logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
261 online
50 847 220

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Krótki kurs w temacie „Jak zostać spoko rodzicem?

wózeczekKrótki kurs w temacie „Jak zostać spoko rodzicem?

Hej Kolęda, Kolęda, czyli Witojcie Śliczni i Rodzice,

Znowu mam świąteczną ochotę mentorować. Więc koksik. 

Nie będę dzisiaj pisać, ani o wyciągu z kory sosnowej, który leczy łuszczycę i hemoroidy, ani o Rosjanach, gotowych na skumulowane zakupy w obawie o hiperinflację, związaną z cenami ropy naftowej.

Podobno sklep Ikea w Moskwie, miał właśnie oblężenie w środku tygodnia większe niż w weekend. Jajka. Nie napiszę też o borówce, która w naturalny sposób zmniejsza stany zapalne i obniża ciśnienie krwi. 

Napiszę natomiast o progeniturze 

Jest czas na wolność, luz, niechęć do poświęceń, każdy potrzebuje czasu na egoistyczny samorozwój, na poszukiwania.

I tak mogłoby pozostać.

Nic w tym złego.

Ludzie mają poczucie misji, chcą podróżować i nie naświetlać radiacją na lotniskowych bramkach swoich dzieci. Więc ich nie posiadają.

Jednak wiele osób w pewnym momencie swojego życia, jednak dzieci chce mieć. Jedni z zarozumialstwa, inni z zewu natury, a jeszcze inni w charakterze możnych testatorów muszą posiadać oczywistych sukcesorów.

Nie ma teraz żadnego znaczenia, czy własne, czy adoptowane, ale co potencjalnie planują z tymi dziećmi zrobić 

Kiedyś wszystko było oczywiste. Nie było netu, nikt nie dopuszczał nawet dylematów, czy dzieci można nie szczepić. Pewne problemy nawet nie istniały w świadomości rodziców.

Szczepionka na tężec? Jeżeli miałaby działać, to dlaczego podaje się przy każdym większym skaleczeniu surowicę przeciwtężcową? Albo Polio. Po co szczepić chemią europejskie, czy amerykańskie dziecko, skoro obecnie na całym świecie w jednym roku wystąpiło około 50 zachorowań na Polio, a z tych 50, zdecydowana większość miała miejsce w Pakistanie?

Ludziom nie mieści się w saganach, że w szczepionkach może być coś złego, że mogą nie działać, że mogą być formą kontroli i zniewolenia. A przede wszystkim kosmiczną rakietą cudzych wielkich interesów.

Rodzice żyją w swoich schematach myślowych, nie zaglądają na podobne do tej strony, a wszystko co wykracza poza ich wygodne wyobrażenie o świecie traktują jak nonsensy, „może to jakieś przechrzty”, czy głupie teorie spiskowe?

Podobni rodzice rozpełzli się wszędzie, zarówno po Wall Street, jak i w kmiecich zagrodach siedzą. Schematy myślowe, truizmy, oddawanie ważnych spraw, w cudze ręce. „On ma sześćdziesiąt lat, musi więc na coś chorować” – takie zdanko padło na niejednej wigilii. 

Wracając do progenitury 

Jeżeli decydujesz się na zostanie rodzicem, musisz zmienić, o ile jeszcze tego nie zrobiłeś, swój stosunek do Monsanto.

Dzieci chorują na wiele fatalnych chorób, kiedyś zupełnie nie mających racji bytu wśród dzieci. Jako przyszły rodzic miej na uwadze, że według statystyk w 2025 roku co drugie dziecko będzie autystyczne. Ze względu na Monsanto.

Na GMO, na wszędzie obecny chwastobójczy, i jak się okazuje również ludobójczy roundup. Dr Seneff, robiący na poważną skalę badania uważa, że szczepionki zawierające aluminium mogą być również winowajcą. Jednak najbardziej z autyzmem wydaje się obok aluminium, powiązana toksyczność glifosatu.

Na każdym człowieku decydującym się na dziecko ciąży zajebisty obowiązek zbliżenia się do prawdy 

Powstaje nowy człowiek, który przez dłuższy czas, będzie zdany na Ciebie. Na Twój styl życia, na Twoje przemyślenia, ale także na bezmyślność.

Jeżeli jesteś mainstreamowym idiotą, albo generalnie zadufanym w sobie ignorantem, skarzesz swoje dziecko na przykrości, chociaż nie masz nic wspólnego z tak zwaną patologią rodzinną, a Twoje dziecko ma najlepsze lego i tablet ze wszystkimi rozszerzeniami. 

Powinieneś drążyć i wiedzieć 

W zeszłym tygodniu zobaczyłam pewien obrazek i jest to obrazek nagminnie występujący. 

W restauracji Edo Fusion, rodzice z powodu osobistego imbecylizmu, szybko poprosili obsługę o podanie naczosów, czy czipsów czekadełek, a następnie na praktycznej podpórce Aple, włączyli dziecku iPoda z kreskówką.

Dziecko jak zahipnotyzowane chrupało kukurydzianą, czy ziemniaczaną przekąskę smażoną w głębokim tłuszczu i gapiło się w migający świat upchnięty w płaskim, promieniującym przedmiocie.

Rodzice z wyższej półki ęą, bo konsumując sushi okazywali swój status, prawie jak Największy Bloger, mieli spokój.

 

Podeszłam ze stosowną legitymacją i na jej mocy odebrałam debilom dziecko. Podałam mu bladoróżowy sok świeżo wyciśnięty z granatów i organicznych jabłek, oraz organiczny ryż z awokado i czytaliśmy razem Brzechwę.

A potem śpiewaliśmy.

To oczywiście projekcja życzeniowa. Póki co, nasze dzieci są własnością ich rodziców. 

Na tylnych siedzeniach suwów, tysiące dzieci gapi się w ciszy w ipody, nie przeszkadzając swoim rodzicom. Dzieci pięknie napromieniowane, ogłupiałe i narażone na wbicie sobie świecącego przedmiotu, w razie jakiejkolwiek kraksy.

Czy to Ty jesteś tym bałwanem, który wrzuca na feja, zdjęcie swojego dziecka siedzącego na nocniku z rozłożonym na mikro kolankach tabletem? Czyje dziecko będzie wymiotować kałem? Nie przesłyszałeś się, to znane pediatrom historie. Coś co robi za pokarm nie do końca strawiony, ale bez zdolności przemieszczania się do kolonu, wraca z jelita cienkiego drogą skąd przybyło.

Namawiam również rodziców do nieposyłania dzieci do szkoły 

Szkoła nie tylko, że indoktrynuje, to jeszcze nie jest w stanie rozwinąć inteligencji dziecka. Bowiem nie jest w stanie wykorzystać jego możliwości. Umysł człowieka może być największym źródłem szczęśliwości, gdy jest jak najlepiej rozwinięty. Ludzie, którzy mają sprawny umysł, są o wiele szczęśliwsi w życiu. 

Pani patrząca w dal, której wydaje się, że jest znacznie mądrzejsza od koleżanki, a wcześniej pobierały obie naukę od sfrustrowanej i mało charyzmatycznej pani po licencjacie propedeutyka nauczania, są być może skazane na smutek życiowy związany z brakami intelektualnymi.

Umysł każdego dziecka można wznieść na wyżyny intelektualne pod warunkiem, że będzie się go kształcić w domu.

Rodzice płodzą dzieci w wielu celach, ale najczęściej nie są nimi stworzenie najlepszych warunków do potomstwa samorozwoju.

Rodzice płodzą dzieci, aby upchnąć je jak najstaranniej we współcześnie obowiązujące schematy. Przycinając sprawnie swoimi rodzicielskimi możliwościami wszelkie wystające poza schemat elementy.

Mainstream bardzo dba, aby dzieci miały rytualne ubranka, takie jak dla dorosłych z Wall Street, tyle, że zminiaturyzowane, oraz żeby dzieci posiadły wiele kretyńskich umiejętności, wymagających szkoleń i ciągłego przemieszczania się w godzinach szczytu po wielkim mieście.

Sprawności prawie jak za czasów Stefy Rudeckiej, czy Jane Austen, tyle, że inaczej wyprofilowanych. Nikt nie kształci się na super panią domu.

Dzieci z rodzin ubogich, ubierane na niebiesko chłopcy, czy na różowo dziewczynki, na kilometr trącące małomiasteczkowym gustem swoich rodziców, swoje ponad szkolne zajęcia urozmaicane mają pomysłami pani świetliczanki.

 

Jednak jest też chmara czynników szybko zrównujących wszelkie niesprawiedliwości wynikłe z urodzenia w czepku, czy bez czepka.

To obowiązkowe szczepionki, aluminium, rtęć, alopacja, pokarm z głębokiego tłuszczu, cukier, wi-fi, telefony komórkowe, fluor, pasteryzacja soczków, obecnie tanie jak barszcz tablety z kreskówkami w środku, idealne trawniki z Monsanto, grille, fast foodziki na urodzinki, no i szkolnictwo. 

Dzieci kształcone w domu, wbrew pozorom jak najbardziej dobrze odnajdują się w razie czego w grupach rówieśniczych, chociażby z tego powodu, że są znacznie bardziej rozwinięte intelektualnie.

Gdy chcesz mieć dziecko, może zaadoptuj, bo dzieci już są. Albo, gdy czujesz zew natury i musisz mieć koniecznie własne dziecko z tym kimś, kogo akurat teraz najbardziej lubisz, (to się zmienia, miej to na uwadze), a więc gdy ma to być również genetyka, tak czy siak doucz się proszę wcześniej. 

Bowiem ogromnie dużo od Ciebie zależy. 

Serdeczności około świątecznych ciąg dalszy
peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Jakby co, rzuć też gałką na to:

Czy polscy aktorzy są fajniejsi od amerykańskich?

Zaszczepmy lekarza

Brak uziemiania i wszędobylskie wi-fi, czyli jak ludzie sami sobie podkładają kopyta

(Visited 3 585 times, 11 visits today)

Powiązane artykuły

  1. naturalnystan92 26 grudnia 2014 o 17:35

    Zaadoptuj mnie 🙂

    1. pepsieliot 26 grudnia 2014 o 20:08

      chętnie

  2. edyta 26 grudnia 2014 o 17:58

    Zgadzam sie z tym wpisem. Ale z opadlymi ramionami musze przyznac, ze ja nie mam sily na walke z tym systemem. Nie wygrasz, no chyba ze przeniesiesz sie do dziczy. Jakis czas temu mialam dyskusje (to eufemizm) z moja tesciowka nt. miejsca telewizora w mieszkaniu i w zyciu. Argument: jak jest wlaczony tv (albo ewentualnie radio) to przynajmniej jest jakies zycie. Piekna kwintesencja spranego mozgu, prawda? Tv to zycie. O moim osobistym mezu tez Wole nie wspominac- on sie juz z telewizorem i kompem zespolil w jednosc. A syn, jak widze, idzie w jego slady. Z gownojedzeniem jest dokladnie tak samo. Ze wszystkim innym tez.

    1. mayitbe 8 stycznia 2015 o 22:08

      Edyta, chyba mamy wspólnego męża, teściową z resztą też. Córkę (10 mies) narazie karmię sama, ale już się boje co będzie jak podrośnie.

  3. KM 26 grudnia 2014 o 18:56

    a ja tak poza tematem chciałam polecić książkę „Antyrak” Davida Servan- Schreiber, którą właśnie przeczytałam 🙂

    1. pepsieliot 26 grudnia 2014 o 20:08

      Pisałam o niej dawno temu, na tym blogu jest dużo więcej dobrych rad, a on o pewnych rzeczach jeszcze nie wiedział, jak pisał tę książkę, zresztą wydał drugą

  4. edyta 26 grudnia 2014 o 20:52

    Pepsi, a Ty sie nie boisz tezca? Masz ogrod, pewnie cos tam czasem grzebiesz w ziemi. Troche mam mieszane uczuca, bo patrzac na mape epidemilogiczna tezca najwiecej przypadkow jest bodajze w afryce, ktora jak wiadomo sie nie szczepi. Jak patrze na dane epidemiologiczne tu gdzie mieszkam to na tezca zapadaja tylko dosc starzy ludzie, ktorzy jak sie mozna spodziewac, nie szczepili sie nigdy lub strasznie dawno.

    1. pepsieliot 26 grudnia 2014 o 22:18

      Boj się, ale szczepienie nie pomaga

  5. izla 26 grudnia 2014 o 21:41

    JAk zawsze świetnie napisany post:) ale…nie realny w naszej zacofanej Polsce. Ciężko jest wygrzebać się z nawyków przedszkolno, szkolno żywieniowych i babcinych przekonań siedząc w tym na co dzień. Jako matka 5 latka mam o tyle dobrą sytuację ze pracuję w domu mam opiekunki do dziecka i stać mnie na nie, więc niejako „chronię” dziecko przed standaryzacją przedszkolno żywieniową itp oraz „betonowymi” babciami, ciociami.
    Różnica w porównaniu z rówieśnikami mojego dziecka jest ogromna pod względem rozwojowymi zdrowotnym, ale obecnie kogo to obchodzi…. dziecko musi iść do przedszkola , jeść słodycze i mięsko, bo to dobre źródło białka …..ciężko jest walczyć z wszechobecnym betonem, no chyba że jak napisała edyta przenieść się do dziczy…

  6. barbateka 26 grudnia 2014 o 21:51

    Ja nie w temacie wprawdzie, ale nie mogę doczekać się 🙂 na przesłanie e-booka, wpłaciłam we wtorek, Mogłabyś pepsi sprawdzić?

  7. JO 26 grudnia 2014 o 23:28

    Pepsi, nareszcie coś o co prosiłam w ankiecie.
    Dzieki że bierzesz zapotrzebowanie pod uwagę.
    Więszośc z nas ma lub za chwilę będzie mieć dzieci, czekam na więcej, bo ten wpis to dla ,mnie miód na serce…
    Owocek
    Jo

  8. Ani 27 grudnia 2014 o 08:57

    Witaj Kochana, Pepsi a co robić jak chciałoby się mieć maleństwo a coś kuźwa, że się tak kolokwialnie wyrażę, nie funkcjonuje i mimo różnych działań natura nie chce współpracować? Co prawda te działania wiele z naturą nie miały wspólnego bo jeszcze w tedy w alopację głupia wierzyłam… Poradź coś proszę i z góry serdeczne dzięki. Pozdrawiam serdecznie i całuski przesyłam.

    1. pepsieliot 27 grudnia 2014 o 10:45

      Ani, a były jakieś badania? czy tylko tak po prostu nie wychodzi

      1. Ani 27 grudnia 2014 o 12:19

        Słonko, były i co „najgorsze” wyszło, że wszystko niby ok. Hormony w normie i wszystkie inne badania także. Piszę, że „najgorsze”, choć brzmi to co najmniej dziwnie, ale gdyby, któreś z badań wyszło nie tak to przynajmniej wiadomo by było gdzie leży przyczyna. A tak to przeszłam małą „masakrę” z zastrzykami, tabletkami itp itd…. I dalej „guzik”…. Od jakiegoś czasu zmieniłam sposób odżywiania się, staram się też trochę wyluzować ale dalej nic…. Pepsi Kochana, w Tobie nadzieja, bo może są jakieś metody, które są bliższe natury, bo do alopaty nie mam już chyba poco iść, bo kuracje hormonalne i tak w moim przypadku nie są skuteczne…. Jakaś oporna jestem…..

        1. Niki 27 grudnia 2014 o 16:49

          …wmieszam się troszku, acz kompletnie bez wiedzy w temacie… Ani, piszesz, że zmieniłaś odżywianie – naturopaci w kwestii (nie)płodności mówią o całkowitym odstawieniu problematycznego glutenu, wczoraj o tym czytałam na pewnym blogu naturopatki (tłuste życie) sprawdź, może natkniesz się na jakąś istotną informację.

          1. Ani 27 grudnia 2014 o 18:05

            Hey Niki, gluten odstawiłam już dość dawno temu, kazeinę również, unikam słodyczy, używek i tego całego paskudztwa, staram się jeść dużo warzyw i owoców, strączkowe, kaszę gryczaną i jaglaną – to wszystko ze względów zdrowotnych ale też dlatego, że mi po prostu smakują….. I dalej kicha, chociaż wszystkie wyniki mam wzorcowe… I bądź tu mądry…. I dziękuję Ci bardzo za pomoc, każda wskazówka jest dla mnie na wagę złota, pozdrawiam ciepło 🙂

        2. maby 27 grudnia 2014 o 22:17

          A może post Daniela dr Dąbrowskiej? Ponoć też pomaga zajść w ciążę…

    2. klepsydra 27 grudnia 2014 o 19:33

      Gdzieś czytałam o tym, że wiele „niepłodnych” par doczekało się dziecka po terapii mleczkiem pszczelim. Drogie cholerstwo…

      1. Ani 28 grudnia 2014 o 11:00

        Maby, Klepsydra dzięki Kochani. Poczytam, popróbuję może akurat te metody okażą się pomocne. Nie chcę już się faszerować hormonami itp, bo chociaż dopiero „raczkuję” w temacie wpływu chemii na organizm to jednak zdaję sobie sprawę, że „cudowne” tabletki na jedno pomagają a na drugie szkodzą…. Zaczynam wierzyć, w mądrość natury i w to żeby jej na siłę „nie poprawiać”. Bo tam gdzie „ludź” swe łapki wsadzi to się zaczyna „jazda”. Całuski dla Wszystkich i trzymajcie kciuki :-).

        1. Niki 28 grudnia 2014 o 14:25

          No to daj z siebie wszystko, Ani! 🙂 to co najlepsze – mam na myśli zdrowy materiał genetyczny :)) na luzie, ze spokojem i zaufaniem do siebie.
          …a nie popadanie w nadmierną ambicję, czy też perfekcjonizm, poczucie silnej presji zajścia w ciążę, tak bywa.
          Skoro silny stres źle wpływa na cały organizm (np. nerwowe jelita i żołądek jako odbicie psyche-soma) to i na płodność. Stresorem może być też jakis alergen nie dający objawów, nieujawniany w badaniu, itd. Kodujemy sobie, że stresory są negatywne, tylko chyba nie wnikamy w czym tkwi przyczyna stresowania się, kompulsywne karcące myśli nieuświadomione mogą nam nieźle namieszać.

          1. Ani 28 grudnia 2014 o 18:50

            Niki, dzięki Kochana, wezmę sobie Twoje rady do serducha. Pozdrawiam ciepło 🙂

  9. Niki 27 grudnia 2014 o 10:18

    Uczyć w domu (to niełatwe do realizacji, nie każdy do nauczania się nadaje tak, żeby je przygotować pod egzaminy, bo do tego sprowadza się nauka w systemie oświatowym, który jest wyłącznie podstawą, minimum, poza szkołą trzeba działać i rozwijać się) w Polsce jest chyba tylko kilka takich rodzin uczących w domu, ale wiadomo to jest wyzwanie na wielu szczeblach.
    ..albo w przedszkolach i szkołach Montessori, coraz ich więcej otwierają. Tam, dziecko jest szczęśliwe i kreatywne, profesjonalnie prowadzone przez wszystkie etapy rozwoju psycho-fizycznego.

    1. pepsieliot 27 grudnia 2014 o 10:44

      Niki no oczywiście że ważne jest kim jest nauczyciel, ale rodzice, którzy się na to decydują zapewne wiedzą co robią, to nie byle kto podejmie się takiego zadania

      1. Niki 27 grudnia 2014 o 16:41

        Ja ich podziwiam, bo nie dość, że w ogóle na rodzicach spoczywają wielkie oczekiwania wychowawcze, to jeszcze odpowiedzialność za jakość tej wiedzy, którą sami im przekazują, oceniają, ta ogromna odpowiedzialność, bo i są kontrolowani z zewnątrz, oceniani jako nauczyciele dzieci swych, które później pójdą do publicznych szkół średnich i na studia, ich system nauczania jest porównywany do tego tradycyjnego modelu oświaty. Nie wiem na razie który ma przewagę w jakości nauczania.

    2. Katarzyna Bras 24 marca 2015 o 20:56

      Niki, my uczymy córkę w domu drugi rok, jest w II klasie szk. podst. Gdy zaczynaliśmy podawano w radiu, że dzieci uczących się w ED (edukacja domowa) jest ok 1,5 tysiąca – a tendencja jest zdecydowanie wzrostowa 😉
      Pepsi, pozdrawiam i dziękuję za ciekawy post.

      1. pepsieliot 25 marca 2015 o 07:01

        Katarzyno pozdrawiam i cieszę się

  10. Laura 28 grudnia 2014 o 21:46

    Spoko wpis…bardzo na czasie bo wlasnie wczoraj od malzonka uslyszalam ze u nas w domu same zakazy:” nie mozna ogladac TV,nie mozna alkoholu, nie mozna w telefonie siedziec,jesc przy dziecku nie mozna ( nutella, ciasteczka, smazone syfy, wysokoprzetworzone gotowce,miecho szprycowane hormonami,parowki …itp..)

