logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
159 online
52 776 720

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Motywacja do treningu, czyli załóżmy, że spełnią się Twoje marzenia

bieżnia

Motywacja do treningu, czyli załóżmy, że spełnią się Twoje marzenia

Ello Nerwusku,

Niektóre mejle mi schlebiają łaskocząc ego do radości i harców, jednak często prosisz sensu stricte o kopa w tyłek. Spróbuję więc owe motywacje na żądanie usystematyzować.

Zaczynam od czegoś ekstra ważnego, czegoś co codziennie może ustawić Twoje życie od nowa każdego rana. Rozejrzyj się wokół, a następnie wyobraź sobie siebie za dwadzieścia, trzydzieści lat.

Chcesz mieć poczucie, że mogłam inaczej wcześniej żyć?

Pomimo, że nikt Ci nie da ostatecznej gwarancji, że zdrowa dieta i sport diametralnie poprawią jakość życia w przyszłości, to jestem pewna, że na ten moment, z wiedzą jaką posiadam jest to najlepsze co możesz dla siebie zrobić.

Ktoś powie, no właśnie nie szalałem z rafinadą i transami, nie darłem, ani nie robiłem innych głupot a i tak zachorowałem. Jednak wtedy możesz sobie powiedzieć, być może bym już dawno nie żył.

Mogło się tak zdarzyć, jak Kowalskiemu.

Tymczasem mogę przynajmniej nie mieć do siebie pretensji, gdyż zrobiłem wszystko co mogłem. 

Do czego zmierzam więc?

Rzecz pierwsza
Nastrasz się previous

Rzuć gałką na kogoś w rodzinie, kto sam na własne życzenie jest w fatalnym stanie. Beznadziejnym z psyche i ciała. Na kogoś rzuć gałką, kto nie będzie już biegał, kto nie zje bio banana, bo nie może jeść nic surowego. 

Popatrz na niego i niech coś do Ciebie dotrze 

Chociaż niby zawsze można coś zmienić na lepsze. Jednak ci co mogliby i tak się nie zmienią, zainfekowani fatalną myślą o żarciu zagranicznym. Mocno zagranicznym, gdyż amerykańskim. I o lekarzu z medykamentem, który wszystko może.

Raczej więc nie szam przetworzonego gówna, bo umrzesz od tego z brzydkim i śmierdzącym wnętrzem.

Jedz ładne, proste rzeczy, żebyś się mogła swoją kupą przed wszystkimi pochwalić 

I niech ona będzie nawet ogromna i zielona, ale oczyszczająca dla twoich trzewi. Zamiast tych bolesnych spieków co je w ubikacji zostawiasz po szamie rzeczy z półek hipermarketu w kolorowe beznadziejne marketingi opakowane.

Rzecz druga
Nie działaj przeciwko sobie i nie licz na cuda

Od dziecka byłaś żarłokiem i jedzenie to coś o czym nigdy nie zapominałaś? Obecnie jesteś może bulimiczką, czy innym kompulsowcem?

Więc w jaki sposób pasibrzuchowi możesz powiedzieć – jedz mało? Albo – jedz połowę tego co masz na talerzu, ble, ble? 

Ble, ble, ble?

Ludzie to idioci, chyba sami siebie nie słyszą:
– Trzymaj reżim yyy … całe życie. 

Przecież to Cię złamie, może jakimś zrywem, słomianym zapałem przez chwilę, ale całe życie? To Karol Marks. 

Radzę więc:

– Poznaj siebie i nie rozkazuj sobie, z góry niemożliwego do spełnienia.

Gdy lubisz jeść dużo, to jedz dużo, bo jest taka możliwość, żeby jeść dużo, a nawet bardzo dużo, a jednak robić dla swojego zdrowia jak najlepiej.

Jedz ogromne ilości kalorii z owoców i warzyw, czyli podejmuj mądre decyzje, bo znasz siebie i wiesz, że w końcu i tak byś się złamała. 

Rzecz trzecia
Zachorujesz może, czyli nastrasz się jeszcze bardziej

Gdy masz sporą nadwagę, to będziesz chory w przyszłości, albo już jesteś chory.

Chudnij więc ze strachu 

Nie zawsze pomaga motywator, że będziesz ładniejsza 

Nie każdy będzie ładny, gdy schudnie. Niektórzy będą nawet trochę brzydsi, jak niektóre kobiety po czterdziestce. 

Jednak w dżinsach, to fakt, tyłek najlepiej wygląda, przy pewnej niedowadze. Ale i tak chodzi o zdrowie.

Bez zdrowia, życie robi się wybitnie kijowe

Rzecz czwarta
Wcześniej czy później dopadnie Cię Twoja psyche

Nawet jak teraz smutki i humorki to rzadkość, to podobno wraz z wiekiem jest tylko smutniej.

Dlatego, gdy żyjesz w podduszającym Cię strachu o wszystko 

O śmierć, o wypadki, o brak czucia w niektórych częściach ciała, o urwanie kolejki na Kasprowy, gdy inni rechocą, Ty się dusisz, dokładnie, masz palpitacje bo nerwica akurat Twoje serce upatrzyła sobie do tarmoszenia, zlewasz się lodowatym potem kilka razy dziennie, jednym słowem po prostu boisz się jak strachajło, jak szarak, syn zająca i zawsze masz przy sobie jakąś magiczną tabletkę psychotropową, jakieś lekarstwo przez alopatę przepisane, co Ci powiedział, że zawsze do końca życia, z tym będziesz zmuszona żyć, bo to nerwica wegetatywna jest.

I zawsze będziesz  posrana w gatki, chyba, że połkniesz prozac, ze skutkami ubocznymi samobójstwo.

I nagle na ten klub fitness trafiasz, gdzie przecież wcześniej też już byłaś, gdy miewałaś napady poprawiania wątpliwego kształtu i kondycji.

Ale tym razem akurat był inny trener i rzucił niespiesznie:

– Jak chcesz lasko głównie lepiej wyglądać i po to tu przyszłaś, to nie zaczynaj ćwiczyć na przyrządach, bo mięśnie ci wypchną tłuszcz do góry i będziesz myślała, że resztki figury tracisz. Najpierw więc na bieżnię wskakuj.

– Nikt Ci wcześniej bieżni nie polecał? 

Ze zdziwieniem kołcz konstatuje, że Ty jesteś absolutnym antytalentem do tego taśmociągu i trzeba bieżnię ustawić na jakiś minimalny ruch posuwisty, bo ledwo zipiesz, tak Ci się kręci w saganie.

Czy umrzesz na tej sado-maszynie?

Liczysz na to, że odpuści, ale treser stoi przy Tobie, a potem będzie Ci pomagał zleźć z ustrojstwa, tak Ci grunt będzie uciekał spod syry. Ale przychodzisz jednak codziennie i 20 minut maszerujesz szybciej nawet. Potem zaczynasz leźć 40 minut, a 3 minuty biegniesz.

Czy jak to tam można nazwać. 

Po pewnym czasie otaczający Cię świat gubi kły i pazury. Robi się znośniejszy. Robi się do przyjęcia. Bez ciągłego strachu.

I kiedy tak możesz sobie w razie czego, jak jest mus, jak jest przyduszenie, bieganie wyciągnąć zza pazuchy, to jesteś już na drodze do osobistego zwycięstwa.

Bo to najlepsza medytacja jest i nie tylko Twoją psyche leczy, ale pomaga też cielsku. W tym tyłkowi

Masz gdzieś młodość i umizgi?

Yyy … łi, ale gdy rządzisz bieganiem, to masz taką moc, że zdziwiłabym się, gdyby nie chciało Ci się wziąć za kłus.

Bieganie nawet Twoje przewinienia z szamą potrafi wyprostować.

Rzecz piąta
Konklużyn

Nie szam syfu
Najedz się owocami i warzywami
Idź biegać
Uprawiaj autoerotyzm kłusem i prostym prowiantem
Miej moc w cielsku i saganie
Miej fajny tyłek w dżinsach
Otwórz się na instrukcje swojego trenera

Będzie git


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

7 wskazówek jak zrobić z siebie Steve Jobs’a

Czy wytrwałość zawsze zadziała, by osiągnąć sukces?

Czy wierzysz w to, że szczęśliwi ludzie mniej chorują?

Jak się najlepiej motywować do treningu


(Visited 3 869 times, 3 visits today)

Powiązane artykuły

  1. aa 8 listopada 2014 o 16:50

    Kocham pepsi

  2. klepsydra 9 listopada 2014 o 01:38

    Hah niezły język:D

  3. Dżek 9 listopada 2014 o 07:11

    Pepsi masz świadomość, że ja biegam codziennie tylko dzięki Tobie ?

  4. pepsieliot 9 listopada 2014 o 07:22

    Teraz mam, kisssss

  5. ladyD 9 listopada 2014 o 21:15

    Hej Pepsi!Dzisiaj dzięki Twojej motywacji spełniłam 1/4 mojego marzenia.Przebiegłam 10 km na maratonie w Atenach(bo tu mieszkam) pomimo kontuzji(ponieważ tu jest dystans 5km,10km i cały maraton 42).Dziękuje,że jesteś 🙂

    1. pepsieliot 9 listopada 2014 o 21:29

      lady D gratuluję 😀

  6. ss 11 listopada 2014 o 20:53

    konkluzyn na miare Szymborskiej

  7. Redka 14 listopada 2014 o 01:22

    Genialny tekst! Ach!!!

  8. kama 9 czerwca 2015 o 08:29

    Pepsi uwielbiam cie.

    1. pepsieliot 9 czerwca 2015 o 09:05

      <3

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze