logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
251 online
51 951 992

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Masz mieć jakieś wolty do gotowanego pokarmu?

Masz mieć jakieś wolty do gotowanego pokarmu?

Czyli dlaczego współczesny człowiek na szczęście nie musi już jeść tak jak jego antenaci?

Chlorella 100% Organik This is Bio

Chlorella 100% Organik This is Bio

Hejkam Możnych,

„Kluczem do sukcesu jest znalezienie odpowiedniej diety, która najlepiej obsługuje przepływ duchowej energii w naszym systemie, a jednocześnie wspiera naszą funkcję w świecie”

Cokolwiek to znaczy, wydaje mi się, że znalazłam coś naprawdę dobrego.

Wielu naukowców uważa, w tym szczególnie Richard Wrangham (ur. 1948 ) – brytyjski prymatolog, profesor antropologii biologicznej na Uniwersytecie Harvarda, że transformacje, jakie zaszły i doprowadziły do rozwinięcia gatunku Homo, jako jednej z największych przemian w historii życia wynikają z kontroli ognia i pojawienia się gotowanych potraw.

Wprawdzie historia człowieka potrafiącego gotować swe potrawy jest tylko momentem w porównaniu z historią człowieka w ogóle, ale faktem jest, że gotowanie potraw zmieniło nasze ciała, nasze mózgi, nasze wykorzystanie czasu i w końcu nasze życie społeczne. Gotowanie zrobiło z nas konsumentów energii zewnętrznej i tym samym zmieniło nasz stosunek do otaczającej przyrody i uzależnienie od paliwa.

Wydaje się też bezwzględną prawdą, że największym wyzwaniem dla wszystkich zwierząt żyjących w naturalnym środowisku i próbujących utrzymać się przy życiu jest zapewnienie sobie wystarczającej ilości pożywienia.

Dodatkowo czas poświęcony na żucie pożywienia, gdybyśmy chcieli się żywić podobnym surowym pożywieniem jak inne naczelne najbardziej podobne do nas, wielkie, człekokształtne małpy, zajmowałby nam około 42% dnia. Przez 5 godzin dziennie musielibyśmy nieustająco, mozolnie przeżuwać. To jest jeden z kontrargumentów przeciwników surowej diety.

Współczesny człowiek nie ma przecież czasu, dlatego czas jaki poświęca na jedzenie jest coraz krótszy. Współczesny człowiek potrafi pożreć w ułamku sekundy ogromne ilości kalorii, ponieważ nauczył się przetwarzać jedzenie w wielkie bomby kaloryczne o wielkiej gęstości.

Właśnie gotowanie zwiększyło ogólną kaloryczność naszej diety, a przynajmniej pozwoliło uzyskanie większej ilości kalorii w krótszym czasie i przy mniejszym zużyciu naszej energii. Pozwoliło nam jeść dużo nowych pokarmów, które bez gotowania nie byłyby dla nas wskazane, w tym roślin korzennych i skrobię. Właśnie gotowanie potraw pozwoliło zaoszczędzić czas naszym przodkom na wyszukiwanie jedzenia i żucie twardych owoców przez wiele godzin.

Gotowanie zagęszcza jedzenie, czyli zwiększa ilość energii jaką możemy z niego uzyskać

Gotowane jedzenie tworzy ciekawe smaki, uważane za pyszne. Pozwala nam otwierać i zmiękczać twarde pokarmy. Gotowana skrobia jest o wiele łatwiej przyswajalna dla człowieka niż surowa. Gotowanie wielu potraw jest bezpieczniejsze dla nas niż spożywanie ich na surowo.

Gotowanie potraw, pozwoliło znacznie zwiększyć ich kaloryczność, a to z kolei wpłynęło na większą masę ciała człowieka; wiadomo, że ilość tkanki tłuszczowej u kobiety odgrywa wielką rolę w jej płodności.

A płodność zawsze się liczy

Gotowanie miało więc bardzo istotny wpływ na przyrost naturalny naszych przodków.

Za tym, że w drodze ewolucji człowiek przystosował się do jedzenia gotowanej żywności przemawia porównanie systemu trawiennego człowieka z najbardziej nam bliskimi szympansami i z innymi małpami. Obecnie mamy niewielkie już możliwości do żywienia się tak jak one. Mamy małe usta, słabe szczęki, małe zęby, małe żołądki, małe organy wewnętrzne i mały odbyt, czyli ostatni odcinek jelita grubego.

W przeszłości te różnice w wielkościach narządów z naszymi przodkami przypisywano najczęściej ewolucyjnymi skutkami jedzenia przez nas mięsa. Jednakże budowa ludzkiego układu pokarmowego zdecydowanie bardziej wskazuje na przystosowanie się człowieka do jedzenia gotowanego pożywienia niż surowego mięsa.

Nawet usta ziewającego Micka Jaggera są niczym w porównaniu do otworu gębowego szympansa. Biorąc pod uwagę, że usta są jakby wejściem do jelita, ludzie mają zadziwiająco mały otwór jak dla tak dużego gatunku.

Wszystkie wielkie małpy człekokształtne mają znacząco większe pyski i o wiele szerszy uśmiech. Obecnie mamy otwór gębowy niewiele większy od wiewiórki. Nasze usta mają też stosunkowo małą objętość. Nie możemy w nich pomieścić zbyt dużej ilości jedzenia i nie mamy ogromnych, umięśnionych warg do przechowywania dużych ilości żywności w zewnętrznej części pyska, aby przegryzać, przeżuwać go wiele minut przed połknięciem.

Ludzie mają stosunkowo małe usta, odpowiednie dla przechowywania niewielkiej ilości pokarmu w jamie ustnej w tym samym czasie. Mamy proporcjonalnie małe zęby trzonowe, małe żołądki. Wysoka gęstość gotowanego pożywienia, sugeruje, że nasze żołądki mogą być tak małe. Wielkie małpy muszą jeść dodatkowo bardzo duże wagowo posiłki, ponieważ ilość nietrawionych włókien błonnika stanowi około 30% w porównaniu do 5-10% błonnika zawartego w ludzkiej diecie.

W ostatniej części jelita grubego, flora jelitowa powstająca w wyniku fermentacji błonnika roślinnego, tworzy kwasy tłuszczowe wchłaniane przez organizm i wykorzystywane do produkcji energii. Ludzkie jelito cienkie jest zaś tylko trochę mniejsze od proporcjonalnych wielkości jelita cienkiego innych dużych małp człekokształtnych, co oznacza, że to właśnie ten organ, a nie jelito grube jest głównym miejscem trawienia i wchłaniania przez człowieka. Ludzie mają przy tym taką samą podstawową szybkość metabolizmu jak inne ssaki naczelne w proporcjach do masy ciała.

A ponieważ jelito grube jest mniejsze o 60% niż wynikałoby ze stosunku naszej masy ciała do naczelnych, możemy to interpretować, że wysoka gęstość pożywienia gotowanego nie wymaga tak dużego procesu fermentacji w jelicie grubym do pozyskania odpowiedniej ilości energii życiowej.

Wszystkie te fakty, które mądry witarianin raczej powinien przyjąć do wiadomości nie przesądzają braku słuszności wybrania surowej diety 811, wręcz przeciwnie

Zwolennicy raw foodu zdecydowanie zaprzeczaliby teorii, że gotowanie zwiększa wartość odżywczą naszej żywności, ponieważ w rzeczywistości gotowane jedzenie staje się tak naprawdę destruktem, a za faktem, że mogło odegrać przypisywaną mu rolę przemawia jedynie to, że zwiększa jej wartość kaloryczną.

Surowy pokarm pochodzenia organicznego powinien stanowić przewagę w naszej diecie

Jednak pomimo tego, że surowe produkty spożywcze zawierają więcej energii w znaczeniu składników odżywczych, jest bardzo przekonujące twierdzenie, że pierwotnym ludziom było o wiele łatwiej pozyskać kalorie z gotowanych potraw niż dzikich surowych roślin.

Przeciwnicy raw foodu, dowodzą, że na tej diecie ludzie mają zbyt niską masę ciała i są stale głodni, z tego prostego powodu, że surowa praktycznie tylko roślinna dieta polegająca na jedzeniu głównie surowej żywności nie może zagwarantować odpowiedniej podaży energii.

Tymczasem przed pojawieniem się gotowania ludzie żyli żywiąc się głównie owocami, warzywami, i być może niektórymi orzechami, nasionami i produktami pochodzenia zwierzęcego (gdy mogli je znaleźć).

Przed okresem gotowania pożywienia, przeciętnie człowiek żył znacznie dłużej niż my dzisiaj. Jest to trochę kontrowersyjna teza, jednak zwierzęta żyją zwykle między 6 a 8 razy długości swojej dojrzałości płciowej i fizycznej (dojrzałość płciową osiągamy wcześniej). Szympans, który swoją dojrzałość płciową i fizyczną osiąga między 7, a 9 rokiem życia na wolności żyje średnio 45 lat. Czyli człowiek osiągający dojrzałość płciową i fizyczną w wieku 18 lat powinien żyć między 108, a 144 lat. Teoretycy witarianizmu uważają, ze właśnie tyle prawdopodobnie żył przed erą gotowania strawy, jeżeli nie przydarzył mu się jakiś przykry wypadek.

Jedliśmy gotowane jedzenie dla celów przetrwania, ale jednocześnie jedliśmy żywność toksyczną

Ludzie są głównie roślinożerni, a na mięso nie ma zbyt wiele miejsca w ludzkiej diecie.
Ziarna też nie są naszymi naturalnymi pokarmami, a w istocie jemy je tylko przez maleńki ułamek naszej historii na tej planecie. Nasza naturalna dieta  do której jesteśmy najbardziej dostosowani to jest jedzenie surowych owoców, warzyw, orzechów i nasion.

Z tym, że gotowanie odegrało decydującą rolę w naszej ewolucji powinniśmy się bezwzględnie zgodzić

Jedna opcja to przyjęcie witarianizmu na pewien określony czas, aby podreperować zdrowie, albo wyleczyć się po prostu, a druga opcja to wybrać tę dietę, jako „normalny” styl życia.

W przypadku drugiej opcji, okazuje się po pewnym czasie, że surowa dieta oparta głównie na warzywach i owocach o niskiej gęstości kalorycznej, uzupełniana orzechami i nasionami nie jest nam w stanie zaspokoić zapotrzebowania kalorycznego, nawet przy bardzo dużych wartościach odżywczych spożywanych pokarmów. Witarianie bronią się przed tymi niedostatkami kalorycznymi i zaczynają jeść o wiele za dużo tłuszczu, a co za tym idzie omegi-6.

A taki raw food po pewnym czasie może nie działać

Dieta witariańska pozwalająca w pełni zrównoważyć bilans energetyczny, jednocześnie ciesząc się z jej zdrowotnych dobrodziejstw, to 80/10/10, w skrócie 811.

Przeciwnicy diety witariańskiej zarzucają nam, że raw-food może prosperować w takim razie tylko w bogatych, nowoczesnych środowiskach, gdzie można uzależnić się od wyjątkowo wysokiej jakości żywności.

Jednak  zwierzęta kwitną w naturze bez ograniczeń. Więc, albo coś dziwnego jest w nas, albo nie jesteśmy jak inne zwierzęta i musimy jeść gotowane pożywienie.

Co ciekawe, ludzie mają zdecydowanie więcej kopii AMY1 (enzymów do trawienia skrobi) niż szympansy, które trawią stosunkowo mało skrobi. Trawienie skrobi rozpoczyna się w jamie ustnej, gdzie działa amylaza ślinowa, będąca składnikiem śliny. Rozbija ona wiązania 1,4-α- glikozydowe, a następnie powstają różne długie dekstryny. Enzym ten działa jednak stosunkowo krótko. Jego optymalne pH wynosi 6,7 i dlatego nie działa już w żołądku, gdzie jego nieuczynnianie odbywa się przez niskie pH ( 1,5 – 2,0 ). Więc jest to oczywiste, że pomimo na gałkę podobieństw do szympansów, bardzo wiele nas różni i nasze diety też powinny się różnić.

Moim zdaniem nie ma się co spierać  z teorią o ewolucji w kontekście gotowania.
O wiele inteligentniej jest przedstawić surową wegańską 811 jako odpowiednik „gotowania” bez użycia ciepła.

Jak to jest możliwe?

Dieta wysoko węglowodanowa 811 to 80% kalorii, w tym dużo owoców, nisko tłuszczowa (10% kalorii) i normalnie białkowa (10% kalorii). Aby uzyskać dostateczną ilość białka w diecie, a także w związku z dużym wyrzutem energii zaraz po zjedzeniu surowych węglowodanów powinniśmy jeść ich dużo, dlatego świetnie do tego celu służą zielone szejki, bowiem miksowanie zastępuje zagęszczanie pokarmów gotowaniem, a nie niesie ze sobą skutków ubocznych. 811 to dieta nisko sodowa i wysoko potasowa.

Przez tworzenie szejków i innych miksowanych pokarmów zagęszczamy jedzenie, zamiast je gotować, co daje również większą wartość kaloryczną

Najlepiej oprzeć się na wysokokalorycznych owocach, takich jak banany, winogrona, daktyle, mango i innymi owocami tropikalnymi, które zostały wyhodowane przez człowieka jako odpowiedź na potrzebę pożywienia o wysokiej zawartości cukru i zmniejszonej ilości błonnika, niż jego dzikie pierwowzory.

Zaopatrujemy nasze posiłki w bogate mieszanki orzechów, nasion i awokado, ale w odpowiednich proporcjach w stosunku do węglowodanów.
Witarianie bardzo wspierają swoje zdrowie zagęszczając pokarm fermentowaniem.

Dlaczego uważasz, że miksowanie tak popularne w świecie surowej roślinnej żywności jest takie idiotyczne?

Dlaczego uważasz, że zielone szejki pite w dużych ilościach to szaleństwo?

Dlaczego dziwisz się, że witarianie wyciskają soki z warzyw i owoców?

Wyjaśnię Ci, że są to techniki pozwalające uzyskać jak najwięcej z naszej surowej żywności. To jest nasze gotowanie bez gotowania, bowiem dobrze wiemy, że jeżeli nie chcemy po prostu zlecieć z wagi, jedzenie marchewki w postaci szatkowania na zapałkę nie zadziała jako prawidłowe odżywianie.

Dobrze wiemy, że surowe pokarmy mają niższą gęstość kaloryczną, a więc dlaczego Możny nie chce się zgodzić na nasze pomysłowe sposoby, żeby surowa żywność była dla nas nie tylko bardziej odżywcza, bo na pewno jest sama w sobie, ale jeszcze bardziej i szybciej trawiona. Dlatego w niektórych przypadkach zastanawiamy się co z czym zmieszać, żeby jedzenie jak najszybciej się trawiło.

Nie jest możliwe, żeby odwrócić się od tego kim teraz jesteśmy i zacząć odżywiać się jedynie dziką żywnością w stylu szympansów. To raczej nie byłoby dla nas dobre. Jeżeli użyjemy któregoś z powyższych narzędzi jesteśmy w stanie jeść 811 jako najzdrowsze pożywienie, łatwo trawione i dające nam wiele energii.

Nie musimy jeść jedynie dzikiej żywności, żeby spełniać swoje wysokie standardy żywieniowe, a jednocześnie bardzo proste standardy

Nie musimy zwracać się w kierunku diety szympansa, bo mogłoby to okazać się dla nas wysoko niestrawne i niesmaczne również

Trudno byłoby mi się zgodzić, że gotowanie jest jednym z najważniejszych aspektów definiujących współczesną cywilizację. Kiedyś było nam niezbędne, teraz nadszedł czas, aby go w dużym procencie odrzucić. Patrząc na schorowane towarzystwo nadszedł czas na wprowadzenie nowych, bardziej zdrowych standardów obróbki żywności takich jak miksowanie, kultywowanie ( gospodarstwa z organiczną żywnością), hybrydyzacja (tworzenie nowych odmian owoców i warzyw, na przykład bardziej słodkich i z mniejszą zawartością błonnika), wyciskanie i temu podobne.

Wyżej wymienione „przetwarzanie żywności” i spożywanie jej w odpowiednich proporcjach zwane lapidarnie 811 powinno stać się nowym standardem definiującym współczesną cywilizacje.

Natura nas cywilizowała

Nowoczesna dieta witariańska nie jest i nie może być naturalna w znaczeniu historycznym

Można z pewnością założyć i pozostać nawet w kontrze do wielu witarian, że kiedyś przed gotowaniem potraw przez człowieka, żyliśmy w idealnej szczęśliwości i doskonałym zdrowiu jedząc pyszne owoce i warzywa. Awokado, pomidory, czy jagody, to też owoce.

Jednak

Najprawdopodobniej nasza dieta była podobna do diety bliskich nam zwierząt, małp człekokształtnych, które jedzą dość trudne i niezbyt smaczne owoce. Z biegiem czasu zaczęliśmy gotować, coraz więcej i więcej. Nauczyliśmy się krzyżować rośliny, aby uzyskać słodsze i bardziej smaczne i kaloryczne odmiany. I dzisiejszy powrót do jedzenia naturalnych dzikich pokarmów, którymi żywił się człowiek przed epoką ognia byłby nie do wykonania.

Gotowanie było prawdopodobnie rzeczywiście kluczowym elementem w ewolucji człowieka, jednakże nie oznacza to, że również w obecnych czasach jesteśmy do niego zobligowani

Współczesna wiedza o najbardziej odżywczych kaloriach w połączeniu z uprawami wielu słodkich owoców, o dużej gęstości kalorycznej, bez gorzkich warzyw, do tego nowoczesne techniki takie jak miksowanie, blendowanie, odwirowywanie pozwala nam korzystać z dobrodziejstw surowej diety
jako połączenie dwóch światów:

natury i cywilizacji

Obecnie siedzimy w długiej sznurówce chorych, dalszych przodków i rodziców żyjących od bardzo dawna na zatrutej diecie, że przyszedł najwyższy czas, aby wolna od toksyn, wysoce odżywcza dieta raw food wege stała się naszym nowym standardem.

Ale na pewno tej roli nie spełnią niskokaloryczne diety witariańskie, ani takie o dużej zawartości tłuszczu.
Mam na myśli tylko 811, której wiarygodność potwierdzają z roku na rok coraz więcej naukowych badań i opracowań.

Dlatego jeżeli ktoś miałby dylemat czy wybrać w 100% surową dietę wysoko tłuszczową, czy też 811 ale tylko w około 80%, a resztę uzupełniać gotowaną nieprzetworzoną skrobią, to doradzałabym zdecydowanie to drugie.

Nie jestem w stanie wykryć istotnej różnicy pomiędzy jedzeniem w 100% surowej żywności, a 80%- 90% z punktu widzenia zdrowia, energii fizycznej i emocjonalnej dzień po dniu. Do tego we procenty gotowane dają pewną społeczną swobodę, jak również pozwalają oderwać się od perfekcjonistycznych skłonności


chociaż 144 lat w zdrowiu i szczęściu, życzy
pe psiak


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 3 630 times, 2 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Asia BW 6 marca 2012 o 20:39

    Mistrzostwo świata Pepsi. Dziękuję, chylę czoła i całuję stopy!
    Dzięki kochana. Nie mam ostatnio czasu by skończyć zaczęte książki o rawie i zgłebiać tę wiedzę. Więc tym bardziej jestem Ci wdzięczna za Twoją pracę.
    Szykuję się do konkursu do nowej pracy, takiej o jakiej marzyłam zaraz po skończeniu studiów…Także będę mieć teraz jeszcze mniej czasu na zdrowotno-dietowe tematy. Owocek polany zblendowanym Owockiem! 😉
    p.s. Pepsi – dodajesz do tych sosów „sałatkowych” blendowanych jakieś zioła,albo słodkie owoce – daktylki, rodzynki – tak by zaostrzyć smak?

    1. pepsieliot 6 marca 2012 o 20:58

      Aś, dodaję czasami białego miso

  2. Monika 6 marca 2012 o 20:42

    Pepsi dzieki wielkie!

    1. pepsieliot 6 marca 2012 o 20:58

      Mo 🙂

  3. Sifhaya 6 marca 2012 o 22:07

    Zaiste pięknie 🙂 ale one, no te szympansy, to one muchy jedzą wiesz też :P?

    1. pepsieliot 7 marca 2012 o 08:27

      5% pożywienia czlekokształtnych, to muszki, robaczki i inne takie, robią to aby mieć B-12 i białko szybciej dostępne, kiss Sifhaya, cieszę się, że Cię tu widzę i że się nie obraziłaś 🙂

  4. Sweetfairy 6 marca 2012 o 22:48

    dziękuje 🙂 dużo cennych informacji… odwalasz kawał dobrej roboty streszczając nam wszystko, do czego sami nie jesteśmy w stanie dotrzeć czasmi.. jedno tylko przykuło moją uwagę, myślałam że wcześniej osiągamy dojrzałoć płciową niż 18 lat… mi się wydaję że około 13 roku życia jak dziewczyny dostaja miesiączki i chłopcy również mają swoje przygody 😉 stajemy się wtedy zdolni do rozmnażania, a w 18 roku życia to dojrzewamy do palenia petów i picia 😛
    ale co tam… ja też chcę 144 lat, z gotowanym ziemniakiem i surowymi sałatkami z sosami sałatkowymi i mnustwem owoców z owocami owocowymi 🙂

    1. pepsieliot 7 marca 2012 o 08:45

      Ontogeneza człowieka mówi że rzeczywiście dojrzałość płciową osiągamy wcześniej, ale mnie chodziło o sumę dojrzałości płciowej i fizycznej. Ostatnia faza okresu dojrzewania to faza dorastania. U dziewczynek zaczyna się około 15-16 roku życia i trwa do 18 roku życia. Cykle miesięczne staja się regularne, pokrywają się one z owulacją. Ma miejsce ostateczny rozwój somatyczny — wzrost szkieletu.
      Okres dojrzewania jest szczególny w życiu każdej kobiety, kiedy powstaje i rozwija się wszystko to, co składa się na jej kobiecość. Jest to proces wieloletni i zróżnicowany. Zróżnicowanie to zależy od czynników genetycznych, środowiskowych i stylu życia dziewczynki. Dziewczynka przeistacza się w kobietę.
      Podobnie dzieje się z osobnikami płci męskiej. Kolega może już zapłodnić, ale jeszcze z randki na randkę rośnie 🙂 Ale masz rację musze to poprawić, że chodzi o pełną dojrzałość zarówno płciową jak i fizyczną, dziękuję za cenną uwagę, ściskam Cię Sweetfairy , ziółko 🙂

      1. Magdika 11 października 2012 o 09:30

        Chyba w „Nowoczesnych zasadach odżywiania” jest coś na temat dojrzewania płciowego na diecie roślinnej. Pierwsza miesiączka w badanych populacjach występowała w osiemnastym roku życia.

        1. pepsieliot 11 października 2012 o 13:54

          Tak Magdika, później mają pierwszą, ale też wcześniej ostatnią.

  5. ewcia 7 marca 2012 o 04:28

    suuuuuuuuuuuuuuuuper pepsi!

    1. pepsieliot 7 marca 2012 o 08:47

      <3

  6. Zosia 7 marca 2012 o 15:40

    od ponad 2 miesięcy jestem jak na haju. Mój świat to ostatnio internet i wszystko co dotyczy raw foodu. Czytam słucham, analizuję… moje myślenie zmieniło się diametralnie, przede wszystkim sposób postrzegania żywności, moja głowa momentalnie analizuje każdą żywność, niemalże jak rentgen 😉 mój świat jest teraz ograniczony niemalże tylko do świata wirtualnego, do profilu Witarianizm na fejsie, do bloga Pepsi i do innych blogów dotyczących raw foodu. Ludzie wokół w realnym świecie stali się jeszcze bardziej obcy. Wiem, że to przejściowe, bo jestem w tej chwili zafascynowana tą dietą, samopoczuciem na niej, jej możliwościami. Ale też i dzięki temu światu wirtualnemu wiem, że nie jestem sama, także fajnie, że jesteście
    owockowo

    1. pepsieliot 7 marca 2012 o 21:06

      Zosia jest coś na rzeczy, mam to samo tylko dłużej i nie wiem czy to takie dobre dla nas

  7. agaz 7 marca 2012 o 19:45

    dziękuje Pepsi za super wykład
    owockowe usciski

    1. pepsieliot 7 marca 2012 o 21:07

      dzięki agaz, kiss, owocek

  8. Ifka 8 marca 2012 o 07:13

    Pepsi,
    doskonałe!
    Dziękuję:)

    1. pepsieliot 8 marca 2012 o 07:37

      Ifka, ściskam 🙂

  9. Marcin Mosiejko 9 marca 2012 o 09:49

    Najlepsze co do tej pory u Ciebie czytałem. Fajny wpis, trochę nowych rzeczy się dowiedziałem. Częściej dodawaj takie rzeczy 😉 Pozdrawiam.

    1. pepsieliot 9 marca 2012 o 10:34

      Cieszę się Marcin, ja dużo rozkminiam na te tematy, pozdrawiam 🙂

  10. wstrach 28 lipca 2015 o 12:01

    Szerzenie pomysłu 10% kcal z tłuszczy powoduje uśmiech na twarzy każdego endokrynologa, bo przy tak niskiej podaży prekurosrów hormonów, a są nimi właśnie tłuszcze, zapewne prędzej czy później skończymi w jego gabinecie.

    1. pepsieliot 28 lipca 2015 o 13:16

      wstrach od 27 lat jem tak mało tłuszczu, i jakoś nie jest najgorzej, to raz, a dwa, że może nie rozumiesz zasady ułamków, bowiem 10% oznacza jedynie jedną dziesiątą, natomiast ile tłuszczu jem wliczając omegę3 pozostaje nadal niewiadomą, ponieważ nie znasz ilości kalorii, które jem. To raz, a po drugie rzuć gałką na boki, wszyscy jedzą 30-40% tłuszczu w diecie, a nawet więcej, czy są rzeczywiście tacy zdrowi? Pusto jest na ławeczce pod gabinetem alopaty? czy u drzwi endokrynologa spotkasz tych na nisko tłuszczówce? Zrób sobie eksperyment

  11. Królik 28 lipca 2015 o 12:36

    Wow, super Pepsi, że rozkminiasz takie rzeczy, ja sama też się zastanawiałam nieraz jak to jest z tymi teoriami, że gotowane pozwoliło nam na rozwój np. muzgu. Często tez czytam o tym ile czasu musielibyśmy poświęcić na jedzenie żeby pozyskać tyle energii co szympans ze swojej szamy, ale gdzieś doczytałam, że one jedzą średnio ok. 6000-8000 kcal dziennie więc nasze skromne 2000-3000 kcal wcale nie brzmi tak strasznie, nawet bez miksowania, no przynajmniej ja nie mam żadnych problemów żeby w co bardziej aktywne dni zjeść 2500, a nawet parę razy zdarzyło mi się 3000, dlatego nigdy nie rozumiem akurat tego argumentu za gotowanym.

    A tak przy okazji to muszę donieść, że ostatnio mam problemy z dodawaniem komentarzy, nie wiem czemu :/ znaczy się nie dodaja się, mam nadzieję, że tym razem się uda.

    1. witoldstrach 28 lipca 2015 o 21:15

      Pepsi, no to bardziej matematycznie podejdę do mojej małej uwagi. Zakładam że 50kg kobieta jak wpakuje w siebie 2500kcal dobrego żarcia, bo o tym mówimy i jest to cała góra jadła, to jest pełna po brzegi i syta. 10% z 2,5kkcal to 250kcla/9=32g fatu. 32/50=0,64g kg masy ciała więc niebezpiecznie blisko granicy 0,5, czyli wartość raczej redukcyjna, niż normala. Takie 0,8-1,0 w/g dietetyki sportowej to baza. Oczywiście mądry organizm się adaptuje, tylko czy to na dłuższym dystansie czasu dobre rozwiązanie. Znam ludzi, którzy jadą na ketonach i 30g węgla dziennie i tak latami i mają się znakomicie. Ja jednak staram się nie popadać w skrajności (teraz :)), ale popadałem i słabo to wyglądało. Równowaga i zdrowy rozsądek, oraz słuchanie własnego organizmu to podstawa. Pozdrawiam.

      PS. Mądre rzeczy piszesz i poruszasz ważne tematy, tylko to popadanie w skrajności zawsze mnie rusza i zmusza do tego, co by coś skrobnąć w komentarzu.

      1. pepsieliot 28 lipca 2015 o 21:35

        na śniadanie jem około 1200 -1500 z czego 500 zaraz zamienia się w energię, nigdy nie czuję się przejedzona, zawsze mogę zacząć biec

        1. Kosmita 29 lipca 2015 o 19:21

          To ile tych bananów ? Skoro mówisz 1200 1500. Tzn. Z 11- 16 bananów plus zielsko plus trochę innego owocu ? W 20 minut to zjedz ? I co ? jak nie pójdziesz biegać przed lub po takim szejkuu to chcesz mi powiedzieć że będziesz się czuła fajnie ?

  12. agnieszkaanka 28 lipca 2015 o 22:30

    Czesc Pepsi, sledze twojego bloga od roku ponad, zmienil on moje myslenie o zdrowiu, zarazilam tez tym meza. Ostatnio odeszla jego siostra na bialaczke, nie dala sie zarazic mysla, ze moze wspomoc swoje leczenie. Dzisiaj maz dowiedzial sie ze ma czerniaka, moj uprawiajacy sporty maz, bez nalogow, jedzacy tony owocow ma nowotwor zlosliwy. Chcemy uderzyc w alternatywe, podpowiedz/podpowiedzcie co robic? Chce jechac na konsultacje do dr Pokrywko, ale moze inni lekarze? Z gory dziekuje.

    1. pepsieliot 29 lipca 2015 o 11:08

      Agnieszko cześć, wszystko będzie dobrze, zamierzam napisać artykuł, ale póki co Bakłażan, Bloodroot i herbata Essiac, o herbacie Essiac pisałam, więc możesz znaleźć, Bloodroot wygoolasz, a o bakłażanie (znam to z wielu źródeł) ale wrzucam Ci Mercolę http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/12/10/vitamin-d-exposure-possible-natural-cure-for-skin-cancers.aspx
      skupił się włąsnie na bakłażanie (w innych źródłach czytałam, ze jeszcze lepiej działa z octem, ale nie podano jakim, myślę, że chodzi o jabłkowy)

      1. Oktawson 31 lipca 2015 o 15:05

        Wdał się temat nowotworów, więc pytam. Czy ktoś może podsunąć skuteczny protokół do leczenia raka płuc? Mój ojczym (będę go nazywać tutaj J., jako że zwracam się do niego po imieniu) miał operacje 3 dni temu, w czasie której wycięli mu 1/3 płuca z narośniętym guzem (histopatologia śródoperacyjna wskazała na nowotwór złośliwy, jednak dokładne wyniki będą za ponad tydzień). Dieta w szpitalu woła o pomste do nieba!!! Zwyczajowo podają mięsko, chlebek, cukier (sic!) do herbatki i inne ‚dobrodziejstwa’, właściwie od razu po operacji!!! Słowem nawet nie wpsominają o zmianie diety, o produktach koniecznych do wspomagania naturalnych możliwości organizmu do samonaprawy!!
        Jak już było wiadomo, że coś jest nie halo w temacie, to zapodałam J. kwestie łykania wit.D3 (zaczął łykać 5000 jednostek dziennie – rzeczywisty poziom na razie jeszcze bardzo niski), zaczął też jadać gorzkie pestki moreli, ograniczył (nie wyeliminował!!!) spożycie cukru. Poza tym nie pali (choć ładnych lat temu dużo), piwko a i owszem chlapnie, czasami coś mocniejszego, ma 70 lat.
        Problemem jednak jest również to, że zdanie lekarzy jest dla niego ważne, a moje jako nie-lekarza już troche mniej. Obawiam się, że zaordynują mu chemię… Brakuje mi autorytetu, a chciałabym mu pomóc. Własnemu ojcu nie zdążyłam (zmarł z powodu raka okrężnicy). Nie miałam jeszcze takiej wiedzy jaką mam teraz.
        Z góry dzięki za odpowiedź/zi

    2. grzegorzadam 30 lipca 2015 o 20:50

      Czerniak to nie jest rak skóry, to objaw.
      Natychmiast starałbym się doprowadzić pH do 7.5, kupic paski pH, i mocno alkalizujące środki, soda z cytryną lub podobne, średnia dzienna powinna dojść lekko powyżej 8.0.

      Polecam to:
      ”Jeżeli ktoś szuka pomocy, szuka metody leczenia raka powinien moim zdaniem zacząć od przeczytania książki „Rak nie jest chorobą” – Andreas Moritz
      Z uwagi na to, że ja sam chorowałem i chorowała osoba mi bardzo bliska przeczytałem wszystko lub prawie wszystko o leczeniu raka. Po kilkuletnim studiowaniu dostępnych materiałów oraz na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji twierdzę, że
      – nie należy poddawać się badaniu histopatologicznemu (zero brania wycinków z guza)
      – nie należy poddawać się chemioterapii (niech sobie aplikują ci, którzy to sprzedają)
      – należy przeczytać wspomnianą książeczkę (autor ma dużo racji)
      – zapoznać się z pracami Ratha, Paulinga itp.
      – należy odstawić cukier i wszystkie potrawy i napoje, które zawierają cukier lub słodziki
      – nie jeść pokarmów zawierających konserwanty, wzmacniacze smaku, barwniki i aromaty
      Na początek wystarczy 🙂 (….)

      Przez kilkanaście lat zebrałem dość dużo doświadczeń i wiedzy na temat raka. Sam chorowałem trzy razy, a brat cztery.
      Nie wiem jak leczyć każdego raka, ale wiem jak wyleczyć czerniaka. Trzeba zrobić plyn Lugola tylko dziewięć razy mocniejszy i smarować kilka razy dziennie. Czerniak będzie pokrywał się strupami, które będą odpadać aż zostanie zdrowa tkanka.”
      Z forum DI.

      Coldwell stosuje do czerniaka olej konopny… właśnie u nas trwa ‚walka’ w tej sprawie…

      I wit D3 w dużych ilościach chocby od jutra..

      Tu opis konkretnego przypadku wyleczenia raka- woda utleniona:

      http://vibronika.eu/swiadectwojurka.pdf

    3. grzegorzadam 30 lipca 2015 o 21:20

      ”Czerniak natomiast rozpoznawany jest głównie u ludzi mających duży zasób gotówki i nikłą wiedzę biologiczna, typu aktorzy, prawnicy, kupujących olbrzymie ilości tzw. kosmetyków. I pomimo wielu prac udowadniających niedobór witaminy D w organizmach Polaków, nadal żaden „specjalista” zdrowia publicznego nie występuje z wnioskiem o konieczność jej suplementacji u dzieci i młodzieży, nie wspominając o osobach starszych. A czym się zajmuje na przykład Komisja Zdrowia w Sejmie? Wiadomo, wzrostem handlu szczepionkami, pragnąc wprowadzić dodatkowe szczepionki przymusowe.

      A co na temat niedoboru witaminy D ma do powiedzenia nauka, ta prawdziwa, niedopuszczana do świadomości ludków nad Wisłą? Tytuły prac naukowych z tego zakresu są jednoznaczne: „Niski poziom witaminy D w dzieciństwie związany jest z wysokim ryzykiem chorób serca, ciężkim udarem i rakiem w wieku dorosłym” (23.02.2015), „Niedobór witaminy D w dzieciństwie skutkuje wysokimi kosztami zdrowia w późniejszym okresie”. Autorzy stwierdzają, że niedobór witaminy D u matek w ciąży zwiększa prawdopodobieństwo występowania cukrzycy typu I u dzieci. Ten niedobór witaminy D u ciężarnych powoduje również częstsze występowanie astmy i alergii u dzieci. Niski poziom witaminy D u małych dzieci skutkuje częstszym występowaniem stwardnienia tętnic w wieku średnim. W innym badaniu brało udział 2150 osób. Badania rozpoczęto w 1980 roku. Autorzy przebadali ich ponownie w wieku 45 lat. Uwzględniono wszelkie możliwe parametry takie jak: dieta, styl życia, praca, ciśnienie krwi, poziom lipidów, palenie tytoniu itd. Poziom co najmniej 50-70 ng uznawany jest prawidłowy. Okazało sie, że dzieci, u których poziom był poniżej 15 ng, dwa razy częściej miały zmiany miażdżycowe („Journal of Clinic Endocrinology & Metabolizm”).

      Proszę mi pokazać położnika, ginekologa, lekarza rodzinnego, który zlecił w ostatnim 20-leciu ciężarnej kobiecie wykonanie badania poziomu witaminy D i żelaza? W innym badaniu udowodniono, że niski poziom witaminy D u ludzi w wieku średnim może zwiększyć ryzyko zawału serca o 50%. A jeżeli już masz zawał, to przy niskim poziomie witaminy D śmiertelność wzrasta o 100%. Proszę mi pokazać kardiologa, który zlecił swojemu choremu wykonanie badania poziomu witaminy D? Przecież oni wszyscy są tresowani do badania poziomu cholesterolu, chociaż liczne prace udowodniły, że poziom ten nie ma wielkiego znaczenia. Ale to jest właśnie nowoczesne leczenie w wydaniu krajowym. Wykonuje się procedury i ma spokojne życie, plus tytuły.”
      Dr J. Jaśkowski – fragment

      Zbadajcie poziom OH25, i Vigantol w kroplach lub D3+K2 – jest na blogu..
      I płynem Lugola ”gęstym” smarowanie j.w. …

      1. bega 4 sierpnia 2016 o 13:15

        Grzegorzadam ile żelaza powinna mieć kobieta w ciaży? bliżej dolnej granicy czy bliżej górnej?

        1. grzegorzadam 5 sierpnia 2016 o 09:04

          Dr Last uważa, że poziom żelaza jest tylko jednym z elementów równowagi pierwiastkowej.
          Nie zaleca dodatkowej suplementacji, jeżeli o to chodzi.
          Mamy za dużo żelaza i wapnia, w suplementach również, a za mało selenu, magnezu i cynku np.

          W ciąży trzeba zwracać uwagę na prawidłowe występowanie wszystkich minerałów i witamin.
          Można zrobić APW, które pokaże niedobory i nadmiary.

    4. grzegorzadam 30 lipca 2015 o 22:00

      ”Czerniak : leczenie wg Tulio Simoncini > „Cancer is a Fungus – A Revolution in Tumor Therapy”
      PROTOKÓŁY LECZENIA (dr. Simoncini) wytyczne dla lekarzy.
      Informujemy, że podczas leczenia wymagającego jedynie podawania kroplówek, płukania (whashing), picia oraz w przypadku łuszczycy lub raka skóry nadzór lekarza jest wskazany. W przypadku pozostałych typów nowotworów udział lekarza jest obowiązkowy.

      Czerniak i rak skóry

      Wziąć 7% roztwór jodyny
      Nakładać roztwór małym pędzelkiem 20-30 razy nieprzerwanie raz dziennie.
      Po kilku dniach pojawi się strup
      Gdy zacznie unosić się na brzegach, nie dotykać ani nie odrywać go.
      Pozwolić prostu na spływanie jodyny, co pomoże w odpadnięciu strupa
      Kontynuować leczenie chorego miejsca aż do odpadnięcia trzeciego strupa
      W tym momencie najprawdopodobniej skóra będzie wyleczona
      Efekt uboczny: niewielki ból. ………………..”

  13. Not Milk 29 lipca 2015 o 00:28

    Po lekturze tego posta przypominałem sobie dawne dyskusje na Twoim blogu między Jazz (poglądy wyrażone w tym poście są zbliżone do jej postrzegania kwestii naturalności odżywiania wegańskiego) oraz Jahem. Dziękuję Tobie Pepsi za ten wartościowy i bardzo przydatny wpis. Mocny owocowy ścisk!!! 😀

    1. pepsieliot 29 lipca 2015 o 10:26

      No bo Not Milku wracam do niektórych starych wartościowych, zagrzebanych postów, uaktualniam je, zmieniam, dopisuje i w okresie wakacji wrzucam, cieszę się, ze Ci się spodobało, ściskam2

  14. marycha 29 lipca 2015 o 07:12

    Pepsi, a co Ty jesz na sniadanie i w ogóle jak wygląda Twój dzienny jadłospis?

    1. pepsieliot 29 lipca 2015 o 10:21

      Na Instagramie , zdjęcia obok wpisów, są pokazane nasze, moje i G. śniadania. Są bardzo duże.

  15. Ola 29 lipca 2015 o 07:54

    Od dlugiego czasu mysle o diecie raw lub chociaz dr Dabrowskiej. Nie trawie jednak owocow i mam problem z gryzieniem, np.salat, czy innych rzeczy wymagajacych posiekania. Szukam alternatywy i szukam.. 🙁

  16. agnieszkaanka 29 lipca 2015 o 09:48

    Hej, czy ktoś wie ile kosztuje pierwsza wizyta u dr. Pokrywka? Dodzwoniłam się do niego, ale niewyraźnie było słychać, nie chciałam dopytywać się trzy razy. Z góry dzięki

  17. agnieszkaanka 29 lipca 2015 o 14:57

    Pepsi, dzięki za informację. Tłumaczę sobie powoli artykuł Mercoli, ale on tam o prewencji raka skóry dość dużo pisze, rozumiem, że i na istniejącego raka dobroczynny wpływ mają te warzywa z tabelki?
    Czy masz może jakieś dobre źródło herbaty Essiac? Bakłażan jest na liście szczęśliwej piętnastki, czy to oznacza że może być z biedronki, wypucowany w kąpieli kwaśno-zasadowej?
    Czy masz jakieś dobre źródło organicznych brokułów? z Lidla, z ryneczku Bio wyszła nie wiedzieć czemu marchewka, była dostępna zimą a teraz nie. Szczerze mówiąc ubogo się zrobiło w tym Lidlu w ryneczku Bio…
    W piątek jestem umówiona z dr Pokrywka na wizytę. Czytałam w internecie że on zaleca ubogowęglowodanową dietę, z uwagi na fakt że rak żywi się cukrem i węglowodanami. Jak to ma się do szejków owocowych?

    1. pepsieliot 29 lipca 2015 o 15:25

      Brokuły masz zawsze w Organicu, trochę tam drogo, ale przynajmniej zawsze jest dostawa w piątki i chyba jeszcze raz w środku tygodnia. Z Essiaciem nie jest tak łatwo, może ktoś na blogu się odezwie i nam podpowie, a bakłażan może być zwykły. Poszukaj w necie, dokładnie jak się go używa.

  18. agnieszkaanka 30 lipca 2015 o 13:48

    Hejka Pepsi,
    właśnie przeczytałam o tym roztworze z bakłażana z octem, który zabija czerniaka. To jest coś niesamowitego i niewyobrażalnego, że to może pomóc. Zamierzam zrobić to dzisiaj i za trzy dni będzie gotowy. Powiedz mi tylko, że ja w jakikolwiek sposób mogę tym zaszkodzić mężowi? To nie może mieć takiego skutku, że zamiast pomóc, w skrajnie niekorzystnych warunkach np. zaktywizuje jeszcze tą cholerę? Dzięki z góry

  19. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 22:29

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze