logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
248 online
50 067 864

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Myślałem, że nie mam wpływu, ale się pomyliłem

studentka

Jestem jebitnie wpływowy

Elo elo Ślicznym i Brianowi Tracy,

Często mamy mylne wyobrażenie o naszej wiedzy i zdolnościach, a co za tym idzie możliwościach. Owe rozminięcie się z faktami wynika z tego, że nie zdajemy sobie sprawy, że nasze umysły są programowane.

Gdy codziennie uczęszczasz na wykłady, dajmy na to na studiach inżynieryjnych nabywasz pewnego konkretnego wzorca myślenia.

Po jakimś czasie zapomnisz ogromną część wiedzy, którą pobierałeś z książek, podręczników i bryków, ale wzorzec myślenia zostanie Ci wpojony na bardzo długo, o ile nie na zawsze.

Ekonomiści zaczynają kojarzyć fakty pod kątem biznesowych operacji, lekarze uczą się w określony sposób diagnozować, a następnie leczyć, co jak wiemy jest kwestią umowną, chorych.

Większość ludzi opuszczających jakieś uczelnie kontynuuje naciski na pewien sposób myślenia i powtarzalne wzorce. Po prostu nasze umysły zostają zakodowane, bowiem tak naprawdę kodowanie umysłów jest proste jak drut.

Załóżmy, że większość ludzi na Akademii Sztuk Pięknych skończyła wcześniej Liceum Plastyczne, które już w młodym wieku swoich abiturientów zakodowało w odpowiedni sposób, następnie na egzaminach wstępnych na Akademię pojawia się Janko Muzykant, którego nikt nie programował i który kompletnie bez żadnego kodu wywala komisji rekrutacyjnej na stół dzieła nietknięte oprogramowaniem umysłu, genialne samorodki.

Przez komisję przebiega powiew trwogi. Tego nie było w programie kodowym. To jest jakieś cudactwo, które albo zostanie uznane za geniusz, albo wylane wraz z kąpielą.

To drugie być może nawet lepszym rozwiązaniem mogłoby się okazać dla zdolniachy, bo Akademia również programuje i koduje swoich absolwentów. Dostają akademicką sztabką w potylicę.

To są te gorsze strony programowania, ale skoro kodowanie umysłu jest stosunkowo proste, może by tak kodować ludzkie sagany na sukces?

Okazuje się, że jak najbardziej. Możemy zostać zakodowani, albo sami się programować na sukces.

Tymczasem jesteśmy nieostrożni i buszujemy po stronach, oglądamy telewizor w środku z czymś, co nieuniknienie nas programuje. Często kijowo słabo.

Nagle nie możemy dogadać się z całkiem inteligentnymi rodzicami, tylko dlatego, że przez 10 lat codziennie gapili się przez dwie godziny w telewizor.

Przez 10 lat ich umysły były programowane.

To absolutnie wystarczy, aby system wierzeń takich ludzi został całkowicie zaprogramowany i o wiele bardziej intensywne jest to kodowanie niż po pięcioletnich studiach inżynieryjnych, czy czteroletnich uniwersyteckich.

Dlaczego tak jest?

Bo wykłady jednak nie odbywały się codziennie, w przeciwieństwie do telewizora, albo określonych stron w necie.

Następnym punktem przeważającym zewnętrzne programowanie umysłów we własnych domach jest to, że telewizor potrafi Cię wprowadzić wręcz w stan hipnozy, co sprawia, że filtry świadomości zostają pominięte.

Stajesz się bezbronny dla takich kodów. Bardziej niż myślenie inżynierskie i zakręcanie przewodami tylko pod kątem prostym.

Wyobraź sobie co macie zakodowane w swoich saganach, gdy przez lata uwielbiałeś oglądać horrory, a Twoja partnerka komedie romantyczne. Nie mówię nawet o specyficznej publicystyce wyskakującej z telewizora.

To nie ogranicza się do ulubionych filmów, taki program założony na łepetynę wpływa na to jakie gry kupujemy na Plejstejszyn czy Iksboksa, albo jakie książki czytamy.

Uczelnie programują nas na konkretne myślenie zawodowe. Często jak w przypadku przyszłych alopatów wygodne, spolegliwe, praworządne dla koncernów farmaceutycznych, które sponsorują „darmową” edukację.

Ale co droga Socjeta powie na to, że sami programujemy się na tryb depresyjny?

Gdy przez kilka miesięcy wchodzimy na strony, które nie niosą dla nas żadnej nadziei, nie motywują, nie pokazują lepszego świata, siły, mocy, radości? Co się wtedy dzieje?

Zaczynamy działać jak popierdoleni na własnych autopilotach stale w trybie depresyjnym. To samo robią dzieci, grając codziennie w mordowanie, rozszarpywanie i temu podobne mechaniczne piły. Dlaczego sami to robimy i pozwalamy naszym dzieciom kodować umysły na smutek, tragedię, dramat, horror, zamiast na pogodny sukces?

Co jest złego w sukcesie?

Jeżeli nie będziemy uważać na śmieci, które z każdej strony nas atakują, to śmieci wejdą sobie na chama do naszej podświadomości i bezczelnie zaczną programować nasze umysły. Do choroby, do beznadziei, do zazdrości, do zawiści, do wiecznie krzywej mordy.

Jeżeli nie chcesz zostać na podświadomce zaprogramowany musisz wyposażyć się w filtr.

Ile razy zechcesz skontaktować się z czymś niepokojącym musisz zadać sobie jedno kłeszczyn:

Jaki to może mieć wpływ na moją podświadomość i mój system wierzeń?

Nie wchodź na obce Ci ideowo strony. Nie udowadniaj wierzącym, że Bóg tak samo jak Św. Mikołaj nie istnieją, nawet wtedy, gdy ludzie ci bywają nietaktowni dla ateistów i agnostyków na ich świeckich enklawach zieleni.

Pamiętajmy, żeby zawsze mieć filtr włączony, żeby chronić nasz umysł przed programowaniem go czymś czego bardzo sobie nie życzymy. No i nie programujmy cudzej podświadomości.

Dajmy ludziom szansę na samodzielne myślenie i własne filtry. Chyba, że są to nasze dzieci, które zamierzają stracić kolejne życie na konsoli.

Proponuję programować się na sukces, szczęście, radość, miłość, zdrowie, bieganie, roślinożerność, pracowitość i na yyy … cierpliwość?

Cierpliwość, to jedna z najważniejszych cech, na które powinniśmy zostać zaprogramowani.

A co zrobić, jak wszystko pójdzie nie tak?

Jeżeli to Cię jakoś pocieszy, to nie jesteś sam. Beznadziejna egzystencja przydeptanej bamboszem osoby absolutnie zaprogramowana na bojaźń, fobie, panikę i smutek istnienia jest mi dobrze znana.

Ale mam też dobre wieści, że droga do sukcesu osobistego i finansowego może właśnie tak wyglądać.

Jak to powiedział Szekspir, albo inny uczony, nie jest usłana ta droga różami, a raczej ich płatkami. O tym jaka droga może prowadzić do sukcesu napiszę innym razem.

Dzisiejszą pogadankę w typie wykładu ładniejszego ode mnie Briana Tracy’ego kończę następującą listą konklużyn:

Nie dopuszczaj do siebie śmieci.

Nie tylko nie jedzenia złomu, ale nie dopuszczaj do siebie śmieci, które mogą mieć wpływ na programowanie Twojej podświadomości.

Naucz się filtrować wiadomości.

Bądź czujny i zadawaj sobie świadome pytanie: – Jaki wpływ może wywrzeć na mnie ta propaganda? Nawet jakby była z pozoru dobrą zabawą.

Bądź świadomy, jak łatwo jest nas zaprogramować.Wyprzedź więc innych programistów i zakoduj się sam. Na pozytyw, na śmiech, radość, na bieganie, na piękną siłę, na rozciąganie cielska, na zarabianie pieniędzy, na piękne ich wydawanie, ale również na ich oszczędzanie.

Jednym słowem programuj się codziennie na szczęśliwe życie.

Pamiętaj, że hejt wykrzywia także Twoją fizis.

Uwolnij się od śmieci.

Serdeczności

Jor Pepsun

 

 

(Visited 2 432 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Mirela Ła 23 sierpnia 2014 o 14:09

    Od kilku już lat nie oglądam tiwi jak obowiązku społecznego 😉 a jedynie z doskoku, wiadomości „filtruję” i omijam jak mogę, bo co ważne i tak do mnie dotrze prędzej czy później. Zamiast tych społecznych obowiązków :p wolę net i to co mnie kręci, czyli moda, zdrowie, muzyka, dobre „pozytywne” filmy itp. Jestem przez to szczęśliwsza i co ważne dzielę się pozytywem z resztą świata. No i jakiś czas temu znalazłam Twój blog, więc co dzień czekam na nowe wieści, ładując się na TAK dla siebie i całej reszty wszechświata. Dzielę się „nabytą” wiedzą z bliskim, moim kochanym R, który chłonie i próbuje jak ja zmienić sposób jedzenia ,bo myślenie mamy podobne. Dzięki PEPS kochana za to co dla nas robisz :*

  2. pepsieliot 23 sierpnia 2014 o 14:30

    Mirela Ła,
    Łał, wielkie thx, jak miło sobotnim wczesnym popołudniem przeczytać takiego komcia, lovciam Ciebie & ukłony dla R.

  3. Karola 23 sierpnia 2014 o 15:18

    Jak to dobrze,że nie oglądam TV i kompletnie mi tego nie brakuje;)

  4. Seweryn 23 sierpnia 2014 o 16:24

    Całkowicie szczerze.
    Jest to jedna z przyczyn, dla których odjebałem się od tej mentalności witariańsko-wegańskiej, gówna psiego. Nie wiem jak można tak na dłużej funkcjonować. Wszysto szkodzi. Gmo, powietrze, stres, emocje, płyn do mycia naczyń, żywność. Podobno najbardziej szkodliwe jest życie. Ochujeć można. Mania prześladowcza na punkcie własnego zdrowia.
    Jak bardzo szkodliwe jest takie zamartwianie się o własne zdrowie?
    Podobno już nawet cipki wylizać nie można, bo jakiś rak krtani czy coś…

    1. Gosia 23 sierpnia 2014 o 17:54

      Ekstremizm nie jest wskazany w żadnej dziedzinie życia bo łatwo popaść z jednej skrajności w drugą a to rzeczywiście nie jest zdrowe. Chyba się zagalopowałeś – luuuuz.

      1. Seweryn 23 sierpnia 2014 o 18:09

        Chyba jednak nie.
        Gdy żyję po swojemu – rosnę.
        Mentalnie.
        Fizycznie również.
        Ostatnio miałem badanie palpacyjne z tej okazji.

    2. pepsieliot 23 sierpnia 2014 o 18:33

      No wiesz mam podobne odczucia, ale co do oralu, to podobno Michael D. faktycznie zaraził się w ten sposób, tak przynajmńiej twierdził zanim się wyparł

      1. Łysica 23 sierpnia 2014 o 18:44

        To ja powinienem już być zarażony X-dziesiąt razy,ale jakoś nic mi nie jest.

        1. Czyż nie posiadasz synu świadomości tej,
          iż w piekle skończysz w zamian za to?

        2. pepsieliot 23 sierpnia 2014 o 20:51

          Widocznie kobieta/y była zdrowa

  5. Gosia 23 sierpnia 2014 o 17:47

    Amen 🙂

  6. Niki 23 sierpnia 2014 o 18:30

    Dziędobry :3 „będąc młodą lekarką…” uwielbiam te radiowe skecze Ewy Szumańskiej, ten głos, ten akcent, przeciąganie sylab. Jestem Niki, zakodowała mnie Trójka :> na dobre.

    Któryś to już raz kiedy wyprzedzam myślami motyw przewodni pepsinego tematu, u mnie to normalne i naturalne takie wyłapywanie częstotliwości, tak wczoraj naszła mnie myśl, że ja to jestem jednym wielkim filtrem. Jeśli zdarzy mi się obejrzeć/usłyszeć reklamę, usłyszeć u kogoś coś z ‚kościelnych mediów niezależnych’ ;] to nie ma bata, choć drażniący to nie ma na mnie wpływu taki kontent, nie ulegam, natychmiastowa blokada podświadomości. Ale zapamiętuję co lepsze smaczki i lubię później je wyciągnąć w najmniej spodziewanym momencie taki oręż.

    A we wspomnianych mediach leje się brudna ciecz. Destrukcyjne myśli, powtarzane jak mantra ciężkiej wagi słowa tną powietrze między oponentami …a nieee tam nie ma oponentów ;] to jest katastrofa intelektualno-emocjonalna niszcząca umysły wiernych słuchaczy. Niestety miewam z nimi do czynienia, wiem o czym mówię </3 nieprzyjemnie się ich słucha, nieprzyjemnie się ich odczuwa i ciężko przestawić ich na pozytywną, jasną stronę życia. Człowiek sam musi chcieć to zrobić, sam musi wybrać tę ścieżkę, a za umysłem, uczuciami pójdzie też ciało, w końcu mają na siebie wpływ materia i energia.

  7. siymia 24 sierpnia 2014 o 11:16

    Bawią mnie reakcje znajomych na wieść, że nie mam tv 🙂 mieszkając jeszcze w domu rodzinnym prawie nie siedziałam przed tv, bo nic mnie nie bawiło, za to internet mnie opętał. Wiadomości ze świata czerpię głównie z nagłówków, ponieważ teraz częste są sztuczki, gdzie treść jest zupełnie niezgodna z nagłówkiem :/
    Kocham za to blogi takie jak Twój, o sporcie (jeden taki prowadzę) , odkryciach naukowych 🙂 Trzymaj tak dalej Peps 🙂

  8. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 12:25

    Siymia THX 🙂

  9. Justyna 14 stycznia 2015 o 17:26

    Dochodzi do tego, że bliskie nam osoby, raczej starsze, nie chcą słuchać kogoś, kto mówi inaczej niż jest w tv. Nie zastanawiają się, tylko przyjmują jak leci, przyjmują te „informacje” jako swoje myśli i opinie. Dla mnie to nie do pomyślenia. To jest wielkie pranie mózgu.
    Masz rację: trzeba filtrować, tworzyć inną rzeczywistość wokół siebie.
    Dziękuję Ci za to, że piszesz tego bloga. 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się