logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
422 online
55 262 677

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Matka małpa i poprawiająca stopnie spirulina

    baby-monkey-with-his-mother-holding-her-on-back-pictures-1600x1200Badacze porównywali wyniki w nauce wśród 549 senegalskich uczniów szkół podstawowych tuż przed rozpoczęciem suplementacji spiruliną i zaraz po.
    Po dwóch miesiącach suplementacji spiruliną średnia wydajność intelektualna dzieci wzrosła o 10 procent. Takie wyniki są już istotne statystycznie.

    Morning Małpy i Aspirującym, żeby tylko Małpą nie być też ukłon.

    Wyłączając młodzieńcze i w ogóle wpadki, wiele kobiet w pewnym wieku koniecznie chce mieć dziecko. Często jest to irracjonalna i atawistyczna chęć do rozmnożenia się, ale też coraz częściej nawet nie poczęte jeszcze dziecko ma już wyznaczoną misję do spełnienia.

    Teraz z kolei wyłączając, co zrozumiałe, rody królewskie, arystokrację i potencjalnych spadkobierców fortun, w tym nawet nuworyszowskich, można domniemywać, że względy przekazania następcy nawet małego dziedzictwa z pewnością odgrywają rolę i trzeba przyznać, że z punktu widzenia dziecka, jest to jeden z bardziej miłych powodów dla progenitury powoływania jej do życia, aby jako synal, lub córa zostać obdarowanym dajmy na to mieszkaniem i kasą. Dziecko nie pogardzi.

    Jednak miliony potencjalnych dzieci na świecie w założeniach ma do spełnienia inne misje, takie jak:

    pomoc w złapaniu męża, podtrzymanie ślicznych i mądrych genów tatusia, bo mnie porzuci jak mu nie urodzę sobowtóra, scalenie rozpadającego się związku, zapchajdziury, kiedy potencjalna mamusia nie ma co ze sobą zrobić, nudzi się i chce się czymś słodkim zająć, szantarzu emocjonalnego, zapewnienia sobie na starość opieki, udowodnienia czegoś sąsiadom, stworzenie wraz z mężusiem czegoś wspólnego i doskonałego, takie geny nie mogą się przecież zmarnować, większego przydziału metrażu, na przykład mieszkania komunalnego, we Francji HLM, w ekstremalnych przypadkach, jako dawcę organów dla drugiego dziecka, a nawet, w przypadku małych córeczek, na sprzedaż.

    Kiedy odrzucimy skrajne noty, a także wpadki i biologiczną bombę zegarową tik tak tik tak, na pierwszy plan wyłaniają się dwa powody poczęcia dziecka: pierwszy, to nas połączy w sensie z mężusiem do końca świata, z odnogą w kształcie, nigdy się ode mnie nie uwolnisz mężusiu, oraz może teraz moje życie będzie miało jakiś sens.

    I powiem Wam droga Socjeto, że wszystkie są do dupy, i to z jednego nadrzędnego powodu, że nie chcemy być Małpą. Nie potrafimy nawet.

    Żeby mieć dziecko powinnaś, albo być już Małpą, albo się w nią zamienić.

    Wiele kobiet po latach, gdy wspomina wczesne macierzyństwo, gdy były dla swoich dzieci na prawdę wszystkim potwornie żałuje, że właśnie robiły wszystko, żeby się od małpiego macierzyństwa wymigać. Żałują jak nie wiem co, że nie były matką Małpą.
    Jako zwykłe ludzkie Matki, głównie chciały się w końcu wyspać, żeby wkrótce szkoła zabrała dziecko na długą wycieczkę, żeby je w ogóle wysłać do szkoły, do przedszkola, a nawet do żłobka, żeby przyszła pomoc, żeby babcia wzięła dziecko choć na weekend, żeby ktokolwiek się po prostu zajął, nauczył, a one żeby wreszcie mogły iść do pracy, która jawiła się jako przemiła od dziecka odskocznia.

    Zostajesz matką, wielbisz swoje dziecko do bólu i jednocześnie nienawidzisz faktu, że jesteś matką.

    Paradoksalnie, do pewnego momentu matki akurat starają się ograniczyć kontakt z dzieckiem do minimum, mówiąc wyświechtaną gadkę szmatkę, jak wytarta płyta: dziecko chyba nie chce mieć nieszczęśliwej mamusi, a szczęśliwa mamusia, to ta co realizuje się w pracy, no chyba dziecko nie wyobraża sobie, że mamusia będzie na prawdę szczęśliwa budując piramidki z klocków Lego, albo zmieniając ubranka Barbie, mamusia musi zarobić pieniążki, czyli mamusia najczęściej musi nawiać. Mamusia musi się realizować to jedno, a jednocześnie mamusia nie chce, ale musi, to drugie.

    Następnie mamusię odciąża szkoła, byle jak najdłużej tam siedziało i wiele zajęć poza szkolnych, bo jest się dobrą mamusią i dziecko musi władać szpadą, dobrze się czuć na wielbłądzie, i posługiwać najnowszym smartphonem w języki jidisz.

    Potem następuje właśnie ten paradoks,

    wtedy kiedy dziecko należy wręcz wypchać z domu, dać mu z radością odejść do samodzielności, mamusiom nagle jest smutno i zaczyna się mamuś żebranina, gdyż teraz to by chciały z dużym dzieckiem stale się widywać, a jak jest dorosłe, to już szantaż na całego.

    Dziecko nigdy nie było mamusi własnością, nie urodziła go SOBIE, a jego wizerunek nie może być przez mamusie dowolnie upubliczniany.

    Nie powinnaś bezkarnie wrzucać zdjęć swojego dziecka na Fejsbunia, być może dyrektor korporacji, albo nawet sprzątacz nie będzie chciał wyszukiwać swoich zdjęć w necie dajmy na to, jak siedzi w pojemniku na pościel. Ale też z tego powodu, że cudzego wizerunku nie można upubliczniać bez jego zgody. Nie możesz przewijać swojego dziecka przy innych, jak masz potrzebę, to własne genitalia pokazuj przechodniom, chociaż chyba za to się idzie siedzieć.

    Owszem matka Małpa się nie ceregieli, ale też sama wobec siebie stosuje ten sam dress code. Nie upubliczniaj tego, co nie jest Twoje Matko.

    Tymczasem co robi taka matka Małpa, czyli kiedyś nasz pierwowzór zachowania?
    Jak chcesz mieć dziecko, to nie przypisuj mu żadnej roli. Niech się urodzi kiedy przyjdzie czas, i jak małpa całkowicie mu się oddaj.

    momonkey_291Bądź z nim, baw się, pracuj, kształć, naucz, nie może się kiedyś w przyszłości uczyć filetowania aloesu z internetu, ty go wszystkiego naucz, mądrości małpy, ucz go języków i matematyki i cały czas z nim bądź, a jak stanie się samodzielny, to go wyrzuć z domu i niczego nie oczekuj. Jeżeli faktycznie mądrze spędziłaś czas ze swoim dzieckiem, nie będziesz odczuwała syndromu pustego gniazda, bo dziecko ciebie również czegoś nauczy, że jesteś wspaniałą, umiejącą zatrzymać się w bezruchu, piękną osobą, matką Małpą.

    Matka Małpa po odchowaniu dziecka z radością wraca do swoich małpich spraw. A ma ich bez liku.

    Jeżeli będziesz musiała pracować, znaleźć pracę, żebyś mogła być ze swoim dzieckiem przez cały czas. W pewnym wieku może włączyć się ojciec, jakbyś szła do ubikacji, uśmiech, jest to nawet dla dziecka wskazane, ale do pewnego momentu małpie dziecko potrzebuje tylko Matki, nie zmieniaj tego.

    Jest jeszcze sprawa wspólnych porodów, nie rób tego. Twoja pochwa na czas porodu jest całkowicie oddana dziecku, mąż, czy tylko ojciec dziecka, tak zwany tatuś nie musi poznawać jej świetnych właściwości.
    Uchroń dualizm swojej pochwy, niech się nie stykają te dwa światy, będziesz szczęśliwsza.
    Mąż, facet, kopulacja z oralem, to jedna jej kapitalna strona, a druga to świat Twojego dziecka.
    Poród najlepiej w ciszy, skupieniu i najlepiej w samotności. Inni dla bezpieczeństwa czekają za drzwiami.
    To brednie, że facet jak nie przetnie pępowiny, to nie będzie aż tak mocno z dzieckiem związany, to wymyślone absurdy, żeby płacić majątek za prywatne kliniki.

    Jedna wagina to potężna broń, trzymaj tę oręż nie myląc jej dwóch funkcji.

    Zamieniłaś się w Małpę, ale od dawna zniknęły instynkty, już sama nie wiesz co jest dla Twojego dziecka dobre.

    Jak najdłużej karm go piersią i jak tylko możesz chroń od szczepień.

    Kupiłam szczeniaka Grizli, bo strasznie gryzł i pan weterynarz powiedział, gdyby nie był szczepiony mógłby wychodzić już na dwór, bo miałby naturalne od matki przeciwciała, ale że się go zaszczepiło to teraz jest okres kwarantanny, kiedy nie może się kontaktować z innymi psami, bo zaraz złapie nosówkę.
    Pytam się, czy takie rzeczy nie działają w przypadku innych ssaków, w tym nas ludzi? Oczywiście to jest dykteryjka, ale widziałam wiele opracowań, które zaświadczają, że szczepionki to przekręt i do tego bardzo trują i mogą być przyczyną wielu chorób u dzieci w tym autyzmu.
    Widziałam też opracowanie danych historycznych, odnośnie wprowadzania szczepionek, a ilości zachorowań na przestrzeni dziesięcioleci. Jak będziecie cierpliwi, wszystko kiedyś znajdzie się na tym blogu. Tu będzie wszystko, tylko na razie sama to robię, więc stale muszę dokonywać wyborów, oczywiście słucham Was droga Socjeto, w tym Matki i matki Małpy i odpowiadam.

    Czym karmić małe dziecko?

    A więc kiedy zaprzestaniesz karmienia piersią, albo jak już dziecko będzie jadło inne rzeczy musisz pamiętać, o czym nie tak dawno pisałam, że dziecko ma mały brzuszek i należy mu dawać jak najbardziej pożywne jedzenie w formie jak najbardziej skoncentrowanej.

    avo

    Na pierwszym miejscu jest awokado, potem są różnego rodzaju fasole, oczywiście kiedy nie jest witarianinem, bo fasole trzeba gotować. Świetnym rozwiązaniem są bataty.

    batTaki kremik ze słodkich ziemniaków jest bardzo pożywny i zwykle dziecku bardzo smakuje.

    SONY DSCWażny dla dziecka jest olej kokosowy. Dla nie wegańskich dzieci proponuje się jajka, jako świetne źródło aminokwasów i kwasów tłuszczowych omega, ale co do jajek, oczywiście zakładam, że tylko rozmawiamy o tych zero, jako poważnego alergenu jest stale otwarta kwestia sporna.

    beans

    Pisałam nawet o tym artykuł, na podstawie danych, które ściągnęłam ze strony dr. Cousensa.
    (poniżej wstawka o jajach, jak kogoś nie interesuje proponuję przeskoczyć ultramarynę)

    Oto tekst o jajkach, był zagrzebany w jednym z najstarszych moich wpisów:
    Może kogoś zaciekawi. Z blogu dr.Cousensa. Duże fragmenty. 
    Jest wiele powodów dla których odradza się jedzenia kurzych jaj bez względu na to , czy nioski są karmione ekologicznie, pozostając na tak zwanym wolnym wybiegu, czy też w piekielnych klatkach, karmione czymś strasznym.
    Pomijając fakt, że jajo jest to kurza menstruacja i już samo to nie niesie dla nas apetycznych skojarzeń, to jeszcze z punktu widzenia zdrowia nie jest ono dobrze tolerowane przez większość ludzi.
    …”Według badaczki , biochemika Laury Power jaja wywołują negatywną reakcję organizmu tak jak do walki z agresywnym najeźdźcą tworząc najistotniejsze przeciwciała biorące udział w odpowiedzi wtórnej immunoglobulinę G (IgG). Trzeba zaznaczyć, że wszystkie grupy krwi mocno reagowały na jaja tworzeniem przeciwciał IgG.
    W jej badaniach opublikowanych w „Dzienniku odżywiania i medycyny środowiskowej” w zakresie biotypu diet dotyczących powiązań grup krwi z alergiami pokarmowymi, na podstawie konkretnych pomiarów stwierdzono:

    eggGrupa krwi A1, poważne przeciwciała IgG po zjedzeniu jaj
    Grupa krwi A2, najwyższe i najbardziej surowe przeciwciała IgG po zjedzeniu jaj ze wszystkich rodzajów krwi.
    Grupa krwi B, drugie po grupie A2 najwyższe reakcje przeciwciał IgG.
    Grupa krwi O, ciężka reakcja na jaja
    Grupa krwi AB, silna reakcja na jaja
    Grupa krwi Rh-, ciężka reakcja na jaja
    I o ile inne pokarmy wywołujące reakcje alergiczne po spożyciu, wykazywały bardzo zróżnicowaną reakcję tworzenia się przeciwciał IgG we krwi dla jej różnych grup, o tyle po spożyciu jaj dla wszystkich grup krwi reakcje te były konsekwentnie duże.

    Oprócz produkcji najsilniejszych przeciwciał immunoglobuliny G dla wszystkich typów krwi istnieje bardzo poważne ryzyko zatrucia salmonellą i innymi chorobami, które kurze jaja przenoszą.

    Może to być również rodzaj wirusa znalezionego w organizmie kury wywołującego nowotwory, który może być przenoszony na ludzi poprzez spożywanie jaj. Ten wirus został wyłoniony przez dr. Peytona Rousa w guzach rozwijających się w ciele kury i kurczaków i okazał się przenoszony przez jedzenie jaj do organizmu człowieka. Ta pionierska praca przyniosła mu Nagrodę Nobla w 1966 roku.
    Natomiast opracowanie naukowe Virginii Livingston Wheeler silnie sugeruje, że większość współczesnych kurczaków mają nowotwory złośliwe, które mogą być przenoszone na ludzi tak samo jak wirus odkryty przez Rousa. Dr Rous, laureat Nagrody Nobla i wieloletni badacz w Instytucie Rockefellera Badań Medycznych stwierdza się, że 95% sprzedawanych kurcząt w Nowym Jorku choruje na nowotwory. On także zgadza się z innymi naukowcami, twierdząc, że rak kurczaka jest przekazywany człowiekowi.
    Muszę jednak zaznaczyć, że przenoszenia tych wirusów nowotworowych z kurczaków na ludzi nie zostało jednoznacznie udowodnione. Ale adwokat konsumentów Ralph Nader mówi, że nie ma również żadnych dowodów, że ten rak nie jest przekazywany człowiekowi.

    Szacuje się, że około jedna trzecia komercyjnych kurcząt jest zakażona salmonellą. Większość z miliona przypadków zatruć pokarmowych rocznie pochodzi od salmonelli. Ludzie, którzy jedzą mięso, są też narażeni na większe ryzyko różnych infekcji wirusowych, bakteryjnych, grzybiczych.
    W jednym z badań małp karmionych mięsem krów chorych na białaczkę, 100 procent małp zachorowało na białaczkę po upływie roku. To może wyjaśniać, dlaczego w Danii, gdzie jest wysoka stopa białaczki u krów, istnieje także wysoka stopa białaczki u dzieci. Innymi słowy, transmisja chorób zwierzęcych na ludzi nie jest niczym niezwykłym.
    Jaja zawierają takie same ilości toksyn jak inne produkty zwierzęce i mogą mieć taki sam wpływ jak mięso na przenoszenie chorób na człowieka.
    W rzeczywistości, okresowe badania w USA wykazały że zarówno kurze jajka jak i kury były silnie zanieczyszczone PCB po tym jak były karmione rybami, które zostały skażone PCB. Mamy teraz problem nie tylko pestycydów i herbicydów, ale także toksyn, które gromadzą się i tworzą związki w ciałach zwierząt wyższych w łańcuchu pokarmowym. Jedzenie wyższe w łańcuchu pokarmowym, czyli też jedzenie jaj naraża organizm na zwiększony poziom toksyn w tym pierwiastków radioaktywnych.

    cd, głównego nurtu:

    spir tabDo zielonych szejków możesz już dodać dziecku odstawionemu od piersi 1 gram spiruliny, albo chlorelli.

    Jeżeli chodzi o spirulinę, to jest to najlepsza forma białka dla człowieka. Masa chlorofilu, 15 aminokwasów, masa witamin i minerałów, w tym najlepiej przyswajalne żelazo, a białka 14 razy więcej niż w idealnej wołowinie, której przecież nie ma. Idealnej w sensie. Spirulina pozwala wyłapać metale ciężkie, które dostały się do organizmu, a także uratowała wiele dzieci po Czernobylu, ale też w obecnej sytuacji, kiedy cały świat jest narażony na skutki zniszczenia elektrowni jądrowej w Fukushimie, a więc spirulina działa na korzyść wielu ludzi na świecie, nie wyłączając również dzieci.
    Jeżeli chcesz, aby Twoje dziecko szybko się uczyło i zapamiętywało mądre informacje, które mu przekazujesz, i lepiej kojarzyło fakty, przydatna w życiu umiejętność, to przytaczam następujące badanie:

    Badanie wydajności akademickiej przeprowadzono przez senegalskich naukowców Senegalu i opublikowane we francuskim czasopiśmie Sante Publique w 2009 roku.

    Badacze oceniali skuteczność programu rządowego mającego na celu poprawę stanu odżywienia dzieci w wieku szkolnym z suplementem spirulina.

    Dzieci spożywały 2g spiruliny (zmieszane z 10 g miodu do smaku) raz dziennie przez 60 dni.

    dzieci w szkole

    Badacze porównywali wyniki w nauce wśród 549 senegalskich uczniów szkół podstawowych tuż przed rozpoczęciem suplementacji spiruliną i porównywali wyniki po dwóch miesiącach supelmentacji. Przeciętny wiek dzieci wynosił siedem lat i siedem miesięcy.

