logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
196 online
55 287 199

thisisbio, pepsieliot, zarabianie DOWIEDZ SIĘ, JAK ZARABIAĆ W INTERNECIE?

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Koniec związku, teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił?

    Osoba dominująca to taka, która Cię … wyręcza.

    Komć:

    Zakończyłam związek, bardzo burzliwy, trzymaliśmy się siebie kurczowo, nie wiadomo w jakim celu, ale pomijając to, wiem, że to słuszna decyzja. Nie interesuje mnie to. Gdy się zakończyło, przeszłam z tym do porządku dziennego zadziwiająco łatwo, zwyczajnie zamknęłam ten rozdział, ale czasem jakaś myśl uparcie sobie wypłynie. Potrafię o tym całym doświadczeniu myśleć z wdzięcznością, że ów człowiek był moim lustrem i pokazał mi, jakież to ja niedorzeczne błędy popełniałam, wypominał mi hipokryzję i wyśmiewał wieczne wymówki na wszystko.

    Jestem mu szczerze wdzięczna. Rzecz w tym, że oprócz wdzięczności dla niego, jakby dla równowagi, wypływa myśl, że On mi dał tak wiele, a ja jemu tylko zmarnowałam kilka lat życia. On mi otwierał oczy na wiele spraw, a ja potrafiłam się tylko wściekać i teraz to jasno widzę, że nawet nie kochałam go tak szczerze, z serca. Intuicja podpowiada mi, żeby pogodzić się z tym i nie drążyć, ale z drugiej strony to przecież egoistyczne tak to wszystko podsumować, że ja tyle otrzymałam, a on ode mnie nie miał nic (pozytywnego).

    Teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił, no ale gdzieś mnie to mimo wszystko uwiera. Czy posłuchać głosu intuicji i nie wracać do tematu, czy może jest jakieś wytłumaczenie na takie podejście do sprawy, takie umniejszanie siebie? Wiem, że to rozterki ego, zbędne mi całkiem, no ale ego wciąż u mnie hula, mimo, że udaje takie malutkie i chce wiedzieć.

    TU KUPISZ WYJĄTKOWY REGULATOR HORMONÓW I ZROZUMIENIA MACA 100% ORGANIC THIS IS BIO

    Hej, dzięki za komcia, chociaż nie jestem Pepsem, tylko Horrym.

    Wyrzuty sumienia, egotyczne powroty do przeszłości, rozkminianie czegoś na co się zupełnie już nie ma wpływu. Skąd my to znamy? Dlaczego ludzie wciąż sobie coś takiego robią?

    Jeśli gość był z Tobą przez kilka lat i niczego nie skorzystał, to i tak był jego wybór. Ludzie mają wolną wolę. Jestem przekonany, że dając Ci swoją energię, również otrzymywał coś w zamian, jak chociażby kontakt z osobą, którą mógł do woli oceniać, krytykować, oraz usiłować zmieniać. Czyli czyniąc same brednie rezonował ze swoim niezadowalającym go lustrzanym odbiciem, czyli Tobą.

    Nigdy w życiu nie spotkałabyś mężczyzny i odwrotnie, gdybyście w danym momencie nie rezonowali ze sobą. W danej chwili życiowej właśnie Ty byłaś najlepszą możliwością dla Twojego faceta. Tak to działa. Na każdym etapie życia spotykamy dokładnie tych ludzi, których powinniśmy spotkać. To powinno stać się naturalnym zaczynem dla naszego wzrostu chleba żytniego na zakwasie.

    Zacznę niejako od dupy strony, gdyż często pytacie, jak to jest, że ludzie niedobrzy, nawet źli mają pieniądze? Przecież dobre przepływy na zasadzie rezonansu powinny płynąć ku dobrym i miłym, uduchowionym ludziom. Skoro wysokie ma przyciągać wysokie.

    Opowiem o pewnej matce, której dwudziestoletni syn dostał schizofrenii. Rozmowa z psychiatrą wpędziła ją w szok, bo okazało się, że schizofrenia objawia się najczęściej u młodych mężczyzn z dominującą matką. Matka szczerze zdumiała się, gdyż nie była dominującą, a wręcz przeciwnie, cichą, spokojną, pogodzoną i ustępliwą osobą. Psycholog zdefiniował jednak matkę dominującą, jako taką, która wciąż wyręcza swoje dziecko. I to już by się zgadzało.

    Podobnie jest z bogaczami. Zwykle są to ludzie niewierzący, ufający, że mogą liczyć tylko na siebie, że tylko swoją wytężoną pracą i wzmożonym wysiłkiem mogą do czegoś dojść i dochodzą. Z kolei ludzie wierzący czekają na dominującą matkę, czyli pieniądze z nieba, chcą swoje pieniądze wymodlić, sądzą, że im się z racji własnej dobroci należą. Nie wkładają w ich zdobycie odpowiedniej ilości energii, wolą ubolewać i czekać na dominującą matkę, czyli cud.

    Oczywiście, gdyby bogacze zaczęli robić pieniądze z włączeniem swojej świadomości, zrobiliby ich jeszcze więcej, jednak modlitwa nie zastąpi działania. Naszym zadaniem jest doświadczać i wzrastać, a jeszcze wcześniej zrozumieć i zaakceptować. Czekanie na cud, to nic innego,tylko rozmyślanie o celu. A jak wiemy nic tak nie oddala celu, jak ciągłe o nim myślenie, zamiast cieszenie się rzeczywistością będąc w drodze.

    Podobnie ma się rzecz z Tobą. Miałaś dominującą matkę w postaci swojego faceta, który wyręczał Cię w myśleniu, samokrytycyzmie, opiniowaniu na Twój temat. Ten związek zakończył się zanim nie ześwirowałaś i bądź z tego zadowolona.

    Zgódź się na to co było i najwyższy czas puścić już przeszłość. Wiesz jakie błędy popełniłaś, a jakich nie, możesz to zaakceptować i ruszyć ze skrzyżowania w drogę.

    „Teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił?”
    No właśnie. Pa przeszłość, pa przyszłość, za to hej hej teraźniejszość.

    Puść już to Kochanie.

    Na zawsze Twój
    Horry

     

    .

    (Visited 4 285 times, 5 visits today)
    Horry Porttier - Nius pojawił się niespodziewanie na stronie i nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Keyt 6 grudnia 2017 o 09:56

      Horry, to jest tak niesamowicie trafione w punkt! Ostatnio rozkminiałam, że ja ciągle tak naprawdę byłam pod jego butem. On decydował o tym, kiedy będziemy się kontaktować (to związek na odległość był), o tym co będziemy robić, właściwie o wszystkim. Podczas nielicznych aktów buntu, że może też bym coś czasem mogła zasugerować to na jego „dobra, to teraz ty coś zaproponuj” ja czułam się… winna. Z pustką w głowie, zero pomysłów. I potulnie oddawałam się jego woli. A nawet jak już wybrałam – choćby film do obejrzenia, zawsze okazywał się kiepski, na co on tryumfalnie „bez obrazy, ale ja zawsze lepiej wybieram”. Kurczaki, no dosłownie, wyręczał mnie we wszystkim, a ja się na to godziłam. Dlatego też, po tym rozstaniu tymże (a było ich yy już kilka, po kiego żeśmy do siebie w ogóle wracali?) patrząc na to już zdeka nieco świadomiej, dosłownie poczułam się jakby mi ktoś krzyż z ramion ściągnął. Z matką, swoją drogą, też mam podobnie.. dominującą bym jej na pierwszy rzut gałki nie nazwała, ale wedle tej definicji, że wyręczała we wszystkim – no i tu widzę, dlaczego z takim facetem rezonowałam. Podświadomie potrzebowałam kogoś, kto będzie mnie prowadził za raczkę jak dziecko we mgle. O matko i córko, ależ ja siebie zdusiłam do rozmiaru pyłku pozwalając ludziom traktować jak ubezwłasnowolnioną.. tylko skąd takie poczucie gorszej. Pewnie też skądś to wypłynęło, od któregoś z rodziców albo co, no ale nie będę tego już rozważać, bo cóż mi z tego grzebania w przeszłości będzie. Akceptuję to jak jest i któregoś dnia odpadnę także i od pozornie dobrej matki.. wówczas już nic mnie nie będzie przyduszać.
      Dziękuję Ci Horry, czytałam z zapartym tchem i kiwając ciągle na tak przy każdym kolejnym zdaniu <3

    2. Ika 6 grudnia 2017 o 09:56

      Idealny wpis. Dla mnie. Na dziś…
      Upsss… wkradł się rym 🙂

      Dziękuję <3

      1. Horry Porttier 6 grudnia 2017 o 11:22

        <3

    3. Monika 6 grudnia 2017 o 10:00

      No wlasnie, jak to jest, podnoszę swoje wibracje mając nadzieję na poprawę sytuacji w związku a jest wręcz odwrotnie….Oddalamy się od siebie i co raz bardziej czuję, że nie nadajemy na tych samych falach… Ja fruwam a ona ryje w ziemi jak kret i jeszcze się wscieka, że czytam te bzdury. Co jest?

      1. barbel 6 grudnia 2017 o 17:16

        Odpada od Ciebie…

    4. Dominika 6 grudnia 2017 o 10:15

      Hej. A co Waszym zdaniem mam do przepracowania u siebie kiedy nagle pojawia sie w moim życiu kobieta (sąsiadka) ktorej nie zrobiłam nic złego i ona od początku znajomosci jest strasznie zazdrosna o wszystko co dotyczy mnie. Dochodzi do tego, że opowiada o mnie dziwne rzeczy. Ludzie jej wierzą, przestają ze mną gadać a ona kiedy stoi ze mna twarzą w twarz jest dla mnie miła, że aż mdli. Nienawidziłam jej najszczerzej jak się tylko da a teraz próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego to właśnie ją spotkałam, czego ma mnie nauczyć ta lekcja. Ona niech sobie żyje jak chce, ale wiem że nic się nie dzieje bez przyczyny tylko nie wiem czego ma mnie to doświadczenie nauczyć. Pomożecie??

      1. Carrie 6 grudnia 2017 o 14:43

        No bo chcesz się podobać wszystkim więc sobie ściagnęlaś „potwierdzenie”.
        Objechalaś właśnie wpisem sąsiadkę i chcesz żeby Ci było fajnie=immposible
        I tu pytanie dlaczego chcesz oceniać i być oceniana?

        1. Dominika 6 grudnia 2017 o 15:37

          Skąd pomysł, że chcę się podobać wszystkim? Napisałam że jej nienawidziłam ale teraz tak nie jest. Obserwuję co się dzieje, nie oceniam jej tylko stwierdzam jak jest. Kobita mnie nie cierpi i to nie są moje domysły. Nasi wspólni znajomi też widzą co jest grane i pytają ” coś Ty jej zrobiła że Cie tak nie lubi” a ja na prawdę nic nie zrobiłam. Po prostu pewnego dnia pojawiłam się w jej życiu taka jaka jestem… i od pierwszego spotkania coś jest nie tak. Nikogo nie chce oceniać tylko próbuję zrozumieć tę lekcję. Skoro ludzie których spotykamy są w naszym życiu z jakiegoś konkretnego powodu to chcę po prostu poznać powód obecności tejże osoby w moim…. dzięki za odpowiedź 😊

          1. Aneta D Falkiewicz 6 grudnia 2017 o 16:13

            Czasem nie musimy znać powodów takich nieuzasadnionych przejawów nienawiści. W którymś tam świecie równoległym pewnie rywalizujecie o rękę toksańskiej królewny 😀 takie porachunki zostaw Waszym duszyczkom. A póki co mogę poradzić w myślach rozmowy z nią – podziękowanie, że się spotkaliście znowu, wybaczenie za wszystko i ewentualnie i kokon (nie przyjmowanie jej emocji na siebie).

            1. Dominika 6 grudnia 2017 o 20:52

              Aneta dzięki😘 Ja wcale nie chcę znać powodu dla którego ona mnie nie znosi. Jej uczucia to jej problem. Próbuję zrozumieć dlaczego ją spotkałam na swojej drodze z całą tą zawiścią, nienawiścią i zazdrością. Czego ma mnie to doświadczenie nauczyć. No dziewuchy nie kumacie na prawdę o co mi chodzi???

            2. Aneta D Falkiewicz 6 grudnia 2017 o 22:47

              No przecież piszę, kochana 🙂 Nie musisz znać powodu – nie musisz rozumieć. Niektóre relacje są zwyczajnie po to by były, nieważne w jakiej postaci.

            3. Dominika 7 grudnia 2017 o 08:22

              Muszę to przemyśleć😁 dzięki że napisałaś 😘

      2. Aga 6 grudnia 2017 o 19:20

        haha, pewnie jej nacisnelas na odcisk.. w innej czasoprzestrzeni:) tak zazwyczaj jest.. jesli z wejscia ktos reaguje na ciebie mega negatywnie, a nic mu nie zrobilas, to prawdopodbnie macie niepozalatwiane porachunki z poprzednich zyć:)

    5. Monika 6 grudnia 2017 o 15:51

      Nastepny ciekawy temat, gratuluje bloga . Pomaga wyjsc na chwile z siebie i obok siebie stojac ocenic rozne sytuacje 🙂

    6. Madia2014 6 grudnia 2017 o 17:27

      A ja mam coś takiego, że jak sie wypowiadam w grupie na studiach przy prowadzącym to robię się czerwona jak burak, pocę się, plącą mi się słowa i drży głos.
      Zastanawiam się czy z tego nie rezygnować. Ale nie chce y takiego powodu poddawać się, a z drugiej strony dużo mnie to kosztuje.
      Straszne to jest, w relacjach face to face jest super, nie ma takich problemów, a w grupie wymiękam.
      Jak sobie z tym poradzić?

    7. Madzia2014 6 grudnia 2017 o 18:28

      A ja mam coś takiego, że jak sie wypowiadam w grupie na studiach przy prowadzącym to robię się czerwona jak burak, pocę się, plącą mi się słowa i drży głos.
      Zastanawiam się czy z tego nie rezygnować. Ale nie chce y takiego powodu poddawać się, a z drugiej strony dużo mnie to kosztuje.
      Straszne to jest, w relacjach face to face jest super, nie ma takich problemów, a w grupie wymiękam.
      Jak sobie z tym poradzić?

      1. grzegorzadam 6 grudnia 2017 o 22:36

        Sprawdź sobie poziom rtęci.

        1. Keyt 7 grudnia 2017 o 00:17

          Zaciekawiłeś mnie związkiem między rtęcią a tego typu reakcjami, od pewnego czasu pobieram selen wraz z płynem Lugola, póki co chyba coś ruszyło bo jak nigdy miewam częste bóle głowy i pomału jakby trądzik mi się goił, a gdzieś się spotkałam z możliwym powiązaniem poziomu rtęci z tymże dziadostwem na twarzy. Jeśli w dodatku miałabym się przestać bać wypowiadać na głos w grupie, a też od zawsze mam z tym problemy, to by było dopiero coś 🙂

          1. grzegorzadam 7 grudnia 2017 o 10:02

            Rób tak dalej, widać, że reaguje organizm…
            Te środki też świetne, EDTA , tiosiarczan (STS), wit.C, tanie, dostępne, trzeba czasu:
            http://www.pepsieliot.com/eliminacja-metali-ciezkich-i-dlaczego-akurat-weganie-powinni-sie-odtruwac/

            Związek rtęci z nieśmiałością, trądzikami i mnóstwem czasami ciężkich objawów jest udowodniony dawno:

            ”ZESPOŁY OBJAWÓW PRZY ZATRUCIU RTĘCIĄ

            Wszystkie wymienione niżej objawy mogą pojawiać się i znikać. Żadne z nich nie muszą być stałe. Im bardziej ktoś jest zatruty, tym częściej pojawiać się będą symptomy, do których dana osoba ma skłonność ze względu na indywidualną fizjologię. Różni ludzie mogą mieć różne objawy, ale konkretny symptom może nigdy nie wystąpić u danej osoby.
            Eretyzm, depresja i problemy psychologiczne
            https://youtu.be/04GpFwdIeew

            Eretyzm (Erethismus Mercurialis) wymieniany jest jako jeden z najbardziej powszechnych objawów zatrucia rtęcią. Eretyzm to kombinacja objawów i dolegliwości, do których zalicza się nieśmiałość, problemy emocjonalne, nerwowość, bezsenność, problemy z pamięcią i niezdolność do skupienia myśli. Eretyzmem określa się również lękliwość i poddenerwowanie.

            „Zmiany osobowościowe mogą pojawić się przed objawami nerwowymi. Tak zwana „rtęciowa neurastenia” może się pojawić na długo przed tym, zanim pacjent zacznie szukać pomocy. Syndrom ten cechuje poczucie ekstremalnego zmęczenia, poddenerwowania, bezsenność, patologiczna nieśmiałość oraz depresja” Podręcznik klinicznej toksykologii, Goetz, 1999”

            Wystarczy czasami mały ”niewinny” amalgamacik…

            1. Keyt 7 grudnia 2017 o 23:05

              Do walki z rtęcią (niby amalgamatów w sobie nie mam, ale zdarzało się rybkę zjeść) dorzucam walkę z fluorem, przy użyciu boraksu. Zobaczym co z tego wyjdzie 😉 No i może jeszcze WU z rana.. póki co korzystam z Twojej rady GrzegorzuAdamie co do połączenia chlorku magnezu i szczypty soli kamiennej, istny wypas pobudzający z rana 🙂 Kawy nigdy w ustach nie miałam, ale pewnie to połączenie działa lepiej, a organizmowi jedno i drugie niezbędne.

          2. grzegorzadam 7 grudnia 2017 o 10:06

            Rtęć wpływa na zmysł czucia. Częstym efektem jest drętwienie rąk, stóp, a także okolicy ust. Pogarsza się zmysł węchu i słuchu. Charakterystyczne mogą być drgania powieki.
            Rtęć potrafi wywołać epilepsję, ze względu na zaburzenie elektrycznej regulacji w mózgu.
            Do wczesnych objawów należą również problemy z równowagą i zawroty głowy.”

            ”Organizm, który ma do czynienia z rtęcią próbuje sobie radzić z nią na swój sposób. Główną sciężką eliminacji jest wątroba wraz z układem pokarmowym. Rtęć wydalana jest wraz z zółcią, po czym następuje próba usunięcia jej wraz z kałem drogą jelitową. Toksyczność rtęci powoduje że próba ta jest często nieudana, a rtęć jest reabsorbowana i redytsrybuowana do innych tkanek. Co gorsze, nieudana próba pozbycia się rtęci zostawia swój ślad na układzie wydalniczym, co może skutkować chronicznymi problemami układu pokarmowego, takimi jak:

            Nietolerancje pokarmowe, do najczęstszych należą: nietolerancja glutenu, cukru, fruktozy, nabiału, mięsa

            Alergie pokarmowe (np. na nabiał, kukurydzę, soję)

            Wiele zatrutych osób nie jest w stanie z tego powodu przyjmować większości suplementów które są na bazie kukurydzy lub soi.

            Zaburzenie flory jelitowej (grzybica układu pokarmowego)

            Choroba wrzodowa żołądka, choroba Crohna, zespół jelita drażliwego, mdłości i wymioty

            Grzybice (Candida Albicans)”

            Alergie i choroby autoimmunologiczne

            Rtęć zatruwa system immunologiczny, powodując dokuczliwe alergie, astmę i inne problemy układu oddechowego. Może wywołać również toczeń oraz reumatoidalne zapalenie stawów.

            Rtęć może powodować wszelkiego rodzaju problemy z tarczycą (zwykle niedoczynność, ale również nadczynność, chorobę Hashimoto – przewlekłe zapalenie tarczycy). Zimne dłonie i stopy należą do często zgłaszanych objawów

            Inne

            Często spotykana jest tachykardia, podczas której rytm serca szaleje w ciągu kilku minut bez żadnego powodu. Może wystąpić migotanie przedsionków. Może wystąpić ból serca.

            Rtęć zakłóca zdolność ciała do regulowania temperatury. Ofiarom może być na zmianę ciepło lub zimno, pomimo że temperatura się nie zmienia. Często potrzebują więcej ubrań na sobie by było im ciepło. Problem z regulacją temperaturą często prowadzi do „nocnych potów”.
            Wśród wielu osób może wystąpić skłonność do nadmiernego pocenia się lub wręcz przeciwnie – zupełnego braku pocenia się.

            Rtęć zakłóca zdolność mózgu do zrównoważenia wody w organizmie, co może spowodować częste oddawanie moczu (tzw. częstomocz)”

            Itd…
            W mendiach w kółko jedzcie ryby ”morskie”.. Omega3 😉
            Jak podczas smażenia niszczy się ją do ”0”.
            matrix

        2. carolina 7 grudnia 2017 o 09:35

          Hej Grzegorz, a możesz coś bardziej rozwinąć w tym temacie? Ja też mam takie stany. Reakcja burakiem na wszystko i wszędzie w każdej sytuacji. Czasem bez sytuacji 😂to takie słabe.. nie będę juz dodawać jak wpłynęło to na moje życie.
          a może jest jednak dla mnie ratunek😊Pozdrawiam

          1. grzegorzadam 7 grudnia 2017 o 10:45

            To jest zespół raczej psycho-somatyczny, ale JEŻELI MA TO ZWIĄZEK Z ZATRUCIAMI (rtęcią…),
            to jest światełko w tunelu.
            Z tym, że badanie stężenia rtęci analizą włosa nie zawsze jest miarodajne.

            Czytałem o tym wczoraj, cholerka, nie wiem gdzie, jak znajdę wstawię.

            ”CHOROBA SZALONYCH KAPELUSZNIKÓW
            Lewis Caroll był inteligentnym człowiekiem, otwartym i dowcipnym wśród przyjaciół, jednak niezwykle niespokojnym i nieśmiałym wśród obcych.
            Do tego stopnia że jąkał się i trząsł, gdy był obserwowany przez obcych
            Dokładnie tak jak jedna z postaci w jego książce. Dokładnie tak jak prawdziwi kapelusznicy
            Kapelusznicy byli wystawieni na działanie małych ilości rtęci które kumulowały się po czasie. Objawy pojawiały się stopniowo.
            Pierwszymi objawami była bezsenność i poddenerwowanie
            Kapeluszników łatwo było wyprowadzić z równowagi, zdenerwować lub zawstydzić zwłaszcza gdy zwracano się do nich zbyt nagle.
            Zaczęli być coraz bardziej nieśmiali, niespokojni, zawstydzeni. Brakowało im pewności siebie. Nie wolno było ich zaskakiwać ponieważ łatwo się irytowali
            Lewis Caroll również cierpiał na nieśmiałość która sprawiała że był nerwowy w obecności obcych
            Niektórzy kapelusznicy musieli porzucić pracę ponieważ nie byli w stanie przyjmować rozkazów bez utraty panowania *** sobą
            Niekórzy z nich byli bardzo płochliwi i pełni niezrozumiałych lęków
            Często zgłaszanymi objawami była bezsenność, koszmary, depresja oraz utrata pamięci
            Ich mowa często była niewyraźna. Często się jąkali i wahali jakich słów użyć
            Przygnębienie, melancholia, samobójcze myśli a nawet zaburzenia maniakalno-depresyjne były zaobserwowane
            Drżenie ciała pojawiało się stopniowo. Zwykle drżenie palców, ale także drżenie powieki lub drżenie warg. Drżenie wzrastało gdy kapulesznicy czuli się obserwowani
            Po czasie drżenie przenosiło się na ramiona i nogi, które robiły mimowolne ruchy i szarpnięcia w czasie chodu
            Gdy Lewis Caroll szedł, zawsze był niepewny w swoim kroku. Jego ruchy były nagłe i szarpane.
            Rtęć była powszechnie używana w fotografii w XIX wieku. Pasją Lewisa Carolla była fotografia której nauczył sie od swojego wujka
            Informacje o objawach zatrucia rtęcią pochodzą z ksiązki „Zatrucia Przemysłowe w Stanach Zjednoczonych” Medyczna Szkoła Harvardu, 1925 r.
            Informacje na temat życia osobistego Lewisa Carolla pochodzą z książki „Historia Lewisa Carolla” Isy Bowman, 1899 r.”

            Nie zdajemy sobie sprawy z kolosalnego negatywnego wpływu na zdrowie.
            Grzybica bez chelatacji rtęci jest nieskuteczna praktycznie.

