logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
online
52 066 677

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Jak zrobić, żeby mąż znowu zaczął za mną szaleć?

mężowie i żony

Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza!

Jolka Madame et Monsieur,

Szczerze?

Uważam, że kobiety podpisały chyba jakiś manifest zuchwałości, co w języku kolokwialnym oznacza, że oczekują kwadratowych jaj. Pewne rzeczy nie mogą mieć miejsca i nigdy się nie zdarzą.

Do jednych z nich należą oczekiwania, aby ósma łyżeczka lodów smakowała tak jak pierwsza, albo, by właściciel szczęśliwego losu na loterii był tak samo zadowolony z wygranej po dwóch latach, jak tuż po odebraniu fanta.

Edyta zwana przeze mnie z niewiadomych powodów Agatą, zadała mi temat, jak zrobić, aby własny mąż zaczął na nowo szaleć za swoją żoną?

Podejrzewam, że wiele z nas chciałoby znowu zobaczyć to coś w gałach mężczyzny, od czego człowiekowi pęciny uginały się w kolanach i długo rozpamiętywało się rzecz przed zaśnięciem.

Ale.

Jest czas nowości, pierwszego klabingu, dreszczyku pierwszego floła, albo gitarowej solówki, pierwszej lampki ekstrawaganckiego wina i jest proza życia.

Faceci są różni, o czym wiemy. Ci egzaltowani, zakochujący się szybko i do szaleństwa, robiący dziwne romantyczne rzeczy, jak łażenie po rynnie, to jedna z najgorszych opcji, gdyż w tym samym tempie tracą zainteresowanie i wkrótce są skłonni drapać pazurami inną elewację.

Zakładam jednak, że rezolutna osoba nie wybrała dla siebie patetycznego typa hiszpańskiego, czy teatralnego włoskiego, a bardziej skłonna była zakochać się w miłym i zrównoważonym.

Człowieku, który jak większość samców po okiełzaniu samicy i odbyciu z nią czterystu dwudziestu coitus, z niezwyczajnie zakochanego stał się znacznie mniej spektakularnie zakochany.

A nawet potrzebującego, według żony, do sztuki miłosnej na szarej scenie codzienności suflera w osobie też własnej żony. Bo żona nigdy nie zapomina roli i zawsze wie jak widowisko ma lecieć. Żona jest najlepszym dramatopisarzem, oraz scenarzystą, ba nawet projektuje wszystkie sceniczne kostiumy.

Yep … to jest właśnie ta niezbyt fajna dla otoczenia rola kobieca, zagarnięcie stanowiska reżysera codzienności.

Tymczasem pasje blakną i to jest standard.

Kobieta ucieka przed facetem, albo tylko udaje, że ucieka, a potem gdy ją mężczyzna dogoni, złapie i przydusi z niewiadomych powodów następuje automatyczna zmiana ról i teraz ona zaczyna na niego napierać. Ze swoimi oczekiwaniami i już po chwili następuje ciąg nieporozumień.

Panny nakupowały książek o marsach i wenusach i niby wszystko wiedzą, że trzeba jasno werbalizować postulaty i żądania, bo marsjanie się podobno nigdy nie domyślą. Więc panny od rana do nocy werbalizują.

Niekiedy dla odmiany zamykają się w sobie i wymownie milczą i to długo. Wszystko źle. Wszystko na próżno.

Gdy związek jest beznadziejny i jesteś całkowicie ignorowana, to znaczy, że nie jesteś już kochana. Taki związek należy jak najszybciej opuścić. Wcisnąć klawisz esce, zamiast walić głową w klawiaturę licząc, że powstanie napis w kształcie: znów lowciam żonę.

Zdarza się, że gdy odchodzisz mężczyzna uświadomi sobie, że jednak szaleje za Tobą. Jak lubisz takie emocjonalne huśtawki możesz zostać. Przez pewien czas znowu będziesz noszona na rękach.

Jeżeli mąż Cię ignoruje, bo go zmęczyłaś swoją osobą, gdyż faktycznie jesteś męczącą osobą radzę zmień się.

Dobrym rozwiązaniem na zaradzenie kłopotom jest kunszt seksualny. Naucz się naprawdę dobrze robić oral, albo coś w tym guście i przytroczysz męża do siebie na nowo. Mam nadzieję, że religia pozwoli na to kobiecie. Agnostyczkom zawsze łatwiej interweniować w alkierzu niż Amiszkom.

Gdy mąż należy do tej niemałej we współczesnym świecie dziwnej grupy mężczyzn umiarkowanie zainteresowanych seksem, znajdź inny wrażliwy punkt i zacznij go naciskać. Może lubi rosyjskie kołduny, albo dobry masaż głowy?

Jednak to on miał zacząć szaleć na Twoim punkcie, tak jak w zaraniu.

Niestety takie samo szaleństwo nie może mieć miejsca z przyczyn o których już wspomniałam, chyba, że będziesz miała coś na czym będzie mu bardzo zależeć.

To może być kasa, ekstremalna uroda, niespotykane umiejętności erotyczne, w tym podszczypywanie waginą, siła, hart, samodzielność, zaradność i temu podobne. Ale nawet wtedy może go to znudzić.

Jednak paradoksalnie gdy będziesz posiadała większość z tych atutów, to niech lepiej on uważa, żeby to Tobie się nie znudziło.

Do czego więc zmierzam?

Małżeństwo to odrobina utopii. A niekiedy więcej.

Jak jesteś zajebiście silna, to i tak nie będziesz potrzebować stałej adoracji faceta. Nawet byś się znudziła. A jakby poszedł w obojętność, to po co silnej osobie taki niemiły człowiek u boku?

Gdy jesteś słaba i oczekujesz adoracji, uwagi, czułości, zrozumienia, głaskania, rozpieszczania, łaskotania, długiej gry wstępnej z całowaniem, gdyż to wszystko kiedyś miałaś, obawiam się, że się nie doczekasz.

Wprawdzie jakby pogmerać w necie znajdziesz wiele przypowieści o tym co robić, aby odzyskać uwagę partnera, ale moim zdaniem to naciągane mądrości i odnoszą się tylko do ekstremalnie rzadkich sytuacji, gdzie obojgu w związku jednakowo na nim zależy i bardzo chcą przetrwać razem. A teraz tylko się pogubili. I oboje zrobią wszystko. Akurat.

Generalizując

Gdy nie chcesz mieć totalnego zjazdu w małżeństwie nie wychodź za pompatycznego italiańca. Jeżeli nieostrożnie wyszłaś za takiego odejdź.

Szukaj fajnego, ciepłego, otwartego, wesołego, dowcipnego i elokwentnego mężczyzny, bo małżeństwo z nim, nawet jak wejdzie ten merydż w fazę stagnacji zawsze będzie miłe, śmieszne, rozweselające i pełne rozmów.

Milczenie zabija małżeństwo, a jednostronny monolog kobiecy, to już z pewnością. Znamienne, że stały monolog męski nie rozbija małżeństwa. Z powodu rzadkości takiego zjawiska.

Gdy mężczyzna już za Tobą nie szaleje, ale jest wiele ciepła w Waszym związku, przestań szukać kwadratowych jaj.

Gdy mężczyzna już za Tobą nie szaleje i jest wiele zimnej obojętności w Waszym związku, zahaczającej o niechęć, odrzucenie, przykrość, zło, zaraz odejdź.

Gdy podejrzewasz, że nadal jesteś kochana, ale i tak jest okropnie nudno i bez szaleństw, ani początkowych pasji, masz dwa wyjścia:
Upozoruj, że odchodzisz. Sie wtedy zobaczy.
Albo pokaż mu takie sztuczki, żeby bał się, że mogłabyś zaprzestać ich robienia.

Jednym słowem stań się zajebistą korzyścią

Oczywiście te rady dotyczą kobiet słabych, wystraszonych trochę, lub bardziej niepewnych siebie i swojej siły. Chorych, albo tylko hipochondryczek. Potrzebujących męża jak powietrza.

Bo gdy jesteś silną osobą, życie będzie miało dla Ciebie znacznie więcej atrakcji.

Nie będziesz bała się rozstania w słusznej sprawie, samotności, nowego związku, podroży dookoła świata, starości. Niczego. Taką moc możesz sobie zapewnić.

I to jest właśnie moja rada ostateczna na rozwiązanie problemu, który nie ma rozwiązania, czyli co zrobić, aby mąż znowu szalał za mną i to constans, mianowicie masz mieć moc.

Masz zbudować własną moc.

Gdy tę moc samiec poczuje będzie za Tobą szaleć, chociaż nie koniecznie będzie się z tym afiszować. Wszystko zależy od asertywności samca. Ale poczujesz to.

Taką moc może dać bieganie.

Ale w osobistą moc może również przekształcić się jakaś szczera pasja.

Moc odbiera strach istnienia. Jak posiądziesz siłę, Twoje małżeństwo będzie wciąż fajne, gdyż nie będzie w nim Twojego strachu, ani nie spełnionych oczekiwań. Bogini jest szczęśliwa, bo niczego nie oczekuje, a wszystko dostaje.

Jeżeli kogoś rozczarowałam bardzo sorki, ale nie wierzę w psychologiczne podchody w kształcie zróbmy coś razem. Mężczyzna i kobieta nie robią niczego do końca razem z wielu powodów.

Mężczyzna myśli, że robi, gdy w tym czasie kobieta obmyśla, że robi. Są wyjątki jak we wszystkim, ale dość rzadkie.

Pa Socjecie, zawsze do usług pepsik

(Visited 34 794 times, 2 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Łysica 31 lipca 2014 o 12:50

    Lody zawsze smakują tak samo, gorzała zwasze trzepie tak samo i tak samo jest zajebisty tysièczny stosunek(nawet z żonà!!!)
    Dobrze napisałaś że można by przestać zrzędzić, prawie wszystkie kobiety to mają od urodzenia i niektóre gadają bez sensu po tylko żeby gadać.
    Sex oralny to strzał w dziesiątke, nie znam faceta któremu się to nie podoba!

    1. ewa ta co zawsze 3 sierpnia 2014 o 22:36

      a ja znam

  2. Gabi Orchita 31 lipca 2014 o 12:58

    Jesli kiedys wydasz post pod tytulem “ The best of Pepsi” koniecznie ujmij dzisiejsza perelke. Dziekuje Pepsi 🙂

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 16:05

      Gabi jesteś dla mnie zbyt łaskawa, thx :)))))

  3. Mirela Ła 31 lipca 2014 o 13:11

    Jak zwykle niezastąpiona nasza droga Pepsi. Uwielbiam Cię czytać, bo i forma i treść są debeściarskie. Twoja 😉 od niedawna czytelniczka i fanka Mirela Ła. Pozdrawiam serdecznie.

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 16:07

      Mirelo Ła łoł, thx, pozdrowionka 🙂

  4. Katarzyna Głąb 31 lipca 2014 o 13:42

    Haha Pepsi masz rację, nic po czasie nie smakuje tak samo i nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Ale kobiety bardzo często tego oczekują, zapominając, że przez swoje zaniedbanie i utratę osobistej atrakcyjności przyspieszają ten proces kilkukrotnie.

    Uwielbiam wiersz z początku wpisu 🙂

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 16:08

      No Marii P pauza J udał się ten wiersz 🙂

  5. Catherinet 31 lipca 2014 o 16:06

    Brawo! Ujelas temat idealnie i aż szkoda, ze większa rzesza kobiet nie moze tego przeczytać, bo nie na pojęcia o tym, ze istnieje taki blog. Podeśle go kumpelom. Moze podejmiesz sie napisać analogiczna poradę dla mężczyzn ?

  6. pepsieliot 31 lipca 2014 o 16:10

    Catherinet supcio & pozdro :))

  7. klepsydra 31 lipca 2014 o 16:19

    Wszyscy zakochani we mnie chyba podświadomie lubili gdy nimi z lekka pomiatałam, bo wraz z nadejściem fazy sympatii i kultury traciłam notowania i/lub…wiarygodność?
    Moja rada: przestań być nudna i uciążliwa, wysyłaj sygnał, że cokolwiek będzie, doskonale sobie sama poradzisz. Prawdziwa zaradność i siła imponuje i kręci.

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 16:53

      Klepsydro, otóż to. Gorzej jak ktoś ma akurat doła, jest chory i jeszcze ma słać sygnały o samodzielności. Wtedy trzeba zrozumieć, że słabo się wybrało i pomyśleć o rozstaniu.

  8. edyta 31 lipca 2014 o 17:08

    O Pepsi, dzienks.
    No czulam przez skore, ze tak wlasnie bedzie. Zreszta, moje zapytanie w temacie nie przez przypadek pewnie pojawilo sie w momencie kiedy jestem, ze tak powiem eufemistycznie, w nienajlepszej kondycji. Ale pojechalas Peps…ale przenikliwosci i znajomosci ludzkiej natury i ostrego jak brzytwa umyslu ubierajacego mysli w slowa mozna Ci pogratulowac.
    Troche jednak pesymistyczny wydzwiek, bo to oznacza, ze kto oslabl i nie ma zasobow na zbudowanie wlasnej mocy to jest na przegranje pozycji.

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 17:15

      Nie Edyto kochana, to prawdziwy facet ma stanąć na wysokości zadania, teraz jego klasa wyjdzie i prawdziwa miłość, która jest łatwa jak jest ślicznie. Może być też tak, że facet bardzo współodczuwa, ale nie potrafi okazać uczucia, wtedy rzuć tylko gałką na jego czyny.

  9. katka 31 lipca 2014 o 18:51

    Myslę,że wystarczy byc sobą w związku.
    Lubie Twój blog Pepsieliot !
    Czekam na obiecany post o wzdęciach.

  10. pepsieliot 31 lipca 2014 o 20:13

    Katka thx będzie 🙂

  11. Peny 31 lipca 2014 o 20:40

    Pepsi, chciałabym żebyś wiedziała (i żebyś była z siebie dumna!), że głównie dzięki Tobie i Twojemu blogowi przeszłam na witarianizm. I czuję się świetnie! Kupiłam też spirulinę i chlorellę, przeczytałam książki na ten temat, znalazłam siły na ruch… Wiedz, że zmieniłaś życie jakiejś tam dziewczyny z prowincji na lepsze. Ba, uratowałaś mi to życie :). Pozdrawiam Cię jak najserdeczniej :)) Peny

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 20:45

      Peny dziękuję Ci, że chciało Ci się to napisać i oczywiście bardzo się cieszę, no to jesteśmy już we dwie :)) kissss

  12. zuzka 31 lipca 2014 o 20:42

    Ja nie lubię orala i nie zamierzam tego robić z przymusu, żeby tylko mąż mnie chciał, jak mu się nie podoba to droga wolna… Mój mąż wie o tym, że sama z dziećmi dałabym sobie radę, bo jestem silna i potwierdzam to co piszesz pepsi, bo taka postawa(bycie sobą) przyciąga, dla mojego męża jestem wciąż atrakcyjna i mimo, że stuknęło nam 6 lat małżeństwa, to on wciąż na mnie leci 😉 Dla mnie to już czasem nudne jest, ale w tym sensie, że powiela te same zachowania jeśli o zaloty chodzi. 🙂

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 20:46

      Zuzka po prostu rządzisz :)) ściskam Ciebie i kłaniam się mężowi

    2. edyta 1 sierpnia 2014 o 09:21

      „atrakcyjna i mimo, że stuknęło nam 6 lat małżeństwa, to on wciąż na mnie leci ”

      Zuzko, moze wyjde na stara zazdrosna zolze, ale wybacz, 6 lat to smiech na sali. Po 6 latach to moj maz tez przyklejony do mnie byl i bez przerwy bylam obsliniona jego pocalunkami. Poczekaj przynajmniej z 10 jeszcze to pogadamy.
      ;P

      1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 09:36

        Ja mam problem z głowy, bo nie wzbudzam ciepłych uczuć u mężczyzny, ani na początku, ani o wiele później, nie mam więc za czym tęsknić :DD

      2. atqa 1 sierpnia 2014 o 09:48

        edyta łiiiiiiiiiiii-że się tak wyrażę po Pepsinemu.
        A od siebie dodam poczekaj z 17 lat (do tych już 6).
        ..bardziej tematu nie rozwinę, bo i tak mi nie uwierzycie 😀

        1. edyta 1 sierpnia 2014 o 09:57

          Atqa, rozwin 🙂 moze sie przyda

          1. krycha/ksamanta 2 sierpnia 2014 o 15:48

            a może jeszcze do 6 dodać 38 ?
            No?

          2. pepsieliot 2 sierpnia 2014 o 16:10

            Krycha to się dzisiaj nie zdarza :)) Jak tak to gratuluję !! O ile jest to 44 lat miłości, a nie tylko małżeństwa

          3. atqa 3 sierpnia 2014 o 23:45

            Krycha gratuluję 🙂

        2. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 15:24

          Atqa gratulejszyn

          1. atqa 1 sierpnia 2014 o 19:09

            🙂

      3. zuzka 1 sierpnia 2014 o 18:42

        nie będę na nic czekać, co ma być to będzie, ja osobiście nie wiem czy wytrzymam tyle lat w małżeństwie ;P

        1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 18:49

          zuzko to też jest rozwiązanie, ale może trafisz na życiówkę, czyli miłość nad miłościami 🙂

        2. atqa 1 sierpnia 2014 o 19:07

          No to skoro nie ma miłości w Twoim związku to faktycznie nie ma po co się starać, żeby mąż za Tobą szalał.
          Co innego związek dwojga kochających się ludzi, który wymaga nieustającego starania się, zaangażowania bo to jest niezbędne by w związku była miłość,namiętność i bliskość…ble ble ble, ale tak jest.

          1. zuzka 1 sierpnia 2014 o 19:22

            ble ble ble, dokładnie. Moim zdaniem to zwykła chemia to całe zakochanie i tylko na początku tak jest, potem ludzie się albo lubią i dbają o jakość związku, albo nie i się rozstają albo dalej żyją w „pustym” związku dla dobra dzieci. Mimo krótkiego 6-letniego stażu przeżyłam bardzo dużo problemów i nie tylko takich prozaicznych jak seks i żeby tylko mąż na mnie leciał, to nie jest takie ważne jak szacunek, więź, wspólny cel, bliskość, szczerość, rozmawianie kiedy jest problem, a nie zamiatanie pod dywan i tym podobne rzeczy…

          2. edyta 1 sierpnia 2014 o 19:33

            Zuzko, jestes taka mloda i niedoswiadczona ze az rece opadaja. Wszystkiego dobrego w zyciu Ci zycze i jak najmniej rozczarowan, bo ze te przyjda, to masz jak w banku.

          3. atqa 1 sierpnia 2014 o 19:54

            Zuzka, miłość nie jest „dobrem konsumenckim”, raz zdobytym i przez to trwałym stanem-jest procesem ktory wymaga starania się dwojga osób…
            Ty piszesz o czymś zupełnie innym 😉

          4. zuzka 1 sierpnia 2014 o 22:27

            Nie mogę napisać pod komentarzem Edyty, więc tu kieruję odpowiedź do Edyty: nie jestem wcale taka młoda, mam dzieci i dwa poważne związki, uwierz mi, że rozczarowanie to coś, czego się nie obawiam. Także Edyto zejdź już ze mnie, bo nie wiesz kim jestem i co przeżyłam w życiu. Poza tym to, że przez to, że ktoś jest młody i niedoświadczony to od razu ręce opadają?? Co Ty mówisz? Każdy przechodzi etap młodości, doświadczeń i rozczarowań, ręce tu opadać nie muszą ;-P

          5. edyta 1 sierpnia 2014 o 22:51

            Zuzko, o tym opadaniu rak to byl cytat z „Przeminelo z wiatrem”. Rett Butler tak powiedzial do Scarlett : Scarlett, Scarlett, jest pani taka mloda i niedoswiadczona ze az rece opadaja”
            🙂

      4. ewa ta co zawsze 3 sierpnia 2014 o 22:46

        Edyta masz rację jestem po ślubie 17 lat a mąż zauważa mnie tylko wówczas kiedy czegoś chce i nie mam tu na myśli seksu. Wszystko zmieniło się kiedy w 9 roku małżeństwa urodziły się dzieci i od tej pory osiadłam w domu. Ale cóż nie zawsze jest wiosna .
        I taka dykteryjka :
        Leży mąż z żoneczką w łóżku patrzy na nią i rozmyśla : gotuje świetnie,dupcia zgrabna jak dawniej , cyc całkiem całkiem ach żeby ona chociaż trochę obca była…

        1. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 07:53

          No właśnie Ewo, urok nowości na każdego działa, nie tylko na facetów 🙂 ścisk

          1. edyta 4 sierpnia 2014 o 08:54

            o wlasnie nie, Pepsi, natenprzyklad dla mnie obcy faceci sa przezroczysci albo bezplciowi, jak kto woli. Zapewne moglabym w sobie wzbudzic namietnosc do innego faceta, wiadomo, wystarczy wyobraznie puscic w ruch, no ale to byloby wtedy celowe zaplanowane dzialanie, a nie spontan piorun z jasnego nieba. Generalnie nie zgadzam sie z teoria, ze wszystko sie nudzi i nic temu nie mozna zaradzic. Albo ze uczucia sa jakie sa i nic nie mozna zrobic. Oczywiscie ze nad uczuciami mozna zapanowac, za pomoca mysli jakie wybieramy myslec. Cala nowoczesna psychologia przeciez na tym sie opiera, terapie kognitywne polegaja wlasnie na tym, ze redukcja niekozrystnych uczuc nastepuje rzy pomocy kontroli mysli.
            Summa summarum, jesli nasi mezowie sa troche znudzeni, to nie dlatego, ze tak juz jest i tak musi byc, ale po trosze jest to ich wybor, po trosze bledy popelniane przez obie strony.

          2. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 10:11

            Edyto, wiesz, że Cię wielbię, ale kompletnie mam inne zdanie na ten temat. Uważam, że nie należy poszukiwać na siłę przygód i docenić drugiego człowieka obok siebie należy, ale w pewnej chwili może nastąpić takie przesilenie i wypalenie się uczucia, że człowiek czuje, że że zmiana jest niezbędna i to jest silniejsze od niego. Ludzie łakną nowych bodźców, miłość się wypala i trzeba iść w swoją stronę. Oczywiście jak są małe dzieci, to takie podejście jest egoistyczne i nieodpowiedzialne, ale z drugiej strony wszystkie małżeństwa, które znam, a które nie rozeszły się ze względu na dzieci, na konwenanse, na religię, to ogromnie nieszczęśliwi ludzie, którzy patrząc na swoje życie z perspektywy czasu czują, są pewni, że postąpili źle, że powinni się kiedyś rozejść i próbować znaleźć to czego szukali. Ludzie nie mieli tyle żyć, a związki nie miały tyle trwać, żeby tak wspierać monogamię. Chociaż moja pierwsza miłość jest moim miłym znajomym na fejsbuniu, to nie wyobrażam sobie, że do dziś moglibyśmy być razem szczęśliwi :))Oczywiście od tych zasad są wyjątki, ale to się czuje, ze jest po prostu świetnie w domu i nie ma poco szukać czegoś innego. Ale jak tylko się źle przez dłuższy czas dzieje, ja doradzam zmianę.Lepsza jest samotność, niż bycie z kimś kto na Ciebie nie leci miłośnie, zarówno psychicznie jak i fizycznie.Przy czym to pierwsze jest ważniejsze i to o wiele.

          3. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 10:40

            No tak Edyto, napisałam z rozpędu na każdego, a powinnam napisać, że może zadziałać prawie na każdego 🙂

          4. edyta 4 sierpnia 2014 o 12:15

            Pepsi, to jest wbrew naturze. Porzucenie partnera, zdrady zwykle powoduja ogrom cierpienia, lzy i rozpacz. Dlatego jest t wbrew naturze, bo gdyby bylo zgodne z natura, powodowaloby dobrostan wszystkich zamieszanych, a nie stres i zalamanie. Hipokrates juz 2500 lat temu powiedzial, ze kazde wystapienie przeciw naturze konczy sie choroba. Piszesz bloga i jestes entuzjastka zycia zgodnie z natura- jedzenie zgodne z natura, ruch, slonce, grounding- wszystko zgodne z natura i wszystko sluzy cialu i psyche. Jak to jest, ze w wypadku relacji miedzyludzkich odstepujesz od swojej ustalonej perpcepcji?
            Nie mysl, ze chce Cie tu lajac, ale widze brak konsekwencji i spojnosci.

  13. Jili 31 lipca 2014 o 22:03

    Od i co? Mężczyźni wolą zołzy (jak w treści książki). Silne i niezależne, ale nie gderające.Lubią
    walczyć i zdobywać, ale też eksperymentować. Który nie lubi nowinek, figli i odważnych zachowań partnerki. A tak właściwie to uwielbiają gonić króliczka tylko trzeba rozdmuchać ich apetyt.

    Pepsi – świetne zwroty, nieziemske porównania. Uwielbiam twój twórczy język.
    Ścis, ścisk, cmok cmok♡

    1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 08:41

      Jili thx & ścisk ścisk cmok cmok 2

    2. Merol 4 sierpnia 2015 o 21:32

      To kultura i programowanie, a potem kto się od tego uwalnia, to go boli, a nie natura. Pepsi, jesteś wybitnie adekwatna i docierasz do istoty rzeczy, taki komplement ode mnie (zajebista, słowem) 🙂

      1. pepsieliot 5 sierpnia 2015 o 09:30

        Merol thx 🙂

  14. klepsydra 1 sierpnia 2014 o 06:56

    A ja dzisiaj przechodzę na witarianizm, czuję się całkowicie gotowa, a poza tym miałam iść przed 1 spać, ale mi nie wyszło 🙁 O 8 ‚pobudka’, dzisiaj będę dobra dla męża, ostatnio zrobiła się ze mnie uciążliwa lafirynda i chociaż kocha i nie przestanie, można być małą lafiryndką, ale nie skurwielem 😉

    1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 08:47

      Klepsydro ofkorsik i trzymam kciuki za witarkę 😀

  15. atqa 1 sierpnia 2014 o 20:20

    Joanno i Aneto życzę Wam wytrwałości i siły do walki z chorobą, żebyście nigdy nie straciły wiary w pokonanie choroby.

    1. atqa 1 sierpnia 2014 o 20:27

      ..niechcący tu mi się wpisalo, to przez zuzkę 😛

      1. zuzka 1 sierpnia 2014 o 22:28

        pozdrawiam 😉

  16. Luśka 1 sierpnia 2014 o 22:35

    ‚w tym podszczypywanie waginą’…Pepsi – mogłabyś rozwinąć ten temat?…jakiś poradnik niekonwencjonalnych technik seksualnych?…ubawił mnie ten tekst setnie. Pozdrawiam.

    1. pepsieliot 2 sierpnia 2014 o 08:03

      Luśka „podobno” są takie mięśnie dna macicy zwane mięśniami Kegla, ćwiczy się je przerywając z dowolnym momencie strumień moczu, to potem umie się szczypać waginą :DD

  17. agnieszka 1 sierpnia 2014 o 22:53

    Mój ulubiony fragment- „Znamienne, że stały monolog mężczyzny nie powoduje rozpadu małżeństwa” – tak, bo świnie nie potrafią latać, kolokwialnie mówiąc

  18. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 12:59

    Edyto mam zupełnie inne priorytety, tak jak napisałam, miłość zawsze łączy się z pewnym cierpieniem, gdy wygasa niesymetrycznie, jestem za miłością odwzajemnioną. Gdyby ktoś przstał mnie kochać i był ze mną dla jakichś pobudek innych niż miłość wolę cierpieć niż dostać ochłap, to samo z mężczyznami, których spotkałam w życiu, to dzielni i dumni ludzie, którzy nigdy nie chcieliby litości, czy innego erzacu miłości. Tylko miłość i nic w zastępstwie. Mogą być tez związki umowne, kulturalne, biznesowe, na papierze, to inna sprawa, ale naprawdę być z kimś i nie kochać go, albo nie być przez niego kochanym i nadal z nim być, to jest dla mnie smutniejsze niż rozejście się, i bardziej podpada pod stress hipokratesowski

    1. edyta 4 sierpnia 2014 o 14:07

      No ale tylko potwierdzasz to o czym napisalam wczesniej. Ze znudzenie, czy tez zaprzestanie kochania kogos, wynika z pewnych bledow i wyborow. Nie przychodzi spontanicznie jak przeziebienie i nie jest tak ze nie ma sie nad tym kontroli. Bo jesli ktos wchodzac w zwiazek nie rozumie, ze trzeba kazdego dnia go pielegnowac, a milosc, chocby najglebsza wygasnie, jesli nie jest podsycana, to juz jest to jego pierwszy blad. Wtedy rzeczywiscie mozna smialo przewidywac upadek i nude. I tak sie tez dzieje. Wielu ludzi tego nie rozumie, nie mowiac juz o zastosowaniu.
      Inna sprawa, ze zycie jest nam tak bardzo na przekor, bo jak zabiegac o swojego partnera, jak sie pada na pysk po 16 godzinach pracy? Nie ma na to przestrzeni. Druga inna sprawa jest, ze wiadomo, w tym caly ambaras zeby dwoje chcialo naraz. No ale jesli temu drugiemu sie nie chce, to jest to wlasnie blad, czyli wracamy do punktu wyjscia.
      Moze namieszalam, ale zmierzam do tego: jestem przekonana, ze udany zwiazek to nie jest dzielo przypadku -nigdy przenigdy. Udany zwiazek jest zawsze efektem swiadomej, zaplanowanej i wytezonej pracy. Jak ze wszystkim w zyciu- wychowanie dziecka na szczesliwego, harmonijnego czlowieka tez nigdy nie jest dzielem przypadku a efektem wytezonej pracy, zadzierzgniecie i utrzymanie silnej wspanialej przyjazni rowniez nie jest dzielem przypadku, wymaga wysilku i czesto poswiecen.

      1. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 18:31

        Tak Edyto, masz taki poważny stosunek do związków,cieszę się. Ja w nic do końca chyba nie wierzę oprócz w siebie. Cieszę się z miłości, ale liczę się z tym, że wszystko może się zmienić. Jestem bardzo liberalnym człowiekiem, oraz libertyńskim, co Tobie zapewne jest zupełnie obce, ale też jestem bardzo dumna, i nie zabiegam na siłę o nikogo. Nigdy. Albo wóz, albo przewóz 🙂

        1. edyta 4 sierpnia 2014 o 18:53

          A wiec jest to Twoj wybor, to o czym piszesz, ze jestes dumna czy wierzysz tylko w siebie, czy tez ze nie masz ochoty zabiegac o kogos. No przeca od poczatku trabie o tym, o tym, ze to kwestia wyborow, od poczatku
          🙂

          1. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 19:02

            No w sumie trąbisz i masz rację 🙂

          2. edyta 4 sierpnia 2014 o 19:20

            ok, juz ostatnie slowo, bo chyba nudze. Pepsik, tylko nie mysl sobie, ze ja cos insynuuje. Nie smialabym. Jestem pewna ze jestes szczesliwa i spelniona osoba, to widac, slychac i czuc. Moj sprzeciw dotyczyl zupelnie niepersonalnie tezy, jakoby tylko od slepego przypadku zalezalo czy nam sie odwidzi albo czy temu drugiemu sie odwidzi.
            🙂
            pax pax

  19. atqa 4 sierpnia 2014 o 21:37

    Ło mamo-Edytko, w swoich komentarzach wyrazilaś też moje zdanie, które esencjonalnie sformuowałam pisząc do Zuzki.

    1. edyta 5 sierpnia 2014 o 09:49

      🙂
      ja tylko zaluje, ze nie mialam swiadomosci tego wszystkiego te 20 lat temu…bo tez duzo zniszczylam swoja glupota, tupetem, brakiem doceniania.
      A jako ciekawostke dodam, jeden moj kolega, mlodziencem bedac, nie majac jeszce zadnej panny nawet na oku, ksztalcil sie juz w temacie, czego potzrebuja kobiety, ksiazki czytal typu „czego zona oczekuje od swojego meza”. Ja wtedy bylam ubawiona, ze taki przejety, dwudziestolatek a taki powazny, ale teraz widze, ze wyprzedzal mnie o lata swietlne.
      Pozdrawiam Ciebie Atqa i zycze minimum 60 lat szczesliwego malzenstwa 🙂

      1. pepsieliot 5 sierpnia 2014 o 11:29

        Ja to nie przepadam za facetami, którzy za dużo wiedzą o kobietach, mnie rozczula takie totalne błądzenie 🙂 Tak jak nie znoszę tańczyć z kimś po kursie tańca.Odmawiam.Bo oni chcą kręcić tylko te młynki człowiekiem.

        1. edyta 5 sierpnia 2014 o 12:31

          Mysle, ze takie bladzenie moze byc zabawne na poczatku, jednak po dluzszym czasie jest powodem irytacji. Ktos kto bladzi, nie zaspokoi raczej potrzeb partnera, a przeciez po to ludzie lacza sie w pary, zeby zaspokajac wzajemne potrzeby (No, czasami zeby zaspokoic swoje egoistyczne ale ja nie mowie o wykolejencach, tylko o normalnych ludziach). Potrzebe bliskosci, potzreby seksualne, potzrebe posiadania rodziny, potzrebe bezpieczenstwa, potrzebe kochania i bycia kochanym i tak dalej. Niezaspokajanie potrzeb rodzi frustracje, zlosc, chec odwetu. Wystarczy wejsc na jakies forum rozwodowe, wyraznie widac, ze wiekszosc powodow rozwodow to niezaspokojone potrzeby. Kolokwialnie mozna to ujac, ze jesli facet po 10 latach nadal bladzi i nie wie, ze jego kobieta potzrebuje przytulenia raz na kilka dni, zas kobieta nie wie, ze on marzy o oralu raz na tydzien to szczesliwsi od tego nie beda, od tego bladzenia i niewiedzy znaczy sie.

          1. pepsieliot 5 sierpnia 2014 o 18:20

            Nie jestem wymagającą w stosunku do innych, wymagam tylko od siebie, wiec pewnie dlatego nie przywiązuję do takich spraw uwagi

      2. atqa 5 sierpnia 2014 o 20:47

        Tobie również tego życzę Edytko, dziękuję.

  20. ss 13 sierpnia 2014 o 21:12

    rozsmieszylas mnie dzisiaj, bless you x

    1. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 21:35

      ss 😀

  21. Anka 19 stycznia 2015 o 20:45

    Hmmmm …..otwarły mi sie oczy… zanim pogonie męża, postaram sie najpierw zmienic taktyke…pozdrawiam.

  22. natalia 4 kwietnia 2015 o 07:47

    Zajebisty artyk! Senkju ❤

  23. […] znalazłam (kategoria Mężowie i żony) np. „Dlaczego mężowie są jacyś dziwni?” albo „Jak zrobić, żeby mąż znowu zaczął za mną szaleć?” zirytowały i zepsuły spójny obraz autorki. O co chodzi? Opieranie się na własnych, […]

  24. K8 2 czerwca 2016 o 12:15

    Oj, ucieszył mnie ten tekst
    na moich rozstajach dróg 🙂
    Kroczę dalej, poza strefę …

    Dzięki Pepsi! Zaczynałam kiedyś
    od Twoich tekstów o zdrowiu, ruchu i jedzeniu, a tu proszę!
    Co więcej chyba u mnie to wszystko ze sobą jakoś powiązane …

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze