logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
177 online
53 996 031

witamina c, this is bio, kwas l-askorbinowy

TWOJA WITAMINA C TiB O PRZEDŁUŻONYM DZIAŁANIU

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Matrix, jak poza niego wyjść i być piękną, boską sobą

    matrix,niebo,pepsi eliot, this is bio

    Matrix, jak poza niego wyjść i być piękną, boską sobą

    Komć:

    Pepsi, ja w temacie matrix

    Dużo czytam. Wręcz jest to chyba mój nałóg niestety. W związku z tym troszkę wiem, ale co z tego, skoro nie potrafię wprowadzić tego w życie. A mam możliwości. Jestem ostatnim dzieckiem rodziców na utrzymaniu, studenciakiem, więc uczę się i mogę sobie pozwolić na bio chlorellę. I na wiele więcej. Moja mama chyba jest gotowa, bo przyjmuje moje wieści ochoczo i tak samo wprowadza je w życie, chętnie kupując zdrową żywność, suple. Więc możliwości są, Zeland już przeczytany, ale… moje ego chyba nie chce żebym o nim zapomniała, albo raczej żyła obok niego. I ciągle mu ulegam.

    Mam napady złości o byle co, a jak jest grubsza sprawa to potrafię się trząść ze złości i płakać. Ale to przynosi mi ulgę, ten płacz. Potrafię być bardzo niemiła dla ludzi, których kocham a w głowie ich wyzywać. Uwielbiam być sama. Wystarczy mi minimalny kontakt z ludźmi, a niestety życie wystawia mnie na próby i muszę mieszkać z okropną (ups, wkradł się osąd) jak dla mnie dziewczyną. Chociaż pewnie to moja kreacja.

    Inna sprawa – odkąd mi się utyło w latach pacholęcych, tak do tej pory nie mogę się z tym uporać. Mam zacięcie do ćwiczeń, w mieście hantle, w domu na wsi bieganie wieczorem po miękkiej drodze, ale z słuchawkami na uszach. Ale z jedzeniem nie daję rady. Obżeram się złomem w domu. Czasami się zdarza, że w mieście też, ale tam jem raczej zdrowiej. Pragnę być witarianką, ale dopiero jak będę miała swoje pieniądze.

    No w każdym razie wymyślam sobie sama mnóstwo problemów. Przez to, że mam kompulsy, to unikam, w sumie, ludzi, z chłopakiem nie chcę nigdzie wychodzić. Ostatnio mnie zdrowo opieprzył bo przy nim mam tendencję do przeginania i zachowywania się jak idiotka. Czuję, że to nie jestem ja. Ta nerwowa, objadająca się, wybuchowa osoba to nie ja. To ego rządzące mną. Ale nie potrafię wystartować. Wiem, jak się zerować, ale robię wszystko, żeby tego nie robić.

    Wytykam ludziom błędy, które sama popełniam. Udaję przed nimi kogoś, kim nie jestem. I nie znoszę przebywać z tą dziewczyną ze studiów… czuję jakby wysysała ze mnie energię bo jestem tam ciągle zmęczona, a znowu w domu dopada mnie mega lenistwo, nie potrafię połknąć żab ze studiów (nauka) na początku. Tkwię w matrixie po uszy. I jest mi z tym źle.

    Co robić więc? Chcę być tylko szczęśliwa. Chcę być piękna, boską sobą.

    1

    kosmos, pepsi eliot, this is ego, bio

    Cześć Kochani,

    komentarz u góry był kierowany do Pepsi, ale zdaje mi się, intuicyjnie, że jestem na tyle blisko tematu, na tyle w trakcie wychodzenia z matrixu i bycia obserwatorem osób z niego wychodzących, że jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Takiej, co to jest pisana sercem, a słowa płyną z wnętrza, więc postanowiłyśmy, że to ja się tym zajmę.

    No ale nie zaczynajmy tak pompatycznie, w końcu nie tak dawno zaczął się nowy dzień, nowy roboczo-tydzień, możemy wstać wyzerowani, oddychać jak tylko chcemy, poczytać najlepszego bloga w sieci:) i wypić dzbanek smoothiesa.

    No więc tak:

    Idą dwa koty przez pustynię i jeden mówi do drugiego „Stary, nie ogarniam tej kuwety”.

    I to właśnie trochę tak jest z wychodzeniem z matrixa. Nie ogarniasz tej kuwety.

    Brzmi prosto tylko w teorii.

    Musisz przestawić się z życia w świecie zewnętrznym – materialnym, pełnym dychotomicznych, skrajnie dwubiegunowych emocji, pełnym obietnic bez pokrycia. Musisz, bo budzisz się i widzisz, że żyjesz w matrixie. Że cały świat jest na kredyt i na słowo. Że Cię okłamywali. Że produkowali w Tobie strach – ich główne paliwo – i się nim karmili. I nie możesz tego znieść.

    Twoje ego jest jak gąbka i chłonie ten świat od najpierwszej najmłodszości, bo matrix wie, że musi zacząć działać wcześnie.

    Niektórzy, żeby się rano obudzić, potrzebują tylko jednego budzika. Potem energiczne zerwanie się z łóżka, ciepły szlafrok i cały, długi, świeży dzień. Inni ustawiają dziesięć alarmów i drzemek, przewracają się z boku na bok, nerwowo wyłączają kolejne budziki, próbując wyszarpać Morfeuszowi jeszcze kilka snów i budzą się powoli, z każdym dzwonkiem coraz bardziej świadomi.

    Też jest spoko.

    Ważne żeby się w ogóle obudzić.

    Nie bój się nie śpieszyć, wychillaxować i zwolnić. Nie skupiaj się na poczuciu winy, niechęci wobec siebie. Jesteś często zła na ludzi, bo nie wyglądasz, nie czujesz się, nie jesteś taka, jakby chciało Twoje ego. Te myśli Cię rozwścieczają. Dla równowagi idziesz się objeść.

    Nie ruszysz z miejsca jeśli nie poddasz się temu jak jest.

    Twoje ego świruje i – jak sama piszesz – nie daje Ci o sobie zapomnieć. To nic złego. Ego jak już odpada, to zwykle odpada ostatnie, jeszcze długo będzie się kołatać. Nie przybijaj mu piątki, ale też nie wyzywaj go na bitwę o samą siebie.

    Być może nie przetrwasz diety, będą efekty jojo, napady złości, humorów, lęku, nadmiernej ekscytacji. Nie buntuj się więc, że inne pożerają co chcą, że nawet kiedy rodzą dzieci, ich brzuchy i tak są wklęsłe. Wyraź zgodę na swoje ciało, swoje ekscentryczne zachowanie, kompulsywne jedzenie, nie walcz ze sobą.

    Walka to jest ego, ego wmawia Ci, że trzeba walczyć, ale Ty się poddaj. W stanie przyzwolenia, bez żadnych negatywnych emocji stanie się coś dziwnego. „To” samo od Ciebie odpadnie. Gdy obdarzysz świadomością to co robisz, automatycznie przestaniesz „to” robić.

    W stanie świadomości wieczorem nie opróżnisz lodówki. Jakaś tam dieta nie zamieni się w kolejną próbę, a nawet jakby, ze spokojem zrobisz to jeszcze raz, aż się uda, aż przestaniesz być dla swojego ciała destrukcyjna.

    Jesteś na dobrej drodze, najlepszej z najlepszych, na drodze ku światłu i prawdzie.

     

    TU KUPISZ  swój zielony detox 100% ORGANIC CHLORELLĘ This is Bio

    Twoja złość nie jest w Tobie. Ona przychodzi z zewnątrz. Budzą ją myśli, które wychodzą z Twojej głowy, a które poruszają ciało i produkują emocje.

    Denerwujemy się, bo pani starsza fuknęła na nas w tramwaju, bo kasjerka patrzy spode łba, bo szef traktuje nas z góry, a ta Kowalska spod 5 nie sprząta tego, co wyleci z jej psa. No przegięcie.

    Ale może zamiast się spinać i zamiast powtarzać w głowie: „myśl pozytywnie, oesu, ale jestem zła, myśl pozytywnie, kurde bele, co to za świat, uspokój się, no co to ma być, wariactwo, uff, myśl pozytywnie”, warto mieć w sobie te uczucie, że wszyscy jesteśmy tym samym. Jednią.

    Co do samotności … Umiejętność spokojnego, pogodnego bycia tylko ze sobą, bez pilota i komórki w dłoni, do tego w teraźniejszości, jest jednym z trudniejszych manewrów na drodze do oświecenia. O ile nie najtrudniejszym.

    Próbuj i pogódź się z porażkami. Porażki to normalka. Można się od nich odbijać, jak od dna w basenie.

    I przede wszystkim – nie szukaj akceptacji, dobra, spokoju, w innych. Jeśli zaczniesz szukać ich w sobie, cała reszta świata przestanie być Ci do tego niezbędna.

    Wiesz co Ci pomaga, a co Ci szkodzi. Poza domem, poza samotnością, odżywiasz się zdrowo, bo zdaje Ci się, że jesteś poddawana osądowi innych, że musisz być perfekcyjna.

    Olej na ciepło matrixową perfekcję, na którą żaden człowiek nie ma szans. Tylko podkręcasz swoje ego. A matrix to lubi, trzyma Cię swoimi szpontifixami i nie daje Ci odejść.

    A gdyby spojrzeć na to z innej strony?

    Pomyśl, że nie jesteś swoimi myślami, nie jesteś własnym ego, nie jesteś programem, że jesteś idealna, ale schowana głęboko we własnym ciele i że tak niewiele trzeba, żebyś odkryła to i zaczęła się budzić.  Tu i teraz.

    To się nazywa górnolotnie: oświecenie, a raczej milowy krok do oświecenia.

    Nie piszę o afirmacjach,one są z gruntu fałszywe: Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

    Ale zwykła akceptacja stanu faktycznego jest jak najbardziej możliwa. Pogódź się ze sobą, poddaj się sobie. Nie walcz. Często już samo to wystarczy, żeby nagle wszystko wokół zaczęło Ci sprzyjać.

    Kompulsywne objadanie się

    To kolejna gierka ego, która nie pozwala Ci być sam na sam ze sobą. Zatykasz swoje wnętrze, zatykasz przepływ energii, zajadasz problemy, wpychasz je w siebie, zamiast dać im samoistnie odejść. Przepłynąć.

    Jedzenie ma ogromną symboliczną moc

    Możesz jeść dobre rzeczy. Przesycone energią, wysoko wibrujące. Organiczne, bio, eko, cud-miód, sok z ziemi. I to na nic jeśli jesz też to, co rozbraja Cię od środka, wibruje nisko.

    Masz już narzędzia i wiedzę, zacznij się zerować

    Pobiegaj, albo szybko maszeruj. Chociaż pół godziny. Codziennie, przez – powiedzmy – 30 dni. Wprowadź głębokie oddechy. Nawadniaj się. Niech to stanie się rutyną. Podczepisz się do strumienia życiodajnej energii i popłyniesz z jej nurtem. A jeśli czasem zahaczysz o wystający kamień, to też dobrze, nawet jeśli solidnie wyrżniesz w niego kolanem.

    Odstawienie programów umysłu ego, wyjście poza matrycę rzeczywistości, jaką jest matrix, nie oznacza wiecznej ekstazy, tylko spokojną harmonię i zgodę ze sobą, Ziemią i Wszechświatem

    Z Twojej wiadomości bije coś ważnego – rozumiesz swoją sytuację i musisz ją tylko przepracować. Masz wszelkie narzędzia i jesteś do tego gotowa. Do dzieła!

    Uściski:)


    Emanuela Urtica, pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.

    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


    (Visited 5 798 times, 9 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. vegsa 19 kwietnia 2017 o 09:05

      Dziękuje za dawkę inspiracji Emanuela 🙂 to prawda, gdy odpuścisz i zaczniesz wszystko akceptować takie jakie jest, to wszechświat zaczyna Ci sprzyjać.. Pozdrawiam 🙂

      1. Emanuela Urtica 19 kwietnia 2017 o 10:31

        To ja dziękuję.:) Ślę uściski!

    2. Agata 19 kwietnia 2017 o 09:10

      Dziękuję za post :). Jestem dużo starsza od autorki komcia, ale mocno odnajduję się w tym, co dziewczyna napisała o sobie. Dziś oglądałam krótki filmik – rozmowę na skypie księcia Williama z Lady Gagą – o depresji i innych problemach psychicznych. Okazuje się, że Lady Gaga – która ma niby wszystko, co matrix oferuje – również budzi się smutna i przerażona, że wstaje jak do walki. To daje do myślenia…
      Ze mną dzieje się czasem coś dziwnego i sama nie wiem: czy można przebudzić się, wyjść z matrixu, dosłownie na minutę? Bywają takie momenty, chwile dosłownie, że spływa na mnie totalna błogość. Jakbym gdzieś odpływała, czuję faktycznie „odpadanie” problemów, jakby zewnętrzne warstwy mnie samej delikatnie się dezintegrowały, zostaję tylko ja i ogromny spokój. Nawet nie jakaś euforyczna radość, ale ulga i spokój. Potem włącza się pragnienie „niech już tak będzie na zawsze!” i … znika.

      1. Emanuela Urtica 19 kwietnia 2017 o 10:29

        Cała przyjemność po mojej stronie.:) Co do przebudzenia, myślę, że w niektórych chwilach się zerujesz, wprowadzasz ciało w stan nieważkości i – kluczowa część – schodzisz z głowy do ciała, a w ciele jest skumulowany cały ogrom energii jaka przez ciebie przepływa, jaką posiadasz. W ciele są emocje, w głowie myśli. Pragnienia wynikają z myśli, a więc z głowy, przez to się odłączasz. Oddychaj głębiej i potraktuj to jako ćwiczenie – w końcu będzie znikało coraz później. Ściskam. <3

      2. grzegorzadam 19 kwietnia 2017 o 11:57

        że Lady Gaga – która ma niby wszystko, co matrix oferuje”

        Ta ”lady” to mocny element systemu…

    3. Oktawson 19 kwietnia 2017 o 10:18

      Normalnie, dzięki za komentarz i za jego rozkminke!!! Też tkwie po uszy w matrixie, choć wydaje mi się, że od dłuższego czasu skłaniam się ku oświeceniu. I faktycznie walka z samą sobą jest największą przeszkodą w tym wszystkim… ego walczy o przetrwanie z całych sił, nie chce diabeł (diablica?) odpuścić. Gdy tylko uda mi się przestać buntować, odpuścić, to zaczynam czuć efekt „samodziania/samoleczenia się”… a potem wnet ego powraca i zaczyna ściągać w dół swoimi mackami… mam tylko nadzieje, że te odpuszczane odcinki będą coraz dłuższe…

      1. Emanuela Urtica 19 kwietnia 2017 o 10:34

        <3

    4. agga 19 kwietnia 2017 o 16:26

      Emanuela, ale z Ciebie fajna babka! Czekam zawsze najbardziej na wpisy o matrixie, wiec super, ze tez o tym nam piszesz. Piszcie, piszcie obie z Pepsi, to strasznie potrzebne, zerowanie jest niesamowite, jak juz sie czlowiek nauczy to milowy krok do przebudzenia. Pozdrowienia prosto z serca:)

      1. Emanuela Urtica 19 kwietnia 2017 o 20:24

        Dziękuję! W takim razie będziemy się pewnie spotykać przy komentarzach na matrixowe „ploty”. 😉 Przesyłam moc energii. <3

    5. malena 19 kwietnia 2017 o 18:31

      Cześć Emanuelo, bardzo dziękuję za ten wpis. Bardzo się cieszę, że tyle nowych, świetnych osób u Pepsi 🙂 Tak to jest z tą kuwetą, ale jak się nie stawia oporu, to spoko można popłynąć dokąd się chce. I tego nam wszystkim życzę z całego serca 🙂

      1. Emanuela Urtica 19 kwietnia 2017 o 20:21

        Cześć Ci maleno! Też nam wszystkim tego życzę. <3 Ściskam!

    6. Do 19 kwietnia 2017 o 20:04

      MUSZĘ polecić Wam tu wszystkim ostatnio odkrytą książkę (tej akurat Pepsi chyba jeszcze nie polecała, a jestem na bieżąco): Michael A. Singer „The untethered soul. The journey beyond yourself”. Chyba nieprzetłumaczona (?), ale napisana językiem, który trafił do mnie milion razy bardziej niż Osho i Tolle razem wzięci. Autor powtarza kilka razy te same myśli, więc wbijają się w głowę na tyle, że nawet zaczynasz wprowadzać je w życie. Jest super!

      1. Nesiek 20 kwietnia 2017 o 10:18

        Nieskrępowana dusza – Michael A. Singer

        1. Pepsi Eliot 20 kwietnia 2017 o 10:25

          Ego jest takie, że stale potrzebuje innych książek, zmula, będzie udawało, że nie Tolle, nie Osho, tylko jeszcze coś innego, to typowe gierki ego, dobrze wie, że przebudzenie oznacza jego śmierć

    7. kaletniczka 20 kwietnia 2017 o 22:17

      Wychodząc z matriksa rzucił mnie chłopak – Pomysł był taki, że związek mój będzie stawał się lepszy, bo człowiek obok mnie to przecież doskonała istota – i chwilami było bo było milej i weselej, ale nagle pojawiła się też z jego strony ogromna złość na mnie i nieprzyjemności (a ja już nawet poczułam moc w sobie, myślałam, że to nam też pomoże).
      A tu, okazało się, że miłość jego się skończyła i jestem przyczyną jego nieszczęścia, załamania nerwowego i wszelkich niepowodzeń życiowych (tak mówi). Tylko, że ja nie czuje tragedii, czuję ulgę i mimo początkowej paniki – spokój. Czy to ego ukrywa się za brakiem poczucia winy? Czy może związek odpadł ode mnie bo weszłam w niego totalnie śpiąc? A może śpię dalej, a ego rozdaje karty? Co mówi teraz mój program skoro bliska mi osoba jest dla mnie taka wredna, a ja patrze na niego z miłością. Cyrk jakiś :), co Wy na to?

      1. Emanuela Urtica 21 kwietnia 2017 o 16:49

        Ego jest takim przebiegłym świrem, który nie daje się uśpić, ale dla niepoznaki często działa z ukrycia. Twój chłopak może uważać, że czuje się źle, obwiniać Cię za swoje nieszczęście. Kieruje nim ego, które robi wszystko, żeby nie dopuścić do niego świadomosci, że mogłoby być inaczej, że on też mógłby wyjść poza tę matrycę. To raz.
        Dwa – często wchodzi się w związki z pobudek, które podsuwa ego. Potrzeba bliskości, akceptacji, czucia się atrakcyjną, pożądaną, potrzebną. Wtedy nie ma mowy o prawdziwej, czystej miłości, to potrzeba ego, iluzja. Dlatego ludzie często pytają „kochasz mnie?” i mówią, że kogoś kochają oczekując zwrotnej odpowiedzi. Obie osoby wysysają energię drugiej strony dla własnych korzyści (to znaczy oczywiście korzyści ego).
        Jeśli patrzysz na tę osobę z miłością, znaczy, że akceptujesz ją taką jaka jest – jako człowieka, jako kogoś bliskiego, jako taką samą istotę jak Ty i część tej samej energii. Ta osoba jest Twoim odbiciem i nie potrzeba potwierdzenia. Miłość jest jak prąd, który przechodzi przez ciało, jak spokojne szczęście, które nie potrzebuje wyjaśnienia – po prostu jest.
        To znaczy, że wycofałaś się z głowy do ciała i traktujesz rzeczy intuicyjnie i emocjonalnie. W takim stanie wszystko układa się samo, zobaczysz.
        Nie myśl o tym zbyt dużo, myślenie, roztrząsanie, rozdrapywanie ran, to podstępna gra ego.

        Wysyłam Ci moc energii i miłości! <3

    8. Driada 21 kwietnia 2017 o 16:06

      „Jesteś często zła na ludzi, bo nie wyglądasz, nie czujesz się, nie jesteś taka, jakby chciało Twoje ego.”
      Droga Emanuelo, te słowa to strzał w dziesiątkę. Przecież tak dokładnie jest, czytając to uświadomiłam sobie, że w ostatnich dniach moje ego szczególnie „cierpiało” bo nie stałam się taką wspaniałą osobą – jak by ono chciało. To ulga wreszcie dowiedzieć się, że nie muszę już ubolewać nad faktem, że nie jestem piękną, mądrą i szlachetną księżniczką z bajki. Że można wreszcie być sobą, tą niedoskonałą…(wg ego) Dziękuję!

      1. Emanuela Urtica 21 kwietnia 2017 o 16:27

        To ja dziękuję! Cieszę się, że mogłam poprawić Twój dzień. Pamiętaj, że jesteś idealna taka, jaką jesteś, w swojej pięknej istocie, nie w formie, której oczekuje ego, bo ta jest nieosiągalna. Poza tym, ko by chciał być idealny i tracić przywileje nieidealnych – potykanie się, jedzenie rękoma, drapanie po głowie i rozkładanie się na kanapie. 😉 Ślę uściski!

    9. kaletniczka 22 kwietnia 2017 o 12:58

      Dzięki kochana! Masz racje, najważniejsze to wyjść z głowy 🙂 Miłego dnia! <3

      1. Emanuela Urtica 24 kwietnia 2017 o 08:58

        Miłego dnia Kochana! <3

    10. 1Asasasa 27 kwietnia 2017 o 13:45

      Gdybym tek wszystko zaakceptowała i z ta lodówka tez i niech sie dzieje wola nieba, to szybko bym prace straciła, bo nawet gdybym sie na czterech w niej o 7ej pełna optymizmu pojawia, i tak bym zadaniom nie podołała

    11. Magda Hobbit 13 sierpnia 2017 o 22:10

      a banki, a urzedy , a dostawcy wszelakich usług, a sfochowani klienici?….jak to zaakceptowac?

      1. Pepsi Eliot 13 sierpnia 2017 o 23:22

        Luzik, to wszystko hologramy

    12. Anka 13 września 2017 o 14:42

      Dziefczyny jakie Wy jesteście fajne…jakie pomocne, jakie motywujące…;)
      jakie cudowne jest bycie coraz częściej se sobą w zgodzie, jak cudownie mieć zakwaszone łydki po nauce biegania na palcach, jak dobrze po 38 latach uśmiechać się do siebie szczerze i akceptować to wszystko co jest i jak dobrze mieć odwagę ruszyć ze skrzyżowania…
      dziękuję i lovciam Was tam wszystkich i Horrcia oczywiście też, mimo, że najczęściej skumanie tego o czym pisze wymaga trochę więcej czasu… 😉
      🙂

      1. Emanuela Urtica 13 września 2017 o 14:44

        <3

    13. Ewa 17 września 2017 o 10:15

      Emanuelo-dzięki Tobie świat jest piękniejszy!. Cokolwiek to znaczy.Ślę Ci ogrom miłości🥝

    Dodaj komentarz