            1. carolina 7 grudnia 2017 o 12:49

              Tak wiem że to raczej podłoże psychosomatyczne, ale tak czy siak ciekawa sprawa z ta rtecia. Dodam że moja mama ma bardzo podobnie, z wiekiem tylko ciut lepiej i młodsza siostra też widzę że ma tendencje. Spoko może tak ma być 😁dzięki za ciekawe info

            2. grzegorzadam 7 grudnia 2017 o 13:26

              Nie zaszkodzi sprawdzić ten trop..

        3. Madzia2014 7 grudnia 2017 o 12:43

          Sprawdzalam w APW nic nie wyszło, w badaniu krwi też nie, ale czy można tym badaniom wierzyć.Raczej nie.
          Co mogę zrobić żeby się tego pozbyć oprocz selenu i jodu?

          1. grzegorzadam 7 grudnia 2017 o 13:28

            Jest wyzej w temacie z linkiem do chelatacji 😉

          2. grzegorzadam 7 grudnia 2017 o 14:15

            Do chelatowania rtęci z mózgu również 2 listki kolendry dziennie, przeżuwać, nic strasznego w smaku.

            2 listki przez pięć dni w tygodniu przez 3 – 6 m-cy, zależy od ilości zasobów związków rtęci w mózgu i organizmie.
            Można delikatnie wspomagać tiosiarczanem, ale nie jest to konieczne. Szybko się nie da.

            Do aluminium malic acid (kwas jabłkowy), jabłczan magnezu (zawiera ten kwas)

        4. Madzia2014 7 grudnia 2017 o 12:43

          Sprawdzalam w APW nic nie wyszło, w badaniu krwi też nie, ale czy można tym badaniom wierzyć.Raczej nie.
          Co mogę zrobić żeby się tego pozbyć oprocz selenu i jodu?

    8. mucha 6 grudnia 2017 o 20:53

      wooow jakbym czytała o sobie…dziękuję bardzo tego potrzebowałam

    9. henryk braun 6 grudnia 2017 o 23:43

      SUPER.SUPER,,,,,ZGADZAM SIE 100%,,NO COMENTS,,POZDRAWIAM WAS,,,HENRYK,,, ZNAM ZYCIE,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,PA,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

      1. Pepsi Eliot 7 grudnia 2017 o 08:22

        <3

    10. Monika 9 grudnia 2017 o 19:10

      A mnie dręczy od jakiegos czasu taki dylemat: czy jesli czuję, ze przestaję kochac, ze nie pragne fizycznosci, nie tesknie, to to już brak miłości? Czy tylko kryzys który można pokonać? I czy trwanie w takim stanie, bo ta druga strona kocha, to doskonalenie duszy? Czy to doświadczanie też jest nam potrzebne by wzrastać? Jak myślisz Pepsi?

      1. Pepsi Eliot 9 grudnia 2017 o 19:17

        Pogadaj ze sobą, wycisz umysł i posłuchaj swojego serca, a najlepiej intuicji. Czy chciałabyś być z człowiekiem, który Cię nie kocha?

    11. Monika 10 grudnia 2017 o 13:31

      Ci którzy kochają chcą zatrzymać osobę ukochaną przy sobie nawet wbrew rozsądkowi. Przecież mamy wspólne lata za sobą, wspólnych znajomych, mieszkanie, nie jest łatwo odpuścić, zacząć budować od nowa. Mam więc nadzieję, że będzie ciąg dalszy, że może to tylko kryzys który minie. 🙁

    12. Keyt 12 grudnia 2017 o 23:22

      Tak tylko dopowiem, ostatecznie zamknęłam rozdział tej relacji 2 dni po odpowiedzi Horrego na moje smęty i jeszcze tego samego wieczoru pojawił się w moim życiu ktoś nowy. Taki staro nowy, bo znałam go z poprzedniej pracy, ale to w sumie nie była żadna znajomość tylko wzajemne kojarzenie się. I tak jakoś się z nim spotkałam i facet, choć mocno zagubiony, to ma piękną duszę i próbuje mi otworzyć oczy, że to co ja czytam w książkach to ostatecznie tylko książki (nawet jeśli to Osho) i mam to rzucić w pierony i wreszcie się obudzić, doświadczać, zacząć żyć. Hmm.. teraz już wiem, że nic się nie dzieje nieprzypadkowo. <3

    Dodaj komentarz