logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
179 online
52 914 391

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Kompulsywne jedzenie, czyli jak się to szamie – wywiad z psychologiem

pepsi na zakupach

Kompulsywne jedzenie, czyli jak się to szamie – wywiad z psychologiem

W pewnych sprawach intymnych, jak kompulsywne jedzenie lepiej się poradzić cudaka, niż psychologa

Program "Jem i ... chudnę"

Program „Jem i … chudnę”

Jolka Ludzie,

Myślałam, że się już w temacie wypowiedziałam, ale okazuje się, że nie, gdyż stale dostaję zapytania w sprawie napadów jedzenia bez umiaru. Tycia z powodu ogromnego przeżerania się. A niekiedy nie tycia, gdy kompulsjom towarzyszy szybkie zwracanie jedzenia. Tak czy siak są to zaburzenia odżywiania, na które mam trochę inne rady niż psychologowie.

Przychodzisz do ważnego psychologa, a ważny psycholog pyta. Ma się rozumieć zaczyna od oczywistości, marnując twój cenny czas, który mógłbyś przeznaczyć na skombinowanie tony szamy i wygospodarowania na to wieczoru w samotności. Bo tak jest najmilej uprawiać tę kompulsję.

A psycholog w ten deseń do Ciebie: – Czy kiedykolwiek czułeś, że Twoje nawyki żywieniowe są poza Twoją kontrolą?

Ty grzecznie: – Yyy … łi

Psy: – Czy czujesz się winny po spożyciu dużych posiłków?

Ty: – Yyy …łi. Nawet po małych mogę się czuć.

Psy: – Czy jesteś w stanie przestać jeść, mimo że nie jesteś zadowolony ze swojego obrazu ciała?

Ty: – Yyy … noł. Jakbym potrafił, toby mnie tutaj nie było.

W didaskaliach

Bo tak naprawdę wszystko wiesz o swoim zaburzeniu. Wiesz, że zaburzenie jedzenia jest zaburzeniem, które powoduje szamanie dużych ilości szamy bez kontroli. Wiesz dobrze, co to znaczy szamać, chociaż już jesteś syty. Kiedy masz już wszystko w przełyku, a wciąż jesz. Znasz dobrze to uczucie
Możesz być głodny. To jest nawet miłe uczucie jak dla Ciebie. Ale podczas napadu i tak zacząć jeść moZesz i przerwać w stosownym momencie, to ponad Twojej siły. Nigdy nie jesteś na to dość syty.

Psycholog dalej nawija do Ciebie nowomową psychologiczną: – Możesz sobie myśleć, że zmniejszenie masy ciała jest rzeczą dobrą i najlepszą, którą musisz zrobić, ale to nie prawda.

Powiało optymizmem.

Psycholog kontynuuje w tym samym akademickim nurcie: – Nawet jeśli po diecie schudniesz, to i tak twój nawyk, czyli niepohamowany apetyt wróci i spowoduje powrót kilogramów, które straciłeś.

Ty milczysz:z tym raczej nie będziesz polemizował.

Psycholog teraz cwanie Ci się przygląda i porusza chrapką: – Należy również zadać sobie jedno ważne pytanie, czy ty aby nie jesz, aby poprawić swoje samopoczucie?

Czy mamcia Cię z bunią nie nagradzały za dobre stopnie pączkami?

Czy tatko nie stawiał Ci przed kichawą wciąż i wciąż przykładu Twojej szczupłej siostry, najlepszej w klasie z Badmintona?

Na co Ty wściekle: – Łi. Było trochę niesprawiedliwości w moim życiu i strachu. I przyjemnie było zjeść 11 ciepłych lodów i popić litrem cc.

Ale co z tego, psychologu od siedmiu boleści?

Dobrze wiem, że lecę do lodówki, gdy tylko jakieś emocje dojdą do głosu. Czy to strach, ból istnienia, czy inna ekscytacja. Cokolwiek może się zakończyć wielkim obżarstwem. Nawet kupienie mopa na parę.

Na to psycholog skwapliwie zacierając kostropate palczaste: – Przed każdym posiłkiem musisz zadać sobie następujące pytania:

Czy aby nie jem, aby zapomnieć o moich problemach osobistych?
Czy ten podwójny czisburger pomoże mi jakoś rozwiązać te problemy?
Czy to nie jest aby, jakaś forma ucieczki?

Ty. Rzucasz przekrwioną z bezsilności gałką i ryczysz jak zwierzę na psychologa: – Łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii

Na to psycholog wdziewając lornetki: – Jesteś klinicznym przypadkiem. Nie miałeś aby za sobą jakiejś historii depresji, czy chociażby psychozy, neurastenii, nerwiczki lękowej?

Czy niepohamowany apetyt nie spływa przypadkiem na ciebie, gdy zbliża się przerażający cię nastrój? Czy aby nie liczysz na to, że jedzenie może podnieść ci poziom serotoniny, a także dostarczyć innych hormonów, które sprawią, że poczujesz się szczęśliwy?

Ty: – Oczywiście, że byłem znerwicowany i sfrustrowany, po czym żarłem i byłem ponownie znerwicowany i sfrustrowany, a serotoniny nawet jak coś tam zmieniały, to i tak po żarciu jestem sfrustrowany. Do tego napady obżarstwa mam również po przyjemnym spotkaniu z kumpelami. I wtedy i wtedy. Mogą się wydarzyć zawsze.

To jest pętla. Rozumiesz psychologuuuu? Zapętla mnie i już.

Psycholog przemądrzale i z wyższością: – Oj tam, oj tam cudaku. Ty po prostu uciekasz. Pamiętaj, że kluczem do zerwania jakiegokolwiek złego nawyku jest pozbycie się przyczyny, a nie starać się tłumić zaburzenia.

Jeśli masz niepohamowany apetyt, a nie usuniesz jego przyczyny, to Twój organizm znajdzie sobie inne ujście. Znam kilku takich, co po przejściu ekstremalnych diet, owszem trwale schudli, ale zostali alkoholikami, a jeden narkomanem.

Ty,  aż Cię zatrzęsło od tej wizji, bo każdy wie, że zostać chudym narkomanem, to koszmar:  – Do widzenia psychologu

Ty na stronie, w sensie, że do siebie:
– Nienawidzę tego pana psychologa, idę się nażreć.

Bo yyy …. jest teoria i jest praktyka. Jest anoreksja bez kontaktu z szamą i zwykłe jedzenie, że się je, bo to owszem jest przyjemne, ale przede wszystkim potrzebne. No i jesteś Ty, który bardziej zrozumie anoreksję, niż jedzenie w sam raz. A przynajmniej nie zawsze rozumiesz jedzenie akuratne.

Mówiłam już o tym i powiem jeszcze raz.

No nieeee, żebyście tylko nie sądzili, że ominie Was szczera rozmowa ze sobą. Trzeba ze sobą pogadać i dokonać ustaleń. Owszem mam trudny okres, owszem ze starszymi słabo się dogadywałem, owszem nie podobam się sobie, owszem jestem na siebie wściekły, owszem jestem gruby, owszem mąż odszedł do innych ziemniaczków na parze, więc co to zmieni?

Etap pierwszy:

Musisz wzmocnić sagan, to pewne. Nie widzę innej drogi niż zacząć biegać. Nawet nie myśl o odchudzaniu, jedzeniu mało, wcale o tym nie myśl. Masz tylko jeden cel. Codziennie udać się na trening biegaczy. Może się tak zdarzyć, że bieganie jeszcze wymusi na Tobie chęć do żarcia. Nic sobie z tego nie rób. Biegaj jak wariat.

Etap drugi- równoległy do pierwszego:

Nie chcę się obżerać, ale jestem cienki, więc na pewno ataki się pojawią. Czy jest jakaś metoda, żeby te ataki były bezkarne?
Tak roślinożerna i witariańska 811.

A co to takiego jest przeczytaj sobie poniżej:

Jest taka prawidłowość naukowa, że skoro coś sprawdziło się chociaż w jednym przypadku, to jest pewne, że w podobnych warunkach sprawdzi się u innych.

Żarłam jak świr. Byłam w bulimii. Trzęsłam się ze strachu jak szarak. Zaczęłam biegać. Strachy przeszły. Żrę nadal jak świr, ale nie jestem już bulimiczką. Jestem silna, sprawna i odtłuszczona. I to w pasie. Biegam. Jestem na 811. Jestem witarianką. Mam moc.

Ścisk & kiss & peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 8 879 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Dzidronka 7 września 2014 o 17:36

    Zainspirowana Twoimi poradami od kilku dni jestem na surowej, żeby trochę uporządkować swoje ciało, psyche i niezbyt zdrowe podejście do jedzenia. Zastawiam się jednak czy moje samopoczucie przez tych kilka dni jest czymś poprawnym czy powinnam się martwić, bo mam wrażenie, że odkąd zaczęłam funkcjonować według zasad 811 (chociaż póki co zostawiam sobie jeden posiłek gotowany, bo łatwiej mi było się tak przestawić) to mam nieco podwyższoną temperaturę. Nie wiem czy zbiegło się to w czasie, że łapie mnie jakieś choróbsko, ale odkąd zaczęłam jeść w ten sposób czuję się jak na jakimś termogeniku – lekko pobudzona, w stanie lekko podgorączkowym (chociaż temperatury jeszcze nie mierzyłam, to na razie tylko takie wrażenie). Od razu podkreślam, że na ten styl jedzenia przerzuciłam się z totalnego wszystkożerstwa (dużo mięsa, nabiał, okazjonalnie rzeczy mocno przetworzone i słodycze). I nie wiem czy to normalne… 😉 Martwić się czy nie? 😉

  2. pepsieliot 7 września 2014 o 19:07

    Nie martwić sieeęe. :)) to wielkie odtruwanie

    1. Dzidronka 9 września 2014 o 19:11

      Dwa dni później i juz jest dużo lepiej 🙂 Tylko zaczęły się problemy z trawieniem… I nie wiem czy mogę sobie jakoś pomóc czy po prostu przetrwać i nie oddalać się od toalety 😉 Problemem są wzdęcia, bóle i ciągłe latanie na kabelek…

      Ale tak poza tym, to sposób jest boski! 🙂 Zero zachcianek na jakieś przekąski, zero apetytu na słodkie czy tłuste. W tydzień zeszło mi chyba z 1,5kg i nawet jeśli to woda, to wieki nie moglam się jej pozbyć 😀 Tylko solenia potraw mi trochę brakuje, ale wale kilogramy czosnku na wszystko i jest dobrze 😉 Nie wiem jak będzie dalej, ale póki co wielkie dzięki za inspiracje, bo zmiany są cudne :* tylko jeszcze żeby to trawienie się uspokoiło…

  3. dżek 7 września 2014 o 20:04

    Chciałem tylko sprawdzić, czy szybko mnie zmoderujesz 🙂

  4. pepsieliot 7 września 2014 o 20:28

    Spoko dżek 🙂

  5. ewusia 7 września 2014 o 22:21

    Spadłaś mi z nieba z tym wpisem, właśnie siedzę z brzuszkiem pełnym czekolady :))No a wracając do diety- Chciałabym bardzo przejść na 811 ale jest taka sprawa, otóż mam 17 lat, chodzę do szkoły (7-17 poza domem….) i nie wiem czy witariańska dieta byłaby dla mnie dobra, ponieważ owoce i warzywa nie sycą mnie na długo (max. 2godz) tylko jak zjem je w połączeniu z tłuszczem czy białkiem (spokój do max.5godz)… szybko burczy mi w brzuchu to strasznie wstydliwe a przecież nie będę jeść co przerwę. Masz jakieś rady? No i przyznam się że troche sie boje jeść same węgle bo podobno sie od nich tyje,choruje na cukrzyce i nie wiem co jeszcze,ha.

    1. pepsieliot 8 września 2014 o 06:01

      Ewusia przy cukrzycy polecam najpierw obejrzenie filmików leczenie cukryycy w 30 dni Cousensa i jego drzewo życia. Wyguglaj sobie, to jest seria 9 -ciu filmików tłumaczonych na jezyk polski. Dieta która byłąby wskazana dla Ciebie, to wysokowęglowodanówka ale z nie za dużą ilością owoców, głownie warzywa, nisko tłuszczowa, nisko a raczej normalnie białkowa, bo według Campbella 10% białka w diecie to akurat jest ok, czyli 1g na kilogram ciała, oraz nisko sodowa i wysoko potasowa. Powtarzam za dr, medycyny Cousensem. Zobacz koniecznie te filmy i porozmawiaj z jakimś mądrym lekarzem, bo przy cukrzycy nie można eksperymentować. Nie wiem jakiego typu masz cukrzycę? II czy I?

      1. ewcia 8 września 2014 o 16:59

        Pepsi, źle mnie zrozumiałaś 🙂 Ja nie mam cukrzycy, chodziło o to,że naczytałam się jak to wysokie spożycie węgli powoduje własnie cukrzyce,tycie i nie wiem co jeszcze. chociaż czasami wolałabym nawet cukrzyce niż kompulsy :))))) a co do owoców przy kompulsach to nie jest tak, że po zjedzeniu super dojrzałego słodziaśnego bananka skacze cukier we krwi a potem nagle spada i mamy ochote na wiecej i wiecej? Wiem, że kompulsy zsczynaja sie w glowie ale powiedzmy sobie szczzerze-jak czujesz głód (nie ważne czy spowodowany brakiem wystarczajacej ilosci jedzenia czy niskim poziomem cukru we krwi) to chcesz żreć i koniec

        1. pepsieliot 8 września 2014 o 19:07

          ewcia och sorki, ale nie jest tak jak mówisz. Fruktoza z błonnikiem nie tak działa, szczególnie gdy nie ma towarzystwa tłuszczu

          1. ewcia 8 września 2014 o 20:16

            Czyli moze jest dla mnie szansa. Nie mam nic do stracenia, „zaryzykuje” RT4 od tej śmiesznej blondi ale nie dlatego że to takie fajne, tak będzie mi wygodniej nawet bo jak pisałam o 17 wracam do domu dopiero i w sumie milo bedzie zjesc cos gotowanego 🙂 a od razu 100% raw to chyba bym mnie przerosło. Tylko się zastanawiam czy np taki ryż gotowany to dobry pomysł, nie za dużo tego dobrego (w sensie wegle)? Ah i co z kaloriami, liczyć czy bardziej skupic sie na jakosci jedzonka?

          2. pepsieliot 8 września 2014 o 20:30

            Ewcia a kto mówi o 100% raw i pocoooo??

  6. naturalnystan92 8 września 2014 o 03:31

    Witariańskie 811 jest z pewnością wybawieniem dla takich zaburzeń, ale … można zacząć delikatniej … od RT4. też powinno pomóc 😀

    1. pepsieliot 8 września 2014 o 05:53

      811 i RT4 to TO SAMO, tyle, że od razu zakłada się że można jeść jeden posiłek, a przy 811 mówi się, że nic nie szkodzi jak się zje, ta różnica !!! A i tak najlepsza jest 811 jako jedz i … chudnij. Po co komu wciskać tyle ziemiorów?

      1. Paula 8 września 2014 o 15:48

        No niestety nie to samo , 811 to dieta surowa , nie jada sie produktow macznych, makaronow itp, nie wspominajac o czosnku, superfoodsach itd.
        W RT4 ogolnie wszystko dozwolone ,najwazniejsze aby trzymc sie zasady veganskie, niskotluszczowe i niskosodowe.

        1. pepsieliot 8 września 2014 o 15:58

          Paulo, ale nie musi być 100% surowa, wszyscy wielcy raw foodyści dopuszczają gotowany posiłek mieszany z surowym, a oni mówią o jednym gotowanym też z surowym, byle po czwartej

  7. meryenn 8 września 2014 o 10:58

    Pepsi, a ja jak zaczelam pic koktajle bananowe codziennie to w kilke miesiecy przybylo mi z 10 kilko! Fakt ze sie obzeram, ale zawsze sie obzeralam chlebem i slodyczami i jakos sobie z tym radzilo moje „cielsko” a teraz dupa. No i nie biegam codziennie, tylko co 2,3dni, ale codziennie staram sie JAKIS trening zrobic… Nie wiem, obstawiam banany, poza tym czuje sie totalnie wychlodzona wiec wrocilam do jaglanki na sniadanie i cieplych obiadow… i moje ukochane jablka- powoli nie moge juz na nie patrzec, duzo chetniej bym zjadla miske kaszy albo gotowanego ziemniaka…

    1. pepsieliot 8 września 2014 o 12:25

      Meryenn duża ilość owoców raczj tylko rano , potem dużo warzyw, w tym gotowane. Przy 811 szczególnie przy takiej z gotowanymi kaszami i ziemńiakami, trzeba codziennie robić wytrzymałościówkę, w innym przypadku ogromna podaż łatwej energii odłoży się w pasie. Po 2 latach organizm zacznie się przestawiać i nie będzie już tak łatwo tyć. Na początku 811 taka z wielką szamą powoduje tycie u niektórych, ale nie inspiruje do żygania, bo można to zarrzymać w sobie. O to chodzi na początku, żeby nie robić kompulsyjnej szamki złomem. Ja na początku na 811 też przytylam, a teraz jestem przecinek

  8. Basia 8 września 2014 o 14:13

    Pepsi do jakich ty psychoterapeutów chodziłaś:))? Strasznym stereotypem tu daje, nikt tak nie rozmawia z pacjentem, na pewno nie wykwalifikowany psychoterapeuta bo to nie to samo co psycholog oczywiście. Pacjent w trakcie terapii sam dochodzi do pewnych odpowiedzi, może ze wskazówkami psychoterapeuty, ale to co opisałaś powyżej to raczej kabaret, nie zapłaciłabym takiemu specjaliście.

    Co do 811 na zaburzenia odzywiania ciągle mam mieszane uczucia. Jak ktoś nie wymiotuje sobie kilka razy na bieżąco podczas takiego napadu, (a przecież nawet nie wszyscy bulimicy to robią – buliima to również głodówki ponapadowe, kompulsywne ćwiczenia i wypłukiwanie żarcia z jelit za pomocą ,leewatyw, ziółek itd )to ryzykuje pęknieciem żołądka – mówimy o ogromnych ilościach kalorii i ogromnym objętościowo jedzeniu. Jak ktoś zje sobie 20 bananków to spoko, ale to nie jest napad. Wątroba i nery też nie reagują najlepiej na ogromne ilości surowizny. Mówimy o ludziach którzy nie są idealnie zdrowi w końcu i nie zawsze im się 2 kilo jabłek idealnie na jelitach ułoży.

    W sumie z tego co rozumiem to proponujesz skanalizować nałóg tak aby dalej sie nim cieszyć – czyli żarłoczymy zdrowym jedzeniem, tak? Może na początek to jest fajne dla wymiotujących, jeżeli optymistycznie założymy, że się wkońcu uspokoja, ale w innych typach bulimii czy w kompulsywnym obżarstwie może być różnie…

    Kwestia też co wybieramy – mnie wkurwia nawet to jak się obżeram owocami i marchewką bez opamiętania – bo chociaż wiem że to inne żarcie to wciąż robię to samo – obżeram się, zajadam emocje, zapełniam pustkę – cokolwiek. A ja nie chcę iść przez życie z jedzeniem jako pocieszycielem, radością, zapychaczem – ja chcę być do cholery zdrowa i jeść by zaspokoić głód, po prostu..

    Co do tematu posta to jest zawsze na czasie i dzięki za niego. Wiem że Ty się nie objadasz i wiem że sama sobie poradziłaś, cieszę się że masz to za sobą, ściskkk:)

    1. pepsieliot 8 września 2014 o 15:47

      Basiu ja nie chodziłam, tylko znalazłam wypowiedz w necie i ją trochę sparafrazowalam :))

  9. Lil 8 września 2014 o 17:59

    ja chodziłam i moja rozmowa tak właśnie wyglądała.. rok chodzenia i 10 kg +

    1. pepsieliot 8 września 2014 o 19:06

      Lil ale teraz sama to zrobisz, ściskam

  10. Summer Breeze 8 września 2014 o 20:09

    Ot, dwie baby ze sobą rozmawiały
    powiedziały co wiedziały
    a, że nie wiele rozumiały
    nadal z dużymi brzuchami paradowały.

    Na marginesie.
    Zazwyczaj jem 11g węgli/kg mc.

    Czy z tego powodu szybko zdechnę?

    1. pepsieliot 8 września 2014 o 20:31

      Summer to jest dylemat, węgle, tłuszcz, czy białko? Jaki jest ten prawdziwie złoty podział?!

      1. Summer Breeze 8 września 2014 o 21:03

        Ze swoim organizmem trzeba coś doświadczyć, by wyciągnąć wnioski. Doświadczenie niczym trening czyni mistrza. Ja bez glutenu mogę jeść multum gotowanych węgli i ku swojemu zaskoczeniu czuję się dobrze. Ale też surowe warzywa jem.

        Dawno temu byłem senny po gotowanym.

  11. A. 28 lutego 2015 o 21:44

    Od paru dni poczytuję Twojego bloga i o ile ze wszystkim tutaj praktycznie się zgadzam to z tym wpisem absolutnie zgodzić się nie mogę i uważam, że może wyrządzić wiecej złego niż dobrego. Swoją przygodę z witarianizmem rozpoczęłam jakies 3 lata temu, niestety wraz z zamiecioną pod dywan od kilku lat bulimią. Bylam przekonana, że to już absolutnie za mną, niestety po roku witarianizmu nastąpiło wiele stresujących zmian w moim życiu i ani się obejżałam, a z witariańskiego obżerania zrobiła się z powrotem bulimia. Na szczęście trafiłam na zupełnie innego terapeutę, a rozmowy na temat objawów mogę policzyć na palcach jednej ręki, bo jak sama nazwa wskazuje to był tylko objaw dużo grubszych spraw. Najlepsze w terapii było jednak to, że ów objaw zniknął nawet nie wiem kiedy dzięki czemu na nowo byłam w stanie wrócić do witarianizmu.

    W związku z powyższym ja bardzo zachęcam do terapii, bo oprócz pozbycia się przy okazji problemu można się bardzo wiele o sobie dowiedzieć. Dla mnie to jedna z lepszych rzeczy jakie dla siebie w życiu zrobiłam, niemal miatyczne przeżycie 😉 tylko do tego też trzeba dojrzeć, ja przez długie lata nie byłam w stanie pójśćdo obcej osoby i powiedzieć „mam problem”.

    Pozdrawiam serdecznie i w ogóle szacun za całego bloga, bo jest nieziemski! 🙂

  12. pannaanna95 13 stycznia 2016 o 08:31

    kompulsywne objadanie się jest nałogiem , tak jak każdy inny nałóg . fakt,że przerzucimy się z objadania się śmieciowym jedzeniem na warzywa i owoce nie zmieni tego, że jesteśmy uzależnieni. W żaden sposób nie neguję faktu, że dla naszego organizmu i zdrowia dużo lepiej jest, jak już się objadać, to tym co zdrowe. To tak jakby przerzucić się z normalnych papierosów na ziołowe – fakt, nie będą nam fizycznie szkodzić, ale psychicznie dalej będziemy uzależnieni. Najlepiej zrozumieć fałszywe przekonania które doprowadziły do powstania tego zachowania. Moim zdaniem dopiero wówczas naprawdę możemy uporać się z kompulsywnym objadaniem czy jakimikolwiek innymi zaburzeniami odżywiania.Taka jest w każdym razie moja opinia 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. pepsieliot 13 stycznia 2016 o 09:01

      Panna Anna nie znam człowieka, który byłby pozbawiony uzależnień. Taka jest nasza natura. Jeden co 5 minut musi odświeżać fejsbuka,inny otwoerać drzwi do lodówki, a jeszcze inny kompulsywnie zazdrości innym. Dlatego nie należy oczekiwać cudów, tylko przewidzieć długofalowe konsekwencje. Restrykcyjne diety nie sprawdzają się, bo ludzie na dłuższą metę i tak odpuszczą. Wprawdzie naszą stałością jest tylko nasza zmienność, ale wiedząc, że możemy się objeść do woli bananami, jakoś działą to jednocześnie kojąco na psychikę. Znam wiele osób, które płynnie przechodzą z jednego uzależnienia w drugie. Po prostu mamy takie skłonności. Zwierzęta też.

      1. pannaanna95 13 stycznia 2016 o 09:19

        owszem , jak najbardziej się zgadzam.Sądzę jednak że jedyną przyczyną dla której wogóle wpadamy w nałogi jest właśnie nasze fałszywe przekonanie, że one dają nam coś dobrego. Myślę, że coś jest dla nas dobre w momencie kiedy my decydujemy o powielaniu jakiegoś zachowania, ze względu na to, że sądzimy iż będzieono miało korzystny wpływ na nasze życie. Ale jeśli czujemy wewnętrzny przymus zrobienia czegoś, wówczas nie może to być dla nas zdrowe, bo w pewnym sensie postępujemy wbrew sobie – wiemy że z jakiegoś powodu nie chcemy czegoś robić. Mówię też oczywiście tylko o tym co dla mnie samej jest skuteczne – a dla każdego moze to być coś innego 🙂 Dla mnie najskuteczniejszym sposobem wyjścia z jakiegokolwiek nałogu jest zrozumienie tego, że jest on złudzeniem i że naprawdę nic dobrego nam nie daje. Gdy ja sama przestałam wierzyć, że kompulsywne objadanie się czy palenie daje mi cokolwiek zrozumiałam, że wbrew temu co sądziłam wcześniej – to właśnie bez tych nałogów osiągnę to ,co sądziłam ,że osiągam powielając je. To wszystko oczywiście nie jest takie oczywiste , wszystko trzeba sobie najpierw uświadomić. Jednak jeśli miałabym komuś polecać jak skończyć z nałogiem powiedziałabym że najpierw trzeba sobie zdać sprawę, że to zachowanie, wbrew wewnętrznym przekonaniom nie sprawia ani przyjemności, nie przynosi ulgi, nie jest sposobem na nudę, nie wspomaga koncentracji ani w zasadzie nie zapewnia nic . Celem nałogu jest tylko i wyłącznie trzymanie nas w jego sidłach. Poza tym – nie otrzymujemy nic, jedynie okłamujemy siebie, że tak jest.

        1. pepsieliot 13 stycznia 2016 o 10:15

          uwielbiam swoje nałogi 🙂

  13. Olala 15 czerwca 2016 o 23:02

    Hej! A co powiesz osobom, które mają wysiłkowe nietrzymanie moczu? Bieganie przy tej przypadłości to prawdziwa porażka. Wiem, co mowię 🙁

  14. Gosialavenda 28 maja 2017 o 23:50

    Gdyby psycholog zadawal mi pytania na które odpowiedzi są oczywiste, to świadczyłoby to tylko o jego braku empatii. Pozdrawiam Gosia.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze