logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
285 online
52 110 485

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Modne zielone szejki pełne szczawianów. Bać się?

szpinak-w-zlewie2

Ożesz ten szpinak 

Było pytanie, jest odpowiedź:

Szczawiany są naturalnie występującymi substancjami i znajdziemy je zarówno w roślinach, jak zwierzętach, no i oczywiście u ludzi.

Analizując rzecz w kategoriach chemicznych, szczawiany należą do grupy cząsteczek zwanych kwasami organicznymi i nasze ciała zawsze zawierają szczawiany, a nasze komórki rutynowo konwertują inne substancje do szczawianów.

Na przykład, witamina C jest jednym z materiałów, który nasze komórki wprawnie przekształcają w szczawiany.

Oprócz szczawianów, które niejako powstają w naszych organizmach, szczawiany również mogą być do naszych organizmów, jako gotowce wprowadzone z zewnątrz w postaci prowiantu, który je zawiera.

Pokarmy, które zawierają szczawiany:

Poniżej przykłady najczęstszych źródeł szczawianów, sformatowane w grupach. Ważne jest, aby pamiętać, że liście rośliny prawie zawsze zawierają więcej szczawianów niż korzenie i łodygi.

Owoce

Jeżyny, jagody, maliny, truskawki, porzeczki, kiwi, fioletowe winogrona, figi, mandarynki i śliwki

witamina cSurowe zielone warzywa, które zawierają najwięcej szczawianów

Szczawiany w mg na 100 g prowiantu:
Szpinak
750
Liście buraczane
610
Róża chińska
146
Pietruszka
100
Pory
89
Zielone liście winogron
74

Warzywa

Szpinak, boćwina, zielone liście buraka, kapusta, okra (czyli piżmian jadalny, właśnie się dowiedziałam w tym momencie, że piżmian istnieje) pietruszka, por i quinoa, te warzywa mają na prawdę spore zagęszczenie szczawianów
seler, zielona fasola, brukiew, i squash lato (wygląda ja coś z rodziny dyń, kabaczków i cukiń, jakby miks) można by uznać za umiarkowanie gęste w szczawiany

Orzechy i nasiona 

migdały, orzechy nerkowca

Rośliny strączkowe

Soja, tofu i inne produkty sojowe, orzeszki ziemne

Ziarna

otręby pszenne, kiełki pszenicy, quinoa

Inne

Kakao, czekolada, i czarna herbata

Szczawiany i zdrowie

Kiedy powinniśmy ściśle ograniczyć spożywanie szczawianów?

Istnieje kilka, stosunkowo rzadkich przypadków zdrowotnych, które wymagają ścisłego ograniczenia szczawianów.

Jest to Hiperoksaluria – stan chorobowy charakteryzujący się nadmiernie, przewlekle zwiększonym wydalaniem szczawianów z moczem. W przypadku tej choroby ilość szczawianów w pokarmie powinna być ograniczona do 50mg dziennie, co stanowi tylko jedną czwartą szklanki nie posiekanego szpinaku (cała szklanka to około 200 miligramów szpinaku), druga rzadka choroba to – Oxalosis – odkładanie się szczawianów wapnia w nerkach

Uwaga:

Te rzadkie choroby, to nie jest to, czego witarianie obawiają się najbardziej, czyli kamicy nerkowej, gdzie kamienie nerkowe tworzą się w 80% z wapnia i szczawianów.

Szczawiany i kamienie nerkowe

Powstawanie kamieni nerkowych zawierających szczawiany jest objęte od dawna poważną kontrowersją w żywieniu klinicznym w odniesieniu do diety ograniczającej szczawiany.

Około 80% kamieni nerkowych u dorosłych w USA są to kamienie szczawianu wapnia.

Natomiast nie ma żadnych potwierdzających poniższą tezę badań, że ograniczenie szczawianów w diecie zapobiegnie powstawaniu kamieni ze szczawianu wapnia u osób, które już takie kamienie mają.

Wielu badaczy uważa, że ograniczenie w diecie szczawianów NIE może zmniejszyć ryzyka powstawania kamieni

W dodatku niedawne badania naukowe wykazały, że spożywanie białka, wapnia, i wpływ szczawianu wapnia zawartego w wodzie wpływa na powstawanie kamieni tak samo, lub nawet bardziej niż spożycie ściśle szczawianu.

Generalnie radzi się ludziom, którzy mają kamienie nerkowe, aby raczej ograniczyły szczawiany, ale nie mówi im się (jak w przypadku bardzo rzadkiej hiperoksalurii), że mają jakiejś tam konkretnej ilości nie przekraczać.

Wpływ gotowania na szczawiany

Gotowanie ma stosunkowo mały wpływ na ilość szczawianów w prowiancie. Regularne badania chemiczne żywności nie wykazały statystycznie istotnego obniżenia zawartości szczawianów w wyniku blanszowania, lub gotowania zielonych warzyw liściastych.

Obniżenie zawartości szczawianów poprzez gotowanie wynosi w granicach 5-15% i dlatego, nie warto z tego powodu podgrzewać, nie mówiąc już o przywieraniu jedzenia, bo utracimy o wiele więcej ważnych składników, takich jak witaminy i minerały.

Praktyczne wskazówki

Dla większości osób, które nie doświadczyły szczególnych problemów opisanych powyżej, pokarmy zawierające szczawiany, nie powinny być problemem zdrowotnym.

W większości przypadków możemy jeść zielone liście, nawet najbardziej bogatego w szczawiany szpinaku, gdyż inne walory zdrowotne znacznie przewyższają nie udowodnione zagrożenie kamicą nerkową.

Jeżeli masz kamicę nerkową

Rzeczywiście nie powinieneś się upierać przy niektórych zielonych warzywach liściastych do szejków, a bardziej nastawić się na każdy inny rodzaj sałaty, w tym:

Sałatę rzymską, warzywa morskie, algi, spirulina, chlorella (mikroalgi), rukiew wodna, seler, kolendra, awokado, kalarepa, mięta, czy kiełki.

4 Greens 100% Organic This is Bio
TU KUPISZ doskonały zielony detox
4 GREENS 100% ORGANIC This is Bio

Dla większości ludzi, korzyści z zielonych koktajli znacznie przewyższają ryzyko wypływające ze szczawianów. Jeśli jednak dotyczy Cię jeden z warunków wymienionych powyżej, powinieneś się zastanowić nad ryzykiem spożycia szczawianów, szczególnie w przypadku dwóch pierwszych rzadkich chorób.

Inne zielone warzywa, które mają stosunkowo mało szczawianów:

Brokuły, kapusta, sałata lodowa, groch, kapusta chińska, ogórek, sałata rzymska i cukinia

(na podstawie wartości szczawianów zbadanych przez Zakład Żywienia w Harvard School of Public Health)

Używaj do zielonych koktajli całych owoców i warzyw, w tym skórki

Koktajle z wykorzystaniem całych owoców lub warzyw, w tym skórki, stanowią dobre źródło błonnika.

Włókno to z kolei zmniejsza wchłanianie szczawianów ze smoothie.

Według badań opublikowanych w mikroskopii w 1995 roku, również zwiększenie w diecie wapnia i magnezu zmniejsza wchłanianie szczawianów.

szejki

Umiar dla zagrożonych może być kluczem

Jeżeli na 811 powinieneś jeść od 25dkg z tendencją do pół kilo zieleniny, to naprawdę, trzeba postawić na rzymską sałatę i cukinię, a nawet „ohydnego” brokuła, a nie obżerać się tylko cudownie gładkim surowym szpinakiem, czy nazbyt aromatyczną pietruszką.


Referencje:
Assimos, DG i Holmes, Rola RP diety w leczeniu kamicy dróg moczowych. Urol Clin Północnej Am. Maj 2000, 27 (2) :255-68.
Curhan, GC epidemiologiczne dowody na rolę szczawianu w kamicy nerkowej idiopatyczną. J Endourol. 1999 Nov; 13 (9) :629-31.
Hanson, CF; frankos, VH i Thompson, WO biodostępność kwasu szczawiowego z szpinaku, włókno buraka cukrowego i roztwór szczawianu sodu zużytego przez ochotniczek. Food Chem Toxicol. 1989 Mar, 27 (3) :181-4.
Kelsay, JL i Prather, Mineral ES salda ludziach spożywania szpinaku w diecie błonnika w diecie zawierającej owoce i warzywa. Am J Clin Nutr. 1983 lipiec; 38 (1) :12-9.
Kikunaga, S.; Arimori, M., i Takahashi, M. biodostępność wapnia w szpinaku i wapnia, szczawian wapnia u szczurów z niedoborem. J Nutr Sci Vitaminol (Tokyo). 1988 Apr; 34 (2) :195-207.
Parivar, F.; Low, RK i Stoller, ML wpływ diety na choroby dróg moczowych kamienia. J Urol. 1996 lutego, 155 (2) :432-40
Prakash D, Nath P i Pal M. (1993). Skład, zmiana treści pokarmowych w liściach, białka nasion, tłuszczu i profil kwasów tłuszczowych gatunków komosy. Urzędowy Nauki o Żywności i Rolnictwa, 62 (2) :203-205.
Sienera R. (2006). Szczawiany zawartość gatunkami Polygonaceae, Amaranthaceae i Chenopodiaceae rodzin. Chemia żywności 98 (2) :220-224.


zielona strzałeczka


JA I PSZENICABlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 11 996 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

  1. aguu 5 czerwca 2013 o 21:36

    Wow, liczyłam na krótką odpowiedź w komentarzu, a dostałam cały wpis 😮 Dziękuję! Niestety muszę ograniczyć szpinak, który tak uwielbiam w szejkach (do tej pory potrafiłam zjeść nawet pół kilo dziennie), ale zastąpienie go miętą i kiełkami wydaje się być równie smaczne. Witarianizm coraz bliżej 🙂 Wiesz może jak sprawa się ma z liśćmi rzodkiewek, szypułkami i pokrzywą? Miłego wieczoru życzę i jeszcze raz dzięki 🙂

    1. Panna Pikotka 12 maja 2014 o 11:50

      Hejka, ja do mojego pierwszego zielonego szejka wrzuciłam właśnie liście rzodkiewek 🙂 Był smaczniejszy niż kolejny z sałatą i nacią pietruchy.

      1. pepsieliot 12 maja 2014 o 20:01

        Panno Pikotko 😀

  2. Basia 5 czerwca 2013 o 21:40

    No to natkę można żreć, w porównaniu ze szpinakiem ilość szczawianów jest tak mała, że nie ma co sie przejmować. Cieszy mnie to bo to mój ulubiony liść chyba. A dziś szczawiową jadłam na obiad i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby o szczawianach pomyśleć:) ŚCisk

  3. Pepsi 5 czerwca 2013 o 22:07

    myślałam też o pokrzywie, ale nie było info, w każdym bądż razie te najbardziej zaszczawianowane zostały wymienione

  4. Violina 5 czerwca 2013 o 22:31

    Uwielbiam szpinak, ale na razie i tak mam problem z tak duzą ilością zieleniny. W ogóle żeby zjeść 2030 kcal jest mi bardzo ciężko. Mój wzdęty brzuch nie przyjmuje więcej niż 1500, a muszę jeść więcej.
    Cukinka do szejków? Nie pomyślalam o tym. Myślałam że razem z bananami źle się trawi. Zrobiłam kilka razy jednak mus z bananow i selera korzeniowego, dodałam cynamonu i smakowało jak kaszka manna 🙂

  5. Majka 5 czerwca 2013 o 22:55

    Brakuje mi tylko w powyższym opracowaniu omówienia kluczowego problemu, jaki stanowią szczawiany w diecie, tj. obniżenie wchłaniania wapnia, którego przeciętny polski konsument i tak je zdecydowanie za mało, w stosunku do zalecanego dziennego spożycia. Przy stosowaniu takiego schematu żywienia (dużo szczawianów, mało wapnia) może mieć swój skutek w negatywnych konsekwencjach zdrowotnych, wynikających z niedoboru wapnia. Z tego też względu, produkty bogate w szczawiany powinny być wykluczane/ ograniczane w diecie wegan, u których i tak ciężko jest zbilansować spożycie wapnia- to też bardzo istotna kwestia, ze względu na coraz większą popularność tego modelu żywienia. Pozdrawiam i zachęcam do uzupełnienia tematu też z drugiej strony medalu, aby nikomu nie zaszkodzić:)

    1. pepsieliot 6 czerwca 2013 o 07:05

      nie wiem czy o to chodzi, ale napisałam, że calcium magnezjum właśnie ogranicza wchłaniane szczawianów, jedak jeżeli Ktoś liczy, że będę tę sprawę jeszcze osobiście rozkminiać, to jest w błędzie, gdyz wysarczająco wynudziłam się pisząc ten artykuł, soreczki moi Kochani, mnie tyle wystarczy. Jak macie jakieś dodatkowe wieści na ten temat, to proszę podzielcie się tutaj, albo zlinkujcie (:

    2. Diana 22 lipca 2014 o 16:26

      Zapotrzebowanie na wapń zwiększa przyjmowanie produktów kwasotwórczych min. mięsa, nabiałów i jaj, tak więc weganie mają bardzo małe zapotrzebowanie rzędu 400-600mg w porównaniu z padlino i wydzielinożercami dla których były ustalane normy.

      1. pepsieliot 22 lipca 2014 o 16:32

        To miłe Diano co piszesz, niestety niekiedy weganie bywają mniejsi i mają problemy z kośćmi.

  6. Mag-lena 6 czerwca 2013 o 08:10

    Ja nie na temat:)
    Miałam się odezwać po płukaniu jelita. Więc opowiadam. Oczyszczanie sokami było w porządku, po 8 godzinach nie czułam już głodu, choć witalna nie byłam. Pierwsze hydrokolonoterapia nic nie wylała, tylko sprawy bieżące, druga jakieś zaległe gnijące kupy. Po drugim dniu miałam picie oleju, wybrałam z orzecha włoskiego, bo najsmaczniejszy. Pół szklanki jakiegokolwiek oleju nie jest dobra i smaczna, ale do przeżycia. O trzeciej w nocy myślałam, że rodzę, ale jako, że nie byłam w ciąży to nie urodziłam, a tylko spłynęła mi żółć. Rano domowa lewatywa. Po przepłukaniu sitka okazało się, że są tam kamyczki żółciowe, piasek, jakieś kuleczki tłuszczowe, trochę kamyczków kałowych i… niestrawione i nie pogryzione siemię lniane. Po tej toalecie pojechałam na ostatni zabieg płukania jelita i tam wypadło bardzo dużo „grzybni” – takie wachalrzyko-meduzy. Było tego bardzo dużo i dlatego wczoraj pojechałam do Pana Doktora od chorób pasożytniczych, by mnie wspomógł jakąś miksturą na to. Nie dostałam mikstury. Dostałam za to skierowanie na badanie na glistę ludzką, tasiemca i toksokarozę. Do tego jeszcze vit. D 3, ponieważ pasożyty upośledzają jej wchłanianie. Do tego badanie kału na grzyby, pasożyty itp. Pan powiedział, że jestem przypadkiem szczególnym, co z ust lekarza co widział niejedno nie uspokaja, ale obiecał pomoc. Twierdząc, że candida to nie mój jedyny problem. Wszytsko to stwierdził na podstawie moich badań krwi. Badania obecne i z przed 8 miesięcy, usg brzucha, test na opóźnioną alergie pokarmową i opis”grzybni” – bo tak powiedziała Pani od zabiegu płukania. Grzybnia wg. Pana Doktora nie była grzybnią a pasożytem, bo grzybnia tak łatwo nie odchodzi.
    Uważam, że zabieg był mi potrzebny, bo przypadkiem pokierował mnie do lekarza, który może wyjaśni większośc moich przypadłości, których wcześniej nie wiązałam z pasażerem na gapę a z hormonami. Niestety badanie hormonalne nie potwierdzały tego:). Obecnie mam trochę wysokie TSH jak na swój wiek, bo 3,7. 8 miesięcy temu miałąm 1,4 – co było wartością optymalną dla mojego wieku. TSH może być podwyższone, bo pasożyty wydzielają toksyny, które przypominają TSH.
    Po badaniu czułam się dobrze. Nie czułam głodu i fajnie jest patrzeć co się ma w środku:).

    1. gomaz 6 czerwca 2013 o 08:40

      Mag-lena co Cię skłoniło do tych badań/płukań? miałaś jakieś konkretne przypadłości?

    2. pepsieliot 6 czerwca 2013 o 08:41

      Mag-lena jesteś dzielna i dobrze że wyrzuciłaś z siebie to i owo. Życzę Ci, żeby wszystko się jak najszybciej wyjaśniło i żebyś wróciła do zdrowia, ścisk

    3. teżBasia 6 czerwca 2013 o 11:18

      Mag-lena, napisz proszę jakie dolegliwości skłoniły Cię do szukania pomocy w takich terapiach? Próbowałaś może głodówek? Skoro tutaj zaglądasz, mniemam, że odżywiasz się zdrowo, wegańsko?, surowo?, od jakiego czasu? Jak wcześniej wyglądała Twoja dieta? Wybacz, że tak drążę, ale mi samej, mimo wielu wysiłków i włożonej pracy, nadal dokucza kilka dolegliwości

      1. pepsieliot 6 czerwca 2013 o 11:32

        Mag-lena, też się przyłączam, trochę już pisałaś, przy okazji mojego posta o głodówkach, ale nadal jesteśmy ciekawi

  7. gomaz 6 czerwca 2013 o 08:48

    Jeśli chodzi o temat główny – to wyczytałam gdzieś, że najmniej szczawianów z zielska, które możemy używać do szejków, ma jarmuż. Interesuje mnie natomiast gdzie plasują się liście rzodkiewki, bo często na nich robię szejka, może macie taką informację….? Pepsi mam ogromną prośbę, napisz proszę jak spożywasz cukinię, bo wiem że czasem powinnam ją jeść ale jako cukinowe spaghetti z sosem jakoś ciężko mi wchodzi 🙁 Faktycznie robisz z niej szejki?…
    ściskam gorąco 🙂

    1. pepsieliot 6 czerwca 2013 o 11:29

      gomaz hej, cukinię jem obecnie tylko w jednej postaci, ścieram ją na tarce, jak leci ze skórą, odcinam tylko końcówki, potem mocno skrapiam cytryną i mieszam z poszarpanymi liśćmi dowolnej sałaty, bardzo mi to smakuje, do tego od czasu do czasu gotowana soczewica zielona, bo tylko taką lubię i mam kolację.Powiem szczerze, co może się wydawać dziwne, że to bardzo lubię. Jeżeli chodzi o liście rzodkiewki, to ileż tych liści dodajesz, nie kłopocz się tym nawet, na pewno szpinak ma o wiele więcej szczawianów, a je się go w szejku michą, 3 razy w tygodniu robię szejka z główką sałaty (całą), jarmużu nie lubię w szejku, bo robi się okropnie wodnisty, szejk w sensie, i po 2 razy pietruszka (bardzo dużo) i szpinak (też bardzo dużo), ścisk

      1. gomaz 6 czerwca 2013 o 12:15

        dzięki 🙂 spróbuję z tą sałatą i cytryną, lubię takie proste połączenia 🙂
        jaki masz blender skoro mieści Ci się główka sałaty i ok. 10 bananów??? i jeszcze jakoś daje radę to zblendować…??

        1. pepsi 6 czerwca 2013 o 15:04

          ugniatam mocno, ale najczęściej robię na dwa razy i mieszam w dużym dzbanie

      2. teżBasia 6 czerwca 2013 o 12:45

        Ja do pokrojonej w plasterki cukinii i sałaty dodaje jeszcze zielonego ogórka i ewentualnie awokado. Pyszota 😉

  8. Mag-lena 7 czerwca 2013 o 08:08

    Już wyjaśniam:). Jakiś rok temu zaczęłam troszkę przybierać na wadze mimo, że generalnie trzymałam się diety i jezdziłam codziennie 14 km, a czasem nawet więcej. Zbliżała się zima i byłam troszkę przerażona, że bez roweru utyję do kwadratu. Poza tym byłam przemęczona i miałam problem z trądzikiem. Udałam się do endokrynologa, który podejrzewał u mnie różne choroby, ale z badań krwi nic nie wynikało. Byłam lekko zrezygnowana. Doszły do tego słodycze pochłaniane bez umiaru i bez senu – były to słodycze przemysłowe. Później pojawiły się gazy i wzdęcia i nie były to okazajonalne, tylko permanentne. Później przeszłam na witarianizm na którym utrzymałam się z 2-3 miesiące, nic nie schudłam, miałam być może troszkę więcej energii -tj. napady energii:) a później spadki , ale gazy nie dawały mi spokoju. W tym samym okresie zaczęłam tracić wzrok i pod koniec witarianizmu spałam od 21 do 5.30. A po pracy jeszcze godzinna drzemka, więc było jeszcze gorzej. Nie miałąm na nic czasu i na nic sił. Miałam i mam też suchy placek na czole, co może świadczyć o jakieś alergii. Trafiłam do klinki, która bada nietolerancje pokarmową i układa dietę np. wegańską. Obecnie schudłam 4 z 8 kg. Waga docelowa to 50 kg. Pani dietetyk zaoferowała mi czyszczenie wątroby – zwłaszcza, że wcześniej jadłam dużo słodyczy i piłam wino. Podejrzewała candide u mnie i tak mi tez wyszło na tesie nietolerancji pokarmowej. Zrobiłam oczyszczanie wątroby wraz z płukanie jelita (płukanie 3 razy), wypłynęły te „strzępy grzybni” – choć niewiadomo co to było i udałam się do lekarza od chorób pasozytniczych z myślą, że mam przerost candidy i mnie wspomoże jakimiś ziólkami, bo dietę już mam tj. wegańską bez cukru, pieczywa. Głównie warzywa duszone, surowe, i kasze lub strączkowe w ilości 180 gram dziennie. Lekarz wyprowadził mnie z błędu, że to nie tylko candida i że to moje: zmęczenie, utrata wzroku, czasem kolki, ogromne wzdęcia, podwyższone tsh, uwielbienie słodyczy – choć czasem mam ochotę na najwieksze góno, nawet wyrób czekoladopodobny na głodzie jest dla mnie rarytasem, pogarszający się oddech – choć byłam u dentysty ok. marca i nie było żadnych spraw do zrobienie i od tamtej pory nie piję i wogóle nie paliłam, więc nie jest to kwestia osadu. Swędzenie odbyty to też znak, że coś z nami jest nie tak. Myślałam o tym, że to nie objaw choroby a tylko wina tego, że poci mi się tyłek na rowerze, mam spodenki z „pieluchą” i po prostu to naturalne. Mam też często bulgotanie w brzuchu, choć głodu nie czuję, bo np. dopiero się przebudziłam. A no i wypadanie włosów. Najgorsze jest, że tylko z jednej strony głowy…Nie wiem czy czegoś nie zapomniałam. Najgorsze jest to, że na te rzeczy nie zwraca się uwagi, traktuje się je jako dyskomfort i coś co lezy w naszej nieidealnej naturze i póki nikt o to nie pyta to się nie mówi, bo głupio powiedzieć ” bardzo dużo pierdze i swędzi mnie tyłek a do tego chyba mi włosy wypadają z jednej strony”:) Lekarze są jacy są i nalęzy trafić na takiego co albo spyta o to wszystko, albo nie odpowie, że „to przez strączkowe i trzeba częściej brać prysznic i myć ręce po ubikacji”
    W przyszłym tygodniu wybieram się do okulisty w celu sprawdzenia czemu tracę wzrok. Jestem podejrzana o tosokarozę i jej odmianą jest toksokaroza oczna. Zobaczymy co powie lekarz… Na wyniki z laboratorium czekam jeszcze jakieś 3 tygodnie.

    1. pepsi 7 czerwca 2013 o 09:29

      Mag-lena bardzo Ci dziękuję za historię Twojego przypadku, jako przedstawiciel hipochondryków wpadłam w lekką histerię, życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Ciekawe czy 100% witarianizm nisko tłuszczowy by coś pomógł

  9. Mag-lena 7 czerwca 2013 o 09:55

    Nie wiem. Za krótko byłam, bo 2-3 miesiące to za krótko, ale wtedy miałam duże gazy i czułam się gorzej z wzrokiem, więc nie mogłam sobie pozwolić na kontynuację diety. Może to było mało rozsądne, ale czułam, że potrzebuję pomocy kogoś kto się bardziej zna ode mnie na żywieniu. Teraz jem dużo surowego, raz dziennie sok z warzyw, tłuszcz tylko z nasion ew. łyżka oleju lnianego. Nie jest to witarianizm, ale chyba najlepsza wersja weganizmu. Witarinizm ponoć pomaga z przerostem candidy, ale candida jest tak czy siak w nas, ale nie wiem jak działa na pasożyty. Być może cukier owocowy na pasożyty działa jak płachta na byka, tego nie wiem. Mam nadzieję, że Ci do których trafiłam wiedzą lepiej i niejednemu już pomogli…

  10. teżBasia 7 czerwca 2013 o 11:49

    Mag-lena, pisz, proszę, relacje jak przebiega Twoje leczenie. Ta klinika jest w pl? Czytając o Twoich dolegliwościach miałam wrażenie, że czytam własną historie. Trądzik, gazy, wzdęcia, niewiele energii, problemy z zatokami, uciążliwe, nadmierne pocenie, nieprzyjemny zapach z ust. Wcześniej uwielbienie dla cukru, pochłanianego w olbrzymich ilościach. Zdrowa dieta od ponad 1,5 roku, wegańska, z dużą zawartością surowego, w lecie epizod 2-3 miesięczny tylko na surowo. Efekty są, niektóre objawy się wyciszyły, ale nie ma efektu: wow! Ja zwyczajnie chcę być zdrowa i czuć się dobrze, bez dolegliwości, które, jak piszesz, bagatelizuje się, bo taka nasza „nieidealna natura”, a które potrafią skutecznie życie uprzykrzyć.

  11. Mag-lena 7 czerwca 2013 o 13:18

    Klinika w Warszawie jest ew. w Krakowie.
    Ale oni tylko ułozyli mi diete wegańska i też bagatelizowali dośc wysokie TSH, zmęczenie i gazy. „Kto z nas nie ma gazów?” Dopiero dr od pasożytów z Warszawy złożył to w kupę i wysłał mnie na badanie krwi i kupy:). Ale z tego co Pan Doktor publikuje to nie ma żadnej pewności czy coś wyjdzie. Trzeba mieć nadzieję, że tak, ale pewności żadnej i ew. będę odrobaczana w ciemno. Z krwi może nie wyjść, bo pasożyty potrafią przybrać postać czerwonych krwinek, tsh lub czegoś innego i nie są wykrywane. Z kupy też nie, o ile nie ma tam jaj, a jaj mogą być okresowo. Niemniej jednak warto spróbować czegoś poszukać. Niestety szanse są 50/50. Ponoć witamina D3 jest wskaźnikiem, bo upośledzona wchłanialność tej witaminy może świadczyć o pasożytach. Jak się czegoś dowiem, to dzięki uprzejmości Pepsi ;), zamieszczę to na jej blogu (?). Może też ktoś ma podobne problemy mimo witarinizmu czy też weganizmu.

    1. pepsi 7 czerwca 2013 o 16:54

      Umieszczaj Mag-lena jak najbardziej, bardzo Ci życzę zdrowia i na pewno wiele osób ma Twoje problemy, bo często na witarianizm decydują się ludzie, którzy mają coś nie w porządku ze zdrowiem

  12. Violina 7 czerwca 2013 o 22:18

    Ja też mam duże problemy z gazami, wzdęciami, biegunką. Wiem że powoduje to duża ilość orzechów, ale teraz jem prawie same owoce i jest to samo. Może większość z nas przyjęła jakiegoś pasożyta z warzywka lub owocka?

  13. Pepsi 7 czerwca 2013 o 23:05

    pasożyty są gównie w surowym mięsie 🙂

    1. Jaspis 8 czerwca 2013 o 13:46

      Czyli w nas , bo jesteśmy surowym mięsem 🙂 🙂

      1. pepsi 8 czerwca 2013 o 14:31

        jest prawdopodobieństwo :0

  14. Mag-lena 8 czerwca 2013 o 20:06

    Niestety nie tylko surowe mięso. Sushi nawet wegańskie lub wegetariańskie również jest bardzo zagrożone ponieważ nikt nie ma gwarancji, że obsługa zmienia noże i deski do krojenia. Wycieczki rowerowe i nie mycie po nich kół też są zagrożeniem, nasze zwierzęta – zwłaszcza te które wychodzą na dwór ew. na pole:), podstawowe odrobaczanie nie chroni przed większością pasożytów, które zagrażają człowiekowi. Niedomyte owoce i warzywa, publiczne toalety a nawet te domowe jeśli mamy gościa, który nie umył rąk, banknoty etc. Generalnie może przyplątać się to zawsze, zwłaszcza gdy mamy obniżoną odporność np. po antybiotykach. Ponoć każdy miał, ma lub będzie miał pasażera na gapę. Wszystkim mającym gazy życzę jak najlepiej, a póki co bierzcie probiotyki np. sanprobi ibs:)

  15. Violina 8 czerwca 2013 o 22:45

    Mi probiotyki nie pomagają. Ale od kilku dni robię codziennie lewatywę i jest lepiej 🙂

  16. Jedrus1 9 czerwca 2013 o 02:10

    Kto wam powiedział, że spożywanie szczawianów zawartych w pokarmie jest szkodliwe dla zdrowia.
    Tylko niech mi ktoś nie pisze, że się odkładają w nerkach. Bo to bujda na resorach.

    Pozdr.
    Jędruś

    1. Pepsi 9 czerwca 2013 o 06:38

      A kto Tobie Jędruś powiedział, że są calkowicie obojętne bez względu na ilość spoźycia i nie mają wpływu na tworzenie się kamieni nerkowych. Pozdr. Peps

      1. Jedrus1 9 czerwca 2013 o 11:18

        Pepsi napisałaś, że szczawiany zawarte w warzywach liściowych są szkodliwe, lub nie są obojętne dla naszego organizmu. Czy masz na myśli powstawanie kamieni nerkowych?
        Możesz sprecyzować.

        Pozdr.
        Jędruś

        1. pepsi 9 czerwca 2013 o 11:32

          nie napisałam czegoś takiego 🙂

          1. Jedrus1 9 czerwca 2013 o 21:56

            Cytata:
            Jest to Hiperoksaluria – stan chorobowy charakteryzujący się nadmiernie, przewlekle zwiększonym wydalaniem szczawianów z moczem. W przypadku tej choroby ilość szczawianów w pokarmie powinna być ograniczona do 50mg dziennie, co stanowi tylko jedną czwartą szklanki nie posiekanego szpinaku (cała szklanka to około 200 miligramów szpinaku), druga rzadka choroba to – Oxalosis – odkładanie się szczawianów wapnia w nerkach

            Dlaczego nic nie napisałaś o kwasku cytrynowym, który powoduje zmniejszenie wytwarzania szczawianów przez nas organizm, zmniejszenie ilości szczawianów w moczu i rozpuszczanie kamieni nerkowych.
            Podając w warzywach zawartości szczawianów to powinno się podawać przy tym zawartości kwasku cytrynowego.
            Leczenie kamicy nerkowej kwaskiem cytrynowym (dokładnie: cytrynianem sodu lub/i potasu)
            Zobacz mój wpis na innym forum, kilka lat temu:
            http://tiny.pl/hs9xg

            Pozdr.
            Jędruś

  17. Pepsi 9 czerwca 2013 o 22:10

    Jędruś nie napisałam nic o kwasku cytrynowym z prostej przyczyny, że o tym nie wiedziałam. Na pytanie koleżanki na tym blogu o szczawiany, znalazłam wiele informacji, ale przetłumaczylam dwa artykuły o sporej liczbie referencji i to właśnie podałam jako odpowiedx. Mój blog nie jest blogiem z zacięciem biochemicznym, medycznym czy cokolwiek takiego, jeżeli piszę o tych rzeczach to tylko dlatego, że ktoś mnie o to prosi, albo sama coś chcę rozkminić, ten blog jest o moich obyczajach. Cieszę się, że podałeś linka do Twojego artykułu, bo ludzie będą sobie mogli uzupełnić wiedzę, natomiast ja nie jestem zadną wyrocznią, ani nie mam, do tego ani wiedzy, ani ambicji, ani nawet chęci, bo mnie to po prostu ńie interesuje.
    Żyję sobie i jem dużo owoców, to wszystko. 🙂
    I jeszcze jedno: o ścisłych ograniczeniach pisano tylko w przypadku tych dwóch chorób, natomiast jeżeli chodzi o kamicę nerkową, napisałam za autorem artykułu, że właśnie nie moźna łatwo udowodnić, żę ograniczenie szczawianów poprawi ich sytuację, nie wiem czy można to odwrócić i twierdzić, że ilość spoźywanych szczawianów nie ma wpływu na powstawanie kamieni, ale jak tak jest to spoko, chociaż nie znalazłam jednoznacznych podpowiedzi

  18. Pepsi 9 czerwca 2013 o 22:22

    Jeżeli mamy też mówić o antidotum na szczawiany, to oprócz kwasku cytrynowego, świetnie działają szparagi , a teraz jest na nie sezon

  19. Marta 17 lipca 2013 o 09:03

    Słuchajcie, żaden ze mnie specjalista, nie chce mi się czasem wnikać zbyt głęboko, dlatego podziwiam chęć Pepsi do rozkminiania tematów. Ale jeżeli chodzi o pasożyty, to ponoć regularnie, 2 razy do roku powinniśmy się naturalnie odrobaczać, bo dużo pasożytów można złapać z ziemi (czyli z warzyw, wszystkiego co ziemią ubrudzone). Aby się zabezpieczyć trzeba moczyć warzywa i owoce w roztworze octu- kwaśne środowisko niszczy patogeny, w tym jaja pasożytów. Ponoć od 5 do15 min. To jedno odnośnie skąd pasożyty. a drugie jak je zdiagnozować, to do Magdaleny. Są dwie metody- badanie żywej kropli krwi lub diagnostyka metodą biorezonansu. O ile biorezonans to nie ściema… Ja sama nie wiem czy w to wierzyć czy nie, ale jeżeli chodzi o diagnozowanie, to chyba można zaryzykować. Powodzenia w leczeniu.

    1. Basia 17 lipca 2013 o 12:06

      Hej Marta,
      Wszyscy mamy jakieś pasożyty tylko nie wszystkim one krzywdę czynią – gorzej jak właśnie masz objawy, wtedy trzeba się ich pozbyć. Są różne teorie, ale znam tez taką, że kiedyś nie było tyle alergii, bo nasze ukłądy immunologiczne były skoncentrowane na walce z pasożytami, a teraz z powodu sterylnego środowiska i higieny nie tak częśto padamy ofiarą robactwa:) i nasze organizmy zwracają się przeciwko nam, po prostu. Sama właśnie jestem w trakcie badań, ale własnie miałam pewne nieprzyjemne objawy.
      Byłam u lekarza i powiedział mi, że bardzo rzadko po badaniach kału i przeciwciał w krwi ludziom faktycznie te pasożyty wychodzą – najczęściej są to objawy mylone ze schorzeniami ze stronu jelit, układu pokarmowego, nietolerancji pokarmowych. Jeżeli chodzi o metodę badania żywej krwi to jest to zwykła ściema jak dla mnie – była na tym moja koleżanka i Pani oświadczyła, ze właśnie w jej kropli krwi „ten taki ciemny kłaczek to lamblia”.
      No naprawdę niejest możliwe w kropli krwi pasożyta dostrzec, bo go tam zwyczajnie nie ma – inaczej pewnie by już dziewczyna umarła:) Z krwi możesz jedynie zobaczyć czy są przeciwciała na danego robala. Nie wiem jak działa biorezonans, ale ja jestem strasznie nieufna co do takich alternatywnych metod badawczych( do tradycyjnej medycyny i lekarzy też unikam, żeby nie było:)) – może dlatego że pracowałam 3 lata w branży która waliła ludziom taką ściemę, że głowa mała.

      P.S powszechnie dostępnych ziół na pasożyty bałabym się brać na własną rękę – one moga własnie spowodować, że Twój niewinny pasożyt który grzecznie siedział w układzie pokarmowym powędruje sobie gdzieś dalej po takim nieprzyjemej kuracji. Oczywiście się rozpisałam, a chodziło mi otylko o to, że moim zdaniem profilaktyka to w tym wypadku nadgorliwość, która może zaszkodzić, wiec dopóki nie masz objawów i kilkakrotnie z badan nic nie wychodzi to lepiej dać sobie spokój.

      1. Edyta 30 stycznia 2014 o 15:54

        @Basia!
        Jesli tu gdzies jestes, czy moglabys rozwinac ponizsze zdania?:

        1).”Jeżeli chodzi o metodę badania żywej krwi to jest to zwykła ściema jak dla mnie – była na tym moja koleżanka i Pani oświadczyła, ze właśnie w jej kropli krwi “ten taki ciemny kłaczek
        No naprawdę niejest możliwe w kropli krwi pasożyta dostrzec, bo go tam zwyczajnie nie ma ”
        ***********
        mialam badanie zywej kropli krwi i sama widzialam, jak to nazywasz, „ciemny klaczek”
        co to w takim razie mogo byc? jesli nie pasozyt? Dodam, ze, wedlug mojej oceny, w zywej kropi krwi mozna sporo zobaczyc. Na przyklad widzialam, ze niektore czerwone krwinki maja nieprawidlowy ksztalt lub wielkosc. Czemu mowisz, ze to sciema?

        2. ) „nieufna co do takich alternatywnych metod badawczych może dlatego że pracowałam 3 lata w branży która waliła ludziom taką ściemę, że głowa mała.”
        **********
        co to za branza, i jakie to przekrety? Jesli to nie tajemnica…
        pozdrawiam

      2. jan 26 lipca 2015 o 13:11

        Marta, mam wrażenie, że przez ten witarjanizm się tak źle czujesz, strączki blokują wchłanianie witamin, spróbowałabym na twoim miejscu eko mięsa aby zwiększyc ilość kalorii, twoje jelita Ci podziękują jak odstawisz część bogatych w fodmaps produktów.

        1. pepsieliot 26 lipca 2015 o 14:51

          a to ciekawe, że strączki to witariańskie jedzenie?!

  20. Wysz 18 września 2013 o 17:56

    To w końcu kapusta ma dużo czy mało szczawianów ? Bo jest wymieniona w jednej i drugiej grupie. Ja ze szczawianami-wapnia – kamieniami borykam się od 20 lat i żadna dieta mi nie pomogła. Warzyw i tak jem mało, a tych ze szczawianami to wcale. Ale o dziwo z innych artykułów wynika, że wegetarianie nie mają problemów z kamieniami. Zresztą co artykuł to inna teoria. Mi żadna z nich nie pozwoliła wyeliminować kamicy.

  21. pepsi 18 września 2013 o 19:32

    obie grupy te przy końcu wpisu mają mało szczawianów, więc po prostu u góry podano warzywa, które mają najwięcej szczawianów, ale w stosunku do warzyw,które ich prawie nie mają

  22. […] to praktycznie niemożliwe, aby spożywać zbyt wiele zielonych warzyw liściastych, tutaj mój wpis o szczawianach, co oznacza ładowanie się nimi wszystkimi przez cały dzień, a każdy dzień przyniesie tylko […]

  23. […] i warzyw, bo błonnik, warzyw to głównie, że za dużo zieleniny, bo szczawiany (pisałam o tym http://pepsieliot.wordpress.com/2013/06/05/modne-zielone-szejki-pelne-szczawianow-bac-sie/), a owoców (pisałam bardzo dawno temu […]

  24. […] bo błonnik, warzyw to głównie, że za dużo zieleniny, bo szczawiany (pisałam o tym tutaj : http://pepsieliot.wordpress.com/2013/06/05/modne-zielone-szejki-pelne-szczawianow-bac-sie/), a owoców (pisałam bardzo dawno temu tutaj […]

  25. janina goryczka 20 grudnia 2014 o 23:36

    na pasożyty sa leki-3 dni 2x z odstępem 2 tyg.każdy lek.powinien przepisac..
    naturalne metody-pestki z dyni.pestki z melona.olej oregano .pestki owoc papai,curcuma do 1 łyżki dziennie niszczy candidia i wszystkie grzyby..piszcie na prive-fb janina goryczka

  26. janina goryczka 20 grudnia 2014 o 23:38

    na wzdęcia zacznijcie pić-sok z buraka-znajdz w necie przepis-kiszenie buraków -zapobiega fermentacji gnilnej w jelitach-burak ,czosnek,sól 1 łyzka na litr..

    1. pepsieliot 21 grudnia 2014 o 08:52

      Janino u mnie na blogu jest przepis na kiszenie buraków 🙂

  27. Anna 6 stycznia 2016 o 20:20

    Pepsieliot, umieszczasz kapustę jako warzywo bogate w szczawiany , a potem kilka linijek niżej jako stosunkowo ubogie, to jak to właściwie z tą kapusta jest?

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze