logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
266 online
55 248 349

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Jak masz odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi?

    Dlaczego wciąż czegoś poszukujesz i nigdy tego nie znajdujesz? Bo nie szukasz tam, gdzie to jest.

    Komć:

    Pepsi, a jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi?

    Odkąd porzucam swoje ego na rzecz życia chwilą obecną mam z tym problem. To się najbardziej uwidacznia wśród osób, które mają bardzo przerośnięte ego. Wtedy kompletnie nie wiem o czym mam z takimi osobami rozmawiać. Zwłaszcza jeśli to są osoby z bliskiej rodziny. Niczym radar wyczuwam wtedy, ze dla takiego delikwenta jestem po prostu jakimś przedmiotem, który ma wzdychać, skakać i przyklaskiwać na każde słowo.

    Nie mam też tematu do rozmowy, wszystko kręci się wokół tego co „jara” EGO, kariera, polityka, utalentowane dzieci, zarąbiste wakacje, odjechane telefony, itp.

    Czuję się wtedy jakby ten pasożyt ego w drugiej osobie wysysał ze mnie całą energię. Takie osoby najczęściej nie są oczywiście kompletnie zainteresowane moim życiem (bo po co? to nie rajcuje ich ego). Generalnie przyjęłam zasadę, że nie rozwijam dalej takich kontaktów, z tymże jest problem jeśli dotyczy to najbliższej rodziny. Poradź.

    TU KUPISZ doskonały detox z chlorofilem trawa jęczmienna z Nowej Zelandii BARLEY GRASS 100% ORGANIC This is BIO

    Yyy … łi.

    Przede wszystkim bardzo dziękuję Ci za komentarz i postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię.

    Powiedzmy sobie jasno, że nikt, żadna sytuacja z zewnątrz, żaden człowiek nie jest w stanie z Ciebie niczego wyciągnąć, wyssać, czy coś w tym guście, że to wszystko wypływa z Ciebie i z Twojej projekcji rzeczywistości. Czyli, że nikt nie jest tak naprawdę winny, Ty też nie, ale to co czujesz pochodzi od Ciebie. Ów dyskomfort emocjonalny jest reakcją na Twoje myśli.

    Z niewiadomych przyczyn ludzie cały czas czegoś szukają. Jakby byli jakąś przepastną dziurą, której nie da się nasycić, zapchać, czy wypełnić.

    Zapewne zadawałaś sobie pytanie, dlaczego ludzie zamożni wciąż gromadzą pieniądze? Dlaczego bogaci wciąż muszą zarabiać jeszcze więcej? Dlaczego jest nam stale nie dość?

    Ludzie wciąż czegoś poszukują i nigdy tego nie znajdą

    Nawet nie dlatego, że nie wiedzą czego szukają, ale dlatego, że tam gdzie szukają tego nie ma.

    Ładna jest przypowieść („Bliskość” Osho) o pewnej lasce Rabi, która zgubiła w domu igłę. Szukała jej jednak na dworze, bo tam było jasno i przestrzennie, a w domu zbyt ciemno i ciasno, żeby igły wygodnie szukać. Na rzut gałki widać, że Rabia przegięła szukając czegoś tam, gdzie na 100% tego czegoś nie było.

    Ale Ty, ja i miliony ludzi tak się właśnie zachowujemy, szukamy, szukamy wszędzie, tylko nie tam, gdzie to może być.

    Ciebie teraz też zaprząta szukanie na zewnątrz. Nie podoba Ci się, że rodzina wciąż szuka kolejnych przedmiotów, kariery, schodów do wspinania się, fur, komór, wypasionej edukacji, ęą. Szukasz winnego zaistniałej sytuacji.

    Tymczasem winnego nie ma.

    Wszystko co powinnaś zrobić, to udać się do miejsca, gdzie faktycznie znajdziesz to, czego szukasz, czyli do siebie samej. Najpierw zobaczysz ciemność, będzie ciasno i dziwacznie. W pewnym momencie dostrzeżesz małe światło i zaczniesz kumać o co w tym biega.

    Teraz, owszem, coraz bardziej świadomie wchodzisz na nową drogę do siebie samej, ale wciąż oceniasz. Szukasz winnego. A winnego nie ma. To wszystko co jest, co Cię denerwuje, sprawia, że odczuwasz dyskomfort – jest odpowiedzią Twojego ciała na Twoje myśli.

    Wszystko jest Twoim własnym programem.

    A jest jak jest i wystarczy to zaakceptować

    Twoje ego ma się wciąż całkiem dobrze, teraz sobie ubzdurało, że wszyscy wokół Ciebie przy stole to puści, egotyczni, ciemniacy, którzy źle robią Tobie. Ale to Ty sama źle robisz sobie. Szukasz nie tam, gdzie siedzi rozwiązanie.

    A ono jak zawsze jest w Tobie. Żeby cokolwiek znaleźć w życiu, trzeba szukać tam, gdzie to jest. A wszystko jest właśnie w Tobie.

    Głęboki oddech, spojrzenie na rodzinę i innych ludzi jak na własną Jaźń, jak na Bogów, Buddów, Jezusów, tyle, że totalnie uśpionych. Nierezonujących z Ziemią. Zaśmianie się ze swojego ego, które wywyższa się na płaszczyźnie matrixu duchowego.

    To bardzo wyraźnie przebija przez Twój komentarz. Twoje ego uważa się za coś znacznie lepszego niż ludzie przy stole rodzinnym, a z drugiej strony udaje biednego i pokrzywdzonego, że tak się go pomija też przy tym samym stole.

    Ego jest najlepszym oszustem na świecie. A, gdy ego jest malutkie, to jeszcze trudniej sobie uświadomić, jak jest podstępne. Wielki ego widać na kilometr i można się z tego śmiać. Ale małe kompleksiki są w stanie długo się kamuflować.

    Podstawową sprawą, która odpina od matrixu, to zaprzestanie się bania. Wszystkie emocje tak naprawdę wypływają z lęku. A lęk karmi matrix. Gdy przestajesz się bać, zaprzestajesz karmienia matrixu, teraz znika ego, stajesz się wolna, pusta, radosna.

    Ale póki co, to co Cię denerwuje, to są typowe zagrywki ego

    Wszystko możesz, nie ma powodów, żebyś się ograniczała. Jeśli nie chcesz z tymi ludźmi zasiadać do biesiad, to tego nie rób. Tylko niech to nie zaprząta Twojej głowy. Wybierasz spotkania, akceptuj, nie oceniaj, oddychaj. Wybierasz nie spotykania się z własnym lustrem, nie rozkminiaj, nie miej wyrzutów sumienia, nie grzeb w tym.

    Yyy … co napisałam? Z własnym lustrem? Tak, wszystko wokół Ciebie jest Twoją własną projekcją, to jest lustro. Masz to do przerobienia. To doświadczenie Cię uczy, gdy zmienisz się ty, zacznie zmieniać się otoczenie. Rezonujemy z wibracjami, na których sami nadajemy.

    Nikt nie jest w stanie Cię dotknąć, gdy nie wibrujesz tak jak on.

    5o Cent i tak zbankrutował

    A może jednak:

    Niech takie spotkania będą dla Ciebie źródłem radości doświadczania, nie oceniaj nikogo, nie szukaj winnego. Doznawaj, zostań obserwatorem nie ich, tylko siebie, a raczej swojego umysłu. Wtedy dostrzeżesz, w którym momencie wdarła się ocena i wtedy szybko zareagujesz.

    w didaskaliach

    Sama doznawałam satori wtedy, gdy prowadziłam samochód, ponieważ wtedy byłam uważna, miałam oczy dookoła głowy. Gdy za szybą pojawiał się piękny widok, lub kolory, które na mnie silnie działają (jak fiolet i zaraz po tym żółć, lub w odwrotnej kolejności) doznawałam satori, czyli kilkusekundowego napadu radości związanego z wyłączeniem ego. 

    Odkąd dowiedziałam się, że to satori, zaczęłam wyczekiwać na te momenty i nagle przestały się pojawiać. Przestałąm być uważna w tu i teraz, zaczęłam czekać na przyszłość. Tak jest zawsze. Teraz już nie wypatruję satori, po prostu cieszę się drogą. 

    Ego nie pozwala zobaczyć istoty rzeczy. Nie pozwala zobaczyć czegoś dokładnie takie, jakie to coś jest. Ego zawsze coś wykoślawi. Im większe ego, tym bardziej nieprawdziwy obraz. Ale małe ego daje się we znaki, bo udaje, że go nie ma.

    a czas nawet nie istnieje

    A jest jak jest

    Im więcej będzie akceptacji w Twoim życiu, im częściej będziesz mówiła tak, taaaaak, nawet wtedy, gdy jeszcze wczoraj powiedziałabyś nie, tym więcej w Twoim życiu zacznie się dziać dobrego. Zacznie Ci sprzyjać Wszechświat.

    Konklużyn:

    Nie szukaj winnego, czy winnych. Powiedz teraźniejszości „tak”. Mówienie „nie” teraźniejszości, nigdy nie obróci się w Twoje dobro. Tak to działa. A branie odwetu jest jednym z najgorszych pomysłów. Nie grzeb w tym.

    Ile razy pomyślisz, że jesteś ponad to, ponad nich, gubisz drogę do własnego domu.
    Siedzisz z nimi przy stole? Powiedz: taaaaaaaak
    Albo milcz, też na: taaaaaak.
    Lovciam:)


    (Visited 8 601 times, 2 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Tysia 26 lutego 2017 o 16:37

      Pepsi, jak ja uwielbiam Cię czytać, od razu robi mi się tak spokojnie i ciepło w sercu… taaaaaaak

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 16:42

        <3

    2. ewa 26 lutego 2017 o 17:18

      To co piszesz działa. W pracy są ludzie, którzy nas nie lubią i ja też na takich trafiłam. Ale jestem szczerze dla nich miła i oni zmienili się w stosunku do mnie. Oni też są mili dla mnie, mimo iż było inaczej na początku. Teraz nawet ich lubię bo zaakceptowałam, że są tacy jakimi są i nauczyłam się być dla wszystkich tak samo miła i sympatyczna i oni teraz są mili dla mnie. W sumie nawet nie obchodzi mnie to czy są w tym szczerzy czy nie. Ale tak się łatwiej żyje 🙂

    3. Adzia 26 lutego 2017 o 17:19

      Ja wlasnie dzis mam gorszy dzien, postanowilam otworzyc Tolle na przypadkowej stronie i oto: ,,to na co calkowicie sie zgodzisz doprowadzi cie do pokoju – wlaczajac w to akceptacje tego, ze nie potrafisz zaakceptowac”. Jeszcze Ty Peps piszesz takie madre rzeczy, dziekuje :-*

    4. AS 26 lutego 2017 o 17:23

      Witajcie
      Mam pytanie w innym temacie – o suplementację askorbinianem sodu. Brała go długi czas około dwa miesiące na przewlekły ból gardła. Brałam zwłaszcza na początku choroby duże ilości. Nie doczytałam, że powinien być przyjmowany z potasem, brałam sam. Teraz z gardłem już lepiej, ale zaczęłam mieć problemy z pęcherzem (mało siusiam) i wydaje mi się, że pobolewają mnie nerki :(, powiększyły się też żyły na nogach. Podejrzewam, że sód zatrzymał wodę w organizmie i porobiły się stany zapalne. Czy jest na to jakiś sposób, czy pozostaje wizyta u nefrologa. Z góry dziękuję za pomoc.

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 17:41

        przede wszystkim zbadać mocz, kreatyninę, mocznik, kwas moczowy, poziom potasu i sodu

      2. grzegorzadam 26 lutego 2017 o 20:40
    5. dari 26 lutego 2017 o 17:43

      Pepsi ja trochę nie w temacie. Mam sińce pod oczami. Mega sińce. Od dziecka. Dochtore zaleca wypełnienie kwasem hialuronowym (sic!!). O jakich niedoborach/chorobach może to świadczyć? Co warto zbadać i suplementować? Mam ich dość i gdyby zmniejszyły się chociaż o połowę byłabym przeszczęśliwa. W Tobie ostatnia nadzieja.

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 17:47

        Uwaga, sińce pod oczami najczęściej nie są oznaką jakichś strasznych rzeczy, ale mogą świadczyć o pewnych niedoborach, a w pierwszej kolejności o odwodnieniu.

        Należy więc pić wodę i nawadniać się.

        Powodem podbitych oczu może też być niedobór B12, albo nadmiar spożywanej soli. I oczywiście niewyspanie. Może się zdarzyć, że wszystkie te przyczyny wystąpią i wtedy koła są naprawdę mroczne.

        Na marginesie, przed klubingiem dobrze byłoby zrobić sobie okład z zielonego ogórka, po plasterku na jedno oko, albo z 2 torebek herbaty, może być rumiankowa.

        Niekiedy sińce pojawiają się przy chorobach nerek, więc badania należy wykonywać

        1. dari 26 lutego 2017 o 18:41

          Dzięki Pepsi, jesteś nieoceniona. Dopiero co trafiłam na Twojego bloga, bo jadam mięso raz na tydzień, a chcę zrezygnować całkowicie i tak oto jestem. B12 nigdy nie suplementowałam, więc pewnie mam niedobory. Jutro lecę na badania i po suple.

      2. grzegorzadam 26 lutego 2017 o 20:41

        Oprócz tych sińcow wszystko w porządku, nie ma innych powodów do zmartwień?

        1. dari 27 lutego 2017 o 14:32

          No właśnie dotąd nie, miałam kiedyś anemię (ze 2 lata temu), ale potem już morfologia była okej, ALE lekarz mi zlecał zawsze samą morfologię, glukozę i badanie moczu (sic!).Pod koniec tygodnia odbieram wyniki badań, które sama sobie zleciłam, sporo pozycji. zobaczymy, czy wyjdzie coś niepokojącego.

    6. Lorka 26 lutego 2017 o 18:27

      dlugo sie motalam, ale odkąd poznałam cztery słowa ho’oponopono..to zen..serio:) ( od jakiegos miesiąca) ucichł dialog w głowie, ludzie mnie przestali irytować, całkowity lotos.. sprowadzają mnie błyskawicznie do tu i teraz .. potrafie siedziec na przeciw drugiej osoby, sluchac jak jej ego sie mota , jak bije piane, albo puszy..a w myslach powtarzam „przepraszam, wybacz mi dziekuje, kocham cię” ..przestałam oceniać..stalam sie obserwatorem.. mysle ,ze to taki sposob, by zagadac swoje ego hehe, nie dac mu się wkręcić..

    7. Sylwia 26 lutego 2017 o 19:15

      Pepsi, pomóż mi proszę rozwiać moją niepewność, co do przyjmowanych przeze mnie suplementów. 1) Biorę 2 miesiące Twoją sprirulinkę i chlorellę – po 5g każdej, więc powinnam się już oczyścić z toksyn. Czy teraz odstawić je i przejść na 4 green? Jak długą zrobić ewentualnie przerwę? 2) Czy przy 4 greenie brać b comleks? 🙂

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 19:56

        Możesz brać i 4 greens i B complex. Nie ma potrzeby robić przerwy z zielonkami, to są pokarmy, ale możesz właśnie sobie zmieniać, momentem do zastanowienia się jest wysoki poziom żelaza, bo są to pokarmy, które podobnie jak podroby, żółtka, czy wątroba, dostarczają go sporo.

    8. asiuli 26 lutego 2017 o 19:27

      Dzięki Pepsi za wpis. Jest super. Ja właśnie zauważałam i nadal zauważam w sobie wieeelkie duchowe ego jak zaczęłam wchodzić na drogę świadomości i bardzo ciężko było mi to przyznać. Z jakiegoś powodu też spotykałam ludzi, którzy non stop „gadali”, potrzebowali być wysłuchani, albo wyżywali się na mnie i swoje frustracje. Droga akceptacji nie jest łatwa, bo trzeba zaakceptować swoje słabości… i nauczyć się kochać siebie i innych. Ja mam problem ze znalezieniem granicy, na ile mam pozwolić innym „krzyczeć na mnie”, i zachowywać spokój . Gdzie buntuje się w sobie bo to smutne że ktoś tak cierpi i wyżywa się na innych, ale nie chce się godzić na takie traktowanie mnie… Ale znowu to ego- traktowanie mnie. Bo to chyba wyłania się potrzeba akceptacji mojej duszy i siebie samej, której sobie nie daję. hmm.Ale gdzie jest granica? Jak zachować się dojrzale i powiedzieć dość? Nie chcę pozwolić emocjom mną rządzić, ale znowu wierzę, że z jakiegoś powodu spotykam takie zachowania. Ufff. Akceptacja. Kończy się na tym, że wybucham płaczem w samotności i przechodzi:)

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 19:52

        jak zmienisz programy na swój temat, zaczniesz oddychać, nie będziesz wchodzić w takie rozkminy, przestaną krzyczeć, albo się zmienią, albo znikną z Twojego otoczenia, to Twój konstrukt myślowy

    9. Carrie 26 lutego 2017 o 21:32

      Z życia Carrie :

      Gdy z moja Sis byłyśmy dużo mniejsze wpadłyśmy na pomysł akcji „Dobro powraca.” Wybrałysmy na początek 2 najbardziej upiorne sąsiadki i uparcie na ich widok rozpromieniałysmy się (ja wcześniej widziałam słoik nutelli żeby uczucie rozpromienienia było autentyczne) i z największymi uśmiechami mówiłysmy im Dzień dobry nie oczekujac na jakąkolwiek reakcję…Po jakichś 3 tygodniach stał się cud-Panie rozpromieniały się na nasz widok i do dziś sa świetnymi sąsiadkami.

      Konklużyn-nutella w naszym życiu przestała być do czegokolwiek potrzebna i opuściła nas.

      Owocki dla Wszystkich 🙂

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 23:20

        śliczna historia 🙂

      2. Niki 10 lipca 2017 o 16:08

        Rozpromieniłam się aż <3 😉 tak, to działa, prawo wzajemności, uśmiech, lustro, wyrobiłyście też w nich nowy nawyk (i nowy wzorzec) spoglądania w to lustro i podawania dalej

    10. asiuli 26 lutego 2017 o 21:36

      <3

    11. maartiina 26 lutego 2017 o 22:14

      Są tacy ludzie, którzy jak złośliwe satelity krążą wokół nas i jak się nie wykrzyczą to nie będą sobą. Zignorowanie i zmilczenie jest fajne, bo wtedy ta agresywna słownie osoba może lepiej słyszeć siebie i to co mówi. A jej ostatnie słowo będzie wybrzmiewać w ciszy i w końcu jak bumerang wróci do nadawcy. Na szczęście już tego nie muszę praktykować, bo pozbyłam się toksycznej osoby z mojego życia, ale nauczyłam się radzić sobie ze złością pochodzącą od innych.

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 23:18

        złość nie pochodzi od innych i nie ma toksycznych osób, tylko Ty możesz się zatruwać

    12. Yoj 26 lutego 2017 o 22:21

      Taaak
      Pepsi dziękuję za ten wpis. Teraz widzę ze mojego ego tez wymyślił o ze jestem lepsza np of wiecznie narzekają cej ciotki. .. otworzyłas mi oczy. Obie -ja i ciotka żyjemy w strachu. Matrix jest wszędzie…

      1. Bubus 27 lutego 2017 o 09:18

        No ale jak to jest Pepsi? Przecież sama napisałaś, że usuwasz komentarze ludzi, którzy trują jadem, próbują zakłócić spokój, że czasem potrzebujesz czasu, żeby ‚dojść do siebie” po spotkaniu z takimi osobami. Pomóż mi to zrozumieć…. nie ma takich osób? To wszystko nasza projekcja? Nie ma np. mężów, którzy biją swoje żony? Czy pozostałe siniaki to również projekcja ego? Ja wiem, że każdy jest doskonały, w każdym siedzi Budda ale… ten Budda siedzi w ciele, który posiada umysł, a to umysł rządzi osobą, która nie ma pojęcia o świadomość. Nie tak jest? …kiedyś też napisałaś, że mężczyzna pokocha kobietę jeśli ta całkowicie odpuści. Ale co to znaczy? Przestanie kochać (o ile się da), odejdzie, zacznie olewać? Gdzie są granice? Czy w ogóle są?
        Pepsi, to co piszesz trafia… masz piękną duszę… ale oświeć mnie jeszcze trochę, proszę <3

        1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 19:28

          To dawne dzieje, każdy dzień niesie zmiany, dzisiaj zapomniałam o zapowiedzianej kontroli z urzędu, dawniej nie myślałabym o niczym innym. U dentysty przysnęłam, coś takiego nie wydarzyło mi się nigdy wcześniej 🙂
          Komentarze niemiłe, jadowite po co miałyby zostać zamieszczone na tym fajnym blogu? Nawet to nie ja je czytam, jest osoba, która takie rzeczy czyści.

          Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak miłość wieczna, ponieważ nie można odnosić się do przyszłości, która nie istnieje. Owszem po przebudzeniu zaczynasz wielbić wszystkie istoty, ale niekoniecznie to o to chodzi kobiecie. Kobieta, która jest z mężczyzną, który ją bije w jakiś sposób godzi się na to doświadczenie, ba, ona wewnętrznie uważa, że zasługuje na bicie, to jest ogólny syndrom takich żon. Wiedzą o tym nawet psychologowie. Jeśli taka kobieta jest z mężczyzną, który ją bije oznacza to że zatraciła instynkt samozachowawczy, czyli jest nieświadoma. Ktoś zapytał Tollego, jak to Tolle, lęk jest przecież potrzebny, bo bojąc się nie wsadzasz ręki w ogień, na to Tolle odpowiedział, że to nie lęk cię od tego chroni, tylko świadomość tego co się stanie.
          Kobieta, która odpuszcza, to kobieta, która zaczyna interesować się swoim wnętrzem, przestaje wymyślać innych i żyć ich życiem, albo uzależniać się od innych. Wewnątrz każdej kobiety jest jej Istnienie, ale kobiety lubią powierzchowne wzorce. Księży, kościoły, mężów, synów, dzieci generalnie, wszystkich, byle nie pobyć ze sobą. Kobieta to ogromna moc, gdyż bardziej niż mężczyzna obdarzona jest intuicją, gdyż silniej powiązana jest z ziemią.
          Jednak kobiety częściej od mężczyzn są nachalne, napierają, obrażają się, żądają, fochują, tracą swoje zajebiste jestestwo, bo nigdy do niego nie docierają. Statystycznie jest mniej przebudzonych kobiet, chociaż im jest łatwiej się przebudzić.

    13. Yoj 26 lutego 2017 o 22:26

      Pepsi a jak to jest ze współczuciem ? Mam na myśli to ze wszyscy mówią ze to jest dobre itd ale są w moim otoczeniu ludzie którym szczerze z serca -dobrego współczuję . Tylko ze przez to ja sama niejako gorzej się czuje jak o nich myślę. . Martwię się o nich a przez to sama łapie dołki.
      Nie wiem bo o t ym sądzić. .. pepsi napiszesz mi ze w tu i teraz nie ma rozkminki?…?nie ma myślenia o innych w takim sensie ..?
      Chyba się pogubilam

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2017 o 23:17

        Współczucie to odruch z serca, należy to uszanować na poziomie świadomości, natomiast ego będzie zaraz powiększało z tego ciało bolesne i karmiło je

      2. Bubus 28 lutego 2017 o 09:27

        Właśnie o to mi chodziło. Jesteś Cudowna.. najlepsza!!

    14. Olivka 27 lutego 2017 o 10:36

      Witaj Pepsi. Klasterowe bole glowy u mezczyzny, bardzo silna.Dieta -wszystkozerca, ale wszystkie produkty organic mieso tez.On bierze na to leki, ale te bole powracaja i sa tak silne, ze ja go podziwiam,ze je wytrzymuje, a jednoczesnie czuje sie bezradna, paralizuje mu zawsze te sama strone twarzy, bol jest zawsze ok 20 min i przechodzi a on wraca do zywych jak gdyby nic. Ale tych atakow to czasem ma piec do dziesieciu nawet i przewaznie w nocy..jakies naturalne pomysly?

      1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 19:11

        Gerson leczył z powodzeniem migreny sokami warzywnymi (marchew, dużo soków 2 litry dziennie i świeże) i surową dietą roślinną, niskotłuszczową, kuracja trwa 2 lata, z gotowanych rzeczy, to zupa Hipokratesa, przepis jest na blogu, można wprowadzić ewentualnie chudy kozi twaróg, jednak to raczej byłby hardcore dla Twojego męża, poszukam czegoś

        1. Olivka 27 lutego 2017 o 19:41

          Dziekuje bardzo. Sokuje dla siebie, menus nie bardzo, z marchewki to da rade, bo wszystko inne co blenduje i sokuje to sama pije. Zupe hipokratesa znam, robilam oczywiscie od Ciebie z bloga, dziekuje, bede musiala mu ja zapodac. Faktycznie kozi twarog to bylby hardcore dla niego, jestes skarbnica wiedzy. Dziekuje, ze jeszcze cos poszukasz.

          1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:41

            W pierwszym linku sposoby na ból również.
            Zamów EDTA i potrzebne zioła.

            1. Olivka 28 lutego 2017 o 09:27

              Czy EDTA to na zapobieganie krzepnieciu krwi jest? Jakie ziola?

            2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:34

              EDTA sodowe lub magnezowe (!) to przede wszystkim chelator- terminator dla metali ciężkich (rtęć również),
              ma właściwości przeciwbólowe i wiele innych.

              ”Chelatacja EDTA
              (wersenianem sodowym, wersenianem disodu), czyli pozbycie się metali (ołów, bizmut, chrom, mangan, tal, wanad, ale nie arsen, kadm i rtęć)
              W medycynie akademickiej wersenian disodowo-wapniowy, E385 jest podawany dożylnie.

              Porcja na 4 dni:
              W litrowej butelce rozpuścić 2 g kwasu jabłkowego w ok 0,25 l wody.
              Dosypać tyle sody, by przestała bąblować, czyli zobojętnić odczyn płynu.
              Dodać 2 g wersenianu sodowego i uzupełnić wodę do 1 litra.
              Pić (po szklance) przez 4 dni i potem 3 dni przerwy. Kontynuować przez 2 – 3 miesiące.
              Przed wypiciem nieco ogrzać, aby płyn był letni.
              Gdyby wystąpiły jakieś „efekty”, odczuwalne zaburzenia, to natychmiast suplementujemy wapń i potas.
              Pić na pusty żołądek, czyli min. 2 godz. po posiłku i nie jeść do 1 godz. po.
              Koniecznie bierzemy magnez i potas.
              Wszystkie witaminy, suplementy i lekarstwa bierzemy PO chelatacji.

              zwykłą chelatacją wspomagamy kapsułką NAC, zwykle ma 600 mg.”

              W Polsce przeprowadza się chelatacje dozylne.
              Dr Gary Gordon (”król” chelatacji z USA) poleca chelatację doustną.

            3. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:36

              Tak, EDTA oczyszcza krew (zawały, udary, zatrucia polekowe, pochemioterapeutyczne.
              Tiosiarczan sodu również (dr Sircus)

        2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:44

          Dobry pomysł + alkalizacja sodą i cytrynianem potasu:
          http://www.health-science-spirit.com/alkalizing.htm

          Zawsze przy bólu strzał alkaliczny na poczatek!
          Przy takich migrenach inwazja grzybicza niewykluczona

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:39

        Co jest w skłądzie tych ”leków”?
        Trzeba kompleksowo oczyścić organizm:
        http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

        Przyczyn moze być kilka, od toksyn-metali po pasożyty.
        http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

        1. Olivka 28 lutego 2017 o 09:08

          Te leki to imigram podobno specjalne na klasterowy ból.Sprobujemy alkalizacji soda, i zrobie herbate od pepsi na pasozyty, dziekuje za porady, no wlasnie zamawiam pare rzeczy od pepsi ze sklepu i wit c tez to bedzie zapodawanie, a tak w ogole to ciekawe jaka przyczyna takich boli…

          1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:39

            Przy tych klasterowych oprócz edta i tiosiarczanu pomyślałem też o kwasie jabłkowym, chyba było wyżej.
            Jeżeli to bóle gzrybicze-mykoplasmowe boraks moze poprawic błyskawicznie sytuację, ale
            powoli i z godnie z protokołem:

            http://www.pepsieliot.com/sok-leczacy-zapalenia-w-tym-stawow-oraz-dlaczego-boraksowi-mowimy-nie/

            Herbatki krzemowe, kąpiele wskazane;
            http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

          2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:45

            pOczytaj to wszystko na spokojnie i zrób sprytny plan, zaczynamy od oczyszczenia ziołowego jelit, nerek
            (herbata nerkowa, alkalizacji i nawodnienia! – woda z solą kamienną, poczytaj o hydratacji Siemionowej,
            chyba podawałem.

            Najpierw podstawy, potem cała reszta i suple.
            Żeby cokolwiek wydalić musisz udrożnić kanały oczyszczania: jelita (biegunki również), nerki, wątroba – FILTRY główne.

            1. Olivka 28 lutego 2017 o 12:44

              Wow, dzieki wielkie,

            2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 13:06

              Musisz wiedzieć co robisz i po co to robisz.
              Jest to obszerny bardzo temat, ale nie ma innej drogi.

    15. Olivka 27 lutego 2017 o 19:57

      Pepsi, a moze jakis wiekszy wpis na temat klasterowych bolow, bo to troszke inne niz migrena. Klasterowy ból głowy (zespół Hortona)napad bólu pojawia się nagle (bez żadnych objawów przepowiadających), osiągając maksymalne natężenie w ciągu około 5 minut i utrzymuje się średnio 15-20 minut, rzadziej do 2 godzin. W ciągu doby pojawia się 3-8 takich napadów bólowych.Ty to wiesz,ze to co innego niz migrena, ale wiele ludzi nie. Moze jakies twoje suple, ale to by musial zrobic badania wczesniej. Sama niewiem, ciezko jest gdy te ataki powracaja.. Dziekuje Ci kochana 🙂

      1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 22:07

        pomyślę, ściskam 🙂

        1. Olivka 27 lutego 2017 o 22:12

          🙂

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 01:47

        Kazdy ból ma swoją przyczynę.

    16. Wodnik 27 lutego 2017 o 21:32

      Pepsi – myślę, że temat podkrążonych oczu można by ubrać w jakiś króki wpis na blogu. Dużo osób się o to pyta, jest mnóstwo wątków na ten temat. Jakby nieco rozwinąć Twoją odpowiedź jaką udzieliłaś dari, to już byłby prawie że gotowy wpis 😉 – do Twojego cennego komentarza nie wszyscy dotrą… a osobny wpis (URL_ crawler Google czy coś tam sobie zassie i zostanie dla potomnych.

      Ale wracając do Matrixu i ego.

      To niestety nie jest takie proste, że wszystko siedzi w naszej głowie i wszystkiego winne nasze ego, nasze myśli i nasz dialog.
      Czynniki zewnętrzne jak najbardziej również mają wpływ na nasze funkcjonowanie.

      Piszesz, że bite żony wewnętrznie czują, że na to zasługują…
      A np. skatowany 2-latek? Czy dwu-miesięczny dzidziuś? Również wewnętrznie czuł, że na to zasługuje? Gdzie jest ta granica?
      Albo więźniowie Auschwitz – też źle się czuli w obozach tylko dlatego, że wszyscy mieli przerośnięte ego?

      Toksyczne otoczenie i złe warunki mają na nas wpływ. I czy to będzie toksyczna teściowa, czy smog na Śląsku, czy promieniowanie rakotwórcze po awarii elektrowni jądrowej – to będzie miało na nas wpływ, niezależnie od rozmiarów naszego ego i wyzerowania umysłu.

      Ostatnio dość często oceniasz ego czytelników i czytelniczek… może warto sie zastanowić, czy nie napędza tego Twoje własne ego 😉 … aż zacytuje fragment:

      „Twoje ego ma się wciąż całkiem dobrze, teraz sobie ubzdurało, że wszyscy wokół Ciebie przy stole to puści, egotyczni, ciemniacy, którzy źle robią Tobie. Ale to Ty sama źle robisz sobie. Szukasz nie tam, gdzie siedzi rozwiązanie.”

      Równie dobrze może to się tyczyć ego czytelniczki, jak i Twojego czy mojego 😉

      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      Wodnik.

      1. Pepsi Eliot 27 lutego 2017 o 21:57

        Gdyby dziecko ugryzł krokodyl, byłaby to sytuacja tragiczna, ale nie tak straszna, jak to, że zrobił to ojciec. Ludzie mordują ludzi. Niejeden dobry ojciec zakatował innego człowieka. W XX wieku wymordowano w straszny sposób 100 milionów ludzi. To jest matrix. Nie można podchodzić tak dosłownie. Oczywiście, że dziecko nie ma ego i to nie jest jego program, ale w dziecku jest nieśmiertelna istota, która być może w tym wcieleniu potrzebowała doświadczyć takiego piekła. To dziecko, jest takim samym Buddą, jak jego oprawca. Wróci w nowym wcieleniu i będzie zdobywało inne doświadczenie, aż zacznie wibrować bardzo wysoko i się przebudzi już na zawsze, i nie będzie już wracało na ziemię. to nie jest do gadania w taki rozumowy sposób. Odpowiedź na te smutne pytania jest wewnątrz nas. Z kolei matka dziecka jest dorosła, ma dorosłe ego i może się świadomie przebudzić. Dzieci bywa, że sie budzą i są wtedy takie cudownie śmieszne, bo ich umysły są nadal niedojrzałe, nie mają jeszcze tak rozwiniętego IQ.

        1. Biopomodore 28 lutego 2017 o 03:28

          cudownie śmieszna i szczęśliwa taka jest moja córeczka.
          owocek

          1. Akmaral 28 lutego 2017 o 14:20

            /…/ale w dziecku jest nieśmiertelna istota, która być może w tym wcieleniu potrzebowała takiego piekła

            Pepsi, nie ma w tym żadnej logiki.Reinkarnacja zakłada, że kiedy ktoś umiera, to jego dusza, jego „własna jażń” przechodzi do lepszego życia, gdy żył dobrze, ale może też przejść w zwierzę, gdy czynił więcej złego niż dobrego. Przy każdym odrodzeniu dana jednostka wraca do tego samego świata, gdzie znosi dalsze cierpienia, a w końcu umiera. Ten cykl odrodzeń w zasadzie trwa w nieskończonoiść. Jedynym wyjściem jest stłumienie w sobie pragnienia wszystkiego, co może być przyjemne dla zmysłów. Czyli życie pozbawione świadomości.

            Skąd wiesz, że to prawda? Naprawdę to do ciebie przemawia?

    17. POL 1 marca 2017 o 11:57

      Parę lat temu przyglądałam się temu blogowi i wydaje mi się teraz jakby 3 lub 4 różne osoby je pisały.. nie bardzo mi przypominasz tę Kaśkę w trampkach i podartych spodniach z ukrytą twarzą we włosach..Nareszcie widzę Twoją twarz a i pewnie jest tych twarzy trochę więcej… 😉
      Zmieniasz się ale i też prawie wszyscy wokół się zmieniają i nie koniecznie muszą iść tą samą drogą i czytać te same książki…oglądać te same filmy czy też żyć tym samym życiem.
      Nie wierzę w reinkarnację jak i też uważam, że niekoniecznie wszyscy muszą wierzyć w to co ja.. Nie pytam się mojego ego DLaczego… bo po prostu mi szkoda na to czasu.. ani też nie nadaję mu tak wielkiego znaczenia. Nie oglądam telewizji ale jeśli.. to staram się być obserwatorem w momencie kiedy czuję ,że to prowokuje we mnie niepokój lub gniew czy strach rozumiem, że ja tej WOJNY nie nie wygram.. a oglądając i słuchając tych historii je tylko zasilam i pozbawiam się siły… czuję bezradność.
      Obserwatorem może też być lekarz, strażak czy też policjant ale nie może uczestniczyć emocjonalnie w żadnej historii bo nie będzie w stanie bezradności nikomu pomóc..
      Moim zadaniem jest dbać o siebie i moje samopoczucie i nie wchodzić w historię innych bez zaproszenia i jeśli ktoś się z tym zaproszeniem pojawi to po prostu starać się być dobrym, kochającym człowiekiem a co można oferować innym jeśli nie znajdziesz tego w nas.. z pustego nie nalejesz..
      Nie sądzę by moje rozpatrywania, ocena sytuacji rodziny dysfunkcyjnej mordującej dzieci w tym pomogła.. Mogę zastanowić się jakie korzyści z tego przykrego doświadczenia należy wyciągnąć dla siebie, dla innych, dla świata.
      Rozgrzebują gówno zawsze śmierdzi nawet wtedy jeśli szukamy zbawienia w ponownej reinkarnacji…Jest to ciągła zabawa w kategorii kary i nagrody gdzie kat zamienia się w ofiarę a ofiara w kata.
      Biorąc pod uwagę,że tak naprawdę dysponujemy świadomością zaledwie w 5% procentach a pozostałość aż 95% jest schowana w podświadomości.. i działamy często jak automaty z poziomu programów których nie znamy. W mojej opinii, wydaje mi się ,że nie ma innej możliwości jak przyjęcie 100% odpowiedzialności za swoje życie i jestem przekonana że właśnie tak tworzymy nasz świat.. Dzieląc się miłością, dobrocią, wyrozumiałością, radością i harmonią, dzielimy się również pokojem/szczęściem. Te narzędzia są w nas i niekoniecznie trzeba szukać odpowiedzi na pytanie skąd one się tam wzięły, szkoda czasu…. Im więcej czasu poświęcimy SOBIE tym większy zakreślimy krąg miłości będzie wokół nas i naszych bliskich… A uczucie jedności, zjednoczenie ze źródłem, wszechświatem będzie płynąć w matrix…

    18. annamini 6 marca 2017 o 20:16

      Czyli jak zakochałam się w innym facecie, postanowiłam zostawić męża mam iść w to jak w ognień? nie zastanawiać się: a może jednak powinnam wócić, nie rozwodzić się, żeby dzieciom nie mieszać w głowach etc etc, mąż w gruncie rzeczy dobry chłop, troche dużo pije i od kurw wyzywa ale byśmy na to jakoś poradzili. Takie myśli precz tak, powiedzieć mu, że kocham innego i niech całe miasto się dowie jaka jestem ;D

    19. Argumental 9 marca 2017 o 17:49

      Witaj. Zgrabnie obnażyłaś ego (to duchowe też). Kiedy pojawia się u mnie irytacja lub wywyższam się, to zawsze pomaga mi „wejście” w buty osób, które wywołują u mnie takie reakcje (tak, wiem, że to ja sam). 😉 Spoglądam na nich jak na „Bogów” i „Buddów” jak to nazywasz, czyli dostrzegam w nich podobne dusze do mojej i autentycznie im współczuję, że muszą się wyczerpywać w pogoni za czymś, co jest niewymierne, czyli poczuciem własnej wartości. Znam ten stan.

      Niska samoocena zawsze wynika z braku i zawsze z braku miłości. Prowadzi to do nieustającego poszukiwania źródła, które mogłoby ten brak zaspokoić. Ten brak wytwarza… ego i kółko się zamyka. 😉 Akceptacja siebie, takim, jakim się jest oraz stanu, w jakim się znajdujesz pozwala na zaprzestanie poszukiwań i jest szansą na osiągnięcie wewnętrznego spokoju. To samo tyczy się „świata zewnętrznego”, czyli pozwolenia mu na swobodne przejawianie się. Jest przecież naszą projekcją. Tyle trików w tym Matriksie. 😉 Pozdrowienia.

    20. Grześ 15 marca 2017 o 08:46

      Dobry artykuł. To motywuje do dalszej pracy nad sobą. Dziękuję.

      1. Pepsi Eliot 15 marca 2017 o 08:47

        dziękuję Grzesiu

    21. Kasia 10 lipca 2017 o 10:39

      Dziękuje Pepsi za ten artykul. Jakis czas temu tez zlapalam siebie/swoje ego na takich rozkminach i znalazlam odpowiedz taka, jaka Ty dajesz tutaj. I ciesze sie ta chwila 😉
      Prosze pomóź mi tylko w jednym bo to mnie akurat przerasta – jak poradzic sobie z choroba dziecka? Pozbylam sie juz wielu lekow, ale kazda kolejna wizyta na neurologii w Prokocimiu karmi do granic mozliwosci moje ego i caly matrix wszechświata…

    22. Kaligaje 10 lipca 2017 o 11:11

      Pepsi, dzięki Tobie zmieniłam nastawienie, nie irytuję się już, gdy mama do mnie dzwoni, staram się słuchać bez oceniania jej. Powoli mi to wychodzi. Natomiast ciężko mi przeboleć, gdy robi pranie mózgu mojemu dziecku. Mam je tak po prostu zostawić losowi, tudzież mojej mamie? moja córka jest biedna ,bo wszystkim chce dogodzić, ale chyba ma już papkę z mózgu, bo wszyscy dorośli próbują jej wmówić swoje racje, a każdy ma inne poglądy….żal mi mojego dziecka, pewnie w głowce jej się miesza ,bo każdy mówi co innego! Moja mama wpaja jej religię i bierze na msze do kościoła,a tak bardzo chciałam,żeby miała jak najdłużej czysty umysł, by sama się zorientowała, w co wierzy. A tu bach…jest bóg, jest świeta trójca-amen. Albo-my w rodzinie nie jemy mięsa ,a córa pojedzie do ojca ,który jest mięsny i wmawia jej,że musi jeść zwłoki…toż ona zgłupieje! Jak mogę jej pomóc???
      p.s.
      nie wyobrażam sobie komunii…nie chcę,by brała udziału w tym teatrze,ale całą rodzinę mam przeciw sobie…córka też czuje presję. nie wiem, co robić

      1. Pepsi Eliot 10 lipca 2017 o 12:08

        Nic jej nie będzie, wkrótce zacznie sama myśleć. Mnie też babcia brała do kościoła. Po prostu jest jak jest, zaakceptuj. Możesz też zaplanować przeprowadzkę, ale nie ma po co. Nie stwarzaj problemów, matrix i tak zaatakuje twoje dziecko. Niech tylko włączy internet.

        1. Kaligaj 10 lipca 2017 o 12:33

          oj.. zabrzmiało to dość pesymistycznie…czyli mam godzić się na to? ulec rodzinie, bo stanowi większość nawiedzonych katolików? :((((
          przeprowadzić się nie mogę, to fakt…za dużo by się urodziło problemów.

          1. Pepsi Eliot 10 lipca 2017 o 12:35

            nie ma czegoś takiego jak pesymizm, czy optymizm, to Twoja projekcja rzeczywistości. Dziecku nic nie będzie. Lepiej Ty się zastanów w jaki sposób pomóc swojemu dziecku budzić się. Jednak nie na drodze negacji, walki. Po prostu pomagaj jej budzić się, tylko najpierw spróbuj od siebie. Lovciam

    23. Ania 10 lipca 2017 o 11:21

      Pepsi, a co mam zrobić, jeśli mówię facetowi, że chcę się rozstać a on to całkowicie ignoruje? Kilka takich rozmów za nami i nic. Następnego dnia, zachowuje się jakby nic się nie stało… Nie wiem jak zmienić swoje nastawienie, żeby w końcu z tego wyjść. Czytam to, co piszesz, staram się rozumieć, ale nie potrafię tego przełożyć na własne życie i tą sytuację…

      1. Pepsi Eliot 10 lipca 2017 o 11:52

        Co to znaczy, że chcesz się rozstać, a tkwisz w związku? Nie dziwię mu się, że nie reaguje, skoro ciągle jesteś. Jak chcesz się rozstać to po prostu opuszczasz związek. A ponieważ nie dzieje się to z dnia na dzień, wiesz już, gdzie masz iść. Stanie na skrzyżowaniu nikomu jeszcze nie zrobiło dobrze.
        Jest jeszcze opcja, że po prostu chcesz pogadać o rozstaniu, jak to kobiety lubią, i mają w zwyczaju, to nie dziw się, że nie ma reakcji, to nie rezonuje z męską płcią.

        1. Ania 10 lipca 2017 o 12:22

          Wiem co masz na myśli i może trochę w tym racji. Z tym, że poprzednim razem, kiedy próbowałam się rozstać powiedziałam jasno i wprost, że ma tydzień na wyprowadzkę (mieszkanie wynajmuję ja a on mieszka „na doczepkę”), ale tego nie zrobił. Fakt, było to w nerwach. Przy okazji ostatniej rozmowy, w tą sobotę, potwierdziłam w spokojnej już rozmowie, że wtedy mówiłam poważnie, ale on tylko powtarzał, że się nie staram i że powinniśmy zacząć wychodzić do ludzi 😐 Chciałam się rozstać bez awantur, tak, żebyśmy mogli potem normalnie rozmawiać, ale chodzi o to, że on mnie kompletnie nie słucha i nie przyjmuje mojej decyzji. Fakt, przerażało mnie życie w pojedynkę, bo w sumie jestem kompletnie sama w obcym mieście z dala od rodziny i to mogło mnie powstrzymywać przed drastycznymi działaniami. Ale udało mi się w końcu to zaakceptować i nawet zaczęłam się cieszyć z perspektywy nowego początku… Fizycznie nie mogę odejść, bo to on musi się wyprowadzić. A nie chcę go siłą wyrzucać, bo nie chcę tego tak załatwiać. Nasza relacja jest ogólnie bardzo skomplikowana i z historią (11 lat razem, całe szczęście bez ślubu i dzieci) i mam wrażenie, że on po prostu nie chce odpuścić i ciągnąć to na siłę, nie wiem w imię czego… Czy naprawdę wystawienie walizki za drzwi i zmiana zamka to jedyna opcja, skoro już wszystko zostało powiedziane? Już sama nie wiem…

          1. Pepsi Eliot 10 lipca 2017 o 12:27

            wyjedź i poproś, żeby po twoim powrocie go już nie było

            1. Ania 10 lipca 2017 o 12:37

              Ostatecznie jest to jakaś opcja… Dzięki Pepsi, że mi poświęciłaś chwilę swojego cennego czasu.

    24. Anemonne 10 lipca 2017 o 14:49

      Pepsi, Grzegorz mam do Was ogromną prośbę, już wielokrotnie pisałam i pomagaliście mi z moim dwulatkiem. Dostałam przedwczoraj wyniki jego analizy pierwiastkowej włosa i wyglada fatalnie… wszystkie stosunki pierwiastków odwrócone albo zaburzone. Niby dostałam jakąś rozpiskę przykładowej suplementacji ale nic na to nie poradzę że ufam tylko Wam <3 czy jest jakas szansa żebyście spojrzeli na te wyniki? Mam to w pdfie. Mój synek ma sporo problemów zdrowotnych.

      1. grzegorzadam 10 lipca 2017 o 15:30

        Jaki był komentarz i zalecenia laboratorium?

        1. Anemonne 10 lipca 2017 o 17:51

          tak naprawdę ograniczał się do listy suplementów, które można u nich zamówić oraz napisane dlaczego zachwiana równowaga jest zła. Bardzo mi zależny żeby zobaczył to ktoś profesjonalny. Maluszek od niedawna dostaje pół tabletki greensandfruits, ale czuje że działam bez planu i po omacku.

        2. Anemonne 12 lipca 2017 o 01:24

          I co Wy na to? Pepsi? Grzegorz?

          1. grzegorzadam 12 lipca 2017 o 07:51

            Oni są właśnie profesjonalistami, co zalecili konkretnie.?
            Wyników nie znam.

            1. Anemonne 13 lipca 2017 o 10:19

              Grzegorz, zalecili suplementy które sami sprzedają,dlatego wolałabym to skonsultować. Czy mogę do Ciebie wysłać jakoś wyniki?

            2. grzegorzadam 14 lipca 2017 o 07:50

              zalecili suplementy które sami sprzedają,”

              To normalne.. ..
              jakie to suple?
              Tam masz podane nadmiary i niedobory pewnie.

            3. Anemonne 14 lipca 2017 o 10:17

              Grzegorz to że je wypiszę nic ni da jest tam praktycznie wszystko. Moje pytanie, czy ktoś od Was jest w stanie spojrzec na te wyniki i doradzić jak postępować?

            4. grzegorzadam 14 lipca 2017 o 12:01

              Zwyczajowo ten test to około 40 stron tekstu.
              Widzisz z par jakie masz braki i je uzupełniasz.
              Możesz brać suple zalecane albo sama uzupełniać.

              Kto ma to prywatnie analizować, w ramach bloga?

            5. Anemonne 14 lipca 2017 o 14:05

              Nie wiem Grzegorz prawdę mówiąc 🙂 Może to pytanie bardziej do Pepsi:)? Nie prywatnie, nie chce Was przeciążać, może w ramach jakiejś formy zlecenia? Pepsi spotyka się na żywo z ludźmi w Krakowie własnie w takich sprawach więc może droga elektroniczną też można się umówić:)? A może jakaś forma „porady” jako produkt w sklepie online?
              Gdyby chodziło o mnie to bym sobie poeksperymentowała i połykała różne suple, ale to jest dwuletnie dziecko nie chce działać pochopnie. Np. jesli :
              potas +289% ponad normę
              Cynk – 78% poniżej normy
              Magnez – 64% poniżej normy to jak obniżyć potas, czy wystarczy że będzie suplementacja magnezem?

              Za dużo mam pytań zobacz sam:
              http://olmeka.pl/Leo-pierwiastki.jpg

            6. Pepsi Eliot 14 lipca 2017 o 16:32

              suplemnetacja wodą z dobrą solą, sód prawdopodobnie obniży potas. Cynk jest antagonistą miedzi, jeśli badanie jest wiarygodne, oznacza to, wręcz zatrucie miedzią. Czyli dieta wysoko cynkowa, i należy rozważyć suplementację cynkiem. KOniecznie magnez kąpiele nóg, suplementacja doustna chlorku magnezu wg mojego wpisu http://www.pepsieliot.com/jak-po-co-i-ile-brac-magnezu-czyli-mega-wazne-porady-doktora-sircusa/
              Możesz też napisać do Agnieszki Wlazłowskiej, jest pediatrą holistycznym ,współpracuje z nami, w stopce pod jej artykułem masz mejla.

            7. Anemonne 14 lipca 2017 o 22:07

              Dziękuje !!!

    25. Martyna 10 lipca 2017 o 15:37

      Nie jestem do końca pewna czy ten wpis pepsi można odnieść do mojej sytuacji. Ogólnie wierzę w to wszystko co piszesz Pepsi o Osho o czakrach zauważyłam już kiedyś że coś w tym jest. A uwierzyłam już naprawdę przez wuja mojego męża który jest w tym temacie bardzo oczytany, różne cuda wyczynia i miałam okazje dzięki niemu poczuć inny wymiar energii. Ale nie potrafie zastosować tego co on mi przekazał i tego o czyn Ty pepsi piszesz. Generalnie mamy z mężem problem gdyż mieszkamy jeszcze z jego rodzicami. Teściowa nie była zadowolona gdy dowiedziała się że jestem w ciąży (dużo czasu spedzam ze zwierzętami mowe ciała znam bardzo dobrze także w przypadku ludzi). Teraz jest już dziecko i teściowa nam w jej domu nie pomaga, jest burdel, nie ład, jest brzydko urzadzone, mam ogromne problemy żeby się skupić. Ma pretensje ze światła nie zgasilismy , że dziecko płacze, że raz nie posprztalam ze szwagierka pokoju.(bo jeszcze szwagier i szwagierka tu mieszka czyli 7 osób ale tesciu kierowca prawie wogole go nie ma). Głupie teksty od teściowej, nie mamy mozliwosci wyrazenia własnej opinii, tesciowa ma mega ego wg mnie, bo innych to można krytykować tylko jej nie. Mąż powie jej prawdę to się obraza na kazdy sposób broni swojej osoby. Dla mnie atmosfera w tym domu jest okropna, często płacze. Lubiłam tesciowa nim jeszcze tu nie mieszkałam. Ale zorientowalam się ze byłam lubiana przez nia bo robilam u niej w domu co ona chciała. Aktualnie bardzo jej nie znoszę, nie wiem jak sobie z tą sytuacja poradzić, mąż mówi żeby ją ignorować jak głupio gada. Będziemy się wyprowadzać jak skończymy remont domu. Co mamy robić pepsi?

      1. Pepsi Eliot 10 lipca 2017 o 15:59

        okazać wdzięczność teściowej, boście się zwalili ze swoim życiem i potomstwem na jej dom. I oczywiście jak najszybciej się wyprowadzić, cały czas okazując wdzięczność. Patrzeć na nią sercem i też jak na lustro, bo ona jest konstruktem Twojego ego, jesteś wściekłą, nie lubisz jej, czyli zmiana musi nastąpić w Tobie

        1. Martyna 10 lipca 2017 o 16:04

          Dziękuję pepsi, miałam dobre podejrzenia , teraz muszę wprowadzić to w życie. Pozdrawiam

    26. malacza 10 lipca 2017 o 22:21

      „To doświadczenie Cię uczy, gdy zmienisz się ty, zacznie zmieniać się otoczenie. Rezonujemy z wibracjami, na których sami nadajemy.”
      Mam pytanie odnośnie tego co napisałaś, zmieni się otoczenie to, które już jest, czy znajdę nowe „otoczenie”, które rezonuje ze mną?

      I jeszcze jedno, mam w pracy koleżankę, wścibską, złośliwą, przebiegłą. Nie wchodzę z nią w bliższy kontakt ale jakiś muszę mieć, współpracujemy ze sobą. Nie mam ochoty na dyskusję z nią, czy to moje ego się wywyższa? Nie miałam wyjścia, wcześniej rozmawiałyśmy, byłyśmy „bliżej”, ale kiedy zorientowałam się w jej zachowaniu (utopiłaby mnie w łyżce wody) ograniczyłam kontakt do niezbędnego minimum. Jestem ciekawa Twojej opinii. Co byś zrobiła?

      1. Pepsi Eliot 11 lipca 2017 o 07:09

        nie rozkminiaj tego, spójrz na nią nie przez pryzmat swojego ego, tylko sercem. ta koleżanka to też Ty, wszyscy jesteśmy jednością. A jak nie masz ochoty, to w ogóle nie podążaj za tymi myślami o koleżance. Wejdź na wyższe wibracje.

    27. malacza 11 lipca 2017 o 08:19

      Co to znaczy „wejdz na wyzsze wibracje” ? Co powinnam zrobić? Ignorować ją i o tym nie myśleć?

      1. Pepsi Eliot 11 lipca 2017 o 09:50

        wchodź w proste czynności, mów TAK, miło się uśmiechaj, patrz, a tymczasem w sobie głęboko oddychaj, ona nisko wibruje, więc gdy Ty podwyższysz swoje wibracje ona kompletnie nie będzie Cię obchodzić, bo nie będzie z Tobą rezonować. A ona albo się zmieni, albo nie będzie mogła Cię już dotknąć. Na razie piszesz o niej, myślisz,czyli wibrujesz tak nisko jak ona. Wystarczy powiedzieć: TAK i wszystko się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej wróżki. tak działa kosmos 🙂

    28. Kasia 11 lipca 2017 o 08:56

      Jeszcze raz zapytam, bo mój komentarz się nie pojawił.
      Dziękuję Ci Peps za ten artykuł. Właśnie do takich wniosków doszłam, gdy szukałam w sobie odpowiedzi na pytanie, jak radzić sobie z innymi.

      Pozbyłam się już wielu lęków, ale sytuacja sprawia, że często odwiedzam oddział neurologii w Prokocimiu i tam boję się wszystkiego. Proszę Cię o podpowiedz. Dzięki

    29. malacza 11 lipca 2017 o 11:50

      Dzięki, rozumiem. Buziaki ślę….

    30. Beata Nowicka 15 lipca 2017 o 15:43

      Droga Pepsi czy mogłabyś pomóc zinterpretować moje wyniki. Jestem 5 lat po nowotworze piersi. Teraz zdrowa wegetarianka, z przewagą surowego. Jem tylko jajka bardzo rzadko jogurt kozi. Żadnych ryb
      Czasem robię badania kontrolne, chociaż zalecono częściej i oczywiście z mammografią co pół rok. Odmówiłam mammografii a badania robię rzadko.

      Suplementuje się K2 + D3
      Bcomplex naprzemiennie z Greens&Fruts + kwas foliowy
      Wit E 1X 400
      Beta caroten 15 mg
      Cynk i selen G&G
      Omega 3 tez od ciebie
      Chlorellla, spirulina
      Q10 1×100
      Kwas R-Alpha liphonowy 1x200mg
      Wit C 5-10 g dziennie
      Chlorek magnezu 5g
      MSM 5g
      Jod – płyn Lugola 5 kropelek dziennie
      Korzeń Macy
      Poniewarz test na zakwaszenie żoładka wypadł kiepsko I mimo zakwaszania octem jabłkowym niewiele sie poprawiło zaczełam zażywać Betaine HCL

      Wybieram się do Polski w Sierpniu i bardzo liczę na możliwość spotkania z Tobą na konsultacji. Już się cieszę. Pepsi jesteś moim przewodnikiem w świecie zawiłości zdrowotnych i duchowych. A ten artykuł jest dla mnie jak na życzenie. Zmagam się z małym ale jakże podstępnym ego.
      Ściskam mocno

      Leucocytes ………………………….. 2 600 /µL
      Hématies ……………………………. 3 710 000 /µL
      Hémoglobine ……………………….. 12,3 g/dL
      Hématocrite ………………………… 35,8 %
      V.G.M. ………………………………. 96,5 fL
      T.C.M.H ………………………………. 33,2 pg/cel
      C.C.M.H………………………………. 34,4 g/dL

      Polynucléaires neutrophiles……………33,1 % Soit: 861 /µL
      Polynucléaires éosinophiles………………2,7 % Soit: 70 /µL
      Polynucléaires basophiles ………………..1,9 % Soit: 49 /µL
      Lymphocytes …………………………………51,9 % Soit: 1 349 /µL
      Monocytes …………………………………….10,4 % Soit: 270 /µL

      Fibrinogène …………………………………. 2,85 g/L

      Vitamine D (25 OH D)…………………….. 98,4 ng/mL
      Ferritine …………………………………….. 32 ng/m
      Transaminases ASAT (S.G.O.T )…………… 25 U/L
      Transaminases ALAT (S.G.P.T )…………….. 16 U/L
      Protéine C réactive ………………………… <0.3 mg/L

      Folates (vitamine B9) ………………………. 29,4 ng/m……66,7 nmol/L
      Vitamine B12 ………………………………… 553 pg/mL …….408 pmol/L

      Triiodothyronine libre (T3L) ……………… 2,68 pg/mL…….. 4,1 pmol/L
      *Thyroxine libre (T4L) ……………………… 1,00 ng/dL …….. 13 pmol/L
      T.S.H. Ultra-sensible ……………………… 2,20 mUI/

      Leucocytes ………………………………… 1 000 /mL
      Hématies ………………………………….. 4 000 /mL

      Pewnie powinnam zrobić jeszcze potas i magnes. Podpowiedz mi proszę co jeszcze powinnam zrobić.
      USG wątroby mam dobre,

    Dodaj komentarz