logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
169 online
50 086 790

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Lemon Detox Diet, odstaw narkotyki i wejdź w nowe życie na czysto

banner-lemon-detox

Lemon Detox Diet, odstaw narkotyki i wejdź w nowe życie na czysto

Lemoniadowa dieta oczyszczająca, Lemon Detox Diet ma już prawie 50 lat i znana jest na świecie również jako Master Cleanse. Przez te wszystkie lata powstało jej wiele wariacji, jednak ja dzisiaj podam tę źródłową od której się wszystko zaczęło

wypasiony Greens & Fruits TiB

wypasiony Greens & Fruits TiB

Czeee Zakwaszeńcy, Tym po detoksie też się kłaniam

Jest sprawa, nazywa się lemoniadowy detoks i ja ją Socjecie Najdroższej polecam. Cokolwiek Socjeta wpierdala w domku, w pracusi, szkółce i robiąc miasto radzę odtruć kichy i przystąpić do akcji, od dziś nie biorę, albowiem jestem czysty.

Beyonce Knowles przypomniała światu o czymś, co było znane od 50 lat, ale co potrafi zrobić dla sprawy burza loków, a więc polecam Lemon Detox Diet.

Trzy fazy w kształcie: przygotuj się do detoksu, odtruj się lemoniadą, wyjdź zgrabnie z oczyszczania.
No i jeszcze jedna faza, skorzystaj, że jesteś czysty i nie sięgaj już po swoje narkotyki. 

LDD BeyonceEfektywność tej diety w oczyszczaniu się z toksyn, a także bardzo skuteczne krótkoterminowe odchudzanie, sprawiło, że ludzie na całym świecie zaczęli ją stosować jako błyskawiczny sposób zrobienia figury na konkretny dzień. W rzeczywistości ta dieta jest potężnym narzędziem leczącym, które jest w stanie ozdrowić organizm i wprowadzić na zupełnie inne tory.

Na przykład jej twórca Stanley Burroughs, kiedy pierwszy raz wprowadzał ją w życie 50 lat temu, w swojej książce zarekomendował tę dietę jako zalecenie dla szybkiego zagojenia się wrzodów żołądka. W swojej książce Master Cleanse przedstawił historię przypadku, swojego pierwszego pacjenta, którego poddał lemon detox diet i pacjent cierpiący na wrzód żołądka 3 lata w ciągu 10 dni został całkowicie wyleczony, ku zdumieniu jego lekarzy.

Dzisiaj już nie ma żadnych wątpliwości, co do świetnej skuteczności lemoniadowego oczyszczania.

Zaś ludzie, którzy przejdą przez tą dziesięciodniową gehennę, stają się, przynajmniej do czasu kiedy znowu nie zwariują, staja się zdrowsi, szczuplejsi, lepiej śpią, uwalniają się od smutnych myśli, mogą pisać krótkie rozprawki na temat kolineacji przestrzennej, a także stają się wolni od nałogów.

Tak na prawdę i w pewnym uproszczeniu lemoniadowy proces oczyszczania, do tego stopnia i w tak krótkim czasie odkwasza organizm, że korygowane są wszystkie ewentualne choroby, które dręczyły delikwentów.

Należy oczywiście pamiętać, że Master Cleanse nie jest celem samym w sobie, to jest tylko wierzchołek góry lodowej, której fundamentem jest zdrowa dieta, regularne ćwiczenia, a także redukcja stressu pozwalająca utrzymać zdobycze lemoniadowego oczyszczania na dłużej

Poddanie się procesowi lemoniadowego oczyszczania jest jakby rodzajem przygotowania się do maratonu. Należy skupić się na celu, ale jednocześnie mieć świadomość, że pewnymi skutkami ubocznymi z pewnością zostaniemy dotknięci, szczególnie mocniej to odczują ludzie, którzy wcześniej są na zwykłej tradycyjnej diecie wszystko jedzących, a do tego korzystają z różnego typu używek

Gdyż lemoniadowe oczyszczanie, ups, nie przewiduje żadnego darcia faj, ani robienia flaszek

Jeżeli jesteś wszystko jedzącym, powinieneś na kilka dni, a najlepiej tygodni przed detoksem przejść na dietę wegetariańską, gdyż będzie to mniej stresujące dla organizmu i podjęcie Master Cleanse będzie o wiele łatwiejsze. Ci, którzy regularnie piją kawę lub napoje gazowane, powinni stopniowo zredukować spożycie, a także należałoby zasuplementować się kwasem pantotenowym (witamina B-5), aby pomóc sobie i zapobiec wystąpienia bólów głowy, spowodowanych wycofaniem kofeiny.

Ludzie, którzy przeszli przeszczepy narządów, jak również ci, którzy biorą leki tłumiące działanie ciał odpornościowych organizmu nie powinni decydować się na to oczyszczanie, gdyż ono właśnie wzmacnia odporność, a to mogłoby być przyczyną odrzucenia przeszczepów.

Jak zrobić Master Cleanse?

Lemoniadowy program oczyszczania trwa dziesięć dni i każdego dnia tylko i wyłącznie żywimy się lemoniadą w ilości minimum 6 dużych szklanek do maksymalnie 12 w ciągu każdego dnia. Niczego nie zmieniamy w recepturze, nie kombinujemy, i pijemy lemoniadę ile razy poczujemy głód.

Przez okres detoksykacji nie przyjmujemy żadnych suplementów, zawsze staramy się, żeby lemoniada była świeżo przyrządzona, może być trochę podgrzana, skoro tak wolicie, ale nigdy w mikrofali.

Dodatkowo na przeczyszczenie należy rano wypijać szklankę wody i przed snem również. Niegazowanej z solą morską, ile dokładnie soli ma być wsypane nie doczytałam się, natomiast woda ma być słona.
Należy dążyć do co najmniej 3 wypróżnień w ciągu dnia, zapewni to, że odpady nagromadzone w ścianach jelita zostaną całkowicie usunięte!

LDD owoceLemoniada składa się z z soku z cytryny, syropu klonowego, pieprzu cayenne i wody, proporcje podam później.

Uruchomienie lemoniadowego oczyszczania jest ważne, ale też bardzo ważny jest sposób powrotu z tej diety.

W pierwszy dzień pijemy powoli sok pomarańczowy świeżo wyciśnięty, w drugim wprowadzamy zupę warzywną, w trzecim jemy tylko owoce i warzywa, nie można zacząć przejadać się i należy pić dużo wody. Powoli powrócić do normalnej diety, jednak unikając yyy…. mięsa, ryb, mleka i jaj.

Albowiem po przejściu Master Cleanse, wskazane jest, aby jeść mądrze.

Zyski pochodzące z oczyszczającej lemoniadowej diety na pewno staną się mocnym fundamentem, aby zmienić stare przyzwyczajenia i rozpocząć życie wolne od choroby.

Przepis na lemoniadę:

Podaję oryginalną recepturę Stanleya Burroughsa i radzę niczego nie zmieniać. Twój przewód pokarmowy dostanie 10 dni urlopu i niech tak będzie.

Sensowna, minimalna ilość dni na lemoniadzie to dni 6, a potem wychodzenie, ale oczywiście najlepiej wytrzymać 10, tak jak radzi mistrz.

cayenneAby zrobić jednorazowo klasyczną lemoniadę, zawsze świeżą!, bierzemy:

2 łyżki stołowe soku z cytryny lub limonki

2 łyżki stołowe prawdziwego syropu klonowego (najlepiej bio)

1/10 łyżeczki pieprzu cayenne

10 uncji wody (na zimno lub na ciepło, jak wolicie) 1 uncja = 28,35 grama, czyli duża szklanka prawie 30 mililitrów

Rzecz mieszamy i zaraz wypijamy

Dla tych, którzy nie mogą cieszyć się za każdym razem świeżą lemoniadą podaję alternatywę:
Mieszasz równe części soku z cytryny i syropu klonowego jako koncentrat i wlewasz do ciemnego naczynia, nie można jej podgrzewać, powinna być zimna.
Następnie kiedy masz zrobić sobie lemoniadę, dajesz 4 łyżki stołowe tego koncentratu, dosypujesz szczyptę pieprzu i dolewasz wodę i masz na awaryjne sytuacje poza domem lemoniadę gotową. Chociaż syrop klonowy zapobiega się utlenianiu witaminy C i enzymów, to jednak w domu znowu wracasz do przygotowywania lemoniadki na świeżo.

Prawda jest taka, kiedy wszystko inne zawiedzie, zrób sobie 10 dni oczyszczającej kuracji lemoniadowej, a poczujesz się, jakbyś wrócił z bardzo dalekiej podróży do własnego domu

Źródła dla tego artykułu:
tu , tu , tu , tu

To może być pierwszy krok, do zmiany Twojego stylu życia i chociaż Beyonce Knowles nie do końca się to udało, to zawsze przed Sylwestrem robi taki detoks, żeby wcisnąć się do obcisłej jak kondom kreacji. Czego Socjecie serdecznie życzę.


Yor peps


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 10 833 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Dawid Burek 31 października 2013 o 11:45

    Kusząca ta kuracja. Czy standardowa aktywność fizyczna (bieganie, klistenika, rower) przy Master Cleanse jest niewskazana, czy też można sobie pozwalać bez ograniczeń?

    1. pepsieliot 31 października 2013 o 18:44

      Dawid, nie wiem czy będą na to siły, ale nie było napisane o przeciwskazaniach

  2. Magdika 31 października 2013 o 12:05

    Ciężki ten detoks. Osobiście planuję wersję Tombaka, też dużo cytryn przez dziesięć dni, ale bez rezygnacji z jedzenia.
    Natomiast na wiosnę jak zwykle głodówka, więc mogłabym włączyć do niej picie lemoniadki 😀

    1. Łysica 1 listopada 2013 o 17:27

      Ja zrobiłem tą wersję Tombaka z 200 cytryn,wtedy odżywiałem się na jakieś 80/90% na surowo, i od tamtej pory trzeszczą mi stawy.
      Tyle kwasu w tak krótkim czasie, nikt tego nie wytrzyma.
      Ja z osobistego doświadczenia nie polecam wersji Tombaka, chyba że tą drugą jego, z mniejszą ilością cytryn.Dodam że wszystkie cytryny których używałem były, bio, eko, jak kto zwie, bez żadnej chemii.

      1. Magdika 2 listopada 2013 o 21:02

        Zamierzam przeprowadzić ten na 100 cytrynach. Moje stawy trzeszczą niezmiennie już od 15 lat i przejście na weganizm nic nie zmieniło niestety. Najgorsze i najgłośniejsze są kręgi szyjne. Czasami wystarczy, że przechylę głowę w prawo lub lewo i odzywają się trzy gruchnięcia. Dla mnie to jak kichanie, nie mogę się powstrzymać, ale wyobrażam sobie jak makabrycznie to wygląda z boku.

        1. ewa ta co zawsze 4 listopada 2013 o 12:45

          Mam tak samo z tymi stawami tylko u mnie biodrowe tak strzelają że … no w każdym razie ponoć jest to odwapnienie stawów .

  3. titka 31 października 2013 o 17:17

    a czy musi być syrop klonowy? bo przez picie soku z cytryny w ilościach nadprogramowych rano nie chcę i nie lubię żadnych dodatków, sam sok + woda + cayenne mogłyby być/ lub czym zastąpić, jak myślisz?

    1. pepsieliot 1 listopada 2013 o 14:43

      titka, rozumiem Cię, ale ta kuracja nie jest głodówką, i pewnie ten cukier ma nam utrzymać mózg w miłym nastroju, ludzie robią głodówki, więc wszytsko można wyrzucić z tego przepisu 🙂

  4. Lucjan 31 października 2013 o 19:05

    Testowałem na sobie tzw. kurację Neera, za sok służył zagęszczony, ze specjalnie dobieranych palm, oczywiście odpowiednio drogi, reszta podobnie – cytryny, pieprz cayenne, woda. Wtedy jeszcze nie byłem surojadkiem…, wytrzymałem dwa dni, ból brzucha wrócił mnie „normalnego”. Może kiedyś przetestuję wersję MC, teraz powinno być łatwiej!

  5. Doris 31 października 2013 o 21:54

    czy szklanka nie ma mam miec 300 ml.a nie 30?
    najbardziej przekonuje mnie mozliwosc napisania rozprawki po tym detoksie,to prawie cud

    1. pepsieliot 1 listopada 2013 o 05:18

      Doris oczywiście !!!

  6. Ania 1 listopada 2013 o 00:55

    w jakim celu ten syrop klonowy?

  7. pepsieliot 1 listopada 2013 o 05:19

    żeby to nie była głodówka, żeby mózg był radosny, żeby nie denaturalizować soku z cytryny etc

  8. kala 1 listopada 2013 o 09:57

    tak się zastanawiam czy syrop można by zastąpić miodem, zakładając że nie ma się na niego akurat alergii to jest zdrowy, a wartości podobne do syropu.

    1. pepsieliot 1 listopada 2013 o 14:44

      kala, pewnie niektórzy zastępują, ale nie weganie

  9. krycha 1 listopada 2013 o 11:58

    No tak .Pieprz zastąpić np:chili – też ostre, syrop miodem – równie słodki
    a cytrynę octem . Tylko to już na pewno nie będzie MC a rezultatów obiecanych trudno oczekiwać.Wiem to z własnego doświadczenia.Przetestowałam na sobie różne diety (mnóstwo)i zawsze działały tylko te nie zmieniane przeze mnie.Teraz , jeżeli wydaje mi się być dany sposób skuteczny i decyduję się na jego zastosowanie to trzymam się ściśle przepisu .Wtedy mogę coś powiedzieć o skuteczności.

  10. QQ 1 listopada 2013 o 13:39

    Hmmm,a co ze zwiększoną wchłanialnością metali ciężkich z powodu zwiększonej ilości kwasu cytrynowego?
    Zamiast takich 10 dni nie potwierdzonej niczym kuracji nie lepiej zadbać o prawidłowo zbilansowaną dietę i zapewnienie odpowiedniej ilości makro,mikroskładników + dużo ruchu?
    Witamina C (kwas l-askorbinowy) ma również kluczową zasługą w „detoksie” (nie trzeba dożylnie) i oczywiście nie pojedynczo.

    1 cytryna ok 40ml soku. Wit C w cytrynach to 50mg/100ml,czyli 2 dobrze wyciśnięte cytryny to ok 100mg.
    20 cytryn dla 1g. W chuj roboty.

  11. Kiki 2 listopada 2013 o 13:01

    Pepsi, mam pytanie. Co polecasz zamiast proszku do pieczenia?

  12. pepsieliot 2 listopada 2013 o 13:33

    Kiki jest tu gdzieś niedaleko wstecz artykuł o zastosowaniu sody bio, i różne rady, tam w linku jest wszystko, jak piekę coś dla G to na suchych drożdzach bio, do kupienia w każdym sklepie ze zdrową żywnością, tam też jest zakwas bio dla ambitnych piekarzy chlebów żytnich

    1. Kiki 2 listopada 2013 o 20:06

      Dziękuję za odpowiedź. Zaraz odszukam 🙂

  13. Kasia 2 listopada 2013 o 17:33

    pepsi, a co z piciem rano wody z solą gorzką lub morską? i piciem yerby tudzież herbat ziołowych i przeczyszczających?
    trzeba? nie trzeba? wolno? nie wolno?
    czy syrop klonowy ma być typu c lub b czy może być a? czy lepiej neera czy wystarczy sam klonowy?
    dopytuję bo się przymierzam 🙂

  14. Kasia 2 listopada 2013 o 18:12

    i jeszcze jedno, jak się ma master cleanse do ewentualnych pasożytów? pomaga czy nie pomaga czy w ogóle nie ma nic wspólnego?
    poleć coś na robale 🙂

  15. mimi wooow 2 listopada 2013 o 21:22

    najbardziej w tym blogu przeraża mnie to, że pojawiają się jakies nowinki prozdrowotne, które nie zostały przetestowane przez autorkę a juz zdobyły symptaię i aprobatę czytelników … współczuję braku jakiegokolwiek dystansu do podawanych tutaj treści [które sa zazwyczaj mega interesujące, w to nie wątpię] ale do diaska: nauczmy się zdobywać wiedze sami bez dyktowania nam cudownych sposobów z hameryki na odtrutki od wódki 😉 brakuje mi tutaj jakiegos ludzkiego podejscia do tematu, wydaje mi się, że pepsi czepia się wszystkiego, byleby tylko utrzymac zywotnośc bloga na jakimś poziomie, wolałabym czytać o tym, co autorka sama na sobie testuje albo co zamierza ale w sumie marzyć to ja sobie mogę … moje zdanie to tylko moje zdanie a wiem, że pepsi masz na mnie alergię i już mnie zaszufladkowałas jako „intruza” który swoimi komentami chce przysporzyc sobie guza 😉 wiedz jednak jedno: doceniam to co robisz, wierzę w Twą dobrą wolę, ale jednak nie należę do osób, które bez zastanowienia będą Ci przytakiwały za kazdym razem, kiedy przedstawisz nam jakąć prawdziwą prawde absolutną, w której słuszność po kilku miesiącach możesz sama wątpić … taka juz jestem, nic na to nie poradzę …

    1. ewa ta co zawsze 4 listopada 2013 o 12:53

      I ja się przyłączam do pytania czy Pepsi sama stosowałaś to cudactwo bo jakoś nie wygląda to zdrowo i logicznie oraz zastanawiam się jak poprzedniczka po co zamieszczasz jakieś dziwne niesprawdzone kuracje ( znasz osobiście kogoś kto to stosował ?)

  16. pepsieliot 4 listopada 2013 o 17:21

    podaję skuteczną metodę odtrucia się, o ktorej ktoś napisał kilka książek, znana jest od 50 lat i pomogła wielu osobom, i bardzo mnie zaciekawiła dlatego wrzuciłam ją na bloga, obecnie jest to najbardziej słynna na świecie kuracja odtruwająca dla zwykłych ludzi, których jest coraz więcej na tym blogu, z czego się bardzo cieszę, nie muszę żadnej z opisywanych przeże mnie metod przeżywać osobiście, żeby móc pokazać ludziom opcję i nie muszę utrzymywać żywotnosci bloga na siłę, gdyż ma się świetnie. Na tym blogu będzie i jest masa różnych informacji poświęconych zdrowiu i obyczajom, gdyż piszę go właśnie po to żebym tu mogła znależć wszystkie slynne metody. Amigdaliny też nie jem a napisałam posta o B17, na szczęście nie muszę stosować wielu z terapii o których piszę, ale chcę je mieć na tym blogu w jednym miejscu dla ludzi. jak macie wolty to na prawde nikogo tu na siłę nie trzymam i nie zamierzam się już więcej tłumaczyć z moich postów, jak nie chcecie docenić mojej pracy to już Wasza sprawa, wystarczy nacisnąć escape

    1. ewa ta co zawsze 4 listopada 2013 o 18:23

      Ja tam się stąd eskejpować nie zamierzam chyba że mnie zbanujesz sama 😉 .Pracę doceniam z wielu rzeczy skorzystałam za co jestem wdzięczna.
      Pozdrowionka

      1. pepsieliot 4 listopada 2013 o 21:47

        ewa cieszę się, nigdy nikogo nie zbanowałam i nigdy nie moderuję odpowiedzi, czasami wordpress sam zatrzymuje jakiegoś komenta, jak są tam linki, bo sądzi, ze to spam, ale jak to widzę, to przywracam, pozdro

    2. mimi wooow 7 listopada 2013 o 22:56

      pepsi, wyluzuj, bardzo doceniam Twoja pracę i bloga, który jest mega, mega zakręcony, ale pozytywnie i nie wpadam tu po to, żeby zbrukać Twoje EGO, które bardzo cierpi jak ktoś mu drzazgę wbije, ale nie chodzi tu bezpośrednio o atak na Twoją osobę jak to możesz sobie interpretować, tylko o wyjasnienie paru kwestii. OK, rozumiem już i mi to wystarczy, nie jestem z natury czepialska i wredna [choc taka mogę Ci się wydawać] … nie musisz tak bardzo identyfikowac się z tym co piszesz, bo kazdy na ten temat może miec swoje zdanie, a cechą inteligentnych ludzi jest bezkonfliktowa dyskusja, szczególnie wtedy kiedy zdania się bardzo róznią … nie zachowuj sie tak jak kura domowa, która podała męzu obiad a on skwitował to żarcie jednym słowem „bleeeeeeeeeee” 😉 sama wyzywasz nas od „Szajbusów” 😉 a pomimo tego wpaday tu na „słowo [nie tylko] na niedzielę” 😉 bo wiemy, że nawet jak nas wyzywasz to z przymrużeniem oka … a ja myslałam, że Ty jesteś raczej bardzo elastyczna charakteorologicznie i nie trzymasz się tak kurczowo swojego rozbuchanego EGO … i że nie identyfikujesz się az tak bardzo z krytyką tego co piszesz … nie warto się spinać, przecież ten blog chyba po to jest, żeby wyjasniac sobie pewne kwestie… a może się jednak mylę? moze mamy bez słowa zawahania bić Twojej osobie i temu co prawisz pokłony i wierzyć we wszystko absolutnie i bez cienia wątpliwosci … noooooooooooo weeeeeeeeeeeeeeeeeeeź, przeciez sama taka nie jesteś !!! pozdrawiam

  17. Kasia 5 listopada 2013 o 10:02

    widzę, że odpowiadasz tylko tym, którzy Cię atakują, a jak zwykły ktoś zada zwykłe pytanie to pozostaje bez odpowiedzi.
    pytałam, bo czytałam różne sprzeczne informacje na różnych stronach, blogach i forach na temat tego oczyszczania. i chciałabym wiedzieć jaka jest prawidłowa wersja. bo wczoraj zaczęłam. i dalej nie wiem czy pić wodę z solą morską, czy gorzką czy herbaty przeczyszczające czy nic nie pić oprócz lemoniady. bo po samej lemoniadzie to ja się wysrać nie mogę. choć jestem weganką i nie podejrzewam się o nie wiadomo jakie złogi w jelitach.

    1. pepsieliot 5 listopada 2013 o 10:36

      Kasiu przepraszam Cię, umknęło mi kompletnie Twoje zapytanie i masz rację, że nie powinnam się zajmować nie istotnymi sprawami, skoro ważne czekają. Na przeczyszczenie należy rano wypić szklankę i przed snem wody niegazowanej z solą morską, ile dokładnie soli ma być wsypane nie doczytałąm się, natomiast woda ma być słona. Jednakże, należy dążyć do co najmniej 3 wypróżnień w ciągu dnia, zapewni to, że odpady nagromadzone w ścianach jelita zostaną całkowicie usunięte!

      1. Kasia 5 listopada 2013 o 11:12

        dzięki, chyba będę musiała wziąć coś bardziej przeczyszczającego, bo rano wypiłam tą słoną wodę i nic. po wodzie przegotowanej też nic. i wczoraj cały dzień nic.
        przed oczyszczaniem zaszalałam z glutenem, a szkodzi mi i zamierzam po oczyszczaniu do niego nie wracać.

    2. sylvii 12 listopada 2013 o 14:23

      Kasiu, jesteś bardziej doświadczona, bo zaczęłaś hliptać lemoniadę wcześniej. u mnie dzień 2 i mam podobny problem toaletowy to twojego. czy wypraktykowałaś coś, co skutkowało?

      1. Kasia 19 listopada 2013 o 16:11

        w dniu 3 wypiłam wieczorem herbatkę z senesu i 4 dnia rano PODZIAŁAŁO ŻE HEJ! później piłam też trochę wody z solą morską, co by uzupełnić to, co senes wypłukał. no i lemoniada.
        wytrzymałam 6 dni + siódmy wychodzenie na soku pomarańczowym + ósmy zupa warzywna. czemu nie dłużej? bo mam trochę do zrzucenia i byłam przerażona wiszącą skórą na brzuchu, wolałam trochę przystopować bo robiło się groźnie.
        skończyłam jakoś tydzień temu i jak to zwykle bywa zaczęłam to sobie odbijać.. i tu niespodzianka, źle się czuję jak zjem normalne porcje, ciągnie mnie do opuszczania posiłków, jedzenia mniej, więcej picia, nawet zaczęłam spać z butelką wody po ręką. ogólnie jem więcej surowego, nie mam ochoty napychać się wieczorem, nie jestem głodna rano, pierwszy posiłek mogę zjeść i o 12, no i tęskno mi do głodówki, tak się przymierzam do paru dni na sokach. nie wróciłam do chleba, zamiast słodyczy mam daktyle i mieszanki bakaliowe, ale zjem garstkę i mam dość.
        jak zjem kupne ciastka to czuję w nich chemię, odrzuca mnie od pasty do zębów! będę musiała sama zrobić własną, za to ciągnie mnie do świeżych warzyw i owoców, po których czuję kopa, na śniadania zaczęłam jeść owoce, np 1 duże kaki mi wystarcza. ciągnie mnie też do cytrusów, kupiłam dziś 2kg grejpfrutów i 2kg pomarańczy i zamierzam je wypić.
        na pewno jeszcze kiedyś wrócę do lemoniady, przede wszystkim pokonałam granicę psychiczną – bez jedzenia da się żyć (jakiś czas) a nawet można się dobrze czuć. może nawet spróbuję prawdziwej głodówki 🙂

        1. Miszkaa 26 marca 2016 o 22:18

          Wiem jaki stary jak świat ten komentarz, trochę wstyd takie wykopaliska – ale polecam pastę z urte kram, plus dodaję kroplę olejku z drzewa herbacianego, jak potrzebuję mocniejszego odświeżenia. Pasta ta kosztuje, ale to inwestycja
          Używam też nici dentystycznej bez fluoru, w popularnym sklepie na R jest taka sensitive, ale dość jest droga i rzadko na promocji
          Jak w rodzinie narzekają, że nie dość miętowa pasta a nie chcecie, by używali z fluorem – to ajona jest chyba najlepsza (taki koncentrat)
          Nie reklamuję tu nic, po prostu lata miałam zapalenie dziąseł i to najlepsze, z czym wyszłam, a „lecząc” te zapalenie, użyłam chyba z 20 różnych maści, płukanek, past do zębów z apteki (tyle doliczyłam wtedy!)
          Najnaturalniejszy był z tego co pamiętam dentosept-A, oraz dentosept 100ml. Dosyć skuteczne
          Na zapalenie dziąseł pomogło po prostu usunięcie kamienia nazębnego.. i częstsze dbanie o zęby. Szczoteczka curaprox. Nić też bardzo pomaga, ale trzeba ostrożnie
          Płukanie olejem kokosowym jest super
          Nie reklamuję nic ! więc proszę nie kasować. doradzam 🙂

          1. pepsieliot 27 marca 2016 o 09:45

            Miszkaa, no to jak doradzasz. to właśnie polecam urtekram i sama ją stosuję na zmianę z olejem kokosowym virgine z sodą oczyszczoną, a wszystko (pasty, oleje, soda i inne kosmetyki bio) do kupienia tutaj : http://thisisbio.pl/zeby/917-pasta-do-zebow-zielona-herbata-z-mieta-eko-75ml-urtekram-5765228837832.html

  18. kasizdaGlzda 5 listopada 2013 o 10:45

    Hej Pepsinek, czy moglabys podac mi wskazowke jak moge sie dokopac do danych historycznych, odnośnie wprowadzania szczepionek, a ilości zachorowań na przestrzeni dziesięcioleci? To moglbybyc niezly temat na nieduza prace badawcza! Wlk dzieki!

    1. pepsieliot 5 listopada 2013 o 15:32

      coś tam kasizda znalazłam i wysłałam Ci na meila

  19. pepsieliot 5 listopada 2013 o 12:23

    ożesz , gdzie ja to mam? poszukam

  20. magduszko 5 listopada 2013 o 22:08

    Hej Pepsinko! Tak się składa, że robiłam kilka miesięcy temu Master Cleanse 🙂 Jeśli chodzi o efekty, zauważyłam na pewno lepszy sen i ogólne samopoczucie, ale przyznam też, że spodziewałam się trochę większego „wow” 😉 W każdym razie, na pewno dałam organizmowi trochę odetchnąć. W oryginalnym przepisie podane jest jednak, że na przeczyszczenie należy wypijać codziennie rano nie szklankę, ale LITR solanki (proporcje: 2 łyżeczki soli na litr/32 oz wody), a wieczorem jakieś ziółka przeczyszczające (np. senes). Ta solanka była właśnie największym problemem, bo nie dość, że dosyć opornie wchodzi, to potem przez pewien czas NIE WOLNO wychodzić z domu 😉 (no chyba że na własne ryzyko, ale nie sądzę, aby ktokolwiek miał ochotę próbować :p ). Moim sposobem na ten nieszczęsny „rosołek” było zatkanie nosa i wypicie go duszkiem (ale uprzedzam, nie jest to łatwe zadanie!). Po kilku dniach człowiek się nawet trochę do tego przyzwyczaja 😉 No, to chyba tyle z moich refleksji 🙂 Pozdrawiam owocowo :* !

  21. Pepsi 5 listopada 2013 o 22:27

    Magduszko, bardzo pomocny jest ten Twój komentarz , i cieszę się, że mogłaś coś o tym oczyszczaniu powiedzieć, a czytałam że często wystarczy woda słona bez środków przeczyszczających , kiedy są te 3 wypróżniena na dzień, tak czy inaczej bardzo Ci dziękuję za info, może to Kasia przeczyta, pozdrawiam

  22. Krysia Górska 6 listopada 2013 o 10:26

    a może być sól himalajska? bo taką mam akurat..

  23. Krysia Górska 6 listopada 2013 o 10:30

    ja nie mogę sobie zrobić takiej kuracji bo karmię piersią i teraz nie powinnam… ale ostatnio nażarłam się glutenu i nie zbyt dobrze się z tym czuję… myślę że zwiększenie cytryn przy 100% surowym jedzeniu powinno mi dopomóc prawda?

    1. pepsieliot 6 listopada 2013 o 11:57

      Krysia z pewnością tak, uznaje się, że cytryna chyba najbardziej odkwasza z wszystkich pokarmów, czyli detox będzie, myślę, że sól himalajska może być ,

  24. Suzee 7 listopada 2013 o 21:49

    …ja jako środka słodzącego używam namoczonych daktyli, zmiksowanych z naparstkiem wody, myślę że to idealny zamiennik syropu. Spróbuje kuracji.

  25. kala 12 listopada 2013 o 10:31

    Zaczęłam się cytrynić od dzisiaj 🙂 lemoniada wychodzi bardzo dobra, dodałam kawałek świeżego imbiru to już w ogóle wypas. wczoraj żeby się trochę przygotować jadłam tylko owoce i wypiłam na czczo solankę. nie wiem czy jestem w stanie pić to codziennie, w smaku obrzydliwe, ok to jeszcze mogłabym znieść ale ten ból głowy, mdłości plus wrażenie ciężkiego kaca przez około godzinę po wypiciu, masakra. chociaż muszę przyznać że przeczyszcza bardzo skutecznie, tylko potem dupa piecze od tej soli 😛
    muszę jakąś alternatywę znaleźć, zastanawiałam się czy lewatywy z kawy jak u Gersona byłyby ok? kupie dzisiaj herbatkę przeczyszczająca ale trochę się boje że nie będę potem wiedziała kiedy już mogę bezpiecznie wyjść z domu 😉

    nadal czuję tą sól w gardle, blee

    1. Magdika 12 listopada 2013 o 11:54

      Nie pij cherbatek przeczyszczających, nie są dobre dla jelit. Lepsza byłaby lewatywa, nawet z samej wody.

    2. pepsieliot 12 listopada 2013 o 19:15

      kala trzymam kciuki za Twoje oczyszczanko

      1. kala 16 listopada 2013 o 08:35

        donoszę że cytrynowy detox jest zaskakująco łatwy do przejścia. dzisiaj dzień 5, wczoraj byłam trochę osłabiona i bolała mnie głowa/kolano/coś tam jeszcze, już nawet nie pamiętam 😀 ale ogólnie czuję się dobrze i jedzenie (prawie) wcale nie kusi 😉 zastanawiam się nawet czy nie przedłużyć oczyszczania do 20 dni.

        1. Pepsi 16 listopada 2013 o 10:24

          Kala gratulacje, myslę że spoko będzie 10 a potem mądra dieta

  26. bananaboxesgirl 12 listopada 2013 o 15:13

    MC jest świetne. Wpadło na mnie w idealnym momencie. Raz kolejny Pepsi – chapeau bas! Zero zawracania głowy jedzeniem, minimum czasu, maksimum energii i FANTASTYCZNE treningi. 4 kg w 4 dni, idealny brzuszek :p Ciekawa jestem czy można taką mieszankę stosować jako izotonik na treningi czy w razie wypadków gdy nie ma dobrych fruktów w pobliżu już zawsze.

    1. pepsieliot 12 listopada 2013 o 19:10

      Ooo Bananek cześć, Ty już akurat masz z czego chudnąć, kissss

  27. Kinga Soroczan 13 listopada 2013 o 14:07

    a mozna zazywac w tym czasie spiruline????

    1. pepsieliot 13 listopada 2013 o 14:26

      ja bym na ten czas wszystko odstawiła

  28. ewa ta co zawsze 19 listopada 2013 o 10:02

    Też to zrobiłam jak toś ma ochotę to opiszę wrażenia. Generalnie polecam. Na pewno zrobię to jeszcze raz na późną wiosną.

    1. pepsieliot 19 listopada 2013 o 11:41

      Eve opisz!!!!

  29. Taischa 23 listopada 2013 o 18:11

    Korzystam z tego oczyszczania raz na 2/3 lata i potwierdzam, że działa bardzo pozytywnie na organizm. Pierwsze dni 3-4 trochę trudne, może boleć głowa ale za każdym razem jak poczujemy głód to należy pić szklankę a nawet dwie tej lemoniadki. Ja zawsze pod koniec to mam biały język – znak oczyszczenia? mija po powrocie do różnorodnego jedzenia, a organizm mnie zmusza wręcz i wymaga bym była aktywniejsza fizycznie – nie do powstrzymania ta chęć – więc chodziłam na długie spacery po 5/10 km robiłam bardzo szybkim marszem i czułam ,ze mogłabym o wiele dłużej. A po detoxe to smakowało mi jedynie świeże warzywa, owoce – jak mi pachniały, a na języku uaktywniało takie kubki smakowe, że prawie orgazm rozkoszy czułam i radość je jedząc, no i uaktywniała mi się pamięć smaku ale tylko świeżych i surowych – np jedzonych w dzieciństwie malin, jabłka lub chęć zjedzenia rozgrzanego na słońcu pachnącego pomidora, ogórka itd.
    Aha w trakcie jak już jest taki moment głodu to można łyżeczkę samego syropu klonowego łyknąć tak by przetrwać i nie przerwać tego oczyszczania.

    1. pepsieliot 23 listopada 2013 o 18:13

      Taischa bardzo dzięki za cenne info

  30. kala 25 listopada 2013 o 13:16

    zakończyłam cytrynowy detox po 10 dniach, głownie ze względu na to że kiepsko znosiłam to codzienne przeczyszczanie. czuję się i wyglądam lepiej, teraz zdecydowałam się przejść na bezglutenowy weganizm (od lat byłam wegetarianka) licze na to że dzięki temu pozbędę się astamtycznego kaszlu, stosunkowo nowy objaw moich licznych alergii. master clean mi w tej kwestii nie pomógł, ale nie spodziewałam sie cudów po 10 dniach.
    szczerze mówiąc łatwiej było nie jeść niż teraz rozkminiać co i ile mam wszamać. rano staram się wypić owocowego szejka, poza tym dużo warzyw, kasza jaglana, ryż, troche siemienia, slonecznik itp. dzisiaj zrobiłam paste z fasoli i niestaty zeżarłam całą szklankę na raz, no cóż mam nadzieję że lepsze to niż 3 kanapki z pszennego chleba.

    na witarianizm nie jestem jeszcze gotowa, może spróbuję latem. teraz staram się nie dodawać do niczego oleju, nie smaże, zobaczymy co z tego wyjdzie.

  31. Pepsi 25 listopada 2013 o 13:38

    Kala trzymam kciuki

  32. kala 25 listopada 2013 o 13:46

    Papsi a wiesz może czy od glutenu/mleka można puchnąć? bo nie schudłam dużo, ok 6 kg (mam jeszcze 20 parę do zdematerializowania) a twarz mi widocznie zeszczuplała, i ogólnie mam wrażenie że nie jestem taka napompowana, soli nie odstawiłam wiec zastanawiam się co dało taki efekt.

  33. Pepsi 25 listopada 2013 o 17:33

    oczywiście, ze możesz mieć zaburzoną gospodarkę wodną przy wielu pokarmach, szczególnie przy alergenach, dlatego po odstawieniu w pierwszej kolejności schodzi woda podskórna, a 6 kilogramów w dół za 10 dni to duża utrata wagi,

  34. słodkolubna 31 grudnia 2013 o 16:21

    Hej Peps, a myślisz, że można darować sobie tę słoną wodę? Odrzuca mnie od niej, chyba się porzygam po wypiciu całej szklanki :<

  35. pepsieliot 1 stycznia 2014 o 09:33

    słodkolubna , ona ma działać przeczyszczjąco, jak się wypróżniasz bez problemu to nie musisz, ale pijąc lemoniadki only trudno jest się wypróżniać, bo za bardzo nie ma czym, a mają z Ciebie wyjść wszystkie toksyny i to właśnie od tej strony

    1. słodkolubna 2 stycznia 2014 o 10:37

      Dzisiaj drugi dzień tego detoksu mi mija, z wypróżnianiem nie mam problemu, ale za dwa-trzy dni może się pojawić. Pomyślałam o jakiejś herbatce na przeczyszczenie i lewatywie, co o tym sądzisz?

      1. pepsieliot 2 stycznia 2014 o 11:28

        myślę, że to będzie konieczne, bo ten detoks musi iść w parze z przeczyszczaniem

  36. […] z nas oczywiście słyszało o słynnym cytrynowym detoksie (pisałam o nim TUTAJ) o jej, czyli cytryny właściwościach alkalicznych i wiele osób każdego dnia korzysta z […]

  37. Kaśka 16 lutego 2014 o 17:00

    Po ciuchu liczę, że ktoś tu jeszcze zajrzy ;^)

    O Pepsi i Doświadczeni w Detoksie!
    Zaglądam tutaj z doskoku od 2 lat z hakiem, a od kilku tygodni namiętnie, a teraz zdecydowałam się ujawnić. I już śpieszę z wyjaśnieniem z dlaczego:

    Od dobrych trzech lat jestem weganką, ale taką gotowaną. Surowego, owoców zwłaszcza mi w diecie nigdy nie brakowało. Miałam kiedyś niejako pewne poważniejszego kalibru problemy ze zdrowiem, które mnie na tą drogę sprowadziły i o ironio! chwała im za to.
    Jednak na poziomie ostatniego listopada chwyciła mnie ochota na cukier i wszystko co słodkie + grzybica tam, gdzie u kobiet bywać lubi. Sięgnęłam do naturalnej apteczki + kurację prądem u naturopaty i po kilku dniach było z głowy. Tylko nadal mi się tak strasznie chciało tego słodkiego. Cóż, trzeba się przyznać, zrzuciłam to na kark stresowi i jadłam. Aż na początku roku przyszedł czas na kontrolne badania. Niedoborów brak, wszystko w nomie, przekroczone czasy krzepnięcia i próby wątrobowe, ale to u mnie akurat wiadome dlaczego. Natomiast pokazała się jeszcze candida w ilości hiper i kwasica w stopniu bardzo. No cóż, dało mi to kopa, żeby coś z tym zrobić.
    Łagodniejsze odkwaszanie i oczyszczanie nie zdało egzaminu, a tu ze zdziwieniem patrzę, że Pepsi pisze o tej diecie, co ja o niej myślałam, że to tylko dla idiotek, co chcą być jak Beyonce. A ona, że poleca. Zdecydowałam się spróbować.

    Nie podjadam, nie piję też żadnych herbat ani naparów z wyjątkiem senesu z odczucia potrzeby. Nie łykam też żadnych pigułek, w ogóle nic tylko woda, cytryna, syrop i pieprz. Tyle, że syrop mam stopnia A, B nigdzie nie znalazłam, a za C zapłaciłam 40 zł, butelka znikła w 1,5 dnia, więc skapitulowałam. No i daję całą cytrynę na lemoniadę. Lubię cytrynę.

    Pierwszego dnia było mi tak strasznie szkoda tych winogron i gruszek, których nie zdążyłam zjeść i musiałam oddać innym. Miałam na nie straszliwą ochotę. I jeszcze mi się fasoli chciało, ale mniej.
    Drugiego dnia chciało mi się fasoli.
    Trzeciego dnia zobaczyłam na mieście reklamę jakiegoś schabu. Zachciało mi się. A ja tego NIGDY nie lubiłam.
    I tak coraz bardziej z każdym dniem. Dziś dobiega końca dzień ósmy, a ja pragnę MIĘCHA i jeszcze więcej mięcha, no i może odrobiny pistacji. A przecież nie zjadłam zwierzęcia od 3 lat i przez ten cały czas za nim wcale nie tęskniłam, bo i też nigdy za mięsem nie przepadałam. A tu takie coś. Sprawę pogarsza, że uczucie fizycznego głodu wcale u mnie nie zniknęło. Przez cały czas ssie mnie w żołądku masakrycznie. I jak tak dalej pójdzie to jutro rzucę się na jakiegoś psa na ulicy :/

    To dlatego, że syrop nie tego stopnia? Że za dużo cytryny?
    Co robić?

    1. SAJAN 17 lutego 2014 o 10:56

      Wytrzymać, dasz radę. Jestem na tym samym etapie co Ty, dzisiaj mam dziewiąty dzień. Syrop kupiłem na allegro, litr ale skończył się szóstego dnia i teraz dokupuję małe butelki na miejscu, niestety drożej ale już trudno, trzeba to trzeba. Też czuję dalej uczucie głodu i większe jeśli się wciągam w myślenie o tym dlatego mówię sobie, to jest detoks, ma mnie oczyścić z syfu i jest to tylko parę dni bez jedzenia, jadłem codziennie od urodzenia przez tyle lat to mikro przerwa w tym nie jest niczym strasznym. Jestem głodny ale przyjmuję to spokojnie i nie myślę o tym za to wyobrażam sobie jak będzie smakować wszystko już po i co by w pierwszej kolejności POGRYŹĆ:)
      Jak mnie bardzo ssie to wypijam dwie takie szklanki pod rząd i jest ok.
      Rezygnują mięczaki! Dasz radę Kaśka jeszcze trochę;)

      1. Magdika 17 lutego 2014 o 12:04

        Mnie na zwykłej głodówce, czyli np na samej wodzie, najlepiej na głód pomagały lewatywy. Po takowej w ogóle nie czułam głodu. Bardzo ciekawe zjawisko 😀

  38. Kaśka 17 lutego 2014 o 15:21

    Dziękuję za uspokojenie 🙂

    Dziś zainwestowałam w syrop stopnia C i butelkę wysokozmineralizowanej wody, a także zdecydowałam się postarać i pić mniej wody, bo do tej pory pochłaniałam spokojnie 5l dziennie i to źródlanej. Może to coś da. Trzymam się nadal i twardo chcę wytrwać założone 14 dni, tym bardziej, że dziś dzień 9, a mnie nadal kapie z nosa, łupie w kręgosłupie, w ustach kwaśny posmak, że o pryszczach tam i siam nie wspomnę. Czyli oczyszczanie w toku.

    Magdika lewatywy robię, ale jestem początkująca i póki co dają średnie rezultaty. Będę trenować nadal.

  39. Kaśka 23 lutego 2014 o 13:50

    Wczoraj dobrnęłam do końca swojego 14-dniowego MC. Dziś już jadłam i czuję się teraz w moralnym obowiązku zdać relację. Tym bardziej, że moja opinia nie będzie polecająca. Najważniejsze:

    Za cel stawiałam sobie pokonanie zakwaszenia organizmu gwiżdżącego na mój, gotowany, ale obfitujący w surowiznę weganizm. I Candidę, najwyraźniej przewlekłą, bo gdyby nie jej obecność pod mikroskopem to bym nie wiedziała, że ją mam.
    Zaplanowałam sobie 3-fazowy, w sumie 40-dniowy detoks mający mi pomóc sobie z tym poradzić. Czyli:
    14 dni ścisłego Master Cleanse
    14 dni Banana Island + woda utleniona + probiotyki
    minimum 12 dni całkowicie na surowo + spirulina + chlorella + D3 + suszone natto + ostropest plamisty

    W sobotę 8.02 zrobiłam sobie ścisły post, a od niedzieli 9.02 rozpoczęłam właściwie lemoniadowanie. Początkowo czułam się dobrze, choć już drugiego dnia pojawiło się nienaturalne łaknienie na mięso, które osiągnęło apogeum dnia 8-go, kiedy też napisałam tutaj swój pierwszy komentarz. Sprawę pogarszało uczucie wilczego głodu, które z dnia na dzień tylko wzrastało. Poważnie, wczoraj już odliczałam godziny do końca kuracji i momentu, kiedy będę mogła coś zjeść. Dziwię się sobie, że byłam twarda pomimo takiego 24-godzinnego silnego ssania w żołądku przez 14 dni nie rzuciłam się na nikogo… Kiedy siedziałam, to wydawało mi się, że mam dużo energii, ale wystarczał spacer, żebym sobie uświadomiła jak jestem wypompowana. Nie myślałam trzeźwo i wiele prostych rzeczy wydawało mi się nie do przeskoczenia i w ten sposób z dnia na dzień tylko prałam do rąk i odkładałam całkiem krótkie i zwyczajne tłumaczenie z hebrajskiego, a nawet sprzątanie w łazience. Miałam beznadziejny nastrój i potrzebowałam nienaturalnie dużo snu. Czułam się ociężała i marzły mi dłonie i stopy. Pojawiły się upławy z pochwy, swędzenie głowy, jakby łupieżowe i zajady, te ostatnie jednak ustąpiły po dwóch dniach. Krótko mówiąc ujawniły się wszystkie objawy Candidy. Albo wygłodzenia, bo jednak bardziej czuję się wygłodzona i podejrzewam, że Pani Grzybowa pokazała się nie w ramach jakiegoś trwającego dwa tygodnie kryzysu ozdrowieńczego, tylko wyczerpania organizmu.
    Z wypróżnianiem się było ciężko. Wszystko odbywało się zupełnie normalnie przez pierwsze dwa dni, potem nastał zastój. Jeden jedyny raz zmusiłam się do wypicia całego 400ml kubka z morską solą, mój organizm jednak w ogóle nie zareagował. A kiedy próbowałam eksperyment powtórzyć, to o mało nie zwymiotowałam, więc kapitulacja. Kilka razy wypiłam herbatkę z senesu, która też jednak nie dawała zadowalających efektów i dlatego dość często stosowałam lewatywy.

    Każdego dnia spożywałam około 1/2 do 3/4 butelki syropu i sok z 10 cytryn, co według kalkulatora dawało mi niecałe 600 kcal dziennie. Do tego jeszcze pieprz cayenne i morze wody, raz na kilka dni senes. To wszystko.
    Jak już pisałam w pierwszym komentarzu, dostosowałam proporcje mieszanki do własnych preferencji smakowych, stosując sok z 1 całej cytryny na lemoniadę i zazwyczaj 1 łyżkę syropu, często jednak 2, a czasami nawet 3.

    Oprócz picia tej mikstury wspomagałam oczyszczanie wyżej wspomnianymi lewatywami (woda i sok z cytryny), szczotkowaniem na sucho, zimnymi prysznicami, moczeniem stóp w gorącej wodzie z solą i ssaniem oleju. I co najważniejsze pracowałam z własną psyche, głównie metodą Ho’oponopono.
    Wszystkie te praktyki, poza lewatywami stosuję w trybie ciągłym jako element codziennej egzystencji.

    Na koniec, żeby nie było, że nie dostrzegam żadnych plusów MC, to wyraźnie wzmocniły mi się włosy, (zwłaszcza te na nogach i pojedyncze wredoty pod brodą) i zaczęły bardzo szybko rosnąć, (zwłaszcza te na nogach i pojedyncze wredoty pod brodą). No i schudłam, pojęcia jednak nie mam ile. Ale jako kobieta chciałabym, żeby efekt się utrzymał sesesese.

    Piszę to już po 6ciu dzisiejszych bananach i pierwszej dawce wody utlenionej. Właściwie już w niecałą godzinę po pierwszym bananie poczułam jak mi się mózg zaczyna aktywować…
    Banany mam zdrowe, plamiaste, idealnie dojrzałe, bo już tydzień temu zaczęłam robić zapas. Nie smakują mi jednak ani trochę, co mnie martwi jako dotychczasową fankę banana każdego. Ale jem, bom w takim stanie, że właściwie zjadłabym cokolwiek byle dużo.
    Na szczęście to nie moje pierwsze Banana Island i na podstawie wcześniejszych doświadczeń mam realną nadzieję, że banany postawią mnie na nogi. Chciałabym jak najszybciej odzyskać siły do biegania, jasność myśli i oczywiście na dobre pozbyć się Grzybowej.

    Innym próbującym MC życzę, aby w ich przypadkach dała oczekiwane rezultaty ;^)

  40. aska 11 marca 2014 o 18:41

    hej Pepsi, hej wszyscy,
    na Twój blog trafiłam szukając info o jakimś detoksie. parę razy w życiu zrobiłam całkowitą głodówkę, którą chwalę mocno (10 i 20 dni, efekt duży, zauważalne szczególnie w nogach, zyłach konkretnie: wymagały te nogi wręcz okładów z gorących ręczników, bo miałam wrażenie, jakby mnie rozrywało niczym w „Matrixie” Neo siedzący w finalnej scenie w żyłach agenta Smitha. serio dokładnie tak się czułam: jakby kulki tam jakieś jeździły w środku. po głodówie przeszła w końcu wieczna opuchlizna, bóle – więc głodówka owszem, warto mocno. planowo co rok, ale w tym roku mieszkam w Kanadzie (i pewnie w następnych), do oczyszczania ciągnie mnie wczesną wiosną, a tu jak na złość mimo szerokości geograficznej jak w Madrycie, wciąż minus 15, minus 20, a odczuwalna do trzech dych poniżej 0 schodzi. głodówka = zmęczenie, osłabienie, plus zimno mi zawsze było bardzo, spacery jedynie mogłam wykonywać, prac fizycznych nie – a doszedł fakt kolejny: muszę dźwigać z okazji mojej pracy. niedużo, ale jak już trzeba to trzeba (plan filmowy, kamera) i jak nie dźwignę, to następnym razem nie zatrudnią, nie ma że głodówa, niestety. piłam od jakiegoś czasu szklankę wody z cytryną i miodem, ot tak, więc i szukać zaczełam podobnych recept na detoks. ale wiadomo – dla ludzi z głową głodówka to odstawienie wszystkiego, poza wodą, lewatywy i ból głowy. dla „odchudzaczek” głodówka to wegetarianizm, weganizm, raw albo inne 1000 kcal. więc szukałam jakiejś strony o podobnym wyznaniu, co moje (owo)wegańskie, i trafiłam tutaj. trochę raźniej zatem po Twoich zachętach stwierdziłam, że jadę z koksem.
    o jak ja się cieszę, że z koksem pojechałam! chciałabym napisać, że zagryzłam zęby, i że jeno efekt mnie trzyma w dalszym postanowieniu, ale nie, to jest tak cholernie proste w porównaniu z głodówką, że wierzyć mi się nie chce. zero osłabienia, trochę bólu głowy. tyle. koniec, kropka. o jedzeniu myślę – jak je widzę. i nawet mięcho działa, że ślina leci, a wege jestem od lat 20. w TV kurczak, na planie chłopaki pizzę wczoraj zamówili, ło matko, help! ale poza tym szczęśliwie się trzymam. lodówka wyczyszczona dawno, tu kumpel wpadł, tam musiałam wywalić (czego serdecznie nie znoszę…), i się trzymam. jeno jak idę po kolejne cytryny i syrop (oh, Canada, syropu ci u nas dostatek :D) do sklepu, to sobie spędzam +10 minut, krążąc ze wzrokiem sępa między półkami. serio. nie robię sobie jaj…
    trochę oszukuję. 1 kawą dziennie oszukuję. wiem, że źle, ale nie mogę bez niej. niby pewnie mogę, ale ciężko ciężko, więc 1 kawa, sru, proszę nie bić. poza tym nie piję nic, oprócz lemoniadki. próbowałam raz owocową herbatkę, ale ciężko podeszła. raz machnęłam jakąś oczyszczającą (polska „Figura” jako jedyna w sklepie dostępna – zatkało mnie, ale prawda to), ale też niezbyt, więc olałam temat. do zwykłej wody mnie nie ciągnie, wolę lemoniadkę. bo jest pyszna. na start dawałam więcej pieprzu i cierpiałam nieco, później doszłam do wniosku, że jeden syp z pieprzniczki wystarczy, nie chodzi o to, żeby się katować. także pół cytryny, 2 łyżki syropu, ciepła woda (wolę zdecydowanie, może z uwagi na to, że biało za oknem i wciąż chodzę w grubym puchowym płaszczu z uwagi na radosne „Madryckie” w szerokości geo temperatury, eh, tak, ponarzekać sobie muszę, bo już mam serdecznie dość serio, a dziś moja polska babcia mi opowiadała o tulipanach w ogródku, mama na fejsie pierwiosnki wrzucała miesiąc temu itp.). i zależnie od dnia pewnie piję jakieś 8 szklanek dziennie.
    lewatywa obowiązkowo. próbowałam środek przeczyszczający, ale niekoniecznie lubię jego działanie. lewatywa jakoś bardziej mnie przekonuje i w związku z „zakresem” działania, i faktem, że robisz, jak akurat masz czas, a potem spokój, żadnego szukania kibelka w drodze do kiosku i marzenia, żeby krzaki na poboczu nieco gęstsze były… najpierw robiłam z samej wody, od tygodnia robię wodnego „wstępniaka”, potem jadę z kawową – działa jakby konkretniej. dziś dzień 19 i ciągle zdecydowanie jest sens robić lewatywę – nie w sensie niewidocznych toksyn… szczegółów oszczędzę, sama sobie oszczędzam, niech więc wystarczy stwierdzenie, że tak, zaprzestać nie mogę nawet, jeśli głowa by już nie bolała.
    bo głowa trochę boli – rano, zanim machnę ciepłą szklankę. potem git.
    senność mnie trochę bierze, ale to chyba dlatego, że długo w nocy siedzę (partner od 2 tygodni po drugiej stronie globu, jakoś trzeba tego skajpa zgrać, dobrze że dzisiaj wraca, to normalniejszą porą niż 2AM pójdę wreszcie spać…).
    co do efektów:
    – włosy wreszcie nie przetłuszczone. mój stały problem od wczesnego nastolęctwa. myć myję co 3 dni teraz – bo chcę, ale wreszcie nie muszę. uff.
    – skóra cała w pryszczach. to mój kolejny problem od nastolęctwa, tak ogólnie, plus jak zmęczenie mnie bierze, jak niechcący zjem coś, co ma mleko w sobie (unikam jak ognia, etykiety sretykiety, ale czasem ktoś mówi, że masła nie dodał, a ja kilka godzin później mam czerwono–biały dowód na czole, że jednak dodał i po co buja?), przy głodówie obowiązkowo jako element oczyszczania. więc i teraz mnie wysypało konkretnie. trochę powoli przechodzi.
    – skóra na twarzy się sucha strasznie zrobiła – była taka od paru miesięcy, na chwilę na detoksie się poprawiło, teraz czoło się sypie wręcz. zobaczymy, co będzie dalej.
    – z plusów: miałam coś w rodzaju sporego tłuszczaka na przedramieniu, mocno irytująca rzecz. zmalał do 1/5 objętości. oby zniknął, ale wygląda, że się proces zatrzymał na razie. miałam też kuleczki pod skórą na udach (też chyba tłuszczak – nie wiem, nie badałam, bo się cykam… ot, są, i tyle… może głupia żem, ale operację kręgosłupa miałam, jakoś mnie nie ciągnie do wycinania czegokolwiek jeszcze :/ a doktor mówił, że pewnie się wytnie) – jakby mniej ich również
    – spadek wagi (to jeden z celów, było 67.5, za dużo mocno przy 161cm): dzień 18, jest 61.4, czyli 6kg. kilogram co 3 dni, dobrze liczę? na głodówce było szybciej, ale jakoś mam wrażenie,że teraz więcej czasu, żeby się ciało przyzwyczaiło itd.

    ok, tyle opisu, teraz rozkmina, jak długo trzymać. czuję się bardzo spoko, zarówno psychicznie, jak i fizycznie, więc pod tym względem przeciwskazań nie ma. na bank chcę pociągnąć jeszcze z tydzień, a wtedy blisko będzie do okrągłych 30, które są polecane „wincyj doświadczonym i chętnym” – myślę, że moje głodówki zdecydowanie podpadają pod kategorię.
    ale nie wiem. chłop wraca, gotować nie umie, z zasady mięsożerny, a jak w domu dostanie zieloną michę, to z krzywą miną, ale zje, a jak nie – poleci do Mc Sracza (yep, mój duży sukces, że z maksraczowego loversa je wege w domu 70% – tzn w domu 100%, mięso w mojej lodówce zakazane (chociaż lodówka była najpierw jego ;)), poza domem jak się wyrwie ze smyczy, to ma pozwolenie (chociaż mi dusza cierpi ofkrz, ale chyba nie ma co na większą siłę, niż 100% zakaz w domu jego własnym 😀 tak więc zobaczę, pomyślę.

    i zdecydowanie zachęcam. bardzo spokojnie, bardzo łatwo, no może poza tymi cholernymi frytkami i pizzą wczoraj, ale da się. i nie wącham żarcia – a na głodówie wąchałam, oj, wąchałam… słowem: chill i luz, oby tak dalej.

  41. pepsieliot 11 marca 2014 o 18:52

    Hej panno z mokrą głową, cieszę się, że gdzieś tam daleko Aśka sobie robi detox i tak fajnie napisała do mnie/do nas. Życzę mega efektów Aśko i szczęścia z chłopakiem, albo bez niego łotewer, kisssssssssssss

  42. OlgaM 28 marca 2014 o 22:11

    Wygląda ciekawie, może wypróbuje na wiosnę 🙂
    srodkiodchudzajace.com.pl

  43. […] na tym blogu podałam już dwa dokładne tory postępowania, dla bestsellerowej Lemon detox diet TUTAJ, oraz całkiem miłej Owocowej Wyspy, dajmy na to […]

  44. moniiii 1 kwietnia 2014 o 23:36

    to chyba idealna metoda dla mnie. Pasuje mi w niej chyba wszystko. Lubię cytrusy, a nie jest jakoś specjalnie wymagająca. Dla tych, którym nie pasuje, polecam chudzianka.pl może tam znajdziecie idealny sposób dla siebie

  45. Bercia 9 kwietnia 2014 o 10:31

    A jak dla mnie to badziewie… Przejrzałam sobie dokładnie tę stronę chudzianka.pl i tam też podzielają moje zdanie. To nie jest ani zdrowa metoda na odchudzanie ani zbyt skuteczna. szybko organizm wróci do swojej poprzedniej wagi a nawet trochę ja nadrobi… Takie jest moje zdanie…

    1. Hyper 8 czerwca 2015 o 12:39

      Bo to nie jest metoda na odchudzanie, tylko na oczyszczanie organizmu. Schudnięcie jest tzw. efektem ubocznym, acz pożądanym przez wielu. Jeżeli po detoksie ludziska nie rzucają się z pianą na pysku na to, od czego przytyli, to nic się złego nie stanie.

  46. Izabela 11 lutego 2016 o 20:08

    Hej Peps, mam takie pytanko czy orientujesz się może, czy robienie Master Cleanse razem z przyjmowaniem leków, tj Euthyroxu i antydepresantu ma sens? Nie mogę tych leków odstawić tak sobie bo mam potem zimne poty, mdłości, świat mi wiruje i co tylko. Bardzo proszę o odpowiedź, bo już za trzy dni chcę zaczynać 🙂 Pozdrawiam, Iza

    1. pepsieliot 11 lutego 2016 o 21:54

      wychodzę z założenia, że jak tylko można, to trzeba naturalnie stymulować organizm, zawsze ma sens taka alkalizacja, tylko, że biorąc leki jesteś jeszcze dodatkowo podtruta, więc trzeba się ze sobą cackać, pomóc wyprowadzić te toksyny chlorellą, etc. Nie jestem lekarzem i nie mogę Ci poradzić, ale oczyszczanie będzie na pewno lepsze niż najedzenie się chleba z serem. Ale obserwuj siebie, bądź czujna.

  47. Malgosia 71 26 stycznia 2017 o 07:59

    Czy zamiast soku klonowego moge dac ksylitol? A drugie pytanie to czy przy przeroscia candidy nie namnozy sie tego wiecej?

    1. Pepsi Eliot 26 stycznia 2017 o 08:20

      wszystko zależy od ilości tłuszczu w diecie maksimum 10% (to dość trudne do utrzymania) nie można ksylitolem zastępować syropu klonowego – przeczytaj t http://www.pepsieliot.com/4-najlepsze-slodziki-bylebys-tylko-nie-uzywal-ksylitolu/

  48. AJ 15 lutego 2017 o 10:50

    Pepsi jak wytrzymać te 10(!) dni? wydaje się to być niemożliwe 🙁

    1. Pepsi Eliot 15 lutego 2017 o 11:03

      no to zrób inny detox, podałam ostatnio weekendowy 3 dni, każdego dnia po 5 soków, i coś tam jeszcze http://www.pepsieliot.com/odtruwanie-bez-tlumienia-prawdy-czyli-3-dni-na-5-sokach/

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się