziej upiorne sąsiadki i uparcie na ich widok rozpromieniałysmy się (ja wcześniej widziałam słoik nutelli żeby uczucie rozpromienienia było autentyczne) i z największymi uśmiechami mówiłysmy im Dzień dobry nie oczekujac na jakąkolwiek reakcję…Po jakichś 3 tygodniach stał się cud-Panie rozpromieniały się na nasz widok i do dziś sa świetnymi sąsiadkami.

    Konklużyn-nutella w naszym życiu przestała być do czegokolwiek potrzebna i opuściła nas.

    Owocki dla Wszystkich 🙂

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 23:20

      śliczna historia 🙂

  10. asiuli 26 lutego 2017 o 21:36

    <3

  11. maartiina 26 lutego 2017 o 22:14

    Są tacy ludzie, którzy jak złośliwe satelity krążą wokół nas i jak się nie wykrzyczą to nie będą sobą. Zignorowanie i zmilczenie jest fajne, bo wtedy ta agresywna słownie osoba może lepiej słyszeć siebie i to co mówi. A jej ostatnie słowo będzie wybrzmiewać w ciszy i w końcu jak bumerang wróci do nadawcy. Na szczęście już tego nie muszę praktykować, bo pozbyłam się toksycznej osoby z mojego życia, ale nauczyłam się radzić sobie ze złością pochodzącą od innych.

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 23:18

      złość nie pochodzi od innych i nie ma toksycznych osób, tylko Ty możesz się zatruwać

  12. Yoj 26 lutego 2017 o 22:21

    Taaak
    Pepsi dziękuję za ten wpis. Teraz widzę ze mojego ego tez wymyślił o ze jestem lepsza np of wiecznie narzekają cej ciotki. .. otworzyłas mi oczy. Obie -ja i ciotka żyjemy w strachu. Matrix jest wszędzie…

    1. Bubus 27 lutego 2017 o 09:18

      No ale jak to jest Pepsi? Przecież sama napisałaś, że usuwasz komentarze ludzi, którzy trują jadem, próbują zakłócić spokój, że czasem potrzebujesz czasu, żeby ‚dojść do siebie” po spotkaniu z takimi osobami. Pomóż mi to zrozumieć…. nie ma takich osób? To wszystko nasza projekcja? Nie ma np. mężów, którzy biją swoje żony? Czy pozostałe siniaki to również projekcja ego? Ja wiem, że każdy jest doskonały, w każdym siedzi Budda ale… ten Budda siedzi w ciele, który posiada umysł, a to umysł rządzi osobą, która nie ma pojęcia o świadomość. Nie tak jest? …kiedyś też napisałaś, że mężczyzna pokocha kobietę jeśli ta całkowicie odpuści. Ale co to znaczy? Przestanie kochać (o ile się da), odejdzie, zacznie olewać? Gdzie są granice? Czy w ogóle są?
      Pepsi, to co piszesz trafia… masz piękną duszę… ale oświeć mnie jeszcze trochę, proszę <3

      1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 19:28

        To dawne dzieje, każdy dzień niesie zmiany, dzisiaj zapomniałam o zapowiedzianej kontroli z urzędu, dawniej nie myślałabym o niczym innym. U dentysty przysnęłam, coś takiego nie wydarzyło mi się nigdy wcześniej 🙂
        Komentarze niemiłe, jadowite po co miałyby zostać zamieszczone na tym fajnym blogu? Nawet to nie ja je czytam, jest osoba, która takie rzeczy czyści.

        Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak miłość wieczna, ponieważ nie można odnosić się do przyszłości, która nie istnieje. Owszem po przebudzeniu zaczynasz wielbić wszystkie istoty, ale niekoniecznie to o to chodzi kobiecie. Kobieta, która jest z mężczyzną, który ją bije w jakiś sposób godzi się na to doświadczenie, ba, ona wewnętrznie uważa, że zasługuje na bicie, to jest ogólny syndrom takich żon. Wiedzą o tym nawet psychologowie. Jeśli taka kobieta jest z mężczyzną, który ją bije oznacza to że zatraciła instynkt samozachowawczy, czyli jest nieświadoma. Ktoś zapytał Tollego, jak to Tolle, lęk jest przecież potrzebny, bo bojąc się nie wsadzasz ręki w ogień, na to Tolle odpowiedział, że to nie lęk cię od tego chroni, tylko świadomość tego co się stanie.
        Kobieta, która odpuszcza, to kobieta, która zaczyna interesować się swoim wnętrzem, przestaje wymyślać innych i żyć ich życiem, albo uzależniać się od innych. Wewnątrz każdej kobiety jest jej Istnienie, ale kobiety lubią powierzchowne wzorce. Księży, kościoły, mężów, synów, dzieci generalnie, wszystkich, byle nie pobyć ze sobą. Kobieta to ogromna moc, gdyż bardziej niż mężczyzna obdarzona jest intuicją, gdyż silniej powiązana jest z ziemią.
        Jednak kobiety częściej od mężczyzn są nachalne, napierają, obrażają się, żądają, fochują, tracą swoje zajebiste jestestwo, bo nigdy do niego nie docierają. Statystycznie jest mniej przebudzonych kobiet, chociaż im jest łatwiej się przebudzić.

  13. Yoj 26 lutego 2017 o 22:26

    Pepsi a jak to jest ze współczuciem ? Mam na myśli to ze wszyscy mówią ze to jest dobre itd ale są w moim otoczeniu ludzie którym szczerze z serca -dobrego współczuję . Tylko ze przez to ja sama niejako gorzej się czuje jak o nich myślę. . Martwię się o nich a przez to sama łapie dołki.
    Nie wiem bo o t ym sądzić. .. pepsi napiszesz mi ze w tu i teraz nie ma rozkminki?…?nie ma myślenia o innych w takim sensie ..?
    Chyba się pogubilam

    1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 23:17

      Współczucie to odruch z serca, należy to uszanować na poziomie świadomości, natomiast ego będzie zaraz powiększało z tego ciało bolesne i karmiło je

    2. Bubus 28 lutego 2017 o 09:27

      Właśnie o to mi chodziło. Jesteś Cudowna.. najlepsza!!

  14. Olivka 27 lutego 2017 o 10:36

    Witaj Pepsi. Klasterowe bole glowy u mezczyzny, bardzo silna.Dieta -wszystkozerca, ale wszystkie produkty organic mieso tez.On bierze na to leki, ale te bole powracaja i sa tak silne, ze ja go podziwiam,ze je wytrzymuje, a jednoczesnie czuje sie bezradna, paralizuje mu zawsze te sama strone twarzy, bol jest zawsze ok 20 min i przechodzi a on wraca do zywych jak gdyby nic. Ale tych atakow to czasem ma piec do dziesieciu nawet i przewaznie w nocy..jakies naturalne pomysly?

    1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 19:11

      Gerson leczył z powodzeniem migreny sokami warzywnymi (marchew, dużo soków 2 litry dziennie i świeże) i surową dietą roślinną, niskotłuszczową, kuracja trwa 2 lata, z gotowanych rzeczy, to zupa Hipokratesa, przepis jest na blogu, można wprowadzić ewentualnie chudy kozi twaróg, jednak to raczej byłby hardcore dla Twojego męża, poszukam czegoś

      1. Olivka 27 lutego 2017 o 19:41

        Dziekuje bardzo. Sokuje dla siebie, menus nie bardzo, z marchewki to da rade, bo wszystko inne co blenduje i sokuje to sama pije. Zupe hipokratesa znam, robilam oczywiscie od Ciebie z bloga, dziekuje, bede musiala mu ja zapodac. Faktycznie kozi twarog to bylby hardcore dla niego, jestes skarbnica wiedzy. Dziekuje, ze jeszcze cos poszukasz.

        1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:41

          W pierwszym linku sposoby na ból również.
          Zamów EDTA i potrzebne zioła.

          1. Olivka 28 lutego 2017 o 09:27

            Czy EDTA to na zapobieganie krzepnieciu krwi jest? Jakie ziola?

          2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:34

            EDTA sodowe lub magnezowe (!) to przede wszystkim chelator- terminator dla metali ciężkich (rtęć również),
            ma właściwości przeciwbólowe i wiele innych.

            ”Chelatacja EDTA
            (wersenianem sodowym, wersenianem disodu), czyli pozbycie się metali (ołów, bizmut, chrom, mangan, tal, wanad, ale nie arsen, kadm i rtęć)
            W medycynie akademickiej wersenian disodowo-wapniowy, E385 jest podawany dożylnie.

            Porcja na 4 dni:
            W litrowej butelce rozpuścić 2 g kwasu jabłkowego w ok 0,25 l wody.
            Dosypać tyle sody, by przestała bąblować, czyli zobojętnić odczyn płynu.
            Dodać 2 g wersenianu sodowego i uzupełnić wodę do 1 litra.
            Pić (po szklance) przez 4 dni i potem 3 dni przerwy. Kontynuować przez 2 – 3 miesiące.
            Przed wypiciem nieco ogrzać, aby płyn był letni.
            Gdyby wystąpiły jakieś „efekty”, odczuwalne zaburzenia, to natychmiast suplementujemy wapń i potas.
            Pić na pusty żołądek, czyli min. 2 godz. po posiłku i nie jeść do 1 godz. po.
            Koniecznie bierzemy magnez i potas.
            Wszystkie witaminy, suplementy i lekarstwa bierzemy PO chelatacji.

            zwykłą chelatacją wspomagamy kapsułką NAC, zwykle ma 600 mg.”

            W Polsce przeprowadza się chelatacje dozylne.
            Dr Gary Gordon (”król” chelatacji z USA) poleca chelatację doustną.

          3. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:36

            Tak, EDTA oczyszcza krew (zawały, udary, zatrucia polekowe, pochemioterapeutyczne.
            Tiosiarczan sodu również (dr Sircus)

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:44

        Dobry pomysł + alkalizacja sodą i cytrynianem potasu:
        http://www.health-science-spirit.com/alkalizing.htm

        Zawsze przy bólu strzał alkaliczny na poczatek!
        Przy takich migrenach inwazja grzybicza niewykluczona

    2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:39

      Co jest w skłądzie tych ”leków”?
      Trzeba kompleksowo oczyścić organizm:
      http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

      Przyczyn moze być kilka, od toksyn-metali po pasożyty.
      http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

      1. Olivka 28 lutego 2017 o 09:08

        Te leki to imigram podobno specjalne na klasterowy ból.Sprobujemy alkalizacji soda, i zrobie herbate od pepsi na pasozyty, dziekuje za porady, no wlasnie zamawiam pare rzeczy od pepsi ze sklepu i wit c tez to bedzie zapodawanie, a tak w ogole to ciekawe jaka przyczyna takich boli…

        1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:39

          Przy tych klasterowych oprócz edta i tiosiarczanu pomyślałem też o kwasie jabłkowym, chyba było wyżej.
          Jeżeli to bóle gzrybicze-mykoplasmowe boraks moze poprawic błyskawicznie sytuację, ale
          powoli i z godnie z protokołem:

          http://www.pepsieliot.com/sok-leczacy-zapalenia-w-tym-stawow-oraz-dlaczego-boraksowi-mowimy-nie/

          Herbatki krzemowe, kąpiele wskazane;
          http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

        2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:45

          pOczytaj to wszystko na spokojnie i zrób sprytny plan, zaczynamy od oczyszczenia ziołowego jelit, nerek
          (herbata nerkowa, alkalizacji i nawodnienia! – woda z solą kamienną, poczytaj o hydratacji Siemionowej,
          chyba podawałem.

          Najpierw podstawy, potem cała reszta i suple.
          Żeby cokolwiek wydalić musisz udrożnić kanały oczyszczania: jelita (biegunki również), nerki, wątroba – FILTRY główne.

          1. Olivka 28 lutego 2017 o 12:44

            Wow, dzieki wielkie,

          2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 13:06

            Musisz wiedzieć co robisz i po co to robisz.
            Jest to obszerny bardzo temat, ale nie ma innej drogi.

  15. Olivka 27 lutego 2017 o 19:57

    Pepsi, a moze jakis wiekszy wpis na temat klasterowych bolow, bo to troszke inne niz migrena. Klasterowy ból głowy (zespół Hortona)napad bólu pojawia się nagle (bez żadnych objawów przepowiadających), osiągając maksymalne natężenie w ciągu około 5 minut i utrzymuje się średnio 15-20 minut, rzadziej do 2 godzin. W ciągu doby pojawia się 3-8 takich napadów bólowych.Ty to wiesz,ze to co innego niz migrena, ale wiele ludzi nie. Moze jakies twoje suple, ale to by musial zrobic badania wczesniej. Sama niewiem, ciezko jest gdy te ataki powracaja.. Dziekuje Ci kochana 🙂

    1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 22:07

      pomyślę, ściskam 🙂

      1. Olivka 27 lutego 2017 o 22:12

        🙂

    2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:47

      Kazdy ból ma swoją przyczynę.

  16. Wodnik 27 lutego 2017 o 21:32

    Pepsi – myślę, że temat podkrążonych oczu można by ubrać w jakiś króki wpis na blogu. Dużo osób się o to pyta, jest mnóstwo wątków na ten temat. Jakby nieco rozwinąć Twoją odpowiedź jaką udzieliłaś dari, to już byłby prawie że gotowy wpis 😉 – do Twojego cennego komentarza nie wszyscy dotrą… a osobny wpis (URL_ crawler Google czy coś tam sobie zassie i zostanie dla potomnych.

    Ale wracając do Matrixu i ego.

    To niestety nie jest takie proste, że wszystko siedzi w naszej głowie i wszystkiego winne nasze ego, nasze myśli i nasz dialog.
    Czynniki zewnętrzne jak najbardziej również mają wpływ na nasze funkcjonowanie.

    Piszesz, że bite żony wewnętrznie czują, że na to zasługują…
    A np. skatowany 2-latek? Czy dwu-miesięczny dzidziuś? Również wewnętrznie czuł, że na to zasługuje? Gdzie jest ta granica?
    Albo więźniowie Auschwitz – też źle się czuli w obozach tylko dlatego, że wszyscy mieli przerośnięte ego?

    Toksyczne otoczenie i złe warunki mają na nas wpływ. I czy to będzie toksyczna teściowa, czy smog na Śląsku, czy promieniowanie rakotwórcze po awarii elektrowni jądrowej – to będzie miało na nas wpływ, niezależnie od rozmiarów naszego ego i wyzerowania umysłu.

    Ostatnio dość często oceniasz ego czytelników i czytelniczek… może warto sie zastanowić, czy nie napędza tego Twoje własne ego 😉 … aż zacytuje fragment:

    „Twoje ego ma się wciąż całkiem dobrze, teraz sobie ubzdurało, że wszyscy wokół Ciebie przy stole to puści, egotyczni, ciemniacy, którzy źle robią Tobie. Ale to Ty sama źle robisz sobie. Szukasz nie tam, gdzie siedzi rozwiązanie.”

    Równie dobrze może to się tyczyć ego czytelniczki, jak i Twojego czy mojego 😉

    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    Wodnik.

    1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 21:57

      Gdyby dziecko ugryzł krokodyl, byłaby to sytuacja tragiczna, ale nie tak straszna, jak to, że zrobił to ojciec. Ludzie mordują ludzi. Niejeden dobry ojciec zakatował innego człowieka. W XX wieku wymordowano w straszny sposób 100 milionów ludzi. To jest matrix. Nie można podchodzić tak dosłownie. Oczywiście, że dziecko nie ma ego i to nie jest jego program, ale w dziecku jest nieśmiertelna istota, która być może w tym wcieleniu potrzebowała doświadczyć takiego piekła. To dziecko, jest takim samym Buddą, jak jego oprawca. Wróci w nowym wcieleniu i będzie zdobywało inne doświadczenie, aż zacznie wibrować bardzo wysoko i się przebudzi już na zawsze, i nie będzie już wracało na ziemię. to nie jest do gadania w taki rozumowy sposób. Odpowiedź na te smutne pytania jest wewnątrz nas. Z kolei matka dziecka jest dorosła, ma dorosłe ego i może się świadomie przebudzić. Dzieci bywa, że sie budzą i są wtedy takie cudownie śmieszne, bo ich umysły są nadal niedojrzałe, nie mają jeszcze tak rozwiniętego IQ.

      1. Biopomodore 28 lutego 2017 o 03:28

        cudownie śmieszna i szczęśliwa taka jest moja córeczka.
        owocek

        1. Akmaral 28 lutego 2017 o 14:20

          /…/ale w dziecku jest nieśmiertelna istota, która być może w tym wcieleniu potrzebowała takiego piekła

          Pepsi, nie ma w tym żadnej logiki.Reinkarnacja zakłada, że kiedy ktoś umiera, to jego dusza, jego „własna jażń” przechodzi do lepszego życia, gdy żył dobrze, ale może też przejść w zwierzę, gdy czynił więcej złego niż dobrego. Przy każdym odrodzeniu dana jednostka wraca do tego samego świata, gdzie znosi dalsze cierpienia, a w końcu umiera. Ten cykl odrodzeń w zasadzie trwa w nieskończonoiść. Jedynym wyjściem jest stłumienie w sobie pragnienia wszystkiego, co może być przyjemne dla zmysłów. Czyli życie pozbawione świadomości.

          Skąd wiesz, że to prawda? Naprawdę to do ciebie przemawia?

  17. POL 1 marca 2017 o 11:57

    Parę lat temu przyglądałam się temu blogowi i wydaje mi się teraz jakby 3 lub 4 różne osoby je pisały.. nie bardzo mi przypominasz tę Kaśkę w trampkach i podartych spodniach z ukrytą twarzą we włosach..Nareszcie widzę Twoją twarz a i pewnie jest tych twarzy trochę więcej… 😉
    Zmieniasz się ale i też prawie wszyscy wokół się zmieniają i nie koniecznie muszą iść tą samą drogą i czytać te same książki…oglądać te same filmy czy też żyć tym samym życiem.
    Nie wierzę w reinkarnację jak i też uważam, że niekoniecznie wszyscy muszą wierzyć w to co ja.. Nie pytam się mojego ego DLaczego… bo po prostu mi szkoda na to czasu.. ani też nie nadaję mu tak wielkiego znaczenia. Nie oglądam telewizji ale jeśli.. to staram się być obserwatorem w momencie kiedy czuję ,że to prowokuje we mnie niepokój lub gniew czy strach rozumiem, że ja tej WOJNY nie nie wygram.. a oglądając i słuchając tych historii je tylko zasilam i pozbawiam się siły… czuję bezradność.
    Obserwatorem może też być lekarz, strażak czy też policjant ale nie może uczestniczyć emocjonalnie w żadnej historii bo nie będzie w stanie bezradności nikomu pomóc..
    Moim zadaniem jest dbać o siebie i moje samopoczucie i nie wchodzić w historię innych bez zaproszenia i jeśli ktoś się z tym zaproszeniem pojawi to po prostu starać się być dobrym, kochającym człowiekiem a co można oferować innym jeśli nie znajdziesz tego w nas.. z pustego nie nalejesz..
    Nie sądzę by moje rozpatrywania, ocena sytuacji rodziny dysfunkcyjnej mordującej dzieci w tym pomogła.. Mogę zastanowić się jakie korzyści z tego przykrego doświadczenia należy wyciągnąć dla siebie, dla innych, dla świata.
    Rozgrzebują gówno zawsze śmierdzi nawet wtedy jeśli szukamy zbawienia w ponownej reinkarnacji…Jest to ciągła zabawa w kategorii kary i nagrody gdzie kat zamienia się w ofiarę a ofiara w kata.
    Biorąc pod uwagę,że tak naprawdę dysponujemy świadomością zaledwie w 5% procentach a pozostałość aż 95% jest schowana w podświadomości.. i działamy często jak automaty z poziomu programów których nie znamy. W mojej opinii, wydaje mi się ,że nie ma innej możliwości jak przyjęcie 100% odpowiedzialności za swoje życie i jestem przekonana że właśnie tak tworzymy nasz świat.. Dzieląc się miłością, dobrocią, wyrozumiałością, radością i harmonią, dzielimy się również pokojem/szczęściem. Te narzędzia są w nas i niekoniecznie trzeba szukać odpowiedzi na pytanie skąd one się tam wzięły, szkoda czasu…. Im więcej czasu poświęcimy SOBIE tym większy zakreślimy krąg miłości będzie wokół nas i naszych bliskich… A uczucie jedności, zjednoczenie ze źródłem, wszechświatem będzie płynąć w matrix…

  18. annamini 6 marca 2017 o 20:16

    Czyli jak zakochałam się w innym facecie, postanowiłam zostawić męża mam iść w to jak w ognień? nie zastanawiać się: a może jednak powinnam wócić, nie rozwodzić się, żeby dzieciom nie mieszać w głowach etc etc, mąż w gruncie rzeczy dobry chłop, troche dużo pije i od kurw wyzywa ale byśmy na to jakoś poradzili. Takie myśli precz tak, powiedzieć mu, że kocham innego i niech całe miasto się dowie jaka jestem ;D

  19. Argumental 9 marca 2017 o 17:49

    Witaj. Zgrabnie obnażyłaś ego (to duchowe też). Kiedy pojawia się u mnie irytacja lub wywyższam się, to zawsze pomaga mi „wejście” w buty osób, które wywołują u mnie takie reakcje (tak, wiem, że to ja sam). 😉 Spoglądam na nich jak na „Bogów” i „Buddów” jak to nazywasz, czyli dostrzegam w nich podobne dusze do mojej i autentycznie im współczuję, że muszą się wyczerpywać w pogoni za czymś, co jest niewymierne, czyli poczuciem własnej wartości. Znam ten stan.

    Niska samoocena zawsze wynika z braku i zawsze z braku miłości. Prowadzi to do nieustającego poszukiwania źródła, które mogłoby ten brak zaspokoić. Ten brak wytwarza… ego i kółko się zamyka. 😉 Akceptacja siebie, takim, jakim się jest oraz stanu, w jakim się znajdujesz pozwala na zaprzestanie poszukiwań i jest szansą na osiągnięcie wewnętrznego spokoju. To samo tyczy się „świata zewnętrznego”, czyli pozwolenia mu na swobodne przejawianie się. Jest przecież naszą projekcją. Tyle trików w tym Matriksie. 😉 Pozdrowienia.

  20. Grześ 15 marca 2017 o 08:46

    Dobry artykuł. To motywuje do dalszej pracy nad sobą. Dziękuję.

    1. Pepsi Eliot 15 marca 2017 o 08:47

      dziękuję Grzesiu

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się