logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
194 online
50 026 271

TWOJE NAJLEPSZE ODTRUWANIE

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Jak rozpoznać, czy jesteś dzieckiem indygo, alby czy takie urodziłaś?

Jak rozpoznać, czy jesteś dzieckiem indygo, alby czy takie urodziłaś?

Komć

Od dwóch godzin siedzę i płaczę i jestem bardzo smutna, po raz pięćdziesiąty nawydzierałam sie na dzieci, naopowiadałam strasznych rzeczy i walnęłam ręką w stół tak, że jest napuchnięta i co?

Jestem zwariowaną hashimotką, brakuje mi magnezu, na zakup którego akurat w tym miesiącu już nie miałam kasy, mam popieprzone hormony, czy moje ego mnie zalatwia, bo siebie nienawidzę?

Nie wiem, wiem tylko że kiedyś tak nie było, a przez całą młodość życzyłam sobie tylko jednego: być matką, ale nie samotną matką. Nie wiem co mam teraz zaakceptować, przerażone twarze i łzy moich dzieci nie są dla mnie iluzją. 

Yyy … możesz teraz walnąć mnie z liścia w pysk, ale i tak Ci to powiem: gówno prawda, bolszit i takie tam.

Żadne: jestem zwariowaną hashimotką, brakuje mi magnezu, brakuje mi kasy, popieprzone hormony, nienawidzę siebie, nie jest powodem Twojego zachowania. Poza Twoją osobowością, to jej podziękuj za swoje obecne samopoczucie.

Jeśli owa osobowość nie umrze i nie narodzisz się od nowa, gówno z tego będzie w tym wcieleniu

Twoje dzieci kolejny raz stały się widownią dla Twojego ego, dla Twojej osobowości, która rozkwita przy świadkach. Jesteś cała na nie. Nie to życie, nie te marzenia, nie te choroby, nie te finanse, nie samotne rodzicielstwo. A mówisz, że to nie jest iluzją Twojego umysłu. No i  jeszcze wyrzuty sumienia, że łzy Twoich dzieci są jednak prawdziwe, podobnie jak spuchnięta ręka.

jak zarobić na blogu, praca w intenecie

TU KUPISZ  e-book JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE? bez wychodzenia z domu, to też jest opcja dla DZIECKA INDYGO

Uświadom sobie, że Twoje dzieci wciąż jeszcze są na tak!

Naprawdę nie kumasz co masz zrobić?

Wszyscy Buddowie mówią, że trzeba narodzić się dwa razy

Na Ciebie naprawdę przyszedł czas najwyższy, żebyś jeszcze raz się narodziła, czyli na nowo stała się dzieckiem. Najlepiej dzieckiem indygo. Dzieckiem z otwartymi 6 czakrami. Dzieckiem światła.

Nie ma jednego, zewnętrznego czynnika, który spowodował to, co się z Tobą dzieje. To wszystko jest Twoją osobowością, i dzieje się z Twojego powodu. Ponieważ żyjesz jak zgorzkniały starzec, do tego głęboko uśpiony.

Nie namawiam Cię do porzucenia matrixu i wejścia w duchowość na całego, bo to się często kończy zamieszkaniem w pudełku tekturowym na ulicy (patrz Indie), ale zachęcam Cię do uśmiercenia swojej osobowości, a następnie do ponownego odrodzenia jako dziecko i wejścia świadomie w matrycę 3D.

Śmierć osobowości, narodziny indywidualności: dziecko indygo (tak naprawdę każde dziecko)

Twoje ego zrobi wszystko, żebyś go nie uśmiercała, ale Ty zrób to, bo nie nauczyłaś się korzystać z umysłu, nie masz kontaktu ze sobą samą, czyli świadomością.

Szukasz winnego i publiczności.

Twoje ciało zostało wybite z równowagi, nadeszła choroba somatyczna, energia pieniądza przestała płynąć, zatrzymałaś się energetycznie.

W późnych latach 50 pojawiła się grupa dziwnych ludzi na Świecie, niejako zwiadowców, z nich prawdopodobnie wyrośli dorośli „wolne kwiaty”, jak nazywano Hippisów upalonych trawcią, żyjących blisko natury.

Głównie od roku 78 zaczęły rodzić się na Ziemi dzieci indygo

Są to dzieci światła

Teraz jest ich coraz więcej. Rozpoznać je stosunkowo łatwo, gdyż mają alergie na toksyny tego świata. Muszą być karmione pokarmami ekologicznymi, bo marnieją w oczach. Uwielbiają zwierzęta i naturę. Mają problemy z przystosowaniem się do wymogów szkoły. Bardzo poważne problemy, negują naukę i systemy wychowawcze. Jednocześnie są bardzo zdolne, również jeśli chodzi o technologie. Świetnie obsługują komputery. Często przylepia się im etykietę ADHD.

W ciągu ostatnich 100 lat (a więc jeszcze wcześniej niż napisałam), nowa „rasa” dzieci zwróciła uwagę środowisk naukowych w USA, Chinach, Meksyku, Rosji i innych krajach, ponieważ odbiegały od normy niezwykłymi cechami fizycznymi i szczególnie psychicznymi. Owe dzieci pomimo alergii na toksyny Ziemi posiadają ulepszone systemy immunologiczne, bywają geniuszami (chociaż niekoniecznie poznają się na tym nauczyciele), czy tylko są wysoce utalentowane i inteligentne i często posiadają niezwykłe zdolności „natury paranormalnej”.
Ich ciało subtelne, obserwując aurę, widmo fali takiego dziecka można dostrzec większą koncentrację koloru niebieskiego (indygo). I to jest ich cechą dominującą.

Najczęściej nie mają pojęcia, że są dziećmi indygo, ale posiadają doskonałą intuicję, silną empatię i bywa, że niezwykłe zdolności telepatyczne. Wiedzą, kiedy są oszukiwane i kiedy oszukiwani są inni ludzie. Gwałtownie reagują na cudzą krzywdę. Mają głębokie poczucie wspólnej jedni, dlatego to, co boli innych, w takim samym stopniu boli te dzieci.

Cechą, która zdecydowanie różni ich od reszty ludzi jest częściowo pokonany „gen niewolnika”. Prawdopodobnie dawno temu przybysze z Kosmosu („bogowie”) zmodyfikowali nasze DNA, by posiąść idealnych niewolników do prac fizycznych. Natomiast archaiczne przysłowie mówi, że: niewolnik nie chce być wolny, pragnie tylko zostać yyy … panem niewolników. Stąd ciągłe wojny podboje, podporządkowywanie, czy zniewalanie, boje o dominację i strefy wpływów.

Zmiana tego oprogramowania już się dzieje, coraz bardziej rośnie świadomość, a na Ziemi jak grzyby po deszczu pojawiają się dzieci indygo z otwartymi czakrami, wibrujące znacznie wyżej niż inni ludzie.

Przeskakują istniejące dotąd uwarunkowania genetyczne, widząc wreszcie w drugim człowieku samych siebie.

Dzieci indygo stanowią żywy przykład, jak nie dać się zdominować silniejszym i nie dążyć do władzy nad słabszymi. Poprzez nieokiełznaną niezależność samym istnieniem wymuszają na otoczeniu nowy obraz świata.

A może któreś z Twoich dzieci jest dzieckiem indygo? Ty też mogłaś nim być, jak czytam Twój koment: buntownictwo i empatia, hashimoto, które jest niczym innym tylko cholerną alergią pokarmową niszczącą nieprzepuszczalność jelit.

Dziecko indygo?

Chodzi w Necie taki filmik, w którym 4. latek dostał na talerzu kluski ziemniaczane z ośmiornicą. Bardzo spokojnie zaczął wypytywać mamę, co jest na talerzu, po czym powiedział, że przecież zwierzęta powinny spacerować po ogrodzie, krowy też, i owce, i że on prosi mamę, żeby mu nie dawała już więcej mięsa, bo on nie może go zjeść. Mama rozpłakała się podczas nagrywania, gdy zrozumiała, komu udostępniła swoje łono do pojawienia się na świecie.

Niewątpliwie pojawiło się kolejne dziecko światła.

Te dzieci, ale też wszystkie inne mają nas uczyć tego, czego zupełnie pozapominaliśmy, czyli przebywania w stanie relaksu. Dziecko spontanicznie wybuchnie płaczem, zawyje, ale już po chwili jest znowu beztroskie. Takie są mózgi pracujące na falach alfa.

Przestań więc traktować ludzi, w tym swoje dzieci jako widownię dla Twojej osobowości. Uśmierć ego, obwinianie kogokolwiek i czegokolwiek za Twoją sytuację. Owszem popłacz, i urodź się na nowo. Ponownie zostań dzieckiem. W tym stanie (dziecinnego relaksu, fal alfa, spontanicznego wyzerowania), obmyśl plan działania i rusz ze skrzyżowania.

Przy okazji Kosmos zacznie Ci sprzyjać. To nie są czcze słowa. Wszyscy, którzy odnajdują w sobie  dziecko (niekoniecznie indygo, każde dziecko jest zajebiste) zaczynają żyć od nowa, na nowych warunkach Wszechświata.

Przy okazji podaję idealne warunki na Ziemi dla dzieci indygo:

Dzieci indygo mają swoje zadanie do wykonania na tej planecie, i będą to robić, czy tego chcemy, czy nie. Nadchodzi czas wielkich przemian, a dzieci (świadomie, czy nieświadomie) przygotowują świat do nowych wartości: jedni, miłości, braterstwa i integralności.

Owe specjalne dzieci światła (mali alergicy, pobudzeni empatią wrażliwcy, niekiedy potrafiący uzdrawiać) są prekursorami radykalnych zmian, które nie tylko uzdrowią Ziemię, ale nas wszystkich.

Jaka więc ma być planeta Ziemia?

Niezatruta, czyli wolna od Monsanto (szatańskie nasienie? mejbi)

Z ekologicznym jedzeniem

Dzieci miałyby wpływ na edukację i programy nauczania

A więc koniec z tym?

Dzieci nie byłyby własnością ani rodziców, ani tym bardziej państwa. Będą traktowane z szacunkiem i będą uczestniczyć jako konsultanci w sprawach ich dotyczących

Zostaną ujawnione wszelkie tajemnice watykańskie, generalnie będzie jawnie co do istot kosmicznych, 4 wymiaru, technologii, satanistów, bankierów, polityków

Znikną sztuczne granice, nacjonalizm, religie, zezwolenia na budowę domu, prawa jazdy

Ludzie zaczną rezonować z czystą Ziemią i Powietrzem

Kolory ciała nie będą miały znaczenia, narodowości też, ale i tak wszyscy dowiedzą się skąd się biorą politycy

Osobowości będą widoczne tylko pod mikroskopem, za to wypłyną indywidualności. Ego przestanie się panoszyć. Ludzie przestaną się zachowywać jakby ktokolwiek inny nieustająco na nich patrzył, za wyjątkiem ich samych.

Będziemy kochać sercem

Emocje będą akceptowane owszem, ale będą zerowane, aż przestaną być groźne dla Ciebie, Twojego ciała bolesnego i dla nas wszystkich, bo jesteśmy jednią.

witamina c, this is bio, kwas l-askorbinowy

TU KUPISZ WITAMINĘ C 1000+ TIB z super dodatkami
o przedłużonym działaniu

Konklużyn:

Powiedz swoim dzieciom, że to nie Ty, tylko Twoja osobowość je zawiodła, ale że przemyślałaś wszystko, zerujesz się, i rodzisz się na nowo, jeszcze raz jako dziecko. Najlepiej dziecko indygo. Gdy rzeczywiście urodzisz się na nowo, wszystko odmieni się na lepsze.

Źródła: 1, 2

Lovciam:)


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 20 078 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Ika 1 maja 2017 o 14:21

    Kochana Peps <3
    Gdy przeczytałam opis dziecka Indygo, pomyślałam, że opisujesz moje dziecko. Mój syn jest dokładnie taki 🙂

    Buziak <3

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 15:04

      to cudownie <3

  2. Kasia 1 maja 2017 o 15:20

    ja czasem mam wrażenie, że moja starsza córka jest dzieckiem kryształowym, dzieci kryształowe zaczęły przychodzić na świat po dzieciach indygo, około roku 2000.

  3. jagatoja 1 maja 2017 o 15:23

    „You may say I’m a dreamer. But I’m not the only one. I hope someday you’ll join us. And the world will be as one. Imagine….” uwielbiam 🙂

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 17:59

      Ja widzę dzieci indygo wśród czytelników tego bloga, Niki jak najbardziej tak

  4. Oświecony 1 maja 2017 o 15:39

    Mam nieodparte wrażenie ze sam jestem indygo tylko troche późno to zrozumiałem a jestem z 77 r z października , moja jedna z trzech córek rowniez …..

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 17:58

      to bardzo częste, że dzieci indygo nie wiedzą o tym, ani dorośli tym bardziej, jednak wcześniej czy później, świadomość ujawnia się

  5. Niki 1 maja 2017 o 15:40

    Ochżeż! wstrząsnęłaś mną tym tekstem. Kilka lat temu czytałam o dzieciach kryształowych i indygo, dzieciach nowej ery, ale dopiero teraz po przemianie odnajduję się w indygo. Sama nie wiem, stroniłam od tej nomenklatury, tej charakterystyki. Odbieram te sygnały od ludzi, dla nich jestem jakby kosmiczna i odczuwam te ich obawy, lęki, kiedy patrzę przez nich na wylot, czytam uczucia z ich twarzy, czuję ich zazwyczaj ciężką ciemną energię. Nie wiem tylko czy technologie do mnie pasują.

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 17:57

      nie muszą, i tak to masz

  6. Mania 1 maja 2017 o 16:07

    Pepsi, zgadza się. Pracowałam z dziećmi wiele lat i takich, jakie przyszły na świat w XXI wcześniej nie było tak dużo. Sama takie urodziłam 🙂 Na szczęście wiem o co kaman i uczę się 🙂

  7. Okoń 1 maja 2017 o 16:12

    Używa się określenia dzieci indygo, a co się dzieje jak dorośleją, już nie są indygo ?

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 17:56

      są nadal, to ludzie z misją naprawczą, ale muszą dotrzeć do swojej świadomości

      1. Niki 2 maja 2017 o 14:17

        dokładnie… dobrze to ujęłaś Pepsi !z misją naprawczą! programem zmiany… od zawsze to wiedziałam, tylko skąd? jakbym była podłączona do jakiegoś wielkiego mózgu… zawsze czułam że mam silną intuicję do ludzi i zdarzeń, przeczucia czy nawet wizje (migawki) że coś się zdarzy (albo zdarzyło już jak deja vu), przyciągam myślami, to nie takie proste… czasami kiedy o tym rozmyślam czuję się niespokojnie czy ja sobie z tym poradzę. Lepiej jednak zejść do poziomu uczuć, do tej częstotliwości serca, niż rozmyślać…

  8. Moonka 1 maja 2017 o 18:28

    Troszkę poplątałaś Pepsi. Dziecko z filmiku to nie dziecko indygo, tylko kryształowe. Tak, te wszystkie dzieci z czystymi sercami i przepięknymi oczami, w których jakby była zamknięta cała mądrość wszechświata, to dzieci kryształowe.

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 19:18

      to zupełnie nie ma znaczenia, filmik znalazłam później, pisałam z pamięci

  9. goshia 1 maja 2017 o 19:15

    Jak przeczytałam ten artykuł to mnie ciarki przeszły. Sam termin dzieci indygo obił mi się o uszy ale nie miałam pojęcia o co dokładniej chodzi. Jestem z 78 roku, alergik, wrażliwa, o dużej empatii. Żadna ze mnie Matka Teresa, ale potrafię się wczuć w sytuację drugiego człowieka. Nawet jak nie zareaguję na krzywdę to przynajmniej mocno to odczuwam. Pamiętam taką sytuację, gdy jako dziecko przechodziłam z mamą koło pewnej babci, która chciała, żeby ją przygarnąć i ja na prawdę wyraziłam taką chęć do mojej mamy, mimo ze miałam jeszcze żyjące swoje babcie. A moja mama typowa neurotyczka tak jak ta pani z Hashimoto. Też miała problemy z tarczycą i przeszła operację po trzydziestce. Mieszkam w Norwegii od 12 lat, żyję po swojemu, jestem niezależna, nie mam męża ani dzieci ku zdziwieniu otoczenia, bo wypadałoby w moim wieku. Żarcie ekologiczne, konserwantów nie toleruję, przewlekłe dolegliwości. Wskazania Pepsi co do suplementacji bardzo mi pomagają. Biegam, czasami 200km na miesiąc, przebiegłam maraton w tym roku i zaczęłam zażywać lodowatych kąpieli we fjordzie, kocham naturę. W pracy dochodziło do konfliktów ze względu na duże poczucie sprawiedliwości, reaguję na wykorzystywanie. Samotnej Polce tez nie było łatwo się przebić wśród Norwegów. Odrzucam fałsz, zakłamanie, dostrzegam manipulacje. Żyję intuicyjnie, w prawdzie i w zgodzie z własnymi przekonaniami. Nieraz zastanawiałam się dlaczego nie mogę sobie po prostu ułatwić zycia i „ustawić się” tak jak inne dziewczyny, ale ja tak nie potrafię na siłę, pod presją wieku, widocznie wolę mieć po górkę 😀 Dzięki Pepsi siedzi w głowie przekonanie, że życie nie musi być jak zebra w paski. Dziękuję, że dzielisz się ze wszystkimi swoją wiedzą 🙂

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 19:21

      Bardzo ucieszył mnie Twój kom <3

    2. Niki 2 maja 2017 o 14:21

      Goshia, odnalazłam się w tym wzruszającym opisie 🙂 …a więc jednak…

  10. Ana 1 maja 2017 o 21:20

    No i dotarło do mnie. Zagadka rozwiązana. Całe życie zastanawiałam się dlaczego jestem inna? Dlaczego od dziecka wiem o życiu więcej niż moi rodzice chociaż nikt mi nie powiedział. Jak to możliwe że z takich rodziców, z takiego domu wyszłam ja. Nawet oni sami często „żartują” że musieli mnie podmienić w szpitalu. Dlaczego więcej czuję, więcej widzę, więcej rozumiem i dlaczego mam problem z włożeniem do ust skażonych pokarmów. Dlaczego nie znoszę oglądania telewizji a zwłaszcza smutnych wiadomości i reportaży. Dlaczego tak bardzo to odczuwam i wolę trzymać się z dala a za to umieram bez kontaktu z naturą i bez bycia sama ze sobą. Dlaczego jestem inna i dlaczego otoczenie mnie nie toleruje. Do tego stopnia że całe życie starają sie (rodzice) mnie zmienić, zaprzeczyć, wyśmiać a ja ciągle czuję potrzebę ulepszania świata, uświadamiania innych, tych którzy i tak nigdy niczego nie kumaja, znienawidzili mnie za to. Nie chcą słuchać bo dla nich to fanaberie. Moja (2,5r)córeczka jest taka jak ja. Doskonale się rozumiemy. Gdy patrzę jej w oczka widzę glebie mądrości. Ona wie więcej niż ja ale ja jej nigdy nie tłumie odkąd zrozumiałam. Rozmawiamy sobie duuuzo i rozumiemy się doskonale. Ma okropna alergię od kiedy skończyła pół roku. Szybko zrozumiałam że to co jej nie szkodzi to ekologiczne, swieże pokarmy. Tylko tak jesteśmy w stanie utrzymać alergię w ryzach. Nigdy nie słyszałam o dzieciach indygo. Teraz wiem.

  11. Babcia 1 maja 2017 o 21:22

    Czytając ten tekst doznałam głębokiego wzruszenia i poczucia szczęścia że to się dzieje. Mój wnuk jest indygo.

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 22:54

      wspaniałe wieści

  12. Justy 1 maja 2017 o 22:14

    Moje dziecko jest indygo….popłakallo się jak zobaczyło wycięte drzewa…ja zreszta tez..wszystkie zwierzęta do nas ciągną..ptaki wylatują do mieszkania..ja tez jestem indygo…Trzeba iść swoją droga…to fajna droga, jak ja zaakceptujesz ..a alergie? No cóż…są. Trzeba unikać zanieczyszczonych rzeczy, zanieczyszczonych ludzi tez…ale widzę światełko w tunelu, bo jest nas coraz więcej..jest moc! Pepsi-dziękuje za to co robisz!, ściskam!!!

    1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 22:54

      <3

  13. Sofia36 1 maja 2017 o 22:55

    Cudowny tekst Pepsi. Dziękuję.

  14. Majki 2 maja 2017 o 02:58

    yyy czy przypadkiem to bycie Indygo nie powinno polegać na ROBIENIU czegoś, a nie pławieniu się we w własnym ego (jestem inna, jestem Indygo)?
    tak jak ten chłopiec – odmówił jedzenia mięsa, coś zrobił.
    moim zdaniem współczucie bez czynów jest niewiele warte.

    jak współczujesz zwierzętom, a je jesz, to jest hipokryzja. i tak samo z innymi rzeczami. współczujesz, dajmy na to bezdomnym, to kup im obiad, a nie mów, że to pijacy i tylko zbierają na wódkę.

    bo upajanie się swoją dobrocią/byciem indygo, zamiast działać, to już chyba pułapka ego

    empatia bez czynów to nie empatia.

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 10:49

      Nie Majko,poczytaj Atishe, oceniasz typowo dualnie, matrixowo (nie mówiąc że w ogóle oceniasz) w 3D. Są 3 drogi do oświecenia, przez pustkę (patrz Budda), przez miłość współczucie i empatie, i trzecia przez empatie i współczucie w działaniu, które polega na zabraniu cudzego cierpienia i oddaniu energii serca.

      Były Jezuita de Mello też o tym mówi, nie musisz pomagać każdemu, bo to jest rygor, przymus. Pomagaj po swojemu, lub nie pomagaj, ale bądź świadoma.

      1. Majki 2 maja 2017 o 12:53

        dziękuję za ocenę mojej oceny;)

        ja podtrzymuję swoją opinię i wciąż uważam, że jeśli odczuwasz współczucie, to nie godzisz się na cudze cierpienie i coś z tym robisz.

    2. yellowfin38 3 maja 2017 o 14:40

      yyy….no proszę jaki mamy wysyp dzieci i dorosłych indygo w Polsce 🙂 raptem jeden post i aż już tylu się określiło, niesamowite 😀 …a świat wygląda jak wygląda, i jakoś nie widzę tylu budowniczych dobrego świata (czystej silnej rezonującej planety) na co dzień. zgadzam się w pełni z Majką, + te deklaracje w postach to projekcje ego; dlaczego pozwalam sobie na ocenę? to mój mały wkład w naprawę planety 🙂

      zapraszam Was (Nas) do tu i teraz, bardzo proszę wykonajcie ponownie rzetelną analizę i nie traktujcie cech dzieci indygo selektywnie, tj. aby być takim dzieckiem (lub dorosłym) należy mieć większość (ca 95%) cech osobniczych. ponadto absolutnie kluczowym, jedynym i najważniejszym aspektem oceny osobnika indygo (czy jest nim, czy też nie) jest jego skuteczność w każdej z wartości cech osobniczych. skuteczność jest stanem osiągania wymiernych rezultatów, zgodnych z założonymi celami, czyli nie chodzi o to, aby dużo robić, dużo się starać, dużo współczuć, dużo chcieć itp., lecz chodzi o konkretną skuteczność, ergo czy masz „zdolność” wywoływania konkretnych zmian. budowanie /naprawianie – to aktywności z definicji nacechowane skutecznością, bez niej nie mają szans nastąpić. zatem czy NAPRAWISZ ten świat swoimi działaniami?… nie ma znaczenia, czy działanie jest małe, czy duże (tj. dotyczy małej pojedynczej aktywności, czy procesów w systemie); przeanalizuj proszę każde działanie i odpowiedz sobie szczerze ŚWIADOMIE matematycznie jakie w jego wyniku osiągnąłeś rezultaty (wyniki vs cele). skuteczność (w programach naprawczych) nie istnieje również bez użyteczności – czyli dane działanie powinno być użyteczne, przydatne, rozwijające – daną osobę, proces, itp. Domeną wielu osób jest tzw. ego-empatia (czyli tzw pseudo naprawiacze, pseudo ulepszacze, ciągle zarobieni wykonywaniem aktywności pseudo), zazwyczaj rozpoznajemy je po określeniach takich jak: ..tak bardzo się staram, …tyle wykonałem już zadań a mój szef nadal nie docenił mnie za x-y-z, ..ja tak bardzo go kocham a on tego nie widzi, …tyle dobrych rad, rozmów i mądrych książek już jej dałam a ona nadal nie chce tego zmienić, …tyle mu pomagam ciągle proponuję coś nowego a on nie chce z tego skorzystać, …daje ludziom dużo pozytywnej energii i uśmiechu…itp. itd. Te osoby skupiają się i działają w oparciu o „chciejstwo” ego, a jakie są konkretne WYNIKI tych działań? zazwyczaj marne. Często mają dobre intencje, lecz niestety próżne ego powoduje ich krótkowzroczność i zapominają o SKUTECZNOŚCI. zatem jeśli nie mamy konkretnych wyników w budowaniu nowego, które to zawsze (absolutnie zawsze) możemy matematycznie zmierzyć) to po prostu jesteśmy nieskuteczni (czyli tylko się staramy, ale nie osiągamy pożądanych wyników). staranie jest bardzo dobre, lecz to za mało do naprawy świata.. <3 <3 <3

      osobnik indygo swoim światłem /jestestwem potwierdza swój "gatunek", …nigdy nie określiłby się w takiej sytuacji jak ten post, że jest indygo.
      poza tym dzieci indygo mają zawsze perfekcyjny porządek w swoim pokoju (żarcik ;))

      1. Niki 4 maja 2017 o 22:10

        Serio, chciał(a)byś tu stworzyć swoistą korporację indygo? Rywalizacja o pozycję, wyścig szczurów indygo, tabele skuteczności, wyniki, średnia, „pracownik” indygo miesiąca, wielkie oczekiwania naprawy świata i wreszcie poradnik skutecznego w działaniu indygo. Czy to tylko kpiny… taki żarcik. Powodzenia, więc.

        1. yellowfin38 6 maja 2017 o 21:44

          Nie Niki, nie myślę o indygo w kontekście korporacji 🙂 (to Twoja mapa znaczeń, jest ok). Rozumiem również, iż słowo skuteczność wiąże Ci się z korpo-tworem, natomiast mi nie – i uważam to pojęcie /ten stan/ za najcenniejszy w życiu – to doskonały filtr na nasze ego i naszą prawdę, wiarygodność i dojrzałość (nasza filozofia vs uczynki). Pomiar matematyczny nie oznacza twardy (czyli np. przywołane przez Ciebie tabele, średnia, itp.), to oznacza li tylko wymierność; jeśli chcesz mogę bardziej na miękko i poetycko napisać o wymierności i skuteczności 😉

          skuteczność – buddyzm również wyraźnie na to wskazuje, …dlaczego? dlatego, aby nie szkodzić innym i nie marnować swojego życia na nieświadome działania (=przepływ energii, który nikomu nie służy i nic nie buduje….i zaburza wysokie wibracje planety).

          …czym jest inspirowanie drugiej osoby, jeśli w rezultacie nie poczuje się zainspirowana?…; czym jest psychoterapia, jeśli nie wyprowadza pacjenta z depresji?….; czym jest nauczanie innych, jeśli oni w ogóle nie czują, że cokolwiek się dowiedzieli i nadal nic nie rozumieją?….; dosadniej (fizycznie matematycznie -> wymiernie), ale z lekkim humorem: czym jest super ciepła kołdra z eco materiałów, jeśli nie czujesz że Cię ogrzewa?… 🙂

          „Nie ma Mistrza bez Ucznia i Ucznia bez Mistrza” ta sentencja dla mnie jest piękną metaforą skuteczności (przepraszam, nie pamiętam Mistrza autora).

          …dużo cynizmu w Twojej wypowiedzi…może zamiast „walki” spróbuj przekonać?…; walka to kolejna pacyfikacja, a ta planeta potrzebuje wypracowania łączników do połączenia różnych światów.

          1. Mania 8 maja 2017 o 18:23

            Bardzo Ci dziękuję za tę wypowiedź.

  15. Kasia 2 maja 2017 o 05:11

    Ojej jakbym czytała o sobie, ja nawet nie mogę malować paznokci lakierem bo mnie od niego bolą chociaż nie wiem czy to też ma coś do tego 🙂

  16. dorubka 2 maja 2017 o 08:28

    Dla mnie – potwierdzenie podświadomego podejrzenia. Jestem mamą dziecka indygo. Od zawsze w żartach mówiłam do mojego syna – „mój mały kosmito „. Każdy kto go pozna – wie, że to dziecko wyjątkowe. Wyjątkowy poziom empatii, poczucia sprawiedliwości i dojrzała od urodzenia dusza. Inteligencja, świadomość beznadziei systemu szkolnego. Jak chronić takie dziecko ?

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 10:45

      da sobie radę lepiej niż inni, ono jest tutaj z misją, to ono będzie chronić. Na razie pozwalać mu żyć po swojemu, karmić naturalnie i kochać sercem

  17. Agata 2 maja 2017 o 10:21

    Moja córa pasuje do opisu 🙂 Boję się tylko, czy jej trochę „nie zepsułam” – czasem patrzę na tę jej alienację i czuję wyrzuty sumienia, że nie radzę sobie z macierzyństwem. Ona jest taką cudowną, wrażliwą istotą. Ostatnio popłakała się na jakiejś durnej wielkanocnej animacji z kurczakiem życzącym wesołych świąt (córka ma 15 lat :)). Tyle że jest dosyć samotna. Kiedyś miałam nadzieję, że będzie bardziej przebojowa, itp. ale ona znajduje swoje sposoby na zjednanie sobie towarzystwa – nie stara się (choć czasem sama nieco się boi o swoje umiejętności społeczne i coś tam sobie zaplanuje, jak dotrzeć do konkretnego towarzystwa) – ale odpowiedni ludzie pojawiają się w pewnych momentach. Jest to bardzo wąskie grono, gdy inne nastolatki chodzą po melanżach, moja córka siedzi w domu…. Czuję że źle się nią opiekuję.
    Być może ja też mam coś w sobie z dziecka? to znaczy to niby na pewno – postawiono mi diagnozę „brak integracji emocjonalnej”, wszelkiej maści specjaliści od ustawień potwierdzają, że zatrzymałam się w wieku 8 lat. Bywa to koszmarem, bo świat widzi 47 kobietę, siwą i zmarszczoną, a ja sie czuję zagubiona. Najlepiej dogaduję się z moją córką choć nigdy nie potrafiłam się bawić, zawsze byłam bardzo poważna, gdy moja córka była mała – zabawy mnie nudziły, teraz gdy jest nastolatką – czuję się z nią idealnie.
    Mocno rezonuje ze mną historia z komcia.
    Ostatnio szum i piszczenie w moich uszach nie ustaje – wiem, że to stres i totalne niebycie w tu i teraz, ale co robię zamiast szukać sposobu na ukatrupienie ego? oglądam wszystkie sezony serialu Kości i marzę o takich ludziach, przyjaciołach, rodzinie – jak ta pokazana w filmie.

    Mam w domu skarb, moja córka jest dla mnie cudem (kiedyś jak była malutka uczyła mnie rozmawiać z duszą, bo ona to robiła, było to niesamowite przeżycie, leżałyśmy na tapczanie i moja maleńka córeczka uczyła mnie słuchać, a ja usłyszałam tylko jedno „kocham cię”- nie wiem, czy sobie to wkręciłam, czy było to jednak przeżycie metafizyczne, ale ryczałam z ogromnego wzruszenia i poczucia bycia kochaną).
    To dla mojej córy tak bardzo się staram i ciągle wierzę, że w tym życiu chodzi o coś niesamowitego, nie tylko o chodzenie do pracy, zarabianie na zycie i zachowywanie się jak dorosły – przy czym to trzecie jest dla mnie najtrudniejsze.
    Dziękuję Pepsulek za jak zawsze cudowny wpis <3

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 10:42

      <3

  18. Monia 2 maja 2017 o 10:40

    Dziękuję Pepsuniu 🙂 jestem dzieckiem indygo!! I wszystko stało się jasne, a przed długo męczyłam się z tym dlaczego tak obiegam od „normy” 🙂

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 10:50

      <3

  19. Miki 2 maja 2017 o 11:08

    „Jestem dzieckiem indygo…” – czy to nie przypadkiem kolejna etykietka nadawana przez EGO?

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:38

      zawsze jest taki moment, że gdy chcemy coś powiedzieć, to być może inni odbiorą to jako ocenianie, a nie stwierdzanie faktu, albo egotyczne chwalenie się. Gdybym tak podchodziła do tego nie napisałabym żadnego posta. W każdym jest trochę mnie, nawet jak się staram schować za słowami. Na tej zasadzie trudno byłoby się podzielić z innymi, że się jest buntownikiem, że się coś widzi, wie więcej. Jezus jako dziecko uzdrawiał ptaki, małe zwierzęta. Bołotow musiał zaprzestać uzdrawianie ludzi, robił to we wczesnej młodości, ale prawo było ponad tym.

      Nawet jaki ktoś napisze o sobie z nieuświadomionych pobudek egotycznych, to i tak jest to temat tak energetyczny i piękny, że nie można nikomu mieć za złe niczego.

  20. pamgreeneyes 2 maja 2017 o 11:40

    Niesamowite jak ten wpis zgral się z czasem w moim życiu – czasem w którym moim priorytetem jest czyste jedzenie, porządek w domu i ogródku, czasem w którym powtarzam, ze szukam balansu i uczę się na nowo oddychać. To wszystko jest dla mnie teraz ważniejsze niż wymarzona artystyczno – architektoniczna „zagraniczna” szkoła gdzie studiuje magisterkę. Nie mam nic – mieszkam w takim legalnym pustostanie i piszę pracę o prostym i skromnym życiu (tez pod kontem architektury)
    Jestem dzieckiem z 91 – jak teraz wracam myślami to zawsze zadawałam niewygodne pytania, byłam niejadkiem, zawsze „mądrala” ze średnimi ocenami, liceum artystyczne, ale to tez nie do końca to. Potem depresja spowodowana bardzo otwartymi lekcjami etyki o teoriach spiskowych. To było dla mnie za wcześnie i nie mogłam skupić się na rzeczywistości kiedy dowiedziałam się o nich.
    Wiele „rewolucji” i buntów.. ze skrajności lenistwa w skrajność w druga stronę. Zaburzenia własnej wartości.. ciagle watpliwości. Teraz jest dla mnie czas balansu, oczyszczenia i nauki oddechu. Wraz z moim chlopakiem (niejadek, ADD, Ritalin za dziecka – nie słyszałam żeby w Polsce na taka skalę dzieciom to przepisywali jak tutaj).

    To mój pierwszy raz kiedy zostawiam taki komentarz w całym internecie, ale czuję, ze potrzebuje się tym podzielić i to chyba najlepsze miesiące na to.

    Chciałabym o tym z kimś porozmawiać.. jeśli ktoś ma tez taka potrzebę.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Pama

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:30

      <3 Pama cieszę się, że napisałaś

  21. Świeżak 2 maja 2017 o 11:49

    Pepsi opowiem Ci o moim synku. Mój syn ma zdiagnozowany autyzm wysoko funkcjonujący. Alergik, bardzo źle znosi wszelkie toksyny. Nowe technologie ma opanowane lepiej niż ja. Ma dwa lata. Jest niezwykły, jest cudem.Gdy usłyszałam diagnozę, zwaliło mnie z nóg. Gdy wróciłam do domu od lekarza, zapłakana zaczęłam szukać na półce jego zdjęć z okresu niemowlęctwa. Przewracając kartony na podłogę upadła mi książka, której szukałam od jakiegoś czasu, którą podarował mi brat mówiąc : to jedna z tych książek, które zmieniają życie. To był Tolle. Czekał na właściwy moment.
    I zrozumiałam, że mój syn nie jest chory, nie jest gorszy, nie jest karą. Jest wspaniały. Ahh żebyś widziała jak on się cudownie zeruje za pomocą powtarzalnych czynności, kiedy matrix zaczyna go przytłaczać. Jak potrafi sprawnie wyłączać z postrzegania elementy, które są destrukcyjne. Jak sprawnie rozpoznaje ludzi o złych intencjach i jak idealnie się od nich izoluje. najbardziej niesamowite jest to, że potafi identyfikować uczucia rzeczy i przedmiotów, które dla nas są „martwe”.Trafić do niego można tylko czystą i bezwarunkową miłością.
    Terapie behawioralne? Jakiś podły żart! Nie piętnuję jego „innosci”. Uczę się od niego każdego dnia. Zaczęłam powtarzać z nim te same proste czynności. Kręcić się w kolo, układać przedmioty w równych rzędach, hipnotyzować się ruchem obrotowym. Charakterystycznie mruczeć, tak jak on. Zeruję się razem z nim. Nawiązaliśmy wspaniałą więź. Rozumiemy się bez słów. Jest moim przewodnikiem. On uczy mnie wchodzić w stan alfa, a ja pomagam mu świadomie poruszać się po Matrixie. Co raz lepiej mu to wychodzi. Niewtajemniczeni nawet się nie domyślają, że ma łatkę „autysty”.
    Oczywiście je organiczne, nieprzetworzone pokarmy.

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:22

      wspaniała historia, ściskam <3

    2. Bio pomidore 3 maja 2017 o 17:01

      To cudowne

  22. agnieszkaanka 2 maja 2017 o 12:20

    Pepsi skąd czerpiesz takie tematy? Czy ta część artykułu jaka będzie Ziemia to część jakiejś przepowiedni? Super artykuł. Ja mądrość dostrzegalną już w dzieciństwie przypisywałam raczej wiekowi duszy. Uważałam że takie dziecko to stara dusza – mądrzejsze od swoich rodziców, wrażliwe, empatyczne, dobre. Co do siebie samej mętlik. Jako dziecko/nastolatka płakałam na widok bezdomnych, mam poczucie sprawiedliwości i w jego imię zawsze się odzywam niezależnie od okoliczności, nie cierpię złych wiadomości i ich unikam, gardzę dominacją kogokolwiek nad kimkolwiek i choć pracuję w korpo (mam nadzieję że już niedługo) totalnie nie odnajduję w tym świecie, gdzie każdy siedzi na każdym i strzela batem. Z drugiej strony jem mięso, choć rzadko i w krytycznych momentach, ale dzieci moje jedzą i nie jestem dość silna aby wprowadzić restrykcyjne ograniczenia więc jakby przez solidarność. Słabo mi gdy przetwarzam mięcho na posiłek, ale jednak przetwarzam. Wiem, hipokryzja. Moja starsza córeczka głębia uczuć i właśnie u niej alergie. Sama z siebie ma mnóstwo empatii, zwraca uwagę innym gdy ci ranią czyjeś uczucia, martwym ptaszkom robi groby. Obie generalnie odstajemy od swoich środowisk.

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:19

      tak, to stara dusza.

  23. Ulc 2 maja 2017 o 12:22

    Mam wrażenie, że mieszkam z zagubionym indygo pod jednym dachem i być może mnie też to dotyczy. Od zawsze szłam jakoś pod prąd. Jestem silnym matrixowo okazem chyba, bo alergie nigdy mnie nie dotyczyły, choć objawia się to inaczej: źle reaguje na matrixowo zanieczyszczony pokarm. Długo nie mogłam schudnąć mimo wielu w tygodniu wyczerpujacych treningów i rzekomo czystego jedzenia. Gdy rzuciłam mięso, kazeine, gluten, przeszłam na rośliny to się po prostu stało, choć dalej nie jestem bardzo szczupła. Niemniej połamany w trzech miejscach palec zrosl mi się w ciągu 1 tygodnia, a mocne skrecenie stawu skokowego w ciągu 5 dni poszło w niepamięć i odorosła mi torebka stawowa. Korzystam z alopatow tylko jak coś mi się skręci, lub połamie i za każdym razem słyszę, że jestem kosmitka, że to mi się tak szybko naprawia.
    Mam wrażenie, że widzę i czuję trochę więcej niż inni. Rozgryzam manipulacje, czuję emocje innych ludzi.
    Czuje się źle w skalanym matrixem towarzystwie i jestem jak dziecko czesto: z wielkiego doła i płaczu, w ciągu 5 minut przechodzę w normalny stan, lub radosny spokój.
    A może to megalomania 🙂
    Banan dla Wszystkich.

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:15

      Jesteś pewnie starą duszą, która mogłaby już nie wracać tutaj, ale zdecydowała się jako dziecko indygo pojawić i wesprzeć innych własną świadomością

  24. agnieszkaanka 2 maja 2017 o 12:26

    A z drugiej strony jakby się wgryźć w numerologię, to ludzie urodzeni w latach 1970-79 wszyscy będą mieli w kwadracie numerologicznym siódemkę, kolejna dekada ósemkę, obie cyfry mega silne, ale każda w swoim zakresie, to też definiuje osobowości ,charaktery. Każdy urodzony w wieku XX będzie miał w kwadracie edynkę, a wielu po dwie jedynki, natomiast urodzeni po roku 2000 mają murowaną dwójkę w kwadracie. To też ma znaczenie według numerologii, feng shui itd.Na świecie jest coraz więcej starych dusz, choć nadal dominują młode, tym się tłumaczy tyle konfliktów. Gdy stare dojdą do głosu, będzie właśnie to, o czym piszesz Pepsi w artykule.

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:09

      Nie stawiałabym na numery

      1. Mango 2 maja 2017 o 15:35

        Indygo rodziły się już wcześniej, osobiście znam takie osoby (lata 50 -te)

        1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 15:39

          tak, tylko od 78 taki duży wysyp

  25. Bugi 2 maja 2017 o 13:54

    Pepsi, jak usmiercic swoja osobowosc i zaczac od nowa? Tak od praktycznej strony. Dzieki

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 14:57

      Stań się jej obserwatorem. Gdy zaczniesz obserwować swoją złość (lęk, zazdrość, jakiekolwiek emocje), zdarzy się cud nad cudami, złość zniknie, ale nie zostanie stłumiona.

      Święty musi tłumić emocje, swoją seksualność, chciwość, a mędrzec je obserwuje. Święty zdobywa poklask, ale żyje jak wariat, poskręcany w środku, te stłumione emocje szkodzą mu bardzo, a mędrzec staje się pozbawiony emocji, budzi się ze snu, staje się oświeconym i bardzo szczęśliwym Buddą. Święty kocha wybranych, mędrzec kocha wszystkich.

      1. Bugi 2 maja 2017 o 17:02

        Dziekuje. Probuje obserwowac swoje emocje ale slabo mi to wychodzi. Jak sie tego nauczyc? Mam jeden wielki supel w splocie slonecznym/zoladku i okropnie sie z tym mecze 🙂

        1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 19:23

          idź pobiegaj

  26. Mango 2 maja 2017 o 15:29

    Pamiętam jak moje dziecko kontaktowało się ze mną podczas snu już kilka lat wcześniej przed swoim narodzeniem, doskonale wiedziałam jakiej będzie płci i nigdy też nie zapomnę co wtedy czułam i jak bardzo tęskniłam za kimś kogo jeszcze nie było nawet w planach. Raz przyszła nawet do swojego taty i powiedziała ‚Jestem już gotowa’, krótko po tym się urodziła. Moje dziecko nie jest Indygo, teraz dzieci rodzą się już z całkiem inną energetyką, ale ja jestem Indygo i były momenty, że nie odbierałam tego pozytywnie. Myślę, że każdy Indygo będzie wiedział o czym mówię. Pozdrawiam wszystkich wojowników 😉

    1. Niki 2 maja 2017 o 16:10

      Hej Mango 🙂 pamiętam jak jakiś czas temu napisałam o sobie „wojowniczka” ktoś mi zwrócił uwagę, że to się źle kojarzy, a ja zawsze nią byłam i to się nie zmieni, nie postrzegam tego w kategoriach konfliktu z ludźmi i wyrządzania krzywdy. Wojowniczka światła, serca, zmiany.

  27. Magda 2 maja 2017 o 17:52

    Przetrwają (i to już wkrótce) Obudzeni, innych zamiecie matriks. Więc czy jesteś Indygo czu nie…/ Wbrew pozorom matriks zamiata najbardziej w Indiach. Oni ulegli iluzji, słabościom itp najbardziej, Ten w pudełku na ulicy ma konto w banku i tysiące na nim, a jak nie on – to jego rodzinka ma. Te zebrzace dzieci na ulicy to wszysko ściema. To są „klany” wysyłające dzieciaczki na ulicę, ponieważ oni mają to już „w genach” Nioo matriks w Indiach zamiata najbardziej hy hy. A cała krishna i inne zmyły to zwykłe używanie półprawd, iluzji, mamienie, nieświadomość – dokładnie to samo tylko w innej formie robi kościół k. i inni „kapłani” .

  28. Bio pomidore 2 maja 2017 o 22:02

    Hej Peps.
    Juz gdzies kiedys slyszlam o dzieciach indygo i mysle,ze mam takie w rodzinie,
    od poczatku nie maja latwo, rodzice i inni poprzyczepiali im wiele łatek np. lekki autyzm, troche opuzniony w pewnych dziedzinach itp.
    Wkurza mnie to strasznie jak sa traktowane, jedno dziecko ma super rodzicow ma w nich wsparcie to raczej inni z rodziny maja z tym problem ale drugie dzicko ma gorzej, jest takjaby samo przeciw wszystkiemu, inaczej traktowane niz rodzenstwo. szkoda mi jej bo to jest naparawde super dziecko.

  29. Oktawson 3 maja 2017 o 07:37

    Ja już w przedszkolu dostałam łatkę od przedszkolanki: „Ta Pani córka jest taką indywidualistką!” – padło do mojej mamy w wymiarze pejoratywnym. Nie wiem czy moja mama w to uwierzyła, ale od zawsze czułam, że ani mama, ani nikt inny mnie do końca nie rozumie… Jestem z rocznika 80. Zawsze czułam się inaczej, patrzyłam na wszystko z boku, czy raczej mocno z środka siebie i świat wydawał mi się dziwny. Buntowałam się zawsze, nawet tupałam nogami i rzucałam się na podłogę. To tak do początku podstawówki mniej więcej. „Moje zachowanie” zostało stłumione laniem. Potem buntowałam się bardziej skrycie. Na wiele lat schowałam się do środka i tylko dziwiłam temu, jak świat funkcjonuje. Od maleńkości miałam mlekowstręt – każdy łyk mleka (krowiego oczywiście) powodował odruch wymiotny. Dieta ewolucyjnie mi się zmieniała – jeszcze w podstawówce kiedy trenowałam bieganie, zaczęłam jeść bardziej świadomie (moi trenerzy oczywiście słowem nie wspominali o żywieniu). W liceum koleżanki ze zdziwieniem obserwowały moje „wybryki żywieniowe” (o zgrozo, jadłam wtedy ziarnisty chlebek z kozim serem i plasterkami kiwi! – był to dla mnie wtedy szczyt zdrowego odżywiania ;)).
    Natura i zwierzęta od zawsze były dla mnie wzruszające. Męczą mnie miasta i brud, który je zalewa.
    Nie wiem czy jestem indygo. Nie zależy mi na posiadaniu etykietki. Fajnie byłoby przyczynić się do zmiany świata na lepsze…
    Owocki dla wszystkich.
    <3

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 08:47

      Oktawson masz misję Kochana, to pewne <3

    2. Niki 3 maja 2017 o 16:34

      Oktawson 🙂 Niki pamięta tłumienie osobowości przez dorosłych i rówieśników, kary za niesubordynację w nauce, introwertyzm i zaciśnięte gardło, odseparowanie od rówieśników (nie umiałam z nimi rozmawiać, oni byli tacy głośni krzykliwi jak reklamy), odrzucenie od mleka też …i kiwi na plasterkach żółtego sera!! Od kilku lat, może blisko 10, reaguję zawrotami głowy kiedy wsiadam do auta, woń tapicerki i z wentylacji (sztuczny zapach wanilii) przyprawiają mnie o mdłości, niektóre perfumy też, czasami przechodząc przez parking już czuję i słaniam się na nogach.

  30. MIKO 4 maja 2017 o 10:06

    „Sztuczne granice”… no dawno się tak nie uśmiałem, dobrze że mam trochę tego ego bo jednak nie pałam miłością do gwałcących arabów. Szwecja jest przykładem takiej krainy wiecznej miłości tam gwałciciel/morderca jest gładzony po głowie bo kurcze poniosło go 🙁 no tak. A w życiu.

    1. grzegorzadam 4 maja 2017 o 11:09

      Szwecja już pozamiatana.

      1. Izabela 7 maja 2017 o 19:37

        Co to znaczy, że Szwecja już pozamiatana?

        1. grzegorzadam 7 maja 2017 o 22:30

          Islamscy imigranci przejmują Malmoe. „Przyślijcie tu wojsko albo będziemy mieli w Szwecji drugą Somalię”

          Szwedzcy demokraci domagają się wysłania wojska do Malmoe w celu pacyfikacji tzw. „no-go-zone”, w których faktyczną władze sprawują imigranci z krajów orientalnych. O mieście zrobiło się głośno na całym świecie po sprawie emitowanego na żywo na Facebooku gwałtu, dokonanego przez wyznawców Allaha”

          „Szwedzi milczą i ustępują im miejsca. Ten kraj niedługo się rozleci”. W Malmö boją się. Miasto mocno się zmieniło”

          Resztę sobie wyszukaj.

  31. Iza 4 maja 2017 o 18:54

    Co to znaczy, że Szwecja już pozamiatana?

  32. agada 4 maja 2017 o 20:00

    Kochana Pepsi
    Wiem ,że nie na temat :(….ale nie wiem gdzie napisać…. od jakiegoś czasu daję 8-latce chlorellę…. dziś się okazało ,że ma owsiki/ tragedia… w szkole grasuje wszawica bolerioza i te nieszczęsne owsiki/ podałam vermox …czy mogę dalej podawać chlorellę ?, gdzieś kiedyś czytałam ,że robale lubią różne suplementy itp

    1. Pepsi Eliot 4 maja 2017 o 21:04

      chlorelli nie lubią, ale i tak zrób jej kurację ziołową

  33. agada 4 maja 2017 o 21:31

    wielkie dzięki ,niestety wykażę się ignorancją…możesz wrzucić jakiś link albo jakieś wskazówki ?
    a tak na marginesie wspaniały blog …jestem w trakcie przedzierania się się przez gąszcz inspirujących informacji. :)…tylko czasu brak
    jeszcze raz dziękuję za szybką odpowiedź … Twoja chlorellka już do nas idzie 🙂

  34. margaretq 5 maja 2017 o 18:02

    Czuję, że też mogę być indygo: indywidualizm od małego, poczucie „inności”, częściowo wywołane przez dyskryminację w szkole, ale w różnym natężeniu zawsze się pojawiało. Pozorny introwertyzm który został jednak rozbity kiedy miałam okazję zająć się tym, co od długiego czasu chciałam robić zawodowo i sprawiło, że odżyłam, mimo, że pracodawcy okazali się nieuczciwi i w rezultacie na tym nie zarobiłam. Co jeszcze… od małego lepiej dogadywałam się ze starszymi, niż z rówieśnikami, z tymi ostatnimi też potrafię, ale z mało którym mam wspólny język. Do tego dochodzą inklinacje artystyczne i wyraźny talent w niektórych dziedzinach wymagających twórczego myślenia. I jakieś takie… irracjonalne poczucie… misji? Trudno określić czego, ale jedno wiem na pewno, nie mogę pracować tylko po to, żeby zarabiać pieniądze.
    Ps. Ze zdrowiem, odpukać, wszystko dobrze, a nawet bardzo dobrze. Mam wadę postawy i wadę wzroku, ale nie przeszkadzają mi w normalnym funkcjonowaniu. Alergii nie mam.

    1. Carrie 5 maja 2017 o 23:05

      Indygo nie mają misji. One po prostu wiedzą i wołami nie zaciągniesz ich do zmiany poglądów. Co do dogadywania się indygo najpierw tlumaczą, a potrafia tłumaczyć, jak nie trafia to zatrzaskują drzwi i wychodzą z relacji. Po prostu, nieważne czy druga strona ma wyższą pozycję. Indygo zawsze kierują się prawdą i sercem. Mają niesamowite poczucie sprawiedliwości, dlatego mają dość dynamiczne relacje. Apropos poczucia sprawiedliwości-nie warto robić indygo krzywdę-w takich przypadkach karma wraca sprintem. Natomiast gdy indygo widzi krzywdę-potrafi sprawic ze kat przytomnieje w moment. Indygo mają talent do uspakajania ludzi i podnoszenia wibracji otoczenia. Ludzie z kiepskimi intencjami przy nich nie wytrzymują, kiepskie związki ich znajomych się rozpadają. No i odbiór społeczny-najbardziej niekumaci ludzie mawiają o indygo kosmici. Bo to się w ich umysłach nie mieści, że indygo nie można przekabacić 😀

      1. margaretq 6 maja 2017 o 11:56

        No, to też by się u mnie zgadzało :). Z tym poczuciem misji, to nie jest tak, że ja chcę na kimś wymusić zmianę poglądów. Nie wiem tylko, jak jest u mnie z podnoszeniem wibracji otoczenia. Wiem tylko, że parę razy ktoś się przy mnie uspokoił, jak mi się zwierzył, więc na pewno poczuł się lepiej.

      2. margaretq 6 maja 2017 o 11:58

        No, to, co pisze Carrie, u mnie w zasadzie też się zgadza. Nie jestem tylko pewna, jak jest u mnie z podnoszeniem wibracji.

        1. Carrie 6 maja 2017 o 14:35

          margaretq
          znajdz niemowlę z fajnymi oczkami i weź je na ręce i zobacz co ono zacznie robic. To najlepszy test. Niemowlaczki są jeszcze w naturalnym stanie alpha więc test wiarygodny 🙂

          1. grzegorzadam 6 maja 2017 o 16:10

            jak nie były szczepione 8 w 1, czy 6 w 1.

          2. margaretq 8 maja 2017 o 18:50

            Oj, tak daleko nie wnikałam, czy synek siostrzenicy był szczepiony i na co 🙂

          3. grzegorzadam 8 maja 2017 o 19:55

            To ma zasadnicze znaczenie jednak.
            Dzieci szczepione mają całkiem inne reakcje, przytłumione.
            Doświadczone pielęgniarki to wiedzą.

          4. Carrie 9 maja 2017 o 15:14

            Pisałam – niemowlaczek z fajnymi oczkami. Widać w oczach wszystko.

          5. margaretq 9 maja 2017 o 18:22

            Synek siostrzenicy jest obecnie bardzo ruchliwym dzieckiem. Ale kiedy był niemowlakiem, był wcieleniem spokoju.

  35. Marta 5 maja 2017 o 20:33

    też jestem indygo i moje dzieci też 😀 jam wiekowa , a moje dzieci dorosłe 😉 to prawda trzeba się obserwować ja się zmieniłam i zrozumiałam niedawno….. to piękne nie być jak wszyscy 😉

    1. Pepsi Eliot 5 maja 2017 o 22:06

      Wręcz przeciwnie, to ego wmawia każdemu (wszyscy czują się wyjątkowi) , że jest inny niż wszyscy, piękne jest uświadomić sobie, że jesteśmy tym samym, Jednią. I żebrak na ulicy i pan Rydzyk i pani Merkel i ja.

      1. eksperymentkobieta 12 maja 2017 o 20:11

        O, i to do mnie trafia! 🙂 Jednia <3

  36. Marta 5 maja 2017 o 23:33

    hmmmm ….chyba żle to ujęłam 😉 ale rozumiem jak Pepsi Eliot

  37. iwona68 6 maja 2017 o 15:15

    mam pytanie . czy mogłabyś mi podać dokładna suplementacja niacyna i Wit. b przy leczeniu depresji. oczywiście mam zamiar zakupić niezbędne witaminy w TWOIM sklepie..od 14 lat biorę depresanty y ale czas wziąć sprawy w swoje ręce. Bardzo proszę o pomoc i odpowiedz!!! Za którą z góry dziekuje

  38. iwona68 6 maja 2017 o 19:09

    Dziękuję Ci Grzegorzu za podpowiedź. Ale czytałam tez ze niacyna w dużych dawkach niszczy wątrobę. jednak mam już 50 lat i słabo poruszam się w sieci a w chwili obecnej jestem do bita choroba. Nie umiem teraz sama podejmować decyzji, myślę że wiesz o czym pisze.Potrzebna mi pomóc od zaraz , nawet nie wiem jak najszybciej zamówić witaminy, jest to teraz zbyt trudne.Proszę o pomoc. Na ten blog weszłam całukiem przypadkowo i jest to ostatnia deska ratunku.

    1. grzegorzadam 7 maja 2017 o 07:00

      podaj maila.

  39. iwona68 7 maja 2017 o 11:00
  40. anna 7 maja 2017 o 19:22

    Mam pytanie o moja córkę. Ona raczej nie jest dzieckiem indygo ale jest strasznie czymś zawladnieta. Jak zaczęłaś pisać o ego, o tym że ono powoduje w nas negatywne emocje to u niej jest to straszne. Ona ma 10 lat więc nie zrozumie o co chodzi z tym ego. Zachowanie ma takie ze nie jest w stanie wysiedziec sama w domu (w sensie z nsmi). Każdy dzień musi być wypełniony po brzegi koleżankami, wyjazdami itd. Jak tylko się okaże że ma być sama w domu to jest z nią tragedia, płacze, narzeka że nie będzie miała co robić, że się nudzi ale nawet nie spróbuję iść do pokoju, zobaczyć co by mogła porobić. Od razu jest jedna wielka depresja ze musi sama siedzieć w domu. Nie wiem co mam z tym zrobić.

    1. Pepsi Eliot 7 maja 2017 o 21:08

      powolutku, pomóż jej odkryć świat relaksu z książką, kup jej jakąś świetną lekturę, którą uwielbiają dziewczynki. Może wyhoduje jakąś roślinę, może lubi malować. Nie przejmuj się też za bardzo, ona musi przerobić swoje doświadczenia, nie myśl o tym za dużo, nie prognozuj, nie programuj. Skup sią na tu i teraz, na sobie. Gdy Ty zaczniesz wibrować wysoko, ona też zacznie wyżej. na swojej drodze spotykamy tylko tych z którymi jakoś rezonujemy.

  41. Anna 8 maja 2017 o 11:32

    Dzięki za odpowiedź. Naprawdę jest to frustrujące i męczące jak człowiek siedzi spokojnie sobie w domu i obok takie rzeczy się dzieją. Ja jestem z natury spokojną osobą ale nawet mnie takim zachowanie potrafi wyprowadzić z równowagi.

  42. yellowfin38 8 maja 2017 o 12:45

    przy okazji tematu, bo powiązane: czy liczby mają, czy jednak nie mają znaczenia?… co myślisz o numerologii Pepsi? 🙂
    …czy są osobowości tylu 7, jak i liczby mistrzowskie, które mają budować i naprawiać ten świat jak np. liczba 22?

    1. Pepsi Eliot 8 maja 2017 o 13:17

      numerologia nie

      1. yellowfin38 8 maja 2017 o 23:15

        czemu nie?…proszę kliknij słówko w temacie <3

  43. IJK 8 maja 2017 o 22:43

    Jak się ma dziecko indygo do high need baby/person? Z ciekawości pytam, matka HNP z trzema synami HNB.

    1. grzegorzadam 9 maja 2017 o 07:24

      Dzieci były szcze[ione zgodnie z kalendarzem?

      1. IJK 9 maja 2017 o 07:52

        Były. Ja przecież też.

        1. grzegorzadam 9 maja 2017 o 08:56

          Zbadaj poziom pierwiastkowy w takim razie, np. analiza APW
          albo biorezonans.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się