logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
191 online
50 043 833

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Medycyna chińska – dieta, czyli jak witarianin schładza śledzionę zimnym szejkiem

DSC01579Medycyna chińska – dieta, czyli jak witarianin schładza śledzionę zimnym szejkiem. 

Oraz co robić, aby wartości odżywcze z szamy się lepiej wchłaniały

Hejka Ziomusie,

Prawie każdy ma pomysł jaki rodzaj żywności stanowi zdrową dietę dla niego.

Teorii żywieniowych jest cała masa i co chwilę pojawia się nowa dieta, która ma położyć na łopatki wszystkie inne. Witarianizm też należy do tych diet. Pojawił się znienacka, zgoła z dupy.

I zrobił sporo szumu, szczególnie wśród hipochondryków, oraz ludzi faktycznie chorych, którym nic nie pomagało. Twierdzą/kłamią?, że dopiero raw food sprawił, że odżyli. 

Po latach studiów dochodzę do wniosku, że największą sprzecznością, która mnie dotyka, jest kwestia śledziony 

Medycyna chińska przypisuje temu największemu narządowi limfatycznemu wielkie znaczenie.

Według medycyny chińskiej narządu tego nie wolno za nic w świecie schładzać 

Tymczasem zimna woda, banan najgorszy i wiele innych owoców, szczególnie tropikalnych ma z założenia naturalne właściwości schładzające.

Owoce miały być jedzone w lecie, gdy dojrzewają i jest ich dużo i wtedy miały być remedium na upały. Banan nawet podobno pieczony nadal schładza organizm, natomiast pieczone jabłko już mniej, gdyż zamienia się w pokarm ogrzewający.

Ale najlepsze na zimę są warzywne i ciepłe zupy z imbirem. Tak twierdzi medycyna chińska. To są poważne różnice dla rawfoodowca.

Dodatkowo, podobno jakbyś przejeździł Azję i natknął się na różnych mnichów, to nie uświadczysz zdrowego okazu 

Bowiem zarówno medytacje osłabiają układ pokarmowy, jak i wegetarianizm.

Co do soi, pszenicy i nabiału medycyna chińska ma podobne zdanie do witarian, bo za długo się toto trawi, zabiera więc toto energię, czyli schładza.

No a mięso czerwone, do którego medycyna namawia, nie za często, ale od czasu do czasu? Przecież też się trawi długo. A zielone szejki w mig trawione?

Niekonsekwencje w równowadze, czyli brak jednak spójności 

Tymczasem medycyna chińska opiera się na dążeniu do równowagi, czyli neutralizowaniu/schładzaniu miejsc przegrzanych, albo podgrzewaniu miejsc zimnych.

Stan zapalny w organizmie to miejsce przegrzane 

O tym nie należy zapominać. Schładzanie surowym szejkiem owocowym organizmu następuje bardzo szybko. Czy na tym więc polega tajemnica witarianizmu? Na tym chłodnym pokarmie, który gasi burzę? 

Chińska medycyna mówi, że gotowanie, to jakby wstępne trawienie i wtedy żołądek, który jest rodzajem kotła, nie musi już gotować takiego pożywienia.

Może należy mnie strzelić z liścia w pysk, ale nie przemawia do mnie ten kocioł. Jeżeli już, to mam ochotę ogień zagasić. Urodziliśmy się kiedyś w Afryce. Dostaliśmy do jedzenia daktyla i do picia wodę. Aby naturalnie selekcjonować osobniki słabsze urodziły się zwierzęta drapieżne z pazurami i kłami.

Ale to nie byliśmy my

Nie przypisała nam natura takiej roli. No dobra pepsi, ale od ilu pokoleń wstecz nie mieszkasz w Afryce? Kij z tym.

Wolę mieć trochę słabszą krew w żelazo, gdy rozpiera mnie energia i mogę gonić od rana do wieczora. A powinnam być senna i anemiczna, bo od wielu lat jestem roślinożercą. 

(Już niedługo wrzucę arcyciekawy wpis dla niektórych, sama się jaram, dlaczego machnęłam grabką na schładzanie śledziony)

– Pepsi, wiem, że nie jesteś lekarzem, ale poradź, wylecz, pomóż, wierzę, że coś mi podpowiesz. 

I gdy potem następuje litania przewinień lajfstajlowych, w tym dietetycznych, to spoko. Wiem co nawinąć, ale jak mi ludzie piszą, jem tak jak trzeba, ale wciąż źle się czuję, choruję i co tu dużo gadać, jestem niedożywiony.

Yyy … to gorsza sprawa.

Wydaje nam się i słusznie, że aby być zdrowym, musimy dostarczyć ciału jak najlepsze paliwo. Niestety najlepszy profil składników odżywczych żywności niekoniecznie jest równy wchłanianiu składników pokarmowych przez organizm.

Co może stać na przeszkodzie braku wchłaniania?

Oto co:

Zaburzenia równowagi flory jelitowej
Niedobór enzymów trawiennych
Niedobór magnezu
Stres
Pasożyty
Niewłaściwie przygotowane pokarmy lub źle połączone
Niedostateczne przeżuwanie
Niski poziom kwasu żołądkowego
Zaburzenia czynności trzustki
Nieprawidłowe funkcjonowanie wątroby
Trudne do strawienia pokarmy, takie jak pszenica, soja, czy nabiał

Jeżeli ciało napotka na którykolwiek z tych problemów, to albo składniki odżywcze z jedzenia znajdą się w toalecie, albo co gorsze zostaną w okrężnicy, gdzie zaczną gnić i w tej formie toksycznej mogą być z powrotem wchłonięte do krwi.

Czyli słaba asymilacja składników odżywczych paradoksalnie może nas zatruć 

Niestety, większość ludzi doświadcza co najmniej 2 lub 3 wymienionych powyżej problemów asymilacji. Dzieje się tak wiadomo dlaczego. Współczesne żarcie i farmacja.

Wiadomo o co chodzi, więc nie brnę w temat, powiem tylko, że w wyniku powyższego jelita tworzą rodzaj fatalnego biofilmu, który działa następująco niepożądanie:

Zapobiega pełnemu wchłanianiu składników odżywczych przez ściany jelita
Niszczy dobre mikroorganizmy chroniące przed chorobami układu odpornościowego
Niszczy dobre bakterie (powód: antybiotyki i leki przeciwgrzybicze zarówno roślinne, jak i farmaceutyczne, czyli uwaga z czosnkiem, gdy jesteśmy zdrowi)
Promuje zapalenie
Gromadzi toksyny, takie jak metale ciężkie

Ten biofilm jest do tego stopnia paskudny, że w końcu nieprawidłowe wchłanianie w jelitach zaczyna kaskadowo dotykać innych funkcji, narządów, gruczołów, organów i systemów naszego ciała.

Co możemy zrobić, żeby pozbyć się tego biofilmu?

Bo jak tego nie zrobimy, to myśl, że jemy zdrowo i w związku z tym wchłaniamy też fajne składniki odżywcze jest utopią, mrzonką, czyli jedynie projekcją życzeniową.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą jaką możemy zrobić dla naszego ciała jest poprawienie jakości flory bakteryjnej w jelitach.

Rozpad macierzy biofilmu może nastąpić w wyniku dostarczenia ciału:

Enzymów proteolitycznych z żywności (w tym Proteazy, Papainy, Pepsidase FP)

Ząbków goździków (Syzygium aromaticum)

Pieprzu czarnego (Ribes Embelia)

Octu jabłkowego (uwaga, ocet zawsze trzeba odpowiednio rozwodnić, bo możemy poparzyć przełyk etcetera)

Oprócz tego oczywiście to co zawsze, fermentowane napoje i żywność probiotyczna.

Super rzeczą jest kokosowy kefir, przepis niestety po angielsku tutaj , ale będę robić reportaż jak sama robię kefir kokosowy. Jakby co, to jeszcze nie robiłam. 

1 , 23

Nie jestem lekarzem, przypominam Socjecie kolejny raz, że ja tu tylko sprzątam.

ścisk&ocet&owoc
pepsik

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dziewiąty cud świata, czyli jak się nie dać okłamywać

Różne takie tam i przepis na zupę Hipokratesa

Ocet jabłkowy winny i balsamiczny, czyli zapobiegliwość mądrej gaździny

Problemy trawienne, dlaczego nie mijają?

Enzymy brać, czy nie brać?

(Visited 15 669 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

  1. klepsydra 21 października 2014 o 19:25

    Na problemy trawienne i kiepskie wchłanianie polecam Bertram. Vismaryaja czy matraja jak jej tam, sporo pisze na ten temat. Do kupienia w netowym etnobotanicznym sklepie, który mnie wkurza.

  2. Beata 21 października 2014 o 20:43

    ten artykul jest super. Rewelacja.

    1. pepsieliot 21 października 2014 o 20:44

      Bato thx 🙂

  3. Niki 21 października 2014 o 22:18

    Po raz kolejny nie rozumiem o co witarianom chodzi z czosnkiem, tak uparłam się, bo nadal nie znam wiarygodnego źródła, dlaczego miałby niszczyć też dobre bakterie, podczas gdy to właśnie czosnek niszczy złe, a wspomaga namnażanie dobrych bakterii mikroflory jelit. Jest w jednym i antybiotykiem i probiotykiem. Zgadzam się tylko w tym, że nie można z nim przesadzać, dzień w dzień i w dużych ilościach, kiedy nie ma potrzeby, kuracje wystarczą. Zresztą ludzie żywieni tradycyjnie, jedzą go w ciepłych daniach rozgotowany, kiedy już stracił połowę wartości, na surowo rzadko jedzą.

    1. pepsieliot 21 października 2014 o 22:22

      Niki, witarianie uważają czosnek i cebulę za naturalny antybiotyk, który niszczy zarówno złe jak i dobre bakterie, a więc można go stosować w chorobie, decydując się na te minusy, ale jeść czosnek gdy jest się zdrowym nie jest wskazane

      1. Maya 21 października 2014 o 23:54

        Pepsi, ale uważają tak, bo uważają, czy jest to poparte jakimiś badaniami, doświadczeniem, wiedzą naukową? Masz jakieś linki potwierdzające, że czosnek i cebula niszczą dobre bakterie? (poza radosną twórczością blogerów rzecz jasna).

        Ja jem prawie codziennie surowy czosnek i cebulę, bo lubię 🙂

        1. pepsieliot 22 października 2014 o 07:19

          No oczywiście że to oczywistość, badań jest aż za dużo, czosnek i cebula to naturalne antybiotyki, każdy lekarz Ci to nawet powie, a antybiotyk nie wybiera.

          1. Niki 22 października 2014 o 11:51

            No tak, powie. Łatwo się posługują tą nazwą, jak dla mnie dotąd niefortunnie użytą w stosunku do środków naturalnych wspomagających odporność, bo nie znam tych witariańskich badań. To jak to jest, że wszyscy wiemy, że syntetyczne antybiotyki nie wspierają odporności, a te naturalne tak właśnie są określane, to nawet nie subtelna, a duża różnica porównując ich działanie. Czosnek, cebula, miód, propolis i parę innych rzeczy by się znalazło, które powszechnie nazywa się naturalnymi antybio, lekarze alopaci i naturopaci przy tym dodają „wzmocni odporność”.
            Spadek dobrych bakterii odczuwałam poprzez zaparcia i infekcje dość szybko, zjadając tę całą czosnkową niby dobroć naturalną antybio, odczuwałam poprawę, sytuacja wydalania się poprawiała. Czy to oznacza, że czosnek jednak nie utrzymuje równowagi mikrobio jelit jak uważają witarianie? Co prawda wzdęło mnie ostatnio po czosnku i cebuli surowych bo sa ciężkostrawne, ale to inna sprawa, nie wpłynęła na formowanie się prawidłowej miękkiej treści w jelitach, tego procesu nie zakłóciło, a żadnych probiotyków specjalistycznych nie łykałam, nawet kapustę kiszoną rzadko.

            Wszystko może być dla org. toksyczne, czosnek również (jon wodorotlenkowy sulfonu, który zakłóca fale mózgowe) na pasożyty działa uśmiercająco, może wywoływać migreny, jednak ludzie jedzą go i żyją… tylko trzeba by jasno określić co oznacza „zbyt duża ilość”. dla każdego ukł. pokarmowego może to oznaczać inną dawkę dobową, częstotliwość. chyba.

          2. Maya 22 października 2014 o 12:29

            Pepsi, ależ ja wiem, że są one określane jako „naturalne antybiotyki”, co jeszcze nie oznacza, że używana nazwa jest precyzyjna i adekwatna do ich działania. Dlatego udowadnianie ich rzekomo niekorzystnego wpływu na jelita na podstawie przyjętych popularnych określeń zupełnie mnie nie przekonuje. Co do tego, co „każdy lekarz mi powie”, to zmilczę.

            Nie spotkałam się jeszcze nigdy w żadnym artykule z twierdzeniem, że te rośliny wpływają negatywnie na florę bakteryjną jelit, wręcz przeciwnie. Są prebiotykami, czosnkiem leczy się przerost candidy.

            Dlatego nadal proszę o źródła Twoich informacji.

          3. pepsieliot 22 października 2014 o 16:01

            Maya jeźeli chodzi o czosnek , to ja jem cebulę 🙂

          4. Maya 22 października 2014 o 13:00

            Pierwszy lepszy link z brzegu:

            However the lactic organisms and the enterococci are virtually unaffected by garlic. Why is this good? Because this group contains the beneficial bacteria in the gut. So here you have an organism that is anti yeast and anti fungi, anti gram negative and gram positive bacteria, and yet against a group of very beneficial organism it doesn’t have any activity.

            Garlic is one food that you should be eating every day. Dr. Klinghardt and I are very impressed with its ability to optimize bowel flora and kill pathogenic organisms.

            http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2001/03/17/garlic-infections.aspx

          5. Maya 22 października 2014 o 13:20

            Prebiotics or the food that we provide for our intestinal flora may be even more important than the probiotics that we can supply as supplements. These nutrients determine which microbial species will thrive and which ones will not do well.

            Generally inulin powder is the better supplement to use for stimulating growth of bifidobacteria in the colon, and this is one of the more effective ways of keeping Candida in the colon under control.

            Here are some data for the inulin content in foods: Chicory roots 15-20%, Jerusalem artichokes 14-19%, garlic 9-16%, dandelion leaves 12-15%, onions 2-6%, leeks 3-10%, artichoke leaves 3-10%, and bananas 0.3-0.7%
            ___

            As microbicide I prefer one that has the ability to penetrate biofilms, such as chopped garlic, or several drops of Lugol’s iodine solution or non-acidified MMS (sodium chlorite).

            Walter Last

            http://www.health-science-spirit.com/ultimatecleanse.html

        2. Dave 22 października 2014 o 12:24

          Też dużo czytałem na temat że czosnek w umiarkowanych ilościach (2-4 ząbków dziennie) sprzyja rozwojowi prawidłowej flory bakteryjnej. Kilku znanych uzdrawiaczy naturalnych poleca ten sposób. Trudno powiedzieć kto ma rację, ale czosnek ma mnóstwo innych zalet choćby zawiera rzadkie pierwiastki jak german, kobalt, chrom, selen. A ten korzystny wpływ na florę jest wytłumaczony np w ten sposób:
          „Korzystny wpływ czosnku na florę bakteryjną jest dość złożony i pojawia się tutaj kilka różnych mechanizmów. Po pierwsze, czosnek jest źródłem cennych fruktooligosacharydów, które są cenną pożywką dla bytujących w naszych jelitach ważnych szczepów bakteryjnych. Dzięki temu, że wzrasta ich liczebność, giną wówczas rozmaite inne nieprzyjazne nam patogeny, np. Clostridium,Listeria, Escherichia, Salmonella oraz inne. Namnażające się pod wpływem „pożywki czosnkowej” sprzyjające nam bakterie wytwarzają w odpowiednim stosunku kwas mlekowy i octowy a także nadtlenek wodoru czy specjalne bakteriocyny, które skutecznie neutralizują gnieżdżące się w jelitach patogeny. Zatem czosnek pomaga jednym bakteriom i niszczy przy tym drugie. Między innymi w taki sposób zachodzi owo „odróżnianie”.
          Kolejny mechanizm polega na tym, że czosnek sprzyja obniżeniu jelitowego pH. W takim środowisku świetnie czują się bakterie sprzyjające naszym jelitom, a z kolei nie cierpią go bakterie patogenne, gdyż te bardziej preferują pH obojętne. Zatem nasz czosnek i tutaj zaczyna „odróżniać” od siebie nasze bakterie gromadząc je skutecznie po dwóch przeciwwstawnych liniach frontu.

          A jeżeli są badania że to wszystko ściema 🙂 to z chęcią bym poczytał, bo lubię czosnek

    2. fanta zja 22 października 2014 o 14:20

      Mnie również ciekawi czosnek. Jestem żółtodziobem, ale wiadoma sprawa że czosnek w kiszonkach pomaga hamować grzyby i pleśnie, natomiast te dobre bakterie hulają w jego obecności na całego. Jak to wygląda w naszych jelitach… ?

  4. Lotus 22 października 2014 o 09:29

    Co do medycyna chińskiej, to nie do końca zgodzę się.
    Niektórym właśnie surowe jest wskazane.

    Miałam okazję poznać jednego lekarza Medycyny Chińskiej, który notabene bywa w Polsce i on nie był fanatykiem . Nie był przeciwny nabiałowi w ogóle. Niestety, ale wsród praktykantów medycyny chinskiej są i też fanatycy, nie rozumieją tak narawdę tej filozofii, zmieniają etc.

    Nie jesteśmy Chińczykami, czy jak inne narody, którzy inaczej odżywiają się niż my.
    Nie znaczy to, że mamy jeść jak Azjaci.

    Niektórzy praktykanci zaprzeczają sobie, np. zalecenia było nie jedzenia bananów, druga osoba, że jednak banan ok, bo działa nawilżająco 🙂

    Najważniejsze jednak, aby słuchać swego organizmy bo on wie najlepiej.
    Dla mnie np.banany, są bardzo łagodne i nie mam z nimi problemów.

    1. Niki 22 października 2014 o 12:01

      Kwestia banany czy jednak nie banany jest zależna od konsytucji org. – gorącej lub chłodnej, więc jednym wskazane chłodzenie, innym ogrzewanie. Ja mam często oznaki zimna (stopy i dłonie, do tego zapanować nad śluzem z zatok) i w przeważąjąco chłodnym klimacie żyję, wzięte wszystko razem do kupy nie pozwala mi na ochładzanie. Taka konkluzja z TMC i Ayurvedy. W moim przypadku to się zgadza, zresztą jak mnie po tych pysznych musach bananowych zaśluzowało i ropne krosty na czole i skroniach się pojawiły to już było dość, w tyc miejscach zmiany skórne oznaczają kłopoty trawienne.

  5. Gosia 22 października 2014 o 11:31

    Może za mało szukałam ale Pepsi – o co chodzi Chińczykom z tym schładzaniem śledziony? Intryguje mnie to. Jak regularnie będę schładzać śledzionę bo do każdego soku codziennie dodaję cytrynę czy inne cytrusy to padnę trupem bądź będę czołgać się jak zombie z cieknącym, obrzydliwym płynem z ust i głupawym wyrazem twarzy bądź może czyms mniej nieprzyjemnym straszy medycyna chińska?

    1. pepsieliot 22 października 2014 o 16:00

      Gosiu witarianie non stop schładzają

    2. pepsieliot 23 października 2014 o 16:17

      Gosiu, to z wypowiedzi pewnego lekarza zajmującego się w Stanach medycyną chińską:
      Typową nierównowagę, jaką często widzi chiński lekarz, jest drewno pokonujące ziemię. To oznacza, że Qi wątroby jest silniejsze od Qi śledziony, i narusza zdrową równowagę między obu narządami. To objawia się symptomami słabego trawienia, bólem brzucha, słabym apetytem, gazami, poczucie pieczenia w brzuchu, nerwowością, szybką złością, kwasowością żołądka, zawrotami głowy, wrzodami i być może przepukliną roztworu przełykowego. Dietetycznym rozwiązaniem tego problemu jest mniejsza konsumpcja kwaśnych produktów takich jak pikle, cytrusy, wino, ocet i pomidory, gdyż kwaśne produkty nadmiernie stymulują wątrobę, przez co tworzą większą nierównowagę między wątrobą i żołądkiem / śledzioną, drewnem i ziemią. Ale to nie oznacza, że powinno się jeść więcej słodyczy.
      Pokarmy zimne i surowe, toksyny i post
      Innym zakazem dietetycznym jest konsumpcja produktów zimnych i surowych. Obraz układu trawiennego w chińskiej medycynie jest taki, że żołądek jest wielkim kotłem, a podbrzusze jest ogniem gotującym jedzenie w kotle. Trawienie pokarmu to gotowanie go w żołądku, co rozkłada pokarm by stał się łatwiej strawnym. jeśli pokarm jest surowy, to żołądek musi go ugotować.

      Kiedy pokarm jest już ugotowany, to jest łatwiej trawiony i przyswajany przez organizm. Jeśli jest zimny, organizm musi najpierw go podgrzać, żeby go ugotować. To daje więcej pracy układowi trawiennemu, i wyczerpuje Qi żołądka, tak że jest go za mało. powszechne jedzenie zimnych i surowych pokarmów gasi ogień w podbrzuszu, i pokarm w żołądku jest niestrawiony i nieprzetworzony.

      Przechodzi do następnego narządu, który nie może wchłonąć żadnych z substancji odżywczych w pokarmie, bo nie został rozłożony tak by go wykorzystać. Bez substancji odżywczych nie może wytworzyć się nowa krew i Qi dla organizmu, i wszystkie inne jego narządy i układy tracą równowagę. Zasadniczo organizm jest głodzony, mimo że produkty zostały skonsumowane. Jako chiński lekarz obserwowałem to, że pacjenci z zaburzeniami trawiennymi mają bardzo zimne podbrzusza, kiedy reszta ciała jest stosunkowo cieplejsza.

      1. pepsieliot 23 października 2014 o 16:18

        Ożesz jak fajnie, mam na witarce gorące podbrzusze 🙂

      2. Niki 24 października 2014 o 11:11

        O dziwo, i ja dobrze (póki co) czuję się na przewadze surowego menu. Chłodna jesień nastała, a ja ciągnę na surowym od wiosny, podbrzusze mam ciepłe – o cokolwiek Chińczykom w tym względzie chodzi… Ale zimne stopy i dłonie już mi się pojawiły jak tylko nastał ziąb.
        Trzustki na surowym nie ogrzewamy, a jak sprawdzić czy trzustka mimo to (wychłodzona?) działa sprawnie? Bo ja już się zapętliłam ;D

  6. JO 22 października 2014 o 12:16

    RZeczywiście moja Pani od medycyny chińskiej zabrania np bananów, bo wychładzają śledzionę, tak samo spirulina, to są te dylematy, co wybrać, aby było OK. W jednym przypadku jest dozwolone i zalecane a w innym absolutnie wykluczone. I bądź tu człowieku mądry!!!

  7. Lotus 22 października 2014 o 18:02

    Mnie tam banany nie zaśluzowują, natomiast przyprawy podrażniają, a w M.Chińskiej to sporo tego się dodaje.
    Każdy pokarm w nadmiarze, może powodować kłopoty.

    1. Włodzimierz 22 października 2014 o 19:57

      Po stwierdzeniu candidy przez 20 miesiecy jadlem czosnek mala glowke dziennie.spowodowalo to problemy ze stolcem,ktorych wczesniej nie mialem.musialem sie wspomagac lewatywami.Po zmianie diety z „antygrzybiczej” na witarianska problemy z candida w jelitach zniknely mimo spozywania masy owocow.Tak ze u mnie teraz po zjedzeniu czosnku lub cebuli stolec sie wstrzymuje,a mocz bardzo cuchnie.

  8. Lotus 23 października 2014 o 14:17

    Włodzimierz

    W ogóle kwestia candidy i anty-grzybiczych diet, to mit.

  9. Agga Duu 2 lutego 2015 o 20:48

    Proszę o wyjaśnienie co to są enzymy proteolityczne z żywności czyli te proteazy, papainy o pepsidase FP?

    1. pepsieliot 3 lutego 2015 o 11:42

      enzymy proteolityczne to są proteazy, a papaina to proteza cysteinowa, w przemyśle spożywczym duże zastosowanie znalazły proteazy asparaginowe, produkowane głównie przez pleśnie, zdolne do syntezy proteaz podpuszczkowych znanych pod nazwą chymozyny. Enzymy te są obecnie szeroko stosowane w przemyśle serowarskim. No i wyczytałam jeszcze, że proteaz pleśniowych używa się także w piekarnictwie do poprawiania tekstury ciasta, skrócenia czasu jego miesienia i zwiększania objętości pieczywa. Enzymy te są również dodawane do piwa w celu zwiększenia jego klarowności i polepszenia warunków filtracji. W przemyśle mleczarskim proteazy pleśniowe są wykorzystywane do stabilizacji zagęszczanego mleka i produkcji hydrolizatów białkowych.

  10. Leszek 17 lipca 2015 o 14:54

    Hej,
    ciekawy artykuł, natomiast to co mnie naprawdę zaciekawiło to stwierdzenie „Bowiem zarówno medytacje osłabiają układ pokarmowy, jak i wegetarianizm.”
    Nigdy się nie zetknąłem z opinią, że medytacja może szkodzić układowi pokarmowemu, a przeglądając teraz net pod wpływem tegoż artykułu też nie mogę na nic trafić. Możesz powiedzieć skąd taki wniosek? Jakieś źródła na których się opierałaś?
    Pozdrawiam.

  11. fbr 10 listopada 2015 o 15:49

    przy czym to o czym piszesz, ze toksyny wchłaniae do krwi-krew ta wędruje żyłą wrotną do wątroby, gdzie toksyny są unieczynniane

  12. Margot EsKa 30 czerwca 2016 o 10:42

    Zaiste medycyna chinska ma racje, a dlaczego? Bo jej koncepcje nie powstaly na bazie intelektualnych spekulacji, tylko na bazie eksperymentów i obserwacji. To czy dany czlek moze sie odzywiac surowym czy nie zależy od tzw konstytucji organizmu. Ajurweda tez mowi o 3 doszach, z ktorych kazda powinna jeść co innego.Ja po surowym mam wzdecia i biegunkę. Warto wiedzieć ze nie ma jednej diety dla wszystkich. Dla czlowieka bardzo Yang dieta surowa jest byc moze ok, dla chudziny nie bardzo.

    1. pepsieliot 30 czerwca 2016 o 12:33

      to filozofia

  13. inna 9 października 2016 o 16:25

    Nic w jelicie nie zabija dobrych bakterii.wiekszosc mikroorganizmow w ciele ma zdolnosc do plejomorfizmu to znaczy w zaleznosci jakie srodowisko stworzymy bakteriom to stana sie one pozyteczne lub toksyczne

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się