Mamo, mamo ile kroków do domu? Mam dość matrixa

Mamo, mamo ile kroków do domu? Mam dość matrixa

KomćPepsi, pewnie masz już dosyć tych żali śpiących dziewczyn, ale jestem kolejną … Jak Tolle powtarzasz ciagle to samo i czaję, że ma to swój cel 😉.

Jestem jak ta dziewczyna z komentarza o niedobranym związku. Nie uważam sie za lepszą, po prostu uważam się za bardziej świadomą, dlatego cieżko mi znieść to, że tak mam jak ona. Mój facet ostatnio ogłada w tv jakiś program, mówią o Nepalu, a on do mnie: Nepal to w Tajlandi?

Nie wyśmiewam jego intelektu, serio nie (ludzie nieumiejący czytać to cudowni Buddowie, czaję to), ale chodzi o to, że ja nie mogę być „tu i teraz”, czasem mi się udaje, ale no nie mogę. Jak pomyślę, że do końca życia nie będę miała o czym gadać z gościem, z którym mieszkam, z ojcem moich dzieci. Jak go poznałam to już wiedziałam, że to nie to, i nic z tego nie będzie, ale byłam w skomplikowanej sytuacji życiowej, trochę sobie ćpałam i takie tam i to się po prostu stało, że zaczęliśmy być razem.

A potem cud prokreacji, więc co? Mamy w ogóle nie rozmawiać ? To ma być dobre dla Świata?

Myślisz, że jak zacznę wibrować serio wysoko, jak to przemogę w sobie, to co, nagle mi to zacznie odpowiadać? To wyglada jakoś nie do przebrnięcia …

Czytam jakieś fajne rzeczy o zdrowym jedzeniu, opowiadam mu, a on nic. On nie potrafi nic zapamietać, to ja ogarniam nasze praktyczne życie, dzieci i nas oboje i serio nie chce mi sie z nim bzykać. Jak zawibruję i pokocham go miłością szczerą bez ego, to poczuję namiętność? Powiesz, że nie potrzebuję seksu, okej orgazmy przereklamowane, wiem co o tym myślisz, ale jak mu to wytłumaczę, to się nie zmieści w jego głowie. Na siłę mam? Oh życie

TU KUPISZ dobry SPALACZ TŁUSZCZU BIKINI BURN TiB z ekstraktem z zielonej herbaty, jagodą acai, HCA, octem jabłkowym, kelpem, wyciągiem z grapefruita i bezwodną kofeiną

Yyy … łi.

Przede wszystkim, dziękuję Ci za Twój komentarz.

Zapędziłaś się w pułapkę ego i sądzisz, jak duża większość ludzi, że zapędziłaś się w pułapkę życia. Jednak instynktownie czujesz, że nie żyjesz, bo nie ma Cię we własnym ciele. Jesteś pochłonięta zewnętrzem. Tym, że zewnętrze Ci nie dogadza.

Zacznę od końca.

Nie powiem Ci, że nie potrzebujesz seksu (tylko Twoje ciało może Ci odpowiedzieć), ale powiem, że nie potrzebujesz seksu byle jakiego, nie potrzebujesz seksu namiastki, który jest emocją dającą odskok od emocji lęku, złości, smutku, zamartwiania się. Nie potrzebujesz narkotyków, faj, flaszek, orgazmów, czyli neutralizatorów potwornego smutku, jaki bije z tego komentarza i właściwie z prawie każdego, który czytam.

Skoro o tym mowa, zacznę od orgazmów.

Orgazm, o którym mówisz, to orgazm lokalny, odnoszący się głównie do genitaliów. Ciało (jak już) potrzebuje prawdziwego orgazmu, którego pracownicy korporacji nie przeżywają praktycznie nigdy, mianowicie orgazmu totalnego. Ciało dostaje się w wir i ginie w otchłani, zatrzymuje się czas na kilka chwil, nie ma umysłu i nie wiesz kim jesteś.

Słabiutka fala w genitaliach, którą trzeba powtarzać często, bo ma tylko zagłuszać ból i strach istnienia, pozwolić zasnąć ma, jest erzacem, jak większość rzeczy, które robimy goniąc za przyszłością, siedząc w przeszłości, nigdy nie teraz, i nie tutaj.

Orgazm totalny zdarza się tak samo rzadko, jak bycie „tu i teraz”, bo ludzi nie ma w łóżku, przy stole, w rozmowie, w słuchaniu, w sprzątaniu, dosłownie nigdzie ich nie ma tam, gdzie można ich zobaczyć. Nie ma ich nawet, gdy defekują, są zupełnie gdzie indziej.

Po orgazmie totalnym ciało przez wiele dni/tygodni czuje się zaspokojone. Miało potrzebę, która została zaspokojona działaniem, a nie działalnością leminga w łóżku.

A gdyby ktoś Ci powiedział:

Doradź mi, nie mam pojęcia o nawigacji łodzi, i nawet jej nie mam (tej łodzi), nie mam też tratwy, nie mam urządzeń do robienia słodkiej wody ze słonej, nie mam nic takiego, a muszę odpłynąć z tej wyspy. Poradziłabyś mu zapewne: naucz się pływać i płyń, albo zaakceptuj sytuację i zostań na wyspie.

Zacznij się kochana uczyć pływać, albo bądź wdzięczna za to co masz.

Na poziomie intelektualnym dociera do Ciebie mniej więcej, co to znaczy wyłączenie myśli. Wiesz, czujesz, bo masz dość ciągłego myślenia. To oczywiście nie jest tym samym, co przestać myśleć, bo tego nie da się rozumowo wytłumaczyć, trzeba po prostu dotrzeć do siebie samego, odzyskać świadomość. Ale tak czy siak kumasz.

Ale jak się to ma do mojego pokopanego życia, i jego, który nie marzy o Katmandu?

Po pierwsze żyjemy (Ty też) w schematach.

Życie ma trwać tyle, a tyle, żeby mieć czas na zdobycie majątku i przede wszystkim rozmnożyć się. Gdy czyjeś ciało rozpada się wcześniej, traktujemy to jak niesprawiedliwość losu. Mamy wszystko obmyślone na poziomie materialnym. Wciśnięto nas w struktury społeczne, rządzących, religijne i dlatego zdaje nam się, że musimy być przez całe życie z jednym partnerem, że miłość na poziomie emocjonalnym będzie wieczna, że dzieci bezwzględnie będziemy uwielbiać, i mężów zaspokajać, a oni nas. Mamy narzucone i wpojone pojęcia o grzechu, moralności, i innych zachowaniach dobrze widzianych przez społeczeństwo.

Jeśli chcesz, abym odpowiedziała Ci w jednym zdaniu, to: nic nie musisz.

Nic nie musisz

Nie musisz być z tym człowiekiem, nie musisz mieć na uwadze tak zwanego „dobra dzieci”, nic nie musisz.

Urodziłaś się z boską jaźnią, świadomością, i nic nie musisz. Jesteś wolna.

Zbierasz doświadczenie, tyle tylko, że to jakby wyrwało się spod kontroli. Ludzie wyprawiali różne rzeczy i  z niewiadomych powodów zbierali ohydne doświadczenia karmione ego (co oczywiście należy zaakceptować) i stworzył się światowy pasożyt, który nadal karmi się naszym ego. Moim i Twoim.

Wydaje się, że wszystkiemu co złe w Twoim życiu winny jest ten facet obok Ciebie, który się napatoczył, gdy zeszłaś na chwilę z grzecznej ścieżki wyznaczonej przez społeczeństwo. A teraz ów człowiek obok Ciebie, denerwuje Cię swoją ignorancją.

Ale.

Wszystko co się wokół Ciebie dzieje pochodzi z Twojego umysłu. Masz takiego faceta, jakiego sobie programujesz. Zaprogramowałaś się na takiego faceta. Gdy skończysz z  tym (co też jest opcją do zaakceptowania), pojawi się inny, dokładnie taki sam. Pewnie będzie lepszy z geografii (zadbasz o to za wczasu), ale okaże się, że z pewnością nie spełni innych Twoich oczekiwań.

Bo ludzie nie są po to, aby od nich czegokolwiek oczekiwać. Ty też od siebie niczego nie oczekuj. Po prostu zacznij żyć. Gdy zakorzenisz się w swoim ciele, dotrzesz do siebie samej, do swojej jaźni. Nie będziesz pytała, co masz zrobić z sytuacją, w której tkwisz, albo z człowiekiem obok, to będzie dla Ciebie oczywiste. Gdy zaczniesz żyć tu i teraz wszystko zaskoczy na swoje miejsce. Będziesz dokładnie wiedzieć co masz robić, jak kierowca rajdowy, któremu wyłączył się umysł, przez co staje się doskonale świadomym kierowcą i wygrywa rajd na mecie, nie kończąc go na drzewie.

Nie widzisz, że to Ty jesteś „sprawcą” tego wszystkiego? Nie widzisz, że nie ma Cię w Tobie? Że „przekombinowujesz” swoje życie, zamiast żyć?

Nie ma znaczenia, czy się rozstaniesz, czy będziesz z człowiekiem, który Cię rozczarowuje, bo Twoje ego zawsze będzie czymś rozczarowane.

Mamy tylko jedną szansę, aby dotrzeć do własnej świadomości, codziennie, krok po kroczku, budzić się.

Mamo, mamo ile kroków do domu? Mam dość matrixa

2 słoniowe do przodu i 100 stopek do tyłu

Trzeba zaakceptować matrix i być wdzięcznym za wszelkie doświadczenie, co nie znaczy, żeby nie zacząć działać.

A na marginesie, to, że ktoś nie wie ile wynosi zero bezwzględne, albo nie wie jak pobrzmiewa stolica Portugalii, to są pierdoły. Pierdoły, mówi Ci to moje ego, i mówi Ci to moja świadomość.

Gdy zaakceptujesz tę sytuację, nie będziesz nawet myślała, aby zmieniać tego człowieka obok. On się sam zmieni, albo odejdzie.

Gdy wejdziesz w siebie, poczujesz swoje ciało od środka, dotrzesz do swojej istoty, zastygniesz w prostych czynnościach, wszystko się samo rozwiąże. Gdy będziesz napierała myślami, będzie tylko jeszcze gorzej. Uwierz, że wszystko zależy od Ciebie.

Zacznij żyć Kochana.

Przytoczę jeszcze to, co ma Ci do powiedzenia Osho i Tolle. A robię to zawsze tak, że biorę jakąkolwiek książkę Osho, czy Tolle i otwieram na dowolnej stronie i zawsze jest tam odpowiedź

Oto odpowiedź Osho dla Ciebie:

Jeśli naprawdę chcesz być zdrowy, musisz się uniezależnić. Musisz odrzucić wszystko, co narzuca Ci społeczeństwo. Społeczeństwo jest jak mafia, a tylko takie mamy, nie możemy nic na to poradzić. Każdy z nas musi odnaleźć swoją własną drogę wyjścia z tej patologicznej grupy i najlepszą drogę ku temu, aby tchnąć entuzjazm we wszystko, co robi.

(Osho „Równowaga ciała i umysłu” otwarta w ciemno str. 82)

A teraz co Ci mówi Eckhart Tolle:

Czekanie, to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość. Odtrącasz to co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Ilekroć na coś czekasz, bezwiednie wywołujesz konflikt wewnętrzny między swoim „tu i teraz”, w którym wolałabyś nie być, a czysto projekcyjną przyszłością, w której być chciałabyś. Twoje życie mocno na tym traci, bo wciąż wymyka ci się teraźniejszość.

(Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości” otwarta na chybił trafił str. 99)

Lovciam


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.