logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
463 online
50 966 960

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Na co minimalista może potrzebować duże pieniądze? I o kuracjach antynowotworowych

eliot1Na co minimalista może potrzebować duże pieniądze? I o kuracjach antynowotworowych

Dzie Ślicznym,

Niby ornitolog nie musi umieć fruwać, ale wolałbyś żeby umiał. Idziesz na paczkę, a jakiś kołcz chce Cię pouczać, a Ty drżysz, żebyś się tylko do niego nie upodobnił. Kozak nie ma mięśni, albo może i ma, tylko zlane sadłem borsuczym.

Czy chętnie go wysłuchasz i zastosujesz się do jego rad, czy raczej chciałbyś, żeby Ci powiedział jak budować żeremia?

Mam jednak dziwne przeświadczenie, że mnie ktoś jednak wysłucha w temacie zarabianie. I na pewno na tym nie straci.

Jak bardzo chcielibyśmy żyć w służbie minimalizmu, tak każdego dnia uświadamiamy sobie, że obecny świat nie ma oferty dla ludzi bez pieniędzy.

Kuracje antynowotworowe

Matki, ojcowie, kupili Newsweeka i przeczytali sensację o doktorze Stanisławie Burzyńskim przedstawionym, jako człowiek, który wynalazł cudowny lek na raka. 

Kuracja ma kosztować ponad 10 tysięcy dolarów miesięcznie plus koszty pobytu w USA przez minimum rok. Co najmniej tyle, a często kilka lub kilkanaście razy więcej, kosztuje leczenie w klinice Stanisława Burzyńskiego, lekarza polskiego pochodzenia, który prowadzi ośrodek w Houston w Teksasie.

Natenczas pojawiło się już kilka stron, na których zdesperowani rodzice zbierają pieniądze na wyjazd do kliniki Burzyńskiego, wierząc, że ta forma terapii to jedyna nadzieja dla ich ciężko chorych dzieci.

Czy faktycznie doktor Budzyński ma we władaniu ów przełomowy jak twierdzi preparat, oparty na antyneoplastonach, czyli aminokwasach prostych?

Nie chcę się teraz zagłębiać w rozkminę, czy Burzyński to jednak szarlatan, jak podkreśla, być może zazdrosny, albo tylko nieufny prof Górski – gdyż oprócz terapii antyneoplastonami, która nie ma podobno potwierdzenia w badaniach klinicznych, Burzyński proponuje pacjentom także coś, co określa mianem „celowanej genowej terapii” nowotworów – niebędącej skądinąd jego wynalazkiem, ale stosowanej w wielu ośrodkach onkologicznych.

Tyle że, jak dalej donosi prof. Górski, kombinacje leków, które Burzyński podaje pacjentom, są nie tylko niewłaściwe czy wręcz absurdalne, lecz także niebezpieczne dla zdrowia i życia.

Nie będę się też zastanawiać, czy może rację ma Mike Adams, ceniący Burzyńskiego, i który jednak jest do tego stopnia nastawiony negatywnie do wszelkich mainstreamowych założeń, że byłby w stanie zaprzedać duszę handlarce koniczyną umazaną w krowim placku, byle nie kontaktować się z syntetykiem, czy czymś w tym guście.

Muszę dodać, że od pewnego czasu uważam go troszeczkę za oszołoma, chociaż jestem stałą czytelniczką jego artykułów, ale nienawiść do wszystkiego co nie jest podziemiem sprawia, że Mike’a trochę się obawiam.

Albo podważanie wiary przez NICH w teorie spiskowe jest robione tak umiejętnie, że już się dałam na to złapać. Łodewer.

Tak czy siak kuracja u Budzyńskiego, która daje nadzieje, kosztuje majątek 

Kuracja Gersona to wydatek na leczenie kliniczne w Meksyku horrendalne, a w Budapeszcie w granicach 6 tysięcy euro za dwutygodniową hospitalizację i potem dodatkowo wydatki przez dwa lata jedzenia już we własnym domu, wielkich ilości organicznej szamy i bardo drogich suplementów diety.

Plus prasa do tłoczenia soków, która kosztuje około 10 tysięcy zeta, lub wyciskarka Angel za połowę, ale też o połowę gorsza. 

Kuracja wlewami dożylnymi witaminy C około 6 000 miesięcznie, plus koszty zakwaterowania w wielkim mieście. Miesięczna kuracja Liposomalem C, około 900 złotych miesięcznie.

Jednym słowem ludzie, którzy nie zechcą skorzystać z darmowego leczenia chemią potrzebują, lub będą potrzebować pieniędzy 

Dla siebie, lub dla swoich bliskich.

Dodatkowo to nie wymysł szajbniętych designerów, że domowa podłoga ma być z litego, nie lakierowanego drewna, ze względu na promieniowanie, a raczej jego brak.

Że powinniśmy długo deliberować w środowisku czystym i że to wszystko, razem ze szpinakiem eko i bananami kosztuje naprawdę duże pieniądze. Jakby tak wszystko zsumować na liczydle abaku.

Moją odpowiedzią na te wszystkie potrzeby jest rozbudowa drugiego silnego nurtu na tym blogu, o zarabianiu pieniędzy 

Nie dla wyszkolonych embiejami osób, ale dla zwykłych ludzi, którzy potrzebują pieniędzy do zwykłego życia, jednak według swoich wyśrubowanych pro zdrowotnie paradygmatów.

Którzy nie mogą iść po prostu na tanią szamę/nie szamę do fastfudziarni, ani nie mogą zjeść ziemniaka z placyku, bo ma w sobie grul Amflora tyle samo GMO co pyra z sieciówki.

Nie mogą pić wody z kranu, nie mogą mieszkać w naelektryzowanym tarciem skarpetami z lycrą o wykładzinę, czy inną sztuczną podłogę, a więc pomieszczeniu pełnym wyładowań elektrostatycznych i chemii. Po prostu nie mogą, bo już wiedzą i nie chcą.

Nie potrafią swoim dzieciom wcisnąć do malutkich rączek ęą pączka Dunkin’ Donuts, zamiast tego rozbijają się po mieście elektrycznymi Priusami, aby kupić progeniturze organicznego banana, czy do kaszki jaglanej bio zmielić jabłuszko bez herbi i pesty.

Doszło nawet do pewnej antylogii 

Że ci, którzy skończyli główne szkoły handlowania i reklamy, potem embieje, zarabiają w korporacjach poważne pieniądze nie mają pojęcia co jest dla nich dobre i wyrzucają kapustę na bezużyteczne pro zdrowotnie przedmioty, które gryzoni z daleka wyróżniają, i drogi złom do szamy.

Zaś hipsterzy to powierzchowne debile, a sól ziemi, czyli świadomy siebie i potrzeb, idealnie wpasowany w tropikalne lasy deszczowe humanista snuje się sfrustrowany bez sosu i ma związane grabki w nadgarstkach.

Dlatego w pewnym momencie musi przestać się buntować i przystąpić musi do zarabiania pie.

Stąd moja książka Jak zarabiać przez Internet? Jak zarobić na blogu?, która wcale nie dziwnym trafem pojawiła się na tym blogu o tematyce zdrowotnej, może nawet komfortowo bosostopym. 

Ale świat jest zły i potrzebujemy pieniądza odwrotnie proporcjonalnie do apetytu na gluten i nabiał 

Cykl artykułów o zarabianiu pieniędzy, jak założyć własną firmę, kiedy ewentualnie zdecydować się na rezygnację z pracy, centralnie o całej psychologii zarabiania, wiary w siebie, w swoje możliwości, a przede wszystkim uświadomienie Socjecie Kochanej, że zarabianie poważnych pieniędzy, to nie jest nic wrodzonego,gdyż to jest rzecz do wyuczenia, do wypracowania, jednym słowem dla każdego chcącego. 

Też o zarabianiu, gdy nie ma się pieniędzy w ogóle na start, czyli start od zera bezwzględnego, od minus dwieście dziewięćdziesiąt trzy stopni. 

Pojawią się więc te artykuły, obok Waszych preferencji, które wrzuciliście w komentach. Co mi właśnie przypomina, że mam zrobić losowanie kilku przedmiotów wśród tych, co skomentowali. Zrobię rzecz w tym tygodniu.

pa Ludzie & kissss
peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Jak działa unikalny system biodostępności Liposomalu C?

Wielkie dawki witaminy C leczą ponad 30 poważnych chorób

Czy pieniądz może dać szczęście? Po co zarabiać pieniądze?

(Visited 2 801 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Bynio 9 listopada 2014 o 17:58

    Absolutne zero to -273,15 stopni C albo 0 stopni K, chociaż niemieckim fizykom udało się zejść o parę miliardowych części poniżej 😉
    Wracając do tematu kasa pomaga zapłacić czasem za nasze lenistwo i/lub zaniedbanie. Gdyby to przeliczyć na lata katowania organizmu to wyszłyby niewielkie sumki każdego dnia.. Nieprawdaż?

    1. pepsieliot 9 listopada 2014 o 20:10

      Bynio właśnie tak

  2. HesiaMela 9 listopada 2014 o 23:18

    Pepsi, a czy ta książka wniesie coś do życia osoby, co to by chciała, ale pomysłu na biznes internetowy nie ma żadnego? Czy to tylko dla tych bardziej z wizją?

    1. pepsieliot 10 listopada 2014 o 08:54

      HesiuMelu zawsze można prowadzić stronę lajfstajlową, coś przecież lubisz robić 🙂

  3. siymia 10 listopada 2014 o 07:35

    Wszyscy czytają książkę, bo nikt nie komentuje wpisów Pepsi 😉
    Mnie moje ciało dało znać w nocy, że się rozpadam… 🙁

  4. pepsieliot 10 listopada 2014 o 09:04

    Siymia co się stało Kochana?

    1. siymia 10 listopada 2014 o 14:14

      Dotknęło mnie to, z czego leczę swoich pacjentów. Zaczątki rwy kulszowej mnie dopadły. Zasnęłam dopiero po painkillersach, choć ból nie był ogromny. Faken sziet. Dobrze, że wiem co robić, a i tak mi nie do śmiechu 😮

  5. Gabi Orchita 11 listopada 2014 o 08:06

    Hiya Peps,
    w ksiazce Grahama 80/10/10 jest przykladowy jadlospis, w ciagu dnia az 5 posilkow! W jaki sposob trzustka ma nie zwariowac od ciaglego trawienia cukrow? Czy tylko na poczatku, w fazie przyzwyczajania mozna tak robic? Bardziej przemawia za mna Twoja wersja, zeby jest dwa posilki dziennie. Czy rano smoothie (1000kcal) a potem wielgachna salata z quinoa lub czyms podobnym usatysfakcjonuje moj organizm (nie zapominam o suplementacji:). Co sadzisz?

    1. Gabi Orchita 11 listopada 2014 o 16:05

      ?

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze