logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
161 online
50 800 351

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Oto 3 aminokwasy najważniejsze dla naszej długowieczności

rp_z-góry-2-1024x768.jpg

Oto 3 aminokwasy najważniejsze dla naszej długowieczności 

witaminaCTiBHej, hej Możnym

Zwyczajowo pisze się tu o idolach, czyli węglowodanach, ale. Ten wpis już był, ale został podrasowany to raz, a dwa, że jest ważny.

Tak naprawdę to aminokwasy są podstawą życia i wymaga się ich dla każdej funkcji metabolicznej

JEDNYM z podstawowych ich zadań jest budowanie, czyli transport i przechowywanie wszystkich składników odżywczych, czyli wody, tłuszczu, węgli, białka, minerałów i witamin.

No cóż, trzeba sobie powiedzieć szczerze, że bez aminokwasów nie ma życia.

Podam więc Możnym trzy z nich o naprawdę ekstra właściwościach.

1. Tauryna

Połączenie w jednym zdaniu słów aminokwas i długie życie wydaje się być bardzo uzasadnione. Szczególnie, gdy będziemy rozpatrywać czynnik długowieczności u pewnych Japończyków, mieszkających na Okinawie, akurat zwanej „Wyspą długowieczności”.

Jakby się zastanowić porządnie, to większość chorób zwyrodnieniowych, takich jak zapalenie stawów, nowotwory, cukrzyca, choroby serca i takie tam, wynika z zaburzeń metabolicznych. Ciekawe, czy jakbyśmy skorzystali z usług kardiologa, to czy napomknąłby coś o taurynie?

TAURYNA jest jednym z tej trójcy aminokwasów, które są w stanie przedłużać nasze życie jak Okinawiance.

Unknown

Tauryna została nawet nazwana „cudowną cząsteczką”, a w badaniach na zwierzętach potrafiła zmniejszyć śmiertelność o 80%

TEN aminokwas sprzyja układowi sercowo-naczyniowemu, wrażliwości na insulinę, równowadze elektrolitowej, a także poprawia funkcję słuchu.

Japońska dieta jest bogata w taurynę, i to może być właśnie ten czynnik, którego wszyscy poszukują. Dieta śródziemnomorska też, co tłumaczyłoby z kolei długowieczność Montończyków i ich sąsiadów.

Generalnie ludziom brakuje tego arcyważnego aminokwasu, co wiąże się z chorobami wątroby, nerek, niewydolnością serca, cukrzycą, no i oczywiście rakiem.

Osoby, które mają wysokie poziomy tauryny o wiele rzadziej zapadają na chorobę wieńcową

Wiesz jakiego aminokwasu jest najwięcej w komórkach serca?

Właśnie tauryny, która oprócz tego co napisałam zwiększa regularność i siłę pracy serca, reguluje ciśnienie krwi tętniczej i sztywność tętnic.

To pewne, że ten aminokwas wydłuża życie, o tym świadczą dane epidemiologiczne. Tauryna znajduje się w najwyższych ilościach w wołowinie zwierząt karmionych trawą, mleku od zwierząt karmionych trawą, dzikich owocach morza, warzywach, dużo w spirulinie i drożdżach piwnych.

2. Arginina

Następnym niesamowitym aminokwasem jest arginina, która wspomaga układ odpornościowy i naturalnie pomaga chudnąć z tłuszczu.

Arginina uczestniczy w wielu procesach metabolicznych, poprawia krążenie i ma pozytywny wpływ na męskie libido.

Wiadomo, że arginina jest uwielbiana przez kulturystów, w tym hipochondryków, ponieważ należy do najbardziej zdrowych suplementów dla sportowców.

Nie tylko, że obniża cholesterol i reguluje ciśnienie tętnicze krwi, ale działa jak biologiczny prekursor tlenku azotu. A za tę zaletę, każdy kto chce budować suchą masę mięśniową sprzedałby własną teściową.

images-1

W 1998 roku w dziedzinie medycyny przyznano Nagrodę Nobla za badania nad tlenkiem azotu i jego konwersji z argininy

Aminokwas L-arginina poprawia krążenie tlenu w naczyniach wieńcowych i obwodowych właśnie poprzez uwalnianie tlenku azotu.

Tlenek azotu rozluźnia ścianki naczyń krwionośnych i poprawia krążenie w całym organizmie, w tym w tkankach skłonnych do efektownej erekcji.

Ponadto arginina stymuluje wzrost włosów przez otwarcie kanałów potasowych komórek.

L-arginina jest również neuroprzekaźnikiem, który zachęca przysadkę mózgową do produkcji ludzkiego hormonu wzrostu HGH. O tym hormonie wiemy, że zmniejsza się istotnie wraz z wiekiem, dlatego argininę nazywa się „fontanną młodości”.

Gdzie znajdziemy argininę?

Niestety ponownie w wołowinie zwierząt karmionych trawą, owocach morza, ale również w orzechach, szpinaku, soczewicy, produktach pełnoziarnistych, oraz fermentowanej soi.

3.Glutamina

No i trzeci bardzo odmładzający aminokwas, czyli glutamina.

GLUTAMINA to silny biologiczny bodziec odmładzający, bowiem jest to jeden z głównych antykatabolików w mięśniach. Co oznacza przede wszystkim to, że pomaga zachować tkankę mięśniową, zapobiegając jej rozkładowi, co jest jedną z głównych oznak starzenia się.

Dodatkowym efektem odmładzającym glutaminy jest jej zdolność do poprawy funkcji mózgu, promuje czujność, koncentrację, pamięć i dar rozwiązywania problemów.

Sam na sam z ziołem

Sam na sam z ziołem w tym z nacią

No i coś, co wszystkich fanów własnego jelita ucieszy, L-glutamina poprawia wzrost kosmków jelitowych wyściełających jelito cienkie, co umożliwia poprawienie absorpcji składników odżywczych, której to absorpcji jest wraz z wiekiem coraz mniej. To również zwiększa szansę na niechorowanie po prostu.

Gdy wierzysz w to, że jelito może przeciekać, szczególnie u alergików, a nawet u każdego komu brakuje dobrze zakwaszonego żołądka, to wiedz, że glutamina jest doskonałym na to remedium

Niektóre z najlepszych źródeł glutaminy, to znowu wołowina i mleko krów karmionych trawą, mięso kurczaków karmionych naturalnie, dziko odławiane ryby, kapusta, buraki, fasola, szpinak i natka pietruszki, oraz fermentowana soja, w postaci miso.

Referencje:
1, 2, 3, 4

ŻYCZĘ więc drogiej Burżuazji odpowiedniej ilości tauryny, argininy i glutaminy w organizmie, w celach pro zdrowotnych i lansowania długowieczności.


J peps


reklamablogBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 16 700 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Niki 22 lutego 2015 o 16:54

    Drożdże piwne, gorzelnicze, piekarnicze, winne… od dawna ich unikam (w antygrzybiczych dietach są na indeksie zakazanych) i w sumie nie rozróżniam, ale w gruncie rzeczy to jeden gatunek c’nie, saccharomyces cerevisiae.
    Teraz się do nich chyba przekonam, na próbę. Ale do tych nieaktywnych w postaci napoju z płatków odżywczych i tych zwykłych z kostki zabitych wrzątkiem. Co myślicie o piciu takiego napoju, macie doświadczenia? Są takie zorganizowane grupy pijące drożdże, ale to głównie w celach wzmocnienia i porostu włosów, poprawy stanu cery. Dostarczają wystarczająco dużo B12 przyswajalnej?

    1. Panna Migotka 22 lutego 2015 o 21:37

      Niki,
      drożdze pilam jako nastolatka. Kuracje aplikowała mi mama na poprawę cery.Strasznie tego nie lubiłam, ale efekty były rewelacyjne.

    2. eoeo 22 lutego 2015 o 21:54

      Ja kiedyś piłam 1/4 kostki drozdzy (zalane wrzątkiem, wymieszane i ostudzone) codziennie przez miesiąc i jeszcze nigdy moje włosy i paznokcie tak szybko nie rosły. Co do cery, nie widziałam wielkiej różnicy (mam piekielny trądzik 😉 a B12 to sobie porządne tabletki kup, bo w drożdżach masz sporo witamin z grupy B, ale tej raczej nie uświadczysz.

      1. Niki 23 lutego 2015 o 10:20

        Ooo tak, myli mi się B2 z B12 #janietutejsza 😉
        dzięki dziewczyny za polecenie, mam pokusę i chyba skorzystam z drożdżowej kuracji, jestem coraz bliżej. Jednak zacznę od minimalnej dawki pół łyżeczki zalanej połową wrzątku, test jak na to zareaguję. Tylko zabić porządnie, żeby nie fermentowało w żołądku. O, niektórym osobom zdarzyło się po takim napoju przytyć.
        eoeo, to nabiał najczęściej przeszkadza w leczeniu trądziku, ale tego pewnie już nie jesz.

        1. Panna Migotka 23 lutego 2015 o 13:01

          Niki, ja się już skusiłam, pierwsza porcję mam za sobą.

          1. Niki 23 lutego 2015 o 20:31

            Ja też już i nawet mi smakuje, wcale nie wonieje zawrotnie ostro, ale ja tam lubię też i nachalne zapaszki naturalne. Po 4 tyg. przerwa na 2 tyg. i dalej koks.
            Najważniejsze, że takie zabite, nieaktywne oraz te w płatkach drożdżowych odżywcze (w przeciwieństwie do tych „pracujących” w drożdżowych ciastach) nie przyczynią się do przerostu grzyba w organizmie – mimo iż candida to inny jego rodzaj.

        2. eoeo 23 lutego 2015 o 16:43

          Niki, pół roku nie tknęłam nic z nabiałem, nawet w tzw ‚śladowych ilościach’ a cera była bez zmian 😉 co ciekawe, zauważyłam że jak bardzo mało jem to cera mi się poprawia… nie jestem zwolenniczką głodzenia się, ale jak jestem w stresie to po prostu nie dam rady jeść prawie nic i wtedy moja cera momentalnie się wygładza… nie ważne co jem

          1. Niki 23 lutego 2015 o 20:50

            czyli że podczas niejedzenia brak czynnika zapalnego, alergogennego sprawia ulgę… innego niż nabiał, cukier mleczny. Gluten, skrobia, fruktoza… uuhhhh sporo rzeczy drażliwych do wyeliminowania i sprawdzenia reakcji, ale warto by.

  2. Maxiline Renata Zielny 22 lutego 2015 o 17:22

    Pepsi, ale opryszczka jest uzależniona od argininy i co w takiej sytuacji? Można ten problem jakoś ominąć, bo przyznam szczerze że l-arginina mnie bardzo nęci, ale jako osoba miewająca opryszczkę trochę się boję.

    1. pepsieliot 22 lutego 2015 o 19:05

      Maxiline sprawdzę to dla Ciebie, nie natknęłam się na to info

      1. Maxiline Renata Zielny 23 lutego 2015 o 15:52

        Z góry dziękuję 🙂 Jakiś czas temu przyjmowałam l-argininę, pomimo że wyniuchałam, że może wzmagać opryszczkę, ale stwierdziłam, że najwyżej odstawię aż się uspokoi i już. Wzięłam jedno opakowanie i bardzo mi się efekt podobał, bo mi się zwyczajnie więcej chciało chcieć, faceta też tym uraczyłam i tez był zachwycony, potem zrobiliśmy przerwę a po jakimś czasie znowu wróciliśmy do do niej. I potem już przerwa aż do teraz, jakoś tak się złożyło. Natomiast po jakimś czasie od tego jak odstawiłam l-argininę zauważyłam, że praktycznie co miesiąc zaczęła pojawiać mi się opryszczka, oczywiście przed okresem, bo wtedy jest zjazd odporności. No i wtedy się przestraszyłam, a z kolei nie chciałam się szpikować heviranem. Przeleczyłam się groprinosinem i muszę przyznać, że to wyciszyło problem. Za to od jakiegoś czasu pojawiają mi jakieś neuralgie, wędrujący ból barku, to znowu pleców, a to znowu udo, a to jakby rwa kulszowa, czyli generalnie dzisiaj tu, jutro gdzie indziej, do tego takie lekko wyczuwalne uczucie jakby dreszczy i ktoś związany z homeopatią zasugerował mi, że prawdopodobnie mam herpesa w płynie rdzeniowym. No nie ukrywam, że mnie wysztywniło na tę wieść 😉 Też dotarłam do l-lizyny (dziękuję Atqa) 🙂 ale nie ukrywam, że tęskni mi się do l-argininy i jak przeczytałam Twój wpis Pepsi to pomyślałam, że może znajdzie się jednak jakiś patent na to żeby jednak zaradzić temu konfliktowi 😉 Czekam Pepsi na Twoje zdanie 🙂

        1. bynio 9 kwietnia 2016 o 16:29

          Maxiline Renata Zielny,: opryszczkę często indukuje nadmiar boosterów tlenku azotu czyli np. arginina.
          Przeciwnie działa lizyna (też aminokwas). Spora dawka L-lizyny „kasuje” objawy opryszczki u wielu ludzi już po 6-8-miu godzinach. Na cofnięcie zmian zewnętrznych trzeba poczekać 2-3 dni.
          Jeśli zadziałasz lizyną już w pierwszej fazie opryszczki (miejscowy ból, pieczenie) do objawów zewnętrznych nie dojdzie 😉

  3. treser 22 lutego 2015 o 18:41

    Święta trójca obowiązkowo obecna w mojej suplementacji. Arginina daje niesamowite efekty na treningach, wydolność tlenowa idzie mocno w górę, regenera szybsza a w połączeniu z glutaminą tym bardziej. Co do tauryny dodał bym jeszcze myślę ważną rzecz mianowicie ma ona działanie insulinopodobne, reguluje poziom cukru we krwi i może tym znacznie pomagać w leczeniu cukrzycy. Podobno jest wiele przypadków suplementacji tauryny, dzięki której osoby z cukrzycą nie musiały brać insuliny ale to temat do sprawdzenia. Co do tej długowieczności to chyba muszę zwiększyć dawki 🙂

    1. pepsieliot 22 lutego 2015 o 19:05

      Treser thx za uzupełnienie wpisa

  4. zolo du 22 lutego 2015 o 21:38

    Poprzednio fruktoza, teraz wołowina. O żesz…
    A już byłem w ogródku…

    Polędwiczka z banankiem
    Cium

  5. Kasia S 22 lutego 2015 o 21:49

    Pepsi, znowu mnie zasmuca ta informacja:( Czyli surojadkom na 811 tych 3 najwazniejszch aminokwasow brakuje permanentnie! Zostaje mi kapusta, buraki, spirulina – ile tego mozna zjesc? Niewiele. Fermentowana soja nie jest raw! I jak życ? Tym bardziej „dlugowiecznie”?

    1. pepsieliot 23 lutego 2015 o 07:36

      Kasiu to dieta musi podporządkować sie Tobie, a nie Ty diecie, obserwuj ciało, i decyduj, ja mam te same wolty co Ty

    2. Mela 23 lutego 2015 o 15:58

      Hmm, o ile rozumiem dieta raw jest fajna bo jest zdrowa, a zatem jeśli coś „nie-raw” jest akurat również zdrowe, to nie rozumiem dlaczego odpada choćby jako uzupełnienie. Po co taka ścisła ortodoksja? Rozumiem w przypadku weganizmu (kwestie ideologiczne), ale tutaj argument że coś jest nie raw, więc nie mogę zjeść bo… niby co w zasadzie…? Zresztą Pepsi najlepiej to ujęła..

      1. Kasia S 23 lutego 2015 o 23:40

        Mela, jeśli zjem coś niesurowego to nic sie nie stanie w skali makro! Ale w mojej skali mikro zrobię wyłom w diecie, którą obrałam, zaakceptowałam i na której się dobrze czuje. Trzymam sie tego, że wszystko jem surowe, i znając swoj charakter boje się, ze jak zrobie jeden wyjątek, potem drugi, to … poplyne! Troche jak alkoholik:) No a wołowiny nigdy nie wezmę do ust żeby świat się walił!

  6. atqa 22 lutego 2015 o 22:01

    A kiedys o to sama pytałam. 

    Z tego co wiem l-lizyna jest polecana osobom walczącym z opryszczką natomiast arginina jest „winna” replikacji i aktywacji wirusa opryszczki.

    Pepsi ale tych aminokwasow nie trzeba brać przez cały czas tylko stosować kuracje chyba, bo ciało przynajmniej moje i A. nie wytrzyma dodatkowej garści supli.

    Wystarczy że codziennie przyjmujemy (zwlaszcza A.)sporą garść suplementów z czego niektóre każdego dnia, a inne okresowo w ramach kuracji(jak lizyna, czy prolina).

    Zatem czy tauryne, lizyne Twoim zadaniem powinno się suplement. codziennie czy okresowo? bo co do argininy to kiedyś mąż przyjmował ją właśnie do wzmozenia prod. tlenku azotu.

    Ale ponoć dluzsza suplementacja tego aminokwasu jest wręcz szkodliwa, a najlepsze efekty przynoszą krótkotrwałe ale wysokie dawki argininy.

    Czytałam że w organizmie są dwa enzymy produkujące tlenek azotu.

    Pierwszy z nich cNOS -który występuje w formie aktywnej przez cały czas i to on syntetyzuje małe ilości tlenku azotu mające pozytywny efekt, ale problem pojawia się, gdy zaczynamy suplementować argininę częściej -wówczas organizm włącza mechanizm obronny i uaktywnia się drugi enzym iNOS ktory również produkuje tlenek azotu jednak w znacznie większych ilościach.
    Czyli większa ilość argininy powoduje zwiększenie aktywności iNOS oraz arginazy co prowadzi zamiast do uelastycznienia błon, to do usztywnienia ścian naczyń i zwiększenia ryzyka zawału…

    Nie wiem co o tym sądzić, ale A. na wszelki wypadek robi sobie krotkie argininowe kuracje przyjmując większe dawki(3g/3x dziennie).

    PS. Lepsza Twoim zdaniem zwykła L-arginina czy w formie AAKG? 

  7. Okoń 23 lutego 2015 o 08:57

    Pytanie o Glutaminę, (dziko żyjące ryby) , chodzi tylko o morskie, czy słodkowodne też się łapią?

    1. pepsieliot 23 lutego 2015 o 12:00

      morskie

  8. Liwia 23 lutego 2015 o 12:18

    Droga Pepsi,
    czy mogłabyś polecić jakieś konkretne, pewnie drogie również, suple wysokiej jakości?
    Dzięki!

    1. pepsieliot 23 lutego 2015 o 16:59

      Kochana Liwio, całkiem spoko są w naszym sklepie thisisbio.pl , ale pojawi się wkrótce jeszcze więcej godnych polecenia, w nowej odsłonię sklepu

  9. marikka 28 maja 2015 o 16:48

    Pepsi? a czy glutamina to to samo, co peptyd glutaminy?
    czy to prawda,m że jeśli chcemy uwidocznić nasze mięśnie to nalezy przyjmować taki suplement?
    czy w sklepie TiB jest dostępny jakis preparat zaweiarający tę substancję?

    1. pepsieliot 28 maja 2015 o 17:12

      Maroko, to nie to samo, glutamina to czysty aminokwas, a peptyd glutaminy jest związkiem, mamy czystą glutaminę, w naszym wellness sklep, wpisz w szukałkę glutamina

      1. marikka 29 maja 2015 o 12:40

        ok, zaraz zerknę w sklepie, a powiedz? masz jakąś opinię właśnie nt. przyjmowania peptydu glutaminy (lub samej glutaminy) w kontekście przyrostu masy mięśniowej?

        1. pepsieliot 29 maja 2015 o 12:53

          mniej peptydu w glutaminie tym lepiej 🙂

  10. ervena 23 grudnia 2015 o 00:37

    Pod innym postem zadałam pytanie związane z amonokwasami , k2, q10 .lizyna .i kilka innych preparatów [ było podane dawkowanie ] – w sumie to czeka na odpowiedz Peps 🙂 ..ale w przypadku raka , to co z tymi aminokwasami …a juz pod innymi postami w ogole nie wchodzą moje zapytania w związku ze swiaetami ..moze tu wejdzie – bo moderator ich nie chce ‚;) …cyt:….. Napisano ,ze duplikat ..niemozliwe ponieważ ja pisze w kontekscię choroby nowotworoweJ . Pozdrawiam pięknie :)… Hmmm …ja to mam prawdziwy problem , bo wiadomo ten paskud rak …ale czy mozna poluzowac choć odrobinke …uwielbiam pierogi z grzybami , itp …i chociażby kawałeczek sernika [ Boszeee ja juz zapomniałam ,ze istnieje coś takiego jak ciasto …cukier , słodycze itp ] … Pepsi , przy tej okazji …czy mogłabys skierowac na strone Twoich zielonych , czy innych szejków , koktaili , soków …bo ja z tym mam problem . . Serdecznie pozdrawiam i zycze Wesolych , Spokojnych Świąt ervena

  11. Kasititi 31 marca 2016 o 17:45

    Hej Peps’. Kiedys w komentarzach wyczytalam jak polecalas tribulus terrestris na ‚wzmocnienie’ testosteronu. Mozna go brac z arginina? Nie bedzie za duzy kop? 😉 Ktory supplement bylby ogolnie lepszy? Dzieki!!! xx

    1. pepsieliot 31 marca 2016 o 20:17

      Możesz łączyć, tribu masz tu http://sklepzodzywkami.pl/olimp-tribusteron-60-120kaps-p-293.html, a tu argininę http://thisisbio.pl/aminokwasy/39-mega-arginine-90kaps-scitec-.html , arginina to świetny prekursor tlenku azotu ON, rozszerza żyły, pompuje krew, etc. a tribulus to ziółko napędzające własny testosteron (nie mylić z dopingiem, bo to nie ma nic wspólnego),

      Jakbyś chciał kupić to w jednym sklepie, to w http://www.thisisbio.pl zamów dodatkowo tribulus właśnie ten, który Ci wskazałam, to Ci przerzucą.

  12. Kasititi 1 kwietnia 2016 o 10:42

    ‚Chciala’ to dla meza nie dla mnie, choc czytalam ze dziewczyny tez biora tribulus I zadowolone sa (ale po co kobietom ?? I z czego dokladnie sa zadowolone, to nie napisaly) 😛 Dzieki!!

    1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 11:49

      Testosteron jest niezbędny dla zdrowia kobiety, oczywiście mamy go około 5 razy mniej

  13. didiMa 7 kwietnia 2016 o 15:31

    w wołowinie zwierząt karmionych trawą, mleku od zwierząt karmionych trawą,w mięsie kurczaków karmionych naturalnie, dziko odławiane ryby i niby gdzie to można kupić, na pewno nie w markecie..wyrazy współczucia dla tych , którzy swoją dietę opierają na mięsie i nabiale, nie dość ,że brakuje tam tego co powinno być to jeszcze jest wiele innych chorobotwórczych substancji.Cieszę się, że te niezbędne aminokwasy są też w pysznych roślinkach.

    1. mybelle 7 kwietnia 2016 o 22:08

      No właśnie – nie wiem, czy ktokolwiek zastanawiał się nad tymi określeniami: „krowy karmione trawą”, „kurczaki karmione naturalnie”, „dziko odławiane ryby”. No więc ja podjęłam się zebrania jakichkolwiek informacji na ten temat. Raportuję, co wiem.
      po pierwsze primo: krowy nie mogą jeść samej trawy, bo jest to nieekonomiczne, do takiej krowy trzeba by było tylko dopłacać. Jedzą paszę opartą na kukurydzy ( niech zgadnę – GMO, czy nie GMO ?). Oczywiście mogą dojadać trawą, ale na 100 % nie będzie to sama trawa. No dobrze, jeśli ktoś ma babcię na wsi, która zgodzi się na hodowanie takiej krówki to będzie to ewenement ( babcia musi mieć dobrą emeryturę, żeby dopłacać dla wnusia 🙂
      Skąd to wiem – ha, ha, spędziłam trochę czasu na forach dla rolników (nie śmiać się proszę). A raz wybrałam się po ser ekologiczny do rolnika – lato, godzina 12,00, a krowy stoją w oborze, dziwne to było wg mnie.
      po drugie primo: w Polsce mięso świń w zdecydowanej większości jest z wielohektarowych farm z Danii ( nie mówię tu o mięsie ras dziwnych staropolskich z cenami z kosmosu). Chyba nie muszę dodawać, ile w tym mięsie wszystkiego. Skąd to wiem – kolega pracuje dla b. dużego producenta krajowego, to się wie skad to towarzystwo przybywa.
      po trzecie primo: jajka. kuzyn mój ma kilkadziesiąt kur. Kura musi dostać określoną paszę, żeby były jajka. Pasza jest bardziej lub mniej ekologiczna (kto zgadnie, która jest bardziej opłacalna ?), ale kurom nie daje on zboża czy trawy, bo nie zarobiłby na nich. Chowa je np.latem w kurniku, bo lepiej się niosą ( mniejsza ilość witamin w jajku z powodu braku słońca), nie wypuszcza na trawę, bo po co i kto by je upilnował. To nie jest hodowla na dużą skalę, a on twierdzi, że ze względu na opinię i tak b.dba o produkt finalny a sąsiedzi rolnicy w głowy sie pukają – jajko to jajko – można kupić w sklepie.
      Kurczaki karmione naturalnie – jak ktoś sobie spróbuje wyhodować ( bez pasz ani rusz, bo zachorują i zdechną…)
      Ogólnie kuzyn mówi, że na wsi pod względem dbania o żywność i środowisko jest BARDZO ŹLE ( ludzie z jego otoczenia oczywiście co muszą , co Unia każe, to robią, ale gdyby tak sami mieli decydować, to wszystkich by wytruli – dla kasy a jakże)
      O rybach odławianych na dziko wiem jedno – na pewno gdzieś są, mało kto wie gdzie, ceny maja z kosmosu, mało kogo na nie stać.
      Mogłam coś napisać nie tak, bo z rolnictwem nie mam nic wspólnego.
      Może ktoś ze wsi napisze coś optymistycznego ???

      1. pepsieliot 8 kwietnia 2016 o 11:04

        Mieszkam na wsi i niestety podpisuję się pod tym, co gorsze, rozmawiałam z rolnikiem, który powiedział, że jakby on to ziarno, które kupuje chciał hodować bez pestycydów, to nic n ie wyrośnie, bo to ziarno jest już kompatybilne tylko z chemią.

  14. Ewa 7 kwietnia 2016 o 21:07

    Witam. Chciałabym zapytać Ciebie Pepsi albo Grzegorzadama o radę (w innym temacie) bo nie wiem od czego zacząć. Mam chorego tatę (67 lat) – zdiagnozowano teraz guza odbytnicy , czekamy na wyniki biopsji. Chciałabym wprowadzić sodę oczyszczoną i Wit. C i może preparaty krzemowo-borowe lub chlorelle. Na blogu znalazłam kurację leczenia raka sodą wg Vernona Johnstona. Tato ma na pewno zanieczyszczony organizm , pomału zmieniamy dietę na jeszcze bogatszą w warzywa i owoce, tłumaczę jakie ma złe nawyki żywieniowe. Ale tych wszystkich informacji jest tak dużo, że nie wiem jak się w tym poruszać. Dodatkowo Tato bierze jeszcze leki na nadciśnienie i na rozrzedzenie krwi – nie wiem czy np. sodę mogę zastosować. Proszę o wskazówki , może ktoś wyleczył podobnie umiejscowionego guza . Dziękuję za wszelkie informacje.

    1. pepsieliot 8 kwietnia 2016 o 11:09

      Przy jelicie grubym najlepsza chlorella, witamina C liposomal (nie łączyć z chlorellą) omega 3, i koniecznie D3 z k2.Oraz K U R K U M A. Zmiana nawyków żywieniowych. Ruch. Nie jestem lekarzem, życzę zdrowia,

      1. A. 8 kwietnia 2016 o 12:44

        Dodałabym jeszcze jakiś probiotyk, koniecznie selen.
        oczyszczanie organizmu + odżywianie.

        „Ale tych wszystkich informacji jest tak dużo, że nie wiem jak się w tym poruszać.” -wiem co czujesz, przechodziłam to samo. W poście opisałam historię mojego taty (wymieniłam tam co stosujemy, choć oczywiście niektórych rzeczy zapomniałam z ważniejszych z pewnością imbir + cytryny + goździki; zieloną herbatę, czystek, czy czarnuszkę).

        Odsyłam do posta, w którym opisałam historię mojego taty i choć wciąż oczekujecie wyniku biopsji, to być może coś tam ciekawego znajdziesz.

        GrzegorzAdam z pewnością dorzuciłby jeszcze WU i sodę.

        http://www.pepsieliot.com/nawet-lekarze-wiedza-znajduje-sie-prawdziwe-serce-czlowieka/

        1. grzegorzadam 8 kwietnia 2016 o 21:08

          Dorzuciłbym zdecydowanie!

  15. grzegorzadam 9 kwietnia 2016 o 10:20

    Jeżeli już mięso, jest to najlepsza alternatywa.
    Po prostu BIO.

  16. Kociara 12 kwietnia 2016 o 19:19

    Oto bardzo ciekawy artykul o drozdzach
    http://utygan.blogspot.de/2015/07/cud-za-zotowke.html

  17. AnetkaT24 19 kwietnia 2016 o 17:37

    Proszę o pomoc każdego, kto wie, jak sobie poradzić w tak fatalnej sytuacji. Mam 21 lat i nie mam…okresu!!! Nawet tego nieregularnego! Wiem, że to jest co najmniej dziwne. Strasznie mnie to irytuję. Byłam już u wielu ginekologów. Oczywiście przepisywali mi hormony tj. progesteron, estradiol, te jednak po miesiącach nic nie wskórały. Przez to lekarz dał mi receptę na leki przeciw menopauzalne. Tak, właśnie. Ku mojemu zdziwieniu, okres się pojawił. Jednak początek mojej przygody z zażywaniem tabletek okupiony był horrendalnymi bólami głowy. Wiele się nasłyszałam o szkodliwości przyjmowania takich leków, a zwłaszcza w moim wieku. Czy tak faktycznie jest? Mam się czego obawiać? Jakiś niepożądanych powikłań. Z obawy przerwałam tą terapię. Czy zrobiłam słusznie? Proszę o odpowiedź kogoś, kto może był w podobnej sytuacji. Bardzo bym chciała mieć w przyszłości dzieci, posiadanie okresu jest dla mnie szalenie ważne. Nie wiem, co powinnam robić. Jaką drogę powinnam wybrać, żeby nie wywołać sobie uszczerbku na zdrowiu. Podobno syntetyczne hormony uzależniają od przyjmowania już do końca życia. Jest jakiś lekarz, który przepisywałby naturalne?

    1. grzegorzadam 20 kwietnia 2016 o 06:53
  18. katarzyna 31 stycznia 2017 o 09:45

    Szukam czegos na potencje dla meza.wszystko ma w skladzie l-arginine.wiec moze kupic lepiej sama l-arginine.prosze o pomoc.problem spadl na nas jak grom z jasnego nieba

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2017 o 09:48

      tak naprawdę chodzi o tlenek azotu http://www.pepsieliot.com/12-sposobow-na-naturalne-zwiekszenie-poziomu-tlenku-azotu/
      przeszłabym z argininy na cytrulinę, i zaleciłabym tribusteron (naturalny podkręcasz testosteronu z rośliny buzdyganek)

      1. Bynio 3 lutego 2017 o 00:59

        Ogólnie biorąc, trzeba zdefiniować co szwankuje z tych 3 rzeczy: Libido + Erekcja = Potencja
        I tak w skrócie: libido (pożądanie, chęć,napęd) to ogólny stan zdrowia i pewnej równowagi prolaktyna (dopamina) – testosteron. Owszem, zbyt mało testosteronu ma też wpływ negatywny ale z kolei jego duża wartość w powiązaniu z wysokim poziomem progesteronu wcale dobrze na libido męskie nie wpływa.Dobra erekcja to m. innymi prawidłowa „hydraulika” naczyń krwionośnych zwłaszcza żył i zastawek żylnych. Arginina czyli prekursor tlenku azotu ma duży i szybki wpływ na rozszerzalność naczyń co w wielu wypadkach jest pomocne dla mężczyzn. Jeśli jednak zbliża się miażdżyca, bądź śródbłonek naczyniowy jest obiektem ataku np. homocysteiny, arginina czy jabłczan cytruliny nie wystarczy i warto kupić bądź sporządzić preparat co najmniej kilkuskładnikowy.
        Na to co się tam znajdzie ma wpływ wiele czynników, których nie podałaś np. wiek styl życia, choroby obecne i przeszłe, stress, depresja itd- taki zwyczajny wywiad.
        Do wyboru masz ok 20 znakomitych składników, pewne z nich działają naprawdę potężnie.
        Zanim się za takie eksperymenty i receptury weźmiesz, warto wypróbować test nr1: na ok 40 min przed: 3g argininy + 2 – 4g tauryny + szklanka wody.
        2.Potem przez ok 4-7 dni jedną łyżeczkę ok 5g sproszkowanego korzenia maca dziennie (dużo wody mało seksu heh)). Następnie powtarzamy test nr 1.
        Jeśli ten krótki i prosty programik zadziała to po pierwsze nie ma specjalnych powodów do obaw ale żeby przyszłość była równie dobra jak kiedyś, warto pomyśleć o korektach diety np. wg Pepsi a do tego trochę ruchu i siłki co z reguły likwiduje potrzebę zajmowania się tymi tematami na długo 😉
        Więcej nie powiem z uwagi na dobro kobiet.

        1. Pepsi Eliot 3 lutego 2017 o 06:50

          zamiast argininy zaleciłabym cytrulinę

          1. Bynio 3 lutego 2017 o 23:33

            Arginina działa szybko i dynamicznie. Na efekty pracy cytruliny trzeba dłużej poczekać ale działa też dłużej i bardziej „subtelnie”. No i warto pamiętać, że u niektórych mężczyzn szlak przemiany jabłczan cytruliny-arginina nie działa zbyt efektywnie, są jakieś straty po drodze.
            Zamiast tauryny można wypróbować bardzo ciekawego patentu arginina +pycnogenol, co nawet zostało opatentowane i dowiedzione klinicznie.

          2. Pepsi Eliot 4 lutego 2017 o 09:32

            kiedyś tak doradzałam: arginina i wyciąg z kory francuskiej, ale obecnie doradzam cytrulinę i pycnogenol

            http://www.pepsieliot.com/12-sposobow-na-naturalne-zwiekszenie-poziomu-tlenku-azotu/

        2. grzegorzadam 3 lutego 2017 o 07:53

          -”Badania udowodniły korzyści suplementowania boru przez mężczyzn.
          Otóż pobieranie 6 mg w przeliczeniu na pierwiastek (około 60 mg boraksu- moje) dziennie, przez 2 miesiące przez grupę mężczyzn podniosło ich poziom swobodnego testosteronu aż o 28%, ale to nie koniec dobrych wieści!
          Jeszcze w nagrodę obniżył poziom ich swobodnego estrogenu aż o 39%.

          Badanie było wprawdzie w USA, ale nasze ziemie nie są o wiele bogatsze w bor, więc w pożywieniu jest go zbyt mało.
          Więc panowie boraks musi być pobierany, zresztą przez panie też bo redukuje podatność na osteoporozę, na którą są bardziej podatne.”

          1. Bynio 3 lutego 2017 o 23:07

            Tak , boraks tak działa. Przy okazji znikną afty, poprawi się praca szyszynki. Jest pewne ale: przy dłuższym używaniu libido znowu może spadać, jak donoszą pewne badania. Być może zbyt mało estrogenu też nie będzie dla mężczyzn dobre.

            Często przy takich okazjach myślę, że skupianie się na podnoszeniu jednego parametru (np. testosteronu) bez refleksji i baczenia na pozostałe, może mieć krótkie nogi. Otóż inhibitory 5-alfa reduktazy działają tylko w pewnym zakresie i nadmiar wolnego testosteronu musi w końcu przekonwertować do DHT (dihydrotestosteron) który to ładnie powiększa prostatę zwłaszcza po przekroczeniu wieku średniego.
            Stąd proponuję zawsze dobrze wszystko obmyśleć i zawsze do takich działań jak podkręcanie testosteronu dołączyć wzmacniacz hamowania by uniknąć niepożądanych zdarzeń. W tym przypadku dobrze się sprawdzi korzeń pokrzywy i np. przetwory pomidorowe czyli likopen.

          2. grzegorzadam 4 lutego 2017 o 14:04

            Nie mówimy o jednym, to jasne.
            Problem w tym , że boru prawie wcale nie ma w diecie.
            Sircus stawia również równocześnie na magnez, selen, alkalizację organizmu.
            Last ma swoje sugestie.

            Zioła to osobny bardzo rozbudowany temat w zakresie libido.
            Zabawna historia, jak biochemik Ted z earthclinic zalecił na pobudzenie panom
            ekstrakt z wilczej jagody, tekst zdjęto, ale czy to prawda? Brak danych… 🙂

          3. Bynio 4 lutego 2017 o 21:40

            Dawniej afrodyzjakami nazywano wszystkie substancje dostarczające rozmaitych uciech zwidów i innych odjazdów. Pokrzyk był częścią maści czarownic typu Hexensalbe – miała ona rozmaity skład w różnych regionach. Dawała omamy i „jazdy” ale też miejscowe mocne podrażnienia, które niektórzy kwalifikowali jako seksualne, bądź loty na miotle. U osobników bardziej wiekowych preparaty pokrzykowe czasem wywoływały stany euforii, a dodawane np w dawnych niemczech do piwa znacznie mocniej „kopały” pijących co czasem wykorzystywali np. karczmarze i złodzieje.
            Ted jest spoko, inteligentnie czerpie z różnych stron dlatego warto go sprawdzać np po wypowiedziach na ten sam temat w różnym czasie. Te nowsze są z reguły lepsze.

          4. grzegorzadam 4 lutego 2017 o 22:35

            Te nowsze są z reguły lepsze.”

            Doświadczenie 😉

          5. grzegorzadam 4 lutego 2017 o 14:07

            Czytałem swego czasu rosyjskie fora, szukając info o carskiej wódce, jak panowie zachwycali się
            działaniem nitrogliceryny, jako pochodnej chemicznie do sildenafilu, odkrytego przypadkiem
            w tym zakresie przy okazji badań serca…
            Cuda na kiju, ale oni tak mają 😉

          6. Bynio 4 lutego 2017 o 21:45

            W takim razie Grzegorzuadamie, w wolnej chwili poczytaj o dokonaniach pewnego rosyjskiego wracza, który wymyślił męskie kąpiele z terpentyną wysyłające męską potencję w kosmosy możliwości 😉

          7. grzegorzadam 4 lutego 2017 o 22:34

            Wiem kogo masz na myśli..
            Zaumann> Uwajdow ?

        3. grzegorzadam 4 lutego 2017 o 14:27

          Wszystko to prawda co piszesz.
          Nikt nie zajmuję się podstawą, czyli ogólnym zatruciem, zakwaszeniem i tzw. ”gęstą krwią”.
          Pęd życia, w który daliśmy się wprzęgnąć nie sprzyja szczególnie u mężczyzn tym tematom.

          …xenoestrogeny, chemia kosmetyczna doprowadza mężczyzn nie tylko
          do okresowej impotencji ale trwałej bezpłodności.
          Najpierw kompleksowe oczyszczanie i chelatacja, potem można mówić o suplementacji.

  19. grzegorzadam 16 sierpnia 2017 o 18:59

    Tauryna:
    ”Tauryna – aminokwas, po raz pierwszy wyodrębniony przez Tiedemanna i Gmelina (Niemcy) w 1827 roku z żółci bydlęcej. Swoją nazwę zawdzięcza greckiemu słowu taurus, co znaczy: „byk”. Odkrycie tauryny nie miało szczególnego znaczenia aż do momentu, kiedy w 1970 roku uczeni wykazali, że jest ona niezbędnym składnikiem pożywienia kotów. Z powodu jej braku u zwierząt rozwijała się ślepota oraz pojawiały poważne problemy z czynnością serca.”

    ”- tauryna nie odpowiada za szkodliwość napojów energetycznych, lecz końskie dawki kofeiny
    – w latach 60. zaczęto produkować karmy dla zwierząt. W USA oślepły tysiące kotów domowych, zanim stwierdzono, że tauryna jest niezbędna dla wzroku, a koty nie potrafią wytwarzać jej z cysteiny”

  20. grzegorzadam 16 sierpnia 2017 o 19:06

    „Jeśli wszyscy przedstawiciele świata medycyny dostrzegliby i poznali wartość tauryny, znajdowałaby się ona stale w składzie trzech najpopularniejszych suplementów diety.”

    dr Atkins

  21. grzegorzadam 16 sierpnia 2017 o 19:11

    Psychostymulator.
    Wcześniej, niż jako anabolik, tauryna znana była i wykorzystywana – jako psychostymulator; najczęściej – w zestawie z kofeiną. Jednak – pomimo relatywnie długiej kariery psychostymulatora – dopiero niedawno udało się (jak się wydaje) zadowalająco wyjaśnić mechanizm jej aktywności psychostymulacyjnej.
    W mózgu – tauryna oddziałuje na dwa ośrodki: serotoninergiczny, w którym impulsy przekazywane są przez neurotransmiter – serotoninę, i gabaergiczny – zależny od gamaaminomaślanu (GABA).

    Wcześniej wskazywano – jako podstawowy mechanizm psychoaktywacji – hamujący wpływ tauryny na serotoninę, gdyż przekaźnik ten odpowiada za relaksację, więc jego hamowanie może przedłużać aktywność psychoruchową. Jednak obecnie – częściej mówi się o wpływie tauryny na układ gabaergiczny, gdyż to wyraźniej tłumaczy jej oryginalny, ośrodkowy efekt działania…

  22. grzegorzadam 17 sierpnia 2017 o 08:51

    Japończycy cieszą się prawdopodobnie najlepszymi przewidywaniami co do długości ich życia. W rzeczywistości, Okinawa – japońska sławna wyspa ‚Długowieczności’ – prawdopodobnie ma największy odsetek osób powyżej 100 lat.

    Bez wątpienia, na taki stan rzeczy wpływa wiele czynników, ale liczne dowody wskazują, że wszystkie te przypadki mają jedną cechę wspólną: wysokie spożycie aminokwasu zwanego tauryną.

    Związek między tauryną a długością życia jest tak silny, że naukowcy nazwali taurynę w swoim badaniu naukowym „składnikiem odżywczym, który odpowiada za długowieczność Japończyków”: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19239132

  23. grzegorzadam 17 sierpnia 2017 o 08:52

    Ciekawe, czy jakbyśmy skorzystali z usług kardiologa, to czy napomknąłby coś o taurynie?”

    Oni mają tylko acard.. 😉
    O wit.C i magnezie nie słyszeli.

  24. grzegorzadam 17 sierpnia 2017 o 08:53

    Tauryna poprawia kontrolę poziomu glukozy i leczy cukrzycę

    To znany fakt, że poziom koncentracji tauryny jest mniejszy u cukrzyków w porównaniu do zdrowych jednostek. Tauryna może pokazywać współzależność między cukrzycą a otyłością. Badania na ludziach wykazały, że 1.5 grama tauryny dziennie może przywrócić właściwy poziom tauryny, a badania na zwierzętach pokazują, że suplementacja tauryny zapobiega a nawet odwraca skutki cukrzycy typu II.

    Normalne poziomy tauryny są niezbędne w kontrolowaniu cukrzycy i jej powikłań. Badania na zwierzętach pokazują, że odpowiednia ilość tauryny obniża poziom glukozy we krwi i przywraca wrażliwość na insulinę. To jednak nie koniec. Tauryna odwraca konsekwencje choroby.

  25. grzegorzadam 17 sierpnia 2017 o 08:56

    Dodatkowe badania wyjawiły, że tauryna zwalcza komplikacje cukrzycowe. Tauryna poprawia wytrzymałość włókien nerwowych, co potencjalnie zwalnia albo odwraca skutki bolesnej neuropatii cukrzycowej. Siatkówka oka to kolejny kluczowy obszar, obiekt ataków ze strony podwyższonego poziomu glukozy. Tauryna walczy ze stresem oksydacyjnym wywołanym przez zły poziom glukozy i ochrania wrażliwe na światło komórki (choroba to retinopatia). Uszkodzenie nerek to kolejna konsekwencja cukrzycy, która została zminimalizowana przez suplementację tauryny u zwierząt.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze