logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
57 909 478
169 online
26 570 VIPy

 

TRENINGOPODOBNY SZEJK SHAPE SHAKE TIB BIAŁKOWY DEFICYT KALORYCZNY

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Nie jedz tego pączka, czyli po co Ci właściwie tłusty czwartek

    Święta, szczególnie takie będące okazją do spędów wszelakich, zazwyczaj są okazją do fetowania.

    Święta poświęcone żarciu natomiast… A to dopiero!

    Dziś mamy tłusty czwartek, jutro międzynarodowy dzień pizzy, a pojutrze…

    Dlaczego tak bardzo lubimy tłuste czwartki, promocje z gatunku „płacisz raz i jesz ile chcesz” i wczasy all inclusive ze szwedzkim stołem?

    Ano dlatego, że są one doskonałą wymówką do objedzenia się do granic możliwości

    Możesz zjeść trzy pączki pod rząd w komunikacji miejskiej nie spuszczając wzroku i nie spłonąć przy tym rumieńcem, możesz iść do sklepu i obkupić się w słodycze wszelkiej maści, a na pytanie kasjerki „udany tłusty czwartek?” odpowiedzieć „hihi, pamiętaj aby dzień święty święcić”. I nikt nie spojrzy na Ciebie jak na kulkę złomu, bo wszyscy przytakną z szerokim uśmiechem! Może nawet ktoś wybuchnie śmiechem i opowie w domu tę przednią anegdotkę.

    Oczekiwania społeczne się odwracają. Na co dzień, nawet w kulturze jedzenia złomu, nie wypada regularnie przeginać z jadłem i raczej nie ma co się przyznawać na fejsbuniu, że się zjadło od rana dwie puszki lodów i dziesięć oponek z marmoladą.

    Tymczasem jest ten jeden dzień, kiedy hamulce puszczają i wszyscy jadą ostro po bandzie

    A dzień ten bogowie nazwali Tłustym Czwartkiem

    Dwie puszki lodów i dziesięć oponek z marmoladą to nagle powód do dumy. Hashtag #handlujztym. Kto da więcej? Kto zje więcej? Kto dziś nie pęknie?

    W końcu jest usprawiedliwienie i to takie o ogromnej mocy sprawczej. Przez jeden dzień wyrzuty sumienia zmieniają się w samozadowolenie i poczucie spełnienia narodowego obowiązku o tradycji sięgającej VI wieku!

    Mieszkasz za granicą?

    (u nas to raczej nie przejdzie)

    Poproś szefa o wolne, bo oto nadeszło najważniejsze święto narodowe! Kiedy odczujesz większą nostalgię niż na obczyźnie, podczas zajadania się wypieczonym w domu polskim chrustem, a nawet, ostatecznie, obcym kulturowo donutem?

    Czy aby na pewno?

    Posłużmy się prostą analogią. Jedzenie, coby tu dużo mówić, to energia. I nie chodzi mi tylko o moc, którą może Ci dać. To energia, która może wibrować nisko – osłabiać Cię, destrukcyjnie wpływać na Twoje zdrowie i psychiczne samopoczucie, ale może też wibrować wysoko – dodawać energii, budzić ciało do życia i regulować zachodzące w nim procesy.

    No i nie oszukujmy się, pączek to nie jak 10 bananów ani garść daktyli. Policzki wypchane naprędce przeżuwanym ciastem, przelewanie w wydętym brzuszysku i niezdolność chodzenia… Chociaż można się kulać, a kula to jak wiadomo kształt najdoskonalszy.

    Pytanie tylko, czy warto dla odczuwalnego przez 15 minut smaku w ustach?

    Jeden pączek to wyzwanie dla wątroby, żołądka i trzustki. To okropnie przypalony tłuszcz (tradycyjnie smalec), tona cukru, drożdże i ogólna rafinada. A jeśli w dodatku jest to marketowy pączek za kilkadziesiąt groszy, pół tablicy mendelejewa dostajesz gratis.

    Tymczasem na widok pączka z kolorowym lukrem, w wersji wielkomiejskiej posypanego suszonymi płatkami kwiatów i jadalnymi perełkami, nawet najbardziej fit głowy wariują. No bo przecież „to tylko jeden raz”…

    Ten jeden raz to jakby nie odbyć treningu przez ostatnich parę dni, to jakby pominąć przez pół miesiąca terapię 4 szklanek, to jak miesiąc wstecz przy leczeniu refluksu.

    Odkupienia szukaj gdzieś pomiędzy chlorellą a butami do biegania

    Zjedzenie pączka to chwila radości i kilka minut słodkiego smaku na podniebieniu… Ale jaką satysfakcją jest nie ulec!

    Masz w sobie krztę buntowniczki? Nie pędź dziś na antypączkowe barykady, pędź na trening! (a później ukręć sobie doskonałego owocowego smoothieska)

    Tobie życzę powodzenia, a ja wracam świętować z tłuściutkim awokado, a co mi tam!

    uściski:)

    (Visited 4 352 times, 82 visits today)
    Emanuela Urtica pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Ruda 8 lutego 2018 o 19:53

      (z innej beczki-może taki powinnam mieć nick😉).Czy za kolagenem w płynie firmy …(fuj,piramida finansowa)kryje się jakiś cud ozdrowieńczy,jakieś ekstra właściwości,coby to kupić i zażywać?

      1. Pepsi Eliot 8 lutego 2018 o 21:32
    2. Wincentyna 8 lutego 2018 o 20:02

      Jest w tym trochę prawdy:))

    3. jagatoja 8 lutego 2018 o 20:06

      hihi nie jadam, i pysznie mi z tym 🙂

    4. I 8 lutego 2018 o 20:11

      jestem celiakowcem od dziecka, ani razu nie jadłam pączka (ale mam wiele innych grzechów pokarmowych na swoim sumieniu…) 😉 i mimo, że bezglutenowe też „kuszą” obecnie ze wszystkich stron, to o wiele łatwiej jest się czemuś oprzeć, czego się nigdy nie próbowało ^^;

    5. Lu 8 lutego 2018 o 20:15

      Jeśli nabierze sie świadomosci to wcale nie jest takie trudne nie ulec pokusie,bo poprostu to nie jest atrakcyjne 🙂
      Ja od niedawna dopiero jem świadomie i wcześniej nigdy bym nie pomyślała,że mozna sie cieszyć na kolacje w postaci sałatki z rukoli 🙂

    6. Sławka 8 lutego 2018 o 20:37

      a ja dzisiaj nie zjadłam ani jednego pączusia, chociaż wszyscy dookoła się zajadali… pozdrowionka

    7. Aneta D Falkiewicz 8 lutego 2018 o 21:14

      Nie jadam ! 😀 nie ciągnie w ogóle, chyba dlatego, że na śniadanie zawsze wtrąbiam owoce, co mi skutecznie reguluje poziom cukru na resztę dnia. Ogromnie dużo daje też nie jedzenie pod żadną postacią białego & brązowego oraz przetworzonego cukru, bardzo dużo daje, kubki smakowe są zupełnie inne i spazmastycznie reagują na chemiczne słodkości. Ale cóż, przyznam… Pączki pachną fajnie 😀 a właśnie Pepsi, wąchanie jedzenia ma się jakoś do jedzenia & wchłaniania? Precyzując – cośkolwiek fajnie pachnie, nieważne czy pączek w piekarni czy kg wyciśniętych pomarańczy, info idzie do mózgu, okej, ale nawet jeśli tego NIE ZJESZ, bo nie masz potrzeby zwyczajnie, to te węchy jakoś się wchłoną? no wiesz, witaminy, takie tam.

      1. Emanuela Urtica 9 lutego 2018 o 14:09

        Witaminy raczej nie, ale różniste zapachy mogą dobrze działać na układ nerwowy, więc warto się chociażby świeżą pomarańczką inhalować przy okazji wyciskania soku. 🙂 Chociaż Al ewidentnie próbował wchłonąć prozdrowotne właściwości pięciopączanu marmolady przez nos właśnie. 😉

    8. justynamsolaks 8 lutego 2018 o 21:16

      Super 🙂 u mnie daktyle właśnie zamiast pączusia 🙂

    9. Klaudia 8 lutego 2018 o 21:36

      Ok, a co jak ktoś był ciota, się poddał nawet tym bezglutowym w sporej ilości i teraz ma mózgojazde wraz z niechęcią do samego siebie „jestem gruba i jeszcze zjadlam ten syf”…? ZAaczynam sie niezle katowac za to, wrecz chce mi sie płakać… Kwas askorbinowy na „male przeczyszczenie” da rade cokolwiek zeby organizm sie nie męczył i jelita ? Czy musze… czekać? Co zrobic jak sie napchalam tym syfem i chce sie tego pozbyć i cialo szybko nawrocic na tory zeby mi sie to nie odbilo? 🙁

      1. Pepsi Eliot 8 lutego 2018 o 21:45

        nie panikuj, zaakceptuj i zrób głodówkę przez cały jutrzejszy dzień. love

        1. Lilka 9 lutego 2018 o 07:33

          love ! i ja mam dziś głodówkę!

        2. Klaudia 12 lutego 2018 o 08:27

          Dziękuję Pepsi… ulżyło mi trochę

    10. ana 8 lutego 2018 o 22:18

      a ja zdjadłam dziś trzy i się z tym świetnie czuję

    11. Dolores 8 lutego 2018 o 23:30

      Dzis cztery paczusie😊jest super czasem mozna pofolgowac😊

    12. malagha 9 lutego 2018 o 01:35

      Zamiast pączków – dwa treningi. Brawo ja! 😬🏋️‍♀️

      1. Emanuela Urtica 9 lutego 2018 o 14:05

        Brawo Ty!

    13. Krzys 9 lutego 2018 o 07:48

      Ja wsysnąłem 8 pączków, francuskie ciasto i bułeczke z malinowo serowym nadzieniem.
      Było tak pysznie… ;(

      1. Niki 10 lutego 2018 o 10:15

        Brawo Wy! 😀 organizm pamięta co się mu wyrządziło… zemsta zawsze jest słodka 😉 a tak już całkiem serio, póki co jesteście słabi emocjonalnie i ja to nawet rozumiem, że trzeba światu to zakomunikować, niejako ekshibicjonistycznie ;] ale oj tam, Ludzie! po co się oszukujecie? po co te wyrzuty sumienia, smutne mordeczki po co? po prostu chcecie jeść plastik i złom, przyznajcie to w końcu, lubicie to, lubicie się trochę upokorzyć publicznie i skrycie 😉 lubicie się poczuć jak plastik i złom i na tym etapie nie-świadomości jest wam to potrzebne …człowiek musi upaść, aby mógł się kiedyś podnieść, z otwartą przyłbicą, głową do góry, by mógł spojrzeć w lustro

        1. Pepsi Eliot 10 lutego 2018 o 15:55

          🙂 <3

    14. barbel 9 lutego 2018 o 08:45

      Null paczka 😉

    15. suchar 9 lutego 2018 o 09:28

      tu-suchar-cześć Peps…aż się dziwie,że to piszę,ale nie wytrzymałem…bo chyba niektórzy w/w pomylili blog…!!!??? Po co Pepsi to wszystko pisze…!!!??? Dla kogo? tylko dla mnie…?sorry peps,ale moje ”malutkie” egusio puściło…/;-))

      1. Emanuela Urtica 9 lutego 2018 o 09:54

        Oj sucharku, czasem każdy musi zejść z tonu, a jak ktoś zgrzeszy jedzeniowo, lepiej to zaakceptować, uśmiechnąć się do siebie i następnego dnia skrócić okno żywieniowe w poście niż płakać i nic z tym nie zrobić. Każdy jest na zupełnie innym etapie rozwoju, także żywieniowego i dla niektórych nie jest jeszcze oczywistym, że życie bez pączka to też życie. 😉 Ale i pączek kiedyś odpada.

    16. suchar 9 lutego 2018 o 10:21

      tu-suchar-tak Emanuelo masz rację /;-)czasami jeszcze coś mnie weżmie na tym skrzyżowaniu …i ” kijem Wisłę chcę zawrócić”/;-))

    17. zibi 9 lutego 2018 o 15:24

      Zjadłem jednego, a owszem. Z pełną świadomością. Takiego klasyka, z oleju, z pudrem, z powidłami w środku. I najpiękniejsze było w tym to, że nie była już to ta sama przyjemność co kiedyś. Skłamałbym gdybym powiedział, że absolutnie mi nie smakował, ale nie powiem też że byłem zachwycony. Garść daktyli sprawia mi w tej chwili większą przyjemność.

    18. K 9 lutego 2018 o 21:57

      A propos treningów – serce mi szaleje, wyszło migotanie nadkomorowe przy tachykardii, czyli, jak to powiedziała pani: „Jak pani leży i odpoczywa, to serce pracuje tak, jakby pani biegła”. I duszę się, i ciężko mi. To jaką aktywność fizyczną mogę wybrać? Bo strasznie potrzebuję.

      1. Pepsi Eliot 10 lutego 2018 o 07:31

        izometria , czyli napinanie mięśni leżąc, może rytuały tybetańskie, powolutku, ale dokładnie?

    Dodaj komentarz