Obalono mit detoksu, czyli diety cud XXI wieku, yyy … z medycznego punktu widzenia

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Obalono mit detoksu, czyli diety cud XXI wieku, yyy … z medycznego punktu widzenia

Mega Ważny i Silny Antyoksydant Glutation firmy Nutrione

Silny Antyoksydant Glutation firmy Nutrione

Hejka Burżuazji,

„The Guardian” popularny dziennik brytyjski o poglądach liberalno – lewicowych w zeszłym roku opublikował tekst , w którym czytamy, że nie ma czegoś takiego jak detoksykacja.

Z medycznego punktu widzenia, jest to yyy … nonsens?

Zdaniem naukowców, w ten sposób rekompensujemy sobie mrzonkami niemiłe uczucie samo-niezadowolenia z powodu darcia faj, robienia flaszek i szybkiego żarcia połykanego w dużych ilościach i bez specjalnego przeżuwania w pracy i po pracy. Powszechne przekonanie, iż trucizny kumulują się w organizmie też jest według naukowców niesłuszne. Ciało samo je usuwa na co dzień przy pomocy nerek, wątroby, skóry i płuc. Po czym wszystko jest już wystarczająco git.

Akurat, że to takie proste, a przeszczepy wątroby nigdy nie zdarzają się po połknięciu nie tego grzyba. Nikt też nie jest przytruty rtęcią, ołowiem, aluminium, nie mówiąc o nadmiarze miedzi. Bo to wszystko organizm sobie sam wydali, bez względu na idiotyczną dietę cud.

Artykuł natychmiast został podchwycony przez wiele mainstreamowych mediów na całym świecie, szczególnie stron działających wirtualnie, gdyż bardzo się spodobał.

Właściwie nie mam pojęcia jaki był cel powstania tego artykułu?

Ma on również swoje dobre strony, bowiem nie jest skierowany do idiotów, a jedynie do potężnych ignorantów, a przyznasz, że to nie jedno i to samo. Dobre strony, to ujawnienie, że rzeczy typu „woskowanie uszu”, „plastry odtruwające” czy „kąpiele stóp usuwające toksyny” (bardzo czarna woda po wymoczeniu gitar, uśmiech), albo „usuwanie” złogów w jelitach (niebezpieczny proceder, szczególnie dla tych, którzy mają już coś poważnego w jelicie), raczej rzeczywiście służą naciąganiu potencjalnych klientów.

Jednak wrzucanie tych medialnych sensacji wraz ze stwierdzeniem iż odtruwanie z toksyn, czyli podstawowy proces biochemiczny, jest mitem?

Pytam się łaj?

Przecież naturalne procesy oczyszczania organizmu są znane i stosowane z powodzeniem od tysięcy lat, dlatego taki artykuł może wyrządzić również wiele szkody.

Trochę wyjaśniło się po przeczytaniu dajmy na to pewnego artykułu w baaardzo mainstreamowym i jakże polskim miejscu w sieci, w którym ewidentnie nie lubi się jeść warzyw i owoców, a już pić soków szczególnie nie, nie mówiąc o leczniczych głodówkach.

Oczywiście mogło też się tak zdarzyć, że osoba pisząca artykuł, po prostu „coś” napisała. Generalnie chyba najbardziej protokół detoksykacji Ewy Dąbrowskiej sie nie spodobał.

Na dowód tego, jak bardzo coś jest nie halo z tym odtruwaniem przytoczono historię przypadku bidnej/naiwnej/wtf? Gwyneth Paltrow, która podobno na „nie najlepiej odbieranym przez internautów”  lajfstajlowym blogu GOOP regularnie wrzuca instrukcje, jak przeprowadzić kilkudniowy detoks ciała.

O zgrozo!

Już na początek rozśmieszył mnie skądinąd fajny obrazek z artykułu podpisany: Brokuły, jeden z superfoods, często polecane są w czasie oczyszczania organizmu. • Fot. Shutterstock

brokuł czyzby

Oczywiście zielony szejk na zdjęciu raczej nie zawiera brokułów, bo widzę tu owszem jakąś sproszkowaną trawę (jęczmienną, lub pszeniczną), albo hemp protein, limonki, rzymską sałatę, arcy zdrowe jabłka Granny Smith (można jej jeść oczywiście tylko z hodowli ekologicznych), oraz to ciemno zielone pofałdowane, prawdopodobnie gorzki melon (ten którego sok jest leczniczy nawet przy raku trzustki, o czym pisałam tu Sok z gorzkiego melona, oraz co jeść, aby zapobiec rakowi trzustki … ).

Ale nawet jakby to nie był gorzki melon, tylko mocno gofrowany, przez co mało fotogeniczny jarmuż, to z pewnością nie jest to „ten najgorszy” brokuł.

Istnieje oczywiście różnica w definicji toksyny, możemy to sprawdzić w słowniku, ale z funkcjonalnego żywieniowego punktu widzenia, jest to zasadniczo każda substancja, która tworzy drażniące i / lub szkodliwe skutki w organizmie.

Co możemy mieć więc na myśli w tym przypadku mówiąc toksyna?

Z jednej strony metaboliczne trucizny endogenne powstające zarówno ze względu na niedobory żywieniowe, jak i normalne biochemiczne procesy/produkty uboczne reakcji zachodzących w ciele.

A także z drugiej strony toksyny egzogenne, do których należą zanieczyszczenie środowiska, zanieczyszczenia przemysłowe, ksenobiotyki.

Natomiast sam proces detoksykacji (w odniesieniu do procesów biochemicznych) to proces metaboliczny w którym toksyny zmieniają się na mniej toksyczne, lub mają ułatwione wydalenie.

Owszem słowo „detoks” został przywłaszczony do marketingu i sprzedaży pewnych produktów, jednak w naszym rozumieniu tego słowa jest to (złożony i unikalny) proces biochemiczny.

Żyjąc na planecie Ziemia mamy szansę kontaktowania się z więcej niż 80 000 różnych chemikaliów , promieniowania, ekspozycji na metale ciężkie, zanieczyszczenia powietrza i wody, stresu, przerostu bakteryjnego/pasożytniczego/grzybiczego, słabo trawionej żywności i normalnych komórkowych odpadów metabolicznych, nasze ciała potrzebują wsparcia bardziej niż kiedykolwiek wcześniej

Owszem ciało funkcjonujące we właściwych warunkach jest w stanie obsłużyć toksyny, jednak my spożywamy/kontaktujemy się z nimi w nadmiarze, a nasza umiejętność eliminacji toksyn jest zbyt często zagrożona.

Medycyna konwencjonalna ma tendencję do myślenia schematem „chory”, albo „zdrowy”. Medycyna funkcjonalna jest skupiona na tym, co dzieje się w „międzyczasie”, czyli stara się skupić na optymalnym funkcjonowaniu ciała i narządów, bez czekania na stan chorobowy.

Nasze ciała chcą być zdrowe

Dzięki naturalnemu wsparciu ciała w jego naturalnych czynnościach oczyszczających i rekonstrukcji, ciało stanie się bezpieczne.

Cokolwiek mówią powyższe i inne artykuły, każdy może wspierać swój system detoksykacji stosunkowo niewielkim kosztem, przy użyciu narzędzi, które są ogólnie dostępne.

dwie wielkie idee detoksykacji, niejako działające sobie na przekór, bowiem nasz autonomiczny układ nerwowy ma dwa niejako oddziały: współczulny i przywspółczulny. Owe dwie dywizje mają antagonistyczne (przeciwstawne) wpływy na nasze narządy wewnętrzne.

Oddział współczulny jest  to oddział ratunkowy

Przygotowuje ciało, aby mogło wzmóc energię i chronić je przed skutkami kontuzji. Spowalnia się trawienie, przyspiesza serce, zwiększa ciśnienie krwi, rozszerzają się źrenice oczu, więcej glukozy, czyli cukru we krwi może zamienić się na energię. Jest to nic innego, tylko przygotowanie do walki, albo do ucieczki.

Z kolei przywspółczulny oddział to ekipa sprzątająca

Jego działanie jest (prawie zawsze) przeciwieństwem układu współczulnego, bowiem aktywuje jelita do trawienia, spowalnia akcję serca, obniża ciśnienie krwi.

I właśnie detoksykacja ciała, którą wspomagamy odpowiednią dietą warzywno-owocową, zielonymi szejkami i sokami z warzyw i owoców, alkalizacją ciała, zakwaszaniem żołądka, aby lepiej trawił, kalibracją witaminy C, uzupełnieniem brakujących minerałów i witamin, to wszystko działa wspierając nasz naturalny przywspółczulny układ nerwowy.

szejk truskawkowy po treningowy

 

 

 

Mój ulubiony „zestaw przywspółczulny”, ale zamiast sałaty oczywiście jarmuż, tyle, że jest czasem nie do kupienia

Nie można nigdy zapominać, że trawienie jest pierwszym z priorytetów organizmu. Jeżeli nasze ciało przebywa wciąż na „oddziale współczulnym” z powodu nieustającego życiowego stresu, zewsząd atakujących go toksyn chemicznych, metali ciężkich i tak dalej, coraz gorzej radzi sobie z przejściem do działań przywspółczulnych. W tym detoksykacji, przez poprawę trawienia.

Tryb współczulny połączony jest z kinezą, ruchem i aktywnością.

Jeśli organizm wciąż odbiera to jako swój priorytet, to dobre trawienie, gojenie, detoksykacja i inne naprawy uszkodzeń ciała, chociażby takich jak neutralizacja wolnych rodników tlenowych, stają się drugorzędne.

Komórki naszych ciał potrzebują tych 3 podstawowych rzeczy, które w sumie brzmią jak moje osobiste potrzeby pierwsze:

Żywności (czyli dostarczenia odpowiednich składników odżywczych)

Rozmowy (czyli dobrej komunikacji międzykomórkowej)

Czystego domu (właściwego usuwania odpadów i toksyn)

Gdy komórki nie mają tych potrzeb spełnionych, zaczynają źle funkcjonować, co z kolei zakłóca pracę organów składających się z tych komórek, co z kolei czyni nas podatnymi na uszkodzenia, choroby, wirusy i bakterie.

W terapii żywieniowej, nigdy nie dojdzie do prawidłowej detoksykacji bez rozwiązania fundamentalnych i pierwszych zasad zdrowotnych, czyli odpowiedniej diety (alkalicznej), prawidłowego trawienia (mocnych kwasów żołądkowych), odpowiedniego poziomu cukru we krwi, prawidłowej obsługi kwasów tłuszczowych, statusów mineralnych, oraz nawilżenia.

W rzeczywistości nasz system detoksykacyjny jest bardzo rozbudowany, bowiem ciało zostało naturalnie przystosowane do auto-odtruwania.

Układ sercowo-naczyniowy – decyduje o przepływie krwi i transporcie składników odżywczych i toksyn
Limfatyczny, oczyszcza ciało za pomocą kanałów limfatycznych i węzłów chłonnych
Pokarmowy, czyli wątroba, pęcherzyk żółciowy, jelita, jelito grube, odbytnica
Moczowy, czyli nerki, pęcherz moczowy i cewka moczowa
Skóra, czyli pot, gruczoły łojowe i łzy
Oddechowy, czyli płuca, oskrzela, gardło, zatoki i nos

Mamy jak widać tego trochę. Są też oczywiście cykle detoksykacji, o jednym już wspomniałam przy okazji wpisu o cyklu metylacji.

Ale co my tu teraz mamy?

Mamy pompę ssąco tłoczącą w postaci serca. Mamy też układ limfatyczny, który nie posiada z kolei żadnej pompy, i tylko ruchem (mięśni szkieletowych, płuc i skurczu mięśni gładkich) i ćwiczeniami jesteśmy w stanie oczyścić ciało za pomocą układu limfatycznego.

Limfa płynie przez ciało z „zawrotną” prędkością 3 litry na dzień, w porównaniu do strumienia krwi, który płynie z prędkością 5 litrów na minutę.

Wyobraź sobie swój organizm jako mocno przepracowanego człowieka, którego pozbawimy odpowiedniej żywności i nawadniania, a w tym samym czasie dodajmy mu jeszcze więcej pracy do wykonania. W jaki sposób sobie poradzi ten pracownik? Zacznie robić zaległości, to jasne. Będzie liczył, że nadejdą jakieś lepsze/łatwiejsze czasy, żeby się zająć zaległościami.

W ten sposób odkładają się toksyny w ciele, gdyby było ich za dużo. Ciało przechowuje więc różne substancje toksyczne w różnych tkankach, żeby poradzić sobie z nimi później. W jakiejś wolnej chwili, która yyy … może wcale nie nadejść.

Niestety, wiele z tych substancji ma upodobanie do tłuszczów, dlatego przechowywane są właśnie tam. Przy okazji wspomnę, że dlatego proces odchudzania powinien przebiegać raz i sprawnie, a nie metodą jo jo. Ludzki mózg i reszta układu nerwowego mają wysoką zawartość tłuszczów w tkankach i dlatego te części naszego ciała są bardzo atrakcyjne do przechowywania toksyn.

Odpowiednie protokoły odżywcze są w stanie wyprowadzić łągodnie i delikatnie te toksyny z naszych organizmów. Po prostu trzeba zrobić właściwy detoks & etc.

Tekst powstał w oparciu o fragmenty opracowania Melanie Christner, Certified Nutritional Therapy & GAPS Practitioner w Vermont.

Cokolwiek nie powiedzieć i tak prawdą jest, że detoksykacja ciała zaczyna się w żołądku i kto postanawia ludziom ściemniać w tym temacie, to ten właśnie okazuje się ostatecznie szarlatanem.

Ale cóż z tego, psy szczekają, karawana jedzie dalej…


Serdeczności & Smacznego
pepsiuś

reklamablog


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy, pożywienie i kosmetyki znajdziesz w Wellness Sklep 


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.