    Bardzo mi to dowalilo…a Twoj wpis Pepsi troche podniosl na duchu.

    Tylko czy dam.rade tak sama przeciw calemu swiatu.

    Bo przeciez „u wszystkich wolno tylko nie u nas”

    1. Iwona Wardal 5 lutego 2015 o 14:25

      Lauro, może nie zakazuj tak kategorycznie, tylko zacznij od kompromisu (wiem, kompromis jest zły, ale lepszy, niż wojna w domu!)? TV – konkretne, wybrane programy (kupić gazetkę z programem i zaznaczyć wspólnie zakreślaczem np. wiadomości, konkretny film i jakiś mecz, czy co tam mąż lubi – godziny, w których dziecko śpi albo ciekawe programy, które możecie obejrzeć wspólnie np. Ty z mężem ciekawy film, razem z dzieckiem – film przyrodniczy, czy coś takiego), słodycze i tłuszcze – jakaś minimalna ilość itd. Jednocześnie wprowadzać alternatywy: mężowi skończyły się ciastka? Zaproponować suszone owoce, orzechy albo inne zdrowe przegryzki – może mu posmakuje i sam się przerzuci? Zamiast wieczoru przed telewizorem – zaproponować grę karcianą albo planszową? I tak dalej, małymi kroczkami?

  11. Kama 28 grudnia 2014 o 23:11

    Hyy? Wtopiona w życiowe i ciasne schematy, matka dwójki przedszkolaków na publicznym garnuszku za 195 zł od łebka i z miasta około 100tyś mieszkańców stwierdzam, że ładną bajkę tu nam Pepsi zapodałaś 😉 Dawno, dawno temu w odległej Galaktyce… W mojej opinii, to tylko (niestety) ładna teoria: przedszkoli Montessori z prawdziwego zdarzenia jest w Polsce taka sama garstka jak rodziców mogących sobie pozwolić (nie tylko intelektualnie, ale i również finansowo na uczenie dziecka w domu).
    Peps, 99% dzieci jest skazanych na obecny system i wydaje mi się, że nie o to chodzi, żeby wyjść poza niego, ale żeby trzeźwo spojrzeć na sytuację i nie dać sobie wciskać kitów 😉 A przynajmniej do czasu, kiedy nasze dzieci nastolatki nie znienawidzą nas za to, że nie jesteśmy „tacy sami jak inni rodzice” 😀

  12. Mylène Lariche 29 grudnia 2014 o 22:40

    Pepsi, co myślisz o metodzie „ptasiego karmienia” małych dzieci (przeżuwania za nie pokarmu)??? Ostatnio usłyszałam, że niektórzy to praktykują, że to jest naturalna konsekwencja wzmacniania i utrzymywania odporności u dziecka, że ma to swoje źródła w dziejach ludzkości etc, etc.
    Brzmi średnio higienicznie, no chyba że człowiek jest okazem zdrowia…

    1. pepsieliot 30 grudnia 2014 o 10:25

      Mylene niewiele myślałam w tym temacie :)to obecnie robi mikser, blender, czy malakser, nie wiem czy to chodziło o ślinę matki? I tak notorycznie oblizują dzieciom smoczki i łyżeczki

  13. Mylène Lariche 30 grudnia 2014 o 12:18

    No coś w tym stylu właśnie, że niby ta ślina taka fajna, ale to brzmi naprawdę średnio… 😉

  14. freebee 19 stycznia 2015 o 14:36

    Pepsi, mogłabyś pomóc karmiącym matkom, w sensie biustem, i podpowiedzieć jak się odżywiać w tym czasie? Przez kolki dziecka totalnie zgłupiałam i ograniczam się do kilku produktów, które chyba nawet mi nie służą. Zaraz skończy 3 miesiąc i dolegliwości kolkowe słabną a ja mam dość jedzenia, którego nie lubię. Jest tyle super diet dla matek i każda wskazuje na inne, bezpieczne pokarmy, a tu strach eksperymentować. Help ☺

    1. pepsieliot 19 stycznia 2015 o 15:06

      Freebee zrobi się, pozdrowionka

  15. freebee 20 stycznia 2015 o 13:40

    Dzięki ☺

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze