logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
253 online
55 192 370

JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE?

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • O „złym oku” koleżanki, i dobrobycie, gdy tylko odpuścisz. Wtajemniczenie cz II

    O złym oku koleżanki, i dobrobycie, gdy tylko odpuścisz Wtajemniczenie cz II

    Wtajemniczenie cz I – Czy ktoś kto Ci zazdrości może doprowadzić do Twojej choroby?

    Będąc do pewnego momentu potwornym sceptykiem łamanym przez cynikiem, który został „nawrócony” na drogę Świadomości, wciąż jeszcze pisząc poniższe zdania wzdrygam się przed użyciem pewnych sformułowań.

    „Złe oko” (jakoś znoszę) – jest to przebicie ciała eterycznego, które prowadzi do utraty energii.

    „Urok” (pojawiają się drobne ciarki zawstydzenia) – jest to wprowadzenie cudzej, patologicznej konstrukcji energoinformacyjnej do ciała eterycznego człowieka.

    W końcu „klątwa” (moje włoski na karku stają dęba z żenady, ale z drugiej strony właśnie wróciłam z kraju, gdzie na całej rodzinie od kilku pokoleń wisi klątwa rzucona w XIII wieku przez córkę właściciela zamku, który przyjął pod swój dach Rainiera I Grimaldi. Prawdopodobnie oszusta wypędzonego z Genui, który poprosił o gościnę udając, że jest pielgrzymem wędrującym do Jerozolimy.

    TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Miłość nie zawsze jest pewna, a kaska zawsze się przyda w razie czego ...
    TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci
    niech Twoja strona będzie ogromna, ale nie dlatego,
    że chcesz zostać bogaczką, ale dlatego,
    że masz wielką energię tworzenia,
    pieniądze są energią przypłyną za tym same, to nic takiego … 

    Nocą Rainier zamordował osoby znajdujące się w zamku, a zakochaną w nim dziewczynę zamurował w jednym z pomieszczeń. A ona w odwecie przeklęła zdrajcę i jego potomków, zapowiadając, że nigdy nie zaznają szczęścia w miłości. O jakim kraju mówię? ).

    Widzimy więc, że klątwa jest to mocne podłączenie do jakiejkolwiek energoinformacyjnej struktury, bądź istoty powodując ciągłą, nieprzerwaną utratę energii. Co nie tylko jest niebezpieczne dla zdrowia, ale stanowi zagrożenie życia.

    Photo courtesy official "The Witcher 3: Wild Hunt " web site.

    Co do energoinformacyjnych porażeń, zdarzają się wypadki, gdy są one rzucane nieświadomie. Ludzie, którzy to robią nie są profesjonalnymi magami i nie czytują książek o magii. Mają oni po prostu zdolności do potężnych oddziaływań swoją negatywną energią.

    Z takimi przejawami spotykamy się dziś na każdym kroku. „Złe oko” często jest rzucane na sąsiadów z bloku, przez na codzień miłe staruszki siedzące przy klatkach schodowych. Często w tramwaju. Ale też na przedświątecznym spotkaniu w korporacji.

    Nie bez powodu „Złemu oku”, któremu często towarzyszy zawiść i zazdrość przydano miano „Sądu ostatecznego”

    Tymczasem nie możesz zrozumieć dlaczego u jakiejś koleżanki tak fatalnie się czujesz, albo skądże dopadła Cię ta nagła choroba, chociaż jadłaś tylko ekologiczny pokarm i zero glutenu?

    Wszystko daje się łatwo wytłumaczyć, gdy tylko znasz realia energoinformacyjnych oddziaływań. Przede wszystkim przyjrzyj się yyy … sobie.

    Wszystko co się dzieje wokół Ciebie jest odbiciem, jest lustrem. Nikt nie będzie mógł Cię zranić, ani karmić się Twoją energią, gdy nie będziesz z tym rezonować. Żaden demon nie będzie mógł Cię „zasiedlić”, gdy przebywasz świadoma w swoim ciele. Co innego, gdy urwie Ci się film po zrobieniu flaszki.

    2E23890700000578-3305384-image-m-36_1446734756865

    Dlatego, gdy nisko wibrujesz, może się zdarzyć, że będziesz rezonować z osobą, która znalazła się przypadkiem obok Ciebie. W rzeczywistości nie ma przypadków, ale o tym kiedy indziej.

    „Złe  oko” może mieć też drugie oblicze, czyli energetyczną przyssawkę „wampiryzm”

    „Złe oko” to uraz, coś jak dziura, niegojąca się rana w polu ciała eterycznego powodująca utratę energii Kosmosu.

    Z kolei „wampiryzm” to niewidoczna przyssawka, która pulsując wypompowuje z człowieka energię Ziemi.

    Jak to zdiagnozować i jak temu zaradzić? Przy okazji nie skrzywdzić nikogo, w tym trochę nie w humorze staruszki, której nie podoba się Twoja mini spódnica? Dowiesz się w najbliższym czasie …

    Czy oszalałam? Nie, wreszcie zrozumiałam energię. Jesteś ciałem i duszą/pasją/istotą energoinformacyjną. Masz też program nałożony na mózg, czyli posiadasz ego. Chyba, że przestając się bać załatwiłaś Ziutę na dobre.

    Wejdź na drogę prawdziwej wolności

    To bardzo trudne, gdyż nie oznacza to, że masz zostać hipiską i poczuć się zagubiona, ale oznacza to, że będziesz musiała nauczyć się otrzymywania od życia wszelkich dóbr życiowych, ale jakby niechcący, czyli nie uzależniając się od tego.

    Tak jak pragnąc własnego uzdrowienia należy oddawać natenczas swoją energię własnemu polu energoinformacyjnemu, a nie lekarzom i przychodniom.

    Tak jak pragnąc zarobić pieniądze należy oddawać swoją energię nie pieniądzom, które gdy są w przepływie, same karmią energią jak prana, czy pracodawcom, tylko swojej istocie energoinformacyjnej, polu energoinformacyjnemu.

    IMG_4829-713x280

    Wyjdziesz za mąż, jeśli tego pragniesz, następnego dnia, gdy odpuścisz.
    Zrobisz kasę, gdy skupisz się na pasji/niematerialnej istocie energoinformacyjnej
    Tak będzie na każdym kroku.

    Nie można oddawać swojej energii światu materialnemu
    Nie można też przeciekać energią

    Już umiesz odłączyć się od złej energii Pudla, czy Igrzysk, bo ona sama od Ciebie odpadła. Teraz kolej na Twoje najszczersze wybory.

    Gdyż żeby otrzymać wszystko, należy wiedzieć czego się chce naprawdę. I mają to być Twoje pragnienia, a nie sąsiada, czy męża, czy rodzica.

    Zostań bogaczem owszem, ale ot tak sobie, mimochodem. Jak Osho. Po prosto daj popłynąć pieniądzom.

    Nie oczekując niczego od otaczającego świata, zostawiając sprawy własnemu biegowi, zdobędziesz wszystko co jest Ci niezbędne własnymi siłami

    Źródła: Dimitri Wereszczagin DEIR I i II

    Lovciam:)

    (Visited 15 145 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Łii 28 czerwca 2016 o 15:04

      Ciekawe tematy

      1. Marija 31 sierpnia 2016 o 00:39

        Jesteś Cudna <3 Dzięki!

    2. Siditu 28 czerwca 2016 o 15:06

      Chcę po prostu zdobyć albo zbadać odporność na te złe wpływy, chociaż kiedy ktoś patrzy na mnie krzywym okiem, z krzywym ryjem, co zdarza mi się codziennie, to po prostu mnie to rozwesela, uśmiecham się w sobie i utwierdzam się tylko w przekonaniu, że kroczę właściwą drogą – więc może tych złych sił także mi potrzeba? Bynajmniej, nie powiem, że zgadzam się ze wszystkim w tej serii artykułów, jednak czekam na więcej i chcę poznać następną z ogromu teoryj. Uważam, że spośród dróg uzależnienia gry, w tym internetowe, zostały niesłusznie pominięte. Jak zostać uczennicą, do immatrykulacji bowiem się chyba to nie sprowadza.

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 15:45

        błądzisz, ale to nic 🙂

        1. klepsydra 29 czerwca 2016 o 04:08

          Cóż za serdeczna protekcjonalność 🙂

    3. kasia 28 czerwca 2016 o 16:04

      Wreszcie wykroczyliśmy poza materię. Wspaniale, nie moge sie doczekac kolejnych postów!!

    4. NetiAneti 28 czerwca 2016 o 16:38

      Ah…odczynianie uroków małym dzieciom po spotkaniu jakiejś zawistnej baby…Znam z autopsji

    5. ojtekwoj 28 czerwca 2016 o 16:49

      bardzo interesujące, pepsi kola jest dla mnie autorytetem (zapracowała sobie na to) a ponieważ porusza takie tematy to albo z siebie postanowiłą zrobić debila choć nie wiem po co miała by to robić? zaprzepaszczając swój dorobek albo po prostu coś w tym jest ponadto wygląda na to, że jest niezależna i sie liczy z tym że część osób do siebie niektórych spraw nie dopuści bo dla nich coś co jest nowe jest straszne 🙂 tak sobie tylko mysle…

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 18:06

        dobrze myślisz

    6. magda kamińska 28 czerwca 2016 o 17:29

      Jak uwolnić się od klątw i złorzeczeń? Mam wrażenie, że czyjeś złe oko mnie dosięgło i chciałabym wiedzieć jak sobie pomóc, jak się oczyścić?

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 18:03

        U Wereszczagina znajdziesz między innymi odpowiedź

    7. danuta69 28 czerwca 2016 o 17:40

      No super, to zaczynam naprawdę w to wierzyć. Wczoraj spotkałam koleżankę, dawno nie widzianą. Jak na mnie spojrzała z góry na dół, potem pomilczała i na koniec spuentowała – „Dobrze wyglądasz, nic się nie zmieniasz”, to przeszły mnie ciarki. No źle się poczułam w jej towarzystwie i nie mogę przestać o tym myśleć. No chyba mi nie życzyła dobrze w świetle Twojego artykułu.

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 18:02

        niestety nie

      2. martusiaar 28 czerwca 2016 o 18:44

        Danuta , miałam podobną sytuacje… jakieś 2 lata temu, i do dziś pamiętam to nie miłe uczucie =/

    8. Lola78 28 czerwca 2016 o 18:08

      A cos w tym jest, wredoty sasiedzi cholernie mi zazdroscili pieknego auta, mialam pare wypadkow doslownie pod rzad, nie z mojej winy, na szczescie krew sie nie lala, doszlam do siebie 😉 mialam pare osob w otoczeniu, ktore mialy typowe slone oko, nie daj Boze czyms sie pochwalilam, tzn podzielilam i klops, wszystko, jak w proch…. najlepsze, jak pokazalam zdjecie nowego faceta kuzynce, ktora byla zawsze o wszystko zazdrosna…zatkalo mnie, bo ja zmrozilo, jak patrzyla na fotke, potem dziwne nieporozumienia nastaly miedzy nami, jakby ktos rzucil jakis wstretny urok i rozstalismy sie na pol roku, na szczescie jestesmy razem, kolejnym slonym okiem jest matka mojego faceta, ktora mieszka w tym samym domu…ciagle dzwine rzeczy sie przytrafiaja, raz przechodzac kolo niej doslownie nogi zaczely mi sie platac i upadlam ostro na tylek doznajac wstretnych ran na ciele (cale szczescie geba cala)….ja czuje jej zla energie, ale wiadomo, to wroci do niej.
      Kiedys zlym ludziom zle zyczylam (ktorzy krzywdzili moich bliskich, czy nie daj Boze zwierzeta), ale to wracalo do mnie, wiec uwazajcie 😉
      Ochraniaczem moze byc cos czerwonego 😉

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 19:31

        Niestety nie, taką pokaleczoną aurę należy nauczyć się naprawiać, a przyssawki odrywać i iść własną drogą ku wolności. Ale wolność na początku też sprawia trudności.

    9. Joasia 28 czerwca 2016 o 18:11

      Prawdę powiadasz kobieto 😉 ignoranci no cóż, prawo do własnego zdania też mają. Ja sama dzieckiem będąc potrafiłam drzeć ryja dwie doby bez przerwy, wizyty lekarzy pogotowia i energiczne husianie nie pomagało. aż babcia ma ,,,,,, zacna kobieta poczyniła odczynianie i spałam dwie doby następne, chociaż nic na to nie wskazywało. Teraz wiem z doświadczenia, iż na krzywdach poczynionych na mej osobie skupiać się nie należy,,,,,, a jakoś tak mam, że wrogom zacznę wnet współczuć ( nie zacznę tak tylko gadam :),,,, bo mnie się wiedzie spoko, czyli nieźle :), a ich uczynki wracają do nich nie tylko kulą śniegową, ale bałwanem całym,,,, ale to ich problem. Sama zaś skupiam się na utrzymaniu wysokiej energii swej, a me życie no cóż rzec ,,,,, szczęśliwe i dostatnie. Owszem, czasem problem jakiś wpadnie, ale przy wysokiej energii, na problem jest i od razu rada 🙂 Pepsi dzięki za odwagę i chęć pisania o tym, choć sama swym znajomym, o tym co mnie zajmuje nie opowiadam, bo za wariatkę mieć mnie mogą, a i ja wychodzę z założenia, że nic na siłę dla siebie i innych. Bo lekkość bytu przy wysokiej świadomości jest nam po prostu należna. A każdy ma co chce. A Tobie KOBIETO ,,,,,, DZIĘKUJĘ I SZACUN.

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 19:26

        Joasiu cieszę się, czekałam, czy ktoś się odezwie

        1. Kasia 30 czerwca 2016 o 10:41

          Dziewczęta – przyłączam się do klubu 🙂 mam podobnie jak Wy, choć nie umiem tak ładnie jak Pepsiak w słówka ubierać 🙂 i jakie życie jest lekkie…. sama przyjemność….

    10. martusiaar 28 czerwca 2016 o 18:54

      Pepsi, w religii katolickiej również jest mowa o urokach i klątwach, lecz inaczej się to nazywa i m.in po to jest chrzest, komunia, bierzmowanie inne sakramenty, krzyż na ścianie, woda święcona i coroczna kolęda, no i w końcu potężne egzorcyzmy. Jakie masz odniesienie do tego? Drugie pytanie, o czerwoną kokardkę którą się wiesza na wózku czy łóżeczku noworodka w ramach ochrony przed urokami, zabobon ??

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 19:23

        Religia katolicka przejęła pewne symbole, nie chcę się wypowiadać na temat tej religii, aby nikogo nie urazić, ale to zupełnie nie to o czym mówię, a raczej to, tylko o tym nie mówię. A co do wstążeczki, to zabobon, chodzi o naprawienie energoinformacyjnej istoty, której uszkodzono pole/aurę. To samo się dzieje, gdy choruje jakiś narząd. Można wyczuć, że jego jakby taka eteryczna otoczka nie jest spójna i puchata, tylko jakby dziurawa, pokarbowana.To można naprawić energią z własnych przepływów, albo bieenergoterapeuta może to zrobić.

        1. Anna 28 czerwca 2016 o 23:00

          Jest dokładnie przeciwnie, to bioenergoterapia i tym podobne ruchy przejmują wiele z elementów wiary katolickiej…ale i tak to pewnie usuniesz jak mojego poprzedniego posta )-:…szkoda…ale rozumiem bo ja też wiele lat wierzyłam w to o czym piszesz i nie dałam sobie nic powiedzieć.

          1. Siditu 29 czerwca 2016 o 11:01

            A jakie fakty albo argumenty skłoniły Cię do tego, by jednak poszukiwać innych teoryj, wierzeń, inspiracyj?

            1. pepsieliot 29 czerwca 2016 o 11:14

              Nagłe zrozumienie/oświecenie podczas rozmowy z guru.

    11. Anais 28 czerwca 2016 o 19:54

      Jeszcze nie tak dawno walczyłam ze sobą i innymi. Chciałam zmieniać i doradzać. Od kiedy odpuściłam jest dobrze. Odpuściłam toksyczne relacje, złość na rzeczy ktore nie ida po mojej myśli i ludzi ktorzy je powodują. Pozbyłam sie telewizji i wiadomości radiowych. Nie czytuje syfu w internecie. Nie oglądam i nie czytam a nawet nie słucham sensacyjnych złych wieści. Zamiast sie piąć, staram sie płynąć. I wszystko sie układa. Dziekuje Pepsi za Wereszczagina i czekam na cd.

    12. Gabi Orchita 28 czerwca 2016 o 19:56

      Hey Peps, ponowne dzięki! <3
      Czyli najlepiej jest nie żywic urazy wobec tej osoby która złe Ci życzy? Pójść o krok dalej i życzyć jak najlepiej czy będąc świadomym koncentrować sie na tu i teraz i obserwować wehikuł emocji?
      Wiesz bardzo trudno jest mi byc obecna, nawet nie wiem kiedy cofam sie do matriksa.
      Buziak i czekam na wiecej postów tej tematyki 🙂

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 20:18

        Chodzi o to, że trzeba siebie chronić, ale nie możemy wyrządzić krzywdy znajomej, która Ci zazdrości z niewiadomego powodu, albo jakiejś babci z tramwaju. Gdy uświadomisz sobie „złe oko” najpierw trzeba nastroić się na stan wzorcowy. Pisałam o tym niedawno, to jest wyobrażenie, gdy byliśmy bardzo szczęśliwi. Nawet dawno, nawet krótko, ale przecież pamiętamy ten stan i mamy go teraz przywołać. Pomoże on nam przezwyciężyć niekiedy nawet pewne odrętwienie, po złym oku. Następnie potok, który wpływa w nas od góry z energii kosmosu, należy skierować zdecydowanie w dół. Ta metoda zadziała jednak tylko gdy złe oko rzucone zostało przez dość słabą energetycznie osobę. Podczas normalizowania schodzącego potoku dziura wypełni się sama.

        Gdy to nie pomaga musimy użyć umiejętności powiększania swojego eterycznego ciała. wereszczagin uczy tego w swojej pierwszej książce. Są takie ćiwczenia, gdy w myślach wydłużasz swoje ciało eteryczne, że dotykasz ściany, która jest 2 metry przed Tobą, a raczej masz takie odczucie. A więc powiększasz swoje eteryczne ciało i kierujesz na „zranienie” pole. Wtedy energia jest większa i nalezy tak robić, aż poczujesz się już całkiem dobrze.

        Gdy zauważysz złe oko w trakcie rzucania go na Ciebie, sytuacja jest najłatwiejsza, bo od razu możesz zareagować. gdy rzecz się jeszcze nie rozhula. Widzisz, że ktoś patrzy na Ciebie nieprzychylnie, a wtedy twoja aura kurczy sie i zaczynasz dziwnie się czuć, jakby odrętwiała. Najprostszym sposobem jest natychmiastowe skierowanie potężnego strumienia energii ze swojej czakry Adżna (tej pomiędzy brwiami, tam gdzie Hinduski malują sobie kropkę) prosto do czakry Adzna agresora. Spowoduje to tymczasową blokadę, i możecie szybko ulotnić sie. Tylko nie należy z tą siłą przesadzać, żeby właŚNIE nie skrzywdzić jakiejś staruszki, która miała gorszy dzień i nie sposobała się jej Twoja miniówka.

    13. joan 28 czerwca 2016 o 21:06

      świetny artykuł Pepsi 🙂 klątwa została rzucona na terenach obecnego księstwa Monako, druga wersja mówi o tym jakoby pierwszy książę z rodu Grimaldich uprowadził i zgwałcił kobietę, którą z zemsty została czarownicą i rzuciła na niego klątwę….klątwy to ciężka sprawa …..

    14. Miluś 28 czerwca 2016 o 21:26

      Pepsi czy ktokolwiek mający pojęcie, jak odstawiac te nieszczesne ssri? Przyjmowalam to cholerstwo 7 lat na stany depresyjno-lękowe (to delikatny opis potwornych depresji i ataków paniki), ostatnimi laty probowalam schodzić i nadal nie zamierzam się poddawac z tym że próby zejścia (powolnego zmniejszania) kończą się stanami nie do opisania, nie przesadzam tak jest naprawdę.
      Na początku przyjmowałam sertralinę, bylam nastolatką, traktowalam to luźno, czasem robilam przerwy co w najgorszym wypadku prowadziło do męczących epizodów depresyjnych. Potem inny lekarz powiedzial że to za słabe i dał mi paroksetynę. To najgorsze co mnie spotkało. Próba zmniejszania skonczyla sie najgorszą nerwico-depresją jaką moge sobie wyobrazić. Od razu zmienił lek na escitalopram więc odstawienie paro i wejscie na esci złączyły mi się w jeden wielki koszmar w zeszłe wakacje.
      Ostatnio znalazłam info, że uciążliwości odstawienne są dużo mniejsze gdy dawki zmniejsza sie o 10 % a nie o 1/4 (!!!) tablety jak to radzą ‚lekarze & farmaceuci’. Byłabym skłonna próbować, nie wiem jeszcze jak dzielic takie male tablety.
      Pytanie: Czy ktoś ma pojęcie lub doswiadczenie jak schodzić z antydepresantów? Cokolwiek co może pomóc lub na co zwracać uwagę?

      Do innych psychicznych: nie wchodźcie na leki. Zróbcie wszystko co sie da żeby nie wejść na leki.

      1. grzegorzadam 29 czerwca 2016 o 08:27

        Miluś
        Oczy się się z fluoru, to podstawa- boraks, WU, liście kolendry, spirulina, chlorella.

        Potem, a raczej już w trakcie magnez na 3 (kąpiele, oliwa i doustnie) sposoby i kwas nikotynowy oraz inne witaminy z grupy ”B”.
        Musisz odciążyć organizm, stopniowa poprawa nadejdzie.

        Nie nazywaj tego lekami, to są uzależniające zamulacze.

        1. grzegorzadam 29 czerwca 2016 o 08:31

          I świetny biznes dla tego przemysłu:

          ==To już nie są żarty ! 40% mieszkańców Europy cierpi na choroby psychiczne. W Polsce akurat łatwo wyjaśnić , bowiem wyniki badań pokrywają się z ilością wyborców glosujących na PO.
          To już nie są żarty ! 40% mieszkańców Europy cierpi na choroby psychiczne. Takie informacje podawała światowa prasa.

          Nearly 40 percent of Europeans suffer mental illness
          (Reuters) – Europeans are plagued by mental and neurological illnesses, with almost 165 million people or 38 percent of the population suffering each year from a brain disorder such as depression, anxiety, insomnia or dementia, according to a large new study.
          (http://www.reuters.com/article/2011/09/ … ness-idUST…).

          165 mln chorych ma zaburzenia psychiczne jak :depresja, stany lękowe,bezsenność, otępienie. No nieźle.W Polsce akurat łatwo wyjaśnić, bowiem wyniki badań pokrywają się z sondażami zwolenników PO a objawy muszą być wynikiem zastraszania wyborców PiS-em.
          Jest też widoczny w opublikowanych badaniach czynnik ekonomiczny. Jeśli przyjmiemy że (jak się szacuje) jedna trzecia z tych osób czyli niespełna 60 mln osób poddana zostanie leczeniu farmakologicznemu to producenci leków nie darmo wyłożyli pieniądze na “badania” . Można nafaszerować i otumanić dwa kraje wielkości Polski. Zysk jest ekstra bo polityczny efekt rządzenia ogłuszonym chemicznie stadem, którego intelekt i tak już jest poważnie uszkodzony w szkole, można osiągnąć dużo mniejszym nakladem.
          Nie zdziwicie się zapewne gdy okazuje się że wiodącą role w badaniach pelni naukowiec niemiecki. Niemcy bowiem już dość dawno rozpoczęli badania nad osobami chorymi psychicznie i jak widać zainteresowanie z tamtego okresu ( wówczas też zapragnęli panowania nad światem kierując się na wschód) utrzymaly się do dnia dzisiejszego.
          Hans Ulrich Wittchen, dyrektor instytutu psychologi klinicznej i psychoterapi w Dresden University prowdzil trzyletnie badania w 27 krajach czlonkowski UE oraz Szwajcarii , Islandii i Norwegii .
          Rezultaty zostaly opublikowane przez European College of Neuropsychopharmacology (ENCP) .
          Wsławiona wynalezieniem nieistniejącej pandemii WHO zacierała ręce i przepowiadając że już w 2020 r depresja będzie drugim co do wielkości zagrożeniem zdrowia na świecie. Wiedząc kto zajmuje się organizacją leczenia oraz gospodarką i zapewnieniem światowego pokoju wcale nie należy się dziwić że ludzkość popadnie w totalną depresję. Rozwój chorob psychicznych idzie zgodnie z planem odwrotnie niż ekonomia( choć kto wie?).
          Czy teraz dziwicie się że kiedyś chciano J.Kaczyńskiego wykorzystać do reklamy i wysyłając go do psychiatry? Że każdego bandytę reklamuje się jako chorego psychicznie. Już przecież prawie co drugą osobę określają jako “psycho”.

          Najgorsze dopiero jednak przed nami.

          Wittchen said. “Only early targeted treatment in the young will effectively prevent the risk of increasingly largely proportions of severely ill…patients in the future.”

          Widzicie do czego zmierzają ? Chcą zacząć chemicznie truć jak najmłodsze dzieci.Między innymi po to przecież wymyślono ADHD ! i zabroniono dać dziecku klapsa albo użyć pasa, które to leki z powodzeniem likwidowały nadpobudliwość.Teraz już paroletnim dzieciom, którym szczęśliwie udało się uniknąć aborcji, będą dawać tabletki. Diagnozują ADHD u niemowląt.

          Aha! Jakby kto się pytał, wedlug danych z 2005r koszty leczenia wynosiły 386 bilionów euro (ponad 555 bilionów dolarów) i dziś są już znacznie większe. Jest się czym podzielić. Money,money,money, a z ciebie zrobią monkey.

          PS
          Z tym truciem w tytule to też nie żart. Jeśli ktoś przebywal w Europie po 1980r przez okres conajmniej 5 lat nie może być krwiodawcą w USA ! Sic! Dlaczego ? I dlaczego data graniczna to rok 1980?
          Permanent Disqualifications
          Have spent time in the United Kingdom that adds up to a total of three months or more from 1980 through 1996
          Have received a blood transfusion in the United Kingdom or France from 1980 to the present
          Have spent time in Europe that adds up to 5 years or more from 1980 to the present
          Te warunki dyskwalifikujące w USA kandydata na krwiodawcę pochodzą z oficjalnego dokumentu. Dowiedziałem się o tym gdy chciałem oddać krew dla ofiar 9/11 i okzało się że nie mogę.

          ZA : 3obieg

          1. Anka1952 1 lipca 2016 o 02:51

            Swietny komentarz, pod kazdym wzgledem;-))).

            1. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 09:33

              Nie wiem czy świetny, ale niestety prawdziwy..
              W Usa juz kombinuja zeby dodawać do wodociągów Prozac i lit !!
              To jest nienormalne!
              Nigdy nie dajcie się wprzęgnąć w trucizny anty-depresyjne.
              Zazwyczaj zwiększone dawki witamin, nasycenie magnezem i kwas nikotynowy
              swietnie dają sobie z tym radę.
              I odstawienie rafinowanych trucizn (sól, cukier, mleko)

    15. Joanna Gąsiorowska 28 czerwca 2016 o 22:03

      Ośmielę się troszeczkę zaprotestować, wybacz, ale moja Dusza tak musi 🙂 Oczywiście, że tak jest. Nie wszyscy to czują, nie wszyscy widzą. Nie problem – że nie czują i nie widzą, problem w tym, że nie chcą przyjąć do wiadomości, że ktoś może świat odbierać inaczej, mieć w główce inną matrycę. Ale – każdy ma swoją drogę. Kroczę tą ścieżką już ładnych parę lat, wiem jedno – to bardzo delikatna sfera i bardzo indywidualna. Do jednych trafi taki opis – do innych nie. Na uroki, wampiryzm itd. jest kilka sposobów, pewnie tyle, ile jest sposobów odbierania bogactwa energetycznego świata. Nie można pisać o jednym nie zaznaczając, że to tylko jeden pewnie z kilkudziesięciu lub więcej. O świecie duchowym, o świadomości, o energiach wokół nas nie można chaotycznie krzyczeć, tu potrzeba subtelnego szeptu, by nie poplątać tego, co dla osób dopiero zapoznających się z tematem i tak może wydawać się bardzo zaplątane. Pogubią się i rozejdą… Peps… Powoli, błagam, po troszeczku, nie wywalaj wszystkiego na raz, bo pogubisz kamyczki 😉

      1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 23:07

        masz rację

    16. Lorka 28 czerwca 2016 o 22:30

      dobrze,ze o tym piszesz. Mialam doczynienia z kims takim, kto niby mi zyczliwy, to jednak życzył źle, obgadywał za plecami, wytykał jakieś dziwne rzeczy, krytykował wszystko co zrobiłam, powiedziałam( nie do mnie osobiscie)przedstawial mnie w zlym swietle do innych osób..w pewnym momencie myslałam,że ze mną jest coś nie tak,że sobie ubzdurałam bo podskórnie odbieralam te zle emocje… ale nie. Wyszlo szydlo z wora.. odchorowałam to fizycznie( bo to szykanowanie trwało 12 lat)..zerwałam kontakt, próbuję siębie wzmocnić i pozbyć złych emocji do tej osoby. wiem ,ze ta osoba nadal mnie obserwuje( jestesmy spokrewnione) komentuje i obgaduje..ale sie odcinam od tego i trzymam od niej jak najdalej.. moze kiedys uda mi się wybaczyc i bez emocji o niej mysleć..

      1. dziumbol 28 sierpnia 2016 o 16:09

        miałam identycznie Lorka, trwało to nawet tyle samo czasu – 12 lat//i trochę nie wiem, jak to wymazać, jak się wzmocnić znowu..znalazłaś sposoby?

    17. MARZENA 28 czerwca 2016 o 22:39

      Jeśli znajdziesz się w sytuacji, kiedy ktoś powie coś nieprzyjemnego, „rzuci” złe słowo i chcesz temu zaradzić zneutralizować to, wystarczy wtedy powiedzieć sobie to jedno proste zdanie/formułkę:

      „Wyjmuję to spod działania prawa”.
      Czasami zdarzyć się może , że używamy sami słów przeciwko sobie. Wtedy, kiedy opadną najwyższe emocje, wzburzenie i uświadomisz sobie wystarczy,że wypowiesz w myślach lub głośno te proste ale jak silne i skuteczne słowa: „wyjmuję to spod działania prawa”.

      A potem wypowiedz 3 razy mantrę
      OM MANI PEME HUNG
      Na poziomie wewnętrznym te sześć sylab ma dużo znaczeniE. Z uwagi na wibracje, jakie sylaby te w sobie zawierają – mają one moc usuwania różnych kłopotów i zablokowań psychicznych. I tak wibracja:

      OM – zmniejsza dumę
      MA – usuwa zazdrość
      NI – usuwa przywiązanie i pożądanie
      PE – odcina niewiedzę i przywiązanie
      ME – usuwa chciwość i przywiązanie
      HUNG – sprawia, że całe centrum serca wibruje – usuwa złość i nienawiść.

      1. MariaMagdalena 29 czerwca 2016 o 12:22

        Pepsi i Marzeno – dziękuję. Przy drobnych złośliwościach czy niekomfortowo odbieranych przeze mnie sytuacjach stosuję jeszcze humor, żart i kpinę – obalają na obie łopatki niemiłe intencje skierowane w moją stronę. To „niedobre coś” rozpada się w drobny mak i znika, a ja wręcz czuję, że spłynęło po mnie i niczego mi „nie zrobiło”. Polecam, chociaż wiem, że nie zawsze jest to możliwe do zastosowania, ale trening czyni mistrza.
        Pepsi – szacun za podjęcie tematu. Wielu go nie rozumie i nie akceptuje, uważając za zabobon. A wystarczyłoby wprowadzić zmiany w systemie edukacyjnym… No co? Pomarzyć nie wolno?… 🙂

    18. lara 29 czerwca 2016 o 01:04

      hej Peps, czasami wydaje mi się, że czytasz w moich myślach, że kiedy o czymś pomyślę, Ty zaraz o tym piszzesz, jak Ty to robisz, ze pewnie tysiące ludzi dziennie myśli sobie tak jak ja :)… czekam na wpis o tym, jak wpłynąć na kogoś pozytywnie, w sensie, żeby np dostać upragnioną pracę, żeby zrobić na kimś takie wrażenie, żeby nie mógł o Tobie zapomnieć, ale żeby sie nie zakochał przy okazji nieszczęśliwie.. no chyba że akurat szczęśliwie to będzie dla jakiś wybranków, MUCH LOVE

      1. pepsieliot 29 czerwca 2016 o 11:19

        nooooo wiem jak 🙂 to się nie tak robi, powiem

        1. Anna 29 czerwca 2016 o 12:14

          Polecam obejrzeć to w ramach ostrzeżenia przed takimi działaniami : https://www.google.pl/#q=%C5%9Bwiadectwo+nawr%C3%B3conej+wied%C5%BAmy.

    19. klepsydra 29 czerwca 2016 o 04:39

      Zazwyczaj bywa tak, że zanim człowiek się przebije przez sferę swoich wierzeń i jako takiego racjonalizmu, dopuści do umysłu pewne fakty, pozostaje jeszcze najtrudniejsza rzecz – dopuścić to do ..ble serca. Nie wystarczy kręcić głową „tak, tak”, skoro nie podejmuje się potem żadnego działania, to o dupę obić. Większość świata kręci głową. Czyli zacząć rezonować z tymi wieściami, poczuć je do głębi, to błysk,olśnienie, uderzenie, może przyjść szybko lub dochodzić powoli, w toku nauki. Potem można sobie próbować z jako taką świadomością wyobrażać coś pomiędzy brwiami, wędrówki energii etc. Zanim pyknie, zazwyczaj mija długi czas, mało czarodziejów na tym świecie, jesteśmy wydrenowani, żadne hop siup, wystarczy przetestować bardziej namacalną codzienność; są osoby, którym to przychodzi nawet z łatwością, pomimo że nie siedzą w tych tematach, ale to kosmity. Zasadniczo „Świadomość chroni”. Świadomość może się rozrastać do niebywałych rozmiarów. Rytuały to sprawa indywidualna, niektórzy twierdzą, że są niepotrzebne i mają rację o tyle, o ile poprzez świadomość wytworzyli sobie bańkę ochronną. Niewiedza jest zgubna, lepiej nie wiedzieć nic niż wiedzieć fałszywie, to stąd zewsząd napierają rzesze ludzi, które pytają”co dalej! zrobiłam i nie działa”. To stąd Sekret, Sekret II, Sekrety najlepszy ze wszystkich Sekretów…Moc wędruje różnymi ścieżkami i ma różne objawienia, jak pisała koleżanka powyżej, nie ma jednego rozwiązania, jednej drogi jako pewnik dla wszystkich; niektórzy prawią o fraktalach, w zasadzie w skali makro (bioróżnorodność naszych organizmów) i mikroskali istnieje wielorakość, a przy tym niezliczone liczby scenariuszy i solucji, lepsze i gorsze zależy dla kogo. Niekoniecznie debil, niekoniecznie błądzi, niekoniecznie. Mówi się też, że każdy ma jakąś część układanki i jeśli jakiś delikwent twierdzi, że zna rozwiązanie odpowiednie dla wszystkich, należy delikwenta pożegnać. Ile części układanki masz Ty Pepsi? Masz ich więcej? Jeśli masz to daj, to bardziej uzupełni układankę. Dostanę po mordzie? Nie, chyba nie dostanę.

      1. Siditu 29 czerwca 2016 o 12:52

        O, częściowo o mnie. W sumie cieszę się, że mój pierwszy kontakt z fraktalami nastąpił na studiach. Dzięki matematycznemu porządkowi udało mi się uniknąć wydumanych przeświadczeń. Podobnie z fizyką i chemią kwantową. Dlatego chcę poznać sekrety mniej analityczne i być może trafić do grona uczennic, cokolwiek to znaczy. Jak?

    20. Magda 29 czerwca 2016 o 08:02

      Dzięki Pepsi za kolejny artykuł i odwagę. Bo Ty po prostu drążysz prawdę niezależnie od tego, czy publice się to spodoba, czy nie. Poruszane tematy często uznawane za współczesny świat nauki (ten oficjalny) za bzdury i zabobony, teorie spiskowe – wypływają w różnych miejscach za sprawą niezależnej nauki na światło dzienne. Z moich dotychczasowy doświadczeń mogę powiedzieć, że najefektywniejsze jest skupianie się
      na budowaniu tego co pozytywne, co nas rozwija. Wtedy wszystkie złe energie o niskich wibracjach
      po prostu od nas „odpadają” . Oczywiście trzeba być świadomym zagrożeń, ale nie skupiać się na nich.
      Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie ciała energetycznego i wzmacnianie go poprzez….. no właśnie… np. pracę z czakrami. Czy znasz może Pepsi inne metody?
      Pozdrawiam i czekam na więcej.

      1. klepsydra 29 czerwca 2016 o 20:42

        Mentor dobrze rzecz, ponoć jak uczeń gotowy, to nauczyciel nadchodzi. Czasem jednak jest się dla siebie każdym – uczysz się, podpowiadasz sobie i rugasz oraz kopiesz się jednocześnie w dupę. To nie jest optymalna sytuacja, ale lepsza niż słuchać nawiedzonych guru.

        1. pepsieliot 29 czerwca 2016 o 21:17

          dobre klepsydro

    21. magdalena1965 29 czerwca 2016 o 08:41

      Pepsi bardzo Ci dziękuję za poruszone zagadnienia, otworzyłaś mi oczy na wiele rzeczy, bardzo pozdrawiam.

    22. joanna 29 czerwca 2016 o 09:59

      Pepsi poprostu dziekuje z serca, za to czego nas uczysz i czym sie dzielisz.

    23. Ilona 29 czerwca 2016 o 10:46

      Droga Pepsi.Myślę ,że w tym temacie mam pewne doświadczenia ,które sobie uświadamiam ale niestety nie rozumiem.Temat energii rozmyślam od chwili kiedy dowiedziałam się od ks.misjonarza z Afryki o tym jak to w misji oddalonej o ok.kilka dni drogi /+, -`~~100km./którą z racji terenu -busz- i biedy pokonują pieszo -pojawiła się choroba ,a On będąc tam sam,nie tylko kapłanem ale też lekarzem i osobą najbardziej znaczącą ,jednak w tych warunkach i problemach -‚świeżą’-,nie potrafił zdiagnozować co się dzieje.Powiedział miejscowemu szamanowi ,że w sąsiedniej misji jest ksiądz /starszy ,doświadczony /,który mógłby poradzić ale to 7 dni drogi w jedną stronę, ludzie umierają a sam nie wie co robić.Szaman wieczorem usiadł przy ognisku,odprawił jakiś rytuał i kilka godzin siedział tak w bezruchu i bez kontaktu ,po czym odzyskał świadomość i powiedział księdzu co ma robić.Oczywiście zrobił to, bo nic innego nie pozostało ,i zadziałało ,ludzie zdrowieli,sytuacja opanowana ,a za kilka miesięcy na święta Bożego Narodzenia przybył ten starszy ksiądz z sąsiedniej misji .W trakcie luźnych rozmów towarzyskich mignęła mu sylwetka szamana i zagaił ;a jak pomogła moja rada na tę chorobę ,pamiętasz ,pół roku temu wysłałeś tamtego człowieka do mnie z prośbą o pomoc ,nie mogłem przybyć ale dałem wskazówki .Ksiądz się bardzo zdziwił gdyż szaman nie opuszczał fizycznie wioski i jako ks.katolicki nie miał pojęcia co działo się z szamanem kiedy tak kilka godzin siedział w bezruchu -jak jego energia ,czy ciało astralne ,dusza czy jak to nazwać oddzieliło się i zmaterializowało 100 km.dalej ,rozmawiało z kimś i przyniosło wiadomość.To oczywiście w ogromnym skrócie.Byłam wtedy kilkunastolatką a ksiądz autentyczny – na parafii odprawiał misje.W tej chwili nadal rozpamiętuje ten i inne znane z historii przykłady ,np; klątwa mistrza templariuszy rzucona w nocy ,gdy skazany przez papieża i króla Francji płonął na stosie -oczywiście niesłusznie-sprawdziła się dokładnie .Mam też własne doświadczenia -jestem osobą b.skromną i cichą -nie potrafię się bronić ,brak mi przebojowości i co za tym idzie bardzo latwo mnie skrzywdzić.Wewnątrz mam głęboko ”zapisane ” poczucie sprawiedliwości ,które codziennie jest łamane w stos.do mojej osoby.Pominę lata zdobywania doświadczenia w tworzeniu jakby energii obronnej -w efekcie uświadomiłam sobie ,że moje ” k l ą t w y ” działają .Np.dyrektorka ,która wykorzystywała moje umiejętności i obowiązkowość ,zlecała mi wszystko -obciążała niesprawiedliwie niejako forując innych a w dniu kiedy przyznawała nagrody finansowe powiedziała ;no wiesz nie mogę ci dać bo ci dzieci chorują i masz najwięcej zwolnienia.Wszystko wtedy krzyczało we mnie -ale to dzięki mojej pracy nasza placówka ma największe osiągnięcia i pod każdym projektem jest tylko moje nazwisko……dzięki mnie o nas mówi się pozytywnie.Odwracałam się i wychodziłam z gabinetu ,potem beczałam ,a za plecami miałam jazgot szczęśliwych obdarowanych roczną nagrodą.Ja byłam najgorzej sytuowaną osobą z tego szczebla ,był jeszcze niższy szczebel pod wzgl.stanowisk i ci pracownicy ,których pracę ja oceniałam b.wysoko też traktowani byli okrutnie- czułam to i w myśli im współczułam bo to też byli ludzie gorzej sytuowani a wywiązujący się lepiej z obowiązków tylko nie ”ciuciali ” z p.dyrektor.Takich ludzi w pewnej chwili mojego życia postanowiłam odsunąć od siebie ,uczyłam się jak pozbyć się wobec nich pozytywnych uczuć ,które w swej naiwności nadal miałam .Zaczęłam kontemplować metodę mojej własnej nazwy ”niech ci się to wróci”- i zaczęło do nich wracać;dyrektorka zmaga się z bardzo poważną chorobą już b.długo ,koleżanka która mnie wykorzystywała systematycznie i tak samo prowadziła bardzo przykre dla mnie działania poza moimi plecami doprowadzając mnie do stanu bliskiego depresji -niestety nie mogłam odejść-,kiedyś idąc z płaczem którego opanować nie mogłam z ogromnego poczucia krzywdy myślałam ,dlaczego ona mi to robi ,ma dobrze w życiu ,wie że mi jest gorzej ,kiedy potrzebuje to ja jej pomagam ,wie że na mnie może liczyć ,a jak nie ma problemów to bierze się za dobijanie mnie-myślałam tak idąc o wszystkich tych razach i myślałam czym by jej życie mogło odpłacić -ma wszystko,mąż dobry , dobrze zarabia ,nawet udało się mieć dziecko z czym duże lata miała problem -ot taka słodka idiotka-wymyśliłam,że jedynie gdyby mąż odszedł to by ją dotknęło bo z domem sobie nie poradzi a mąż tam tyra jak parobek i kto by w piecu napalił ,zbudował,remontował ,przecież nie ona -a pazurki i fryzura i ciuch na który miała własne pieniądze -bo te na dom to on dawał.I umarł.Ja mu tego nie życzyłam on dobry był człowiek -tylko jej żeby się wróciło to co mi robi,ale tak, żeby tak samo przeżywała jak ja .Stało się ,a za kilka miesięcy miała nowego .Mam nadzieje,że po prostu sprzedała swoje ciało nowemu parobkowi i z musu przeżywa teraz coś co fundowała innym.Takich sytuacji w odpłacaniu innym zaczęłam mieć ostatnio b.dużo -wzięłam na celownik tych co krzywdzą mnie i moich najbliższych-to naprawdę działa.Nie rozumiem tego do końca ale nie zgadzam się na nastawianie drugiego policzka ,odpłacania ciepłymi uczuciami czy dłuższego ignorowania osób żle mi życzących.Mam swoją sprawiedliwość ,i własny kodeks sprawiedliwości [ nie wolno wobec takich działań być winnym co do innych,ja również nie mogę być niesprawiedliwa ,okrutna i zła dla ludzi mi niewinnych ,mam pomagać ,współczuć itd.jednym słowem nie mogę być tą która kogoś rani i niszczy bo to do mnie też wróci ] -to coraz lepiej działa -jest problem jednak ,nikt nie wie że to za moją krzywdę i nie może wobec tego naprawić czy zaprzestać swoich niesprawiedliwości wobec mojej osoby…..i innych skrzywdzonych przez siebie.

      1. grzegorzadam 29 czerwca 2016 o 12:49

        Prawdziwe życie…

      2. grzegorzadam 29 czerwca 2016 o 12:56

        Nie wolno dawać sobą pomiatać, ale przyznam, że znalazłaś niezwykle skuteczną i sprawiedliwą formę zapłaty.
        Czyli i tak wszystko do nas wraca.

        1. klepsydra 29 czerwca 2016 o 20:54

          Ekhm, mąż na pewno nie umarł z tego powodu 😉 Gdy już doszłam do poziomu obleśnej wyrozumiałości, która pozwala mi oceniać innych z poziomu ich własnych ułomności i niejako wybaczać, bo sami są największymi ofiarami… Ale czasem jeszcze pomyślę, że niektóre fajfusy powinny doznać samosądu z wkładaniem łomu w dupę 🙂
          Czy na tym planie, czy na innym, oni na pewno przekonają się, że nie było warto 🙂 Szkoda, że nie zawsze można zostawić i odejść, ale krzywdy zostaną odkupione.
          Patrzta, robi się bardzo życiowo:D

      3. hajduczek 4 lipca 2016 o 02:04

        Ilonko, może o tym nie wiesz, ale parasz się czarną magią. To nie jest dobre, czarna magia w końcu i tak zawsze obraca się przeciw „czarującemu”. Oczywiście, że nie należy dać sobą pomiatać, ale pamiętaj – wolno nam chcieć tylko dobra dla siebie i innych. Czy naprawdę lepiej się czujesz, gdy szefowa długo i ciężko choruje? Nie wierzę… Może lepiej nie kierować się pragnieniem zemsty i odwetu, tylko – skoro masz taką moc i czujesz to – spróbuj tak zadziałać, aby te osoby stały się lepsze? Żeby powodował nimi altruizm, poczucie sprawiedliwości, chęć niesienia pomocy? To też jest możliwe.

    24. Ewa 29 czerwca 2016 o 12:10

      U mnie na osiedlu mieszkała kobieta zajmująca się hmmm nie wiem czy to dobrze nazwę czarną magią. Różne rzeczy kładła na wycieraczce sąsiadki i ta okropnie chorowała. To już nie jest źle spojrzenie starej baby a przemyślane celowe działanie mające na celu wyrzadzenie dużej krzywdy. Ten temat nie jest mi obcy ale co zrobić z takimi złymi ludźmi kiedy spotkamy ich na swojej drodze?

      1. pepsieliot 29 czerwca 2016 o 17:39

        Uciec, ale też umieć naprawić szkody swojej duszy

    25. Lola78 29 czerwca 2016 o 12:12

      Powiem Wam, ze najlepsza metoda jest odciecie sie od stworzen ze zlymi/slonymi oczami. Ja nabuzowany skorpion zawsze reagowalam emocjonalnie, nie godzilam sie z krzywdzeniem mojego otoczenia i to we mnie trafialo (zyczylam im najgorszego, np. polamania nog…sprawdzalo sie), to zla reakcja, jedna wspaniala Dr bioenergoterapeutka powiedziala, odciac sie, odwrocic i wspolczuc tym dziadom. Przecinajmy te zle relacje, odwracajmy sie plecami, nie zaprzatajmy mysli, ktore wracaja, jak bumerang, szkoda naszej energii. Dla tych zlych stworzen nasze zaburzenie energii, nasza dobra aura to swietna pozywka. Jesli juz nawet spotkamy takiego dziada, to najlepiej urwac gadke, z usmiechem powiedziec ups juz tak pozno, jestem umowiona, musze leciac, ciao (ciach! przeciete). Zauwazylam tez, nie ma co rozmawiac z takimi osobami o naszych prywatnych sprawach, sukcesach, bo cierpia katusze i w wyniku zle oko zaczyna dzialac. Jesli musimy miec juz kontakt z takimi dziadami, pomaga krysztal gorski na splocie slonecznym, ponoc odbija energie. Dobrze dziala takze kapiel w soli najzwyklejszej kamiennej, wszystko, co zle, toksyny, energia od negatywnych osob splynie do kanalu 😉

      1. grzegorzadam 29 czerwca 2016 o 18:25

        Dobrze dziala takze kapiel w soli najzwyklejszej kamiennej, wszystko, co zle, toksyny, energia od negatywnych osob splynie do kanalu ;)==

        I magnezu szklankę, wydatnie poprawia nastrój 😉

        1. MariaMagdalena 30 czerwca 2016 o 11:08

          Grzegorzuadamie, a ten płynny magnez – co to jest i skąd go wziąć?

          1. grzegorzadam 30 czerwca 2016 o 13:30

            Jak rozpuścisz chlorek magnezu w wodzie będzie płynny.
            Szklankę suchej substancji.
            Rozpuszcza się błyskawicznie.

            1. MariaMagdalena 30 czerwca 2016 o 23:02

              Aha, dziękuję. Sól Nigari używam prawie codziennie – rozpuszczam małą ilość w płynnym jedzeniu. Podobno jest lekarka, która skutecznie uleczyła chlorkiem magnezu z Eboli wielu chorych w Afryce; tyle że musiała to robić potajemnie – tak wielkie znalazła „zrozumienie i uznanie” dla tego sposobu leczenia.

            2. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 09:42

              Znam te doniesienia.
              Chlorek magnezu-cudowny magnez (Last, Sircus i inni)
              Jak twierdzi Sircus, właściwe ‚namagnezowanie’, alkalizacja i Jod z wit.C,
              zlikwidowałyby 90% chorób i farmację jednocześnie 😉

            3. MariaMagdalena 1 lipca 2016 o 10:54

              Czy wystarczy jod dodawany do soli kłodawskiej?

            4. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 11:05

              Nie, tam jest dodawane ok 30-50 mg jodku (jodanu) potasu na kg.
              Poza tym szybko się ulatnia.
              SSKI, jodyna albo Lugola.

            5. Anais 1 lipca 2016 o 13:19

              Czy moj tok rozumowania jest poprawny: sól + szklanka chlorku magnezu razem na wannę wody = kąpiel doskonała (oczyszcza ze złej energii, toksyn i ładuje magnezem)?

            6. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 15:02

              Poprawny jak najbardziej 😉
              Szklanka płatków magnezowych (chlorku) albo siarczanu magnezu (sól Epsom), 1-3 kg soli kłodawskiej,
              1/2 szklanki sody oczyszczonej i szklanka wywaru ze skrzypu (krzem)
              długo gotowanego (1-1.5 godz), albo podgotować rano i zostawić do wieczora do naciągnięcia.

              Doskonale ‚namagnesowuje’, energetyzuje, pozbawia pasożytów skórnych, poprawia nastrój,
              przy pierwszych objawach przeziębienia i w trakcie również wskazana.
              Można jeszcze szklankę opcjonalnie WU 3% dolać, ale lepiej natrzeć skórę WU po kąpieli myjką lub gąbką,
              świetnie dotlenia przez skórę.

              Tak godzinkę trzeba poleżeć, kąpiel ma być mocno ciepła, dolewać sobie można ciepłej w trakcie.
              Można sobie czytać w trakcie z przyjemnością.
              Tania domowa sauna lecznicza. 🙂

            7. Anais 4 lipca 2016 o 14:51

              Wielkie dzieki za instrukcje. Juz sie nie moge doczekać kiedy bede leżała w wannie przez godzine – dla zdrowotności. Właściwie wszystkie suplementy mogłabym tak przyjmować 😀

            8. grzegorzadam 4 lipca 2016 o 20:07

              Przy ciężkich schorzeniach stosuje się nawet odżywianie transdermalne (wątroba)

            9. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 15:03

              Jak pominiesz któryś składnik nic się nie stanie, ale razem działają najlepiej.

            10. MariaMagdalena 5 lipca 2016 o 11:36

              Drogi Curandero – ja też dziękuję! 🙂

            11. darex 13 lipca 2016 o 07:55

              Grzegorzu Adamie, a jak przyjmować jodyne czy płyn lugola, czy mogę podawać profilaktycznie jod mojemu półtorarocznemu synowi (odzywia się raczej zdrowo – chlorella, wit d, warzywa, owoce, orzechy, zboza pełnoziarniste, sfermentowany nabiał.kiszonki, rzadko ryby, raz na miesiąc eko mieso np. rosół z domowego gołebia/królika itp) czy przy takiej diecie i prawidłowym rozwoju, powinnam się martwić niedoborami (i robić profilaktyczne badania?) syn je masowo łakocie z działki (porzeczki, maliny, agrest, poziomki, wiśnie i dużo innych- Z KRZAKA, NIE UMYTE) czy po sezonie letnim robiłbyś swoim dzieciom profilaktyczne badanie na pasożyty? z góry dziękuję za odpowiedź
              ukłony

            12. grzegorzadam 13 lipca 2016 o 11:03

              Jestem zawsze zwolennikiem zdrowego rozsądku.
              Dziecko odżywia się bardzo ładnie, więc przy tym może mieć zapewnione podstawowe dawki jodu.
              Zrobiłbym próbę jodynową, będzie odpowiedź.

              Delikatna suplementacja dla malucha, to również ‚nakapanie’ na spodek z wodą 8-10 kropli jodu i postawienie koło łózka na noc.
              Można 1-2 kropelki SSKI nasmarować, jak będzie wilgotnym paluszkiem zostawiał plamy na jasnym, jest to oznaka nasycenia również.
              Dorosłych tez dotyczy.

              Profilaktycznie powinno się to przemyć w wodzie z sodą i boraksem (grzyby, opryski niebiańskie), ale nie panikujmy.

              Jeżeli dziecko nie zdradza oznak zapaleń, zdrowo śpi i jest wesołe, nie ma potrzeby.
              Dieta godna pochwały.

              Ukłony 🙂

            13. darex 21 lipca 2016 o 22:38

              dziękuję za tę odpowiedź 🙂
              proszę powiedz tylko skąd wziąć sski może głupie pytanie choć widziałam wiele razy przewijający się temat to nie wiem tego.
              sen byłby całkiem zdrowy gdyby nie zakłócające go przebijające się zęby raz dokuczają rozpaczliwie raz mniej, uważasz ze taki przerywany sen , przez coś co jest naturalne i mamy na to mały wpływ raczej – nie szkodzi?
              wiesz Grzegorzu Adamie czuję taką odpowiedzialność za tego małego człowieka którego sprowadziłam na świat, że czasami mam wrażenie że mi główka eksploduje , wiesz co mam na myśli chodzi o świat, w którym nie tak prosto podążać włąsną drogą, co rusz jakaś ciocia częstuje paluszkiem albo drożdzówką, a jak ja mu wytłumacze te tablety, co mają koledzy i te nowe postacie z bajek, wszyscy bedą znać a on nie(bo przecież jak pisze pepsi w ostanim poście tv dla dziecka to niewybaczalne) i wiesz co dalej…
              daj jakieś dobre słowo, jeśli znajdziesz chwilę

              p.s. z tego co Cię czytałam to masz córeczkę, czy pozwoliłeś jej kiedykolwiek oglądać bajki w ekranie? jeśli mogę wiedzieć rzecz jasna
              pozdrawiam ciepło

            14. grzegorzadam 22 lipca 2016 o 12:30

              proszę powiedz tylko skąd wziąć sski ==

              Kupić jodek potasu i zmieszać z wodą oczyszczoną:

              ==’Przepis’ na SSKI (nasycony roztwór jodku potasu) :

              Każde 25 g KI (jodku) mieszamy z 18 ml(g) wody demineralizowanej, destylowanej.
              (jak dowolną ilość jodku podzielimy przez 1.384 otrzymamy ilość potrzebnej wody,
              np. 10g jodku : 1,384 = 7,22 wody..-wyliczyłem taki stały ‚współczynnik’ dla ułatwienia)
              Mieszamy, po dobie powinien się rozpuścić (w temp. ok. 20 st. C.), na dnie może zostać kilka kryształków, ale to nie problem.
              Jeżeli do atomizera, należy wlać całkiem rozpuszczony (bez kryształków), albo dolać odrobinę wody, żeby całkiem się rozpuścił. Żeby go nie zapchać.

              Trzeba pamiętać, że kropla SSKI to około 30 mg Jodu, czyli około 5x więcej (!) niż standardowego 5% płynu Lugola! I ze względu na ‚lepkość’ w 1 ml jest 15 kropli, a nie 20 jak w przypadku np. Lugola.

              I wszystko co dotyczy Jodu, nie może mieć kontaktu z metalami, czyli albo porcelana, albo szkło albo plastik. ==

              Moja córka nie jest wzorem cnót niestety, choć walczę o to jak umiem 😉
              Oglądała i ogląda bajki, ma tableta, zje drożdżówkę.
              To taka cena cywilizacji, sztuką jest żeby znać umiar.
              Nie dasz rady tego ominąć, chyba ze odetniesz dziecko od wszystkiego ze szkołą włącznie.
              Wszystko ma plusy i minusy.
              Trzeba dawać przykład, tylko tak można przekazać właściwe treści.

            15. pepsieliot 22 lipca 2016 o 15:18

              szkoła i tablet nie ma żadnych plusów, poczytaj koniecznie Grrzegorzuadamie „Kreatywność” Osho

            16. grzegorzadam 22 lipca 2016 o 16:12

              Zgoda! 🙂
              Ale wytłumacz to patrzącej w oczy blondyneczce..

              Czasami ogon merda psem .. Nic nie poradzisz.

            17. aria 22 lipca 2016 o 18:41

              podzielam Twoje zdanie całkiem i fajna ulga dla mnie Twoja odpowiedź, tak jak piszesz potrzeba by odseparowac od wszystkiego co za tym idzie miec duza grupe znajomyh z roenie odseparowanymi dziećmi zeby to mialo jakąś racje bytu, bo rówieśników trzeba mieć, a jak nieogarniasz peppy albo tej malej weterynarki to jestes dziwny
              Pepsi wydaje mi sie ze Grzegorz mowiac o plusach i minusach mial na mysli bardziej ogól ze tablet i szkla to raczej minus cywilizacji, ktora niesie tez plusy (o ktorych wiele razy wspominalas)
              chyba ze źle odebralam

            18. grzegorzadam 22 lipca 2016 o 21:36

              Świnka Peppa to odjazdowa ciepła dydaktyczna wesoła bajka.
              Tata świnka, dziadek świnka.. Na końcu wszyscy mają bekę 🙂
              Od poczatku ją lubiłem i wspólnie oglądaliśmy.

              Weterynarka lecząca jest typowo ”dziewczyńska”..
              Natomiast wampiry tępiłem i tępię, to jest chore.

              Trzeba uważać, żeby z tym wyzwalaniem od cywilizacji za daleko nie zboczyc w drugą mańkę.
              Tak sie nie da, choćby się chciało.
              Szkoła pomimo swoich ograniczeń i niedoskonałości jest miejscem przede wszystkim edukacji
              zachowań społecznych, choć co dekadę poziom wiedzy i kultury idzie w dół.
              Tworzy się społeczeństwo wyalienowane i zwyczajnie głupie, kreatywność zastapiono testami,
              Historie wyrugowano, czasami odnieść można wrazenie że religia jest najwazniejsza…

              Nie podjąłbym się uczenia w domu, z przyczyn czysto technicznych.
              Ktoś musi w domu zarabiać 😉
              Wszyscy jestesmy absolwentami jakichś szkół, nie popadajmy w przesadę, życie nie jest bajką.

            19. dariax 22 lipca 2016 o 19:18

              Grzegorz Adam a powiedz mi jeszcze jedno – gdybys mógł edukować córke w domu ale bez emocjonalnego wsparcia kogokolwiek i z ryzykiem wystawienia przez dziecko rachunku za to czego go jednoczesnie pozbawiam – podjąłbyś się
              wlasciwie pytam z ciekawosci bo sobie od dluzszego czasu cenię Twoje zdanie

            20. darexx 22 lipca 2016 o 22:52

              no tak, życie nie jest bajką, ale by się nieraz chciało żeby było 🙂 dziękuję za tę rozmowę.

    26. Vang 29 czerwca 2016 o 12:14

      Pepsi, a słyszałaś coś może o energii zwierzaków domowych? Która (psia/kocia) jest dla nas korzystna, a która nie? Bioenergoterapeuta psów napisał mi kiedyś, że psy bardzo dobrze reagują na bioenergoterapię, ale dla kotów się jej nie stosuje, gdyż koty mają silniejszą energię niż ludzka i nie poddają się bioenergoterapii…
      Psy też unikają tych samych negatywnych energetycznie miejsc co ludzie, koty te miejsca często z kolei preferują…
      U mnie od zawsze kocia energia wywołuje chęć konfrontacji… o co chodzi???

    27. doris 29 czerwca 2016 o 14:08

      Pepsi jesteś mi coraz bliższa i może tego tak nie nazwiesz ale chyba jesteś coraz bliżej Boga, jeśli wolno mi tak powiedzieć 🙂

      1. pepsieliot 29 czerwca 2016 o 17:33

        Ale nie tego o którym myślisz 🙂

    28. Agnieszka Moitrot 29 czerwca 2016 o 15:00

      Pepsi, ja nie w temacie,dziekuję e-book dotarł właśnie.Pozdr. Agnieszka

    29. Gabi Orchita 29 czerwca 2016 o 18:00

      Hej ponownie pod tym postem Peps,
      Czytałaś moze prace Prentice Mulford’a? Natknęłam sie na niego jako nastolatka i choć tematyka bardzo mnie zaciekawiła nie byłam na odpowiednim stanie świadomości aby to wszystko wchłonąć, nie wiem czy jestem bliżej na dzien dzisiejszy ale dzięki Tobie przypomniałam sobie o naszym nie widzialnym świecie. Tak malo jeszcze wiem!
      <3

      1. pepsieliot 29 czerwca 2016 o 20:16

        Miło spotkać tu Ciebie

    30. Elżbieta 29 czerwca 2016 o 18:12

      Witaj Pepsi,
      Od czasu jakiegoś czytam Twoje artykuły, otrzymuję newslettera.
      Dawno tu nie byłam (urlop, od Internetu też) i jestem zaskoczona zauroczeniem DEIR.
      Choć sama nie jestem najmłodsza, Wereszczagin jest dla mnie prehistorią.
      Jego pierwsza książka w Polsce ukazała się w 1998 r, a w ZSRR, chyba w drugim obiegu, dużo wcześniej.
      Przeczytałam i przyszło zastanowienie, a także zwis energetyczny. No cóż, to nie dla mnie.

      Polecam za to Transerfing Rzeczywistości, 9 tomów, Vadima Zelanda.

      To nie metoda samodoskonalenia, a nowy sposób myślenia i działania.
      Nowe spojrzenie na konstrukcję naszego świata.
      Pozytywne, dodające i energii, pomysłów.
      Polecam wszystkim myślącym.
      Pozdrowienia.

    31. Lola78 29 czerwca 2016 o 18:40

      Vang, nie zaszkodzi sprobowac z kotami, moj kocur jest troche za duzy, ze tak powiem, troche go bola stawy czasem, moze kregi, jak mu stosuje „maly seans” wydaje mi sie, ze reaguje, rozciaga sie, czasem zasypia podczas moich jeszcze amatorkich dotykow, wstaje lekki, zrelaksowany.
      Raz mial zatrucie trawa dla kotow w doniczce (nie kupujcie tego dziadostwa), podzialalo rowniez, odzyskal apetyt, apatia minela, ja mysle, ze dziala na koty rowniez, polecam ksiazke Quantum Touch, jest tam nawet opisany przypadek kota.

    32. Anna 29 czerwca 2016 o 22:57

      W Piśmie Świętym jest rada na sytuacje, w których jesteśmy krzywdzeni : „Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go.” Rz.12,9.
      Nie musimy więc wchodzić w niebezpieczną dla nas magię. Jeszcze mnie ta rada nie zawiodła, zawsze Bóg mi pomaga jak go poproszę, nie zawsze oczywiście wg moich wyobrażeń o rozwiązaniu (-: ale tak aby wynikło z tego największe dobro. Jeżeli ktoś czyni zło to i tak ono do niego wróci (chyba, że jakoś odpokutuje lub zadośćuczyni), takie jest Boże prawo, nie powinniśmy w tym pomagać bo wtedy bierzemy to zło na siebie a po co nam to?

      1. pepsieliot 30 czerwca 2016 o 07:27

        Anno takiego Boga nie ma , co nie znaczy, że dobra energia nie wraca dobrem, wszystko jest po Twojej stronie

        1. Anna 30 czerwca 2016 o 07:55

          Pepsi dlaczego uważasz, że takiego Boga nie ma ? Ja takiego znam, doświadczam Go na co dzień i nie mam cienia wątpliwości. To zapytam Cię jeszcze już tak bardziej abstrakcyjnie – a czy nie chciałabyś takiego poznać gdyby był (-: ?

      2. grzegorzadam 30 czerwca 2016 o 07:32

        Trzeba tylko pamiętać, że to ”boże prawo” zostało tu przywiezione, inaczej mówiąc importowane.
        I do tej pory odczuwamy tego skutki.

        1. Anna 30 czerwca 2016 o 13:23

          Boże Prawo (duże litery (-;) natomiast zostało ustanowione w całym Wszechświecie więc nie można go przewozić (-: i jest spoko, ponieważ problem z nim mają tylko zatwardziali grzesznicy, dla pokornych Bóg ma bowiem miłosierdzie.

          1. pepsieliot 30 czerwca 2016 o 14:33

            Annoooooooo

            1. Anna 30 czerwca 2016 o 15:51

              Coś źle mówię Pepsi (-: ?

            2. pepsieliot 30 czerwca 2016 o 17:15

              dzisiaj Ci powiem później, bo będzie następny wpis

          2. grzegorzadam 30 czerwca 2016 o 14:40

            Kościóły instytucjonalne skwapliwie korzystają z tej pokory.

            1. Anna 1 lipca 2016 o 07:49

              Masz rację Grzegorzuadamie, obecnie jest wiele patologi w Kościele instytucjonalnym (człowiek potrafi najlepsze dzieła Boże wypaczyć) ale bez obaw – Jezus powiedział : „Otóż i Ja tobie powiadam : ty jesteś Piotr, czyli Skała i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. Więc myślę, że najlepiej zostawić Bogu naprawianie ludzi mieszających w tej Instytucji, poradzi sobie , w końcu jest wszechmogący (-:. Najważniejsze dla nas aby ten negatywny obraz nie spowodował, że wylejemy jakby dziecko z kąpielą i przestaniemy szukać tego co Bóg ma dla nas czyli „ukrytej perły” (-:

            2. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 09:35

              Jak ktoś udowodni, że wszystkie ”świnte ksingi” nie były modyfikowane przez watykańskich
              skrybów kilkadziesiąt razy zacznę to czytać z uwagą.
              Na razie wystarczy mi kontakt z Naturąa i energia Słońca. 😉

            3. Anna 1 lipca 2016 o 10:26

              Do mnie również Bóg pierwszy raz przemówił poprzez przyrodę (-: ale to tylko Jego dzieło więc poszłam dalej…..bo to tak jakbyś bez urazy oczywiście (-; Grzegorzuadamie zamiast relacji z Twoją żoną wolał kontemplować (nawet jeżeli jest najpyszniejsze) ciasto (-:, które upiekła. Pismo Święte nawet jeżeli jest (tego do końca nie wiem) pookrawane to i tak Bóg nadal przez nie przemawia – „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”, wystarczy poczytać i poczuć (-:

            4. pepsieliot 1 lipca 2016 o 11:05

              Anno Bóg nie przemawia przez pismo Święte, Bóg jest energią, jest Tobą i wszystkimi nami, jest świadomością, nei ma takiego Boga o którym mówisz, to ludzie go wymyślili, a Mojżeszowego 4 wymiar

            5. Anna 1 lipca 2016 o 11:33

              Pepsi, ja jestem pewna tego o czym piszę ponieważ znam to zarówno z teorii jak i doświadczenia. Miałam kiedyś mega kryzys w życiu, było tak ciężko, ze już myślałam tylko o samobójstwie )-: , nie wiedziałam gdzie z tym pójść i wtedy przyszło mi do głowy, żeby powiedzieć – „Boże jeśli jesteś (bo wtedy nie wierzyłam) – zrób coś bo już nie daję rady”….. i wtedy przyszedł…..Jego dotyku się nie pomyli z żadnym innym i nigdy zapomina….Nie chcę Cię przekonywać…..zresztą słowa tego nie przekażą…jedynie zwracając się do Niego osobiście mogłabyś tego doświadczyć ale…..musiałabyś tego chcieć….On się nie narzuca ale pragnie ponad wszystko naszej obecności i czeka…….w Apokalipsie jest napisane :

              „Oto stoję u drzwi i kołaczę:
              jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
              wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
              a on ze Mną”.

            6. pepsieliot 1 lipca 2016 o 12:19

              Anno proszę nie agituj, zmień blog, niech twoja energia wesprze innych jeśli tego potrzebują.

            7. Anna 1 lipca 2016 o 12:23

              Pepsi, nie agituję, nie jestem typem działaczki, po prostu przeczytaniu Twojego artykułu spontanicznie się podzieliłam ale to był już mój ostatni wpis, spoko.

            8. pepsieliot 1 lipca 2016 o 13:18

              dziękuję

            9. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 11:23

              Uwierz mi, że czytalem, taki bezmiar demoralizacji, mordów jaki tam się znajduje, szczególnie w starych księgach, który
              firmuje podobno ‚bóg’, jest nie do zaakceptowania.
              Pamiętaj kto te księgi tu przywiózł i od tysiąca lat indoktrynuje owieczki, czerpiąc z tego wielkie materialne profity.

              – Obiecaj gojom niebo, żeby ukraść im ziemię… To cytat.

              Szkoda czasu na ewangelizację, a porównanie z żoną, delikatnie mówiac niecelne.

              Wiesz, że w Amazonii do tej pory żyje w spokoju sto kilkadziesiąt plemion, nie związanych z cywilizacją i religią?
              Dostąpią oni nieba i zbawienia ? 😉

              ZAwsze za ‚religią’ idzie lichwa, i firmy z nią związane.
              Zawiadowcy zawsze ci sami, od 6-iu tysięcy lat.

            10. Anna 1 lipca 2016 o 12:41

              Tak jak pisałam do Pepsi, nie namawiam do przyjęcia mojego punktu widzenia, nie chcę agitować i przekonywać więc już kończę.

              Odpowiem tylko ponieważ pytasz Grzegorzuadamie :

              „Wiesz, że w Amazonii do tej pory żyje w spokoju sto kilkadziesiąt plemion, nie związanych z cywilizacją i religią?
              Dostąpią oni nieba i zbawienia ? ;)” – Wiem (-:, oczywiście wierzę (chociaż to tajemnica Boga) , że będą zbawieni ponieważ wszyscy będziemy sądzeni z miłości a nie z czytania Pisma Świętego czy nawet chodzenia do Kościoła (-:

              „a porównanie z żoną, delikatnie mówiac niecelne” – takie po prostu miałam skojarzenie ale jeżeli Cię uraziłam lub zniesmaczyłam to przepraszam.

              „Uwierz mi, że czytalem, taki bezmiar demoralizacji, mordów jaki tam się znajduje, szczególnie w starych księgach, który
              firmuje podobno ‚bóg’, jest nie do zaakceptowania” – wiem o czym mówisz )-: Grzegorzuadamie ale Bóg nie jest autorem tego zła, On nie ma opcji „zło” ponieważ jest Miłością ale dał ludziom wolną wolę więc musiał być konsekwentny, pozostało Mu wprowadzać plan B,C,D aby ludzi ratować.

            11. grzegorzadam 1 lipca 2016 o 14:07

              ==że będą zbawieni ponieważ wszyscy będziemy sądzeni z miłości a nie z czytania Pisma Świętego czy nawet chodzenia do Kościoła ==
              Uff..

              Nie obrażam się, każdy ma prawo błądzić.. 😉

              ==On nie ma opcji „zło” ponieważ jest Miłością ale dał ludziom wolną wolę więc musiał być konsekwentny, pozostało Mu wprowadzać plan B,C,D aby ludzi ratować.==

              Księga mówi co innego, ale nie będziemy się wymieniać cytatami, każdy może odszukać.

    33. Iska 30 czerwca 2016 o 13:44

      Najczęstszą reakcją ludzi na sformułowania typu ‘klątwa’ ‘zły urok’ jest usmieszek pobłazania. Może i słownictwo nie jest najnowoczesniejsze ale oddaje prawdę znaną ludziom od pokoleń.

      Wszystko co zostało nazwane istnieje na pewno 

      A tego typu sformułowania istnieją w każdej kulturze i w kazdym języku na świecie i mają takie samo znaczenie.

      Każda myśl, emocja czy program wg jakiego działamy nie znika ale ‘wypromieniowuje’ w świat i nasze otoczenie. A świat i nasze otoczenie zwraca nam to co sami tworzymy, w co wierzymy i czym jesteśmy. Każdy jest twórcą swojego życia, bardziej niż nam się wydaje. Przypadek nie istnieje. Jesteśmy też twórcami naszych chorób i chorób naszej rodziny bo to co emitujemy z siebie może być przyjęte przez innych. To nie geny decydują o chorobach, ale informacja jaką emitujemy determinuje nasze zdrowie i geny, a ciało fizyczne tylko materalizuje to co przeżywamy albo to co nam dają inni.

      Jesteśmy istotami enegroinformacyjnymi które urodziły się w tym wymiarze aby się uczyć 

      Wracając do smiesznych nazw 🙂 w obecnych czasach coraz wiecej osób niestety korzysta z możliwości magii po to aby coś zdobyć bez wysilku. W ten sposób łamie sie prawo wolnej woli innych ludzi. To jest przemoc i nie ma się co łudzić że Wszechświat tego nie zauważy.

    34. Anna 1 lipca 2016 o 15:00

      Zatem Grzegorzuadamie jeśli pozwolisz pozostańmy przy tym co każdy z nas doświadczył i wyczytał z Pisma i tak wszyscy wiemy czym jest dobro i zło (mamy sumienie) a to jest kluczowe. Błądząca (-; pozdrawia.

      1. grzegorzadam 4 lipca 2016 o 10:52

        Pamiętajmy, że jesteśmy tylko ludźmi ze swoimi ograniczeniami.

        Szukający i błądzący.
        Pozdrawiam 🙂

      2. MariaMagdalena 6 lipca 2016 o 10:00

        Już dawno doszłam do wniosku, że o Bogu najlepiej jest jak najmniej mówić, bo cokolwiek się powie …
        Zacytuję jednakże Pismo św.: „Bóg jest wszędzie, jest wszystkim i we wszystkim” (nie pamiętam, gdzie to jest, ale jest). To bardzo bulwersujące stwierdzenie, bo skoro we wszystkim, to również w tym, co nazywamy „złem”. David Hawkins przebadał swoją metodą kinezjologiczną prawdziwość Pisma św. i wyszło Mu, że Stary Testament mało wiarygodny jest. Nowy Testament ma wysoki stopień wiarygodności. Pozdrawiam.
        Szukająca i bardzo „nie chcąca być błądząca”. 🙂

        1. Anna 6 lipca 2016 o 20:57

          ==To bardzo bulwersujące stwierdzenie, bo skoro we wszystkim, to również w tym, co nazywamy „złem”.==

          Tak bulwersujące a w dodatku nieprawdziwe ponieważ Bóg i zło nie mają z sobą nic wspólnego
          Polecam książkę „Bóg, w którym nie ma idei zła” Jean-Miguel Garrigues lub chociażby podany już w żartobliwej formie ale opisujący dobrze ten temat dialog ” http://www.fronda.pl/a/dialog-einsteina-z-niewierzacym-profesorem-przeczytaj-koniecznie,42977.html.

          1. MariaMagdalena 7 lipca 2016 o 11:31

            Anno, zauważ, że „zło” ujęłam w cudzysłów, ale nie chcę rozwijać tego wątku; z istnieniem na świecie dobra i zła nie dały sobie rady najtęższe umysły (nie ujmując niczego naszym umysłom :)).
            Polecam inne źródła poznania, np. książki Roberta Monroe czy Darka Sugiera (ma swoją stronę internetową i swoje książki daje za free) – może na początek lepiej zacząć od Darka S.

            1. Anna 7 lipca 2016 o 14:48

              MarioMagdaleno, ten Darek Sugier ??? … zlituj się kobieto, jesteś wolna i to Twoje życie, ja mogę tylko mówić co uważam – moja sugestia – wiej gdzie pieprz rośnie od tego…..zanim będzie za późno )-:

            2. MariaMagdalena 7 lipca 2016 o 20:10

              Anno, nie wiem, co miałoby to być to „za późno”… . Mój duch i dusza mają się dobrze 🙂 . Śmiem twierdzić, że nawet coraz lepiej. Wiedzę można i trzeba czerpać z różnych źródeł, a nie tylko z jednego „słusznego”. Blokowanie umysłu blokuje rozwój. Każdy ma daną intuicję, czyli mowę serca. I jej trzeba zawsze słuchać, choćby nawet wbrew utartym mniemaniom i poglądom. Żyję już trochę na tym świecie (jak to mówią: mam chyba już bliżej niż dalej) i zawsze źle na tym wychodziłam, gdy nie słuchałam swojej intuicji. Czego i Tobie serdecznie życzę. Moim zdaniem, to co mówi Sugier, warte jest zastanowienia się, on sam jest dla mnie wiarygodny. Przez wiarygodność rozumiem to, że nie zmyśla i nie mówi o swoich doświadczeniach dla poklasku czy pieniędzy. Owszem może się komuś nie podobać jego osobowość, ale facet jest sobą i niczego nie udaje. Mnie nie przeszkadza jego sposób bycia – „plwam na skorupę i zstępuję do głębi”.

            3. Anna 8 lipca 2016 o 13:48

              MarioMagdaleno, wiedzę moim zdaniem należy czerpać od tych, którzy w danym temacie są wiarygodni i mają największe doświadczenie bo poświęcili lata na studia nad tym zagadnieniem, (w teologii – czołowi teolodzy, w ekonomii-najlepsi ekonomiści itp.) dla mnie wybacz ale pan Sugier (nie mam do niego nic jako człowieka i nie chodzi o to jak się wyraża) do takich nie należy. Nie chcę Ci nic wciskać jeszcze raz podkreślam, chciałam się tylko podzielić swoim doświadczeniem zbłądzenia w te rejony i tylko tyle, w wolności przyjmuj lub odrzucaj ale sugeruję nie automatycznie (-:. Dlaczego to jest niebezpieczne jest tutaj … (jest tam również o doświadczeniu Roberta Monroe), wiem, powiesz, że znowu jedyne słuszne źródło ale myślę, że jeżeli chce się znać prawdę to dobrze jest z tym się zapoznać.

    35. grzegorzadam 6 lipca 2016 o 13:31

      Jeden i drugi przywieziono nam na koniach i mieczach.
      Takie są fakty.

      1. MariaMagdalena 6 lipca 2016 o 19:09

        Nie neguję i dodam jeszcze, że przywieziono je nam w celach politycznych – o Boga chodziło tam najmniej lub w ogóle. Podobno historia Jezusa jest zupełnie inna niż ta, którą się nam „zapodaje”, więc nie upieram się nawet przy tym, co napisałam powyżej. Jestem szukająca po ścieżkach całkowicie „niekościelnych”. Zeszłam z nich dawno, co dało mi poczucie fantastycznej wolności, jakiej każdemu życzę. Szukam prawdy i w tym sensie nie chcę błądzić (dla Kościoła jestem na bank „zbłąkaną owieczką”, ale niewiele mnie to obchodzi, może tylko tyle, że nie mam ochoty być nazywana „owieczką” :)).

      2. Anna 6 lipca 2016 o 21:02

        Grzegorzuadamie, wybacz ale czy to jest dowód na to, że Biblia jest niewiarygodna lub, że nie powstała pod Bożym natchnieniem ?

    36. grzegorzadam 7 lipca 2016 o 00:38

      Księgi ludów koczowniczych i ich bogowie nie sa w kregu mojej percepcji i zainteresowań.
      Poza tym krzewiciele trudnia sie lichwą, co jest źródłem wszelkiego zła na tym łez padole. 😉

    37. MariaMagdalena 9 lipca 2016 o 12:02

      Szanuję Twoje zdanie Anno; wiedzę trzeba czerpać od najbardziej kompetentnych – to oczywiste, ale … mówimy o wiedzy dotyczącej spraw „niewidzialnych” – sam Kościół je tak określa. Czy w takich tematach ktokolwiek może się uważać za kompetentnego? Gromadzenie wiedzy z różnych źródeł z zachowaniem czujności i tzw. zdrowego rozumu nie powinno nikomu zaszkodzić. Chociaż nie wszystko jest dla każdego – to prawda. Mówię o gromadzeniu wiedzy – nie o wchodzeniu od razu w świeżo poznane praktyki, takie lub owakie. Przeczytałam to, co jest pod podanym przez Ciebie linkiem do Frondy. To są takie gry słowno-intelektualne – czy dzięki nim wiemy i rozumiemy więcej? Pozdrawiam Cię.

    38. grzegorzadam 22 lipca 2016 o 21:43

      Jak będzie chciała zapalić skręta, nie zwróci się z tym do rodzica 🙂

      1. pepsieliot 22 lipca 2016 o 21:45

        tylko do mnie 🙂

    39. grzegorzadam 22 lipca 2016 o 21:47

      U Ciebie zamówi suple 🙂

    40. Bukasam 18 listopada 2016 o 22:04

      Dobry artykuł. Trzymaj tak dalej.

    41. Maggie 9 marca 2017 o 16:17

      Czy jest gdzieś trzecia część wtajemniczenia? Przeszukuję forum, ale nie widzę…

      1. Pepsi Eliot 9 marca 2017 o 17:17

        na razie nie ma, są wzmianki ale bez numeracji , jest 8 🙂

    42. Maggie 12 marca 2017 o 18:51

      Na razie czytam, a raczej pochłaniam, wszystko jak leci, więc może dojdę do tego :D….Póki co mam mętlik w głowie od nadmiaru informacji…
      Trafiłam tu niedawno, ale od razu Cię pokochałam 😀 Mam mnóstwo pytań, jednak nawet nie wiem od czego zacząć, więc póki co tylko chłonę … 🙂
      Pozdrawiam

      1. Pepsi Eliot 12 marca 2017 o 20:43

        <3

    43. Greenie 28 czerwca 2017 o 15:43

      Siła jest w nas. Moim zdaniem energią serca jesteśmy w stanie zablokować negatywne wpływy innych. Ciężko jest jednak całkiem „odpuścić” 😉

    44. snake 28 czerwca 2017 o 20:41

      Pamiętam jak moja mama poprzez właśnie takie uroki nabawiła się problemów zdrowotnych w tym paskudnej nerwicy. Pojechała w bieszczady do szeptuchy i bardzo jej pomogła… Co Pepsi myślisz o takich ludziach? ta staruszka wyleczyła wielu ludzi z padaczki np.

      1. Pepsi Eliot 28 czerwca 2017 o 20:55

        myślę,że to niebezpieczne, pomoc jest tylko w nas samych, osoba, która chce Ci pomóc rezonuje z takimi rzeczami, jak może więc pomóc? sprawa się pogorszy, tylko zamknięcie ego, bycie w tu i teraz sprawi, ze osoba taka zacznie odzyskiwać świadomość, czyli budzić się

    45. Madzia 28 czerwca 2017 o 22:12

      Nie no muszę to powiedzieć ,od jakiegoś czasu piętrzą się kłopoty ,wreszcie dziś przychodzi córka mówi to nie możliwe wczoraj nie dostała mieszkania a dzis jej facet stracił bardzo intratne zlecenie !!! Tylko spojrzalysmy na siebie i od razu jedna myśl źle oko ,urok w pracy sluchalam audycji jak od czynić !!! Wracam do domu wchodze na twoja stronę a tu ….. Taki artykuł normalnie wróżka !!!!!!!!!! Ale mieszkanie okadzilam !!!! Szciskam moco

      1. Pepsi Eliot 28 czerwca 2017 o 23:10

        <3

    46. agaaga 29 czerwca 2017 o 01:09

      Pepsi luknij z telefonu na ten artykuł, od lewej strony patrząc treść jest przesunięta tak do brzegu, że źle się czyta.

      1. Pepsi Eliot 29 czerwca 2017 o 07:30

        nad mobilnymi też wciąż pracują, sorki, to niestety jeszcze potrwa <3

    Dodaj komentarz