logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
193 online
55 289 437

leczenie dobrą dietą, pepsi eliot, this is bio

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA "LECZENIE DOBRĄ DIETĄ" z autografem:)

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Naturalne odwrócenie choroby niedokrwiennej serca, czyli obalanie mitów

    To o czym dzisiaj napiszę stoi w sprzeczności do niektórych wniosków wyciągniętych przez dr. Campbella z jego wielkiego „Chińskiego badania” i muszę przyznać, że sama poczułam spory dyskomfort.

    Zaczynam podając info za Jonathan Landsman’em z dnia drugiego stycznia 2015

    Światowa Organizacja Zdrowia donosi, że pomimo ogromnej ilości zachorowań na raka, ciągle główną przyczyną śmierci i to na całym świecie jest choroba niedokrwienna serca.

    W rzeczywistości ponad 13 mln osób przedwcześnie odkłada widelec z powodu niedokrwiennej choroby serca w połączeniu z udarem, czego można było uniknąć, gdyby zastosować się do kilku zasad mających wpływ na przewlekły stan zdrowia, a raczej jego brak.

    W didaskaliach dodam, że udar mózgu można w 50% wyeliminować uzupełniając niedobory Witaminy C.

    Wracając jednak do incydentów sercowych:

    Dlaczego zachodnia medycyna ignoruje prawdy o chorobach serca? Może w ogóle lekarze raczej nic nie wiedzą w temacie?

    Dr. Daniel Cobb naturalny edukator zdrowia i ekspert od chorób serca, będący liderem dzisiejszego wpisu, w ostatnim wywiadzie stwierdził, że jest faktem klinicznie udowodnionym, iż aby wyeliminować zagrożenie chorobami serca, nie potrzeba stosowania ryzykownych zabiegów chirurgicznych, lub toksycznych leków. 

    Dobra, my to też już wiedzieliśmy, jak każdy kto zobaczył film „Jedzenie ma znaczenie”, czy jego ulepszoną i odnowioną wersję „Widelce ponad noże”.

    Jednak te prawidła, które dzisiaj odsłonię Socjecie biją bezpośrednio w teorię dr. Campbella, która głosi, że całkowity poziom cholesterolu w granicach 160 mg/dl (podobno takie poziomy statystycznie osiągają biedni Chińczycy), eliminuje jakikolwiek incydent sercowy, który mógłby się zakończyć śmiercią. 

    Przebadał (i robił to latami, zanim wysnuł takie wnioski) miliony ludzi o podobnej genetyce, czyli Chińczyków.

    Witamina C 1000+ TiB o przedłużonym działaniu - czyli kwas l-askorbinowy i wyciągi z owoców, oraz kwercetyna

    TU KUPISZ WITAMINĘ C 1000+ TiB (o przedłużonym działaniu) czyli kwas l-askorbinowy i wyciągi z owoców, oraz kwercetyna, rutyna, hesperydyna

    Tymczasem dr. Daniel Cobb zalicza cholesterol do jednego z mitów na temat choroby niedokrwiennej serca i powołuje się nawet na wręcz przeciwne wyniki badań.

    Oto 3 mity na temat chorób serca:

    Mit 1

    Wysoki poziom cholesterolu jest przyczyną chorób serca

    To jest po prostu nieprawda. Dr. Cobb twierdzi, że Twój poziom cholesterolu jest bardzo słabym predyktorem przyszłych ataków serca.

    W rzeczywistości, Framingham Heart Study, które są najbardziej znaczącymi i najdłuższymi badaniami nad chorobami serca do tej pory – wykazały, że poziom cholesterolu w diecie nie miał istotnych korelacji z chorobami serca.

    Dr. Cobb odrobinę cynicznie pyta: 

    – Czy Twój kardiolog o tym wie, że?

    Cholesterol w surowicy nie jest silnym czynnikiem ryzyka choroby niedokrwiennej serca, w tym sensie, jak wysokie ciśnienie krwi jest silnym czynnikiem ryzyka udaru mózgu, lub palenie papierosów jest czynnikiem ryzyka raka płuc. – to jest wypowiedź dr. Williama Castelli, dyrektora słynnego Framingham Heart Study.

    Czyżby to badanie było znacznie słynniejsze niż China Study dr. Campbella?

    Z kolei dr. Fryderyk Stare długoletni członek American Heart Association, oraz były zwolennik hipotezy lipidowej, obecnie głosi, że:

    – Czynnik poziomu cholesterolu ma niewielkie znaczenie jako czynnik ryzyka w chorobie niedokrwiennej serca, gdyż są znacznie bardziej istotne, jak darcie faj, nadciśnienie tętnicze, otyłość, cukrzyca, niewystarczająca aktywność fizyczna, oraz stres.

    No dobra, może wrzucę swoje trzy grosze.

    Jesz cukier, w tym fruktozę, a wcześniej najadłeś się zdrowych, jak się dowiadujesz właśnie, nasyconych tłuszczów, które oblepiają żyłę. Tak samo jak talerzyk na którym żona Ci je podała.

    Po czym Twoja trzustka nie widzi cukru w żyle oblepionej tłuszczem, jak ten talerzyk, no i po pewnym czasie robisz się insulino oporny. Jest cukier, a insuliny nie ma i nie ma co odprowadzać cukru do komórek, więc się mnoży i mnoży.

    Po pewnym czasie masz cukrzycę, jak w banku. Więc może wysoki cholesterol nic tu nie miał przez chwilę do gadania, ale to, że albo tłuszcz, albo cukier, to jest raczej pewne.

    Ale to wszystko pestka, jak widać, bowiem najbardziej niepokojące i sprzeczne z wnioskami dr. Campbella są wyniki poniższych badań:

    W 2001 opublikowano badania Honolulu Heart Program, z udziałem 8000 uczestników, które ujawniły wręcz dziwaczne wieści, że długotrwałe utrzymywanie się niskiego stężenia cholesterolu w rzeczywistości zwiększa ryzyko śmierci.

    Czyli im pacjenci mają niższe stężenia cholesterolu, tym większe ryzyko śmierci.

    Ożeż. Co na to my witarianie z niskim cholesterolem całkowitym?

    Dodatkowo ogromne japońskie badanie Lipid Intervention Trial, aż z 47 000 uczestników dało podstawy do wniosków, że najwyższą śmiertelność zaobserwowano wśród osób z najniższym poziomem cholesterolu poniżej 160mg/dl.

    Ponowne ożeż 

    Tymczasem najniższy wskaźnik śmiertelności obserwowany był u tych pacjentów, których poziom cholesterolu siedział w widełkach 200-259mg/dl.

    Dr. Cobb radzi, że gdy Twój kardiolog nawija Ci taki makaron na uszy, koniecznie zmień lekarza.

    Mit 2

    Statyny, to leki bezpieczne

    Statyny, leki podawane na obniżenie poziomu cholesterolu są całkowicie bezpieczne i pomagają zapobiegać atakowi serca.

    Jednak w kontekście podanych wyżej wyników badań, statyny, to raczej broń śmiercionośna. A nie bezpieczny lek.

    Mit 3

    Tłuszcze nasycone powodują choroby serca 

    Doktor Cobb, aż zachichotał, że to bardzo śmieszne, gdyż w istocie, recenzowane badania wykazują brak korelacji między spożyciem tłuszczów nasyconych i chorobami sercowo-naczyniowymi.


    Czyli cały mój powyższy wywód o tyłek rozbić? Zresztą mówiłam, że ja tu tylko sprzątam.

    W rzeczywistości prawdziwe szkody możemy wyrządzić sobie, jedząc tłuszcze trans, kamień spadł mi serca, bo już myślałam, że frytura jest też wskazana, a wiec transy, rafinowane cukry, no i kwasy tłuszczowe omega 6, i to wszystko razem prowokuje stany zapalne i uszkodzenia ścian tętnic.

    No omega-6, to poważne przestępstwo żywieniowe, a szczególnie witarian na wysoko tłuszczówce. Nie przez przypadek grubsze witariańskie guru w postaci Victorii Boutenko, teraz po 19-tu już latach przestrzega przed zajadaniem się serniczkami, niby wiedeński, z użyciem wywrotki słonecznika łuskanego, oraz cashew z daktylem.

    No, ale co jeszcze można powiedzieć ohydnego o zachodniej medycynie w kontekście chorób układu krążenia?

    Zachodnia medycyna kocha komplikować wszelkie choroby w celu wiadomym. Po pierwsze robi się zachodniej medycynie wodę z mózgu, żeby nabijała kabzę farmacji.

    Wszystko musi być dramatycznie podkręcone, a proste metody mają być ośmieszone. Chociaż trzeba przyznać, że coraz więcej lekarzy nie chce brać udziału w tym interesie i zaczyna wyznawać poglądy znacznie bardziej torujące drogę do zdrowszego jutra.

    Mniej kłamstw, albo tylko mniej nieuctwa i zadufania życzą sobie co bardziej światli pacjenci. Na szczęście ich też przybywa.

    Taki dr. Caldwell B. Esselstyn, twierdzi, że chorobę wieńcową serca łagodzimy, a często całkowicie cofamy dietą na bazie roślin.

    A jednak

    Inny znany lekarz, dr. Dean Ornish, twierdzi, że można bezwzględnie cofnąć chorobę serca poprzez optymalizację czterech ważnych obszarów lajfstajla, czyli co jesz, jak radzić sobie ze stresem, ile się ruszasz, a także, jak wiele miłości jest w Twoim życiu

    I wreszcie bohater dzisiejszego wpisu Daniel Cobb, doktor medycyny orientalnej, praktykujący w Nowym Meksyku, zajmujący się medycyną alternatywną od 1993 roku, gdy bardzo, z powikłaniami, zatruł się pestycydami i długo cierpiał na zespół przewlekłego zmęczenia, daje nam kompleksowy i dość specyficzny odżywczy protokół przeznaczony do szybkiego wyeliminowania objawów choroby serca.

    Jego podstawowy uzdrawiający algorytm, dla pacjentów z chorobą serca to:

    Witamina C
    L-lizyna
    Witamina E
    Magnez
    Koenzym Q10
    Zdrowe (?) jedzenie i regularne usuwanie płytki nazębnej, czyli kamienia 

    Dostosowanie się do tego prostego przepisu sprawia, że będziesz mógł pozbyć się lęku przed niespodziewanym atakiem serca, gdyż to tego typu jest choroba 

    owocek:)

    (Visited 17 177 times, 4 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Mirek 3 stycznia 2015 o 17:42

      To wszystko zgadza się z tym o czym mówi dr Niedźwiecka w swoim wykładzie- właśnie skończyłem słuchać a tu nowa wiadomość na poczcie od Pepsi. Zaczynam podejrzewać że ktoś podpatruje co słucham i wysyła mi na pocztę komentarz tego co przed chwilą oglądałem. Dziwne.

      1. pepsieliot 3 stycznia 2015 o 18:52

        Mirku siedzę w Twojej głowie 😀

        1. Mirek 3 stycznia 2015 o 21:51

          nawet nie wiesz jak bardzo 🙂

    2. Mirek 3 stycznia 2015 o 17:45

      Mam nadzieję, że Wszystkim Święta Bożego Narodzenia przebiegły pomyślnie….

      Chciałbym również życzyć Wam tego co najlepsze w Nowym Roku 2015, a przede wszystkim ZDROWIA, bo… jak mi kiedyś podpowiedziano wszystko inne można kupić lub … ukraść, a zdrowia nie.

      Ktoś inny z kolei, zwrócił mi uwagę, że zawsze powinienem życzyć też szczęścia, bo… ci na Titanicu mieli i pieniądze i zdrowie, ale… zabrakło im szczęścia 🙂

      No więc, teraz ponownie życzę Wam wszystkim ZDROWIA I SZCZĘŚCIA !!!

    3. Pepsi 3 stycznia 2015 o 22:30

      My Tobie też

    4. Ela 3 stycznia 2015 o 23:26

      Dr Leonard Coldwell twierdzi, że cholesterol jeszcze nikogo nie zabił, nawet jeśli ktoś ma go 600.Przykładem jest mój kuzyn. Przy takim wysokim cholesterolu żyje i zawału nie miał. Podobnie twierdzi Jerzy Zięba w swojej książce „ukryte terapie”.

      1. Panna Migotka 4 stycznia 2015 o 10:06

        Ale dr Joel Fuhrmann twierdzi coś innego.

        Więc nie jest to takie jednoznaczne.

        1. Panna Migotka 4 stycznia 2015 o 12:25

          Ale bardzo przekonuje mnie argumentacja dr Niedzwiedzki

    5. BBbb 4 stycznia 2015 o 01:28

      Pepsi biorąc 10 000 iu wit D3 ile powinienem brać wit MK-7?

      1. pepsieliot 4 stycznia 2015 o 09:33

        Normalne dzienne zapotrzebowanie, czyli między 50 a 100 mikrogramów, 15 minut w ostrym słońcu też dostarcza takich dawek witaminy D

    6. atqa 4 stycznia 2015 o 14:15

      ..Ornish’owi i Esselstyn’owi właśnie roślinną dietą niskocholesterolową udaje się zatrzymać, czy cofać istniejące zmiany miazdzycowe..
      Zaś Stephanie Seneff tutaj
       http://nowadebata.pl/2011/11/08/statyny-medyczna-pomylka/
      twierdzi, że utrzymywanie się niskiego stężenia cholesterolu w rzeczywistości zwiększa ryzyko śmierci..Ale może ona pisze to w kontekście statyn? Przecież na diecie roślinnej cholesterol całkowity obniża się wraz z LDL (mi chol. calk. obniżył się z 200 na 190 a mężowi z 220 spadł na 160, zaś LDL  ze 120 na 90 bez statyn)

      Zresztą przy ChNS większe chyba znaczenie od poz. cholesterolu, ma poz. trójglicerydów.
      Tak mi się wydaje na przykładzie męża u którego przed incydentem TG wynosiły 210, na statynach nieco mniej, a bez statyn, na diecie roślinnej poz. TG oscyluje ok.100 🙂

      W każdym razie zarówno Seneff, Ornish, Esselstyn, Pauling czy Rath zgadzają się, że to nie cholesterol jest przyczyną miażdżycy a uszkodzone  przez deficyt witamin, wysoki poz.ciśnienia, czy cukru naczynie co z kolei indukuje proces samoleczenia organizmu przy udziale (wg.teorii Paulinga i Ratha) najbardziej lepkiej formy cholesterolu lipoproteiny Lp (a)
      Czytałam ze Pauling odkrył receptory Lp(a) dla lizyny i proliny , twierdząc, że (oprócz wit. C) wysoka koncentracja wolnej lizyny i proliny jest w stanie rozpuścić załogi miazdzycowe…niestety nie wspomina nawet o wit. K2 majacej przecież moc sprawczą rozpuszczania złogów. W każdym razie do wymienionych przez Ciebie:wiamin C, E, L-lizyny, magnezu, koenzymu q10(koniecznie w formie ubichinolu)dodałbym proline.
      Jakiś czas temu mąż przeprowadził 10 dniową kurację oczyszczająca naczynia krwionośne
      wg.Linusa Paulinga, który zalecał przyjmować :15gr witaminy C = przyjmować w trzech dziennych dawkach po 5000 mg po jedzeniu, 5 g L-lizyny  w trzech dziennych dawkach godzinę przed jedzeniem, 2g proliny w trzech dziennych dawkach godzinę przed jedzeniem i 200 mg Koenzymu Q 10- 2 x dziennie po jedzeniu.
      Nie wiem czy to działa, ale mam nadzieje.
      Tak, czy siak ChNS to straszne kurestwo, więcej osób odkłada widelec z jej powodu, niż raka.
      Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy -co jeść, co suplementowac w tej chorobie?i co w końcu z fruktoza?, bo A. niestety je więcej owoców niż warzyw…napisz Peps.
      Dziękuję bardzo za podjęcie tego tematu i czekam na więcej informacji. Ścisk.

    7. Panna Migotka 4 stycznia 2015 o 16:43

      Pepsi, napisz koniecznie więcej, moja mama ma ChNS i właściwie medycyna konwencjonalna wyczerpała swoje możliwości, lekarze pakują w nia masę tabletek , które powodują coraz to nowe działąnia uboczne, ale choróbsko siedzi dalej.Mama odżywia się niesamowicie zdrowo,(dopiero teraz!), ale widocznie to nie wystarcza , jeśli się już jest chorym. Dlatego szukam alternatywnych , naturalnych sposobów i z tym tematem spadłąs mi z nieba.Dołączam sie więc do prośby atqy.
      Drąz temat Pepsi.

    8. atqa 4 stycznia 2015 o 18:00

      Migotka czy Twoja mama przechodziła zabieg inwazyjny w zw. z ChNS że bierze leki ?
      Wiesz, to jest sprawa indywidualna, ale co do leków to mój mąż -jak przeszedł na dietę roślinną- odstawil przeszło rok temu większość leków które wg. lekarzy miał przyjmować do końca życia, a przeszedł stentowanie…

      1. Panna Migotka 4 stycznia 2015 o 18:42

        atqa,
        moja mama ma tez stendy.nawet kilka. Niestey bierze niesamowita ilość lekow, które jej stan pogarszają, zamiast poprawiac. Odżywia się doskonale, moim zdaniem. 80/10/10. Zero nabiału, zero mięsa,.Nie wiem, moze powinna poszukać mądrego lekarza, naturopaty, który zacząłby ją leczyć bez tej paskudnej chemii?Bo teraz może i są efekty po diecie roślinnej,ale ich nie widać pod ta pierzyną leków.

        1. Panna Migotka 4 stycznia 2015 o 18:48

          atqa,
          moja mama nie miałą zawału. ChNs dorobiła się w wyniku zapalenia płuc. jako powikłanie pojawiło się zapalenie mieśnia sercowego.W sumie wszystko jedno, tak czy owak szukam dla niej ratunku w medycynie naturalnej, bo szkolna nie umie, jej nic oprócz chemii zaoferować.

    9. atqa 4 stycznia 2015 o 22:32

      Migotko, mama musiałaby sama podjąć decyzję ws. leków. Mój mąż odstawił statyny, beta blokery, sartany. Bierze jednak acard z uwagi na stent.
      Jednak czuje się lepiej teraz niż gdy brał te leki,choć oczywiście miewa napady arytmii czy duszności ale cóż…taka choroba.
      Wiem jedno, że nawet dla beznadziejnych przypadków osób z ChNS które zostały już przetrawione i wyplute przez alopacje -jedynym słusznym rozwiązaniem jest dieta roślinna, odpowiednie suplementy i intensywna aktywność fizyczna.Tylko potrzebuje poznać szczegóły wiec czekam co Pepsi wynajdzie.
      Pozdrawiam Twoją mamę 🙂

      1. Pati 23 kwietnia 2016 o 18:25

        aqta
        moja babcia jest właśnie po udarze.. szukam dla niej naturalnych sposobów na przywrócenie zdrowia.

        Mam problem z lekiem Acard, który bierze… Chodzi o to, że jego długotrwałe przyjmowanie całkowicie blokuje działanie witaminy K2. Szukam usilnie dla tego leku jakiejś alternatywy, aby móc skonsultować to z lekarzem i wówczas pod jego nadzorem odstawić Acard. Tym bardziej, że babcia musi brać witaminę D3 (wynik w badaniu to 9), a przecież wg protokołu D3 trzeba przyjmować z K2…

        Dodam, że nasz plan (z seminarium J. Zięby) to wit. C, koenzym Q10, Tokotrienole (z Witaminą E), witamina B3, D3, K2, lizyna.

        Pozdrawiam!

    10. Panna Migotka 5 stycznia 2015 o 10:32

      atqa, dziekuje, Rzeczywiscie , mama musi podjąć decyzję.
      Ja też czekam na szczególy u Pepsi.
      Pozdrowienia dla Twojego męża.

    11. Luśka 5 stycznia 2015 o 15:42

      No tak…wiemy, że cholesterol jest nam niezbędny! w większości zakładamy, że jego nadmiar bierze się z diety – yyyy, chyba nie ( tak mi się tli z tyłu głowy gdzieś przeczytana informacja)…cholesterol jest substratem do syntezy m.in. kortykosterydów = jeśli w organizmie toczą się procesy zapalne to cholesterol zostanie wytworzony tak czy siak – bo genialna natura ma niezliczone recepty żeby leczyć się sama. Więc nie patrzyłabym na to tak wprost – jem np. witariańsko = mniej cholesterolu w diecie = mam niski cholesterol…to chyba raczej – jem witariańsko = zredukowałam stany zapalne w organizmie = cholesterol nie jest już potrzebny do walki z nimi = poziom jest niższy. Wszyscy chcemy to upraszczać, ale tak się nie da. Cząsteczka cholesterolu to temat rzeka – tak wiele ma zastosowań. Niestety oznacza to też, że łatwo nim żonglować w celach marketingowych bo stosunkowo niewiele jest osób, które zadadzą sobie trud!!! uff … solidnego biochemicznego rozkminienia tematu.
      Ps.
      Pepsi czy mogłabyś swoją wypowiedź pt „Po czym Twoja trzustka nie widzi cukru w żyle oblepionej tłuszczem, jak ten talerzyk, no i po pewnym czasie robisz się insulino oporny. Jest cukier, a insuliny nie ma i nie ma co odprowadzać cukru do komórek, więc się mnoży i mnoży.” rozwinąć? ;D yyy bo chyba coś tu nie tak?
      Pozdrawiam serdecznie.

      1. pepsieliot 5 stycznia 2015 o 17:34

        Rozumowanie uproszczone, ale dokładnie takie jakie można przeczytać u Grahama w jego 80/10/10, insulina ma rozprowadzić cukier do komórek organizmu, gdy nie ma wyrzutu insuliny, cukier się nawarstwia, gdy żyła jest oblepiona tłuszczem nie ma wyrzutu insuliny, no to najpierw może być przerost candidy, a potem prosta droga do cukrzycy, co tu jest niejasna ? 🙂

        1. Luśka 6 stycznia 2015 o 11:42

          😀 Pepsi, skąd Ty wzięłaś tę „żyłę oblepioną tłuszczem”? jeśli już to tętnice i „oblepione” to nie jest najlepsze słowo – sugeruję raczej: ustabilizowane płytkami miażdżycowymi 😀 Jestem pielęgniarką na oddziale chirurgii naczyniowej to się wymądrzam. Nie ma zjawiska pt.: „ilość zjedzonego tłuszczu=ilość tłuszczu w krwiobiegu” koniec i kropka. Biochemia :). No to skąd ta miażdżyca? A no z niedożywienia 🙂 brak witamin i minerałów prowadzi do utraty spójności i powstania „szczelin” w błonie wewnętrznej i jej śródbłonku, a to nic innego jak stan zapalny. Organizm próbuje tę sytuację opanować, odbudować i ustabilizować wątlejące tętnice i pobudza wątrobę do produkcji substancji naprawczych czyli 😀 cholesterolu i trójglicerydów, które za pomocą LDL ( bo wymienione wyżej syntezowane są z węglowodanów w cyklu pentozowym) są transportowane do miejsc wymagających naprawy. Pojawia się tam też wapń w dużych ilościach ( szczególnie gdy nie ma podaży vit D3 i K2 wapń, który trafi do krwiobiegu osadza się gdzie mu najbliżej i najłatwiej) i skrzepy itd. Proste. Logiczne. Cyk. Wysoki poziom tłuszczów we krwi nie jest i nigdy nie był zależny od diety i nie jest przyczyną miażdżycy! Jest skutkiem rozwijającej się choroby np. naczyniowej 🙂 Nigdy nie słyszałam o tym, żeby był bezpośredni związek pomiędzy „żyłą oblepioną tłuszczem”, a brakiem wyrzutu insuliny. Wiem za to, że organizm nie lubi nadmiaru insuliny. Gdy jest jej zbyt dużo na skutek nadmiernej konsumpcji cukru ( początkowo następuje stymulacja trzustki w kierunku tworzenia nowych komórek produkujących insulinę), nasze ciała zaczynają się przed nią bronić niszcząc komórki trzustki odpowiedzialne za produkcję insuliny używając do tego nomen omen – glukozy, której przy dużym spożyciu mamy pod dostatkiem. Utrata wrażliwości komórek na działanie insuliny to efekt wahań poziomu cukru -za każdym razem gdy następuje gwałtowny wzrost poziomu glukozy, komórki stają się na działanie insuliny coraz bardziej odporne. Czyli mamy efekt pt: insuliny coraz mniej bo organizm niszczy trzustkę i spada nam wrażliwość komórek na insulinę. Dodatkowo trzustka jest drugim po kościach rezerwuarem vit K2 :D…K2 aktywuje osteokalcynę, a osteokalcyna stymuluje między innymi wrażliwość komórek na insulinę i tak w kółko. Cyk. Z cukrem jak w gospodarce wolnorynkowej: podaż i popyt muszą być w równowadze 🙂 Taka jest moja wiedza na dzień dzisiejszy. Mówię…nie wolno zbytnio upraszczać. Choć konsekwentna i logiczna to gigantyczna wiedza, która ma wiele niuansów. Trzeba być ostrożnym w cytowaniu kogokolwiek. ;D

          1. pepsieliot 6 stycznia 2015 o 13:32

            Dobra masz rację, zamiast żyły , tętnica, ale jak najbardziej WOLNO upraszczać, a nawet TRZEBA, bo istotą jest konkluzja – NIGDY nie jedz tłuszczu przed cukrem, ani z tych samych powodów tłuszczu z cukrem. Nawet gdy mówiąc cukier mam na myśli banany, a mówiąc tłuszcz awokado.

            1. Luśka 6 stycznia 2015 o 14:26

              Nie to, że się czepiam, ale z mojego punktu widzenia to drastyczna różnica 🙂 też wiele informacji w swojej wypowiedzi uprościłam. Inaczej to godziny pisania. I zawsze czuję dyskomfort wypowiadając się jak powyżej bo wiele mechanizmów wciąż nie jest do końca zbadanych i wciąż pojawiają się wyniki nowych badań i wciąż są wątpliwości, a czasu na dogłębne analizowanie zwyczajnie brak, bo trzeba przeczytać 10, 20, 30 razy żeby wyłapać ‚haczyki’. A pacjenci zadają mnóstwo pytań, są coraz lepiej wyedukowani ( między innymi dzięki blogom takim jak twój Pepsi) i coraz częściej nie obawiają się poddawać w wątpliwość wypowiedzi i diagnozy nawet najbardziej znanych „autorytetów”. I to bardzo dobrze. Coś się zmienia 😀
              Pzdr.

            2. pepsieliot 6 stycznia 2015 o 14:42

              lovciam Luśkę

          2. Mirek 6 stycznia 2015 o 18:45

            Qrde! Jestem w szoku!Taka wiedza u pielęgniarki ? Ty chyba w szpitalu w Leśnej Górze pracujesz bo wszędzie indziej to nawet „lekarze” takiej wiedzy nie mają. Nie wspominając profesorów uczących przyszłych lekarzy i wciskających im wiedzę z przełomu XIX i XX w. Może w swoim samouwielbieniu nie czytają co nowego się dzieje w branży.

          3. edyta 6 stycznia 2015 o 23:29

            Proponuje zeby wypowiedz Luski dac na zakladke, zeby sie nie zgubila. 🙂

    12. FK 5 stycznia 2015 o 17:06

      A czy dr Cobb podał jakie dawki tych suplementów przyjmować?

    13. Tamard 5 stycznia 2015 o 22:49

      WCz Czytelniczki, Czytelnicy. Komentatorki i Komentatorzy.
      Zwłaszcza ci, którzy zgodnie z zaleceniami lekarzy obniżają sobie cholesterol statynami, czyli lekiem wymyślonym 30 lat temu. Albo i lepiej.
      Przeczytajcie, proszę, dostępną u nas książkę dr Uffe Ravnskova „CHOLESTEROL naukowe kłamstwo”.
      Skłamałbym, jeśli powiem Wam, że odstawiłem moje leki po przeczytaniu tej książki. Zrobiłem to w trakcie lektury, mniej więcej po 1/3.
      Dużo zdrowa wszystkim w 2015 r. i w kolejnych 🙂
      Dzięki dla Pepsi za ten blog.
      Pozdrowienia dla wolnych umysłów !

    14. Luśka 6 stycznia 2015 o 15:02

      No nie. Tak nie jest. To raczej kwestia proporcji i jakości niż kategorycznego NIGDY. Przecież bez tłuszczu witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, które dostarczysz w ramach szejku lub suplementacji pozostaną bezużyteczne. Nawet w bananie masz tłuszcz – mało, bo przewaga w nim węglowodanów i odwrotnie,. w awokado są węglowodany, ale mało – bo przewaga w nim tłuszczu 🙂 ale to wciąż nie jest tak, że „gdy żyła oblepiona tłuszczem to nie ma wyrzutu insuliny” ;D

      1. pepsieliot 6 stycznia 2015 o 15:43

        Luśko oporność na insulinę nie powstaje jednego dnia, a wystarczy trochę tranu łyknąć, generalnie 811

      2. Basia 6 stycznia 2015 o 23:24

        Luśka, ja także jestem pod wrażeniem tego jak sprawnie opisujesz procesy zachodzące w naszych ciałach. To niesamowite jak ważne są właśnie te niuanse. Rozumiem też Pepsi kiedy coś upraszcza. Nie wiem czy ja miałabym odwagę pisać takiego bloga bez studiów medycznych chociaż niektórzy lekarze są zaprzeczeniem tej tezy. Ja niestety nie mam przekonania do diety surowej na całe życie dla każdego człowieka. Zgadzam się aby wyeliminować cukier, tłuszcze trans, i wysokoprzetworzone produkty. Upraszczając widzę że ludzie na mięsnych dietach ale np. bezglutenowych osiągają także zdecydowaną poprawę zdrowia. Zauważyłam także że w przypadku nowotworów większość osób, które zgłębiły ten temat jest przeciwna jedzeniu mięsa ale np. Inne produkty od zwierzęce jak np. Jaja są jak najbardziej ok. To chyba są te niuanse właśnie. Pozdrawiam:-) Basia

        1. pepsieliot 7 stycznia 2015 o 07:57

          Basiu owszem mięso jest pełne trucizn i antybiotyków, ale cały czas chodzi również o podaż białka zwierzęcego, czyli o jaja i kazeinę w mleku również

    15. atqa 6 stycznia 2015 o 16:58

      Lusiu, mój mąż był dożywiony 😉 opływał w witaminy i minerały.A mimo to 70% zwężenia w 6 (!) segmencie GPZ-wiec jako osobia wyedukowana w temacie wiesz że to bardzo kijowo.

      Zatem dla ścisłości- jesli profesjonalista w danej dziedzinie pisze o patogenezie miażdżycy nie może pomijać zasadniczego czynnika działającego destrukcyjne na srodblonek naczyniowy- a co miało miejsce u mojego męża-mianowicie nadciśnienia tętniczego na co zresztą wskazuje lokalizacja zmian w rozwidleniach, odejsciach tetnic właśnie na skutek turbulentnego przepływu i zwiększonego naprężenia.

      Gdzie są takie pielęgniarki jak Ty na oddziałach? -bo jesteś unikatem.

      1. Luśka 6 stycznia 2015 o 20:58

        Atqa – personel medyczny to trudna sprawa. Z jednej strony wymaga się od nas ciągłego dokształcania z drugiej przeładowanie pracą jest takie, że trzeba dużego samozaparcia i wyrozumiałości ze strony rodziny żeby jeszcze w wolnym czasie szperać i poszukiwać nowości lub alternatyw. Tak to prawda pominęłam biomechanikę, która ma ogromne znaczenie w przekształcaniu się łagodnych zmian miażdżycowych w zmiany niestabilne i dalej zaawansowaną arteriosklerozę. Ale wciąż – jako, że oscylacyjne naprężenia ścinające czy naprężenia rozciągające wtórne zależą odpowiednio od lepkości krwi i ciśnienia – dieta, styl życia, środowisko itd itp odgrywają główną rolę. Coś latami było nie tak 🙂 ale to już teraz historia jak mniemam 🙂 Atqa a badaliście poziom homocysteiny? Pozdrawiam serdecznie.

    16. atqa 6 stycznia 2015 o 23:19

      Lusia, o korelacji homocysteiny z chorobą niedokrwienną serca dowiedziałam się z netu (nie od lekarzy), aż po dwóch latach od PCI DES do GPZ….
      Niezwłocznie zatem, nie badając nawet poziomu homocysteiny- mąż zaczął przyjmować produkt składający się z kwasu foliowego, B6 i B12.

      …no i oczywiście- że latami coś było nie tak..i gdy choroba się rozwijała to: wysokie ciśnienie przypisywano efektowi białego fartucha, zaś ciągłe bóle brzucha, torsje i omdlenia miały być powodowane drazliwoscia jelit..tak, personel medyczny to trudna sprawa choć jak widać są wyjątki.

      Dziękuję i również pozdrawiam 🙂

      1. Koniczyna 7 stycznia 2015 o 21:52

        Hej,
        Jestem po spotkaniu z Jerzym Ziębą w Lublinie oraz po lekturze jego książki „Ukryte terapie”. Polecam, aczkolwiek nie podzielam jego opinii dietetycznej (ciąży ku „Kwaśniewskiemu”)
        Tam dowiedziałam się o homocysteinie. Konieczne jest badanie poziomu tHcy.
        Wg Zięby poziom wyższy nie 8 mol/l świadczy o zainicjowanym procesie miażdżycowym.

        link o tHcy http://www.pfm.pl/baza_chorob/choroby-serca-i-krazenia/homocysteina-8211–jak-ja-zwalczac/336
        BTW Moja mama po zawale nie miała badanej homocysteiny tylko z uporem maniaka obniżają jej cholesterol statynami.
        Namawiam ją teraz aby upomniała się o to badanie.
        Nie wiem czy dostanie skierowanie , bo badanie to koszt 40 PLN.

        Pozdro:) K.

        1. Mirek 7 stycznia 2015 o 23:05

          (ciąży ku „Kwaśniewskiemu”) i Qrde ma rację

    17. lucyna 13 stycznia 2015 o 12:37

      Ja też byłam pewna, że przed zawałem niczego mojemu menowi nie brakowało, żadnych witamin ani minerałów, ale po lekturze Zięby nie jestem już tego taka pewna.

    Odpowiedz na „pepsieliotAnuluj pisanie odpowiedzi