    Po dwóch miesiącach suplementacji spiruliną średnia wydajność intelektualna dzieci wzrosła o 10 procent. Takie wyniki są już istotne statystycznie.

    Badania wykazały, że spirulina poprawia poprawia zarówno zdolności poznawcze jak i psychiczne, głównie z tego powodu, że zawiera duże ilości L-tryptofanu – aminokwasu potrzebnego organizmowi do syntezy neuroprzekaźników serotoniny i melatoniny.

    Innym możliwym wytłumaczeniem jest to, że spirulina poprawia ogólny poziom zdrowia związanego z idealnym odżywianiem, co zostało silnie skorelowane z wynikami w nauce, gdyż spirulina to nie tylko kompletne białko, ale również 60-70 procent białka w masie, czyli znacznie więcej niż w soi i czerwonym mięsie. Jest bogata w witaminy A, C, D i E, jak również witaminy z grupy B. Zawiera także różnorodne minerały, przeciwutleniacze i kwasy tłuszczowe, które jak wykazano, przyczyniają się obok innych swoich zalet do zwalczania uszkodzeń komórek.

    Oczywiście spirulina jako super antyoksydant, czysty chlorofil, jest bardzo korzystna dla wszystkich grup wiekowych. Znalazłam bardzo poważne opracowanie, jak działa spirulina na osoby starsze, które mają problemy z przyswajaniem witamin i minerałów z jedzenia.
    Klinicznie udowodnione właściwości spiruliny znacznie przekraczają nawet te wymienione niezwykłe korzyści. Wykazano, że pomaga organizmowi zwalczać zakażenia, schudnąć, obniżyć poziom cholesterolu, a nawet zapobiec zapaleniom związanym z chorobami serca. Walczy z niedokrwistością (ma szczególnie dużo żelaza), oczyszcza krew i usuwa metale ciężkie i inne substancje toksyczne z organizmu.
    Wykazano również, że spirulina zwiększa energię, pomaga kontrolować głód, a raczej apetyt, łagodzi niepokój, depresje, zmęczenie, stres i zespół napięcia przedmiesiączkowego. Jest też jednym z najbardziej skutecznych naturalnych sposobów, aby złagodzić objawy alergii i kataru siennego. Spirulina jest również pomocna w walce z zapaleniem stawów, alkoholizm, opryszczką, a nawet raka.

    Wszystkie te korzyści mogą już mieć miejsce przy spożyciu zaledwie 2-3 gramów spiruliny dziennie.

    Źródło:
    TUTAJ

    Pa Kochane Małpy, pe

    PS
    Nie jestem lekarzem i nikomu niczego nie radzę, gdyż mi nie wolno. Dodatkowo, kiedy jesteś w ciąży, lub chorujesz na fenyloketonurię lub zaburzenia autoimmunologiczne, ze względu na zawartość fenyloalaniny skontaktuj się z lekarzem. Jeżeli nigdy nie brałeś spiruliny zacznij od małej porcji pół gramowej. Zawsze ktoś może być uczulony, jak na każde jedzenie.

    (Visited 2 637 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Jaspis 2 listopada 2013 o 13:47

      Pepsi,
      Jak wytłumaczyć komuś , że będąc na 80/10/10 warto się wspomagać spiruliną, czy chlorellą skoro twórca tej diety wyklucza stosowanie tych superfoods ?
      Dr.Graham uważa, że wszystko co ciało potrzebuje jesteśmy w stanie dostarczyć ze świeżych owoców, warzyw, nasion i orzechów. Dalej pyta dlaczego to niby wysuszone i sproszkowane rośliny czekające na zjedzenie czasami kilka lat mają być lepsze od świerzych ?

      1. pepsieliot 2 listopada 2013 o 14:56

        a Cousens, który leczy cukrzycę w 30 dni uważa że jak najbardziej tak. Dleczego czekają kilka lat na zjedzenie? na co czekać? Banan też długo żyje sobie i dzieją się z nim różne rzeczy, zanim do nas dojeżdża, bynajmniej nie dojrzewa na palmie, to raz, a po drugie Graham mieszka na Kostaryce, i ma tyle witaminy D, ze być może wszystko mu się z jednego liścia wchłonie. Moje wyniki poprawiły się dopiero po spirulinie. Powiem Ci szczerze, że nawet nie czytam już Grahama, to co miałam wziąć od niego to wzięłam, bardziej jestem skupiona na linii Gersona i tej strefy błękitnej z Florydy. Po prostu każdy niech idzie własną drogą, ja nikogo nie namawiam, bo to nie moja sprawa, ale cała moja rodzina to już co innego

    2. Agu 2 listopada 2013 o 16:10

      Ale czy czasem spirulina nie zmniejsza wchłanialności witaminy b12?

      1. pepsieliot 2 listopada 2013 o 17:19

        Nie wręcz przeciwnie, z witaminą B12 jest inna sprawa, że w spirulinie jest masa witaminy B12, tylko, że to jest jej analog strukturalny, czyli faktycznie nie przydatny dla człowieka, czyli nie można traktować spiruliny jako źródła witaminy B12, a jedynie pozostałych z grupy B, w które jest bogata, i oto tylko chodzi

        1. Agu 2 listopada 2013 o 20:40

          Pytam, bo w grupie witariańskiej na fejsbuku nie raz o tym była mowa i zawsze ktoś wspomniał, że spirulina zahamuje wchłanianie się b12. I to, w sumie, jedyny powód, dla którego jeszcze się w nią nie zaopatrzyłam. Podeślesz jakieś źródło nt do poczytania? 🙂

    3. Kiki 2 listopada 2013 o 19:56

      Pepsi. Chciałam Ci bardzo podziękować za ten post. Czuję jak by był pisany specjalnie dla mnie! Zadziwia mnie to, że są jeszcze ludzie na świecie, którzy maja refleksję w ogóle nad czymkolwiek. A już refleksję dotyczącą jedzenia, zasadności macierzyństwa? Hmmm Takich ludzi jest coraz mniej. To takie niepopularne. Przecież mięso należy jeść bo jest zdrowe. Kto to widział żeby żywić się tylko roślinami? Bycie matką? Przecież to obowiązek wobec społeczeństwa, wobec męża, partnera. Ostatnio mam szczególnie trudno. Bo nie dosyć, że nie jem mięsa, to jeszcze nie chcę rodzić. Kosmitka totalna i to jeszcze z planety z poza układu słonecznego. Czytanie takich wewnętrzności daje mi całkowitą nadzieję, że nie wszystko stracone. Że są jeszcze ludzie którym nie jest obojętne to co się dzieje na świecie. Że są ludzie, którzy walczą – z wiatrakami co prawda, ale walczą. Nie poddają się. Nie dają sobie prawa do tego aby szukać usprawiedliwienia dla swoich własnych kretyńskich działań. I nie chcę tu nikomu słodzić. Ten blog jest dla mnie prawdziwym odkryciem które nastąpiło niedawno. Posty te czytałam wybiórczo już od dwóch miesięcy, denerwując się i kląć w duchu nad ich stronniczością. Nad wywyższaniem się autorki bloga. Jednak to ja byłam wtedy zamknięta na wiedzę. To ja dałam się uwieść ludziom dobrej woli którzy złapali mnie w sidła już w okresie dzieciństwa. A bzdury które powtarzano mi od momentu urodzenia nie chciały opuścić mojej głowy. Jeszcze niedawno byłam ogromną fanką Magdy Gessler i toczyłam o nią boje z koleżanką P. 🙂 Teraz oglądam Panią Magdę przeklinając jej działania w duchu. Wkurzając się kiedy kładzie na patelnie zwłoki kurczaka w panierce. Biernie przygląda się jak ktoś wrzuca żywe zwierzęta do wrzątku sugerując, że tak to właśnie wygląda w restauracjach. Rzuca kotletami w ludzi i propaguje pseudo zdrowy tryb odżywiania. Przeklinam tak, jak niedawno przeklinałam treści na tym blogu. Mój obecny stan jest o wiele bliższy mi samej. Czuję się lepiej ze sobą nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Uwolniłam się od jakiegoś cholernego ciężaru. I za to sobie, Pepsi i P. dziękuję 🙂

    4. gosia 2 listopada 2013 o 19:59

      Mam taki defekt z Twoimi radami czy wpisami ,że już w nic Ci nie wierzę.Gdy zobaczyłam co wypisujesz,przykładowo- że nie powinno sie szczepić dzieci,że badania mammograficzne powodują raka piersi i tym podobne wywody,gdzie wiem jaka jest prawda ….nie potrafię przyjąć innych twierdzeń za prawdę.Być może ta spirulina czy chlorella są OK,ale ja już dziękuję

      1. Kiki 2 listopada 2013 o 20:18

        O tym, że mammografia może powodować raka piersi mówią nawet niektórzy lekarze. Nie sposób nie przyjąć tego jak pewnik. Ale powinno zasiać źródło niepewności…. A o szczepionkach nie chcę mi się nawet pisać. We Francji już wypłacane są gigantyczne odszkodowania rodzinom których dziecko nabyło autyzm po podaniu szczepionki. Jest to udowodnione. Nawet jeśli przyjmiemy, że zdarza się to b. rzadko. To zawsze pozostaje powiedzenie: „Mało prawdopodobne, ale możliwe” 🙂

    5. pepsieliot 2 listopada 2013 o 20:13

      pa Gosiu

    6. mimi wooow 2 listopada 2013 o 20:50

      to, co radzi pepsi i jakie prawdy tu objawia nie jest wyssaną z palca fantasmagorią kosmitki, ale o szkodliwości mammografii i szczepioneki „trąbią” juz nawet bardziej uświadomieni i niezakłamani lekarze. o wątpliwosci badań piersci za pomocą mammografii pisze w świetnej książce dr Northrup „Ciało kobiety, mądrość kobiety”. bardzo polecam tę książke jeśli ktoś chce odzyskać albo zachowac zdrowie fizyczne i emocjonalne, jest to bardzo kompletna pod względem merytorycznym pozycja, która z pewnoscią zainteresuje osoby, chcące zgłębić wszystkie aspekty kobiecości, o których wspomina dr Notrhrup: a co do dzieci, porodu, małpowania, ups, sorry matkowania i spiruliny ….. to temat ten został tak chaotycznie „ugryziony”, że az cięzko mi cokolwiek tutaj skomentowac poza stwierdzeniem, że pepsi zamotac to nieraz potrafi ostro!!! aaaaaaaaaaa i jeszcze na koniec wmieszały sie w to jaja, ale jaja 😉 jednak i tak obstaje przy tym, że jakis bardziej wyczerpujacy wpis o macierzyństwie albo braku chęci na nie powinien na tym blogu się pojawić bez żadnych wstawek o spirulinach i innych suplementach, w których skutecznośc odwiedzający bloga nie wątpią przecież … poza tym, żeby zgłębic temat bardziej empirycznie polecam pepsi zajście w ciążę i relacjonowanie swoich doświadczen jako matki małpy 😉

      1. Kiki 2 listopada 2013 o 21:19

        Ale stereotypem poleciałaś na koniec uuuuu. Niby z przymrużeniem oka, ale jednak. No tak przecież jak ktoś, kto nie ma dzieci może się wypowiadać?Ja myślę, że właśnie Ci co ich nie mają – widzą najwięcej. Pepsi, czekam na inne posty drążące ten temat. Nie przeszkadza mi wzmianka o jajkach i o spirulinie. Bo to jest odnośnie żywienia małych istot. A żywienie dzieci nieodłącznie z macierzyństwem się wiąże.

        1. Martasek 3 listopada 2013 o 20:28

          A czy Pepsi powiedziała kiedyś, że nie ma dzieci? 😉

    7. QQ 2 listopada 2013 o 21:16

      „Dzieci spożywały 2g spiruliny (zmieszane z 10 g miodu do smaku) raz dziennie przez 60 dni.”

      2g spiruliny oznacza ok. 15 mg tryptofanu.
      Dla porównania jedno jajko ma 83,5 mg.

      „kiedy cały świat jest narażony na skutki zniszczenia elektrowni jądrowej w Fukushimie”

      Zalegające na śląsku promieniujące hałdy węgla stanowią już większe zagrożenie.

      W żadnym wypadku nie zamierzam umniejszać wartości spiruliny. Kto wie, może sam zainwestuję bo aminogram świetny.
      Niemniej nie można się godzić na budowaniu pozytywnego wrażenia poprzez demonizowanie np. jajka.
      Od dziecka wpieprzam min. 3 dziennie. Salmonella? Skąd. Niestrawność? W życiu. Alergia? Ni chu.
      Nie można też przeceniać ilości białka w spirulinie. Ok ok 70% to białko z pełnym aminogramem. Ha ale przy 2g dziennie po co to komu? Kto to odczuje skoro średnie zapotrzebowanie uprawiającej sport osoby to będzie ok 1,5g/1kg masy ciała?

      1. Łysa 2 listopada 2013 o 22:14

        Suszona spirulina ma 0.93g tryptofanu nq 100g a ta sama ilosc jajka 0.17g.
        Wegiel czy Fukushima jeden pieron…
        3 jajka kazdego dnia ześwirowalabym… a brzuch to juz w ogole!
        2g było odnośnie dzieci po odstawieniu od piersi a nie dla dorosłego sportowca ;] jeśli nie doczytałes…

        1. QQ 2 listopada 2013 o 23:09

          „Suszona spirulina ma 0.93g tryptofanu nq 100g a ta sama ilosc jajka 0.17g.”

          W treści postu jest podana ilość 2g spiruliny podawanej przez 60 dni jako przyczyna (konkretniej tryptofan, którego jest właśnie w tej dawce ok. 15mg) zwiększenia wydajności intelektualnej dzieci o 10%.
          Dla porównania podałem jedno jajko (świetny aminogram,ogólna dostępność,ekonomiczniej). Nigdzie nie było mowy o suplementacji rzędu 100g. Powodzenia dla portfela.

          „3 jajka kazdego dnia ześwirowalabym…”

          Są tacy co jedzą 10+.Żyją,mają się dobrze.

          „2g było odnośnie dzieci po odstawieniu od piersi a nie dla dorosłego sportowca ;] jeśli nie doczytałes…”

          To obniż (chociaż zostawiłbym 1,5g) do 1g/1kg masy ciała co daje dla 7 letniego dziecka ok 20-30g. 2g spiruliny to ok 1,5g pełnowartościowego białka,które w tej ilości nie jest zbyt wartościowe. Sorry.
          Średnie jajko 6,3g białka.

          Kolejna bardzo ważna rzecz.
          Była mowa o senegalskich dzieciach.Na fotce są dzieci białe i tylko w takim wypadku tego typu suplementacja ma rację bytu.

    8. mimi wooow 2 listopada 2013 o 21:31

      Kiki, jako doceniam to, że stałas sie nowym rzecznikiem prasowym pepsi, ale zauważ sama, że ja aż sie proszę pepsi o jakis głębszy i obszerniejszy artykuł o macierzyństwie a nawet jego braku [co mnie bardziej interesuje, jako, że do tej opcji się zwracam], ponieważ ten chaos o małpowaniu, spirulinie i jajkach to jakis postmodernistyczny bełkot, z którego nie wynoszę nic, co mogłoby mnie głębiej poruszyć … ale ja to ja … może jestem czytelnikiem zbyt duzo wymagającym i niepotrzebnie sie czepiam … w sumie uwielbiam to, że pepsi sie miota, ale ja chcę zawsze więcej i więcej, więc ten wpis jest dla mnie minimalistyczną zajawką tylko … pepsi wybacz, juz stąd zmykam i buzie swą na 4 spusty zamykam 😉

      1. Kiki 2 listopada 2013 o 22:06

        Rzecznik prasowy? To by było coś. Jako, że nie posiadam dzieci i posiadać nie zamierzam, może moje życie w końcu miałoby jakiś sens? W związku z tym, że jestem czytelnikiem mało wymagającym postmodernistyczny bełkot mi się podoba. 🙂
        Dobrze, że napisałaś jakie były Twoje intencje. Bo jak widać opatrznie je zrozumiałam 😉

    9. mimi wooow 2 listopada 2013 o 21:36

      i jeszcze na koniec dodam tylko, że jako matka bez dziecka [jednakże do tej roli przez ewolucje intuicyjnie przysposobiona jako, że kobieta jestem] interesuje się żywieniem dzieci, kobiet w ciązy i doprawdy nie uważam, że osoba dzieci nie mająca nie może się w tym temacie wypowiadać, nie taka była moja intencja kiedy zaproponowałam pepsi macierzyństwo, była to raczej swego rodzaju prowokacja mająca za zadanie spenetrowanie tej częsci pepsi, którą chciałabym poznac bliżej … stąd tez dopraszam sie o więcej koksu na temat macierzyństwa a nie na temat botoxu 😉

    10. pepsieliot 2 listopada 2013 o 22:16

      praktycznie w każdym wpisie łączę dwa tematy, jeden jest dla mnie, żeby sobie popisać, raz dłużej raz krócej, a drugi, że może zaciekawi inne osoby, które chcą pewnej wiedzy spożywczej i pro zdrowornej , co ja już najczęściej tlumacząc rozkminiłam, i tez chcę żeby wszystko bylo w jednym miejscu, czyliu mnie na logu i podaję tę wiedzę. Czasami ulega ona przeobrażeniom, kiedy znajdę jakieś bardziej wiarygodne informacje. Nie zmienię tego sposobu pracy na tym blogu, gdyż pisanie tylko moich osobistych przemyśleń, albo tylko wyszukiwanie i tłumaczenie światowych naturalnych metod leczena i podtrzymywania zdrowia, nie sprawiłoby mi takiej radosci, jak właśnie taki sposób pisania. Jajo się wdarło do tekstu, gdyż byl tak dawno pisany, że chciałam go odświerzyć, a ciągle ktoś pyta mnie o jajka

    11. Agaz 2 listopada 2013 o 22:43

      dziękuje Pepsi…
      matki powinny brać przykład z Małpich mam
      moja córeczka 1,5 roczku i synek 4 latka uwielbiaja zjadac spirulinę 🙂
      pozdrawiam

    12. QQ 2 listopada 2013 o 23:27

      „Badania wykazały, że spirulina poprawia poprawia zarówno zdolności poznawcze jak i psychiczne, głównie z tego powodu, że zawiera duże ilości L-tryptofanu – aminokwasu potrzebnego organizmowi do syntezy neuroprzekaźników serotoniny i melatoniny.”

      Niestety to tak nie działa.

    13. Aga 3 listopada 2013 o 11:04

      Przepraszam za offtopic ale mam po prostu do Was pytanie – o jakiej „innej” soli mówi się w tym krotkim filmie? http://www.youtube.com/watch?v=2u4EewiUkDc&sns=fb (minuta 4:20 jest o tym). Skoro nie sól kuchenna, to JAKA jest zdrowa?

      1. pepsieliot 3 listopada 2013 o 12:37

        Morska, himalajska, gdyż mają dużo cennych minerałów w tym jod, hiamalajska podobno jakieś kosmiczne ilości minerałów, chociaż one też są używanie w kuchni 🙂

        1. Aga 4 listopada 2013 o 22:20

          czyli co normalnie mozna kupic taka sol morską lub himalajską i uzywac zamiast tej normalnej kuchennej?

    14. pepsieliot 4 listopada 2013 o 22:23

      pewnie że tak, sama to robię

    15. Gonia 4 listopada 2013 o 23:12

      Jestem tu nowa, witam! Po tym artykule zdecydowalam ze kupie spiruline. Mieszkam w UK, jest tu duzy, zbyt duzy wybor. Moze polecicie mi cos? Ciekawa jestem jaka Ty Pepsi Eliot kupujesz?
      Ps. matka malpa :))) Szczesliwe sa dzieci ktore maja matki wlasnie takie.

      1. pepsieliot 5 listopada 2013 o 07:02

        Hej Gonia, cieszę się, że wpadłaś, Na mojej stronie z prawej strony jest polecana przeze mnie i ją kupuję, wejdź przez kupon rabatowy.

    16. Ajłona 5 listopada 2013 o 09:42

      Doczytałam, że spirulina ma dużo żelaza… czy w takim razie osoby z przekroczonym ponad normę żelazem mogą ją zażywać?

      1. pepsieliot 5 listopada 2013 o 10:26

        powiem Ci szczerze Ajlona, że jest to jedzenie i teoretycznie z jedzenia organizm wyciąga tylko to co jest mu potrzebne, tak jak na diecie 811, gdy jemy bardzo dużo potasu wraz z bananami, to jednak on nam nie nagromadza się niebezpiecznie ponad dopuszczalną normę, jednak ja bym się jednak skonsultowała z lekarzem, albo przyjęła inny chlorofil o znacznie mniejszej ilości żelaza.

    17. Marcela 5 listopada 2013 o 13:07

      Pepsi kochana, a możesz wytłumaczyć szerzej, dlaczego wybierasz właśnie te sumplemety znajdujące się po prawej, a nie inne? Jestem ciekawa, bo na rynku jest wiele firm produkujących spirulinę i podobne, a Ty pisałaś kiedyś w jakimś komentarzu -o ile dobrze pamiętam- że wybierasz akurat te markę, bo masz wiele powodów, by nie wybierać innych, więc zapewne z innymi jest coś nie do końca w porządku… Czy mogłabyś więc przybliżyć owe powody, bom strasznie ciekawa? Ścisk!

      1. pepsieliot 5 listopada 2013 o 13:22

        Marcela chociażby dlatego, że osobiście miałam w rękach certyfikaty autentyczności, daty zebrania, zaświadczenia o tym , że są organiczne, a innych wcale nie pauperyzuję, ale po prostu nie znam tak dobrze jak tych, dlatego to te właśnie na tej stronie przede wszystkim polecam i sama zjadam. I jeszcze jedno, chyba na Hawajach teraz nie ma za dobrych prądów, ze względu na Fukushimę. To wszystko.

    18. Krysia Górska 8 listopada 2013 o 21:59

      Droga Pepsi powiedz mi proszę jaka jest różnica między spirulina a chlorellą? Czy bataty też się gotuje jak ziemniaki? co jeszcze jest najlepsze na surowo dla 6 miesięcznego dziecka ? Moje ma dopiero 3 miesiące i wydaje mi że 6 miesiąc (kiedy zacznie siedzieć) to dobry moment na wprowadzanie pokarmów…

      1. pepsieliot 9 listopada 2013 o 10:01

        zarówno spirulina jak i chlorella to mikro algi, obie zawierają masę chlorofilu, witamin, minerałów i są źródłem pełno wartościowego białka, jednak jest sporo między nimi różnic i wzajemnie się uzupełniają. Podam Ci kilka z nich. Spirulina zawiera fikocyjaninę silny składnik antyrakowy. A na przykład chlorella zawiera unikatowy skłądnik chlorellin, (ma jeszcze inne, ale ten jest najsłynniejszy) który pozwala najszybciej oczyszczać się komórkom, w tym z metali ciężkich. Chlorella posiada dodatkowo czynnik wzrostowy CGF działający niezwykle regenerującą na komórki. Zarówno spirulina jak i chlorella to idealne pożywienie, ale jednak troszkę inne.
        Bataty niby można jeść na surowo, w przeciwieństwie do innych ziemniaków, ale ja bym je podgotowała na parze, a następnie zmieliła pure i tak bym dziecko karmiłą. Wiadomo, ze marchewka, różne fasolki, awokado, szpinak gotowany na parze, wszystko co gęste w wartści odżywcze, a z małą objętością, oczywiście banany i inne owoce. Radzi się też trochę chia, ale ja bym się chyba obawaiała, pisałam artykuł o chia

        1. Aga 9 listopada 2013 o 21:45

          czy są jakieś przeciwskazania co do spozywania spiruliny i chlorelii? chodzi mi glownie o leki na tarczyce (mam niedoczynnosc i biore euthyrox) – czy to przypadkiem mi nie zaburzy czegos? ktos cos wie? Peps?

          1. Pepsi 9 listopada 2013 o 23:35

            słyszałam że kelpu nie można brać przy niedoczynności, poszukam co piszą o spir i chlor

    19. Krysia Górska 9 listopada 2013 o 17:57

      fasolki? namoczone i zmiksowane…? np. cieciorka?

      1. pepsieliot 9 listopada 2013 o 18:01

        tak właśnie, takie najlepsze fasolki,

    20. Krysia Górska 9 listopada 2013 o 18:22

      dziękuję za odpowiedź i pozdrowienia przesyłam

      1. ewa ta co zawsze 11 listopada 2013 o 11:31

        Krysiu jako matka doświadczona radzę ci nie podawaj tak małemu dziecku żadnych groszków i fasolek bo będziesz miała „bal ” wzdęcia bóle i kolki murowane, jedyne co można takiemu dzieciaczkowi ze strączkowych to fasolka szparagowa lub zielony groszek .
        Pozdrawiam.

        1. pepsieliot 11 listopada 2013 o 13:04

          Ewa zapewne ma rację Krysiu, albo jak chcesz podać ciecierzycę, to na prawdę tylko naparstek, a czerwonej i białej fasoli wcale, natomiast soczewica podobno nie jest fasolą, ale chyba nie powoduje wzdęć

    21. Kinga Soroczan 16 listopada 2013 o 17:57

      zakupilam spiruline ta co proponujesz i mam takie pytanie chce podawac ja mojemu dziecku ktore ma 5 lat ile tabletek moge mu dawac,
      ?bo tam jest dawka od 5-10

      1. pepsieliot 16 listopada 2013 o 19:51

        Kinga hej, zaczynasz zawsze od 1sztuki, aby sprawdzić czy dziecko nie jest uczulone, a potem całkowicie wystarczy 2 g dziennie. Tyle przyjmowały dzieci w wieku lat 7. Oczywiście o ile lekarz nie zaleci innego dawkowania, pozdrowionka

        1. Kinga Soroczan 17 listopada 2013 o 08:54

          dzięki:)

    22. ladybird 17 marca 2015 o 10:37

      Wspaniały wpis o relacjach pomiędzy matką i dzieckiem!

    23. memelia 10 kwietnia 2016 o 12:28

      Wiem że słyszysz to często, ale muszę to napisać – kocham Cię.
      <3
      P.S. miałam karmić synka do 1. roku życia, później do 2. – takie postanowienie. Za miesiąc kończy 3 latka. Nieszczepiony. No i? Od urodzenia Zero chorób. Pomimo tego że ma styczność z wirusami, grypami, anginą w domu. Jedyna rzecz to załapanie wirusa, który każdego z nas trzymał około 12 dni, on przechodził go przez 3, słownie TRZY.
      czytam mnóstwo, przewalam, Twój blog bardzo cenię. Starsza córka idzie teraz do liceum, lubi biolę i chemię, zaczyna interesować się suplementami, którymi ją podkarmiam od jakiegoś czasu. Być może lada dzień stanie się kolejną użytkowniczką bloga Pepsi.

      Bardzo cieszę się, że jestem Małpą.

    24. Anna 16 kwietnia 2016 o 01:56

      Pisze pani bardzo szkodliwe rzeczy. Do momentu wprowadzenia szczepień dzieci ,śmiertelność wśród niemowląt i starszych maluchow była zastraszająca. Odpowiadały za nią przeróżne infekcje na które teraz są szczepienia i antybiotyki. Owszem była to naturalna selekcja ale nie wiem czy o to Pani chodzi. To ze pani dzieci nie chorują zawdzięcza Pani innym matkom które swoje dzieci szczepia. Owszem szczepienie jak każde medyczne działanie jest obarczone ryzykiem ale na pewno nie jest to ryzyko autyzmu. To jest legenda. Dzięki temu że większość dzieci się szczepi nie ma epidemii chorób ,które dawniej dziesiątkowaly dzieci . A osoby takie jak Pani żerują na ryzyku ponoszonych przez innych. Czy pojedxie Pani ze swoim nie szczepionym dzieckiem na egzotyczna wycieczkę? Tam jest masę bakterii na które Pani jest odporna bo została Pani zaszczepiona a Pani dziecko już nie. Proszę o tym pamiętać.Do czasu wprowadzenia hodowli zwierząt i konserwantów do żywności ludzie na przednowku umierali z glodu. Ktoś powiedział ze głód zabija 50 dni , a konserwanty 50 lat. Ale historie o nowotworach u kurczaków przenoszonych na ludzi to jest po prostu żart. Jestem lekarzem i od lat interesuje się zdrowa żywnością. Czytałam juz dużo dziwnych tekstów ale ten tutaj jest mega dziwny. Żyjemy w świecie cywilizowanym i to dobrze , mamy lekarzy, leki higienę , masę udogodnień. Ale ma to swoją cenę. Nie da się zjeść ciastka i go mieć . Nie wygramy z zanieczyszczonych środowiskiem ,a skoro nie umrzemy na infekcje jako dziecko, w wyniku urazu jako młodzieniec czy na zawał później to pewnie zmiecie nas nowotwór albo dopadnie Alzheimer. Zycie kończy się śmiercią. Proszę o tym pamiętać

      1. pepsieliot 16 kwietnia 2016 o 07:35

        Pisze pani bardzo szkodliwe rzeczy. Wcale nie musimy w ten sposób umierać; to między innymi przez takich ludzi jak Pani tak się dzieje, którzy nie mają pojęcia co się dzieje.

    25. zapytaja 9 grudnia 2016 o 19:14

      Prosze o podanie źródeł do tych ‚opracowań’, w których potwierdzają, że szczepienia powodują autyzm. Zajrzałam na stronę http://science.naturalnews.com którą Pani przywołuje. Jednak pierwsze trzy artykuły, do których odnośniki tam znalazłam, wskazują że przy przeprowadzonych rygorystycznych badaniach NIE ZNALEZIONO ZWIĄZKU MIĘDZY SZCZEPIENIAMI A ROZWOJEM AUTYZMU. Dalej nie chciało mi się szukać. Skoro Pani ma źródła to proszę je pokazać wszystkim.

    Dodaj komentarz