logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
179 online
52 935 897

nowelogo

TWÓJ SKLEP ZE ZDROWIEM

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Organizacja pracy blogera chcącego dobrze zarabiać w matrixie

maxresdefault

Organizacja pracy blogera chcącego dobrze zarabiać w matrixie

Komć
Droga Pepsi, ja tak trochę nie na temat, ale jestem bardzo ciekawa, jak organizujesz sobie czas codzienny i jakie masz rady odnośnie tego? Jak znajdujesz czas na gromadzenie materiałów, tworzenie dobrych i przemyślanych wpisów, treningi, inne codziennie aktywności, znajomych, jakieś rozrywki i inne prace?

Czy mogłabym liczyć na jakiś krótki wpis o tym jak się dobrze organizować, nie marnować czasu, zdążyć z wieloma rzeczami?

Yyy … Kochana

W zeszłym roku walnęło we mnie, jak strzała, jak dźgnięcie prawdy: oświecenie. Nie, że tak jak u Tollego, nie żeby zaraz ego zniknęło i ogarnęła mnie błogość i miłość. Wręcz przeciwnie, gdyż ego wkrótce zaczęło mnie straszyć:

– A co Pepsi z Twoją słynną produktywnością? Jak to wszystko pogodzisz? Własne „na zapalenie płuc”, pośpiech, szaleńcze tempo, żywioły, obecnie w kontraście z przemiłym żywotem obserwatora w stanie zero? Jak dasz radę Pepsi?

wlosy

Do tego ego zwane Ziutą podpowiadało mi:

– Po co ci to dziewucho? Budź się, to jasne, bo nie ma innej drogi nawet tylko po przebłysku oświecenia, ale nie pisz o tym na blogu. Spadnie ci oglądalność, ludzie będą się stukać w głowę. Pepsi nie szalej, zrazisz nawet ateistów, sceptyków, stoików, być może jeszcze agnostycy odejdą, nie mówiąc o wierzących, czy materialistach.

Duchowość to jakaś masakra na tym blogu, idź się Pepsi najedz szaleju. Tak twierdziła Ziuta (dla nieznających mojego wpisu o Ziucie, czyli ego odsyłam)

Zaryzykowałam jednak, bo nie mogło być inaczej.

Bloger nie może oderwać się od siebie

Bloger to nie dziennikarz, bloger to bloger. Gdy nie będzie Ciebie na blogu, nikt na niego nie wejdzie.

Przy okazji podstawowa zasada dobrego blogera:

Musisz być na blogu, ale blog nie jest pisany dla Ciebie

Jasne?

Jakby blog był dla Ciebie, to pisałabyś pamiętnik w domu i kładła go do pudełka pod łóżkiem.

Co było a nie jest nie wpisuje się w rejestr, więc opowiem Ci jak wygląda moja produktywność obecnie, tym bardziej, że okazuje się, że jest to teraz łatwiejsze, bo wielu rzeczy nie planuję, a po prostu sie dzieją sie. Dni różnią się od siebie, ale ten rozkład poniżej zdarza się dość często.

Godzina 6 (czas zimowy, lub 5 czas letni) pobudka, ale Ty dopasuj rzecz do siebie

Budzę się w ciele, a nie w głowie

Co to oznacza?

Gdy budzi Cię jakaś smutna myśl, albo dyskomfort psychiczny, albo strach, natychmiast (jeszcze w łóżku) schodź do swojego ciała. Skup się na ciele, powoli przechodź po kolei od stóp do głowy. Poczuj swoje ręce. Ciało uwielbia Twoją uwagę. Nie podążaj za niepokojącymi myślami, bądź obserwatorem ciała. Po czym wstań.

Wieczorem wszystko starannie ogarnęłaś medytacyjnym sprzątaniem, więc wstajesz do idealnego porządku, masz zero chaosu w kuchni (w tym na podłodze), oraz na biurku.

Jeszcze wieczorem przygotowujesz na blacie kuchennym wodę (też dla współmieszkańców), obok kładziesz cytrynę już umytą, i nożyk, oraz szklaną wyciskarkę do cytryn. Wszystko ustawiasz równo i starannie, medytacyjnie.

tybet

Tak naprawdę to jednak 3 rytuał tybetański:)

Teraz zrób sobie litr wody z cytryną do picia i zacznij rytuały tybetańskie, które wykonane nawet bardzo starannie nie zajmują więcej niż 12 minut, a nawet krócej. Gdy masz czas idziesz jeszcze na trening, gdy nie masz czasu, pozostajesz tylko przy rytuałach (niekiedy tylko biegam 40 minut).

img_0956

 Niebo gdy kończę trening o tej porze roku, czyli świt

Potem ciepły prysznic, bio olej kokosowy na ciało, olej kokosowy z sodą jako pasta do zębów, olej kokosowy z mniejszą ilością sody jako dezodorant, a na twarz woda mineralna, potem olej kokosowy, a na to – dobry, organiczny krem odpowiedni dla Twojej skóry. Na moją, czarna rukiew działa. Teraz szybko wskakuję w miękki dresik.

Podkład muzyczny w łazience: śpiewam bez słów, coś jak murmurando, głos ludzki czyni cuda (cudna Nelly Radawnowska się kłania).

Pomimo tego, że muzyka zapisana cyfrowo zawsze pochodzi z matrixu i nie leczy, to przy rytuałach tybetańskich puszczam pitolenie ZEN, a niekiedy szum morza. Na wakacjach rytuały robisz zawsze na plaży.

img_0462

Nudne jak flaki z olejem Bibione, ale do rannego trenowania bardzo przydatne

6.30 – 7 (uwaga, te godziny są zupełnie orientacyjne, bo nic nie musisz)

Rozpoczynam pracę, która (zabrzmi to zbyt pięknie) jest moją pasją.

Nigdy nie zaczynam dnia od czytania mejli, przeglądania Facebooka, czy od komentarzy na blogu, bo to oznaczałoby, że wciąga mnie cudzy świat. Najpierw ładuję własne baterie. Szukam tematu na wpis (nie mam wcześniej przygotowanych wpisów, jak często robią blogerzy, ale mam notatniki z masą zajawek, bo wszystkie pomysły/inspiracje w ciągu dnia zapisuję, lub rysuję – kiedyś na papierze, obecnie na iPodzie pro).

img_0924

Dzięki temu urządzeniu i genialnemu programowi Procreate jestem w stanie rysować wszędzie i zaraz mieć obrazki w komputerze

Korzystam z jednego z tych organizerów, każdy fajny:

https://www.omnigroup.com/omnifocus
https://www.wunderlist.com (free)
https://nozbe.com/pl
https://culturedcode.com/things/
http://www.2doapp.com
https://evernote.com (free)

Teraz z kubkiem gorącej zielonej herbaty koreańskiej bio Sencha Seyak  (tylko taką piję) przeglądam strony w Internecie (raczej nigdy polskie), które lubię i podglądam co się dzieje, albo zaglądam do moich notatek. Rodzi się kreacja, czyli pomysł na pierwszy post.

Następnie otwieram bloga, sprawdzam komentarze, odpisuję i zdarza się, tak jak dzisiaj pod wpływem komentarza, że mam ochotę napisać inny post niż zaplanowałam wcześniej. Niekiedy wrzucam dwa posty. Moim celem jest stworzenie dużej Blogo-gazety ze świetnymi blogerami (dziennikarzami).

rp_pepsi_pisze_bloga-1001x1024.jpg

Uwaga, piszę posta

Na ten moment, świat wokół mnie znika, zapominam o wszystkim co nie jest pisaniem, piszę sercem, dlatego czasami płaczę podczas pisania. Tak jak teraz. Nie wiem nawet dlaczego. Wydało się więc, dostajecie posty przesiąknięte miłością, a nie smutkiem. Jeżeli piszę jakąś kontrowersję, to w danej chwili jest to konieczność medytacyjna. Mam silną potrzebę napisania tego co czuję, ale nieemocjonalnie, tylko z serca. Potem wybieram zdjęcia, lub rysunki. Rysuję w wolnych chwilach, dla zabawy, nawet w restauracji. Nie mam jakichś określonych godzin.

Co mniej więcej godzinę odchodzę od kompa i wykonuję 10 kangurków, albo kładę się na plecach na podłodze, po czym wstaję na baczność (najlepiej bez podparcia rękami, ja się raczej podpieram jedną) i tak szybko 10 razy i wracam do kompa. Robię to dla limfy. Tak chce moje ciało.

Teraz jest 1o

Potem zaczynają się prace redakcyjne, wybieranie zdjęć, wstawianie posta – to niestety długo trwa, i tutaj śmiało możesz wziąć kogoś do pomocy. Post nie musi ukazać się odrazu, ale jest już gotowy, a godzina wejścia na bloga zaplanowana.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pora na ogromne witariańskie śniadanie. Najpierw tona zieleniny, cały seler naciowy z łyżeczką 4 Greensa z wodą i to do blendera, wypijam z zatkanym nosem. G. o dziwo lubi. Nie, nie delektuję się, nie, nie rozcieram na języku podkręcając enzymy, nie. Dopiero w następnej kolejności szejk przepyszny, zero 4 Greensa w nim, czyli banany (dużo), ananasy (dużo), albo mango (dużo) i jarmuż, albo pietrucha nać. Po 4 szklanice na łebka.

img_0743

Banany, ananas, mango idą do blendera, umyty i dobrze osuszony jarmuż czeka w lodówce

Godzina 11 – 12

Mejle i w zależności od ilości czasu odpowiadam zwykle na najstarsze. Czasami dla przekory odpowiadam na 3 z samej góry. Niekiedy odpowiadam na mejle przez wiele godzin bez przerwy, zwykle w podróży, gdy jest ciemno za oknem. Gdy jest jasno zachwycam się światem.

Gdy widzę, że jakaś odpowiedź bardziej siedzi w strefie geniuszu Grzegorzadama niż mojej, wysyłam do niego zapytanie o ten konkretny problem. Mejl ma zawsze tytuł dotyczący schorzenia i wieku, oraz płci osoby, potem łatwiej można z takich mejli korzystać wielokrotnie, pomagając innym ludziom, bo bardzo często powtarzają się problemy zdrowotne.

Duchowość uwielbia takie porządki

img_0629

Wszystko wokół zaczyna działać lepiej, bardziej harmonicznie.

Idzie ku 5D.

Znacznie mniej matrixu. Będąc w takim funkcjonalnym spokoju łatwiej dostrzegasz, jak bardzo Wszechświat Ci sprzyja. Ciągle pojawiają się zajebiste oferty życia. A to piękny widok, a to ptak zaśpiewa, a to dziecko powie coś śmiesznego.

rp_ja-i-gondola-1024x768.jpg

Wdzięczna jestem. Kłaniam się nisko moim Czytelnikom. Kłaniam się nisko Tobie. Nie oceniam Cię. Jestem wdzięczna nawet hejterom, bo widzę jaśniej, jak działa matrix. Kłaniam się nisko wszystkim wokół. Odkąd przestałam oceniać sąsiadów (czyli krytykować), zaczęłam ich kochać po prostu. Są jedyni. Nawet nie mam klucza do własnego domu, mają go sąsiedzi. Tak jest dla wszystkich wygodniej. Nie żartuję.

Na samym końcu Facebook. Bardzo cenię i mówię „Taaaaak” moim fanom, ale niezbyt dobrze czuję się na Facebooku. Odpowiadam na wiadomości na fanpage.

12259-2185099760

Tutaj (ul. Bohaterów Września 82, Kraków NH) właśnie rusza nasze nowe centrum logistyczne, oraz sklepik firmowy ze zdrową żywnością i suplami, otwarcie już w maju! Hurra!

Mniej więcej 12-14

Teraz zwykle rzut gałki na to, co się dzieje w firmie, czyli wyruszamy ze wsi do miasta.

Wizyta w firmie krótka, ale treściwa i zwykle zakończona jakimś pogodnym akcentem. Harmonijnie, harmonia, spokój nawet pomimo pośpiechu, i dużo śmiania. Tak, we własnej firmie można, a nawet trzeba się dużo śmiać.

Bez firmowej histerii, która udziela się szefom z byle powodu. Zero firmowej histerii. Róbmy to, co do nas należy, bądźmy twórczy, kreatorscy, jedyni, uczmy się od innych, inspirujmy, i wszystko będzie dobrze. Gdy wydaje się, że nie jest jednak dobrze, to tylko pozory, zawsze jest dokładnie tak jak ma być.

Jesteś idealna i wszystko co Ci się wydarza, w tym to we własnej firmie/blogu/stronie/domu jest dokładnie takie jak ma być. Gdy chcesz coś zmienić po prostu wyzeruj się, niech ego zajmie się sobą na polu. I wszystko wskoczy na miejsce.

Każdy kontakt z prawdziwą istotą własną, natychmiast pozbawia Cię lęków, strachów, obaw o decyzje i takiem tam. Bylebyś tylko działała i nie stała na skrzyżowaniu.

rp_Codziennie-ćwiczę-trening-744x1024.jpg

Mniej więcej 16

Od tej pory zwykle dajemy na luz. Wtedy gadamy, jemy, robimy zakupy, idziemy na trening, dyskutujemy, w tym o Osho, Tolle, śmiejemy się i czytamy. Planujemy też strategię firmy, i to jest właściwie jedyny moment w ciągu dnia, gdy siedzę w przyszłości. Raczej cały czas staram się być przytomna tu i teraz.

Kiedyś w tym czasie były sprzeczki, przeciąganie liny, bo do głosu była dopuszczona tylko Ziuta, ba sądziłam że ego to ja. W jakimże byłam błędzie.

Mogę robić to co chcę, więc wchodzę teraz na bloga, ale już nie zadaniowo, tylko dlatego, że to uwielbiam robić. Odpowiadam na komentarze, wtedy też jeszcze raz odpowiadam na mejle.

TU KUPISZ MOJĄ REWOLUCYJNĄ KSIĄŻKĘ "LECZENIE DOBRĄ DiETĄ"

TU KUPISZ MOJĄ REWOLUCYJNĄ KSIĄŻKĘ „LECZENIE DOBRĄ DIETĄ” Z AUTOGRAFEM

Po czym jest głównie czytanie i pisanie książek.

Czy zauważyłaś, że gdy oprzesz swoje zarabianie na życie – na własnej firmie działającej głównie w Internecie, wówczas zaczynasz pracować zgodnie ze swoim rytmem dnia? Że możesz mieć czas nawet na kształcenie dzieci w domu?

Przez cały dzień staraj się być przytomna, ciesz się z każdej przeżywanej chwili. Wyciągaj wnioski, szanuj wszystkich, w tym swoje ego, ale się z nim nie utożsamiaj, bo ego to łatwy do rozpracowania głuptasek. Działa tak prosto jak budowa cepa. Umysłu używaj w oderwaniu od matrixu, mając świadomość, że zawsze możesz się obudzić, wyzerować, i powiedzieć mu pa, pa na dzisiaj.

idealna

Gdy w ten sposób podejdziesz do pracy, którą masz wykonać dzisiaj, że jest to Twoja medytacja (sprzątanie, fiszkowanie), albo kreacja, czyli czyste tworzenie (rozmowa z własnym dzieckiem), albo jedno i drugie naraz (jak pisanie bloga/strony/firmy)  wówczas zauważysz, że bez względu na to ile zrobisz w ciągu dnia, zrobisz dokładnie tyle ile potrzeba. Że robisz to doskonale. Im częściej uda Ci się przebywać w stanie zera, czyli odsunąć się od emocji (lęk, złość, zamartwianie się, smutek, albo zgoła nadmierna ekscytacja), za to iść w kierunku serca, czyli miłości, w tym we własnej firmie, tym bardziej zauważysz, że wszystko przebiega tak jak powinno. Bo taki jest Wszechświat, masz zdobywać doświadczenia, ale po coś.

8

Właśnie po to, abyś zaczęła cieszyć się życiem tu i teraz.

I wszystko przebiegnie dobrze. Najlepiej jak być tylko może.

Pepsi, nawet wtedy, gdy moja firma nie przetrwa najtrudniejszych 2 pierwszych lat?

Tak nawet wtedy, bo to nic nie znaczy. Twoja firma nie padnie w taki sposób, żebyś wyszła na tym źle. To znaczy tylko tyle, że musiała paść, żebyś się obudziła tu i teraz i odkryła coś fajniejszego. Możesz zaczynać od nowa, jak Ci się chce. Możesz być wolna, albo możesz karmić matrix. Jakbyś miała na to ochotę.

Tyle, że w Matrixie wielu dobrodziejstw Wszechświata nawet nie zauważysz. Ale to też jest idealna postawa.

Nie oceniam. Nie krytykuję. Kocham.

Taaaaaaak.

No więc wiesz już wszystko o mojej produktywności 🙂


JA I PSZENICABlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy


 

(Visited 4 974 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Carrie 3 stycznia 2017 o 22:53

    Pepsi
    masz szczęście, Twoje przebudzenie nie spowodowało zmian w Twoim życiu, u mnie jest zawierucha i nie wiem co zawodowo dalej… Przyjdzie czas będzie rada, teraz po prostu jestem ze sobą.
    Dobrze, że jest ten blog <3

    P.S. 1
    Miesiąc po wymianie drzwi nadeszly mrozy, klucz byl w drzwiach i tam został, po wyciagnięciu nie zamykają się drzwi i tak od jakichś 12 lat drzwi się u mnie nie zamyka. Zamykamy furtke, mamy psa obronnego, ktory ma jedna zasade wpuszcza wszystkich przystojnych facetow (o ile są czysci, ladnie pachnący i kochają urocze dziewczynki rasy owczarek niemiecki). Wszyscy o tym wiedzą na ulicy 🙂

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:45

      cudne <3

  2. fila 3 stycznia 2017 o 23:43

    Aaale inspirujący tekst! Bardzo miło mi się czytało. To, że piszesz sercem się odczuwa.

    A co do Twoich rysunków- byłam przekonana, że drzewiej też robiłaś komputerowo.

    Dobra idę ogarniać, żeby dobrze zacząć dzień jutro 🙂

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:43

      najpierw rysowałam długopisem, potem skan, lub zwykła focia, a potem Adobe w komputerze i zwykłą myszką (bo rysiki były słabe), masa utrudnień, i myszką nigdy tak nie narysujesz jak rysikiem

  3. Fenix Felix 4 stycznia 2017 o 00:17

    Pepsi, ty jesteś za doskonała 🙂

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:42

      przestań Kochana, dobrze, że moje ego jest w już w zaniku, lovciam2

  4. barus 4 stycznia 2017 o 00:20

    ajajajajaj,to nie takie proste….

  5. Seboss 4 stycznia 2017 o 00:21

    Pięknie Peps, a może jeszcze dasz się namówić na całodniowy jadłospis jakim się zwykle żywisz. Dajesz mnóstwo pięknych rad, ale ja jako prosty chłop, trochę nie jarzę jak poskładać to do kupy w całodniową szamę . Pzdr

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:41

      gdzieś już to jest, ale oczywiście, że napiszę, ale z tego posta też już mniej więcej wiadomo, pzdr <3

  6. Gabi Orchita 4 stycznia 2017 o 00:31

    Oj Pepsi, po raz kolejny dziękuję za kojący post.
    Od jakiegoś czasu chciałam podzielić się z Tobą nurtującym problemem. Źle się czuję sama ze sobą. W swojej skórze, w swojej głowie. Czytam Ciebie, czytam Osho, dzieki Tobie oglądam Nelly Radwańską.
    Być moze to nawyki biorą ciagle górę bo tak jest wygodniej i łatwiej i czuję się jak zombie. Sporadycznie cieszę się z małych rzeczy w ciągu dnia ale przeważnie jestem w dysocjacji ze sobą choć jestem świadoma gierek ego itp.
    Ktoś kogo lubię słuchać na YouTube powiedział (tłumacze z ang., jeśli w Twoim życiu panuje chaos, sprawdź swoje myśli, chaos wewnętrzny reflektuje chaos w zyciu zewnętrznym). Choć czuję, że tak jest nie wiem jak przerwać błędne koło.
    Tak jako dziecko i nastolatka wraz z rodzeństwem byliśmy ofiarami przemocy ze strony rodziców. Był alkohol, było bicie było poniżanie, była seksualna przemoc, był głód i pragnienie. Gdy mialam 17 lat matka wyszła z domu i tyle. Dzieci trafiły do domu dziecka, ja jako najstarsza mialam wybór i nie skorzystałam z możliwości bycia w instytucji. Napomknę, że od wielu lat odgradzalam się od ponurej rzeczywistości w książkach, różna tematyka. Żyłam godzinami w wyobraźni. Long story short…
    Teraz 10 lat pozniej, wiem że mialam dużo szczęścia i pomocy ze strony wszechświata. Mieszkam w Irlandii, mam cudownego męża, pracę która daje mi satysfakcję w zależności od mojego nastawienia ;), auto, mieszkanie na hipotekę, w zeszłym roku przebiegłam 3 maratony (m.in. dzięki Tobie 😉 Jest pare szczegółów ktore pominę ale dążę do tego aby ponownie napomknąć że czuje sie jak zombie .
    Być moze czynnikiem jest to że od parunastu tygodni jest śmiecie i ruszam sie coraz mniej i często siedzę w głowie.
    Moim problem od zawsze jest bałagan !!! Nie wiem czy to bunt z lat dziecięcych gdzie sprzątanie było jedną z kar a teraz gdy nikt nie stoi nademną z kablem od żelazka (choć mąż jest niezadowolony;) czy prosty efekt chaosu w głowie. Gdy zmuszę sie by porządnie sprzątać nie mija parę dni i masa rzeczy jak magnez pojawia się wszędzie. Góra rupieci ktora odbiera siłę i motywację do czegokolwiek. Piszesz o sprzątaniu jako medytacji i ja sie zgadzam ale to niewyobrażalnie trudne dla mnie!! Gdy jest czysto czuje sie lekko i wspaniale wiec nie wiem czemu rzucam sobie kłody pod nogi. Mam za duzo rzeczy, wydaje mi się źe zatrzymałam swój rozwój na spełnianiu dziecięcych marzeń o pełnej lodowce, bezpiecznym kącię i ładnych szmatach … Staram się o decluttering ale gdzies jest blokada …
    Pepsi napisz coś proszę <3

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:39

      Może Cię to zdziwi, miałam podobnie, uważałam że sprzątanie jest za głupie, a osoba, której nie lubiłam i której się bardzo bałam była pedantką, i mnie dręczyła. Zlało mi się to w jedno, że sprzątanie to coś fatalnego i że tylko zodiakalne panny sprzątają. Jednak zawsze lepiej mi się pracowało, żyło, bawiło gdy wokół było czysto. Teraz nie zaprzątam sobie tym głowy, rozumiem, że gdy jestem obok czynności, którą wykonują, tylko podkręcam ego do głupich komentarzy, opinii, ocen, innych ludzi, wyrzucania sobie, wspominania, rozżalania. Gdy natomiast wchodzę w czynność wszystko znika, oddycham, bardzo starannie wykonuję coś, już się nie kaleczę kantami szuflad, nie rozbijam szklanek, nie walę się w kant każdego mebla, po prostu powolutku bardzo dokładnie coś robię, jestem tą czynnością.

      Nie chcę już rozmawiać z ludźmi, że coś muszą, nic nie musisz, bądź sobie po prostu, ale ego jest trudne, jest krnąbrne, nie umiemy jeszcze za dobrze sobie z nim radzić, rani nas, dekoncentruje, sprawia, że myślimy, że jesteśmy źli, albo niedobrzy są inni, a my biedni, to wszystko jest iluzja naszego umysłu, Gdy powiesz sobie, że jak posprzątam jakiś fragment czegoś, na przykład zacznę od szuflady, to dzięki temu będę mogła przestać się kiedyś bać całkowicie, to bym to zrobiła. Malutkie cele.

      1. Gabi Orchita 4 stycznia 2017 o 11:23

        Malutkie kroczki, dziękuję :*

  7. Do 4 stycznia 2017 o 00:40

    Ubóstwiam Cię Pepsi, ten post ma tyle energii, że zaraz pęknę, tak się mordka cieszy! Milion uścisków, bo między innymi dzięki Tobie zaczynam myśleć nad założeniem bloga

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:29

      <3

    2. Zuza 4 stycznia 2017 o 10:31

      Daj spokój, jestem zodiakalną panną i dawniej sprzątanie swojego pokoju ograniczałam do otwarcia okna 😀
      i potwierdzam, w uporządkowanej przestrzeni łatwiej się żyje (-:

      1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 12:09

        😀

  8. dinozaur 4 stycznia 2017 o 02:06

    Pepsi,
    nie mam pretensji do własnego przebudzenia, ale moje doświadczenia potwierdzają przydatność propozycji bycia tu i teraz, nawet w sytuacjach ogólnie przyjmowanych za trudne, a nawet „beznadziejne”.
    Dwa miesiące temu moja sędziwa mama złamała obie ręce w kościach ramieniowych – gdybym zaczęła myśleć matrixem, to wielce prawdopodobne, że widelce obu z nas byłyby już odłożone. Skupiłam się na rozwiązywaniu bieżących problemów i jakoś się obie wygrzebujemy. Co dziwniejsze, podpowiedzi co i jak można rozwiązać pojawiały się lub przypominały w miarę potrzeb i rozwoju sytuacji. Wzmianka o tym, ze istnieją podnośniki dla osób obłożnie chorych była jedną z tych nieoczywistych, która zasadniczo poprawiła możliwości zadbania o elementarną higienę bez naruszania kości (leciutko nadmuchane koło „ratunkowe” pozwoliło ochraniać ramiona przed uciskiem płachty podnośnika). Okazuje się, że to jest sprzęt raczej nieznany nawet fachowym pielęgniarkom, a przy okazji znakomicie ułatwia wypróżnienia dzięki posadzeniu osoby podnoszonej w pozycji sprzyjającej. Wspomniane kiedyś przez Ciebie „Kody uzdrawiania” też działają w sposób specyficzny: m.in. pozwoliły mi odkryć, że założona w szpitalu orteza jest zbyt ciasna. Jej rozpięcie spowodowało niemal natychmiastowy spadek poziomu cukru u mamy i zredukowanie opuchlizny. Chyba też one sprawiły, że mama przyznała się do zadawnionego bólu zębów, jako dolegliwości „towarzyszącej”, która sprawiała, że nawet Tramal nie wystarczał. Niestandardowa życzliwość dentysty pozwoliła usunąć zęby w domu i pożegnać ten specyfik. Twoje wpisy pomagają mi zadbać o dietę przy znikomych ilościach jedzenia przyswajanych przez mamę (teraz już jej wraca apetyt). Sprawdziły się też olej kokosowy, askorbinian i MSM, inne suple, olej z czarnuszki z miodem, ostatnio też DMSO. Dzięki pomocy przyjaciół udało się nam zdobyć przepiękną choineczkę i urządzić święta, a nawet „balangę” sylwestrową, choć wcześniej bywało pożegnalnie.
    To tyle na potwierdzenie tezy, że wszystko się „samo” układa.
    Przy tej okazji moja pewna wątpliwość co do głównej tezy Tolle’go: mam wrażenie, że istnieją dwa rodzaje myślenia: jeden „z głębi ego” – i tutaj jego wywody są w pełni słuszne, ale jest też myślenie „w ogóle” (potrzebne choćby przy sprzątaniu lub każdej innej celowej pracy), którego nie trzeba, a nawet nie należy się wyrzekać. Ono warunkuje sensowność wysiłków, co zresztą widać w Twoim tekście. Ono też pomaga odkrywać „rozumność” wszystkiego co jest, czyli właśnie to, że istniejemy (my i nasze otoczenie) w sposób możliwie najlepszy, lub przynajmniej dość dobry. Stąd wynika ważny aspekt kreatywności: żeby tworzyć tak, aby to co jest mądrze utrwalać, ewentualnie poprawiając, a nie zmieniać niszcząc, dla samej chwały autorstwa zmian.
    Wszystkiego LEPSZEGO w Nowym Roku życzę Tobie i wszystkim bywalcom tego blogu.

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:28

      oczywiście że myślenie w ogóle jest potrzebne, nie mogłabym się cieszyć Twoim wspaniałym, budującym wpisem. Ściskam Cię i życzę Wam jak najczęstszego łączenia się z istotą, zdrowia i ego mówiącego taaaaak

    2. grzegorzadam 4 stycznia 2017 o 11:36

      -”Twoje wpisy pomagają mi zadbać o dietę przy znikomych ilościach jedzenia przyswajanych przez mamę (teraz już jej wraca apetyt). Sprawdziły się też olej kokosowy, askorbinian i MSM, inne suple, olej z czarnuszki z miodem, ostatnio też DMSO. ==

      Pozytywnie
      Dołożyłbym EDTA sodowe i kwas jabłkowy (malic acid), boraks (fluor), może jeszcze tiosiarczan na chelatację tramalu i innych.
      Lemoniadki sodowe również.

    3. grzegorzadam 4 stycznia 2017 o 11:43
    4. Slawa 4 stycznia 2017 o 19:46

      Znam przypadek 90latki, ktora po zlamaniu kosci lonowej (lezenie plackiem przez 4 tygodnie) glownie za sprawa „starej daty” pielegniarki, wyszla z tej imprezy w lepszym stanie niz przed zlamaniem. Dzieki prostym metodom calkowita!!! codzienna higiena, zadnego zapalenia pluc, zero odlezyn. Po zrosnieciu kosci lepsze funkcjonowanie motoryczne, mlodszy wyglad i sposob bycia. Nikomu z opiekujacych się nie było wtedy do śmiechu, wszyscy znali statystyki takich zlaman ale owa pielęgniarka jakby na przekór wprowadzala w cały proces mnostwo humoru i wyglupow. Opieka nad taką osobą nie jest prosta ale nikt mi nie powie że (niezaleznie od wieku) się nie da.
      Trzymajcie się dinozaur i dinozaura Mama

      1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 23:11

        trzymajcie się <3

      2. grzegorzadam 5 stycznia 2017 o 14:15

        Mądra kobieta z tej pielęgniarki

        ==ale nikt mi nie powie że (niezaleznie od wieku) się nie da.==

        tak jest, trzeba próbować.

      3. dinozaur 9 stycznia 2017 o 00:23

        Dziękuję Wam za dobre słowa i rady. To mi pomaga.
        @Sławo, dzięki Tobie wpadłam na puszczanie komedii (raczej archiwalnych), bo „humor i wygłupy” są chyba równie potrzebne jak dieta i zabiegi, a ja nie zawsze bywam zdolna do żartów. Mama zachowała poczucie humoru, na szczęście 🙂
        Co do statystyki: jest taka definicja, że jest to dziedzina, która udowadnia, że człowiek leżący nogami w rozgrzanym piekarniku i głową w zamrażarce odczuwa w sumie bardzo przyjemną temperaturę.

        1. Slawa 25 stycznia 2017 o 18:05

          Wszyscy chcemy mieć wszystko naukowo dowiedzione. A statystyka to nauka przecież.
          Tylko, że jak się idzie z psem na spacer to średnio każdy ma po trzy nogi :):):) – to cytat.
          Co do komedii to aż łzy mi się pojawili.
          Powoooodzenia!!!!

  9. Małgorzata 4 stycznia 2017 o 03:00

    Chciałabym bardzo podziękować osobie, której pytanie bylo inspiracją do napisania przez Pepsi tego postu. Dziękuję:).

    Już kilkakrotnie się zbierałam, aby zadać pytanie o organizację czasu, ale się wycofywałam. Pamiętałam, że Pepsi już pisała na ten temat i przypuszczałam,że nie będzie chciała pisać ponownie o tym samym. A jednak, dzięki wielkie.

    To jest bardzo ważny temat, jak widzę, nie tylko dla mnie, całe szczęście 😉
    Od organizacji dnia, ustalania priorytetów i takie tam sprawy tak wiele zależy.

    Pepsi, a czy w ciągu dnia zaglądasz na jakieś portale informacyjne, czy nie zawracasz sobie głowy?

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:23

      na informacyjne nie, tylko na naturalne metody uzdrawiania , no i oczywiście słucham Oświeconych

  10. Kizia Mizia 4 stycznia 2017 o 03:58

    Och Pepsi ty piszesz i płaczesz a ja czytam i płaczę.
    Chciałam jeszcze coś napisać ale po co,,, twoje serce i tak będzie wiedzieć co miałam w głowie i w sercu.
    Kocham Cię. I czuję się wolna jak nigdy.

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:22

      <3

  11. Chaja 4 stycznia 2017 o 07:03

    Pepsi droga, dziękuję – bo byłaś impulsem do zmiany diety, dzięki której zmieniłam swoje życie ( założyłam w wieku 43 rodzinę, w rok po ślubie spodziewam się potomka) – dziękuję, bo jesteś dalszym impulsem do zmian przede wszytskim finansowych. Nawet w Twoich nowych wpisach o duchowości, które są mojej religii ( ortodoksyjny judaizm) odległe – znajduję dużo praktycznych porad, za które też dziękuję 🙂 Pozdrawiam serdecznie z Jerozolimy

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:22

      Hej Kochanie

  12. MoMotek 4 stycznia 2017 o 07:52

    No i łup, pierwszy komentarz od razu nie na temat: oferta sklepu stacjonarnego = oferta internetowego + duuuużo więcej? Mogę się już cieszyć?

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:21

      Dużo więcej 🙂

  13. Edyta 4 stycznia 2017 o 08:17

    Dziękuję Ci Pepsi za ten wpis 🙂 Ja chcę się bardziej zdyscyplinować (a pracuje dla siebie w domu) więc mi się przyda. Największy problem mam ze wstawaniem i wcześniejszym się kladzeniem spać 😉

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:20

      to na razie posuwaj się tylko o 15 minut, a jak Ci się nie uda, to o wiele lepiej to się robi w lecie. Nie zmuszaj się, podążaj własnym rytmem. Wszystko będzie dobrze.

  14. anilewe 4 stycznia 2017 o 08:32

    Pierwsze uczucie po przeczytaniu Twojego posta: wściekłość na siebie. Tyle czasu tylko gadam o swojej działalności (gopsodarczej) i przez ten cały czas stoję w miejscu nic nie robiąc. Rozgoryczenie i poczucie porażki bo wciąż szukam pomysłu na „biznes” w książkach i Internecie. A teraz już wiem, że od tyłka strony zaczęłam. Najpierw przewartościuję działalność w działanie i chwycę za wszarz ego (u mnie Lucyna).
    Pepsi wszystko co piszesz jej tak klarowne, a wściekłość ogarnia z niemocy/braku pomysłu na wdrożenie tych „prostych na piśmie” zasad. Bardzo jestem Ci wdzięczna, że powodujesz w mojej głowie poruszenie. Gdyby nie Twój blog może później zaczęłabym dostrzegać ułomności jakie robi ego.

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 09:19

      Kocham Cię, wszystko będzie dobrze

  15. SS 4 stycznia 2017 o 10:47

    taki power o poranku, dzieki Pepsi, lece pobiegac z synem 🙂

  16. kaj 4 stycznia 2017 o 11:15

    a ja już cieszę się na sklepik do którego będę miała „3kroki” – super 🙂

  17. mua 4 stycznia 2017 o 11:29

    U mnie moje ego strasznie bierze górę – niby wszystko wiem, jak powinno być, ale jestem zła i ciągle niespokojna. Mam kłopoty ze zdrowiem (bolerioza, hashimoto, hipoglikemia, dysbioza jelit, może jelito drażliwe lub Khron), ale pracuję nad tym i będzie pewnie ok, a ja ciągle się zamartwiam: o męża, dzieci, rodziców, pieniądze, zdrowie… Drę się po dzieciach, wszystkich pościeszam, popędzam: moja 5 letnia córka ma zajęcia pozalekcyjne 6 razy w tygodniu (logopeda, angielski, karate), żeby jakoś „wyciągnąć” ją z dyslekcji i ja wszystko ciągle muszę ogarniać i to w każdym aspekcie życia, muszę kontrolować… Ciągle jestem rozbita, wściekła, albo chce mi się wyć, a później tracę parę i mogłabym leżeć w nieskończoność na kanapie, przeglądać neta i żeby wszyscy dali mi święty spokój, nawet moje dzieci…

    1. grzegorzadam 4 stycznia 2017 o 12:09

      Mam kłopoty ze zdrowiem (bolerioza, hashimoto, hipoglikemia, dysbioza jelit, może jelito drażliwe lub Khron), ale pracuję nad tym==

      Jakie środki stosujesz?

      1. mua 5 stycznia 2017 o 00:49

        Permaline Integral, Lactibiane Tolerancja, Lactoferyna Pharmbest, SanProbi IBS, TwoPerDay, Thyroid Glandlar, D3 z K2, Wit C 2000, omega, enzymy trawienne, Hepa complex sanbioz, kurkumina, Letrox 50, napoje probiotyczne .. i dieta protokół autoimmunologiczny od 3 miesięcy.

        1. grzegorzadam 5 stycznia 2017 o 09:44

          TYmi środkami chcesz zwalczyć boreliozę?
          Nie widzę, może poza kurkumą (wyciąg z kłącza) niczego, co mogłoby to choćby połaskotać.

          Czytałaś te tematy?
          http://www.pepsieliot.com/borelioza-czyli-naturalne-metody-jej-leczenia-na-filipinach/
          http://www.pepsieliot.com/jak-zapobiegac-boreliozie-skuteczna-strategia-walki-z-kleszczami-i-borelioza/

          1. mua 5 stycznia 2017 o 13:37

            Czytałam wszystko. Aktualnie leczę jelita i wczoraj na gastroskopi wyszedł mi stan zapalny błony śluzowej żołądka, a w dodatku jestem po operacji gastric bypass, więc żołądek i jelita są trochę eee… okaleczone? Boję się brać cokolwiek na własną rękę (może jakieś sugestie?), a Borelioza może być u mnie nabyta od mamy, bo jej w testach też wychodzi (poproszę brata żeby też zrobił), a jedyne co u mnie można by podciągnąć pod jej objawy, to hashimoto (podobno) i ogólne splątanie, mgła umysłowa (co może być też skutkiem tarczycy bądź skoków cukru/insuliny). Usiłuję umówić się do lekarzy, którzy prócz antybiotyków zalecają również zioła, ale w tym wypadku USIŁUJĘ, to dobre słowo, bo do np dr Ozimka (który nota bene jest też od pasożytów) mam termin na czerwiec 2018… Wybieram się za to na diagnozę i może leczenie Biodetox za pomocą generatora plazmowego, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

          2. grzegorzadam 5 stycznia 2017 o 21:32

            …Boję się brać cokolwiek na własną rękę (może jakieś sugestie?), a Borelioza może być u mnie nabyta od mamy, ”

            A nie boisz sie na własna rekę okaleczać operacjami niepotrzebnymi.
            To sa efekty działania borelii i pochodnych.

            ….mgła umysłowa (co może być też skutkiem tarczycy bądź skoków cukru/insuliny)..

            Raczej odwrotnie!
            Kłopoty z tarczycą i cukrem to też ona.

            Borelię likwiduje sie też ziołami i biorezonansem, masz w tamtych linkach.
            Musisz sama zadziałać, bo będzie coraz gorzej.
            Nie jesteś skazana na lekarzy, wiedzą niewiele więcej w tym zakresie.

          3. mua 6 stycznia 2017 o 22:42

            Operację miałam, gdy byłam dużo młodsza (18lat opaska żołądkowa wymieniona w wieku 21lat na gastric bypass), ufałam lekarzą i nie miałam bladego pojęcia, że otyłość może być od czegokolwiek innego niż mój wielki głód bez powodu (ah to poczucie winy). Teraz mam 30 lat, nieco więcej wiedzy tym temacie nabrałam (wciąż zbyt mało), ale skutków operacji nie da się cofnąć… Wybieram się na biorezonans w poniedziałek, więc można powiedzieć, że coś w sprawie boreli się dzieje. Chwilowo (pewnie niesłusznie) sprawa jelit mnie zajmuje bardziej i przeraża, bo wyniki badań MicroFloraScanPlus bardzo mnie dobiły… Wyszło mi tam sporo kiepskich rzeczy jak zakażenie e.coli, c.difficile, rozrost mikroflory chorobotwórczej przy degradacji tej prozdrowotnej dysbioza jelit, zaburzenia mikroflory, zonulina 92 (norma 60), kalprotektyna 799,6 (więcej chyba test nawet nie pokaże, a norma jest do 50), krew utajona w kale, M2-PK dodatni… Miałam biegunki przez 8 lat, bo powiedziano mi, że po gastric bypass tak już jest, a okazało się, że „wyszła mi” nietolerancja na gluten (bez niego biegunki ustały)… Jako niemowlę wymiotowałam po mleku (wtedy mlekiem następnym było mleko „niebieskie” czyli zwykłe krowie mleko w proszku), a w wieku ok trzech lat zaczełam tyć na potęgę i dostałam cieni pod oczami (co nie okazało się anemią, więc „taka moja uroda”). Trochę mnie to wszystko przerasta, boję się wyników kolonoskopi i uwaga, uwaga NIE MAM LEKARZA PROWADZĄCEGO, ani nawet takiego dochodzącego… Wszystkiego szukam sama np. u Was lub na forach i grupach czy z pomocą swojej koleżanki. Do lekarzy chodzę tylko, gdy czegoś od nich potrzebuję, straciłam zaufanie całkowicie. Liczyłam tylko na lekarza od boreli, bo chciałam się zorientować co i jak, a od znajomej wiem, że niektórzy również sami zalecają zioła. Podbijam: czy myślisz, że boreliozę mogła przekazać mi mama? Jeśli tak, to ja mam dwie córeczki, którym również mogłam sprzedać tego bakcyla (3l i 6l), więc co czynić z nimi teraz? W ogóle, to całuję i dziękuję za poświęcony czas ☺

          4. grzegorzadam 6 stycznia 2017 o 23:57

            Podbijam: czy myślisz, że boreliozę mogła przekazać mi mama? ==

            Jakie to ma teraz znaczenie, kto od kogo?
            Lekarza porobili sobie jak widać nieskuteczne procedurki, a pasożyty jak były dalej są.
            Mogą mieć je dzieci.
            Piszmy w temacie o boreliozie.

  18. malena 4 stycznia 2017 o 12:05

    Dziękuję, dziękuję, dziękuję Pepsi

    1. mua 5 stycznia 2017 o 12:19

      Czytałam wszystko. Aktualnie leczę jelita i wczoraj na gastroskopi wyszedł mi stan zapalny błony śluzowej żołądka, a w dodatku jestem po operacji gastric bypass, więc żołądek i jelita są trochę eee… okaleczone? Boję się brać cokolwiek na własną rękę (może jakieś sugestie?), a Borelioza może być u mnie nabyta od mamy, bo jej w testach też wychodzi (poproszę brata żeby też zrobił), a jedyne co u mnie można by podciągnąć pod jej objawy, to hashimoto (podobno) i ogólne splątanie, mgła umysłowa (co może być też skutkiem tarczycy bądź skoków cukru/insuliny). Usiłuję umówić się do lekarzy, którzy prócz antybiotyków zalecają również zioła, ale w tym wypadku USIŁUJĘ, to dobre słowo, bo do np dr Ozimka (który nota bene jest też od pasożytów) mam termin na czerwiec 2018… Wybieram się za to na diagnozę i może leczenie Biodetox za pomocą generatora plazmowego, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

      1. Pepsi Eliot 5 stycznia 2017 o 13:34

        Mua proszę napisz ten komentarz w jakimś wpisie sensu stricte o zdrowiu, albo pod tematem borelioza

        1. mua 5 stycznia 2017 o 13:37

          Chciałam odpisać grzegorzadam i chyba przypadkowo nie wpisałam go jako odpowiedź

          1. Pepsi Eliot 5 stycznia 2017 o 19:16

            spoczko 🙂

      2. grzegorzadam 5 stycznia 2017 o 13:58

        W tych linkach co podałem, bo robi się offtop.

  19. sun 4 stycznia 2017 o 14:48

    Jeszcze wieczorem przygotowujesz na blacie kuchennym wodę (też dla współmieszkańców), obok kładziesz cytrynę już umytą, i nożyk, oraz szklaną wyciskarkę do cytryn. Wszystko ustawiasz równo i starannie, medytacyjnie.

    Witaj bratnia duszo:) tak samo jak Ty zaczynam dzień i jest mi z tym bardzo dobrze:) a jak wychodzę z domu to zaraz nasłuchuję śpiewu ptaków i wtedy cały świat się do mnie uśmiecha. Tak trzymaj Pepsi i pisz dalej

  20. Madzia 4 stycznia 2017 o 18:13

    Nie no pepsi …..to u ciebie wygląda tak łatwo !!!! Ja tez tak chce !!!!! Cudny wpis !!!! Bardzo inspirujący !!!! Tez się wzruszylam !!!!!

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 19:31

      <3

  21. joanna 4 stycznia 2017 o 21:11

    Czesto sie zastanawiam to dlaczego mamy to ego? Juz przed tysiacami lat pozbycie sie ego bylo najwyzszym celem, o to przeciez chodzi w Jodze! Nasze cialo jest doskonale to dlaczego nie my jako calosc?

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 23:10

      ego jest niezbędne w matrixie, żeby dostrzec dobro w 3 wymiarze musisz zobaczyć zło, tak to działa, tyle, że odrobina światła w ciemnym pokoju rozjaśni wnętrze, a odrobina ciemności w jasnym wnętrzu nie będzie miała istotnego wpływu

  22. Lorka 4 stycznia 2017 o 21:26

    Dzięki .. wiesz, już normalnie codziennie czekam kiedy wrzucisz wpis..
    I powiem Ci,że dzięki temu wszystkiemu czym się dzielisz udało mi się przetrwać ..miałam bardzo traumatyczne przezycie w poniedziałek..
    oczywiscie sobie popłakałam, pouzalało sobie moje ego, było chwile złe.. a potem ..potem zaczęłam sprzątać… wiem,że po coś ono było. ale serio peps już widze pozytywne zmiany( i u mnie i w osobie, ktorej sprawa ta dotyczy), wiem,że będzie dobrze i ze to nas zblizy i wzmocni.. no i mam czysto:) a a propos sprzątania jeszcze.. w sumie w salonie praktycznie mebli nie mam jest duza przestrzen.. ale jak wypiore zaslony, zmyje podlogi przetre sciany( wizualnie nic sie nie zmienia) to wchodzą domownicy do domu i kazdy mowi oo jak czysto hahah.. po prostu wibracje sie podnoszą czy coś , no nie wiem.. ale wszyscy dostają przyplywu pozytywnej energii.. takze szczoteczki do zebów w ręce i szorujemy swoje życie:) ściskam mocno mocno

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 22:35

      jestem z Tobą <3

  23. joanna 4 stycznia 2017 o 21:39

    Droga Pepsi, chcialam sie jeszcze spytac, jak sobie radzisz z informacjami? Ja mam wrazenie, ze jest ich tak duzo (za duzo?), wszysko ciekawe. Nie potrafie przeczytac na ekranie, musze wydrukowac i robic notatki na marginesie, potem mam stosy papieru, ktory mnie przytlacza, ale nie potrafie tego wyzucic, bo informacje sa czesto potrzebne, a kiedy jakis artykul juz sobie „opracowalam” to szkoda mi tez wlozonego w to czasu. Czasami porzadkuje te wydruki tematycznie, ale to tez zabiera duzo czasu i nie nadazam. Do tego dochodza jeszcze zamieszczane w roznych artykulach linki, i wtedy mozna czytac „godzinami” od jednego do drugiego itd. Czasami notuje najwazniejsze rzeczy w zeszycie – mam takich tez juz 4 sztuki. Dochodzi do tego cala biblioteczka ksiazek. Wszystko to pod kontekstem szukania mozliwosci na polepszenie mojego stanu zdrowia, no i tez ducha i rozwoju osobistego. Serdecznie pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 22:33

      Nie mam takich problemów, załóż bloga i tam sobie wszystko przetwarzaj, pisz, notuj, dodawaj swoje racje, po pewnym czasie będzie to w Tobie. Przepraszam, że teraz trochę napiszę o sobie: obecnie właściwie mogę pisać bardzo wiele z głowy. Czasami spojrzę na jakąś datę, statystyki chorobowe przytoczę, ale poukładało mi się to w głowie, kojarzę fakty z różnych stron. U Ciebie też tak będzie, wszystko wskoczy na miejsce. Oczywiście, nie jak lekarze, którzy nie chcą poznawać tego co się naprawdę dzieje dobrego w medycynie, czyli ogromna alternatywa dla leczenia alopatycznego, bo wciąż szukam nowych informacji, ale one jakby się dokładało do tego co już we mnie siedzi. Nawet jak dowiaduję się o sprzecznych rzeczach, to i tak okazuje sie, że nie są takie sprzeczne, jakby się z początku wydawało. Ty też tak będziesz miała. Nie musisz notować na kartkach zostawiaj wieści w wirtualnej przestrzeni.
      Gdy czytam to co piszesz, mam wrażenie, że jest w Tobie dużo lęku, chcesz te informacje posiadać, jak receptury na wszystko. Na szczęście nasze zdrowie i wszystko inne jest o wiele prostsze, wystarczy pobyć w swoim ciele, porozmawiać z nim. Nie bój się Kochana. To matrix chce, żebyś drżała, wszystko notowała jak najlpesza uczennica w klasie, a potem okazywało się, że najfajniejsze życie ma chłopak, który nawet nie miał zeszytu na lekcjach i niczego nie notował. Po prostu obserwował, był, odczuwał, Całuję Cię i ściskam

  24. Anhela 4 stycznia 2017 o 21:40

    O rany, nie sądziłam, że mój komentarz stanie się (i to jak szybko!!) inspiracją do całego posta, jestem naprawdę mile zaskoczona! Dziękuję za ten post <3 To też dowód na to, jak napisałaś "…Wszechświat Ci sprzyja. Ciągle pojawiają się zajebiste oferty życia". No poniekąd można to tu podpiąć, nieprawda? Coraz częściej dostrzegam, że tak właśnie jest i są to zazwyczaj rzeczy drobne, "estetyczne", ale też i niespodziewane okazje, które pozwalają mi się rozwijać.
    Będę nieraz wracać do tego tekstu, jest bardzo motywujący i pozwala spojrzeć na rzecz z innej perspektywy. Jestem wdzięczna za inspirację!

    1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 22:23

      <3 Anhela

    2. joanna 5 stycznia 2017 o 11:51

      Pepsi bardzo bardzo Ci dziekuje, juz dawno nie slyszalam tak milych slow, tak to napewno lek i duza potrzeba kontroli wszystkiego co wokol mnie, dalo mi to do myslania. Ja tez cie sciskam Joanna

  25. ewa 5 stycznia 2017 o 00:04

    dziękuję Ci Pepsi za Twojego bloga, dzięki któremu wprowadziłam spore zmiany w swoim żywieniu!Powodzenia w życiu osobistym:niech zjawi się chłopak, który naprawdę jest Ciebie wart!!!

    1. Pepsi Eliot 5 stycznia 2017 o 06:53

      ja mam wspaniałego chłopaka, od kilku lat tego samego, dziękuję i Tobie też życzę 🙂

  26. beataherbata.pl 5 stycznia 2017 o 12:01

    OMG piszę bloga od 3 miesięcy i okazuje się, że jestem zielona jak spirulina. Zaraz zamawiam Twoją książkę ale widzę, że czeka mnie praca u podstaw żeby w ogóle w siebie uwierzyć i w to, że ktoś może mnie czytać.A jednak ktoś to robi. Poza tym fajnie ujmujesz życie i w skrócie przede wszystkim co dla mnie stanowi szybkie przypomnienie pozyskanej już latami praktyki i teorii, wiedzy wszelakiej ale jednak zastosowanie jej czasem do siebie jest nie lada wyczynem. Pozdrawiam serdecznie

  27. Poleczka 6 stycznia 2017 o 15:37

    Świetny i bardzo przydatny wpis, szczególnie dla mnie początkującej blogerki 🙂 Dziękuję!

  28. Mad Elena 13 września 2017 o 02:51

    Treściwie i prosto, nawet ja, papierowa, analogowa aż do przesady ( bo to przeszłość i / lub trzymanie kurczowe..) zachwycam się taką wizją „z życia bloggera” ! I poważnie myślę nad przymiarką do tej roli, pchnięta do tematu przez Praktykującą Pepsi . Ciekawam, czy i co wyrośnie 🙂

    1. Pepsi Eliot 13 września 2017 o 06:56

      trzymam kciuczki

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze