Jak szybko wyleczę się z nerwicy lękowej bieganiem?

Jak szybko wyleczę się z nerwicy lękowej bieganiem?

Komć:

Hej Pepsi, jak pewnie wiele osób trafiających na tego bloga cierpię na nerwicę lękową. Utrudnia mi to życie bardzo, chodzi zwłaszcza o „wyjście do ludzi” (pracuję zdalnie z domu i chcę się przełamać i pójść do normalnej pracy), a także prowadzenie samochodu. Ok, mogę się zmusić i wsiąść, mogę też gdzieś tam wyjść do ludzi ale kosztuje mnie to strasznie, strasznie dużo. Zainspirowało mnie to, co pisałaś o bieganiu, miałam okresy, gdy ćwiczyłam, ale nie do końca przekładało się to u mnie na jakieś polepszenie w tej sferze emocjonalnej. Po godzinie ćwiczeń przez moment jest lepiej, potem wszystko wraca. Zastanawiam się, po jakim czasie zaczęłaś zauważać wymierne efekty?

 TU KUPISZ mega silne odżywianie ciała GREENS & FRUITS  TiB minerały, witaminy plus 50 warzyw, owoców i ziół

Yyy … zapytaj siebie.

Przede wszystkim dziękuję Ci bardzo za komentarz.

I znowu podobne pytania:

Po ilu bieganiach przestanę się bać?
Po jakim czasie pisania bloga zacznę zarabiać?
Ile czasu mam akceptować ignorancję głupka, aż zacznę go kochać?

Nie obrażaj się proszę, ale takie pytania nieustannie zadaje ego. Ego wie, że po tygodniu brania dedykowanego antybiotyku giną bakterie w ciele. Kij z tym, że zaczyna się grzybica, którą trzymała w ryzach dobra flora jelitowa.

Bieganie nie działa jak antybiotyk, bieganie jest lekarstwem ułatwiającym dotarcie do siebie samego, do własnego istnienia, do Buddy w sobie, czyli do świadomości.

Bieganie może być pomocne na drodze do yyy … przebudzenia.

Jednak wszystko co związane jest z naszymi problemami i z ich rozwiązywaniem na płaszczyźnie duchowej nie znosi żadnego przymusu, ani przypierania do muru. Dlatego Twoje pytanie oznacza tylko to, że jeszcze nie wiesz, jak działa ten mechanizm.

U mnie bieganie zadziałało z powodu całkowitej nieświadomości, że „to” może pomóc. Zaczęłam biegać z innego powodu. Biegałam z powodu ciała, chciałam schudnąć. Wyciszenie nerwicy lękowej stało się jakby skutkiem odłamkowym.

Czy w takim razie ktoś, kto chce biegać w celu pozbycia się nerwicy lękowej nie osiągnie takiego rezultatu?

Spoko.

Identyfikujesz się z umysłem, ale nie jesteś umysłem, nie jesteś swoim ego, chociaż większość ludzi sądzi, że są. Nie jesteś też swoim ciałem, czemu większość ludzi już chętniej przyklaśnie. Tak czy siak, nie jesteś ani ciałem, ani ego, ale sugerujesz się głównie umysłem. Jakby co, to jesteś tą samą jaźnią, która napędza Ziemię i Wszechświat.

Gdybyś zapytała ciała, czy chce zjeść pączka, odpowiedziałoby Ci, że nie, że prosi o nieprzetworzony pokarm pełen witamin i minerałów. Jednak Ty nie pytasz ciała, tylko pytasz swojego umysłu, a on już potrafi tak wszystko przekabacić, że zjesz pączka. Do tego za chwilę będzie Ci to wyrzucał. Będziesz miała wyrzuty sumienia. Tak żyjesz, gdy słuchasz swojego ego. W nieustającej rozterce.

Ego pyta: Mamo, mamo ile kilometrów do domu? Ale to zależy tylko od Ciebie. Od umiejętności zakotwiczenia się w swoim ciele tu i teraz.

Głęboko w Twoim ciele siedzi pustka (która składa się też z yyy … materii, co dowiódł ostatnio Nassim Haramein), czyli jaźń, czyli prawdziwa Ty, boskość, Budda, Jezus. Ty prawdziwa się nie boisz, boi się Twoje ego.

Jeśli to, co teraz czytasz kompletnie Cię odrzuca, olej to, ale weź też pod uwagę, że chcę Cię zaprowadzić do zdrowia psychicznego. Więc może przez chwilę nie olewaj.

Bieganie może samoistnie ułatwić doprowadzenie Cię do siebie samej. Ale oczywiście są też inne metody, w tym każde wchodzenie w czynność może być pomocne. Ale o tym za chwilę, bo jest strach.

Strach

Wszyscy się boją, i dla większości ludzi jest to normą, ponieważ kieruje zarówno nimi jak i Tobą egotyczny umysł.

Natomiast prawdziwe istnienie pozostaje poza obrębem świadomości.

Jedni boją się otwarcie, tak jak Ty, a inni czują tylko nieustający lekki dyskomfort, lekko uchwytne skrępowanie, niezadowolenie, znudzenie, albo zdenerwowanie, rodzaj szumów elektrostatycznych stale trzeszczących w tle. Ale jest to dokładnie ten sam strach i ból, który u osób takich jak Ty, objawia się potężnym drżeniem, który paraliżuje Twoje życie społeczne i każde inne.

Wiele osób nawet znacznie mniej bojących się niż Ty i cierpiących (depresja) i tak nie radzi sobie ze strachem i smutkiem, dlatego sięga po alkohol, narkotyki, antydepresanty.

Wiele osób głównie w tym celu uprawia seks, czy ogląda telewizję, żeby zagłuszyć ten strach i ból, który cały czas majaczy w tle ich życia. Wszystkie te czynności, które mogłyby być skądinąd całkiem przyjemne, gdyby oddawać się im z umiarem, nabierają w tym przypadku cech natręctw, czy nałogów, a jedynym efektem jest krótkotrwała, powierzchowna ulga.

Nieświadomość zwykła, to ten nieustający, delikatny strach z tyłu głowy, który ludzie nieustająco zagłuszają używkami, seksem, telewizorem, emocjami złości i innymi. I jest jeszcze nieświadomość głęboka, która związana jest ze znacznie wyrazistym i dotkliwszym cierpieniem, też gdy ego staje w obliczu zagrożenia, albo popadasz w konflikt z osobą, którą kochasz.

Ale to jedno i to samo, gdyż nieświadomość głęboka to wzmocnienie nieświadomości zwykłej.

Najlepszym wyznacznikiem poziomu świadomości jest to, jak sobie radzisz z życiowymi trudnościami. Kogoś, kto żyje całkowicie nieświadomie (zadaje pytania: Pepsi ile muszę biegać, aby przestać się bać?) trudności wpędzają w jeszcze głębszą nieświadomość. Sen, którym kiedyś była nieświadomość zwykła, staje się po prostu koszmarem.

Natomiast, gdy zaczynasz żyć świadomie, budzić się, wówczas trudności są w stanie jeszcze Twoją świadomość wyostrzyć

Ale cierpiąc na nerwicę lękową moje trudności bywają też wyimaginowane. Mam uczucie duszności, kołatania, bóle jak przy zawale, a lekarz stwierdza, że moje ciało jest zdrowe. 

Pomimo, że nie jesteśmy ani ciałem, ani ego, gdy chcemy poznać prawdę o sobie, zawsze należy zapytać swojego ciała. Ono nas nie okłamie. Nasze emocje są reakcją ciała na nasze myśli (ego). Zaczynamy bać się, złościć, zamartwiać, smucić, ekscytować (w tym niejako pozytywnie) zawsze w wyniku odpowiedzi na nasze myśli. Mało kto skupia się na swoim ciele. Obserwujemy tylko emocje, które wynikają z myśli.

Nawet zdrowe ciało zareaguje emocją strachu, chociaż ego będzie udawało, że nas nie straszy, że jest obiektywne. Że po prostu jest głęboko strasznie i chujowo, chociaż wcale nie jest (wystarczy pobyć tu i teraz). Tak się rodzi ogromny strach, albo smutek (często jedno i drugie razem), który nie pozwala Ci wyjść z domu, wyjść do ludzi. Tak się też rodzi zespół maniakalno depresyjny, albo zwykła depresja.

Gdyby nie używki, narkotyki, psychotropy, seks przydrożny i domowy, telewizor z serialem w środku byłoby jeszcze więcej ześwirowanych i głęboko nieszczęśliwych osób niż jest teraz. Dzięki tym znieczulaczom mogą egzystować i uważa się ich za prawie zdrowych.

Podstawową/pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić każdy człowiek  z nerwicą lękową, czy depresją jest zaakceptowanie sytuacji.

Nieobwinianie za nią nikogo, na czele z sobą samym. Po prostu zaakceptowanie. Następnie rozpoczęcie działania. Każde działanie, które nie powiedzie się, czyli znowu doświadczysz napadu strachu, czy smutku, również powinno być przez Ciebie zaakceptowane.

Akceptacja jest przeciwieństwem przymusu i napierania

Każde napieranie, czy przymus sprawia, że problem się powiększa.

Gdy mężczyzna Cię nie kocha, nigdy nie zdobędziesz jego miłości szantażem, czy egzaltacją rosyjskiej kochanki. Może Cię pokochać tylko wtedy,  gdy całkowicie odpuścisz. No i gdy Ty siebie kochasz, bo jego zachowanie jest też projekcją Twojego umysłu. Ale to dygresja.

Gdy zaakceptujesz sytuację, która Cię spotkała, okażesz wdzięczność za to doświadczenie ( jestem wdzięczna za moje doświadczenie z nerwicą lękową, dzięki niej byłam zmuszona do poszukiwań, do wejścia w życie, a nie siedzenia w mojej strasznej głowie) możesz zacząć działać. Działanie jest odpowiedzią na potrzeby Twojego ciała. Twoje ciało pragnie zerowania i spokoju.

W Twoim ciele siedzisz Ty prawdziwa i nieśmiertelna, a już to samo sprawia, że banie się jest irracjonalne.

Wszystko zacznie się poprawiać, gdy zaczniesz obserwować swoje myśli i emocje z nimi związane.

Gdy staniesz się obserwatorem swojego ciała i umysłu

Gdy zaczęłam biegać, bardzo chciałam schudnąć i tym zaprzątnięte były moje myśli. Biegałam więc coraz dłużej i szybciej (co zresztą nie było takie mądre w kwestii schudnięcia, bo biegać wystarczyło tylko długo). Biegałam więc długo i coraz szybciej, a przy takim bieganiu masuje się harę, czyli czakrę poniżej pępka, co jest formą medytacji.

Myśli rwą się na strzępy, jak tuż przed zaśnięciem. W pewnym momencie nie da się myśleć, a każde wyłączenie myślenia leczy psychikę, pozbawia nas depresji i lęku.

Każdego dnia biegając uczyłam się wyłączać umysł, nie wiedząc o tym, że to robię.

Po godzinie ćwiczeń przez moment jest lepiej, potem wszystko wraca. Zastanawiam się, po jakim czasie zaczęłaś zauważać wymierne efekty?

Mówisz o czymś innym, o endorfinach szczęścia, które wydzielają się podczas ćwiczeń, to raczej nie jest medytacją aktywną, to po prostu fizjologia, która robi dobrze ciału i poprawia ogólne samopoczucie psychiczne, ale endorfiny nie wyłączają ego.

Gdyby Twój trening był diabelnie ciężki, że wchodziłabyś w niego całą sobą, a Twoje myśli rwałyby się, można by go nazwać medytacyjnym, ale łatwiej to osiągnąć biegając, skupiając się na długim mocnym wydechu (wdech po takim wydechu zawsze dobrze się zrobi sam), dodatkowo masujesz harę, wszystko dzieje się samo.

Niemyślenie leczy nerwicę i wszystko, gdyż jest obecnością w tu i teraz. Stajesz się obserwatorem swoich myśli i ciała. Gdy siedzisz w kinie, obserwujesz akcję na ekranie.

Możesz w każdym momencie wyjść z kina i zostawić tę akcję. Nie musisz zabierać jej w swojej głowie do domu. To jest właśnie umiejętność obserwatora.

A tu laski wychodzą z Titanica zakochane w Leo, albo boją się same zostać w domu, bo zobaczyły thrillera.

Tak działa matrix, masz go stale karmić emocjami:

Bój się! Idziesz na to? Ty idziesz.

Jeśli nie umiesz być obecną nawet w normalnych okolicznościach, na przykład, gdy siedzisz sama w pokoju, albo gdy słuchasz tego co ktoś mówi, gdy prasujesz, gdy sprzątasz, to z całą pewnością nie uda Ci się zachować świadomości, kiedy zacznie coś się „nie układać”, gdy napotkasz trudnych ludzi, czy też sytuacje, gdy poniesiesz stratę, lub staniesz w obliczu jej groźby.

Wtedy Twoja reakcja narzuca Ci kierunek postępowania i dasz się wciągnąć w głęboką nieświadomość. Nerwica lękowa jest właśnie takim tkwieniem w głębokiej nieświadomości. Nie taki tam sobie strach, który chodzi za każdym nieświadomym, ale potężny strach, który paraliżuje i boli.

Jest więc niezmiernie ważne, żeby zacząć być świadomym w najprostszych sytuacjach.

Żeby w odpowiednim momencie dyskomfortu już zacząć się zerować, wchodzić w czynności, oddychać do brzucha (głównie skupić się na wydychaniu), nawadniać się, jeść żywność nieprzetworzoną roślinną, śpiewać, tworzyć codzienność, buczeć. Czyli wznosić się na wysokie wibracje miłości.

Lęk to bardzo niska częstotliwość, gdy się boisz wibrujesz nisko.

Nie ma lęku, gdy jesteś w wysokich wibracjach,  w 5D, poza matrixem chociaż na chwilę.

… Zastanawiam się, po jakim czasie zaczęłaś zauważać wymierne efekty?…

Kiedy nauczysz się obserwować własne myśli i emocje (a to co nazywamy „obecnością” polega właśnie na takim obserwowaniu), możesz się zdziwić, gdy po raz pierwszy usłyszysz gdzieś w tyle głowy już zwykły „szum” (a nie przerażającą nieświadomość głęboką) zwykłej nieświadomości i nagle poczujesz się w swoim wnętrzu swobodniej i szczęśliwie. A to dopiero początek.

Oczywiście na poziomie myślenia doświadczysz silnego oporu w postaci osądów, niezadowolenia i umysłowych projekcji, które odrywają Cię od teraźniejszości.

Ego boi się śmierci i zrobi wszystko, żeby się nie zamknąć

Gdy już znasz ten cały mechanizm, starasz się wyłączać myślenie, a jak myśli straszące się pojawiają, akceptujesz to, przestajesz tylko za nimi gonić. Z czasem będzie ich coraz mniej.

Życie jest tylko w teraźniejszości.
W teraźniejszości ego nie żyje.
W teraźniejszości nie ma grama strachu.

W miarę szybkie i długie bieganie zamyka gębę ego i leczysz się z nerwicy lękowej. Ale jak widzisz można to zrobić na dziesiątki sposobów. Bo tak naprawdę chodzi tylko o budzenie się ze snu.

A na koniec:

Od czasu do czasu pogadaj ze swoim ciałem, ono Cię nie okłamie (w przeciwieństwie do cwanego ego/umysłu)

No i zakorzeniaj się w teraźniejszości, w ciele, w sobie, docierając do swojej istoty:niesmiertelnej, boskiej, kochającej wszystko i wszystkich, nieskończenie twórczej.

posiłkowałam się: Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości – Umysł i jego uniki przed teraźniejszością”

Mam nadzieję, że chociaż trochę Ci pomogłam, a jak wciąż nie, spróbuję jeszcze raz, aż do skutku

Lovciam


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.