logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
422 online
55 268 692

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Jedzenie jest aktem politycznym, BANAN

    bio banany

    Jedzenie jest aktem politycznym, BANAN

    Strzałka Wakacjuszom,

    Witamina D3 z Lanoliny TiB

    Witamina D3 z Lanoliny TiB

    Pewnie narażę się okropnie szczególnie witarianom na 811, nie mówiąc o 9055, bo się będę dzisiaj czepiać naszego chleba powszedniego, czyli banana.

    Wybory, jakich dokonujemy przy zakupie żywności mają bezpośredni wpływ na resztę świata.
    Uważam, że to również powinno być przyczyną, aby coraz więcej ludzi kupowało jak najwięcej naturalnych produktów w sklepach spożywczych.
    Ta zasada powinna być szczególnie ważna w przypadku zakupu tradycyjnie uprawianych i dzięki temu ekologicznych bananów.
    Pomimo, że są uprawiane głównie w Ameryce Środkowej, to jednak stały się praktycznie najpopularniejszym owocem na świecie, a w samych tylko Stanach w zeszłym roku sprzedano ponad 170 milionów czterdziestu funtowych skrzynek bananów.

    Banany, żeby się dobrze sprzedawały muszą być traktowane ze szczególną starannością, aby uchronić je przed najmniejszym nawet siniakiem czy blizną, które robią się, gdy końce jednych, dźgają drugie. Inne rodzaje uszkodzeń powstają na przykład, z powodu szkodników i oparzeń słonecznych. Jednakże konsumenci oczekują, że ich banany mają być na gałkę idealne, w sensie, że bez żadnych skaz i co najważniejsze, tanie.

    banana-farm
    Współcześni plantatorzy, już mają wiele pomysłów jak takie banany za bezcen społeczeństwu świata zapewnić.

    Aby osiągnąć ideał, aby powstał idealny dla wybrednego konsumenta banan, robotnicy na plantacjach Ameryki Środkowej dzień w dzień spożywają zupę z toksycznych herbicydów, pestycydów i na deser fungicydów.

    Aby kontrolować robaki i zapobiegać stratom rolnicy stosują preparaty nicieniobójcze. Jednym z najczęściej stosowanych środków jest Aldikarb, związek chemiczny, którego jedynie 0,9 mg na kilogram masy ciała jest dla człowieka śmiertelnym doświadczeniem.

    W upalne dni, po rozsypaniu czerwonych granulek na ziemi, wokół bananowców, pracownicy często skarżą się na straszny zapach powodując zawroty głowy i wymioty.

    Podczas dojrzewania na drzewie, banany są owinięte niebieskim plastikiem. Plastik jest wypełniony od środka owadobójczym preparatem o nazwie Chorpyrifos, przy czym Światowa Organizacja Zdrowia apeluje, że rzecz jest niezwykle niebezpieczna.

    Kiedy pracownicy otwierają torby, aby sprawdzić banany, cząsteczki trującego pyłu latają dosłownie wszędzie i pracownicy narażeni są na wdychanie chemikaliów.
    Urządzenia zabezpieczające, takie jak kombinezony całkowicie okrywające ciało, gumowe rękawice i buty, oraz respiratory nie zawsze są odgórnie dostępne dla pracowników, a najczęściej w ogóle jest to pomijane i pracownicy muszą zapewnić sobie samym ochronę i często niestety robią to niewłaściwie.

    Na przykład, zamiast używania respiratorów z wymiennymi filtrami węglowymi, pracownicy często korzystają z prostych masek z pianki, które wręcz faktycznie absorbują chemikalia. Może to spowodować, że pracownik wdycha jeszcze więcej toksyn.
    Warunki zdrowotne i bezpieczeństwa w miejscu pracy na plantacjach są okropne i są przyczyną bardzo częstych urazów, a także uczuleń, wzmożonej alergii, chorób płuc, oczu i nowotworowych, w związku ze stałą ekspozycją na pestycydy.

    Robotnicy w zakładach, gdzie pakuje się banany, również narażeni są na duże ilości pestycydów. Świeżo zebrane banany są umieszczane w dużych zbiornikach wodnych, aby zmyć z nich chemikalia. Wielu pracowników, którzy zajmują się bananami, kiedy są obmywane w tych zbiornikach mają odbarwione trwale paznokcie, a w niektórych przypadkach paznokcie im schodzą.

    banan3
    Pracownicy stają się bezpłodni z powodu kontaktów z niby zakazanym DBCP, pestycydami, których oddziaływanie na systemy reprodukcyjne kobiet pracujących i mutagennych skutków dla ich dzieci dopiero zaczyna być poddawane badaniom.

    Za brak przestrzegania przepisów bezpieczeństwa można bezpośrednio obwiniać wielkie korporacje, które kontrolują małych właścicieli ziemskich i rolników. W ​​ramach umów, które działają na rzecz zachłannych trustów, uniknęły one wypłacania pracownikom znośnych płac i w efekcie odebrano im godziwe warunki życia.

    W ciągu ostatnich czterech lat, płace pracowników na plantacji bananów na Kostaryce spadła z 250 dolarów do 187 dolarów miesięcznie, wraz ze wzrostem ich ilości pracy z 12 do 18 godzin dziennie.

    A co z konsumentem?

    Konwencjonalnie, czyli nie tradycyjnie, czytaj nie ekologicznie, uprawiane banany mogą zawierać wysoki poziom pozostałości pestycydów, powodując zagrożenie dla zdrowia konsumentów.

    W tym samym czasie, Mexican-American Fruit Co (MexAm), z biurem sprzedaży w National City w Kaliforni, jest głównym hodowcą bananów organicznych. Siedziba firmy znajduje się w samym sercu regionu uprawy bananów w Meksyku i ma problemy ze szkodnikami i innymi chorobami, na które narażone są banany, jednak radzi sobie z nimi za pomocą zupełnie innych środków, niż te używane przez konwencjonalnych producentów.

    Do kontroli nicieni, MexAm używa nawadniania, doprowadzającego nawet do lekkiej powodzi, które, powodując odpowiednią erozję gleby, bardzo niekorzystną, gdyż zabójczą dla nicieni. Aby kontrolować czarnego Sigatoka, chorobę, która powoduje więdnięcie liści używają czosnku w sprayu.

    Zaś komercyjni hodowcy stosują od 14 do 25 razy fungicydy w ciągu jednego roku, aby kontrolować czarnego Sigatoka.

    banan1
    MexAm użyźnia ziemię nawozem kurzym w ilości 10 ton na hektar, w przeciwieństwie do olbrzymich dawek nawozów chemicznych stosowanych przez komercyjnych producentów. Maczeta to podstawowy środek chwastobójczy i inne nie są stosowane do zwalczania chwastów. Plastikowe torby owszem, są używane do dojrzewania bananów, ale bez toksycznych pestycydów. Aby kontrolować grzyby banany przechodzą kąpiel w kwasie borowym, który jest o wiele bezpieczniejszy niż alternatywa ogromnej ilości środków grzybobójczych stosowanych przez komercyjnych hodowców.

    BANANA-404
    Kiedy więc bierzesz banana do ust, pomyśl o tym, co się po drodze z bananem wydarzyło, a także, a raczej przede wszystkim z ludźmi, którzy go dla twojej wygody preparowali i czy jesteś świadomy, że powinieneś sięgnąć po organicznego banana.

    Dlaczego o tym napisałam, to się odnosi zresztą również do kostarykańskich ananasów, ogromne zniszczenia środowiska, a przede wszystkim ludzi i przez nieprawdopodobnie niskie ceny uzyskane przez straszliwą korporację na ananasy dla klientów, praktycznie firmy hodujące ananasy ekologiczne przymierają głodem, dosłownie, a firma Del Monte sprzedaje w paskudnej, bo niby świetnej Almie i wszędzie, ananaski, a światowe pańcie je szybko po pięć zeta za sztukę do koszyczka ładują.
    Ożeż.
    Dlaczego o tym napisałam?
    Bo na Fejsbuniu u witarian 811 i 9055, prowadzono dyskurs i jak zwykle, temat gdzie najbardziej skażony banan, bo najtańszy i najbardziej nie Fair Play i jazda po mieście, a najlepiej jeszcze za friko wyrzucone przed Biedronkę zjeść.
    I ja to rozumiem, jesteśmy biedni, to może nie jedzmy jednak bananów, tylko jak zrobić wtedy szlachetną 811, nie mówiąc już o 9055?

    Albo milczmy i nic nie mówmy złego o polskiej rzodkiewce, przynajmniej nie zabiła przy zbiorze nikogo.
    Gdyż właśnie ktoś wspomniał o rzodkiewce, że lubi i je, taką z naszej ziemi bez żadnych nawozów wyciągniętą, bo rośnie bez problemów, na co Wielki Wit skwitował, że on rzodkiewkę odradza, bo to prawie jak cebulka, antybiotyk, ale bananowi za trzy zeta, albo nawet mniej, z Tesco mówi jak najbardziej tak.

    Ludzieeeeee.
    To się dezynwolturą nawet kupy nie trzyma

    Inna osoba zrobiła sobie sałatkę owocowo- sałatową i dodała przyprawy ostrej cayenne, i znowu małego prztyczka w nos od witarian dostała, że może mogłaby bez przyprawy, ale to, że użyła jakiś zmutowanych owoców zwanych ufokami, na które ja nawet patrzyć nie mogę, bo robi mi się słabo, to tutaj nic, wszystko w porządku.
    Kształtujmy świat nie tylko poprzez dbanie o pieska i modlenie się do Bozi, ale nawet, a może przede wszystkim przez wybór banana.

    banapa
    peps


    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 5 431 times, 2 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Marcin Mosiejko 21 czerwca 2013 o 20:25

      Witaj Pepsi!
      Super, że napisałaś o tych bananach. Sam się zabierałem za ten temat, ale mnie uprzedziłaś i bardzo się z tego cieszę bo nie wiem, czy zbadałbym sprawę aż tak wnikliwie. Tutaj link do filmu na temat nieuczciwości i wyzysku w bananowym świecie:
      http://www.bananasthemovie.com/

      Jeszcze takie pytanko – ile bananów tygodniowo bierzesz, aby uzyskać taką cenę?

      1. pepsi 21 czerwca 2013 o 20:31

        hej Marcin, już od ośmiu kilo dziewczyny dają taką cenę, ja biorę więcej,

    2. justyna 21 czerwca 2013 o 21:47

      Najgorsze jest to, że jak mieszkasz w jakimś Pcimiu to niemożliwe jest dostanie organicznych bananów 🙁 Ostatnio zastanawiałam się nawet nad tym, by je skądś hurtowo zamawiać. Ma ktoś może jakieś informacje na temat hurtowej sprzedaży organicznych bananów?
      Ubolewam nad tymi kochanymi bananami strasznie, ale póki co mamy lato i swoje świetne krajowe owoce, które już możemy dostać bez żadnych paskudnych opryskiwaczy 🙂 Ale i wiadomo, że i to trzeba obadać w temacie.
      Świetny artykuł, pozdrawiam 🙂

    3. rholna 22 czerwca 2013 o 00:22

      Hejka – melduje się ta co zebrała podwójnego opeera 😉 ukradkiem podczytująca Twojego bloga od jakichś 3 miesięcy i przez tenże zwerbowana do sekty bananożerców 😉 (a googlała tylko w poszukiwaniu info o produktach roślinnych o największej ilości wapnia….) A co do tematu i dylematu – heh, teraz dylematu nie mam bo przez najbliższe 2 tygodnie mam limit ok.3 funciaków na żarelko dziennie, więc dopycham się gotowanym (zresztą nie tylko dlatego – bo żem Vata patentowana niemal 100% i zimno mi cholernie, a tu lato cokolwiek niedomaga) – organiko-fejtrejdowe loga przyciągają i jak tylko cena nie zabija to kupuję (z drugiej strony tutaj większośc bananów jest FT, pytanie tylko czy logo po prostu nie kupione, a nawet jeśli nie to może i kasę pracownicy dostąją, ale czego sie nawchłaniaja to inna sprawa). Czy lepiej zjeść odpowiednią ilość jedzenia pryskanego, czy racjonować porcje bananka eko? Co w ostateczności jest bardziej korzystne: najeść się czy mieć spokojne sumienie (wobec siebie i wobec innych)? I to błędne koło kapitalizmu: bo produkty kroporacji głównie zużywa uboższa warstwa społeczeństwa, a że cały czas rośnie ona w liczebności i jest coraz uboższa to coraz wiecej tego trzeba produkować i musi być coraz taniej…. Smutno i ponuro. Kiedy mogę – kupuję organic, teraz mam buraczki, paprykę, sałatę rzymską, marchewki i część bananów.
      Aaaaa – z innej beczki – ostatnio znalazłam w zdrowożywnościowym sklepiku na Hammersmith nori nie prażone – ale prawie 5 funciaków za 5 arkuszy utwierdziło mnie w przekonaniu, że suszi to jednak produkt luksusowy 😉
      Pozdrówka!

      1. Pepsi 22 czerwca 2013 o 06:36

        Justyna, Rholna cześć, niestety życie każdego dnia podkłada kopyto, trzeba ciągle dokonywać wyborów. Wielokrotnie sięgam po banana nieorganicznego, kiedy za mało kupię organik, albo kiedy dostawa po prostu nie przyjeżdża, co się w zimie zdarzyło , albo gdy są jeszcze nie dojżałe, ale podejmuję tę decyzję świadomie, nie wiem czy to lepsze, czy gorsze, ale zawsze boję się tych bananów za mniej niż 3 zlote i ananasów za 5 , bo to juz musi być straszny wyzysk

        1. Ania 22 czerwca 2013 o 13:11

          Moim zdaniem niezależnie od tego, czy banan kosztuje 5 zł., czy 2,5 zł. nie wpłynie to na zarobki osób, które przy tych bananach pracują. Co najwyżej na portfele właścicieli plantacji i pośredników. Oczywiście, mam tutaj na myśli banany nieekologiczne.
          Bardziej obawiam się tych wielkich promocji bananowych np. 1,50 zł/kg w Realu czy innym hipermarkecie. Mam wtedy nieodparte wrażenie, że z tymi bananami jest coś bardzo nie tak jak powinno, np. zbyt duża dawka herbicydów, popryskali je nie tym co trzeba, itp. :-/ Bo skąd niby taka promocja?
          Z reguły po kilku dniach te banany się kończą i pojawiają się nowe za 5zł./kg, które wyglądają zupełnie inaczej. Ta promocja to jakby pozbycie się jakiejś wadliwej partii.
          W Biedronce tak ostatnio było.
          U mnie w mieście ekologicznych bananów nie ma. A i w poprzednim (Katowice) byłby problem. Poza tym cena też odstrasza.
          Kupuję banany na targu i w małym warzywniaku. Co kilka dni banany, które pokryły się kilkoma kropkami są tam przeceniane z 6-7 zł. na 2-3 zł.
          Można też wybrać tak jak ktoś wyżej napisał: zjeść normalną ilość zwykłych bananów, czy o wiele mniejszą porcję eko. Moim zdaniem takimi postami odstraszasz ludzi od witarianizmu. Ktoś wejdzie, przeczyta i pomyśli, że dieta witariańska jest dla tych, których stać na to, aby wydać kilka, kilkanaście stówek miesięcznie na banany. A przecież samymi bananami witarianin nie żyje.
          Zastanawiam się, czy lepsze polskie kasze, czy pryskane banany z Ekwadoru? :-/

          Ananasów nie kupuję z prostego powodu:
          eko nie ma nigdzie, natomiast zwykłe to z reguły okropny syf: albo niedojrzałe, albo spleśniałe, albo jedno i drugie (najczęściej). :-/
          Polskie owocki są najlepsze, tylko co jeść po sezonie?

          1. pepsi 22 czerwca 2013 o 15:49

            witarianie mają swoje problemy 🙂

    4. Basia 22 czerwca 2013 o 14:44

      na pewno lepsze są lokalne owoce i warzywa, to sztuczne dojrzewanie jest trochę martwiące
      z angielskiej wikipedi: „Banany eksportowe są zbierane zielone i dojrzewają w specjalnych pomieszczeniach po przybyciu do kraju przeznaczenia. Pokoje te są szczelne i wypełnione gazem etylenu w celu wywołania dojrzewania.Żywy żółty kolor bananów z supermarketów jest w rzeczywistości efektem ubocznym sztucznego procesu dojrzewania.”

      A w ogóle nie spodziewałam się że banan jest figą, to znaczy dziki banan ma pestki-nasiona, te co my jemy są bezpłodne:)

      1. pepsi 22 czerwca 2013 o 15:51

        tak, widziałam takie banany, po przekrojeniu jak figa z pestkami. Kiedy nie dostarczy się bananom etylenu to same go wytwarzają, bo właśnie w taki sposób dojrzewają

        1. Basia 22 czerwca 2013 o 16:09

          oo, ale w sensie ze takie ściete z dzrewa też?

          1. pepsi 22 czerwca 2013 o 16:24

            tak, oni je raczej tradycyjnie zwykle ścinali maczetami wcześniej i potem dojrzewały gdzieś sobie, chyba żeby tych z zewnątrz słońce nie przepaliło, ale sprawdzę to jeszcze

    5. Piotr Czapla 22 czerwca 2013 o 16:51

      Może jednak GMO nie jest takie złe. Z bananem jest taki problem ze ten eksportowy Cavendish jest bezpłodny, rozmnażamy go tylko wegetatywnie. Bakterie i grzyby tego problemu nie maja wiec z czasem tylko przybywa chorób, a banany się nie uodporniają bo wszystkie mają takie same DNA.

      Ale na GMO to jeszcze trochę poczekamy. Wiec może w tym czasie zamiast kupować eko Cavendishe poszukać innego kultywaru np: Red Banana, czy prawie wymarły Big Micke. Te Banany nie są uprawiane masowo więc ludzie je uprawiający nie są tak wyzyskiwani. Obstawiam ze import od prywatnego rolnika uprawiającego Cavendishe jest tak samo wyzywający jak od kogoś kto uprawia inny kultywar więc może się uda. A zyskasz na tym dwojako: dostaniesz coś co smakuje lepiej i nie ryzykujesz że wspierasz pseudo rolników którzy sprzedają banany Chiquita ze swoimi naklejkami.

    6. Piotr Czapla 22 czerwca 2013 o 16:56

      Mówiąc o Chiquita, oni maja swój kltywar drzewa dającego Cavendish i podobno ich banany są trudniejsze w uprawie ale smaczniejsze. Nie skojarzyłem „trudniejszego” z większymi problemami zdrowotnymi pracowników aż do twojego posta. Wiesz może jak takie znane marki Bananów jak Chiquita, Wiliams traktują pracowników. Spodziewałbym się, że firmy celujące w bogatszego konsumenta będą dbały bardziej o PR/CSR więć może lepiej traktują pracowników?

      1. pepsi 22 czerwca 2013 o 17:27

        Piotrze to mogłoby być dobrym rozwiązaniem, gdyby czerwone banany były łatwo dostępne, ja widzę je mniej więcej z częstotliwością raz na miesiąc i do tego bez żadnej rytmiczności, a ponieważ na 811 jemy z G. bardzo dużo bananów, to trudno byłoby opierać się na redach, jednak koncepcja dobra.

    7. simi 24 czerwca 2013 o 11:05

      Szczerze mówiąc póki nie wiedziałam o sposobie traktowania pracowników bez problemu kupowałam bananowy kilogramami, teraz, kiedy i tak muszę kupić zwykłe, bo nie mogę sobie pozwolić na eko, mam wątpliwości i wyrzuty, więc nie dość, że wykorzystuję biedaków na innej półkuli to jeszcze stres zaburza moje trawienie.. Ciężki temat z tymi bananami i całym fair tradem.

      Pepsi, a może mogłabyś polecić coś do poczytania dla początkującego przedsiębiorcy? albo raczej chętnego do własnego biznesu.. branża chociażby warzywniak. Trzeba się wziąć za biznes co by zarobić na te „bezwyrzutosumieniowe” banany w końcu.

      Swoją drogą nie wiem czy wiecie, że dzięki rozwiniętemu procesowi mikrorozmnażania, firma z Pl jest największym na świecie importerem sadzonek bananowców, taka ciekawostka.

      1. pepsi 24 czerwca 2013 o 12:34

        chętnie coś doradzę, chociaż lojalnie Cię uprzedzam, że kilka biznesów umoczyłam, a tak na początek, żebyś miała jako takie pojęcie, chociaż nikt Ci przepisów nie da weź, kup sobie trzech autorów, Brian Tracy, on napisał wielką ilość książek, ale wybierz coś w tytule, o sprzedaży w małej firmie, biblia Kijosakiego seria Bogaty ojciec, biedny ojciec, ale tylko kwadrant przepływu pieniędzy ma sens, inne to powielenia, na których Robert Kijosaki robi przede wszystkim kasę,(książek jego żony Kim nawet nie dotykaj, chociaż mamią feminizmem) i dla równowagi psychicznej, inne spojrzenie na biznes, czterogodzinny tydzień pracy, rzecz o outsourcingu dosłownie wszystkiego, Timothy Ferrisa. To będzie takie wprowadzenie dla laika, da jakiś obraz, czy wyciiągniesz z tego wnioski, co się nauczysz, a co stwierdzisz, że to marketingowy pic, to będzie Twoje, ale od czegoś trzeba zacząć, żeby nawet z popełnianych błędów wyciągać korzyści. Nikt nie da recepty tak na prawdę na sukces, ale można podpatrzeć działania ludzi, którym się udało co nie co i spróbować je skopiować, oczywiście chodzi o istotę, bo z kopiowania krzątaniny nic nie wynika, a te książki pomagają właśnie odróżnić krzątaninę i tak zwane przyruchy od pracy, która ma szansę na efekty. Obserwuj, obmyśl plan i wykonaj idealny warzywniak. Zrób bardzo realne założenia i jeszcze je o połowe zmniejsz, bo zawsze pójdzie coś nie tak. Zrób idealne dzieło, ażeby potem można go było powielić, ale nie wcześniej. Nie opieraj swojego biznesu na samozatrudnieniu, bo raz, że drugiej takiej osoby nie znajdziesz, a dwa, że nie będziesz mogła powielić biznesu, będziesz na wakacjach, czy z grypą się położysz, a biznesu nie będzie. Życzę powodzenia

        1. simi 24 czerwca 2013 o 21:51

          serdeczne ukłony ku Twej zacnej pomocnej dłoni Pepsi

        2. Idit Michaelis 16 lipca 2013 o 13:45

          a czy można się ośmielić zapytać, jaki masz teraz biznes.

          1. pepsieliot 16 lipca 2013 o 15:29

            obecnie Idit skłaniam się do tego, że będę żyła tylko i wyłącznie z pisania książek, czyli bardzo bardzo skromnie, żeby nie powiedzieć w nędzy materialnej, oczywiście jednocześnie w duchowym rozkwicie

    8. Agata 25 czerwca 2013 o 14:12

      to gdzie najlepiej jest kupowac te banany? piotr i paweł? rozumiem ze biedzia i tesco odpada?

    9. pepsi 25 czerwca 2013 o 16:20

      Agata, trzeba by poszukać firm, jeżeli już nie organiczne, to pewnie nie te z Kostaryki, bo tam robią największe przekręty. To samo ananasy, powinno się bojkotować Del Monde, czy Monte nie pamietam, przynajmniej to. W Wawie ma się wkrótce otworzyć wielki hipermarket niemiecki z sieci eco i na pewno będzie o wiele lepszy wybór i na pewno ceny organicznych owoców i warzyw bardzo spadną.

    10. Martasek 7 lipca 2013 o 23:19

      Witam! Co do organicznych bananów, to pytanko, czy w Lidlu w Polsce ich nie ma? Sprawdzał ktoś? Bo w sklepach typowo eko, to ceny na bank mają wywindowane. W Niemczech w każdym Lidlu są bio bananki w cenie ok. 1.5 eur/kg, a chyba Lidl powinien mieć mniej więcej ten sam asortyment ? Generalnie to w Niemczech w prawie każdym markecie dostanie się bio banany, co ciekawe są dokładnie w tej samej cenie co nie bio. Nie wiem kto kupuje te „nie bio”, skoro „nie bio” nie są tańsze i po co te „nie bio” są w ogóle na sklepowych półkach? Tak samo jest z bio kiwi. Taka polityka, czy co? Mam nadzieję, że w Polsce poprawi się wkrótce z organicznym jedzonkiem, mam na myśli dostępność i ceny. Ja co mogę staram się kupować bio, bo to przeważnie tylko do 30% wyższą ma cenę, nie jak w Polsce i 300% się zdarza… Pozdrawiam!

    11. pepsieliot 8 lipca 2013 o 08:00

      W Polsce w Lidlu na pewno nie ma, bywają jabłka, chociaż teraz ich tez nie ma, marchewka, cytryny, kiwi,,pomidory, ziemniaki i bardzo żadko jakieś owoce typu wonogrona, zwykle są tylko 3 , max 4 organiczne produkty, nigdy wszystkie, które wymieniam, przynajmniej w Krakowie, może w Wawie jest lepiej

      1. banan 10 maja 2014 o 01:07

        Więć banan cavendish to taki GMO? nawet ten EKO z dominikany?

        1. pepsieliot 10 maja 2014 o 08:39

          Nie GMO tylko jak większość owoców hybrydyzowany, a to jednak nie to samo, GMO to modyfikacja genetyczna a hybrydyzacja polega na kojarzeniu odpowiednich osobników i tworzeniu nowych odmian, jak muł, czyli osioł z koniem 🙂

      2. Małgosia 8 marca 2015 o 01:22

        są w lidlu bio banany za jakieś 6 zł za kg 🙂 nazywają się golden banana czy jakoś tak 🙂

    12. Aldona Makota 11 sierpnia 2013 o 21:59

      ja nie mam problemu z bananami. dostaję od nich azs. wprawdzie łagodna forma, ale jak zaczynam jeść w ilościach większych niż 3 sztuki dziennie, to zwłaszcza zimą, mam nieprzyjemne doznania skórne. a ananasy to już w ogóle klapa, bo jeszczenie spotkałam dojrzałego anansa, który nie byłby spleśniały. niestety to owoc zarezerwowany tylko dla ciepłych krajów. nawet jak go dojrzewałam w domu, to mi pleśniał. a jak skusiłam się na niedojrzałego, to język popłynął mi krwią. a kiedyś trafiłam na promocję w organicu i kupiłam babany chyba za 2 zł 😀 ale strasznie dawno to było…

      1. Maciek 16 września 2013 o 16:45

        Miałem podobną sytuację z „azs” na rękach i nazywałem to „czerwonymi łapami” i pojawiało mi się to też po około 2-3 bananach, albo tylu jabłkach zjedzonych na raz a tera mogę zarówno jabłka bez ograniczeń jak i banany jeść (tj. np. 20 dziennie). Jeśli chcesz się tego pozbyć to sugeruje badania w kierunki Lamblii albo Gronkowca (a jeśli się potwierdzi to kuracja m.in. ziółkami 🙂 Pozdrawiam

    13. […] ale postanowiłem spożywać ich mniej. Dlaczego? Odpowiedź znajdziesz w rewelacyjnym wpisie Pepsi Eliot, z którym każdy powinien się […]

    14. Jenusz 20 września 2013 o 20:48

      czytam to i jem banana 🙂 i to nie organicznego zapewne 😉 pyszny ;3

    15. pepsieliot 20 września 2013 o 21:22

      Jenusz smacznego 🙂

    16. aga 25 września 2013 o 17:28

      Co do bananów i inszych cytrusów to skąd mamy pewność, że te , które kupujemy w sklepach eko ,aby napewno są bio, eko, organic? Przecież w Polsce nikt tego nie kontroluje, więc kto wie czy właśnie na tym nie robi się największych przekrętów. Banan w biedro, lidlu czy inszym markcie to cena 4zł z groszami, w promocji połowa tego, banan rzekomo bio, eko, organik od 11-15zł – lekka przesada dla klienta(Polska to biedny kraj). Generalnie uważam, że będąc na wege czy raw cytrusy, banany nie powinny stanowić podstawy odżywiania, ponieważ nie są z naszej strefy klimatycznej, powinno się odżywiać głównie produktami rodzimymi, a cytrusy i bananki niechaj będą miłym dodatkiem od czasu do czasu. Chyba wolę sometimes kupić banany w lidlu po normalnej cenie, niż przepłacać za banany z nalepką bio, organic nie będąc w 100% pewną, że to co wkładam do ust, za taką cenę, faktycznie wolne jest od całej tej paskudnej chemii.
      Będąc w temacie zachęcam wszystkich do lektury http://niezaleznemediapodlasia.pl/zaglodz-bestie-stan-sie-sam-syty-i-wolny/, a po lekturze do dzieła.

      1. pepsieliot 25 września 2013 o 18:40

        aga i tu nasze drogi się rozmijają, ja jestem od dwóch lat na 811, czyli jem masę bananów i piję sok z cytryny

        1. aga 26 września 2013 o 10:55

          Yhmmmm, jest jeszcze ta drobna różnica, że ja wiem co jem, a Tobie się wydaje, że wiesz. Zakup produktu w sklepie ekologicznym, czy naklejką „eko” jeszcze nie czyni z tego czegoś wartościowego produktu. Moja droga zdobywania pożywienia uległa skróceniu o ten jeden element. Kupuję u producenta/rolnika, którego znam, wiem jakim jest człowiekiem, jak uprawia ziemię…. Stwarza to obopólne korzyści, polski rolnik ma zapewniony zbyt, ja pewniejsze i tańsze źródło wartościowego pożywienia.

          Człowiek żyjący w danym ekosystemie przez tysiąclecia wykształca w sobie mechanizmy pozwalające mu na lepsze wykorzystanie dostępnego pokarmu. Stąd dla mnie bazą są nasze warzywa i owoce, a banany stanowią miły dodatek, a nie podstawę mojej diety.

          A 811, czy 9055 to nie sądzisz, że to trendy/smakowity biznes? Nie lepiej po prostu zacząć trochę myśleć i słuchać swego ciała?

          1. pepsieliot 26 września 2013 o 11:27

            aga myślenie o mojej diecie pozostawiam Tobie :d

      2. Basia 26 września 2013 o 11:52

        Przewód pokarmowy człowieka wyewoluował w Afryce i nie żadnego problemu z trawieniem bananów. Sezonowe warzywa i owoce też są oczywiście fajne, ale jak by wtedy wyglądała witariańska zima i wczesna wiosna? MArchew i pietruszka oraz kiszonki i jabłka? Nuda..

        1. aga 26 września 2013 o 12:25

          Dołożę jeszcze do menu: buraki, seler, rzepa, kasze, gruszki, cebula, czosnek, zielony jęczmień i pszenica, kiełki wszelakiej maści, orzechy, fasole, groch, dynie, bób, topinambur, oleje tłoczone na zimno(produkcja własna), mrożone owoce: jagody, maliny, truskawki, jeżyny, wiśnie agrest, aronia, żurawina…Do tego na przednówku(wczesna wiosna) dochodzą zioła: mniszek, pokrzywa, lebioda i … wymieniać dalej mi się już nie chce, a naprzeciw stoi cytrynowy banan w pomarańczowym wdzianku….Afrykańska nuuuuuda 🙂

        2. Łysica 26 września 2013 o 22:27

          Taaaaaa w Afryce,w Burkina Faso,do tej pory tam nie co jeść a myśmy tam ewoluowali,kraina mlekiem i miodem płynąca Afryka!

    17. kamir 25 września 2013 o 18:48

      Ja tam jestem za ustawowym obowiązkiem stosowania prezerwatyw o podwyższonej wytrzymałości.

    18. monisa 29 września 2013 o 13:02

      Fajny i przydatny wpis, może się też przydać taki kanał https://www.youtube.com/user/tomehoppl – też mówi o zdrowiu i innych tego typu tematach.

    19. oregano 30 kwietnia 2014 o 12:57

      Kiedyś widziałam fragment programu Cejrowskiego, który był o tym jak bananki z supermarketów są traktowane. Ludzie na tym filmie pracujący przy bananach uśmiechali się, niby nieszkodliwe te środki, ale to zapewne ze względu na kamery. Kiedy i jeśli mnie będzie stać to będę kupować organiczne, bo to i dobre dla mnie, i dla planety, na razie jestem studentką niepracującą więc po prostu nie jestem w stanie, dobrze choć że banany nie są z parszywej dwunastki, ale to nie rozwiązuje nawet połowy problemu. W Szwecji w jednym z supermarketów wyrzucili z oferty banany nieekologiczne, mają tylko eko, tłumaczone to tym, że skoro ludzie nie będą mieć do wyboru nieeko, to i tak kupią eko – więc będzie duży popyt – i w związku z tym cena eko bananów została ustalona na taką, jaką wcześniej miały banany nieeko. Ale Szwedzi w ogóle są zakręceni na punkcie eko teraz, jest o tym bardzo głośno, a słowo „ekologiczne” używa się naprzemiennie z „wolne od trucizn”.

    20. Lotus 17 sierpnia 2014 o 15:44

      Banany są zrywane niedojrzale, bo jak zaczynają dojrzewajać na drzewie to pęka skóra, ktora robi się miękka i gniją, albo ptaki je dziobią i inne drapieżniki jedzą.Dotyczy to rownież eko, zapytałam osobiście, bo byłam w tropikach.

      1. pepsieliot 17 sierpnia 2014 o 17:32

        Lotus tak wiem o tym, chyba robiłam nawet taki wpis ze stosownymi zdjęciami

    21. Anna 24 stycznia 2016 o 13:18

      Natrafiłam na ten artykuł rok temu w grudniu. Zupełnie przypadkiem, bo od tak po prostu, w trakcie rozmowy o bananach stwierdzilam, że sprawdzę czym różni się hodowla eko bananów od tradycyjnej. Po przeczytaniu artykułu przeżyłam szok i juz od ponad roku nie kupiłam ani jednego banana.

      1. pepsieliot 24 stycznia 2016 o 16:12

        Aniu w Lidlu są codziennie w całkiem przyzwoitej cenie eko banany. To świetne pożywienie, szkoda żebyś rezygnowała z takiego źródłą potasu, pozdro

    22. Agnieszka 22 marca 2016 o 14:36

      Własnie dzis przyglądałam sie bio bananom w lidlu i sie zastanawiałam czy to nie sciema…

    23. Magda 27 kwietnia 2017 o 20:38

      No własnie tez sie zastanawiam czy te bio banany z Lidla są faktycznie bio ? Żadnej gwarancji tego nie mamy :/ może po prostu wybierają te ładniejsze i doklejają etykietkę bio..ech…

      1. Pepsi Eliot 27 kwietnia 2017 o 20:50

        wcale nie, są bio, nie można wszystkich podejrzewać o wszystko, w takiej sytuacji dla Ciebie nawet bio nie będą działały jak bio

      2. Kaka 2 września 2017 o 18:10

        Też swego czasu zastanawiałam się, czy to na pewno bio. Ale one zdecydowanie inaczej się psują i czarnieją, niż te zwykłe nie bio. Więc myśle, że cos z nimi jest nie tak na plus 🙂

    Dodaj komentarz