logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
155 online
50 043 819

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Johanna Budwig znalazła lekarstwo na raka w 1951 roku

Budwig-Diet-Slider-ButtonJuż samo słowo wywołuje odrzut i zgrozę. Natomiast świadomość, że statystyki są astronomicznie wysokie i dla mężczyzn co drugiemu, dla kobiet co trzeciej, grozi rozpoznanie tej choroby, sprawia, że problem jest ogromny i bardzo pilny do rozwiązania.

Morning Socjecie,

Johanna Budwig była genialnym naukowcem, gdyż w rzeczywistości opracowała protokół jak wyleczyć raka. Tylko, że kłopot z tym protokołem jest taki, że nie ma na niego pieniędzy.

Tymczasem państwo amerykańskie przekazuje ponad miliard dolarów rocznie dla American Cancer Society. Środki te mają być przeznaczone na poszukiwanie lekarstwa, którego wciąż się nie znajduje. Nie ma zastrzyku, nie ma magicznej pigułki, nie ma eliksiru, który wymazałby raka.

Tymczasem wciąż słyszymy o cudownych uzdrowieniach olejem z konopi, ale ta, ani wiele innych naturalnych metod nie będzie dostępnych dla milionów ludzi, którzy zachorują na świecie w tym roku.

Z jednego tylko powodu, że wielka farmacja nie wie w jaki sposób na tym zarobić. Jeszcze nie wpadła na to. W jaki sposób można by ten olej spakować, udawać, że to chemia i zrobić lukratywny interes życia.

Przemysł rakowy wraz z rocznymi wydatkami na opiekę medyczną leczenia raka korzysta z przychodów, rzecz dotyczy Ameryki, w wysokości około 125 miliardów rocznie. To naprawdę duży biznes. Przeogromny biznes.

Co z tego, że z powodu tego konwencjonalnego leczenia wyniszczy się ogromną ilość ludzi.

Dlaczego? Ponieważ nie ma lekarstwa na raka?
Ale to nie prawda. Lekarstwa faktycznie istnieją.

Johanna Budwig

„Mam odpowiedź na raka, ale amerykańscy lekarze nie chcą tego słuchać. Przychodzą tutaj i obserwują moje metody i są pod wrażeniem. Następnie chcą, abym zrobiła jakąś specjalną ofertę, aby mogli zabrać ją do domu i zarobić dużo pieniędzy.”

To są słowa Johanny Budwig.

Nie, nie była szarlatanem.

Johanna Budwig, była niemieckim naukowcem, sześciokrotnie nominowanym do Nagrody Nobla. Posiadała dwa doktoraty, jeden z medycyny i jeden z chemii farmaceutycznej. Studiowała także biochemię, fizykę i psychologię.

Johanna Budwig znalazła lekarstwo na raka w 1951 roku.

Budwig została powołana do prowadzenia badań w procesie utwardzania olejów do ciał stałych – innymi słowy, badała jak zrobić margarynę.

Dzięki tej pracy, jako pierwsza dowiedziała się, że kwasy tłuszczowe trans (utwardzone oleje) są szkodliwe dla zdrowia. Jednocześnie odkryła jak leczyć raka, a także inne choroby, w tym cukrzycę, zaburzenia czynności wątroby, choroby sercowo-naczyniowe i zapalenie stawów.

Budwig odkryła, że komórki nowotworowe są pozbawione składników odżywczych, potrzebnych na poziomie molekularnym (z prawami fotonów i neutronów) do odpowiedniej dojrzałości.

Jak również, że w przeciwieństwie do czerwonych ciałek krwi zdrowych ludzi, krwinki czerwone u pacjentów z rakiem nie zawierają warstwy tłuszczowej. To odkrycie doprowadziło do tego, żeby leczyć tę chorobą z 90% skutecznością.

Warto również zauważyć, że wielu z jej pacjentów chorych na raka było w 4-tym etapie, już po nieudanej operacji i radioterapii. Wielu z nich nie można było pomóc. Jednak nadal wciąż nie ma pieniędzy, ani zgody na to, aby stosować metody Budwig również we wcześniejszych stanach.

Leczyła za pomocą odpowiedniej diety, która odżywiała. Dieta Budwig jest gęsta w składniki odżywcze, nie zawiera produktów zwierzęcych, za wyjątkiem twarogu, który miesza się z olejem lnianym.

Ta awanturka oleju i nabiału dostarcza ciału potrzebnego pożywienia lecząc komórki na poziomie molekularnym. Komórki nowotworowe zostają oddzielane lub wchłonięte i ciało powraca do zdrowia w ciągu trzech miesięcy.

Budwig napisała i opublikowała sześć książek i wiele artykułów. Niestety niepotrzebnie straciła masę czasu i energii na wiele wyczerpujących sporów z producentami margaryny. Doszło do tego, że sądownie zakazano jej publikacji.

Więcej o tej diecie i dokładny przepis na twaróg z olejem lnianym i mielonym siemieniem na tej anglojęzycznej stronie TUTAJ , ale zapewne wiele polskich stron podaje przepisy Budwigowej.

Źródło:

Halme, Erkki, Rola wielonienasyconych kwasów tłuszczowych w przezwyciężaniu raka i immunologiczne czynniki w ogóle, Townsend Letter dla lekarzy i pacjentów. Październik 90, Issue 87, str 710-711.

pa Państwu
peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

Inne wpisy:

Spirulina i rak trzustki

8 najsilniejszych pokarmów obniżających ryzyko raka

Pozbawić się rtęci za pomocą … truskawek

Jod ma wpływ na raka piersi?

Dlaczego nie leczymy raka witaminą C na szeroką skalę?

(Visited 6 538 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. dżek 18 września 2014 o 11:21

    No to jak w takim razie dieta Budwig ma się do Twojej 811 pepsi?

    1. pepsieliot 18 września 2014 o 11:35

      No właśnie Dżek ta dieta niby nijak się ma do 811, ale dieta Budwig jest już formą leczenia,czyli lekarstwem. Pytanie czy jedzenie organicznego twarogu z olejem lnianym przez całe życie zabezpieczy nas od choroby? Być może tak. Myślę, ze jest wiele dróg do zdrowia. Mądre roślinożerstwo 811 z olejem rybim, awokado i olejem kokosowym jako tłuszcze, również może prowadzić do zdrowia. A kuracji jest wiele, wśród nich kilka się szczególnie wybija. Oczywiście dieta Budwig jest dla ludzi najsmaczniejsza i przez to najłatwiejsza, terapia Gersona nie jest już taka prosta, chociaż wszyscy lubią sok z marchwi i jabłek. Moim celem nie jest upieranie się przy jednym, moim celem jest znalezienie. Dlatego szukam.

  2. agnieszkaanka 18 września 2014 o 12:08

    Hej Pepsi, nie znam statystyk, ale właśnie wczoraj moja koleżanka, która też namiętnie czyta twojego bloga przyniosła do pracy straszną wieść, że jej 12 letnia bratanica ma białaczkę. Miesiąc temu ja dowiedziałam się, że moja szwagierka ma białaczkę. 4 miesiące temu w pracy dowiedzieliśmy się, ze naszej koleżanki 2-letnai wnuczka ma białaczkę. Tydzień temu zmarł mój wujek na raka trzustki.Przerażające jest to, że te statystyki są prawdziwe bo wśród naszych bliskich co drugi ma raka Kiedy byłam dzieciakiem coś się tam zasłyszało, że koleżanka koleżanki kuzynki ma białaczkę, bo się octem odchudzała i to jedyny przypadek zasłyszany przeze mnie na przestrzeni od dzieciństwa do dorosłości. Teraz to prawdziwa plaga.

    1. pepsieliot 18 września 2014 o 16:47

      Agnieszkaanka dlatego wszystko w naszych rękach, możemy nasze idee rozpowszechniać

  3. irek 18 września 2014 o 12:19

    Moim zdaniem spokojnie można stosować kurację dr. Budwig na 811, świeżo mielone ziarna lnu mieszamy najlepiej z sokiem owocowym lub owocami i miodem. Dla mnie jest to lepsza metoda niż olej lniany + nabiał, gdzie świeżo zmielone ziarna lnu nie utleniają się tak szybko jak kupny olej lniany w sklepie (oczywiście tłoczony na zimno). Na tej zasadzie dr. Budwig wymyśliła preparat o nazwie Linomel. Dla ciekawości zaznaczę, że dr. Max Gerson (ten od diety Gersona) polecał spożywanie oleju lnianego chorym na raka jako jedynego bezpiecznego oleju.

    1. pepsieliot 18 września 2014 o 12:36

      Irku Johanna wyraźnie o tym pisała, że obok oleju lnianego duża ilość świeżo zmielonego siemienia lnianego, podstawą tej kuracji jest młynek do ziaren

    2. pepsieliot 18 września 2014 o 12:37

      Ale chodzi o to, ż na 811 do soku z owoców na pewno nie można dodawać tłuszczu

      1. irek 18 września 2014 o 14:23

        Masz rację Pepsi, sok + siemię – chodziło mi bardziej o działanie prewencyjno-zdrowotne, a nie o ortodoksyjne trzymanie się zasad jakiejkolwiek diety czy kuracji. Połączenia typu, siemię – miód, owoce, soki, na diecie wege lub witariańskiej chyba nie przeszkadzają. Ja dzisiaj na śniadanie wypiłem sheika z bananów, pomarańczy, jabłek, mnóstwa szpinaku + łyżka świeżo zmielonego ziarna lnu złocistego. Wiem że napisałem o miodzie, a niektórzy weganie nie uznają miodu, ale ja go wciągam bez problemów.

        1. Niki 19 września 2014 o 22:09

          No właśnie przeszkadzają… Pepsi powyżej to napisała, owoców nie łączyć z tłuszczem, a len to co jak nie tłuszcz ;D co najmniej 10% w 100g ma, ale na diecie „bez” możesz sobie wszystko.

  4. oregano 18 września 2014 o 12:50

    No i właśnie to jest skomplikowane, bo wg wielu źródeł z siemienia nie wchłania się Omega3, a olej jełczeje BARDZO szybko, choć wiem ze dr Budwig zdawała sobie z tego sprawę i olej miał być świeży. No i poza tym w tej diecie był sok z kiszonej kapusty, a także codziennie szklanka soku z papai (albo ananasa, nie pamiętam) – chodzi w każdym razie o enzymy, które miały „zjadać” to co chore. I w diecie dr Budwig jest też dozwolony olej kokosowy, mimo że ma Omega6, to dr Budwig ceniła go za inne prozdrowotne właściwości. Więc to nie kwestia samego siemienia/oleju, jak wiele osób sądzi z gdzieś zasłyszanych wiadomości, tylko również innych elementów diety i nie tylko. O ile dobrze pamiętam, to chorzy mieli zabronione korzystanie z telewizora i mieli spędzać dużo czasu na słońcu. To była (jest) kompleksowa, holistyczna terapia. Także ja właśnie idę w krótkich porteczkach na rower, Owocki 🙂

    1. pepsieliot 18 września 2014 o 12:58

      oregano tak i dlatego uważam, że po to ten ser biały , żeby polepszyć wchłanianie

      1. oregano 19 września 2014 o 09:12

        no tak, wchłanianie się polepsza, bo olej się rozbija na mikro cząstki, ale przekształcanie na dostępną formę omega3 w organizmie to jest inna sprawa. Przynajmniej to o tym mówią te różne źródła. Tak czy tak kluczowe dla powodzenia terapii są na pewno te okołosiemienne aktywności i pożywienia.

  5. jarzyna78@o2.pl 18 września 2014 o 13:00

    Pepsi,sledze wszystkie Twoje artykuly 🙂 Temat raka rowniez mnie intryguje,tak to prawda sposoby na uleczenie raka ludzie wymyslili dawno ,dawno temu …Czy widzialas moze ten film? Doktor burzynski proteinowa terapie raka wymyslil juz w latach 70-tych – intrygujace ,warto obejrzec https://www.youtube.com/watch?v=FRc4YvtJixM

    1. pepsieliot 18 września 2014 o 13:04

      Jarzyna hej, kiedyś byłam zajarana proteinami jako antagonistami raka, ale teraz nie uważam, żeby to było takie proste, czyli nie jeść cukru wcale i go białkiem głodzić

  6. jarzyna78@o2.pl 18 września 2014 o 13:17

    No wlasnie ja chyba jestem teraz na tym etapie zajarania proteinami 🙂 na ktorym Ty bylas kiedys Mysle ,ze warto probowac wszystkiego .Chyba musze sie zaglebic troche w temat Dr Budwing ,to bardzo ciekawe.Jedno jest pewne – juz niedlugo lek na raka bedzie musial ujrzec swiatlo dzienne ,za duzo ludzi choruje i zglebia ten temat.Mysle ze to sie musi stac w ciagu najblizszych 10 lat.Pozdrawiam 🙂

  7. Aneta Gierczak 18 września 2014 o 14:08

    Jest pewien człowiek, który może również zainteresować swoim podejściem i co ważniejsze – efektami. https://www.youtube.com/watch?v=ivAlKghy1Ls

  8. irek 18 września 2014 o 15:01

    Nie możemy zapomnieć o jakości ziaren siemienia lnu, jeżeli chcemy żeby dieta dr. Budwig była skuteczna. Na rynku jest mnóstwo bezwartościowych odmian lnu tzw. niskolinolenowe, które niemal całkowicie są pozbawione kwasów omega 3 w których proporcja omega-3 do omega-6 wynosi ok. 1-20. Spożywanie takich ziaren nie zadziała w kuracji Budwigowej a nawet może być szkodliwa dla zdrowia, wszyscy pamiętacie jak wyglądała Viktroia Boutenko, która objadała się orzechami z przewagą kwasów tłuszczowych omega 6. Wybierajmy odmiany lnu wysokolinolenowe gdzie przewaga kwasów omega 3 na 6 wynosi 4 do 1.

    1. Karola 18 września 2014 o 17:39

      A jak takie siemię rozpoznać?Może polecasz jakąś konkretną firmę?

      1. irek 18 września 2014 o 18:44

        Siemieniem interesowałem się ze względu na kwasy omega 3, które próbuję uzyskiwać ze źródeł roślinnych, ponieważ nie spożywam mięsa. Ze względu na problemy o których pisałem wcześniej wyjadam resztkę nasion lnu jakie mi zostały, to samo z olejem lnianym, który jeszcze mam w lodówce i na razie do puki nie wymyślę nic innego przerzucam się na nasiona chia (akurat przed chwilą zjadłem 15g.) i orzechy włoskie a moja żona lubi ziarno konopi. Nie jestem w stanie optycznie stwierdzić które nasiona są dobre a producenci rzadko kiedy piszą o odmianie lnu jakie jest w opakowaniu, a jeśli nawet to mnie to nie przekonuje. Problemem też są nasiona sprowadzane z zagranicy, które mogą być modyfikowane genetycznie. Co do oleju to moim zdaniem od momentu tłoczenia zaczyna on ulegać utlenianiu które cały czas postępuje. Zaznaczam, że jest to moje osobiste zdanie na ten temat (fakt że trochę konserwatywne) i nikogo do niczego nie namawiam. Na pewno są producenci i handlowcy, którzy mają dobre nasiona i olej, ale komu zaufać ?

        1. pepsieliot 18 września 2014 o 19:20

          O nasionach chia nie napisałam peanu raczej 🙂 http://www.pepsieliot.com/co-z-tymi-nasionami-chia/

          1. irek 18 września 2014 o 19:49

            Wiem, czytałem. Tam gdzie jeden widzi wady drugi widzi zalety. Pepsi jak byśmy wszyscy tak samo myśleli i to samo robili było by nudno, a tak każdy ma swojego matrixa 😉

    2. Mary 18 września 2014 o 17:49

      czyli np jakiej firmy?

      1. Karola 18 września 2014 o 19:55

        No trochę się zmartwiłam tym siemieniem,ja kupuję tak na wagę,odmianę złocistą bo ponoć ma więcej omegi-3,ale teraz to już nie wiem ;( Pepsi a ty jakie siemię jesz?

        1. pepsieliot 18 września 2014 o 21:02

          Karola mnie siemię nie służy, ja jem omega 3 TiB

        2. Niki 19 września 2014 o 10:35

          Karola 🙂 no właśnie złocisty nie musi być wcale wysokolinolenowy jak się okazuje, tak piszą internety i to mnie też niepokoi co się wyprawia z tymi uprawami lnu na handel, szczególnie wątpliwe a nawet na 100% niskolinolenowe mają być produkowane na Białorusi, Ukrainie, Słowacji, w Kanadzie modyfikowane genetycznie… nisko- mają 2-7% ALA… super, większość dostępnych w spożywczakach to właśnie te – tak samo zwykła brązowa odmiana jak i złocista mogą być nisko- a jedyny pewniak to złociste siemię lniane budwigowe (taka nazwa ma być na opakowaniu), czyli to lecznicze, jest wysokolinolenowe 50-60% ALA to najwyższa wartość.
          Z tych dostępnych w sieciach spożywczych podobno, znów tak piszą internety, z pewnym prawdopodobieństwem wysokolinolenowe może być len od Sant’ /i ten kupuję do kuracji 3-miesięcznych/ ale na opakowaniach rzadko taką informację się uzyska. A już z pewnością najlepiej w celach leczniczych zaopatrywać się w sklepach eko, zielarniach, aptekach. Zawsze mam wątpliwości co do ziaren i orzechów, owoców suszonych luzem, na wagę… żadnej informacji o produkcie nie posiadają, a zanieczyszczeń w nich też zwykle od groma. A jak coś leży w sklepie luzem to rączki klientów lubią tam często wędrować, macać, zamieszać, a i jeszcze kichną na odchodne… ;]
          Trzeba by skontaktować się z każdą firmą z osobna o podanie jaką odmianę sprowadzają…

          1. atqa 19 września 2014 o 17:19

            Niki,
            „internety piszą” że Oleofarmu to jest to, o które nam chodzi na opakowaniu wyraźnie napisane -siemię lniane złociste budwigowe.

          2. Niki 19 września 2014 o 22:25

            Z pewnością, nie wymieniałam nazwy firmy bo wystarczy znaleźć budwigowe jako nazwa handlowa na przodzie etykiety i jest pewniak, tylko nie chciałam sugerować firmy, niechby sobie każdy zainteresowany wybrał właściwe dla siebie 🙂 natomiast kłopot pojawia się na wszechobecnej spożywce, kiedy się nie wie które może być to lepsze.

    3. atqa 19 września 2014 o 17:12

      Irek, dziękuję- bo sprawdziłam i okazuje się, że dotąd kupowałam siemię złociste, ale niebudwigowe niestety.

      1. Karola 19 września 2014 o 19:11

        No ja też;( Dzięki za info o tym budwigowym,lecę jutro szukać;)

      2. irek 20 września 2014 o 00:08

        Atqa w jakie formie spożywasz siemię? Bo jeśli zmielone młynkiem elektrycznym to pamiętaj, żeby mielić pulsacyjnie co 1-2 sek. ponieważ młynek się nagrzewa i może być po omedze.

        1. atqa 20 września 2014 o 10:47

          Wiem, wiem.
          ..a siemię spozywam w szejku, całe ziarenka dodaję na koniec-do zmiksowanych juz płatków owsianych z bananami – i przez kilka sekund pulsacyjnie mielę całość.
          Większość ziarenek jest oczywiscie nierozdrobniona-ale to już zadanie dla zębów 😉

  9. Aga 18 września 2014 o 18:37

    Offtopic: Podobno JARMUŻ można mrozić. Pytanie tylko JAK: tzn. liscie w calosci, tak jak ze sklepu czy jednak je przed zamrozeniem pooskubywać z łodyg i zamrozić w jakims woreczku?Ktos cos wie na ten temat/praktykuje?:) Z góry dziękuję za pomoc.

    1. pepsieliot 18 września 2014 o 19:17

      Myję w wodzie nie z kranu, następnie odwirowuję, następnie w pergamin zawijam, do worka i mrożę, potem są takie zielone chrupiące czipsy

      1. Aga 18 września 2014 o 19:57

        Ale oskubujesz go z łodyg czy w całości mrozisz?

        1. pepsieliot 18 września 2014 o 21:02

          Aga, no właśnie przypomniałaś mi, oskubuję, potem mam już gotowe do szejka

  10. atqa 18 września 2014 o 18:47

    Żadne siemię które ja kupuję nie ma na opakowaniu informacji czy jest ono nisko czy wysoko linolenowe.
    Ale, przeczytałam, że siemię (ze względu na cyjanki) dobrze jest spożywać min.w obecności płatków owsianych,cebuli, czosnku bo te zawierają siarkę, w obecności której enzym rondaza przekształca cyjanki w cyjanokobalminę , czyli ze organizm sam- bez suplementacji – wyprodukuje B12.

    1. atqa 18 września 2014 o 19:33

      rodanaza

  11. […] XX wieku przez niemiecką uczoną, doktora nauk przyrodniczych i biochemii, Joannę Budwig Johanna Budwig znalazła lekarstwo na raka w 1951 roku wynika, że nierównowaga ta jest jedną z głównych przyczyn obecnej epidemii chorób […]

  12. […] 3 jest u Ciebie w niedoborze, to możesz mieć poważny problem. Według badań Joanny Budwig wynika, że nierównowaga ta jest jedną z głównych przyczyn obecnej epidemii chorób […]

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się