logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
387 online
52 791 732

sklep

TWÓJ SKLEP Z SUPLAMI

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Jak zostać idealną żoną, nawet tuż po lekkim przebudzeniu?

a

Jak zostać idealną żoną, nawet tuż po lekkim przebudzeniu?

Fiu, fiu, Ty możesz wszystko

Kiedyś pisanie tego wciąż popularnego posta:  15 wskazówek jak zostać idealną dziewczyną dla swojego chłopaka i tego sprawiło mi przyjemność, i dlatego go nie przerabiam. Niech już zostanie taki: pisany przez śpiącą, dla śpiących …

Czy komuś jeszcze zależy na tym, żeby być idealną żoną dla swojego męża? Dziewczyną, to co innego, można awansować dzięki temu na żonę, ale żoną?

Nie oceniam parcia do małżeństwa, chociaż to nie moja broszka, ale skoro jest parcie i ślubów przybywa jak grzybów po deszczu, można zrobić coś, żeby wszyscy byli zadowoleni. Dobrym rozwiązaniem zawsze jest rozpoczęcie od samej siebie, a więc jeśli chcesz być idealną żoną, przeczytaj.

Co śmieszniejsze wszystko sprowadza się do tego samego:

Nie oceniaj, nie krytykuj, nie oczekuj.

Nie oskarżaj, ciesz się chwilą.

Siedź jak najczęściej w wysokich wibracjach (miłość), mało gadaj (w tym mimiką).

Bądź jak najczęściej tu i teraz.

A jak patrzysz na niego, to zejdź niżej w patrzeniu (nie mam teraz na myśli gapienia się na penisa), czyli z głowy do serca.

I wyłączaj dialog w głowie jak najczęściej to możliwe.

Zły mąż, to projekcja twojego umysłu, Ty jako zła żona też

mąż i żona

Gdyż ostatecznie Twoje ego będzie zawsze niezadowolone z męża

Zostań obserwatorem chwili

Na to dictum, Ty mi powiesz tak:

– Pepsi, to po co mi mąż, jak mam być taka? Chcesz ze mnie zrobić chodzący, samowystarczalny, wiecznie zadowolony ideał tu i teraz? Po co mi do tego mąż?

Każda chwila Twojego życia jest tą najważniejszą, bo wydarza się teraz.

– Nawet ta u dentysty Pepsi?
– Tak, nawet ta.

I tak się stale czegoś boisz, a jak nie boisz, to czymś się zamartwiasz, a jak nie zamartwiasz, to chociaż jesteś smutna, a jak nie smutna, to się złościsz, a jak nie to wszystko, to jesteś pobudzona zakupami, świętami, nowym mieszkaniem, alkoholem, orgazmem, czymkolwiek co odbędzie się jutro, albo odbyło się wczoraj.

Żyjesz w nierównowadze emocjonalnej, gdy tymczasem dopiero równowaga emocjonalna jest w stanie sprowadzić Cię do poziomu zero.

A z kolei poziom zero, to jest dopiero wyjściówka do pokazania się mężowi

Oczywiście, gdy chcesz być idealną żoną.

Żona o zrównoważonych emocjach jest najbardziej idealną żoną, jaką może sobie mąż wymarzyć

A to dopiero początek.

Gdy na tę idealną równowagę emocjonalną, nałożysz wyższe wibracje, a one zaprowadzą Cię do bycia tu i teraz, wówczas Twoje życie dozna takiej zmiany, jakiej się nie spodziewałaś. Wysokie wibracje miłości, w odróżnieniu od niskich częstotliwości lęku już same w sobie ulepszają jakość życia. Gdy uda Ci się jeszcze uciszyć umysł, pobyć po prostu tu i teraz, zaczną się dziać w Twoim życiu rzeczy, które będą ogromną zmianą na lepsze.

A Twój mąż zyska idealną żonę przy tej okazji

– Pepsi, czy mam być z mężem, który jest „dobry”, ale od czasu do czasu bywa agresywny, bo nie umie zapanować nad złością?

Tak naprawdę idealna żona, jest po prostu idealnym człowiekiem dla siebie samej

Wyłącza ego kiedy chce, umie obserwować bez oceniania, emanuje mocą.

Z drugiej strony ma ciało.

Czyli swojego najlepszego przyjaciela, o którego powinna się zatroszczyć, a bardziej: zapewnić ciału warunki, żeby ono samo zechciało się samo-naprawiać, albo po prostu być jak najdłużej zdrowe i młodzieńcze.

Twoje ciało jest bardzo ważne i nikt nie powinien (w tym Ty) niszczyć go, bić, psuć, nadużywać, głodzić, przekarmiać, nie trenować, nie stymulować, nie nawadniać, nie dostarczać mu tlenu

Nikt (w tym mąż) nie może używać przemocy w stosunku do Twojego ciała, ponieważ ciało jest w takim wypadku bezbronne

Gdy uda Ci się wejść w stan równowagi, a następnie pójść dalej, wszystko co wokół Ciebie się dzieje zmieni się.

Nastąpi zmiana na lepsze

Taka zmiana następuje zawsze

Taki mąż zniknie z Twojego życia, albo się zmieni.

OSHO.1

– Przy okazji Pepsi: – a niezdrowe ciało Osho?

Osho wcześnie zaczął chorować. Pomimo rozsławionej medycyny ajurwedyjskiej, masy wspaniałych przypraw/ziół pod ręką (kurkuma), i słońca wielu Hindusów jest chorych, a ich długość życia krótka. Owszem jest stosunkowo niewiele raków, ale są choroby biedy i inne. Osho chorował jednak na choroby cywilizacyjne, miał cukrzycę i dużo trójglicerydów. Utrzymuje się, że został zamordowany w wieku chyba 58 lat, będąc powoli podtruwany cezem, czy czymś w tym guście. Raczej poszło o pieniądze, chociaż generalnie to co mówił było zawsze niewygodne dla każdej władzy i mogło też pójść o (nie) poprawność polityczną i jego ogromną ilość wyznawców.

Inni mówią, że powiedział już wszystko co miał do powiedzenia w 3D, więc spokojnie odłożył widelec

Nie wiemy jak było, ale wiemy, że ciało jest bardzo ważne. A najważniejsze jest porozumienie z własnym ciałem i pełna akceptacja tu i teraz. Nikt nie może, ani Ty, ani lekarze w Twoim zastępstwie, ani znachorzy za Twoim przyzwoleniem, ani mężowie, ani żadne zewnętrzne warunki (w tym psychiczne, ego i takie tam), na które masz wpływ, nie mogą niszczyć Twojego ciała.

Nawet po przebudzeniu (chyba) powinno się zadbać o ciało, chociaż po przebudzeniu człowiek tak się jara boskością, że pewne rzeczy zdają się być zupełnie czymś innym. Goście potrafią na lata zapaść się w sobie i tak trwać w zawieszeniu.

Za to w matrixie

Za to w w matrixie wręcz przeciwnie, ciało jest najważniejsze. Liczy się cyfra, która przekłada się na materię.

Ciało jest najważniejsze, zaawansowane technologie, wszystko krzyczy zaprzeszłym głosem pasożytów energoinformacyjnych: przetrwać, wyżywić się, przetrwać, wyżywić się. A dla pewnej grupy ludzi (ONI rządzą światem) liczy się tylko ciało. Nic innego ich nie urządza, mają ogromne ilości pieniędzy i władzy, chcą się tym bawić latami. Potrafią żyć 200 lat i więcej (w nowych ciałach).

No dobra, koniec z „dziwnym”, bo zaraz jakiś koleś z pryszczami (albo bez, nie wnikam/nie oceniam) będzie mnie cytował wyrwawszy dziwaczne oświadczenie z kontekstu i urodzi się kolejny fanpage na FB.

bez-naztolle

Groźny Tolle?

Możliwe zagrożenia:

Co idealnej żonie może zabrać Tolle?

To dlatego niektórzy ludzie nie lgną do Tollego, bo on im coś może odebrać. Radość z posiadania.

Moja znajoma, pewna bardzo bogata osoba (niezwykle bogata i światła, choć wciąż nieprzebudzona) zirytowała się (przy mnie) na kogoś, kto zachęcał ją do Tollego. Ona szuka sposobów jak się wymknąć, jak żyć długo w matrixsie, albo jak wrócić do tego samego, co już ma. Jakby coś poszło nie po jej myśli, ona ewentualnie nie chce się już tutaj pojawić. Nie w tym wymiarze. Nie chce zaczynać tu od zera.

Co śmieszniejsze, każdy może wszystko, każda żona też

Fiu, fiu, Ty możesz wszystko

Ależ mnie zniosło od idealnej żony, w wezbrane nurty żony, która planuje dorwać się do swojej kasy na zawsze. Bo kasa w matrixie jest bardzo ważna. Bo ciało w matrixie jest bardzo ważne.

Najpiękniejsze w byciu idealną żoną jest fakt, że jesteś całkowicie wolna, że możesz tworzyć co Ci się tylko żywnie podoba, że jesteś każdym momentem swojego zajebistego życia.

Idealna żona, to transcendentna żona

Życzę Ci tylko szczęśliwych mężów.

Hej, przydatna rzecz dla żony:

INTERNECIE

Do poniedziałku włącznie można wciąż kupić w promocyjnej cenie mój bardzo użyteczny e-book o tym jak zarabiać w Internecie i na blogu.


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy, pożywienie i kosmetyki znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

 

 

 

(Visited 7 344 times, 8 visits today)

Powiązane artykuły

  1. ewig 11 grudnia 2016 o 14:55

    SUPER artykuł, a Tolle jaki podobny. Peps jesteś utalentowana i Twoje prace malarskie kiedyś zrobią furorę. Obecnie wiedza jak funkcjonujemy i czego potrzebujemy króluje, ale w przyszłości ARTYSTA ma głos. Uściski 🙂

  2. Nieokrzesany 11 grudnia 2016 o 14:58

    żona „ciepłe kluchy?” – niestety, nie dla mnie

    1. Pepsi Eliot 11 grudnia 2016 o 16:21

      żona transcendentna to nie ciepłe kluchy, wręcz przeciwnie, to mega moc

  3. Klusek 11 grudnia 2016 o 15:19

    Peps, dzieki za wpis- jak zwykle inspiruje. Ja jednym okiem juz tam cos widzę za to moj maz głęboko śpi i z tym mi cieżko bo mam wrażenie ze on nie kuma
    Co do niego mowie. Moze sie zamknę i bede miłością po prostu.

    1. Pepsi Eliot 11 grudnia 2016 o 16:20

      bądź

    2. Niki 11 grudnia 2016 o 21:52

      Najpierw BĄDŹ, dopiero potem dziel się sobą. To oddawanie siebie będzie MIŁOŚCIĄ. (Osho)

  4. Paula 11 grudnia 2016 o 17:06

    A te kilka osób, które rządzą światem i mają po 200 lat to są oświecone? Skąd mają taka władzę? To ciekawe, gdzie można o tym poczytać po polsku?

    1. Pepsi Eliot 11 grudnia 2016 o 17:15

      dokładnie nie, ale jest dobra książka pod tym tytułem „Oni rządzą światem”Jima Marrsa

  5. Agata 11 grudnia 2016 o 18:21

    Pepsi, wiem, że będzie to pytanie z poziomu ego, ale nie umiem sobie ułożyć jednej kwestii: mianowicie wiele,naprawdę wiele w życiu przeszłam. Jestem też osobą dosyć wrażliwą. Ciągle myślę, marzę, pragnę, aby połączyć jedno z drugim, dołożyć moje umiłowanie dla książek i pisania, i czerpiąc ze swych doświadczeń, emocji, pisać ale nie dla siebie, tylko z zamiarem upublicznienia.

    Bardzo chciałabym się „przebudzić” i mocno podążam za Twoimi artykułami. Zastanawiam się jedna, czy te dwie czynności – czyli pisanie o przykrych doświadczeniach, wzmacnianych jeszcze przez to, co nadal w moim życiu trudne, nie stoi w sprzeczności z pragnieniem przebudzenia.
    Zawsze myślałam, że – kierując się dewizą, aby to, co negatywne przekuwać w dobro – moje doświadczenia mogą komuś pomóc, że może dam jakąś pociechę, nadzieję, albo po prostu pokażę ludziom „nie jesteś sam”. Teraz zwątpiłam, czy to w ogóle ma znaczenie, czy to nie będzie raczej działanie na rzecz utrzymania we śnie..

    1. Pepsi Eliot 11 grudnia 2016 o 21:31

      Agato nie jest dobrze grzebać w sobie, rozkminiać i opowiadać innym nawet w dobrej intencji, to nie pomoże ani Tobie, ani nikomu. Nie pisz o negatywnych, smutnych sprawach. Wyjdź z tego dialogu, nie mów o tym.Jeszcze żaden psychoterapeuta nie pomógł nikomu przez rozgrzebywanie przeszłych spraw. Tu i teraz nie ma żadnej krzywdy, tu i teraz nie istnieje Twój smutek. Zostaw w spokoju swoje ciało bolesne. Nie podążaj za takimi myślami. Na siłę też z nimi nie walcz, bo to się nie uda, ale jak nie będziesz za nimi gonić, to one odejdą, bo tak działa ego. Nie myśl, czy się przebudzisz czy nie, skup się na byciu tu i teraz, nierozpamiętywaniu przeszłości, bez projekcji przyszłości. Zatracaj się w prostych czynnościach, oddychaj do brzucha, długo wydychaj powietrze, obserwuj, ale nie oceniaj. Słuchaj sobie Tolle, czytaj Osho i sobie bądź. <3

      1. Agata 12 grudnia 2016 o 09:54

        Dziękuję Pepsi, coś tak właśnie czułam. Czułam, ale ciężko było mi zostawić te lata ustawiania sobie pewnego kierunku, że będę jednym z tych „ocalałych” którzy zainspirują, będą wsparciem. Właściwie całą przyszłość oparłam o ten projekt, wierząc, że to nada sens tej przeszłości. I teraz, gdy czytam Ciebie, a za Twoim poleceniem Tolle, Osho itp, czuję że muszę to zostawić i jest we mnie jeszcze ten lęk, że bez tej przeszłości powieje pustką, jakby ona mnie określała, bo przecież zawsze każdy mówił jaka to jestem dzielna itp. Z każdą obecną chwilą jest go mniej, ale pokazuje doskonale, dlaczego nawet cierpiąc z powodu przeszłości, trzymamy się jej…

        Z tymi porządkami to niesamowita sprawa i bardzo dziękuję, że napisałaś gdzieś poniżej. Ja od zawsze jestem giga bałaganiarą. Ostatnio wręcz tonę w bałaganie. Na początku sobie mówiłam, że to taki artystyczny nieład, potem przeczytałam książkę Integracja Emocjonalna i te lata temu zdiagnozowałam się jako osobę z zespołem niezaspokojenia emocjonalnego (lekarze natomiast nazywali to depresją, lub głęboką depresją i tak mnie próbowali leczyć). Otóż osoby z tym zespołem, choć bardzo się starają, domowe obowiązki ich przytłaczają, mogą spędzić dzień na porządkach, a nie dość że średnio to będzie widać, to na drugi dzień będzie powrót do poprzedniego stanu. Tak wiec się usprawiedliwiałam, że nie będę z tym walczyć, bo to mnie męczy, porządki mnie męczą a muszę oszczędzać energię na inne czynności życiowe.
        Ale gdzieś pod skórą czułam i miałam wielką ochotę wywalić wszystko z szaf, szafek, przejrzeć każdy drobiazg, 90% wyrzucić lub inaczej się pozbyć. Miałam taką gigantyczną ochotę doczyścić choć jeden fragment domu tak perfekt – a potem sobie myślałam, że to głupota marnować tyle czasu na robotę, której nie widać a która nie jest przecież najważniejsza.
        Teraz widzę, że to życie się do mnie dobija 🙂
        Dzięki Kochana, że robisz nam taką piękną i mądrą zupę z wszystkich mądrości Przebudzonych <3

        1. Pepsi Eliot 12 grudnia 2016 o 11:08

          Agato ile razy zabierzesz się za sprzątanie, to wiedz, że jestem z Tobą. <3

          1. Agata 12 grudnia 2016 o 12:35

            Wielcem wzruszona … <3

  6. Paula 11 grudnia 2016 o 18:24

    Dzięki. Napisałam już dzisiaj dłuższego posta ale się przypadkiem skasował więc pomyślałam, że nie miał być wysłany. Jednak problem mnie męczy.. wiec jeszcze raz: od wielu tygodni czytam i słucham Osho, Tollego, Wereszczeganina ,Zelanda, Nelly , Pepsi……sprawia mi to ogromna radość, przekonuje mnie, często rozumiem ( chociaż często i nie) i staram się stosować w praktyce. Wyłączam umysł, akceptuje to co mam, jestem tu i teraz a w każdym razie staram się…Ale w tym wszystkim zaczęłam poświęcać czas temu co mi sprawia przyjemność( po za pracą która mnie nudzi ale na razie dobrze że jest), czytanie, joga, ruch, spacery, ( wtedy czasami zdarzają się te chwile – satori?), sauna….. a zupełnie odechciało mi się robić wiele z tego co do tej pory robiłam czyli, zakupy, prasowanie, gotowanie, sprzątanie( no jakieś minimum robię ). No i tu zaczyna się problem, bo dzieci i mąż widzą to inaczej, nie podoba im się a nawet podejrzewają mnie o depresję albo lenia, i ja sama zaczynam się źle czuć z tym brakiem chęci..a.święta za pasem i nic mi nie pomaga tłumaczenie sobie ,że to tylko ego, żeby podążać za tym co sprawia radość, dyskomfort jest i nie wiem co z tym robić?

    1. Pepsi Eliot 11 grudnia 2016 o 21:20

      Są dwie rzeczy, które ustawiają człowieka budzącego się, to sprzątanie. Wokół ma wszystko lśnić. Zaczynasz od najłatwiejszego i lecisz. Porządkowanie przestrzeni, nawet jak tego nie lubisz, to tzreba się zmusić do pierwszego kroku jest ogromnym bodźcem dla ego, żeby się zamknęło. Porządkujesz i zaminiasz się w tę pożyteczną czynność. Druga sprawa to są tak zwane głupie prace domowe, które są monotonne, to najlepsze wyzwanie dla czynnej medytacji. One same w sobie już są medytacją. Po wysprzątaniu domu i wykonaniu wszystkich czynności, które do Ciebie należą bardzo się oczyścisz i automatycznie wejdziesz na wyższe wibracje. Lenistwo się zupełnie nie sprawdza w zachodnim świecie. Potem jeszcze idź pobiegaj.

      1. Niki 11 grudnia 2016 o 22:03

        Dokładnie! Sprzątanie przestrzeni wokół siebie, wszystkich tych śmieci, gratów, bałaganu, niejako przekłada się na sprzątanie naszego wnętrza, świata wewnętrznego, wszystkich ścieżek i dróg głównych, leśnych zakamarków, piwnicy i strychu – one odzwierciedlają nasz świat emocji, zasad moralnych, etycznych, seksualności, urazów zadawnionych, wrażliwości… samo się nie wyczyści, nie uporządkuje. Właśnie pracą możemy tego dokonać, tak działa umysł.

  7. Paula 11 grudnia 2016 o 21:37

    Tak więc zrobię i zobaczymy co będzie. Na pewno…. zadowolona rodzina. Święta to dobry sprawdzian prawie cały czas będę medytować.

  8. K 11 grudnia 2016 o 21:49

    Pepsi, czyli obudzenie zacząć od sprzątania? A potem co? Tak strasznie chciałabym się obudzić, a wciąż egzystuję jako lękliwy człowiek.

    1. Pepsi Eliot 11 grudnia 2016 o 22:21

      powoli, zacznij od równowagi, harmonii emocji, zaakceptuj swój strach, wzrusz ramionami i spoko, byle tylko nie rozkminiać, bo ego nie da Ci ani wytchnienia, ani rozwiązania

  9. Barbara 11 grudnia 2016 o 23:16

    Ja od zawsze uwielbiałam porządek wokół siebie,fajnie wiedzieć,że to w pewnym sensie krok ku medytacji ☺.P.s. Pepsi pod jaki adres pisać o rozpiskę supli zamówionych w tib?

    1. Pepsi Eliot 12 grudnia 2016 o 07:13

      możesz tu, możesz na pepsieliot31@gmail.com, możesz w wiadomości na fanpage FB, gdzie chcesz

  10. Milkman 13 grudnia 2016 o 13:57

    Uuuuups Pepsi… za późno… zjechałam wzrokiem za nisko…
    Na serce mego męża pogapię się z przyjemnością następnym razem 😉
    Albo w czasie między xx

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 14:21

      xoxoxo

  11. Kasiowynick 13 grudnia 2016 o 20:02

    Ja mam takie pytanie natury logicznej – mam nadzieję, że dobrze to opiszę – jeśli ja „wyobrażam” sobie mojego mężczyznę jako pozytywnego (czyli, wszystko pozytywnie i do przodu, tu i teraz jest ok itd) a on mnie powiedzmy normalnie (w sensie, że też dobrze ale z podkreśleniem pewnych wad) to czyje wyobrażenia mają górę? Bo jeśli to my projektujemy rzeczywistość i jeśli projekcje tych dwóch osób są różne to czyje przejdą w rzeczywistość?

    Pozdrawiam i dzięki, fajnie tu 🙂

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 20:52

      to nie ma znaczenia, wszystko co ma na Ciebie wpływ jest w Tobie, a nie na zewnątrz. To Ty zatrzymując ego, będąc tu i teraz , nagle przestajesz oceniać, po prostu zamieniasz się w obserwatora. Obserwator nie wie, czy mąż jest taki, czy siaki, po prostu żyje i sobie patrzy. takie działanie/niedziałanie paradoksalnie wywraca świat wokół nas do góry nogami. Nie oceniając, nie krytykując, nie porównując nagle kreujemy idealne chwile.To zostaje również zauważone przez otoczenie, nawet intuicyjnie wyczuwają zmianę, że tutaj ktoś promieniuje przebudzeniem. Pozdrawiam, fajna jesteś <3

  12. Seb 28 grudnia 2016 o 18:37

    Bardzo fajny post, uważam że to samo tyczy się mężczyzn-partnerów. Żyć dla siebie, żyć swoim życiem, nawet obok drugiej osoby, nie oczekiwać, być asertywnym, nie posiadać drugiej osoby.

  13. Katarzyna Sobolak 21 sierpnia 2017 o 08:32

    A ja kiedyś lubiałam sprzątać gotować a teraz czuje ze to moj psi obowiązek a do tego dochodzi maz który sam nie jest idealny ale ode mnie wymaga porównuje mnie do moich koleżanek jak one gotują różne obiady a ja mam tyle książek i nic nie robie ze sprzątaniem tak samo mam jak one maja wysprzątane a ja nie nan stop zmywanie pranie tylko my mamy troje dzieci w wieku 5lat 2lata i trzecie 6 miesięcy ale dla niego to nie wymówka jest i tyle zawsze wytyka mi błędy i krytykuje a to czasem boli i to bardzo co,robić

    1. Emanuela Urtica 21 sierpnia 2017 o 09:02

      Kasiu, czasem lepiej odpuścić i płynąć „z prądem”. Problemy narastają w miarę jak się na nich skupiasz – im bardziej jesteś sfrustrowana, tym bardziej problem Cię dotyka. To, że nie lubisz sprzątania wynika bezpośrednio z Twojej niechęci. Nie nastawiaj się z góry, w trakcie sprzątania spróbuj na chwilę wyłączyć gonitwę myśli. Wykorzystaj ten czas żeby się wyzerować i poćwiczyć metody oddechowe, bycie w tu i teraz. Spróbuj znaleźć z mężem złoty środek – na przykład zaproponuj, że za każdym razem kiedy Ty posprzątasz, on ugotuje obiad. Albo że w zamian za Twoje sprzątanie innego dnia zabierze gdzieś dzieci i będziesz miała chwilę dla siebie. Namów go żeby Ci pomógł – jesteście partnerami, a partnerstwo objawia się w obopólnym wsparciu i podziale obowiązków.

      1. Pepsi Eliot 21 sierpnia 2017 o 09:31
    2. Pepsi Eliot 21 sierpnia 2017 o 09:33

      Przede wszystkim zaakceptuj sytuację, mąż jaki jest,to jego sprawa. Gdy Ty zaczniesz wibrować wyżej, on albo odpadnie od Ciebie, albo zacznie rezonować z Twoimi wibracjami. Małżeństwo to z założenia utopia, dlatego gdy jesteś w nim oczekująca rozczarujesz się, gdy akceptująca i kochająca to jak jest, dostaniesz nagrodę od wszechświata, bo wszechświat o niczym innym nie maży, tylko o Twoim wzroście i obfitości dla Ciebie.
      Wyłącz automat, gdy pojmiesz, że każda czynność Cię rozwija i wzrastasz, pod warunkiem, że nie robisz tego automatycznie, u w a ż n o ś ć

  14. Słońce 28 września 2017 o 11:17

    Motywujesz do sprzątania.. takiego transcendentnego, kosmicznie duchowego, i takiego zupełnie zwyczajnego ze szmatą w ręku 🙂

    1. Pepsi Eliot 28 września 2017 o 11:26

      dokładnie tak, sprzątamy <3

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze