logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
167 online
50 086 844

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Jak przeżyć tydzień na 811 – dzień 1

raw food 811

Hejka Socjecie,

Sie nie umie lecieć Masłowską, a sie by przydało. Pilchem też nie.
Rapem o Rawie. Powaga, poważnie, to ważne.

Nie potrafię, a może nie chcę się nabzdyczać na temat jedzenia, nawet jakby okazało się najbardziej pro zdrowotne na całym świecie.

I nie chcę też z tego wyluzowania robić nabzdyczania. Po prostu.

Nie jestem lekarzem, więc nie będę leczyć. Nie jestem też zielarzem, ani higienistą. Dlaczego więc ośmielam się zawracać ludziom głowę? Bo coś jednak wiem. Uśmieszek.

Bo to co wiem okazało się bardzo, bardzo dla mnie i wielu innych dobre, więc jest duże prawdopodobieństwo, że dla kolejnych też będzie dobre. Yyyyy….tak. 

Moja 811.
Czyli 80/10/10, dla niewtajemniczonych, zajebista surowa wegańska dieta opracowana przez dr. Douglasa Grahama gdzie 80% dziennego spożycia kalorii pochodzi z węglowodanów i po 10% z białka i tłuszczu. 

Dzień pierwszy.

Pierwszy Stały punkt.

Codziennie rano, zaraz po przebudzeniu, niezmiennie piję 1,5 litra wody mineralnej niegazowanej z wyciśniętą połówką cytryny organicznej. Piję zawsze. Jak mam spotkanie rano, to nastawiam budzik tak aby w spokoju wypić tę wodę. Piję ją niespiesznie. Dzisiaj leżałam przy tym jeszcze w łóżku i kończyłam czytać biografię Steve Jobs’a.Trening
Trening, nie jest stałym punktem w tym miejscu, ponieważ niekiedy robię go po południu, a niekiedy pod wieczór, ale to nie jest dla mnie zbyt dobre, bo adrenalina nie daje mi spać.

DSC03690

Drugi stały punkt.

Śniadanie, jak na razie ciągle identyczne 8-9 bananów, garść szpinaku, lub jarmużu i jabłko, blender, woda niegazowana mineralna rozcieńcza mi to do konsystencji jaką najbardziej lubię, dość gęste jem łyżeczką i popijam.

Uwaga, jarmuż nie miksuje się tak jak szpinaczek na jednolitą masę.

Do śniadania łykam acai i greensa, ma sporo B-12, oraz garść spiruliny/chlorelli w tabletkach, oraz dodatkowo D3 i Omega-3 (od niedawna k2 z natto)

Praca,

Nie koniecznie stały punkt. Uśmieszek.

Albo przy kompie, albo spotkania w mieście. Jeżeli pracuję przy kompie wpadka, co chwilę coś podjadam, głównie owoce, ale i talerzyk kiszonej kapusty wpadnie. Jeżeli jadę do miasta, spoko, nic nie jem. Dzisiaj miasto.

Obiad

Kapusta biała, seler naciowy, pietruszka nać, kilka kropel soja sos, pół awokado, wszystko skrapiam cytryną.

To jest bio.

Historyjka obrazkowa dla dociekliwych.

Kolacja

Dzisiaj jeszcze raz zapodałam sobie szejka z bananów (3 duże) i 1 pomarańcza i tradycyjnie garść szpinaku.

Najpierw dobrze jest zmiksować pomarańczę, a potem dodać szpinak i banany. Tak radzi Boutenko, więc ja nawet nie próbowałam robić nic na odwrót i jest gitek

Hej Wam, owocek

Obiecuję, że jutro będzie mniej słitfoci

(Visited 4 217 times, 6 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Patti 17 lutego 2012 o 20:42

    Super wpis! Jestes inspirujaca! Bardzo pozytywnie 😀

  2. pepsieliot 17 lutego 2012 o 21:14

    Patti hejka, bardzo Ci dziękuję i bardzo się cieszę i pozdro, pozdro, owocek 🙂

  3. Tomcio 17 lutego 2012 o 21:22

    No, no… dobrze się czyta i świetnie ogląda:) Zajrzę tu jeszcze! 🙂

  4. pepsieliot 17 lutego 2012 o 21:32

    Hejka Tomcio, bardzo się cieszę, czekam na Ciebie więc :)) owocek 🙂

  5. Ela Glos 17 lutego 2012 o 22:32

    hej Pepsi! ile to mniej więcej kalorii?:)
    dobijasz do tych 10% białka? ja gimnastykuję się w cronometrze, ale jakoś nie mogę! co drugi dzień jem gotowaną soczewicę, ale szukam jeszcze jakichś raw dobrych źródeł białka:)

    1. pepsieliot 17 lutego 2012 o 22:45

      Hej Ela, spirulina i konopie, to obecnie 2 najlepsze źródła surowego białka, ja staram się być na ok.2500kalorii dziennie, ale dzisiaj 7 godzin nie miałam dostępu do jedzenia, więc mniej, sciskam owocek:)

  6. MaRtA 18 lutego 2012 o 00:20

    Sałatka wygląda przepysznie 😉 jutro moze sprobuje ja zrobic 😉 tylko seler musze dokupic, bo zuzylam dzis do soczkow ;):):)
    pozdrawiam i czekam z niecierpliwoscia na nastepne przepisy 😉

  7. MaRtA 18 lutego 2012 o 00:25

    Sałatka wygląda przepysznie 😉 jutro moze sprobuje ja zrobic 😉 tylko seler musze dokupic, bo zuzylam dzis do soczkow 😉 :):)
    pozdrawiam i czekam z niecierpliwoscia na nastepne przepisy 😉

  8. pepsieliot 18 lutego 2012 o 09:01

    Hej MaRtA, cieszę się, że wpadłaś tutaj.
    Wszystko co jem tak na prawdę dopiero zaczyna smakować po pewnym czasie, dla weganina, który ma duży wybór gotowanej skrobii, takie jedzonko może nie być aż tak pyszne :), ale po pewnym czasie spoko, ciekawa jestem od kiedy Ty jesteś na witarce ?
    ściskam, owocek 🙂

    1. MaRtA 18 lutego 2012 o 16:24

      dokladnie roczek 🙂 w lutym/marcu 2011 rozpoczelam moja pozdroz 🙂 i jestem bardzo z tego zadowolona!! 🙂
      pozdrawiam

      1. pepsieliot 18 lutego 2012 o 17:43

        no to moje gratulacje, a co jesz, masz jakiś problem z przejadaniem sie orzechami czy też suszonymi owocami? Co Cię skłoniło do tej diety?

  9. Ma 18 lutego 2012 o 10:49

    Podziwiam Cię Pepsi! Jak zwykle źródło inspiracji i wiedzy :*

  10. pepsieliot 18 lutego 2012 o 12:09

    Ma, uwielbiam Cię, owocek 🙂

  11. MaRtA 19 lutego 2012 o 17:39

    nie wiem czemu nie moge odp wyzej na Twoje pytania.. chyba zadluga ta nasza konwersacja ;D;D no ale odp tutaj 😉
    czytajac Twoje pytania dotyczace orzechow i suszonych owocow – usmiech pojawil sie na mojej twarzyczce ;);) powiem szczerze, ze na poczatku, jadlam duzo orzechow, najwiecej chyba nerkowcow, ale to chyba dlatego, ze wczesniej jadlam bardzo sporadycznie orzechy, a jak juz to solone orzeszki ziemne :D:D haha wiec jak wzielam pierwszy raz do ust surowego organicznego nerkowca 😀 mhhh to potem moglam je jesc garsciami 😀 wiedzialam, ze robic tego nie moge, wiec sie ograniczalam, ale nie bylo dnia abym nie zjadla orzechow :D:D:) to samo tyczylo sie suszonych owocow, a najbardziej sliwek :):) pochlanialam je paczkami (takim obzartuchem bylam) Suma sumarum, wydaje mi sie, ze to przez to ze wczesniej jadlam dosc sporo slodkich rzeczy, a tu nagle zaczelam jesc wszystko surowe i moze brakowalo mi tego cukru 😀 wiec go szukalam i jadlam 😉 na dzien dzisiejszy jem bardzo malo surowych deserow, nieraz jak mnie wezmie na cos slodkiego to zjem 1 daktyla i po sprawie 😉 a co jem?? wszystko na co mam ochote!! 🙂 a ochote mam na owocki, warzywka, nasionka itd, po Tobie surowy tydzien poprowadze ja 😉 wiec zapraszam na mojego bloga, zobaczysz co ja jem i moze niektore moje przepisy zagoszcza w Twojej kuchni 😉 surowesmaki.blogspot.com co prawda zaczelam go prowadzic dopiero tydz temu, i nie jest on jeszcze dopieszczony, ale mam nadzieje, ze z czasem bedzie tylko lepiej.
    warzywko hahaha

  12. pepsieliot 19 lutego 2012 o 20:06

    Bardzo się cieszę, blog bardzo mi się podoba, bo właśnie byłam na nim i będę u Ciebie częstym gościem. Mój blog ma 2 tygodnie i powstał z powodu tego surowego tygodnia i słowo dopieszczenie w stosunku do niego byłoby mocnym nadużyciem, nie mniej jednak też się będę starać, pozdrowionka, warzywko :))

    1. MaRtA 19 lutego 2012 o 21:32

      ha ha ha, no to nasze blogi powstaly z tego samego powodu :):) chyba trzeba bedzie podziekowac Monice z rawolucji 😀 ze zapoczatkowala surowy tydzien i tym samym „dala zycie” naszym blogom, bo co prawda juz od dawna mialam ochote zaczac pisac bloga glownie zamieszczac w nim przepisy, ale jakos nie bylo motywacji no i przedewszystkim czasu… a teraz jak juz powiedzialo sie A to i B trzeba dopowiedziec 😉 a co do Twojego bloga to jest naprawde super! podoba mi sie jak piszesz 🙂 i fajnie sie go czyta ;)- a to chyba najwazniejsze 🙂

      1. pepsieliot 20 lutego 2012 o 09:38

        no właśnie, chociaż potem chyba pożałowała w moim przypadku, bo kilka razy linkowałam się na Vitalmanii,chciałam po prostu, żeby ktoś wszedł na tego mojego bloga, jak już będę prowadziła surowy tydzień i w końcu było już tak nieprzyjemnie, ze wypisałam się z vitalmanii. Ale nie uważam, że tylko ja na tym straciłam. Zawsze jest tak,że gdzieś gdzie zbiera się jakaś społeczność, wyłania się kilka osób bardziej aktywnych. Są to często ludzie , którzy mają coś do powiedzenia,ale nie koniecznie :), ale też nie zawsze chcą się do końca podporządkować zasadom tam panującym. Można ich wyrzucić, ale forum zacznie być mdłe i powoli wykruszą się ludzie, którzy tylko wchodzili i czytali, ale byli bierni, nie mniej jednak podbijali wejścia. Nawet jak forum ma charakter bardzo idealistyczny to i tak musi tam być ciekawie. Hautari i Ania też promowali swoje blogi pzrez Vitalmanię, ale ja wzbudzam zwykle więcej kontrowersji, takie mam doświadczenia, więc to mnie atakowano, twierdząc że słusznie. Przez pół roku byłam oddanym propagatorem vitalmanii, wszędzie o niej pisałam i dawałam linki. To samo z ciekawymi blogami. Prawda jest taka, że jak będziesz dobry i twój blog czy forum, coś wnosi fajnego, innego, nowego, albo po prostu bardziej dopasowuje się do dawania odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania, to wcześniej czy później ludzie cię odszukują. Dlatego ja jestem otwarta, żeby ludzie, którzy mają na to ochotę mogli się tutaj promować. Stawiam tylko jeden warunek, jeżeli coś polecają, aby robili to jawnie. Przecież jak powiesz komuś, ze w tym sklepie kupiłaś to i to i nawet jak jest to sklep krypcioszka, a towar jest dobry, to dlaczego nie polecić. Mieszkasz w raju dla witarian, to jest niesamowita odskocznia, zobaczyć i przeczytać po polsku co się jada na wicie tam. I jakie przepisy dasz. Przepisy są bardzo ważne, ja ich nie mam, bo już takich potraw nie jem i nie polecam, więc to się na pewno nie spodoba, i wiem że niektórzy są rozczarowani tym, że jem tak ascetycznie jeżeli chodzi o urozmaicenie, a nie ilość :)). Masz dużą wrażliwość estetyczną, Twoje potrawy są piękne. To bardzo ważne. Trzeba się wspierać, ale tak na prawdę, bez zazdrości, bo życie i tak samo zweryfikuje co się ludziom podoba, gdzie chcą się wypowiadać i myślę, że dla wszystkich jest miejsce, bo te blogi witarian są robione z bardzo idealistycznych pobudek. Do tego dochodzi ta spuścizna po komunie, gdzieś tam w tyle głowy, nasi rodzice tym nasiąknięci, że jeżeli coś jest idealistyczne w założeniu, to nie powinno przynosić profitów. Najlepiej bądźmy wszyscy biedni to nie będzie trzeba zielenieć z zazdrości, że sąsiad ma coś nowego. Gdy tymczasem większość instytucji charytatywnych i fundacji przynosi zyski i nie pracują w nich tylko woluntariusze i co się dziwić że ludzie poświęcają wiele godzin na udzielanie się i pomoc i krzewienie świetnych idei i jeszcze jakoś muszą żyć i najlepiej się czują, kiedy mogą właśnie żyć z tego. Bo ta filozofia życia, jest czymś takim jak sztuka, którą tworzy artysta dla niego samego. Jest tym tak opętany i chociaż to jego największa życiowa pasja to jednocześnie jest to jego praca i zarabia na tym. Dzisiaj rano na meilu znalazłam zamówienie na moje produkty od znanej i cenionej firmy sprzedażowej. Nic by w tym nie było dziwnego, tylko zobaczyłam, że meil był pisany dzisiaj o 2 w nocy. VCzyli kiedy ludzie odsypiali ostatni weekend karnawału, jakiś człowiek, zapewne właściciel pisał w nocy zamówienie. Oczywiście i w przypadku artystów może wkraść się komercja i może powstać dzieło świadomie niskiej wartość a jednak sprzedawane przez nieuczciwego twórcę. Ale jeżeli chodzi o gust, to z tym podobno się nie dyskutuje, ale jak już chodzi np. o produkty pro zdrowotne, czy też mądre rady i diety to tak zwany marketing szeptany zaraz to weryfikuje. Ludzie jak im coś nie pomoże to to odstawią. Ale z kolei czasami nawet placebo pomaga :)).itd itp. Ściskam więc Cię, będę u Ciebie, będę Cię linkować jak mnie tylko zaciekawisz, czyli już to się stało :)), warzywko 🙂

  13. ewcia 22 lutego 2012 o 23:53

    twoja strona jest rewelacyjna i zdjecia sa śliczne, takze więcej zdjęć:) a jakiego programu uzywasz kochanie do obróbki zdjęć?
    sciskam

  14. pepsieliot 23 lutego 2012 o 08:36

    dzięki, dzięki Ewciu,wszystko robię w Adobe Photoshop, mam go dobrze obcykanego, owocek:)

  15. Monika 17 marca 2012 o 14:06

    podobaja mi sie zdjecia, wzrokowcem jestem:)

  16. pepsieliot 17 marca 2012 o 16:54

    dzięki Mo

  17. swobby 23 września 2015 o 23:41

    2500 kalorii? Naprawdę przy tej diecie 8:1:1 trzeba pochłaniać ich tak dużo? A co, jeśli jestem przyzwyczajona do 1200-1400 (często też mniej), mam się specjalnie zmuszać do większej ilości? Niczego nie trenuję, ale pracuję jako sprzedawca 8 h.
    Ciekawi mnie, czy na śniadanie wsunęłaś całe te cztery szklanki szejku, czy tylko jedną? 😀
    W głowie mi się nie mieści, żebym mogła być w stanie zjeść na raz 9 bananów… O.o
    Po dwóch bananach potrafię nie patrzeć na jedzenie przez 4-5 h, a co dopiero po tylu…
    Dlatego wydaje mi się mocną przesadą, wsuwać tyle kalorii, skoro ich nie potrzebuję… chyba?
    A może to dlatego, bo tak nawykłam od lat do tych niedoborów, że już nawet nie odczuwam potrzeby tych kalorii?

    1. pepsieliot 24 września 2015 o 08:03

      swobby jeżeli na diecie w dużej mierze frutariańskiej będziesz jadła 1200 do 1400 kalorii, to się zagłodzisz, znajdź posty które to tłumaczą, pisałam o termo-genezie po spożyciu surowych węglowodanów

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się