logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
384 online
54 208 298

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Kto rozwala związki małżeńskie i temu podobne?

    korporacyjny szczur z penisem

    Kto faktycznie rozwala związki małżeńskie i temu podobne?

     Ello Ello Pannom, Mężatkom, Świekrom, Teściowym i Kolesiom każdej maści,

    Takie mnie naszły przed nocą myśli.

    My laski wyrzucamy sobie:

    – Znowu dzisiaj przypominałam Ksantypę. Mogłam powiedzieć o jedno zdanie mniej. Ale się czepiam. Jak własna matka. Samo się jakoś mówi, a ja jestem zupełnie inna. Nie taka małostkowa cipka. Z Dulską sie nigdy nie ślizgałam na jednej ślizgawce. Nawet nie w paraleli.

    Jednym słowem wydaje nam się, że w naszych związkach małżeńskich, konkubinatach, czy długo chodząc z jednym chłopakiem robimy się matronkami, żeby nie powiedzieć, że zaczynamy mieć zadatki na teściową. A ten teść taki cichutki, wycofany, całkiem miły i właściwie do rany przyłóż.

    Nic bardziej mylnego

    Okazuje się, a naukowcy to właśnie potwierdzili, że tylko (przede wszystkim, bo wyjątki wiemy, że potwierdzają regułę), a więc, że tylko mężczyzna jest tak naprawdę w stanie złamać małżeństwo.

    Zarówno ciągłą krytyką i agresją, albo tak zwanym szukaniem świętego spokoju i wycofaniem, doprowadza do tego, że związek staje się nieszczęśliwą farsą i to dla obu stron

    Kobietę można łatwo rozkrochmalić rozmawiając z nią, rozśmieszając i nie uciekając ani w krytykę, ani w milczenie. Kobieta staje się szczęśliwa przy miłym i uważnym partnerze, a związek ma szansę na bycie po prostu szczęśliwym.

    Krążą mity o sekutnicach, które rozkazują/oczekują swoim mężom i chłopakom aportować i czyścić rynny, ale oprócz totalnego marginesu, to jest nieprawda.

    Oczywiście, że lubimy gdy mąż coś przerzuci cięższego, albo wskoczy na drabinę, ale to tylko kwestia użyteczności domowej. Opieki. Tymczasem kobieta od rana do wieczora, ile razy rzuci gałką w kierunku swojego partnera widzi, albo dezaprobatę, albo całkowite zobojętnienie.

    Tak się na dłuższą metę nie da żyć. To nie jest szczęśliwe życie w związku, gdyż to jest farsa. Tragikofarsa kołtuńska.

    I to, że kobieta jest głęboko nieszczęśliwa i niespełniona sprawia, że całe pokrewieństwo jest nieudane. Gdyż nie ma pokrewieństwa dusz.
    Związek szczęśliwy nie jest sumą, jest iloczynem, czyli wystarczy, że jeden czynnik jest ujemnie szczęśliwy to cały iloczyn jest nieszczęśliwy.

    Jeżeli mężczyzna w związku, dajmy na to małżeńskim (oczywiście nie mówię o młodych żonkosiach, tylko o łączności z pewnym stażem) potrafi spojrzeć na swoją partnerkę z czułością, nie krytykując, z poczuciem humoru. Jeżeli chce mu się z nią gadać, jeżeli nie chowa się stale przed nią do swej ślimaczej skorupy. Jeżeli nie jest mu wszystko jedno, byle miał święty spokój. To może mieć pewność, że nawet

    Ksantypa zacznie być dla niego miła i zmieni się z sekutnicy w fajną partnerkę. Bo tak jesteśmy skonstruowane. Jesteśmy samicami, które chcą się z mężczyzną dogadać. Ułożyć się chcemy. Nie przewala się w nas teściu, tylko od czasu do czasu lubimy/musimy sobie powyć do estrogenu, ale czułość rozkrochmala nas na całego. Od czułości i akceptacji stajemy się dobre.

    A wielu/większość kolesi wręcz przeciwnie. Czułość działa na nich jak brzęcząca mucha, niby nic takiego, ale potrafi nakurwić.

    Mamy, my kobiety w swojej naturze parcie do pięknych zachowań, które zapewnią naszej progeniturze świetne, czyli radosne dzieciństwo. Matka szczęśliwa, to dziecko szczęśliwe. To znana relacja przechodnia.

    Ale oni, faceci w sensie, tego nie chcą. Faceci nie chcą pojednania, mają parcie na laski jak im teściu skacze, ale potem szybko chcą mieć święty spokój.

    I umrzesz kolego, życie przeżywając obok kogoś kogo mogłeś uszczęśliwić, w zamian dostając szczęśliwe małżeństwo, związek, łodewer, a ty jak idiota wybrałeś krytykę, agresję, niechęć, wyszydzanie, wyśmiewanie, czy wręcz odwrotnie, obojętność, uniki, wycofkę i temu podobne podchody.

    Żeby się od tej jedynej swojej bratniej duszy (oczywiście nie liczę mamusi) odseparować. Żeby tylko nie było za późno jak się w końcu ogarniesz i uzmysłowisz, że zepsułeś dwa życia, a niekiedy również swojej ślicznej progenitury.

    Zespół naukowców z Uniwersytetu w Chicago stwierdził bezapelacyjnie, że zdrowie i osobowość męża, może być kluczem do uniknięcia konfliktów i utrzymania szczęśliwego małżeństwa przez długie lata. A przebadano masę par, które miały bardzo długi, bo ponad 30-to letni staż małżeński, (średnio 39 lat)

    Im wyższy poziom pozytywnego nastawienia mężczyzny w związku, tym było bardziej udane małżeństwo.
    Bowiem kobiety na pozytyw odpowiadają pozytywem.

    Mamy więc feminizm, oburzamy się na niedwuznaczne, czyli traktujące nas przedmiotowo reklamy, chodzimy do pracy wyemancypowanej, jesteśmy prezeskami, dyrektorkami, szefowymi własnych firm, dokonujemy redukcji etatów, podejmujemy śmiałe decyzje biznesowe, ryzykujemy, brawurowo jeździmy wypasionymi furami, ale w domu jeden ciągle niezadowolony malkontent jest w stanie rozpierdolić nam szczęście osobiste do imentu.

    Oczywiście, że można się rozwieść, ale kolejny związek można też umoczyć z negatywem. Nie ma żadnej gwarancji, dopóki kolesie nie pojmą, że to również chodzi o ich własne życie.

    Ponowne Serdeczności
    Jor peps

    (Visited 2 055 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Kasia S 14 kwietnia 2014 o 21:50

      sooooo true!!!!

    2. Łysica 14 kwietnia 2014 o 22:27

      True, true tutu, majtki z drutu!
      No jak zawsze to nasza a nie Wasza wina, ale niech Wam będzie, tylko że mnie nigdy głowa nie boli, a kopulować trzeba, lepiej częściej niż rzadziej co w Waszym przypadku tj.raz na pół roku i to z wielką łaską, i to pewnie po to tylko żeby pajęczyny posprzątać i pająki z krocza pogonić.
      A hasła typu;
      -kochasz mnie?
      -tak, przed, po, ale w trakcie najbardziej,
      to tylko w filmach, my też potrafimy być czuli i mili.

      1. pepsieliot 14 kwietnia 2014 o 22:40

        Oj tam oj tam Łysica, głowa czasem boli to jasne

      2. Meryenn 15 kwietnia 2014 o 21:57

        szkoda, ze to zawsze tak ksiazkowo nie wyglada. U mojego meza to jest raz na pol roku! To jest dopiero masakra!

        s

        1. pepsieliot 16 kwietnia 2014 o 08:43

          Meryenn odpuść mu, jak jest fajny, to wypominanie mu tego będzie go smucić, on sam wie, że coś jest nie halo, przytul się do niego, a sama załatw sprawę, są miłe filmy i takie tam

          1. meryenn 16 kwietnia 2014 o 23:01

            Wiem Peps, ja go nie katuje tym bo wiem ze to tylko pogorszy sytuacje, tak tylko czasem sama siebie tym katuje:p jak jeszcze tego sie wyzbede to bedzie cool

    3. siymia 14 kwietnia 2014 o 22:35

      Dobry post Pepsi. Bardzo dobry i ciekawy. Muszę to rozpowszechnić na fejsie 🙂

      1. pepsieliot 14 kwietnia 2014 o 22:40

        Siymia thx 🙂

        1. Łysica 14 kwietnia 2014 o 22:50

          Nie no tekst jest dobry, ale dla Was i to jeszcze pójdzie w eter fejsbukowy, litości, nie kopcie leżącego.
          Jak to mówił Stuhr;
          -sfiksowałyście, boście dawno chłopa nie miały!

          1. bombi76 15 kwietnia 2014 o 10:34

            Hahaha 🙂 rozbawiłeś mnie 🙂 tzn ten tekst zawsze mnie bawi, ale meritum 🙂 tekst bardzo dobry i jest w tym wiele prawdy, mam młodszego od siebie męża (4 lata) , który to na początku związku nie wyrabiał z moim libido, to ja potrafiłam obrazić się na to że jeszcze dzisiaj nie kochaliśmy się, jesteśmy ze sobą niewiele bo 8 lat ale ani razu nie bolała mnie głowa 🙂 kochamy się 3 -4 razy w ciągu tygodnia czyli całkiem sporo , czasami mam ochotę częściej ale to jemu wystarcza i jest git , tak więc nie wkładajmy wszystkich kobiet do jednego worka to raz a dwa trzeba jeszcze umieć to dobrze zrobić by nastepnym razem nie bolała nas głowa 🙂 pozdrawiam serdecznie tych co głowa nie boli

            1. pepsieliot 15 kwietnia 2014 o 12:50

              Bmbi tak trzymaj. Ale na marginesie i według mnie seks zabija dziecięcą radość życia. Tak jak mydło jest burżuazyjnym przesądem. 😀

    4. tynka 14 kwietnia 2014 o 22:49

      Ja pierdziele ! idealnie trafilas Pepsi z tym artykulem dzis! Dziekuje :* Sama prawda. dzizas..dalam facetowi do przeczytania i stwierdzil, ze to bzdury, ze to pantoflarze zawsze mili i dostaja w dupe od kobiet.. nawet nie skomentowalam.zal..
      I mecze sie z takim obojetniakiem :(((

    5. :) 14 kwietnia 2014 o 23:23

      dobre:D

    6. bojza 15 kwietnia 2014 o 00:30

      Polać Pepsi,
      dobrze gada:)

    7. Jastrzp 15 kwietnia 2014 o 06:58

      A co jeśli w domu jest taka malkontentka co wybrala ze zacytuje „a ty jak idiota wybrałeś krytykę, agresję, niechęć” to jak tu pokazać czułość, ha, pytam sie ?

      1. pepsieliot 15 kwietnia 2014 o 07:48

        Jastrzp przeczekać, tu chodzi o szczęśliwe dziesięciolecia 🙂

        1. Jastrzp 15 kwietnia 2014 o 08:38

          To chyba nie było obiektywne 😛 😉

    8. Jastrzp 15 kwietnia 2014 o 08:37

      To chyba nie było obiektywne 😛 😉

      1. pepsieliot 15 kwietnia 2014 o 12:45

        Jastrzp sie czasami subiekt włączy 😀

    9. Lucjan 15 kwietnia 2014 o 10:14

      Typuję, że większość Twoich czytelników to kobiety, a facetów niewielu…Do kogo jest więc skierowana ta feministyczna odezwa ? Ja myślę, że do Twojego G prędzej niż do mnie,ale zamiast pisać lepiej mu to powiedz!
      Do kobiet raczej nie, bo z wyjątkiem Ślązaczek (tych z Górnego Śląska), każda swoje wie i ta wiedza sprowadza się do tego, co napisałaś.
      Badania naukowców, nawet amerykańskich już dawno na nikim nie robią wrażenia, tym bardziej błędna teza, że długie bycie w związku równa się szczęśliwemu życiu! W moich rodzinnych stronach (dawna Archidiecezja Lwowska) rozwodów raczej nie bywało, ale też szczęścia rodzinnego nie było wiele…

      1. pepsieliot 15 kwietnia 2014 o 12:48

        Zapewniam Cię Lucjanie, że nie do mojego G. bo mam jedną zasadę, nie przebywam pod jednym dachem ze zmulantami. Tylko tyle ile grzeczność tego wymaga 🙂 Jestem wolna jak ptak Lucjanie. Robię tylko to co chcę, a to był po prostu dobry artykuł poparty wieloma badaniami, więc zrobiłam z tego wpisa. Po drugie prawda nie ma płci!!

    10. bombi76 15 kwietnia 2014 o 13:05

      Peps ale ja po seksie jestem właśnie szczęśliwa jak dzieciak i wyrelaksowana jestem non stop 🙂 jedni wolą seks inni klocki Lego,,,,pozdrawiam serdecznie 🙂

    11. klepsydra 15 kwietnia 2014 o 13:45

      W kwestii seksu uważam to co mędrzec Osho : )

    12. Łysica 15 kwietnia 2014 o 18:38

      Dzięki Ci wszechmogący Boże, Allahu, Buddo, Hari Kriszno czy jak tam się zwiesz że istnieją na tym świecie jeszcze takie kobiety jak bombi76, które wiedzą że otworek między udami nie służy tylko do lokowania tamponów.

      1. Meryenn 15 kwietnia 2014 o 22:02

        O w tym miesjcu to juz na pewno wiekszosc od faceta zalezy. Sa oczywiscie jeszcze sprawy zdrowotne, jak ktos jest zawalony syfem to i na sex nie ma ochoty.

        1. pepsieliot 16 kwietnia 2014 o 08:42

          Meryenn no pewnie

    13. klepsydra 15 kwietnia 2014 o 20:55

      Łysica,
      wystarczy być kompatybilnym z kobietą i/lub potrafić ją należycie rozpalić. Łatwo pojąć, trudno wykonać, ale nie należycie poprzestawać.
      Osho polecam, Księgę Kobiet. Może wyjaśni Ci, dlaczego niektóre kobietą wolą zabawę z tamponem zamiast ‚super’ samcem.

      1. Łysica 17 kwietnia 2014 o 11:46

        klepsydra,
        jak gdzieś dorwe tą książkę to na pewno przeczytam, a co do rozpalania kobiet to masz rację, choć nie wszystkie tego potrzebują.

        1. pepsieliot 17 kwietnia 2014 o 18:37

          Łysica nie rozśmieszaj mnie, te które nie potrzebują, po prostu chcą mieć sprawę jak najszybciej załatwioną, szybko problem/problemik/niedogodność/upierdliwość z głowy, więc udają rozpalone 🙂

          1. Łysica 18 kwietnia 2014 o 00:16

            Czyli oszukują, „facet chce ja nie chce, ale dam mu d..y pościemniam i niech się odp…..li i myśli że było super”
            Bo to, zła kobieta była, Boguś miał rację!

            1. pepsieliot 18 kwietnia 2014 o 08:50

              Łysico tak, niekiedy jest to fałsz, a niekiedy miłość i zrozumienie cudzych potrzeb i troszkę poświęcenia 🙂

    14. […] pod moim wpisem o mężu tu, od którego głównie zależy szczęście małżeńskie nasunęły mi chęć wypowiedzenia się w […]

    15. Zosia 12 lutego 2015 o 13:01

      Mnie to już mega wkurza !!! dzizus jestem ze swoim 10 lat od 5 śpimy raz na miesiąc ( jak można zabić tak kobiecoś w kobiecie )i rozmowy srowy nic nie pomagają, ja wszystko w naszym życiu organizuje wszystkim się zajmuje i prośby o to by nasz związek był partnerski ( mogę sobie wsadzić ) ciagle puste słowa . js wymiękam !!!

      1. pepsieliot 12 lutego 2015 o 17:48

        Zadziałaj na jego podświadomośc, pzdr

    Dodaj komentarz