logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
382 online
50 748 864

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
nie zmyślam, na prawdę ześwirowałam

Dobry wieczór Człowiekom  trudniącym się  supłaniem swojego ducha, szamaniem surowej szamy, szamaniem słońca i drzew, a także dręczących swoje cielska sportem, nawet kulturystów, nie mówiąc o biegaczach i kalistenikach, witam wszystkich Człowieków po dekadzie przerwy.

Nie lubię wracać z zaświatów, bo za dużo niepozbieranych myśli chciałam Człowiekom przekazać.
Piszecie, że lubicie mnie podczytywać i takie tam, miłe rzeczy, ale tak na prawdę to ja Was drodzy Ludzie potrzebuję jak powietrza. Pisać bloga bez czytelników, nawet antagonistów jest nonsensem nad nonsensami.
Wtedy rzeczywiście lepiej knocić książkę, czy raczej coś do szuflady.
O właśnie moja książka. 
Zapomniałam biegać, zapomniałam o kapsi, jakieś totalne wciągnięcie w inny świat, dzisiaj dopiero przeleciałam się sztywno 8 kilometrów w sflaczałym amoku i zamyśleniu. Sflaczały sztywny amok to nie sprzeczne epitety bynajmniej w odniesieniu do mojego biegania, gdyż w rzeczy samej byłam i sztywna i sflaczała w tym samym momencie.
Podczas tych ostatnich dni wpadłam do Empiku, bo taka złakniona byłam żeby innej książki dotknąć i biorę pierwszą z brzegu na chybił trafił, a to akurat zbiór esejów Marka Bieńczyka „Książka twarzy” za co dostał nagrodę Nike w tym roku i czytam już w pierwszych zdaniach, jak się pisze książkę to się przestaje żyć.
I wtedy do mnie to dotarło, nie żyjesz człowieku jak cię coś tak bardzo innego pochłania, wszystko inne jest obok i życie sobie żyło gdzieś poza mną.

Kiedy parę razy usiłowałam na chwilę do życia wrócić, to jakaś taka nie swoja i nie naturalna się okazywałam. Jak nie ja.
Zamierzałam na chybcika życie nadrabiać.
Aż Jahu mnie grzecznie zapytał, czy mam świadomość, że zlajciowałam mu wyprawianie skóry kozy, co wcześniej na prawdę nie mogło mieć miejsca, ale chciałam tylko wrócić do życia, ale jak widać za mało przytomnie.
Potem nagle zamarłam, że tak mało jest witarian w Krakowie, bo ich nie spotykam, może dlatego, że w domu przesiaduję pisząc rzeczoną.
Zarzuciłam więc na gwałt dzisiaj z rana temat na Weganie i Wegetarianie Kraków i zachowywałam się  jak troll, tak mnie wycieńczono, chociaż chyba nie można być trollem kiedy się samemu temat otworzyło, ale jak na razie mnie na killlistę nie włożono. Jeszcze.
…..coś tam, coś tam…..
Maria Zi
Ale ja nie uważam, by oliwki ze słoika i umiarkowanie przetworzone jedzenie były szkodliwe, w związku z tym nie widzę potrzeby wydawania 20 zł na sałatkę z krakersem i pastą, nawet jeśli nazywa się to „burgerem witariańskim”. Enzymy i tak giną w żołądku, więc co za różnica.
Ja
Oliwki czarne do tego są konserwowane kwasem mlekowym więc dla wegan zupełnie odpadają to raz, a po drugie nie to było tematem mojego wywodu. Gdyż restauracja ta (mowa o Momo) twierdzi, że nie podaje produktów przetworzonych, właśnie ze słoików czy puszek. To jest po prostu nie prawda. Pobądź ponad osiem miesięcy na witarianizmie wegańskim to dopiero zobaczysz jaka to różnica pod każdym względem. pierwsze osiem miesięcy jest trudne i przejściowe, ale potem jest tak niebotyczna różnica, że kwestia kontrowersyjnych enzymów nie ma już znaczenia. Byłam weganką wiele lat i jestem prawie półtora roku witarianką, a teraz do tego prawie na organiku, to po prostu kosmiczna różnica i nie włożyłabym do ust czarnej oliwki ze słoika, która śmierdzi, tak właśnie ją odbieram. Jeżeli już to surową oliwkę, o pięknej naturalnej barwie ciemno zielono rudej, prawie czarnej ale jednak brunatnej i to jest taki wypas, że nie ma o czym mówić. Momo podaje do tego okropną papę. I wszystkie sałatki są polane czymś fatalnym i nie wiadomo kiedy, na pewno nie tuż przed podaniem.
Ja (cd, niby tak nie wolno robić, sam ze sobą dialog prowadzić na forum, ale kij z tym)
Maria Zi ty zapewne nie zostaniesz klientką RO, gdyż nie masz wygórowanych preferencji żywieniowych, ale zachęcam bardzo innych, którzy przykładają wielką wagę do tego co wkładają do ust. Więc w tym momencie mogę tylko skonkludować, albo w domu samemu albo w RO, nie ma innej alternatywy i to prawdopodobnie w całej Europie.

Maria Zi
Nie tylko enzymy są kontrowersyjne w witarianizmie, to po pierwsze, po drugie, to, że ktoś nie je tak, jak Ty, nie znaczy, że nie ma wysokich oczekiwań w stosunku do tego, co ma na talerzu. Nie trafia do mnie dowód z anegdoty („ja się czuję lepiej, mama się czuje lepiej”…). Ja się czuję świetnie, gdy jem cukierki, ale to o niczym nie świadczy. Witarianizm nie jest żadnym „poziomem wyżej” w stosunku do „zwykłego” weganizmu, bo w weganizmie nie chodzi o konkurs, kto ma bardziej restrykcyjną dietę, tylko o dobro zwierząt, ale może się mylę?
Mam wrażenie, że chyba tam pracujesz, albo starasz się RO nachalnie zareklamować…
A, i kwas mlekowy nie jest niewegański.

Przekocurek

No dalej, dalej, naparzamy się ;)))

Ja

Nie staram się niczego nachalnie reklamować, to raczej Tobie ktoś płaci za to co piszesz Maria Zi, a może ci się tylko od oliwek w słoiku pogorszyło

Maria Zi
Sprowadziłaś tę wymianę zdań do takiego poziomu, że na tym ją zakończę.

Ja
Maria Zi zjedz se frytke i popij coca colą, są wegańskie, heja

Maria Zi
milczenie

Ja
pal sześć enzymy, nie ja o nich pisałam, ale gotowane warzywa zawierają azotyny !!!!!

Katarzyna Sawińska
Pani to wszystko z pamięci pisze? Czy kopiuje?

Imponujące.
(tutaj pani Katarzyna napisała o dziwo coś miłego pod moim adresem i że przynajmniej raz wpadnie do RO)

Magdalena Kozioł ( o kwasie mlekowym)
Przemysłowo wytwarzany przez fermentację bakteryjną skrobi i melasy.kwas mlekowy i mleczany mogą być spożywane przez osoby wszystkich wyznań, wegan i wegetarian. Aczkolwiek nazwa odnosi się do mleka, E270 nie jest produkowany z mleka, a więc może być spożywany także przez osoby z alergią na mleko i nietolerancją laktozy.

Ja
Jeżeli tak faktycznie jest, to świadczy to tylko o tym że oliwki czarne są wegańskie, ale nadal są produktem konserwowanym i przerabianym i to było również tematem dyskusji, gdyż mówimy o produktach wegańskich, organicznych i nie przetworzonych

No i jakoś niezbyt mi się udała promocja RO na stronie Weganie i Wegetarianie Kraków, a chciałam tylko grzecznie zagaić rozmowę i poznać witarian z Krakowa, jednak na stronie Weganie i Wegetarianie Kraków ich chyba jednak nie ma, albo mnie nie lubią do imentu i się nie ujawnili, no oprócz połowicznie Przekocurka.
W innym temacie.
Samuel pranarianin się do mnie odezwał, w ogóle nie obraził się za posta o owocach i dzieli się ze mną niektórymi swoimi historiami, bardzo oszczędnie, ale o wielkiej sile rażenia i będę upychała te perełki w różne postacie mojej książki, mam jego na to zezwolenie.
Więc bez treningu, z szajbniętą głową, rozdygotana, obok życia wrzucam Ludziom Kochanym nieudolnie przeze mnie przeczytane, bez dykcji odpowiedniej, ale za to z seplenieniem, taki rys osobisty, wersje robocze dwóch pierwszych rozdziałów. Mam już napisane 12 następnych, co się przekłada na około 60 stron.

nagranie jednak usunięto, gdyż.

                                       Ostatnio odrobinę wyładniałam

Ścisk Państwa
Pe

(Visited 439 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Jah Maya 2 listopada 2012 o 23:39

    Czy to Twój głos.
    Czy chcesz wiedzieć jak postępy w wyprawianiu skóry na futro? 🙂

    1. Jah Maya 2 listopada 2012 o 23:40

      No widzisz. Jednak zostałaś trollem po raz wtóry. Nie wypada Ci więc zarzucać to innym 😛

    2. pepsieliot 2 listopada 2012 o 23:55

      niestety Jahu to ja tak seplenie

      1. Jah Maya 3 listopada 2012 o 00:07

        o kurde…

        1. Jah Maya 3 listopada 2012 o 00:12

          no cóż… ja mogę tylko zaproponować aby jakiś hejt o mnie był w tek knidze 😛 😉

        2. pepsieliot 3 listopada 2012 o 09:02

          Ja, nie wnerwiaj mnie

          1. Jah Maya 3 listopada 2012 o 23:54

            Jak ja lubię Cię wnerwiać 😛

          2. mimi wooow 4 listopada 2012 o 13:30

            ja też ją lubię podkurzać 😉 przynajmniej się coś dzieje i cieplej pepsi się robi, bo krew ją zalewa choćby przez moment ONE 😀

  2. Półkocurek 2 listopada 2012 o 23:43

    Trollowanie i spadanie, trollowanie i spadanie, ruch magnetyczny ruch, ściana przy ścianie! (Klaus Mittwoch ). Ściskam po całości 🙂

    1. pepsieliot 2 listopada 2012 o 23:55

      Półkocurek hejusia i ścisk

  3. Półkocurek 3 listopada 2012 o 02:24

    Klaus Mitffoch fakszit, ale durnym 🙂

  4. Elena 3 listopada 2012 o 12:52

    Kolejna dawka śmiechoterapii 🙂 . Mam nadzieję , że nie ostatnia .

  5. mimi wooow 3 listopada 2012 o 13:10
  6. pepsieliot 3 listopada 2012 o 13:26

    mimi nie skomentuję tego

  7. mimi wooow 3 listopada 2012 o 13:52

    poczjemu??? 😉 😉 😉 trochę radości w życiu też się należy 😉 ja jak to zobaczyłam to myslałam, ze padnę, nie znam dokładnie tej pani, ale conieco mi się o oczy obiło, wiec jestem w szoku i amoku 😉 oczywiście to żadna do Cię aluzja, więc niech Cię nie zmyli iluzja, że pieję a propo Twego krasomówstwa i pisajstwa … jeszcze Twego dzieła czytanego nie obadałam ponieważ jestem tu z doskoku pomiędzy obowiązkami kurzymi w domu. pozdrawiam i moze jednak do małego komcia namawiam 😉

  8. mimi wooow 3 listopada 2012 o 13:56

    poza tym widzę, że prezentujesz dziś tęgą, odmłodniałą dynię i tak sobie kminię, że Twoja kniga to pewnie wysokich lotów, nie wiem czy sił mi starczy, zeby tak hen hen ho, ho w górę zatrzepotać swoimi ręcami chuderlawymi 😉 ale postaram się jakem wredna Mimi 😉

    1. pepsieliot 3 listopada 2012 o 20:02

      Mimi wybaczam i nadal ścisk 🙂

  9. pepsieliot 4 listopada 2012 o 15:48

    od teraz możecie mnie wnerwiać, uodporniłam się autosugestią 🙂

  10. mimi wooow 5 listopada 2012 o 11:15

    pepsi a ta Twoja książka to o czym jest? i dlaczego zatrudniłaś takiego nieudolnego lektora, żeby cedził przez zęby jej pierwsze rozdziały, które zaciekawic by nas szczerze nawet mogły przez wzgląd na sympatię do autorki [udawaną] , a tak to po prostu uszy więdną 🙁 ??? poza tym ten Twój blog i rzucanie owockami to była tylko taka merytoryczna ściema, zeby zagnieździło się w nas i urodziło poczucie bezrefleksyjnego wielbienia autorki i żeby znienacka przerwać ten łańcuszek ochów i achów i trzasnąć nas czytelników na głodzie swoim nowym raczkującym tworem marketingowym, który po urodzeniu zapewne zechcemy koniecznie adoptować i to bez względu na poniesione koszty. a widzisz: rozszyfrowałam Cię 🙂

    ps. i jak tam moc Twojej sugestii? wsiadła w auto i wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr …. ???

  11. go vegan :) 6 listopada 2012 o 14:36

    hej 🙂
    zapraszam do dodania bloga do listy wegańskich blogów: http://www.weganizm.com/przewodnik.html

    wystarczy przysłać zgłoszenie na maila weganizm@outlook.com
    pozdrawiam…

    1. pepsieliot 6 listopada 2012 o 21:28

      go vegan :), hej dołożyłam się do listy, ścisk

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze