logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
415 online
55 268 659
K2, this is bio, pepsi eliot

TWOJA WITAMINA K2 z MK7 z natto

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Paradoks wapnia i niepozorna witamina K2

    Na dziś bardzo interesujący temat prozdrowotny, który został nazwany przez badaczy zajmujących się tym problemem paradoksem wapnia

    Paradoks wapnia dotyczy przede wszystkim wegan, ale też wegetarian i ludzi wszystkożernych, którzy zdecydowali się na suplementację wapniem i witaminą D, ale nie tylko.

    Miliony ludzi na świecie korzystają z suplementacji wapniem i witaminą D, tyle że myśląc, że wspomagają swoje kości, bardzo sobie szkodzą. 

    Prawda jest taka, że bez dodatku witaminy K2, taki schemat może okazać się bardzo niebezpieczny dla zdrowia.

    Bez witaminy K2 organizm nie potrafi kierować wapnia do kości, gdzie jest potrzebny

    Zamiast tego wapń dostaje się do tkanek miękkich, czyli np. tętnic, co prowadzi do bardzo tragicznego w skutkach połączenia osteoporozy i miażdżycy, oraz innych bardzo złych skutków paradoksu wapnia.

    Na ten temat powstało już kilka bardzo obszernych opracowań naukowych, w tym książek, dr Kate Rheaume-Bleue. Popularna ekspertka zdrowia w kanadyjskiej telewizji i radiu wypowiedziała się:

    witamina K2 i paradoks wapnia brzmią jak ostrzeżenie dla szału w jaki wpadł cały świat suplementując wapń i witaminę D

    W tym samym czasie ignoruje się dostarczanie sobie niepozornej i mało znanej (chociaż nie w Japonii!) witaminy K2, która niesie ze sobą ogromne korzyści zdrowotne dla ciała, które staje się mniej podatne na próchnicę zębów, choroby serca, raka prostaty, raka wątroby, cukrzycy, zmarszczki, otyłość, żylaki i inne dolegliwości.

    K2 w formie MK4 zawarta jest w gęsich wątróbkach, serach certam, żółtkach, maśle i mięsie. Jest jednak jedno, bardzo istotne, ale.  Aby w produkcie wystąpiła witamina K2, zwierzęta muszą być karmione trawą! Nie będzie K2 w mleku i maśle z marketu, w nieekologicznym mięsie, nawet bio jaja nic nie dadzą, jeśli kurczak był karmiony, choćby najbardziej ekologiczną, paszą z ziaren. 

    Bezwzględnie należy poznać tajemnicę paradoksu wapnia, aby uniknąć wielu chorób, w tym chorób kości i serca.

    Kiedy jesteś weganinem, czy nawet witarianinem, nie mówiąc o frutarianinie, kiedyś na pewno sięgniesz po witaminę D i wapń. Jeżeli pominiesz witaminę K2, to według najnowszych badań faktycznie zwiększasz ryzyko zawału serca i udaru mózgu, ponieważ podany wapń odkłada się w tętnicach, czyli następuje zwapnienie żył, czyli innymi słowy miażdżyca i to jest właśnie ten paradoks wapnia.

    Sekret utrzymywania mocnych kości i tętnic wiąże się jasno i jednoznacznie z mało znaną witaminą K2 – witaminą ignorowaną przez naukowców niemal od 70 lat, czyli odkąd rozpoczęto intensywne badania nad wpływem poszczególnych witamin i minerałów na organizm człowieka.

    TU KUPISZ REWOLUCYJNĄ WITAMINĘ D3 + K2 z MK7 z natto

    Witamina K, to jakby bliźnięta dwujajowe, z których jeden to witamina K1, a drugi to K2.

    Ich działania są bardzo dwutorowe, chociaż nie wykluczają się całkowicie. Istnieje minimalne zachodzenie korzyści jednego bliźniaka na drugiego i to z pewnością powodowało pewne zamieszanie wśród badaczy, gdyż na przykład badania wykazywały, że K2 działa na krzepnięcie krwi przy dużym spożyciu, ale nie widać żadnych korzyści z K1 jeżeli chodzi o choroby serca.

    Info o K2:

    W mięsie bydła i drobiu karmionego w sposób tradycyjny, czyli trawą, zawarta była duża ilość witaminy K2, natomiast stosowanie karmy zbożowej skutecznie zwalczyło K2 we współczesnej diecie mięsożerców, ale tym niech się i mięsożercy martwią.

    K2 to witamina, która ma również bardzo ważne przeciwdziałanie dla powstawania zmarszczek, choroby Alzheimera, chorób serca, osteoporozy i wielu  innych.
    K2 ma wielkie właściwości prozdrowotne nie tylko dla dorosłych, ale również dla dzieci, zdrowia ich zębów i kości.

    Bez względu na to, czy jesteś weganinem, wegetarianinem, czy wszystkożercą, jeżeli chcesz wyciągnąć maksymalne korzyści ze swojego wapnia i witaminy D, które masz w organizmie, bezwzględnie musisz zabezpieczyć swoją podaż witaminy K2.

    Badanie:

    Badano w Zakładzie Epidemiologii i Biostatystyki w Rotterdamie, czy spożycie menachinonu, czyli K2, jest związane ze zmniejszeniem ryzyka choroby wieńcowej.

    Streszczenie:

    Od witaminy K zależy poziom białek macierzy Gla-białkowej, która hamuje zwapnienie naczyń. Aktywacja tych białek poprzez karboksylację jest ściśle związana z dostępnością witaminy K.

    Przeprowadzono badanie, czy spożycie filochinonu (witamina K-1) i menachinonu (witamina K-2) ma związek ze zwapnieniem aorty i chorobą wieńcową (CHD) dla wybranej populacji. Do analizy włączono 4807 pacjentów, którzy nie przeszli zawału serca od początku badania (1990-1993) i którzy byli następnie monitorowani do 1 stycznia 2000. Ryzyko incydentów CHD, w tym śmiertelność, wynikłą z miażdżycy aorty, oceniano wielkościami spożycia witaminy K po wcześniejszym uwzględnieniu wieku, płci, BMI, czynników takich jak palenie papierosów, cukrzyca, wykształcenie i  dieta.

    Ryzyko względne (RR) śmiertelności zmniejszyło się o połowę dla górnej ilość spożycia K2, w porównaniu z niższym spożyciem tercylu.
    Przyjmowanie menachinonu (K2) okazało się również odwrotnie proporcjonalne do wszystkich przyczyn śmiertelności i ciężkiego zwapnienia aorty.
    Natomiast spożycie filochinonu (K1) nie było związane z żadnym z wyników.

    Badania te sugerują, że odpowiednie spożycie menachinonu (K2) może mieć znaczenie dla prewencji choroby wieńcowej.

                                                                 K1 i K2

    K1 (filochinon)

    Fizjologiczne działanie:
    Krzepnięcie krwi
    Źródła spożywcze:
    Zielone warzywa liściaste, kiwi, oleje roślinne
    Witamina K1 podlega recyklingowi w organizmie, więc dietetyczne wymagania są minimalne, bardzo rzadko grozi nam niedobór, którego skutkiem byłyby zaburzenia krzepnięcia.

    K2 (menachinon)

    Fizjologiczne działanie:
    Odpowiednie wapnienie
    Źródła spożywcze:
    MK7 formuła: Natto (soja fermentowana pałeczkami bacillus subtilis);
    MK4 formuła: gęsie wątróbki, sery certam, żółtka, masło i mięso gęsiny wcześniej karmionej trawą.
    Czy organizm może przechowywać K2?
    Praktycznie nie, bo formuła MK4 przechowuje się około jednej godziny, zaś formuła MK7 kilka dni.

    Witamina K2 nie podlega recyklingowi w organizmie w związku z tym jej stała obecność w diecie jest bardzo ważna, ponieważ grożą nam niedobory.

    Niedobór witaminy K2 skutkuje w pierwszej kolejności: zwapnieniem kości, miażdżycą i ubytkami stomatologicznymi.

    Z diety frutarian nie ma kompletnie skąd czerpać K2 

    Jeżeli zaś chodzi o wegan i nawet upartych witarian, jest świetne źródło witaminy K2, choć ciągle jeszcze mało w Polsce i w sumie na świecie (oczywiście poza Japonią) popularne NATTO.

    Natto to sfermentowana soja, a fermentowane produkty, tak jak miso, są przecież dopuszczalne nawet dla ortodoksyjnych witarian.

    Natto to sfermentowana pałeczkami bacillus subtilis soja, chociaż znane są też natto z fasolek, ale ja zajmę się soją i do tego fermentowaną pałeczkami bacillus subtilis ze szczepów japońskich, gdyż właśnie one produkują najwięcej K2 w formie MK7.

    Co dziwniejsze, analizując diety ludzi z błękitnych stref, w tym oczywiście Okinawczyków, zanim uderzyli w McDonalda, to właśnie ta niepozorna witamina K2 najbardziej pasuje do tajemniczego czynnika X odpowiedzialnego za fenomen tych diet, którego usilnie poszukuje się od lat.

    Dlatego wegańskie i co tu dużo mówić witariańskie natto, może stać się już wkrótce najpopularniejszą potrawą ze względu na swoje cudowne wręcz właściwości.

    O natto

    Natto występuje na liście najzdrowszych produktów na świecie oraz zajmuje pierwsze miejsce w Japonii wśród innych produktów poddanych procesowi fermentacji. Soja jest niemodyfikowana genetycznie, gdyż w Japonii występuje całkowity zakaz modyfikacji.

    Produkt cieszy się zainteresowaniem nie tylko w krajach wschodu ale również i w Europie ze względu na swoje właściwości zdrowotne: klucz do naszego zdrowia.

    Dodatkowo w natto, oprócz K2 znajduje się enzym nattokinaza, występujący jedynie w natto, oczyszcza krew, rozpuszcza skrzepy (jest bezpieczniejszym i silniejszym środkiem niż aspiryna), zmniejsza poziom cholesterolu, w wyniku czego obniża zbyt wysokie ciśnienie krwi oraz poziom cukru we krwi, nie dopuszczając do poważnych związanych z tym chorób. 

    Natto wspaniale oczyszcza jelita z nagromadzonych w nich złogów, usuwa substancje toksyczne mogące powodować powstawanie komórek rakowych, przywraca normalną mikroflorę, pomocne jest przy zaparciach (ułatwia wypróżnianie i zapewnia odpowiednią wilgotność i objętość stolca), poprawia przemianę materii, wspomaga odchudzanie.

    Ponadto zapobiega zatruciu organizmu, którego przyczyną jest zarówno palenie papierosów, jak i spożywanie alkoholu (nie dopuszcza do efektu tzw. kaca).

    Zawiera dziesięciokrotnie więcej witaminy K (która odgrywa znaczącą rolę przy formowaniu kości) niż szpinak, a dzięki witaminie K2 zapobiega osteoporozie i miażdżycy. Korzystnie wpływa na poprawę kondycji skóry i włosów. Prócz tego właściwości przeciwstarzeniowe witaminy E, która też jest w nim zawarta pomagają zwalczyć na skórze oznaki upływu czasu.

    Długi proces fermentacji hamuje działanie kwasów organicznych, które występują w niesfermentowanych produktach sojowych.

    Jeżeli chodzi o gusty europejskie i amerykańskie, najbardziej poszukiwaną formą jest natto suszone, gdyż oprócz tego, że ma wszelkie zalety natto niesuszonego, to posiada również estetyczny wygląd oraz ciekawy smak, różniący się znacznie od natto w tradycyjnej postaci, które przypomina lekko zaschnięty klej stolarski zawieszony na choince.

    Jeszcze coś dorzucę:

    Natto występuje na liście najzdrowszych produktów na świecie.

    Proces fermentacji za pomocą bakterii Bacillus Natto powoduje bezkonkurencyjność tego produktu wśród innych produktów sojowych.

    Soja poddana procesowi fermentacji powstrzymuje skutki działania kwasu roślinnego, który jest obecny w niesfermentowanych produktach sojowych, a także poprawia przyswajalność fitoestrogenów.

    Natto zawiera probiotyki, czyli tzw. dobre bakterie, od których zależne jest prawidłowe funkcjonowanie całego naszego organizmu.

    Enzym nattokinaza występujący w Natto, w naturalny i całkowicie bezpieczny sposób pomaga utrzymać optymalną gęstość krwi – klucz do Twojego zdrowia.

    Usuwa złogi i śluz znajdujący się w jelitach i przy okazji fizjologicznie obniża wagę ciała.
    Proteiny produkowane przez Bacillus Natto przyczyniają się do obniżenia wysokiego ciśnienia krwi, poziomu cukru we krwi oraz obniżenia poziomu cholesterolu.

    Lecytyna poprawia pamięć i koncentrację, a saponina opóźnia proces starzenia.

    Zawiera dziesięciokrotnie więcej witaminy K niż szpinak, która odgrywa znaczącą rolę przy formowaniu kości, a dzięki witaminie K2 zapobiega osteoporozie.

    Coś tam się powtórzyło na tej liście zalet, ale co tam, najważniejsze, że natychmiast zamówiłam natto suszone, gdyż z pewnością nie mam witaminy K2 w organizmie, bo skąd?

    I jeszcze jedna ważna uwaga, co do zjadania suszonego natto, należy bardzo się nawadniać. Czyli żłopać wody jeszcze więcej skoro się suche natto połyka!

    Ogólnie jest kilka wariantów na uzupełnienie witaminy K2 w formie MK7

    1. Natto (potrawa japońska, jednak nie każdy jest w stanie ją zjeść) – gdzie 100 g zawiera około 1000 μg K2-MK7, w Japonii typowa porcja to 50g czyli około 500 μg K2-MK7

    2. Suszone Natto – gdzie 100 g zawiera około 2000 μg K2-MK7 

    3. Suplementy witaminy K2 ( z natto)  Witamina D3 + K2 TiB

    Ewentualne minusy jedzenia potrawy natto

    Minusem jedzenia potrawy natto (szczególnie w przypadku mężczyzn), w celu pozyskania witaminy K2 (mk7), jest zawartość tyraminy w przetworzonych produktach o dużej zawartości białka. 

    Wielu rawfoodystów doskonale wie, co to jest tyramina, więc nie będę się rozpisywała na ten temat, ale na szczęście porcja natto jest tak mała, że raczej wystarczy nam enzymów, by sobie poradzić z tą biogenną aminą.

    Ewentualnie może w końcu ktoś dopracuje fermentację i stworzy natto z młodej podkiełkowanej soi, gdzie ilość potrzebnej obróbki cieplnej jest znacznie mniejsza.

    Minusem jedzenia suszu jest wysoka cena, brak gwarancji na zawartość witaminy k2-mk7, no i domyślam się, że maksymalna zawartość tyraminy.

             Jak zrobić natto:

    Z początku ta instrukcja może wydać się dość trudna do ogarnięcia ale w rzeczywistości sprawa fermentacji jest dość prosta, a opis wynika tylko z faktu próby sprecyzowania szczegółów, by uniknąć pytań i niepowodzeń. Idąc za 

    Potrzebujemy:

    • fasolki (oczywiście nie GMO)

    Najlepiej jest użyć popularnej żółtej soi, jednak zamiast niej można skorzystać z  czarnej soi, niebieskiej soi, prosa, jęczmienia, cieciorki. W tych przypadkach należy wydłużyć czas fermentacji.

                            Nie ma informacji, ile jest witaminy K2-MK7 w natto na bazie nasion innych niż żółta soja

    Starter

    Aktualnie zdobycie startera jest jeszcze większym wyzwaniem niż zrobienie samego natto, ale jest kilka opcji.

    1. Najprościej byłoby kupić potrawę natto i użyć jej jako startera, ale niestety w różnych restauracjach japońskich mówią że nie mają, a w jednej to nawet pytali, co to jest. Japonia pełną gębą w tych restauracjach.

    2. Liofilizowane zarodniki B. subtilis (natto) lub zawiesiny zarodników w wodzie, które są sprzedawane jako starter do natto przez trzy firmy w Japonii (wg informacji z książki Handbook of fermented functional food 2nd ed).

    3. Użycie suszonego natto Itohiki (w Polsce Inoczi)

    Próba fermentacji aktywowanymi kulkami z suszonych fasolek natto nie do końca się sprawdza. Po fermentacji jest efekt, ale różni się zapachem i wyglądem oraz strukturą sfermentowanych fasolek, która jest inna niż przy użyciu starteru.

    W praktyce wygląda to tak, że kupujesz na eBay pierwszy starter z Japonii, np. firmy nattomoto.org – przesyłka do PL idzie jakiś tydzień, starter wystarcza na zrobienie 30 kg natto.

     

    Czynność 1: Sortowanie/przebranie soi

     Odrzucamy obce substancje i fasolki robaczywe, z kropkami, niedojrzałe i uszkodzone.

    Czynność  2: Mycie soi

    Myjemy soję płucząc z piasku i z brudu koniecznie pod zimną wodą starannie tak, by nie uszkodzić fasolek.

    Czynność  3: Moczenie soi

    Pojemnik powinien być objętości czterokrotnie większej niż ilość objętość soi.

    Ważne jest, aby pojemnik był wysterylizowany, ponieważ może zawierać zanieczyszczenia bakteriami kwasu mlekowego, co może zahamować wzrost B. subtilis (natto).

    Namoczone fasolki podwajają (co najmniej) swoją wielkość.

    Wlać wody około trzy razy tyle co ilości soi (na przykład – na 250 g soi dodać 750 ml wody). Soja pochodząca z Czech, do kupienia w polskim sklepie, ważąca 250g, zajęła 390ml. Przykryć i moczyć w ciepłym miejscu, przez około 18 godzin.

    Czynność  4: Gotowanie soi

    Delikatnie odcedzamy lub przesypujemy namoczoną soje do durszlaka lub na sitko.

    Odradzam gotowanie w wodzie, ponieważ delikatne gotowanie bardzo długo trwa, a mocne gotowanie uszkadza łuskę fasolek.

    Najlepiej gotować na parze, powoli, sprawdzając fasolę co 30 minut, aż będzie miękka w środku, gotowanie zajmuje nawet 5-6 godzin

    Gotowanie w szybkowarze jest znacznie szybsze, ale fasolki mogą za bardzo oddzielić się od łupinki i zrobić mocno papkowate. Niemniej, czas przygotowania zajmuje jakieś 45 minut.

    WAŻNE: podczas gotowania woda, szczególnie w szybkowarze, na dnie staje się na tyle gęsta, że zaczyna kipieć, aby temu zapobiec trzeba użyć dużego garnka lub zmienić wodę po 10 minutach gotowania.

    Czynność 5: dezynfekcja wrzątkiem

    Należy wysterylizować wrzątkiem pojemnik do fermentacji (po prostu płuczemy wrzątkiem), niech woda przed sterylizacją pogotuje się około pięciu minut. Wysterylizować wszystkie pojemniki, naczynia i przedmioty (mające styczność z fasolką) do mieszania.

    Czynność 6: Przygotowanie startera

    Korzystając z dostarczonej w opakowaniu 0.1gr łyżeczki odmierzamy 1 czubatą łyżeczkę startera i wsypujemy to do pojemnika, np. próbówki i nalewamy około 10-20 ml jałowej ciepłej wody (najlepiej destylowanej lub z osmozy, w najgorszym wypadku dobrze przegotowanej, z praktyki wynika, że jakość wody nie ma aż tak dużego znaczenia jak czystość fasolek i pojemników). Dobrze mieszamy (np. wstrząsając), by rozpuścić starter.

    Czynność 7: Posiew laseczką sienną (Bacillus subtilis var natto)

    Przygotowujemy wysterylizowany pojemnik i przyrządy do wymieszania, do którego przekładamy bardzo gorącą soję do pojemnika, wlewamy aktywowany starter i starannie mieszamy, by wszystkie fasolki miały kontakt ze starterem.

    To musi być wykonane NATYCHMIAST, podczas gdy soja jest jeszcze gorąca. Jest to bardzo ważne.

    Czynność 8: Umieszczenie soi w naczyniu/naczyniach do fermentacji

    Przygotowujemy wysterylizowane naczynia do fermentacji

    – dobre naczynia to takie z płaskim dnem o dużej powierzchni np. pojemniki 10x18cm do jednego dobrze dać około 1,5 szklanki fasolek

    Przekładamy soję do sterylnego naczynia sterylną łyżką. Trzeba uważać, żeby nie uszkodzić soi zbyt mocno, jeśli zbyt dużo fasolek będzie uszkodzonych, to fasolki w centrum naczynia nie będą miały dostępu do powietrza i nie sfermentują. To jest bardzo ważne.

    Kiedy można przekładamy soję do pojemników, nie odzyskujemy fasolek, które spadły na podłogę, itp.Gdy już mamy soję w naczyniu/naczyniach, należy przykryć sterylną ściereczką (gazą) pojemnik. Jest to bardzo ważne. Para z gorącej soi skropliłaby się na pokrywce pojemnika, a jeśli taka kropla spadnie na soję, bacillus natto spłynie raz em z kroplą – założona tkanina zapobiegnie kapaniu.

    To musi być wykonane szybko i sprawnie, by soja nie ostygła

    Praca 9: Fermentacja

    Utrzymujemy mieszaninę ciepłą (około 30-40 stopni Celsjusza) do sfermentowania.

    Są różne metody, aby utrzymać tę temperaturę, na przykład lodówka turystyczna z włożoną gorącą butelką o odpowiedniej temperaturze lub kuchenka z żarówką około 40 – 60W na przewodzie, ewentualnie karton obłożony płytą styropianową z zewnątrz, a folią aluminiową wewnątrz.

    ważne: objętość pojemnika nie może być za mała, ponieważ do fermentacji potrzebny jest tlen, sugeruje się dla 0,5 kg soi (nie namoczonej – 3 szklanki soi) potrzeba minimum 10 litrów powietrza. Fasolki należy utrzymywać w temperaturze między 37 a 43 stopni Celsjusza.

    Fermentujemy przez 22 do 24 godzin, utrzymując stałą temperaturę.

    Czynność 10: Schładzanie i dojrzewanie

     W celu zatrzymania fermentacji, wkładamy pojemnik do lodówki (temperatura nie wyższa niż 10 stopni Celsjusza)

    Czynność 11: Zakończenie

    Po nocy w lodówce natto jest gotowe.

     

    Sama jeszcze się nie zdecydowałam na zrobienie natto, ciekawe dlaczego?

     

    Źródła: 1, 2

    owocek:)


    reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    (Visited 129 321 times, 29 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Marcin Mosiejko 27 grudnia 2012 o 14:51

      Widziałaś może wypowiedź Grahama na temat witaminy K2? Według niego jest ona produkowana przez ludzki ( i nie tylko) organizm. Masz jakieś info na ten temat? Tutaj daję link do filmiku:

      1. pepsieliot 28 grudnia 2012 o 09:31

        (Michael nie do końca dobrze pisze po polsku i prosił mnie o zredagowanie własnej wypowiedzi, ja też niezbyt dobrze piszę po polsku, ale się starałam)
        W ocenie Michaela …” najważniejsze jest stanowisko dr. Grahama, gdyż on wie co mówi, jednak jego odpowiedź na pytanie „czy w wegańskiej diecie brakuje witaminy K2” dotyczy formy K2-MK4 która jest faktycznie od zwierzęca i weganie jej nie dostarczają z pożywieniem, natomiast ani słowem nie wspomina o formie k2-MK7, która jest bezwzględnie wegańska.
        Suplementowanie K2-MK4 jest kompletnie bez sensu zgodnie z tym co pisze i mówi dr Kate (o której była mowa we wpisie) ponieważ MK4 ma krótki łańcuch i po kilku godzinach opuszcza ciało i trzeba by ją suplementować w dawce 4500ug do tego 3 x dzienie.
        Raz że nie ma jej w takich dawkach suplementów MK4 odzwierzęcych, chyba żeby jeść całe paczki dziennie, nie mówiąc już o jedzeniu mięsa, czy jaj, czy serów tylko (sic!) od zwierząt karmionych zieleniną, a nie ziarnami, czy czymkolwiek innym, co teraz używa się zamiast traw i tam zawartość jest tak mała że nie wręcz mało istotna. (pisałam w artykule o badaniu holenderskim, gdzie ilość podawanej witaminy k2 była wprost proporcjonalna do zdrowienia chorych ludzi, lub chociaż tylko uchronienia ich od śmierci)
        Jedna łyżka 10g (20 fasolek) Natto ma już 100ug MK7 czyli tyle i potrzeba by aktywować proteiny odpowiedzialne za gospodarkę wapniem!

        1. olga 28 grudnia 2012 o 19:58

          Mi już ręce opadają, cieszę się oczywiście z wszystkich info jakie znajduję u Ciebie ale zazdroszczę czasem moim znajomymco to karmią dzieci parówką, danonkiem i frytkiem i zadowolone z życia i szczęśliwe, że dzieci ładnie jedzą 🙂 No nic zamawiam to natto. A ta jedna łyżka o której wspominasz czyli 20 fasolek to chodzi o te suszone granulki?

          1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 08:51

            Olga hej, natto suszone wygląda i pachnie mniej więcej tak jak sucha karma dla psa, więc niezbyt zachęcająco, ale cóż, wziełam 2 łyzeczki do miseczki i jest to właściwie białko i twarde i dziwne w smaku, więc rozmoczyłam trochę w wodzie i zjadlam to cos, bez cienia zachwytu, ale czułam że robię ok, greg też zjadł swoją mikro miseczkę, tak czy inaczej natto będę jadła!, bo o ile zwykle jestem pełna sceptycyzmu to w tym przypadku jakos czuje że nawet potrzebuje tego białka.

            1. olga 29 grudnia 2012 o 10:03

              Dzięki za realistyczny opis.Mam sąsiadkę lat 73 schorowaną dość: zwyrodnienie stawów, problemy z jelitami, uchyłki, a ostatnio w badaniach wyszła jej poważna anemia i miała mikro wylewy wewnętrzne. Siniaki olbrzymie to od lat ma co chwilę,ja jej na to że ma niedobór B12 i rzeczywiście lekarz przepisał jej zastrzyki.Teraz tak sobie myślę że tej K2 jej brakuje też? Czytałam w kilku miejscach że ta K2 przy sprzyjającej florze bakteryjnej jest produkowana w jelicie cienkim.No przecież gdyby był faktycznie taki deficyt to wszyscy byśmy mieli objawy jakieś, a u mnie np.zęby jakieś mocniejsze, mam b.słabe a w tym wegańskim roku ani jednego ubytku, a i dzieci też się trzymają.Czy natto ma tą witaminę czy może tak poprawia nam florę bakteryjną że ją pięknie produkujemy i przyswajamy?Sorry że tak chaotycznie, ale po Twoich postach jakoś człowiek zaczyna więcej widzieć, kojarzyć i kurcze mam w rodzinie dziecię małe, miesięczne z ciężką anemią i na początku nie produkowała czerwonych krwinek wcale, teraz delikatnie jej się podniosły ale inne parametry spadły, dowiem się czy biorą wit k pod uwagę.

            2. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 12:19

              Hej wszystkim, wstawiłam w PS przepis Michaela na jego własne natto

        2. Jeryy 1 lutego 2015 o 21:17

          A czy przypadkiem badania odnośnie dobroczynnego wpływu K2, nie były robione właśnie na MK4 ? Z tego co wiem, to MK7 było badane na szczurach (i faktycznie powodowało odwapnienie tętnic), ale co z ludźmi i innymi efektami działania K2 (podobno efekt odbudowy kości był badany na ludziach, przy podawaniu MK4) ? Czy ktoś zrobił badania odnośnie różnicy w działaniu MK4, MK7, MK9, a jeszcze najlepiej ich absorpcji ? Transportem MK7 zajmuje się LDL, to też należałoby uwzględnić.

          Pytam, bo jest dużo niejasności, a cudowne braki ubytków i braki osteoporozy były rejestrowane zazwyczaj w społecznościach, które żywiły się np. masłem od zwierząt karmionych trawą.

    2. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 15:11

      między innymi z książki
      Similarities and differences between K1 and K2, można przeczytać, że
      K2, (menaquinone)
      Physiological action:
      -Appropriate calcification
      Food sources:
      -MK7 form: Natto (fermented soybeans);
      -MK4 form: goose liver; certam cheeses; animal far such as egg yolk, butter and Jard of grass-fed animals
      Stored in body?:
      -No (MK4 form to tree hour, MK7 form several days)
      Recycled in body?:
      -No (so dietary intake is crucial)
      Deficiency:
      -Common-manifests as osteoporosis, arterial plaques, dental cavities
      Ability to activate osteocalcin to build bone density and reduce hip fracture?:
      -Strong
      Ability to activate matrix gla protein (MGP) to prevent and reverse arterial plaques?:
      -Strong
      Być może Graham ma jakieś inne infa, to są ostatnie publikacje

    3. Przekociaszek 27 grudnia 2012 o 15:48

      Interesujące, miauu.

    4. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 16:04

      Przekot z Ciebie 🙂

    5. Basia 27 grudnia 2012 o 17:22

      Hej Pepsinku,
      Szczerze mówiąc zmartwił mnie Twój post, bo ciężko codziennie wchłaniać natto. Jednak zdzwiło mnie, że w oświadczeniu na temat diet wegańskich ani w zaleceniach dla wegan nie ma mowy o problemie wit K2, a są to dokumenty dość często aktualizowane. Pogrzebałam trochę na różnych stronach i na blogu Ginny Messiny(dietetyczki z ADA) i znalazłam mniej wiecej takie info – że z K1 bakterie produkują K2, a deficyt wit K(czy to jednej czy drugiej) objawia się z grubsza tak samo. Chyba już wiedzielibyśmy przy dzisiejszych dynamicznych badaniach, że weganie cierpią na te schorzenia które wynikają z braku K2.

      Przyznam że zasiałaś we mnie wątpliwości, zwłascza że zimą suplementuję się de dwójką. Przytaczam fagment z bloga Messiny o K2, trochę na pocieszenie. Może warto zachować ostrożność z tą K2, jestem pewna że skoro największe stowarzyszenia dietetyczne dopusczające diete weganską nie wspominają o k2 to może jednak nie ma takiej potrzeby. Chętnie posłucham co inni mają do powiedzenia na ten temat.

      „One form of vitamin K, called vitamin K2 or menaquinone, is found in animal products but in only one lone plant food—natto, a fermented soy product that isn’t a usual part of most western vegan diets. This isn’t a problem, though, because humans have no requirement for vitamin K2. We also have bacteria in our gut that produce this form of vitamin K—so we’re covered either way. Since vitamin K is essential for blood clotting we’d see some evidence of a deficiency if vegans weren’t getting enough. But a study that compared clotting rates between vegans and meat eaters found no difference. (5)”

      Tłumaczenie z grubsza:
      witaminę K2 występuje w produktach odzwierzęcych oraz natto, potrawie z fermentowanej soi, która niezbyt często pojawia się w zachodniej diecie wegańskiej. Nie jest to problem, ponieważ nie ma określonych rekomendacji spożycia vit K2. W naszych jelitach mamy też bakterie produkujące tę formę wit K – więc tak czy siak mamy spełnione zapotrzebowanie. Jako że wit K jest konieczna dla krzepnięcia krwi, widzielibyśmy już jakieś skutki niedoboru, gdy by weganie nie dostarczali jej sobie w odpowieniej ilości. Jednak badanie porównujące czasy krzepnięcia u wegan i mięsożernych nie wykazały różnic pomiędzy obiema grupami.

      1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:16

        witamina k2 nie ma praktycznie wogóle wpływu na czas krzepnięcia za co odpowiedzialna jest witamina k1, o czym pisałam w kontekście o dwujajowych blizniakach zwanych witaminą k i związanych z nią różnych pomyłkach

    6. Basia 27 grudnia 2012 o 17:25

      Jednocześnie byla wszędzie mowa, że spożywając zielone warzywa warto jeść je z kapinka tłuszczu(siemię, oliwa, orzechy) bo absorpcja wit k1 wzrasta.

      1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:13

        k1 to nie k2 i raczej k1 nie będzie deficytu, tak czy inaczej

        1. Basia 28 grudnia 2012 o 00:50

          no ale jeżeli z k1 powstaje k2 to spożycie k1 ma znaczenie jak najbardziej

          1. Pepsi 28 grudnia 2012 o 08:13

            K2 nie powstaje z k1, przynajmniej w żadnych moich zródłach tak nie było napisane, wręcz przeciwnie, niedobory k1 nie grożą praktycznie a k2 tak

            1. Mikołaj 16 stycznia 2015 o 10:39

              K2 powstaje z K1, ale w bardzo małych i nie mających praktycznie żadnego znaczenia ilościach – info z książki Jerzego Zięby pt. „Ukryte terapie”

    7. Basia 27 grudnia 2012 o 17:42

      czytam i czytam – wszędzie pisze że w jelicie grubym jest produkowana k2 w ilościach spełniających zapotrzebowanie, chyba że ktoś jest po kuracji antybiotykami to wtedy moze być problem. Jeżeli ktoś ma facebooka to może zadać pytanie na stronie Centrum Medycyny Żywienia CArolina, na pewno odpowiedzą.

      1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:18

        Emilia w Similarities and differences between K1 and K2 oraz w wielu innych opracowaniach, które ja czytam jest wyraźnie napisane, ze K2 w przeciwieństwie do K1 nie ulega recyklingowi.

    8. Emilia 27 grudnia 2012 o 20:10

      Cieszę się ze wreszcie k2 przechodzi wiecej w temat, już ostatnio o niej wspomniałam właśnie. Jem jajka i to raczej żółtka niż białka i raz na jakiś czas trochę masła ale pomyśle tez o tym natto.
      Wyżej jest mowa o tym ze nasze jelita grube produkują ta witaminy. To to samo jak z witamina b12.. Musielibyśmy jeść nasze odchody by ja sobie dostarczyć bo jelita grube maja inna funkcje niż wydobywanie świadczeń odżywczych z mikstury która do niego dociera… 😉

      1. Basia 27 grudnia 2012 o 20:15

        Konieczność suplementacji b12 w diecie wegańskiej potwierdzają wszystkie stowarzyszenia dietetyczne, widocznie jest produkowana w takim odcinku jelita, że nic nam poniej i musi być dostarczona z dietą. Natomiast co do k2 nie ma zaleceń obowiazkowej suplementacji, poza tym k2 jest z k1 w jelitach produkowana, a w przypadku b12 nie ma takiego „substratu”

        1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:20

          Basiu nie jest tak, przytoczyłam bardzo poważne opracowanie tutaj na blogu pod hasłem witamina B12 ( w przeciwieństwie do witaminy B12 kontrowersje) gdzie sugeruje się, że witamina b12 pojawia się juz w gardle.

          1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 08:57

            Jazgotttu ja podeszłam do tego bardzo na poważnie i mam juz natto 🙂

          2. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 08:58

            Brak witaminy k2 i wysoka podaż wapnia

          3. pepsieliot 30 grudnia 2012 o 09:01

            Ja jednak łyknę tę witaminę i skończę tę karmę dla labradorów, ale myślę podobnie jak Ty Jazgotttu, tym bardziej, że wielokrotnie kusiło mnie eby walnąć sobie wapń z cynkiem 🙂

          4. pepsieliot 30 grudnia 2012 o 20:17

            w styczniu, około 15-20

    9. Ag. 27 grudnia 2012 o 22:45

      Bardzo ciekawe. Spożyć natto nie zaszkodzi! to dotyczy tylko osób suplementujących wapń? bo w takim razie czemu na diecie roślinnej cofa się miażdżyca?

      1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:24

        Ag. kiedy dokładnie przeczyta się czym jest natto, to okazuje się, że jest to pożywienie o wielkiej ilości dobrodziejstw oprócz witaminy k2

        1. Ag. 28 grudnia 2012 o 10:19

          Dlatego będzie włączone do mojej diety 🙂 Ale to jest mega dziwne, że istnieje witamina, która ma tak niewiele źródeł. Ile jajek trzeba by zjeść, żeby jej dostarczyć?

          1. pepsieliot 28 grudnia 2012 o 11:09

            no właśnie, i do tego nie wiadomo, czy kury karmione tylko ziarnami mają dużo witaminy MK4 w tych zółtkach, bo czytałam opracowanie, że właśnie tylko zielona karma, ale z drugiej strony, czy kura zjada trawę?

            1. Emilia 28 grudnia 2012 o 16:43

              Tak, zjada.

            2. Aga 13 listopada 2014 o 16:10

              Kury zjadają wszystko. Ktoś może stwierdzić, że są roślinożerne, ale uwierzcie mi, że na mięso i jajka też rzucają się jak głupie.

    10. Marian 27 grudnia 2012 o 23:06

      „Moi drodzy, z diety frutarian nie ma kompletnie skąd czerpać K2 !!!!”
      Czy wiesz to na 100%?
      Jeśli tak, czy możesz to zagwarantować swoją głową?

      Jeśli można podac krótki filmik, ostatnio mi wpadł w ręce.
      Zęby i kości tego pana wyglądają na zdrowe.

      Pozdrawiam !
      Marian

      1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:25

        Marian pozdro, raczej pozostanę przy swoim zdaniu

        1. pepsieliot 27 grudnia 2012 o 23:47

          przynajmniej na razie 🙂

          1. Marian 28 grudnia 2012 o 13:25

            Nie odpowiedziałaś na pytania 🙂

    11. Jaspis 28 grudnia 2012 o 11:37

      Widzę, że rodzi się jakaś psycho-witaminoza .
      Zakładając, że surowa dieta owocowo-warzywna jest naturalną dietą dla człowieka i, że ta wit.K2 jest taka ważna, to jakim cudem natura tak słabo w nią nas zaopatrzyła ?
      Czy jak człowiek pojawił się na ziemi to miał dostęp do jakiegoś wynalazku pt. Natto ? Czy jadł inne zwierzęta, jaja, czy masło ?
      To nie ma sensu, bo to burzy wszelkie fundamenty wegańskiego witarianizmu.

      No, chyba, że są błędne ??

    12. pepsieliot 28 grudnia 2012 o 11:46

      Jaspis, moim zdaniem, człowiek nigdy nie był w 100% weganinem, cokolwiek powiedzieć o poglądach Jahu, to w kwestii czym żywił się nasz daleki przodek i małpa człekokształtna raczej trzeba mu przyznać rację, że nigdy 100% weganami nie byliśmy i do tego nie suplementowaliśmy wapnia i witaminy D. Jeden przodek miał lepszy dostęp do żółtek i mięsa zwierząt, które żywiły się trawą, a inny mniejszy, tak czy inaczej 5% diety naszych przodków na pewno było pochodzenia zwierzęcego, chociaż Jahu twierdzi, że nawet 10%, u jednego przodka gospodarka wapniem była lepsza u innego gorsza. Powiedz mi czy to naturalne, że żeby być na 100% wegańskiej diecie musimy brać suplement B12, czy tutaj nie masz żadnych zastrzeżeń. Dieta wegańska jest naszym wyborem, raz, że etycznym, skoro można to dlaczego zabijać, a dwa, ze niesie ze sobą wiele innych jednak bardzo pozytywnych aspektów zdrowotnych

    13. Jaspis 28 grudnia 2012 o 12:08

      Powiem inaczej – wszystkie esencjalne witaminy są w przyrodzie powszechne, łącznie z wit B12, której braki mamy dzięki specyficznej działalności człowieka .Podejrzewam, że gdyby uprawy warzyw były organiczne, to nie brakowałoby weganom tej witaminy.
      Jest tak , że co jakiś czas pojawiają się mody na różne leki i witaminy, teraz widocznie przyszedł czas na K u wegan, bo u noworodków już temat trochę przebrzmiał i trzeba znaleźć nowe rynki zbytu.
      Przypomnę, przy pierwszym moim dziecku żaden lekarz nie wspominał o suplementacji D i K, a przy drugim, gdzie różnica jest trzech lat, było to już konieczne, szczególnie dla noworodków karmionych piersią.

      Trzeba pamiętać też o tym, że za wszystkim stoi ogromny, ale to ogromny biznes.
      A na strachu o bliskich lub własne życie prowadzi się najlepsze interesy pod słońcem.

      Jeszcze jedna uwaga, wit K jest rozpuszczalna w tłuszczach, a więc ma tendencje do kumulowania się w organizmie. A kto dokładnie wie jakie są tego długofalowe skutki ?

      1. pepsieliot 28 grudnia 2012 o 12:32

        Jaspis, cenię Twoje zdanie, a jednocześnie nie wszystkie zmiany idą w niewłaściwym kierunku, nie tak dawno temu nie mogłabym pisać tego bloga ze względu na to chociaż ze jestem kobietą, nawet jakby był net, a na przykład do niedawna mówiono, że tylko nabiał jest nas w stanie wyciągnąć z zagrożenia osteoporozą, a teraz w USA powstał nowy zalecany talerz i nie ma tam nabiału, chociaż przemysł mleczarski to potęga finansowa. Kiedys każdy człowiek, który był wszystko jedzący kupował mięso, które miało k2, a obecnie nawet oni mają problemy z osteoporozą, zwapnieniami aorty i zawałami, nie za wszystko bierze odpowiedzialność palenie papierosów, czy jedzenie transów. Dlaczego przy tak wysokim spożyciu mięsa jest stale narastający problem z osteoporozą, nie tylko u kobiet po sześćdziesiątce, ale nawet u młodych ludzi, w tym mężczyzn. Koresponduję z dziewczyną z Niemiec, weganką i witarianką w dużym procencie, u której właśnie wykryto zaawansowaną osteoporozę, ma 22 lata, suplementuje się wapniem i D. Teraz być może przeczyta u mnie o k2. Nie mówię, że bezkrytycznie wierzę w takie rewelacje, ale rzetelnie o takich sprawach informuję na tym blogu, bo chcę żebyśmy wszyscy tu zgromadzeni mieli szersze perspektywy, o ile oczywiście śmiem nieskromnie uważać, że ktoś o tym nie słyszał już, nawet jak mamy inne zdanie, to przynajmniej trzeba wiedzieć do czego. Jeżeli chodzi o natto, to jest to zwykłe jedzenie i można sobie spróbować je przyrządzic, a soja w fasolkach nie jest droga, wiec nie widzę jakby, kto mógłby zbić jakąś kasę na tych rewelacjach. pozdrowionka 🙂

        1. Marian 28 grudnia 2012 o 13:54

          Stwierdzenie „Moi drodzy, z diety frutarian nie ma kompletnie skąd czerpać K2 !!!!”
          nie jest rzetelnie, siejesz postrach. Nie wiesz wszystkiego, za pare lat może się okazać że panowie od badań powiedzą „a nie, sorry ci frutarianie jednak mają tą witamine” 🙂

          Niektórzy sobie radzą, trzeba odkrywać co oni robią inaczej, że są zdrowi na diecie frutariańskiej i jeszcze zdolni do ekstramalnych wyczynów.

          Na przykład Pan Dr Dariusz Szukała stwierdza na stronie internetowej: „Produkty roślinne nie zawierają w ogóle witaminy B12.”
          A tymczasem, Pani Marta Murawska z rawsome utrzymuje, że jest całkowicie na diecie witariańskiej, dla wit. b12 spożywa algi morskie. W rozmowie bezpośredniej podzieliła się, że poziom b12 ma w normie, na podstawie badań.

          1. summer breeze 28 grudnia 2012 o 15:21

            Po pierwsze Szukała to tuman, któremu zrobiono „siłowe” pranie mózgu (ryż,mięso i cały ten syf w kulturystyce). A po drugie nawet gdyby wiedział coś o dietetyce to i tak jest dilerem Olimpu. On ma straszyć niedoborami by kupowali suplementy.

          2. Marian 28 grudnia 2012 o 15:24

            Przepraszam, nie wiem, coś mi się pomyliło, Pan Szkatuła stwierdza, że „owoce, warzywa i produkty zbożowe nie zawieraja b12” Algi to algi, coś mi sie pomieszało z inną wypowiedzią. Ale jak widać mamy w roślinnych b12 też.

          3. Basia 28 grudnia 2012 o 23:58

            Marian, Pani Marta zapewne nie jest na diecie wege dłużej niż 10lat. Zdrowy osobnik może mieć zapas b12 nawet i na 20(choć to wielka rzadkość), także altualne samopoczucie pani Marty nie jest wyznacznikiem

          4. dawid 21 stycznia 2015 o 20:14

            Stężenie witaminy B12 w surowicy krwi, a stężenie aktywnej formy witaminy B12 – kobalaminy to 2 różne badania. Algi mają formę nieaktywną tej witaminy, która może zatajać wynik badania tej właściwej – aktywnej formy, dlatego badanie witarian jedzących rośliny morskie nie daje rzetelnych informacji. Lepszym badaniem jest test na poziom kwasu metylmalonowego (MMA) lub badanie homocysteiny – ponieważ sama witamina B12 to nie wszystko, jeśli posiada się niedobory innych witamin z grupy B, które wzajemnie się uzupełniają, tworząc jak gdyby jedną witaminę B. Homocysteina daje nam wynik badania wszystkich witamin z grupy B, a niska homocysteina mówi nam, że wszystkie witaminy grupy B są w normie. Proszę więc spytać tę panią jakiego typu badanie to było.

            1. pepsieliot 21 stycznia 2015 o 21:35

              Dawidzie wiemy o tym i mówimy tutaj o tym, ale dzięki za przypomnienie

            2. AA 16 lutego 2015 o 23:55

              No dobra, ale B12 podobno jest produkowana w jelicie grubym i podobno niedostępna do wchłonięcia. a skąd zwierzęta roślinożerne zdobywaja b12 ? Może z odchodów pobratymców które lubia wcinać gdy wyschną i też ogólnie pasąc sie na niesterylnych pastwiskach nie sposób nie zjeść czyichś odchodów. I podobnie nasi przodkowie mogli ja zdobywać (a trochę robaczków też zjadali). Więc nadmiar sterylności szkodzi.

            3. pepsieliot 17 lutego 2015 o 07:23

              Oczywiście że tak, tyle, że my jak zaczniemy jeść ziemię narazimy się na jedzenie również pasożytów, które w niej żyją

        2. Aga 13 listopada 2014 o 16:26

          Sama myślę, że ludzie zawsze jedli i jedzą jakieś mięso, ale wątpię, aby zawsze byli łowcami i sobie polowali na zwierzynę. Ja bym raczej obstawiała na zwierzynę typu robale, które nadarzyły się albo przypadkiem w owocku, albo same jakimś cudem znalazły się w ustach (każdemu może się zdarzyć, że mu mucha przypadkiem w domu trafi do ust, więc tym bardziej ludziom, którzy żyli bez dachu nad głową), albo mogli je nawet jeść celowo.
          Więc myślę, że warto byłoby przepadać robale, czy może nawet ślimaki na obecność tejże witaminy, skoro już tak szczegółowo się do czegoś podchodzi. Myślę, że nawet weganom może się przypadkowo czasem trafić jakiś robaczek, szczególnie w malinkach, czy czereśniach, nie wspominając już o tym ile czasem się ukrywa w brukselce, głęboko pod listkami…

          1. Promyk 28 listopada 2014 o 20:24

            algi zatajają prawdziwą aktywną formę witaminy B12 w organizmie, więc wyniki badań po jedzeniu wodorostów mogą być zamaskowane. a tak w ogóle jaki człowiek o zdrowych umysłach będzie jadł to dziadostwo… to śmierdzi niesamowicie i nie jest naturalnym pożywieniem człowieka 🙂

    14. pepsieliot 28 grudnia 2012 o 15:58

      wiele na ten temat pisano i jest mój artkuł b12 kontrowersje, który powstał w dużej mierze na tłumaczeniu Cousensa i nie będę juz pisać o algach, tak jest tam b12 i to sporo, tylko dla człowieka nie przydatna i jak pani Murawska bada swoją krew toi może tam mieć bardzo dużo nie przydatnej b12, trzeba robić badania z moczu, homocysteina i kwas MMA, a po drugie przez kilka lat braki mogą się nie ujawniać

    15. Marian 28 grudnia 2012 o 18:25

      Teraz to już robię pod siebie, strach czytać tego bloga kurde.
      Ja bym polecał znaleźć osoby z długim stażem i zdrowiem w witarianiźmie, frutarianiźmie i jeść to co oni. Może już macie kogoś wrzućcie przykłady proszę?
      Pozdrawiam
      Marian

      1. Ola 28 grudnia 2012 o 20:37

        Bernando LaPallo – bardzo długi surowy staż.
        http://flyashighaseagles.blogspot.de/2011/08/surojad-obchodzi-110-urodziny.html
        Wiadomości o nim są po angielsku. Nie znam tego języka 🙁 , więc nie znam szczegółów jego odżywiania. Jak ktoś poczyta, to proszę się podzielić informacją.

    16. pepsieliot 28 grudnia 2012 o 19:25

      dr Fred Bisci, Norman Walker (przeżył ponad 100 lat) Arnold Ehret, Hilton Hoteme i wiwelu wielu innych, co nie oznacza, ze byli bezrefleksyjni Marianie

      1. Ola 28 grudnia 2012 o 20:15

        N.W.Walker nie był surowym weganinem. Jadł rzeczywiście na surowo ale z dodatkiem surowego koziego sera i mleka od zwierząt, które sam hodował – czyli surowy wegetarianin.
        Nie jadł tego sera dużo. W przepisach, które pozostawił, w dużej porcji surówki jest 50g sera (rzadko 100) lub 2 łyżki śmietany. I raczej nie codziennie. Część przepisów ma (oprócz surowych warzyw i owoców) w składzie 2 łyżki orzechów lub migdałów, czasami miód. Pił dużo świeżo wyciśniętych soków. Zaczynał dzień od pół litra wody z sokiem z jednej cytryny.
        Dla ludzi z większym apetytem dopuszczał zjedzenie omletu z samych żółtek, od wiejskich kur. Sam chyba ich nie jadał (?)
        Przeszedł na takie żywienie z powodu poważnych problemów zdrowotnych gdy już nic nie potrafiono wskórać zwykłymi metodami. Dożył 99 lat w znakomitej kondycji psychicznej i fizycznej.
        http://arizonagravestones.org/photos/county013/c013_walker_n_id33655.jpg

        1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 08:54

          Tak Ola, kilku prekursorów witarianizmu nie było scisłymi wegansmi, jedli na surowo, ale kilka % pozywienia było odzwierzęce

    17. Ag. 28 grudnia 2012 o 21:34

      Moim zdaniem człowiek nigdy nie był 100% wege, tak samo jak szympans nie jest. I dajmy na to żółtko jajka nie jest specjalnie wymyślnym źródłem witaminy, nasi przodkowie spokojnie mogli je jeść. To samo z drobną zwierzyną żrącą trawę. A z natto to tak jak siemieniem lnianym. Możesz rybę, możesz siemię. Ja jestem dociekliwa i bardzo się cieszę, z wszelkich nowinek jedzeniowych. Mało wiemy tak naprawdę cały czas, stąd duża dynamika w tej dziedzinie. Ale warto trzymać rękę na pulsie 🙂 i cieszę się, że to jest blog obiektywny, a nie ideologiczny. PS. Pepsi zrób jakiś wpis w punktach o życiu, one były takie fajne 🙂

      1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 08:56

        Ag. Cieszę się że poruszyłaś te punkty, bo nikt nic nie napisał, czy lubi:)

    18. Ag. 29 grudnia 2012 o 00:25

      Jazgottt, to też jest dla mnie bardzo ciekawe!

    19. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 09:00

      Teraz Jazgotttu jak w tym dłuzej rozkminiam to widzę jak dużo jest niepokojących i przemilczanych zjawisk, bede pisać o tym

    20. Urszula 29 grudnia 2012 o 16:41

      Natto jadłam niedawno w restauracji Inaba w Warszawie. Smak i cena do przełknięcia:). A witamina K (tylko nie wiem, która) występuje też w Efektywnych Mikroorganizmach. Jak ktoś o tym nie słyszał, to jest to kompozycja ok. 80 mikroorganizmów stworzona przez Japończyka, prof. Teruo Higa. EM ma wszechstronne zastosowanie: można nim nawozić ziemię, sprzątać, pić. Dla mnie ta technologia, to objawienie, dlatego się tym dzielę. Fajnie, jakby tam była ta K2. Moze uda mi się to gdzies znaleźć.
      Poniżej wklejam krótki filmik, jak EM działają na krew: http://www.youtube.com/watch?v=_3Oac8fZRQI

      1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 18:59

        Urszula dzięki, bardzo ciekawe imfo

        1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 19:00

          info

        2. Wisia 29 maja 2015 o 12:45

          Hejka Pepsi i wszyscy, czy ktoś rozkminił już jaki rodzaj wit K jest w Emach? One są super na problemy „brzuszne”, gdyby jeszcze dostarczały K2…
          Jeszcze pytanko o D3+K2TiBa, czy jeżeli dziecko pogryzie i połknie zamiast trzymać pod językiem to nie będzie źle chyba? Myślę dawać 2,5latkowi połóweczkę, lub nieco mniej.. A i czy mi się przewidziało, czy ktoś pisał, że w mleku kobiecym jest K2? Będę wdzięczna za każde info. Buziaczki!

          1. pepsieliot 29 maja 2015 o 12:52

            nic nie będzie, sama nieraz się zapomniałam 🙂

      2. Ala Makota 30 grudnia 2012 o 23:22

        o, ja tego używam do mycia wszystkiego w mieszkaniu 🙂 ale nigdy nie zgłębiałam tego produktu w kontekście witaminy K. wiem, że to porzyteczne ze względu na bakterie.

        1. Grazyna 17 lipca 2015 o 11:31

          pepsi prosze napisz czy moge uzywac calcenato i k2mk7 zaznaczam ze mam zdiagnozowanom osteoporoze za odpowiedz dziekuje

          1. pepsieliot 17 lipca 2015 o 21:11

            powinnaś brać wapń, magnez i witaminęD3 _ K2, jeżeli chodzi o D3+K2 to polecam D3+K2 TiB do saania, ma świtjną wchłanialność spod języka, z dużym powminięciem układu trawiennego.

      3. pepsieliot 31 grudnia 2012 o 07:48

        Urszula Emx jest świetne, skąd go brać?

          1. Ala Makota 2 stycznia 2013 o 00:17

            jak rozumiem chodziłoby o probiotyk. czy chodzi o wytworzenie odpowiednich warunków dla wytwarzania witaminy K2? czy też o coś jeszcze?

            1. pepsieliot 2 stycznia 2013 o 08:04

              Ala no właśnie, też w sumie trzeba by to rozkminić, bo nie wiem

        1. kubarlov 14 listopada 2013 o 15:34

          kupujesz starter EM (1 starter daje mi ok 8 litrów do późniejszego rozcieńczania z wodą i miodem ok. 1:7 bo kwaśne, pH ok.3) do fermentacji i sama robisz z ziół i np. suszonych owoców jagodowych, instrukcja do wielokrotnego udostępniania: http://www.youtube.com/watch?v=Zc49O3YvTlo&feature=c4-overview&list=UU0OXdgX1f93McWRgf1oMp7Q

          a kombuczę też można fermentować z ziołami i owocami, ale nic nie wiem na temat witamin w niej zawartych…

          1. pepsieliot 14 listopada 2013 o 15:55

            kubarlov thx 🙂

    21. edith 29 grudnia 2012 o 17:18

      a do natto zalicza się tempeh?

    22. edith 29 grudnia 2012 o 17:21

      spotkałam się też y opinią, chociaż podeszłam sceptycznie do niej, że powstała w procesie fermentacji kombucha zawiera k2…

    23. edith 29 grudnia 2012 o 17:22

      poza tym moze to zle, ale ja suplementuje tylko b12, a wapn i wit d mam
      w dupie…

      1. pepsieliot 29 grudnia 2012 o 19:01

        no w tym kontekście edith, może właśnie dobrze robisz, że wapń i D witaminę właśnie tam przechowujesz 🙂

    24. Jaspis 30 grudnia 2012 o 16:04

      W ostatnim Men’s Health na stronie 107 piszą, że 1 porcja cykorii pokrywa dzienne zapotrzebowane na wit. K .
      Trzeba by to sprawdzić.

    25. pepsieliot 30 grudnia 2012 o 16:39

      no widzisz Jas niby s,ą na czasie, ale o MK7 nie słyszeli 🙂

    26. selva 4 lutego 2013 o 19:40

      Dzięki za zamieszczenie informacji o K2 i natto. Startera nie trzeba sprowadzać – można kupić natto w japońskiej restauracji Inaba na Nowogrodzkiej w Wwie, jest samo albo z kalmarami i chyba jeszcze w jakiejś wersji.

      1. pepsi 4 lutego 2013 o 20:51

        selva hej, to świetnie, wpadnę i szamnę 🙂

    27. Paula 20 marca 2013 o 14:23

      O wit K2 uslyszalam pierwszy raz na blogu Shazzie , ona sama suplementuje ta witamine i zaczelam grzebac w necie i wyszukiwac informacji o niej.
      Wczesniej byly pytania dlaczego w zaleceniach diety weganskiej nie mowi sie nic o K2, a to dlatego ze nawet w pozywieniu miesozercow tej wit prawie nie ma, sa to sladowe ilosci w masle, miesie itp.
      Wiec to ze odzywiamy sie wegansko nie swiadczy akurat ze jestesmy „gorsi” od wszyskozercow , poniewaz oni takze nie dostarczaj tej witaminy.

      Pytalam sie dr Grahama o ta witamine na festiwalu i powiedzial, ze jest produkowana przez wszystkie zwierzeta i wystepuje w ludzkim mleku.

      I jak wiadomo jedynym bogatym zrodlem tej wit jest Natto i to jest pytanie, czy to jest mozliwe ze witamina, ktora niezbedna jest do budowania zdrowych kosci wystepuje tylko w jednym pokarmie na swiecie ??? i to jeszcze tak szczegolnym ?
      moim zdaniem osoby zdrowe nie powinny zawracac sobie glowa wit K2, inna sprawa osoby starsze czy z osteoporoza powinny przyjmowac ta witamine na pewno , tak jak wit D3.

      Sama nie suplementuje tej wit, jedynie moj syn dostaje czasami,glownie dlatego ze robiono badania na dzieciach i te ktorym suplementowano mialy gestsza miazge kostna.

    28. Gary Copper 28 kwietnia 2013 o 11:53

      Kurde mam straszny problem jeśli chodzi o sam wapń. Nie wiem skąd go brać, najwięcej z tych rzeczy co jem ma go sezam, nasiona ale jak patrze na niego w cronometrze to ma nieprawdopodobnie dużo miedzi, plus inne rzeczy z diety wychodzi mi masakra np 400% 600% .Nie jem całkiem surowo jem też kasze gryczaną akurat surową albo jaglaną surową, czasem ziemniaki całe w skórce sobie ugotuje, fasola i te wszystkie rzeczy mają strasznie dużo tej miedzi a nie mam skąd brać kalorii bo nie mogę sobie pozwolić niestety na 10 bananów dziennie.Już nie wiem, dużo spadłem z wagi a nie chcę wracać do pieczywa i makaronów.

    29. pepsi 28 kwietnia 2013 o 13:41

      Gary hej napisze Ci później co i jak wiem o tym, a zaraz robię wrzutę o wapniu, to może coś Ci się z niej przyda, pozdro

    30. ankakp 18 października 2013 o 10:56

      skoro wśród produktów dobrych do fermentowania w celu dostarczenia organizmowi wit K2 wymieniasz jęczmień , to może warto by wziąć pod lupę piwo? Pozdrawiam

    31. pepsi 18 października 2013 o 13:22

      niestety piwo ma jedną fatalną cechę, oczywiście o ile w ogóle nie jest oszukane i zamiast naturalnej goryczy dodali żółci zwierzęcej, ale załóżmy, że nie dodano, a więc co jest z piwem nie tak, czytałam opracowanie, że ściśle wiąże się z zachorowalnością na raka jelita grubego, nie mam pod ręką tych opracowań, więc Ci nie polecę. No i piwo to alkohol 😀

    32. […] mineralizacja wapnia zależy od witaminy D3 oraz witaminy K2. Patrz TUTAJ MÓJ WPIS O PARADOKSIE WAPNIA Składniki te stymulują aktywność osteoblastów osteokalcyny białka. Osteokalcyna działa […]

    33. Myślący27 16 lutego 2014 o 02:52

      Wszelkie witaminy w tabletkach(suplementy) to oszustwo… Tak samo jak oszustwem jest twierdzenie że w mięsie, które spożywamy występuje witamina b12 jak i białko i inne pseudo witaminy. Dlaczego tak twierdzę? Wystarczy ruszyć głową ! Po pierwsze- od kiedy przy obróbce termicznej pożywienia(mięso ok.200-220 stopni) spożywamy wraz z nim witaminy czy białko?? Z tego co wiem to praktycznie żadne żywe i życiodajne składniki typu witaminy, enzymy czy białka nie przetrwają w takiej ekstremalnej temperaturze!!!! Po drugie- żeby ewentualnie dostarczyć witaminę B12 z mięsa to musielibyśmy je jeść tylko na surowo;) Jak wiadomo praktykującą to osobę, ciężko by było znaleźć;) Po trzecie- jesteśmy roślinożercami jako ludzie… Czas się obudzić. Biedne zwierzęta… Tak naprawdę błędem wegan i wegetarian jest to, że spożywają zbyt mało surowych warzyw i owoców, powtarzam !SUROWYCH! Za dużo gotują a jak wiadomo gotowanie także niszczy pożywienie. Potem nagle okazuje się, że „wege” ludzie nie przyswajają witaminy B12. No dobra a ktoś spyta np. „A co z witarianami? Przecież u nich także występują niedobory B12” Odp. Zgadza się ale to tylko dlatego, że zbyt bardzo siekają mielą i tym samym niszczą owoc lub warzywo rozbijając całą ich życiodajną strukturę. Skoro owoc i warzywo ma postać jaką ma to znaczy, że tak to zaprojektowała dla nas natura i powinniśmy głównie, a nawet tylko w takiej postaci je spożywać:) Na co nam miksery!? Na co blendery?! na co pasty do zębów które niszczą zęby?! Jak najdalej od chemii, jak najbliżej natury, BOGA- recepta na zdrowie. Niech mi ktoś teraz napisze, że to co napisałem nie ma sensu i poda swoje równie sensowne argumenty…CZEKAM. JESTEŚMY OSZUKIWANI ZE WSZYSTKIM!

      1. krystyna 27 marca 2014 o 18:53

        Podzielam pogląd Myslącego, chociaż sokuję i blenduję. Kiedys, gdy zaczynałam z surowym nie miałam sokowirówki ani blendera przez kilka lat i było bardzo dobrze. Nie potrzeba było aż tyle owoców i byłam syta i zdrowa. Teraz sokuję i blenduję, bo lubię…. owocki też zjadam.

    34. […] karmionej między innymi zieloną trawą, a więc z powodu braku k2 (paradoks wapnia się kłania, TUTAJ) wapń rozejdzie mi się byle gdzie, a nie przylepi się do gnatów i […]

    35. […] Mój wpis o wapniu i k2 TUTAJ […]

    36. krystyna 27 marca 2014 o 18:56

      Witaminy w tabletkach, czy suplementach dla niektórych osób są jednak potrzebne, gdy mają braki.

    37. […] Jak jeszcze dodamy info, które zawarłam w artykule o paradoksie wapnia, witaminy D i witaminie K2 TUTAJ, to właśnie Droga Socjeta będzie najlepiej poinformowaną społecznością na świecie w kwestii […]

    38. oregano 10 maja 2014 o 17:14

      Kupiłam wczoraj to suszone natto w związku z Twoim poleceniem, ale może na iherb kupię tabletki, tyle że te z USA to raczej z GMO soi są, a na moim natto jest napisane że z soi niemodyfikowanej bo że z Japonii, a w Japonii niby zakaz.

    39. pepsieliot 10 maja 2014 o 18:52

      Oregano nie moga być z modyfikowanej, a faktycznie na soi z japonii nie musi być napisane no gmo bo tam nie ma soi modyfikowanej

    40. Livia 10 października 2014 o 17:57

      Czy suplementacja witamina K2 jest bezpieczna dla osób, które w przeszłości miały incydent zakrzepicy?

      1. pepsieliot 10 października 2014 o 19:51

        Livio z definicji k2 nie zawiaduje krzepnieciem krwi, tylko rozprowadzeniem wapnia, ale tak czy inaczej skonsultowałabym się z lekarzem, który być może zaleci zrobienie jakichś badań dodatkowych, typu czas krzepnięcia

    41. Jerzy 12 października 2014 o 16:04

      Przeprowadź rozbiór gramatyczny i logiczny zadania, zamieszczonego prawie pod nagłówkiem tego artykułu. Oto owe zadanie :

      Podczas gdy miliony ludzi na świecie korzysta z suplementacji wapniem i witaminą D, (prawdopodobnie też w taki sposób działa wapń z mleka i innych produktów spożywczych w tym szpinaku, ale K2 w formie MK4 zawarta jest w gęsich wątróbkach, serach certam, żółtkach, maśle i mięsie zwierząt karmionych trawą, czyli widzimy, że weganie praktycznie nie dostarczają sobie K2) tyle że myśląc, że wspomagają swoje kości, prawda jest taka, że bez dodatku witaminy K2, taki schemat może okazać się bardzo niebezpieczny dla zdrowia.

      Udało się ?
      Gratuluję – prawdopodobnie nie potrzebujesz ekstra źródła witaminy K2.

    42. KOPCIUSZEK 11 listopada 2014 o 20:45

      A ja bardzo lubię Natto w postaci tej kleistej sfermentowanej i ciągnącej się 😀 Wcinam je z ryżem lub rybami albo ikra odpowiednio przyżadzona potrawą . Może Natto nie wygląda zachecająco ale jak dla mnie w smaku rewelacja i jem je codziennie 🙂 Zachęcam do spróbowania

      1. pepsieliot 11 listopada 2014 o 21:42

        W Krakowie nie do dostania, a ja też bym lubiła, wiem to

    43. JacekM 12 listopada 2014 o 09:27

      Wszystko fajnie z tym wapniem. Od dawna powtarzam, że można miec wapnia od groma ( również w moczu ) i osteoperozę. Wszystko się zgadza co do wit K. Pytam się tylko gdzie w tym wszystkim jest bor? A co do wit.K z tego co się orientuję można ja znaleźć w rokitniku. Widziałem ostatnio mus z owoców rokitnika —>>> „Złoto z Rokitnika” i może to być bardzo ciekawa opcja. Co więcej w rokitniku jest sporo więcej innych ciekawych składników dzieki czemu wystepuje efekt synergii. Wit.K w dobrym towarzystwie działa kilkukrotnie wydajniej. Witaminy K w rokitniku jest ok 200mg/100g.

      1. pepsieliot 12 listopada 2014 o 10:01

        Jacku czy m0ówisz o Mk7?

    44. JacekM 12 listopada 2014 o 10:15

      Wpis bardzo fajny i rzeczowy w temacie wapnia i witaminy K. Jednak uważam, że skoro jest mowa o wapniu i jego wchłanianiu musi się obok pojawić bor. Ten mikroelement jest traktowany jak trucizna, bo w dawkach branych bez głowy jest trucizną. Zauważam, że o borze właściwie nikt nie mówi. Moja narzeczona miała problem z wapniem w moczu a lekarz leczył tarczycę! W sumie kierunek dobry o ile zauważyłby, że powinien się zając przytarczycami. Co więcej narzeczona zmieniła dietę i niestety zrobiła sobie kuku, bo odpuściła owoce – fakt mogła lekarzowi o tym nie powiedzieć. Suplementacja borem wyregulowała poziom wapnia i jak ręką odjął zniknęły wszelkie bóle stawów i mięśni. Co do formy wit.K w rokitniku to sprawdzę.

    45. Marzena Kolano 11 grudnia 2014 o 01:33

      Aby wapń było przyswojone, musi być podany magnez jeśli suplementujemy wapń. To dwa antagonistyczne substancje. Jeśli podajemy w suplemencie organicznym sam wapń, możemy doczekać się takich właśnie nadmiarów w krwiobiegu. Musi być relacja wapnia do magnezu 2:1 i takie suplementy wybierajmy, jeśli jest potrzeba odkwaszania organizmu i poprawy stanu kości, zębów i stawów. Jeszcze lepiej jest dodać krzem, wit D i wtedy nie ma się co obawiać. A jak się obawiamy, można dodać witaminę K2 z lucerny siewnej – wstaniała roślina.

    46. Antoni Przechrzta 20 grudnia 2014 o 15:33

      Witam Panią,

      Bardzo ciekawy artykuł i też ważne rozmowy, szczególnie, że autorka nie unika odpowiedzi na niewygodne pytania. Sprawa zdrowia i samopoczucia jest złożona i powinniśmy się dzielić tym, co wiemy. Z pewnością samo żywienie wyzwań zdrowotnych nie rozwiąże, ale jest bardzo istotnym czynnikiem. Od paru lat stykałem się z zagadnieniami roli vit k2 w kontekście absorpcji wapnia i szukałem gotowego opracowania, które by było łatwo dostępne dla naszych terapeutów uzdrawiania i pacjentów, więc chciałem zapytać, czy link do tego artykułu mogę umieścić na naszej stronie http://www.uzdrawianie.com ?

      Naszą dziedziną jest duchowa strefa i jej wpływ na dobrostan, która na prawdę czyni cuda, ale jakże nieodzowną jest nieskorumpowana wiedza o odpowiednim żywieniu, kiedy to, co wielki przemysł produkuje i reklamuje (też big pharma) przytłacza swoim pazurem deliktany głos prawdy, kóry ma służyć człowiekowi i społeczeństwu.

      Z najlepszymi życzeniami,

      Antoni Przechrzta (prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Duchowych Uzdrowicieli PSDU).

      1. pepsieliot 20 grudnia 2014 o 19:53

        Oczywiście proszę brać, serdecznie pozdrawiam

    47. edysqa 21 stycznia 2015 o 09:23

      Pepsi, a czy są jakieś badania nt. wit k2 MK7? Ostatnio mój Mąż oglądał Jerzego Ziębe i poszukałam trochę w necie i znalazłam taką wypowiedź Tomakina na forum veg: „K2 w formie MK4 i MK7. Znowu gość totalnie ignoruje to, że ŻADNE badanie nie wykazało skuteczności formy MK7, wszystkie które coś dały dotyczyły MK4. Nie przeszkadza mu (J. Ziębie) to polecać MK7 jako tej lepszej, naprawdę działającej”.
      Co na to powiesz?
      Pozdrawiam
      Edyta

      1. pepsieliot 21 stycznia 2015 o 11:01

        Edyto uważam tak jak napisałam

      2. dawid 23 stycznia 2015 o 17:21

        W leczeniu medycyną naturalną nie potrzeba żadnych naukowych dowodów, czy badań. Jeśli coś działa i pomaga ludziom, należy to brać. Taka jest różnica między konwencjonalnym a naturalnym leczeniem.

      3. dawid 27 lutego 2015 o 15:02

        Spożycie menachinonu czyli K2 jest związane ze zmniejszeniem ryzyka choroby wieńcowej.
        Od witaminy K2 zależy poziom białek macierzy Gla-białko, które hamują zwapnienie naczyń. Aktywacja tych białek poprzez karboksylację jest ściśle związana od dostępności witaminy K2. Przeprowadzono badanie czy spożycie filochinonu (witaminy K1) i menachinonu (witaminy K2) ma związek ze zwapnieniem aorty i choroby wieńcowej (CHD) dla wybranej populacji. Do analizy włączono 4807 pacjentów, którzy nie przeszli zawału serca od początku badania (1990–1993) i którzy byli następnie monitorowani do 1 stycznia 2000. Ryzyko incydentów CHD, w tym śmiertelność, wynikłą z miażdżycy aorty oceniano tercylami, wielkościami spożycia witaminy K2 po wcześniejszym uwzględnieniu wieku, płci, BMI, palenia papierosów, cukrzycy, wykształcenia i czynników żywieniowych.
        Ryzyko względne (RR) z CHD śmiertelność zmniejszyła się w połowie dla górnej ilość spożycia tercyli menachinonu (czyli K2) w porównaniu z niższym spożyciem tercylu [RR = 0,73 (95% CI: 0,45, 1,17) i 0,43 (0,24, 0,77), odpowiednio].
        Przyjmowanie menachinonu (K2) okazało się również odwrotnie proporcjonalne do wszystkich przyczyn śmiertelności [RR = 0,91 (0,75, 1,09) i 0,74 (0,59, 0,92), odpowiednio] i ciężkiego zwapnienia aorty [iloraz szans 0,71 (0,50, 1,00) i 0,48 (0,32, 0,71), odpowiednio,].
        Spożycie zaś filochinonu (K1) nie było związane z żadnym z wyników.
        Badania te sugerują, że odpowiednie spożycie menachinonu (K2) może mieć znaczenie dla prewencji choroby wieńcowej.

        Dietary intake of menaquinone is associated with a reduced risk of coronary heart disease: the Rotterdam Study.
        Geleijnse JM, Vermeer C, Grobbee DE, Schurgers LJ, Knapen MH, van der Meer IM, Hofman, Witteman JC.
        J Nutr. 2004 Nov;134(11): 3100–5.
        Zakład Epidemiologii i Biostatystyki, Erasmus Medical Center Rotterdam, Rotterdam, Holandia.
        http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15514282

    48. edysqaedysqa 21 stycznia 2015 o 14:15

      Rozumiem, ale czy wiesz coś nt badań nad MK7 mnie interesuje?

    49. kulka 28 stycznia 2015 o 17:16

      „Witaminę K2 wytwarzają również bakterie w naszym jelicie grubym (to jeszcze jeden powód dla którego warto dbać o zdrowe jelita), dlatego nie zabraknie Ci jej jeśli spożywasz w dużej ilości warzywa posiadają witaminę K1, która zostaje w naszym ustroju przez owe bakterie przetworzona w witaminę K2 (tak jak dzieje się to podczas kiszenia warzyw, kiedy zawarta w nich K1 zostaje zmieniona w K2, a konkretnie MK-7).”

    50. julatl 28 stycznia 2015 o 17:42

      do edysqaedysqa : Owszem są badania na temat skuteczności MK7. Odsyłam do książki Jerzego zięby : Ukryte terapie. Tam dokładnie cytuje oraz podaje źródła badań. Pozdrawiam sedrecznie

    51. julatl 28 stycznia 2015 o 17:45

      Bardzo proszę niech ktoś mnie oświeci w jednej sprawie. Czy można natto podawać chłopcom ? Jak to jest z tymi fito estrogenami .. czy chłopcy nie będą mieli w sobie zbyt dużo kobiecości ? 😉

      1. pepsieliot 28 stycznia 2015 o 20:21

        Julati lepeij jest chłopcom podawać witaminę K2 z natto niż natto, kiedyś o tym napiszę.

    52. Jadzia mat 19 lutego 2015 o 16:16

      czy biorąc xarelto na rozrzedzenie krwi,mogę brać wit.k 2 MK7

      1. pepsieliot 19 lutego 2015 o 16:29

        Jadziu teoretycznie tak, bo to nie ta K odpowiedzialna stricte za krzepliwość krwi , ale zapytałabym lekarza

      2. dawid 19 lutego 2015 o 17:07

        Leki przeciwzakrzepowe, w tym oczywiście Xarelto, hamują działanie witaminy K1, ponieważ takie są założenia i procedury medycyny konwencjonalnej – usunąć przyczynę, która powoduje krzepnięcie krwi, czyli zahamować działanie witaminy K1, bo krzepnięcie krwi jest niewskazane w „chorobach zakrzepowych”, trzeba więc krew rozrzedzić toteż lekarze nie zalecają spożywania zielonych warzyw liściastych, będącymi fenomenalnym źródłem tej witaminę. Leki przeciwzakrzepowe hamują także wchłanianie witaminy K2, więc suplementacją tą dobroczynną substancją mija się z celem, a jedynie wzbogaca Twój mocz o dodatkowe złotówki, ponieważ na jej drodze przyswajania pojawia się sztuczny antagonista, który nie pozwoli jej spełniać swojej roli.
        Na rozrzedzenie krwi, aby to działało synergicznie z K2-MK7 i nie wykluczało się, trzeba znaleźć kompromis między odpowiednim krzepnięciem/rozrzedzaniem krwi i wchłanianiem K2, a więc dobrać synergenty – np. enzym nattokinaza znajdujący się w natto, z którego pochodzi K2-MK7, a nie konwencjonalne krwiotoczne świństwa.
        Rozrzedzanie krwi bez witaminy K2 powoduje osadzanie się wapnia w tętnicach. Suplementacja witaminy D bez K2 również nie pozwala aby wapń wyprowadzić.
        Nattokinazę można też zamówić oddzielnie.
        Nattokinaza oczyszcza krew, rozpuszcza skrzepy (jest bezpieczniejszym i silniejszym środkiem niż aspiryna!), obniża zbyt wysokie ciśnienie krwi oraz poziom cukru we krwi, nie dopuszczając do poważnych związanych z tym chorób. Natto to czołówka światowa pod względem zdrowotności pokarmów.
        Lekarze są nieodpowiedzialni, nie mają pojęcia o leczeniu chorób przewlekłych przepisując „leki” na rozrzedzenie krwi, więc nie ma sensu pytać ich o K2-MK7, bo to dla nich science-fiction i lekarz Ci tego nie powie. Nie winię ich za to, winię system i edukację, któa nie pozwala ludziom, aby dowiedzieli się prawdy, żyli długo i szczęśliwie w zdrowiu. Zaufaj potędze natury i ulecz się sama.

    53. Jadzia mat 19 lutego 2015 o 16:35

      dodam jeszcze że mam migotanie przedsionków

    54. Jadzia mat 19 lutego 2015 o 21:17

      Dawid dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienie.

    55. Aleksander 26 lutego 2015 o 12:15

      pisze do Was nieboszczyk!żyję na trawie od mniej więcej 5 lat,wcześniej etapami ze względów zdrowotnych usuwałem z menu mleko,mąkę ,jaja,mięso w tym ryby a na koniec zacząłem jeść raz dziennie,CZY JA JESZCZE ŻYWY JESTEM?bo nie używam suplementów to pewnie nie żyję…

      1. dawid 26 lutego 2015 o 14:06

        I pewnie masz same kości? Trawa akurat jest bardzo bogata w minerały, białko, jeszcze gdy ekologiczna, z miejsc nietkniętych przez ludzkość to hoho! Nic tylko pozazdrościć zdrowego jedzenia. Ale ile Ty tej trawy zjadasz i jaka to dokładnie? Jeśli normalna z ogrodu no to szacun!

      2. dawid 27 lutego 2015 o 08:20

        Ktoś chciał wcześniej badania, ja znalałem takie:

        Ushiroyama T. et al., Effect of continuous combined therapy with vitamin K2 and vitamin D3 on bone mineral density and coagulofibrinolys function in postmenopausal women, Maturitas, 2002, 41:211-221.
        „W kontrolowanym badaniu klinicznym na 172 kobietach dotkniętych osteoporozą podawano codziennie w sposób losowy witaminę K2 (45 mg/j), witaminę D3, obie naraz lub placebo przez 24 miesiące.
        Jednoczesne leczenie witaminami K2 i D3 pozwoliło na znaczny wzrost gęstości mineralnej kości o 4,92% (+/-) 7,79%, podczas gdy stosowanie samej witaminy K2 wiązało się ze wzrostem o jedyne 0,135% (+/-) 5,44%, co nie stanowi dużej zmiany w stosunku do wartości początkowych.
        Po upływie 18–24 miesięcy gęstość mineralna kości u kobiet z grupy przyjmującej witaminę K2 była o wiele większa niż u grupy stosującej placebo. Niemniej jednak połączenie witamin K2 i D3 okazało się bardziej skuteczne niż leczenie każdą witaminą z osobna.”
        http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11886767
        i

        Iwamoto I. et al., Treatment with vitamin D3 and/or vitamin K2 for postmenopausal women with osteoporosis, Keio J. Med., 2003, 52: 147-150.
        „Inne badanie przyniosło podobne wyniki:
        92 kobiety po menopauzie w wieku 55–81 lat zostały losowo podzielone na cztery grupy, którym codziennie podawano witaminę K2 (45 mg), alfakalcydol (prekursor czynnej witaminy D3, 0,75 mcg), kombinację obu witamin lub mleczan wapnia (2 g). Po upływie dwóch lat gęstość mineralna kości u kobiet z grupy przyjmującej witaminę K2 i grupy przyjmującej alfakalcydol wzrosła w porównaniu z grupą stosującą mleczan wapnia. Natomiast leczenie obiema witaminami naraz miało charakter synergiczny i pozwoliło na znaczny wzrost gęstości mineralnej kości równy 1,35%.”
        http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/14529146

        1. AA 27 lutego 2015 o 13:34

          Nie wiem, ale taka jedna tabletka suplementu Kalcikinon zawiera 250mg wapnia, 37,5mcg K2(menachinon7) i 12,5mcgD3. Więc sporo mniej niż w tych badaniach. zalecane 2 tab. dziennie, ale w badaniach mowa o 45mg D3?

          1. dawid 27 lutego 2015 o 14:51

            Nie wiem, ważne żeby D3 była. 12,5 mcg to 500 IU – dla mnie za mało i powinno być min. 10x więcej. Ale w końcu to „Kalcikinon”, nie „Kalcikinonferol” 🙂

    56. Basik 3 marca 2015 o 14:53

      Droga Pepsi, jestem stałą czytelniczką Twojego bloga, nieustannie mnie inspirujesz, do myślenia i efektywnego działania prowokujesz. Za to wszystko stokrotne dzięki! 🙂
      Przy okazji powyższego artykułu nasunął mi sie temat publikacji, wykładów itp niejakiego profesora Jerzego Zięby. Człowiek wnikliwy, z olbrzymią wiedzą. Od ponad 15 lat wertuje badania medyczne, zgłebia anatomię, fizjologię człowieka itp. Kontestator oficjalnej wiedzy medycznej i zaleceń lekarskich. Wiele poruszanych przez niego tematów pokrywa się z poruszanymi przez Ciebie. Wiele wniosków macie podobnych – chociażby te o vit. K2. Ale… . No własnie: bliska mu dieta Kwaśniewskiego – zaleca jedzenie mięsa, tłuszczy zwierzęcych itp, jest wrogiem węglowodanów (w jednym szeregu wymienia batoniki, dosładzane soczki owocowe, banany i śliwki). I cholerka jedna można by to olać, ale zyskuje popularność i miesza w głowach tym , którzy są bliscy przejsciu na wegetarianizm lub weganizm. Ostatnio występuję w NTV i posypały się głosy oburzenia ze strony wege środowiska, co poskutkowało tym, że pod ostatnimi wywiadami z nim wyłączona jest opcja komentowania.
      Apeluję zatem o jakąś ripostę, którą można by się podpierać w argumentacji. A może jakaś polemika, debata z Zięba w NTV – chciałabyś/ mogłabyś Pepsi?
      Wygląda na sympatycznego i otwartego człowieka, tylko uparty jest z tym tłuszczem zwierzęcym i węglami… .
      Ufff… . Przepraszam, ze się tak rozpisałam, ale krócej się nie dało 😉

      1. pepsieliot 3 marca 2015 o 15:09

        Basiku Drogi, jest takich wiele, niby myślą zajebiście racjonalnie, a coś ich blokuje, myślę, oni po prostu nie wyobrażają sobie, że można być zdrowym nie jedząc mięsa. Generalnie węglowodan spadł na psy, nie spisał się, bo ludziom się sknociły sagany. Mylą pojęcia, bo muszą jeść mięso. Ale faktem jest, ze albo tłuszcze, albo węgle i nie ma tutaj kompromisów

        1. dawid 3 marca 2015 o 15:55

          Wybacz, że się wtrącę ale widzę dużą niepewność w Twoim postępowaniu. Spotkanie Zięby przez weganina na swojej drodze to tak jakby Titanic uderzył w górę lodową z tym, że Titanic nie tonie :-). Próbujesz naśladować autorytety pasujące Ci do idei weganizmu jednak nagle pojawia się inny autorytet, wydawać by się mogło silniejszy, z lepszym obyciem, przygotowaniem, badaniami, które jasno wskazują, że jesteśmy drapieżnikami, oczywiście już nie-wege a przeciwnik i totalny ignorant wege, który podaje masę argumentów na to, by nie jeść węglowodanów i jeść tylko zwłoki. Nic dziwnego, że NTV wyłączyła oburzonym weganom komentarze, bo przecież godziłoby to w reputację Zięby, który nie jest żadnym profesorem, a naturopatą i może jedynie doradzać innym dzięki swojemu doświadczeniu, ale tylko doradzać! Wygląda świetnie i nie choruje to fakt – może stanowić więc ogromny autorytet ale dla tych, którzy mają gdzieś cierpienie zwierząt i wszystko jedno dla nich to jedzą, ponieważ inne życia się nie liczą jak tylko ich własne i… mają rację – ponieważ żyją w zgodzie ze sobą mimo, że zwierzęta cierpią, co nie znaczy, by robić tak jak oni jeśli czuje się w głębi siebie, że to nie jest dobre dla naszej duszy a wręcz zatruwa ją. Zięba jest dobrym mówcą, ma dużo wiedzy, porywa nieświadome tłumy, tylko, czy jego wiedza to to samo, co mądrość? Otóż nie, człowiek zdobywa mądrość, kiedy przerabia wiedzę w sobie, stosuje ją w życiu i weryfikuje to, jaki ona ma wpływ ma na niego. Więc idąc za głosem Zięby, gdybym miał jeść tylko mięso, a jestem od lat weganinem, nie dałbym rady psychicznie, mając te wszystkie obrazy z rzeźni przed oczami i swoje przekonania, ponieważ mój organizm przystosował się do weganizmu za sprawą mojej własnej woli, co razem stanowi współpracę – żyję zgodnie ze swoimi przekonaniami, a ciało jest zdrowe – nie widzę więc nic złego, by trwać w tym dalej :-). I czy to jest coś, co ma powodować we mnie dylemat, czy powinienem jednak być weganinem, czy „powrócić do natury”, jak oni to nazywają i jeść samo mięso z tłuszczem? Oczywiście, że nie – mam wolną wolę, która czyni mnie naturalnym. Wiesz, on ma rację ale dla siebie jedząc zwłoki i Ty masz rację dla siebie wybierając wege. Weganizm to nie tylko jedzenie warzyw i owoców, żeby było zdrówko, ale to m.in. pokazanie środkowego palca komercjalizacji i sztucznemu produkowaniu mięsa, powiedzenie „STOP cierpieniu! Już tak nie trzeba, ewoluujemy”. Jak wiesz, przy obecnym dostatku nie ma potrzeby polowania i zabijania. Ludzie jedzą mięso, bo to po prostu nałóg, nie chcą się do tego przyznać, z tym się wychowali, dostosowali w tym i nie wyplenisz im tego. Nałóg, więc będą znajdować wymówki na to i masę argumentów, by się usprawiedliwiać – jedną z popularnych jest to, że cukier w węglowodanach zabija, rak lubi cukier więc należy jeść mięso, bo nie ma wtedy cukru i ludzie to łykną, całe masy przytakną, ponieważ potrzebują lidera w stadzie. Wygłasza to sam Zięba ale gdzieś tam zaprzecza sam sobie później, stwierdzając, że organizm cukier musi mieć, bo jak nie dostarczysz go w pożywieniu, to wytworzy go sobie sam z białek. Czy to znaczy, żeby nie jeść węglowodanów? Oczywiście, że nie ale trzeba rozróżniać między złymi (cukier rafinowany) a dobrymi węglami – Zięba natomiast uważa, że węglowodany to węglowodany, bo cukier, to cukier, nie dzieli więc ich, co jest błędem w wygłaszaniu tego, co należy jeść. Hm, ludzie to kupią, bo nie mają wiedzy, potrzebują przewodników, liderów, autorytetów, którzy będą wiedzieli więcej niż oni sami, pokierują, to za nimi pójdą, bo sami nie umieją iść za własnym głosem. Do Ciebie więc należy, czy potrzebujesz liderów, czy chcesz kroczyć sama w swoich postanowieniach tak jak do tej pory, sama zdobywać wiedzę, tak jak Zięba, sama stawać się mądra i sama przechodzić proces poznawania prawdy, spróbować czegoś nowego wbrew wszelkiej ignorancji.
          Zięba jest pasjonatem fizjologii i anatomii człowieka to fakt, jednak lekarzem holistycznym to on by nie był – nie potrafiłby leczyć kogoś, kto ma odmienne poglądy żywieniowe do niego – np. weganina. Powiedziałby takiemu choremu weganinowi, że jak nie chce przerzucić się na mięso, to ma problem i on mu pomóc nie może, a jak wiemy problemy rozwiązuje się na płaszczyźnie psychicznej – Zięba nie ma wiedzy w tym zakresie, bo wiedzę tą każdy z nas zdobywa przez całe życie doświadczając je, tylko czasami o tym zapomina, nie wie komu wierzyć, a jeśli na horyzoncie pojawia się „silniejszy” w gębie, ponieważ on sam zagubił się w tym świecie, to jego wewnętrzna komunikacja ze swoim własnym ja jest ciągle zaburzana „faktami” z zewnątrz, które niekoniecznie wiążą się z nim samym i nie musi tego przyswajać.

          1. Basik 3 marca 2015 o 21:34

            Dzięki za komentarze! Dawid: bardzo cenna jest Twoja wypowiedź. Chcę coś jednak sprostować:mi Zięba namieszał głównie dlatego, że mój małżonek zrezygnowal ostatnio z jedzenia mięsa ze względów zdrowotnych (uaktywniło mu się reumatoidalne zapalenie stawów)- pierwsze co mu przyszło jak się w siebie wsłuchał, to odstawienie mięsa, zaraz potem mleka. Ja trafilam na publikację Zięby nie mając świadomosci jakie ma poglądy na temat jedzenia mięsa, węglowodanów itd. Gdy się dowiedziałam, jak to z nim jest, z ciekawosci zajrzałam na youtube, a tam zobaczyłam wypowiedzi ludzi, którzy przez jego wypowiedzi wahają sie, czy powinni przestać jeść mięso Szkoda mi się zrobiło tego potencjału, który prawdopodobnie nie zostanie wege ze strachu przed zdrowotnymi konsekwencjami…
            Dodam, że tymczasm mój mąż czuje sie co raz lepiej: zarówno fizycznie jak i psychicznie 🙂

    57. romee 12 marca 2015 o 19:20

      hej pepsi!badzo ciekawy artykuł, ale tak prawdę mówiąc ze wszystkimi tymi komentarzami się pogubiłam.Jeżeli nie ma się dostępu do natto,to powinno się suplementować K2?a jeśli tak to w jaki sposób i w jakich dawkach?Ja do tej pory brałam na czczo wit.D3 5000IU z 400mg węglanu wapnia i K2 100mcgale nie poczułam różnicy w bólu stawów i kości,czy robię coś żle?

      1. pepsieliot 12 marca 2015 o 20:10

        bierz jeszcze magnez chelat, albo olejek magnezowy, polecam z naszego sklepu http://www.thisisbio.pl

      2. AA 13 marca 2015 o 00:29

        A co Ci romee jest ?

    58. romee 13 marca 2015 o 11:28

      właściwie to wiele,niedoczynność taczycy,hashimoto,toczeń,ale od 5 lat nie mam okresu chociaż mam 21 lat żaden lekarz mi nie daje mi konkretnej pomocy i mówią,że to ze stesu jak się uspokoję to wszystko będzie w porządku,ale ja się boję,bo mi już parę lat strzykają kości w biodrach,w kolanach i matwię się żeby nie doszło do osteoporozy już w tym wieku i próbuję sie ratować jak mogę,ale nie wiem czy robię to właśiwie.

      1. pepsieliot 13 marca 2015 o 13:26

        Romee,a niedoczynnosć tarczycy, w tym wypadku Hshimoto. wykluczone?

      2. dawid 13 marca 2015 o 16:21

        Lekarze, gdy nie wiedzą jak wyleczyć i kończą im się akademickie możliwości, zawsze zwalą winę na stres, tylko co to da, skoro objawy dalej będą? Najgorsze, że pacjentowi też jest wygodnie uważać, że to wszystko wina stresu podczas gdy on sam jest w porządku. Nie! Stres to tylko stres, nie jesteśmy nim. On przychodzi i odchodzi, trzeba być świadomym, że tylko my pozwalamy mu, aby robił swoje ale też mamy moc aby go olać.

        Jednak musi być gdzieś przyczyna Twoich objawów (nie traktuj ich jak chorób, bo to naprawdę Cię będzie stresować). Prawda jest taka, że to żadne choroby, tylko zespół objawów przez brak czegoś lub niedobór w Twoim organizmie tego, z czego organizm wytwarza wszystko to, co trzyma zdrowie. Bóle nie są złe – to oznaka organizmu, że chce się wyleczyć ale trzeba mu w tym pomóc. Broń Boże, nie lekarstwami od uniwersyteckich konowałów, którzy rozkładają ręce!

        Toczeń to tkanka łączna. Czy spożywasz dużo witaminy C i odpowiednie ilości białek, aby zrobić z tego kolagen? Czy pijesz dużo wody? Czy brzuszek jest odpowiednio zakwaszony, aby wszystko się przyswajało?

        Napisz jak wygląda Twoje leczenie i jakie badania wykonałaś. Od kiedy zażywasz D3? Jeśli tarczyca, to niedobór hormonów lub nadnercza – które hormony badałaś? Czy badałaś metabolit D3? Czy spożywasz witaminę A np. jedząc marchewki czy zielone warzywka?

        Brak miesiączki w Twoim przypadku to zaburzenia hormonalne. Wszystko da się wyleczyć, organizm jest nastawiony tylko na zdrowie, najważniejsze, że chcesz, a nie ignorujesz, trzeba tutaj zajrzeć wgłąb siebie, robić dużo badań, aby w końcu znaleźć przyczynę. Naprawdę nie ma się czego bać, jesteś na dobrej drodze do zdrowia.

    59. romee 13 marca 2015 o 15:29

      nie,bo to mam już od 4 lat zdiagnozowane i biorę T3,ale przecież 5 lat to za długo i nie każdy przecież z taczycą traci całkiem okres w takim wieku,niektórzy mówią,że to może być skutek uboczny od sterydów co brałam na toczeń.a tty co byś mi zaleciła?możesz jakoś pomóc,wiem,że nie jesteś lekazem,ale wiem również,że masz dużo większą i pożyteczniejszą wiedzę od wielu lekarzy więc twoje zdanie się dla mnie bardzo liczy

      1. Dawid 13 marca 2015 o 18:29

        Za mało informacji podajesz i nie udzielasz odpowiedzi na pytania, aby można było cokolwiek stwierdzać. To takie pytanie typu „jak długi jest kij”?

      2. Jerry 13 marca 2015 o 20:47

        Jeśli tarczyca, to pierwsze co przychodzi na myśl, to jod. Jednak z tarczycą trzeba ostrożnie, widziałem już ludzi, którzy pogorszyli swoją sytuację przez nierozsądną zabawę z własnym zdrowiem.

        Jeśli jesteś z Poznania, to mogę pomóc, ewentualnie Kraków. Tak czy inaczej możesz napisać na mail, zrobię co w mojej mocy – należałoby jednak zacząć od dokładnych badań. Zacząłbym od tego co powiedział dawid, odnośnie d3. 5000 IU to mało, zwłaszcza jeśli masz problem z wchłanianiem(aktywacją). W każdym razie na początku możesz zacząć od tego tańszego badania.

    60. romee 14 marca 2015 o 15:30

      Dawid i Jerry,badzo przepraszam za moje opóżnienie,ale miałam pewien problem.Z góry Wam dziękuję za pomoc,więc gdzie mam podać te badania?

    61. romee 14 marca 2015 o 15:55

      Dawid,tak uważam,że jem dużo warzyw i owoców,czyli dostarcza wit c,ale białka może nie aż tyle,bo nie jem ryb,mięsa,jajek i produktów mlecznych,tylo te roślinne.Wody piję bardzo dużo ok.3 litry.A żołądek no to nie najlepiej,często mam z nim problemy,a kiedyś tafiałam kilka razy do szpitala,bo musieli mi żołć rurką wyciągać,miałam nieustanne wymioty.Leczenie teraz to Euthyrox 75.Na toczeń leczyłam się w wieku 12 lat Prezolonem 5mg przez 2,5 roku i Plauenil prez 3lata.Wit. D3 biorę ponad rok 5000IU,w czerwcu miałam 54,9.Tarczyca była ostatnio mierzona 23/07/14 i TSH było 0,008(podane normy to 0,3-4,5) T3 1,0(0,8-2,0) T4 11,5(4,5-12,5).Ale mam również ciagle problem z bialymy ciałkami jest wszystko na odwrót PLT 19,5(40-75%) LYM68,4(20-45%)MON8,1(2-10).Moje horony w sierpniu były następujące estradiol <12,00 FSH 4,08 kortyzol14,00
      LH 0,00 Progesteron 0,00 Prolaktyna 3,40
      Dziękuję bardzo za chęć pomocy 🙂

      1. Dawid 14 marca 2015 o 22:29

        Uuu, pani, no to nieźle się zaniedbałaś… Żołądek do naprawy obowiązkowo przed leczeniem tarczycy. Organizm nie potrzebuje lekarstw, potrzebuje dobrych białek, tłuszczy, witamin, zdrowia psychicznego, odpuszczenie wszelkich żalów i tęsknot, poczucia winy za czymkolwiek… Oczyszczanie wątroby i pęcherzyka ż. by się zdało. Sama musisz zacząć szukać info o wielu rzeczach, zainteresować się przede wszystkim sama sobą, swoim stanem. Świadomość i zdobywanie wiedzy to obowiązki pacjenta w leczeniu, nie myśl że wszystko zrobią lekarze. Żołądek to do gastrologa, aby sprawdzić pH kwasu solnego – to punkt numer jeden całego zdrowia. Złe trawienie/wchłanianie = kłopoty np. z tarczycą.

        1. Dawid 14 marca 2015 o 22:32

          Nadwyżka białych krwinek nie jest problemem – to normalny objaw organizmu w stanach zapalnych, gdy chce się uleczyć – mobilizuje się ale wciąż brakuje mu czegoś, więc tym się nie przejmuj i zrozum to tylko, pozwól tym krwinkom się mnożyć – one wiedzą co robią. Jeśli problemy z żołądkiem i przyswajaniem (jelitami również) należy w pierwszej kolejności zadbać oto, aby wszystkie składniki się dobrze przyswajały i trafiały tam gdzie trzeba. Bez tego nawet najzdrowsza dieta nie ma sensu. Jeśli masz kłopoty z żołądkiem = masz kłopoty z trawieniem.

        2. Jerry 16 marca 2015 o 13:28

          Oczyszczenie wątroby może zrobić więcej krzywdy niż pożytku, zwłaszcza jeśli nie zrobi się go do końca. Byłbym z tym ostrożny. W przypadku powyższych problemów, faktycznie warto byłoby wprowadzić suplementację Betainą HCL z jakąś pepsyną, oraz Fińskim Ksylitolem (w badaniach na szczurach przyczyniał się do utrzymania gęstości kości, mimo usunięcia jajników, no i likwiduje problemy z próchnicą). Witamina C to dobry pomysł prawie zawsze, zwłaszcza w tym przypadku, bo należałoby odbudować struktury kolagenowe.

          Jeśli chodzi o psychikę, to może niech romee zainteresuje się jakąś literaturą o samouzdrawianiu ? Jest ich kilka, można znaleźć coś co odpowiada jej światopoglądowi. Nie chcę nic polecać, bo te choroby, oprócz standardowego lęku, zazwyczaj mówią ‚Nie robię tego co chciałabym robić’, ‚blokujecie moją twórczość’, ‚lepiej umrzeć niż bronić swoich przekonań’.

          1. Dawid 16 marca 2015 o 15:46

            Betaina z HCL tak ale jako ostatnia deska ratunku, bo trzeba wypróbować mniej inwazyjne metody najpierw, np. ocet jabłkowy, krople żołądkowe czy właśnie wit. C a jeszcze najpierw badania porobić bo tak to można bez nich wnioskować i wnioskować…

            Jeśli chodzi o psychikę to medytacja i wszystko co z nią związane, aby ją zacząć praktykować, a więc wyłączenie się z myśli, by posłuchać swojego wnętrza, zsynchronizować się z nim i otoczeniem. Światopoglądując wciąż opieramy się na myślach podczas gdy chodzi o wyłączenie się z nich. Myśli = nerwy, niepokój, depresja, niewiedza itd.

    62. romee 15 marca 2015 o 16:13

      właśnie,że ja nie chce lekarzy bo ich nie obchodzę tylko mnie zbywają prochami,co do oczyszczań to robiłam oczyszczanie wątroby Tombaka kilka azy a jakie jeszcze proponujesz,jeśli chcesz doradż bo widzę,że znasz się na rzeczy iTwojawiedz możekomuś w tym wypadku pomóc

      1. Dawid 16 marca 2015 o 17:29

        Tak, wiem. Chodziło mi o znalezienie tego prawdziwego hipokratejskiego lekarza czego Ci życzę choć wiem, że to graniczy dziś z cudem.

        W oczyszczaniu organizmu witamina C to podstawa.

        Oczyszczanie pęcherzyka żółciowego – jeśli nie jesz produktów odzwierzęcych i nie spożywasz dużo lub w ogóle tłuszczów wówczas żółć może zalegać, staje się gęsta, bo nie jest używana do emulgowania ich, pęcherzyk nie opróżnia siię regularnie, przez co nie zachodzi wymiana żółci w nim, a więc nie jest często opróżniania z pęcherzyka, a to dobre warunki to powstawania kamieni (sole żółciowe + krystalizacja), więc rozpuszczać je o ile są, stymulując pęcherzyk do regularnego wydalania żółci – mieszaniną oleju i siarczanu magnezu, ponieważ pod wpływem tłuszczu pęcherzyk obkurcza się i wydala żółć do emulgowania tłuszczu, żółć z wątroby trafia z powrotem do pęcherzyka, otacza kamienie i z czasem one się rozpuszczają – taka jest profilaktyka. Można też pić herbatki żółciopędne. Czy przed metodą Tombaka oczyszczałaś jelita, a po jego metodzie miałaś poprawę zdrowia? Czy po którymś oczyszczaniu miałaś widoczne złogi? Nie wiem do końca na czym polega metoda Tombaka – czy to cytryna czy siarczan magnezu a może jeszcze coś innego?
        Obawy Jerry’ego związane ze szkodliwością oczyszczania wątroby są oparte na tym, że kamyczek może utkwić w przewodzie i owszem obawy te są słuszne jednak w takim przypadku należy oczyszczanie powtarzać.

        Kolejnymi sposobami na oczyszczanie jest post, głodówka i lewatywy (Hipokrates).

        Od stanu wątroby (pęcherzyka i dróg ż) zależy zdrowie stawów od pasa w dół.

        Należy zbadać wątrobę i pęcherzyk, dużo czytać, wiązać teorię z praktyką, stać się swoim osobistym medykiem.

        1. romee 17 marca 2015 o 17:44

          tak,po jego metodzie poczułam wielką zmianę w zdrowiu i mialam remisję choroby.to jest metoda,która polega na oczyszczaniu każzdego płatu wątroby co 3 miesiące jeden,robi się to pijąc sok z cytryny i olej słonecznikowy co pół godziny do pięciu razy i złogi są widozne.
          A czy mógłbyś mi zaproponować jakieś dobre książki,żeby się jeszcze poduczyć?

          1. ania 6 kwietnia 2015 o 00:04

            21 lat i ciągłe oczyszczanie organizmu? Dziewczyno, brak miesiączki, myślę, że to brak, brak, brak. Najedz się do syta, najlepiej jajek, żółtek! Tam są wszelkie potrzebne nam do życia składniki, białka, dobre tłuszcze, witaminy, minerały i wiele, wiele innych. Może chleba grubo ze smalcem od czasu do czasu? Pycha i nasze babcie tak jadały i były zdrowe. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

            1. pepsieliot 6 kwietnia 2015 o 13:21

              Aniu, to nie są dobre rady, a już na pewno tragiczny jest chleb ze smalcem

            2. dawid 6 kwietnia 2015 o 13:43

              Nie, chleb ze smalcem nie jest tragiczny, to dobry tłuszcz ale trzeba mieć zdrowy żołądek do tego, romee nie ma, bo pisze, że ma kłopoty z trawieniem.
              Jednak romee nie je ani jajek ani mięsa.
              Ale problem jest w złym przyswajaniu aminokwasów przez złe trawienie białek (o ile takie w diecie występują…). Nawet najzdrowsza dieta świata dostarczająca wszystkiego nie będzie dobra, jeśli żołądek tego nie strawi, a jelitka nie wchłoną.
              Łamanie w biodrach to nie tylko wapń, to przede wszystkim kolagen, bez którego kości nawet wysycone wapniem będą kruche i nieelastyczne.
              D+K2+wapń mimo że nie pomaga jej to i tak pomaga lub zapobiega czemuś innemu i nie znaczy to, aby odstawiać to.
              Więc trzeba zadbać o dobre białka, witaminy i minerały (kolagen), tłuszcze, o wszystko, co potrzebne by wspomóc samozdrowienie. Bóle to oznaka zdrowienia.
              Jednak nie da się tak prosto przez internet poznać pacjentkę, do tego trzeba zapoznać się i poznać jej światopogląd. Psychika też ma wiele wspólnego, nawet z kościami.

            3. pepsieliot 6 kwietnia 2015 o 14:24

              tragiczny chleb, a moralnie tragiczny smalec, nie mówiąc o transach

            4. dawid 6 kwietnia 2015 o 16:35

              Pepsi, moralnie tragiczny owszem, jednak smalcu nie utwardza się sztucznie jak margarynę, bo nie ma takiej potrzeby. Sam naturalnie zachowuje stan stały, więc nie ma potrzeby uwodarniać go, tworząc z niego sztuczny trans. Tlen mu nie straszny, smalec się nie utlenia.
              Transy są też naturalne i w takiej postaci nie są szkodliwe, a nawet antyoksydacyjne.
              Babcie żyją długo na smalcu, to fakt 🙂
              Co za paradoks, żeby weganin bronił smalcu, błe 🙂

            5. pepsieliot 6 kwietnia 2015 o 19:58

              kto tutaj je margarynę? Babcie nie zyją tylko wegetują w kolejce do alopaty

            6. dawid 6 kwietnia 2015 o 23:00

              Pepsi, tematem przewodnim był smalec, nie margaryna. To niebo a ziemia. Fakt, margaryny nikt normalny już nie spożywa, pozdro 🙂

            7. pepsieliot 7 kwietnia 2015 o 08:29

              Dawidzie robi mi się słabo, skończ już ze słowem na s

            8. Jasta 6 kwietnia 2015 o 21:43

              Ania – masz rację. Odżywiam się tak ok 30 lat. Cukrzyca, nowotwór pęcherza moczowego SM. To było kiedyś. A K2 – wiadomo MK7.

    63. Jasta 31 marca 2015 o 22:10

      Z tą tarczycą jak i z innymi chorobami to chyba jakieś nieporozumienie. Żeby mieć niedoczynność tarczycy trzeba odżywiać się tak by zwiększyć przewagę układu sympatycznego, bo przy przewadze układu parasympatycznego many niedoczynność. SM czy też nadpobudliwość to przewaga S natomiast otyłość czy też np wrzody to przewaga PS itd. Ale to przecież nie tajemnica. Jasta

      1. dawid 1 kwietnia 2015 o 12:32

        Absolutnie sympatykotonia i wagotonia nie zależą od jedzenia, a od psychiki i odczuwanych przeżyć, które zaburzają ich równowagę (np. nie można spać, bo człowieka ciągle coś trapi).

    64. Natalia 9 kwietnia 2015 o 13:42

      Czy da się wyleczyć immunologiczne zapalenie tarczycy??!! Proszę o poważne odpowiedzi….:(

      1. pepsieliot 9 kwietnia 2015 o 13:55

        Tak jodem nieorganicznym, należy oczywiście udać się do lekarza, ale także do dobrego naturopatów, Zięba też o tym pisze w Ukrytych terapiach

      2. dawid 9 kwietnia 2015 o 20:43

        Tzw. Hashimoto. Da się, ale na jakiej podstawie stwierdzono u Ciebie tę przypadłość i czy rozumiesz na czym to polega? Jak wiadomo lekarze różnie interpretują objawy, jeden zdiagnozuje to, inny tamto.

        Przykład: Dwie pacjentki przychodzą do laboratorium odebrać swoje wyniki badań. Ciągle czują się zmęczone i ogólne objawy wskazują na niedoczynność tarczycy. Jedna z nich dowiaduje się z wyników, że jej poziom TSH wynosi 0,15, a druga, że jej poziom TSH wynosi 5,0.
        Lekarz nie zastanawia się wiele nad tymi wartościami i wysyła obie pacjentki do domu, mówiąc, że w obu przypadkach wyniki odpowiadają „normie”… mimo tego, że u jednej poziom TSH jest 33-krotnie niższy niż u drugiej.

        „Immunologiczne zapalenie” – nie mogę tego przełknąć, kłóci mi się to z wszelką logiką 🙂
        Jod to nie wszystko. Jak już coś, to najpierw selen, potem jod (priorytety) ale żeby dobrze to zrobić, nie można tak byle jak brać co popadnie, trzeba zrobić takie badania najpierw, których lekarze nie przepisują, bo powiedzą, że nie widzą powiązań…

        Tarczyca jest kontrolowana przez jeszcze coś innego. Jakie masz T3 i T4? Tarczyca może być zdrowa, a mimo to nadczynność może występować…

    65. romee 22 kwietnia 2015 o 22:46

      fajnie….każdy ma jakieś inne zdanie pepsi co innego,dawid co innego,lekarze co innego a ja wciąż nie wiem co mam zrobić,szukam,chciałabym żeby mój organizm normalnie funkcjonował jestem młoda a czuje się,że mam choroby emeryta.Złożyłam papiery żeby studiować medycynę z tego wszystkego,ale czy tam się dowiem tego co naprawdę jest mi potrzebne do zdrowia.
      inni mówią dieta roślinna najzdrowsza,inni jedz mięso,jajka bo to zdrowe białka i masz anemię i dlatego nie ma okresu,jedz tłuszcze nie jedz tłuszczy,jedz dużo węglowodanów(głównie owoców) nie jedz dużo owoców bo mają dużo cukru i dostaniesz cukrzycy,przemieniają się w tkankę tłuszczową itd.jedz surowe,nie jedz surowe,bo ochładzasz organizmco z olei działa na nerki i kogo tu słuchać ?! ludzie pomóżcie!dawid proszę raz jeszcze podziel się swoją wiedzą i ty pepsi,jesteście tak oczytani i macie taką wiedzę do pozazdroszczenia,ale chyba co do mojego przypadku każdy opuszcza ręce..szkoda..

      1. pepsieliot 23 kwietnia 2015 o 08:13

        Romee wyciągasz błędne wnioski, będąc tutaj, na tym blogu powinnaś już wszystko wiedzieć. Gdy nie umiesz sama zadecydować, gdy nie znasz swojego ciała, nic nie kumasz z tego co piszę, to będziesz takim samym lekarzem, jak większość z nich. Do dupy.

      2. dawid 23 kwietnia 2015 o 10:53

        Studia medyczne to nie nauka, tylko zbiór hipotez. Wątpię, czy Ci to pomoże, jeśli nie czujesz powołania pomocy innym ale imponujące, że jesteś gotowa nawet skończyć tę medycynę, żeby dowiedzieć się co Ci jest ale tam dowiesz się jedynie ułamek procenta i będziesz wiedzieć co najwyżej tyle, ile Twoi lekarze, którzy nie wiedzą co Ci jest, jeśli nie będziesz studiowała też we własnym zakresie, nawet teraz, od zaraz, bez składania jakichkolwiek papierów…
        Lekarze swoje, pepsi swoje a ja swoje, jednak ja pepsi popieram i to co pisze na blogu to obowiązkowa lektura dla wszystkich dzieci.
        Dieta surowa np. na miesiąc, jest tylko metodą na uleczenie np. cukrzycy w tym również owocami, które wcale cukru dużo nie zawierają i są na ostatnim miejscu na liście produktów bogatych w cukier, a ponoć zakazanych cukrzykom.
        Dieta mięsna i z tłuszczami to też metoda na wyleczenie innych chorób.
        Unikanie tego czy tamtego (dieta eliminacyjna) to kolejny sposób ale generalnie zasada jest taka, że „Jedz to co lubisz i nie słuchaj się nikogo!”. Ale musisz mieć przy tym zdrowy żołądek, bo przy chorym nawet najzdrowsza dieta nie zadziała. Po opisywanych ostatnio przez Ciebie objawach zasugerowałem Ci problemy z trawieniem – co zrobiłaś w tej kwestii? Czy dowiedziałaś się czegoś naukowego na ten temat?
        Jakie dokładnie leki zażywasz? Czy jednym z nich nie jest czasem IPP?
        Dobrze, że szukasz, a nie stoisz bezczynnie. Stanowczo odradzam studiowanie medycyny na uniwerkach, szkoda czasu. Za to polecam szukanie wiedzy naukowej, uczęszczania na seminaria no i dobrym tropem idziesz – dowiadywać się jak działasz w środku, by wiedzieć jak się uleczyć 🙂
        Jeśli chcesz więcej info i prywatnej konsultacji, a jestem gotowy uchylić Ci nieba, to napisz do mnie na daficiu@gmail.com
        Bo zbyt mało o Tobie wiem, a tu pisać jest niewygodnie. To, co już o Tobie wiemy to:
        1. suplementacja K2 i D3, bo bolą Cię stawy i kości – jednak witaminy te nie sprawią, że ból zniknie; trzeba tu najpierw zrozumieć czym jest ból i dlaczego zachodzi, a K2 i D3 nie pomaga; pomagają ale na co innego i oczywiście nie znaczy to, że jeśli wciąż boli, to należy przestać tego zażywać
        2. niedoczynność tarczycy (choroba Hashimoto)
        i tu jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć, a medycyna konwencjonalna nie wie dużo nt. temat, to koniecznie zacznij studiować Germańską Nową Medycynę, Totalną Biologią, są konta na facebooku, organizują seminaria, to naprawdę wartościowa wiedza, której na studiach byś nie posiądła
        3. Toczeń to schorzenie tkanki łącznej i według medycyny konwencjonalnej jest nieuleczalny, więc niczego nowego byś się tam nie dowiedziała, jednak wiedz, że jest uleczalny. Studiuj więc czym ona jest, jak ją odbudować i jak o nią dbać, bo tego lekarz Ci nie powie, bo go nie uczą. Hasła kluczowe: kolagen, witamina D3 i K2, witamina C, lizyna i prolina, prawidłowe wchłanianie.
        4. Okres (brak). Nie jest spowodowany anemią. Bardziej insuliną, więc zbadać ją.
        5. Strach przed osteoporozą powodowany bólami w kościach – zupełnie nie potrzebny. Ja to bym się nawet cieszył z tego 🙂
        Osteoporoza, czyli ubytek komórek – tutaj znowu na zrozumienie procesu i jego sensu – GNM, tam jest wszystko o tym. Bóle w kościach to zawsze dobry znak – sygnał, że w kości odbywa się proces, wymiana starych komórek na nowe i trzeba organizm w tym wspomagać.
        Tu akurat mówią prawdę – żebyś się uspokoiła, niestety nie masz podstaw do tego innej jak wiara w nich, jednak żeby na 100% przestać się bać, a zacząć rozumieć i być spokojna, ponownie – GNM, tam uspokajają na zawsze i bezpowrotnie 🙂
        6. Ponownie tarczyca i zażywanie T3- po co, skoro TSH=0?! Tarczycą rządzi przysadka mózgowa i jej hormon TSH – należy to naprawić, a T3 wróci do normy + czy zażywasz selen, jod, czy może trafiłaś na doktora, który odradza jod?
        6. Żołądek, częste z nim problemy, dieta uboga w białka (aminokwasy), a najgorsza wersja to dieta uboga w białka+kłopoty z wchłanianiem. To pierwsze, co należy wykluczyć, by dalsze leczenie miało sens. Dodaj do tego wszystkiego chociaż owsiankę, bogatą w białko.
        7. Blokowanie żółci – czyżby przez niedobór tłuszczy, których tak się boisz :-)? Bez tłuszczu w diecie, żół zalega, bo nie jest potrzebna do niczego innego, jak to jego emulgowania.
        6. Zażywane regularnie lekarstwa przepisane przez lekarzy – Euthyrox 75 na toczeń (po co?)
        7. Przeżycia osobiste, które miały miejsce przed rozpoczęciem wszystkich chorób – nie wiem nic.
        Bardzo mało o Tobie wiem. Chorób na blogu nie wyleczymy, jednak jest to możliwe w ciągu jednego dnia 🙂

    66. romee 24 kwietnia 2015 o 17:57

      pepsi,przepraszam,ale nikogo nie chciałam urazić,tylko sama jestem zagubiona i szukam pomocy,każdy mówi co innego i nie wiaomo kogo słuchać a ja jescze nie osiągnęłam twojej wiedzy chociaż mam nadzieję,że kiedyś mi się to uda

    67. romee 24 kwietnia 2015 o 17:58

      dawidzie,dziękuję bardzo za twoją pomoc,postaram się jak najszybciej naprwaić moje błędy i skontaktować się z Tobą,dzięki

    68. dawid 25 kwietnia 2015 o 20:24

      jesteś na najlepszej drodze po to. jesteśmy z Tobą nawet jeśli zagubisz się totalnie

    69. spg 6 maja 2015 o 06:11

      czy małym dzieciom można podawać kapsułki z witaminy K2? mam na myśli dziecko 2,5 roczne? w necie tyle sprzecznych info, ze nie wiem co robić. moja rodzina (dorośli jej członkowie 😉 i ja przyjmujemy d3 i k2 a mój maluszek tylo d3 i tak jakos czuję, że nie dość, ze nie daję wszystkiego co powinnam, to jeszcze samą d3 krzywdę robię.

      1. pepsieliot 6 maja 2015 o 08:17

        Spg, jeżeli dziecko otrzymuje witaminę D dodatkowo, to dlaczego nie K2, ale poszukam jakichś konkretnych informacji, wiesz jak to jest wszystkie suple są dla dorosłych, a w sprawie dzieci ludzie boją się podejmować decyzji, oczywiście najlepeiej jest znaleźć światłego pediatrę

    70. spg 6 maja 2015 o 19:23

      Dziękuję, poczekam na info od Ciebie 🙂
      Do światłych jakoś nie mam szczęścia.
      pozdrawiam

    71. dawid 6 maja 2015 o 23:48

      Tylko który pediatra wie o istnieniu witaminy K2, natto i nattokinazy…
      Sama D może być, bo ma działanie ogólnoustrojowe, a wraz z K2 mogą stanowić dobrą profilaktykę przed osteoporozą itd.
      Witamina K2 otrzymywana dzięki bakteriom fermentującym natto jest po prostu składnikiem odżywczym takim jak witamina C czy B12.

    72. niki 7 maja 2015 o 20:38

      jakie wapno powinno się kupować?czytałam że ma być organiczne,bo nieorganiczne staje się toksycznejakie mamy wybierać przy kupowaniu,o jakie prosić ijakie dawki jeśli się bierze wit d3 5000?i jaki najlepiej magnez i w jakich dawkach?

    73. dawid 8 maja 2015 o 00:45

      Wapń taki jak w skorupce jajka – węglan wapnia – najlepiej zmielony, ma największą biodostępność i jest najtańszy. Magnez najlepiej chelatowany w postaci np. cytrynianu magnezu jednak najlepszym źródłem są zielone warzywa liściaste. Czyli sama natura 🙂

    74. dawid 8 maja 2015 o 00:59

      Dawka magnezu, jeśli suplementowany, to do momentu aż nie przeczyści (analogia do suplementacji wit. C).
      Dawka wapnia zależy od wieku i zapotrzebowania, np. większe jest gdy człowiek rośnie. Wchłanialność wapnia zapewnia jego biodostępność (wysoka dla węglanu), kwasowość żołądka (kwas solny rozkłada węglan i powstają jony wapnia) i synergenty, tj, witamina C. Suplementowanie wapnia z witaminą D ale bez K2, która kieruje wapń do kości (osteokalcyna, gamma-karboksylacja), jest absurdem i może zaszkodzić, więc warto wykonywać badania krwi na jego poziom podczas już podjętej suplementacji, żeby nie przedobrzyć… To clue suplementacji wapniem.

    75. spg 11 maja 2015 o 08:14

      szukam odpowiedniej witaminy D3 i K2 dla mojego dziecka (nadal 2,5 roku 🙂 i nie mam pojęcia co wybrać. Chcę uniknąć podawania preparatów przygotowanych dla dzieci , takich typowo z apteki. głównie dlatego, ze chciałabym podawać dziecku większe niż zalecane dawki. czy ktoś mógłby mi coś doradzić w tym temacie, lub wprost polecić. sama przyjmuję witaminy swansona (mam nadzieję, że mogę o tym pisać- jeśli nie wolno, to bardzo przepraszam) i nie wiem, czy mojemu maluszkowi też mogę takie podawać, czy mogą mu zaszkodzić.
      Dawid sugerował K2 otrzymywaną z natto,. ale ja mam chorobę Hashimoto i soi nie powinnam przyjmować a i u mojego synka pojawiły się problemy z tarczycą (na razie jesteśmy w trakcie diagnozowania), dlatego produktów na bazie soi wolałabym unikać.
      pozdrawiam 🙂

      1. pepsieliot 11 maja 2015 o 08:55

        spg mk7 masz zawsze z natto, a przynajmniej ja o innej nie słyszałam, nie wiem, czy witamina wyciągnięta z soi zalicza się do soi, czy po prostu jest już tylko witaminą. Ale póki co nie sprawdzaj lepiej. Dziecko powinno dostać witaminę D3 w kroplach, są takie z aplikatorem do ust, a dodatkowo codziennie nalezy mu zapewnić mk4, która jest w nabiale, jajkach od krów, karmionych trawą. Jeżeli dziecko jest wegańskie, trzeba rozważyć mk7. Jeżeli chodzi o Ciebie to polecam witaminę D3 TiB, jest też produkt świetny do ssania D3+k2 TiB, dzięki temu, że do ssania omija praktycznie przewód pokarmowy i wchłania się spod języka, ale k2 ma z natto no GMO, nasz sklep http://www.thisisbio.pl

        I jeszcze jedno, nie przekonasz się ile powinnaś brać faktycznie D3, gdy nie zbadasz 25(OH)D

    76. dawid 11 maja 2015 o 11:29

      Ciekawe. A jaki związek ma spożywanie sfermentowanej soi (natto) do tarczycy i na jakiej podstawie stwierdza się u Ciebie problemy z nią :)?
      Japończycy byliby ogromnie zdziwieni, że nie można jeść natto, bo tarczyca…
      Nattokinaza w K2 to tylko enzym, nie białko sojowe powodujące alergię, gdyż soja sfermentowana jest całkowicie bezpieczna do spożycia przez wszystkich, więc śmiało dawaj je dziecku.

    77. spg 13 maja 2015 o 06:40

      cześć 🙂
      dziękuję bardzo za odpowiedzi.
      pepsieliot, zaraz zapoznam się z ofertą sklepu – dużó łatwiej dokonać wyboru z pomocą znających się na rzeczy osób 🙂
      dawid – u mnie to jest tak, ze czytam i jak sie okazuje nie zawsze dobrze przetwarzam informacje ;)…. albo na złe artykuły trafiłam. soi nie mogę spożywać podobno w ogóle(przy hashimoto), a o fermentowanej słyszałam/czytałam, ze tylko sporadycznie.
      na szczęście trafiłam na Ciebie i Twoje argumenty mnie przekonują, więc natto już się nie boję 🙂
      fajnie, ze udzielasz się tutaj – dziękuję.

    78. Monika 17 maja 2015 o 00:00

      Witam, chciałabym zamówić natto ze strony

      http://www.meguminatto.com/products.html

      pepsieliot, jak myślisz dobry byłby to zakup, niby bez GMO i nie wiem czy otwierając taki jeden pojemniczek, który zawiera 85g, powinnam zjeść od razu czy połowę a drugą połowę mogłabym zostawic w lodówce na następny dzień, nic z tym się nie stanie?
      Przepraszam za te pytania ale dostaje juz oczopląsu od tych wszystkich inf. i zaczynam się gubić a potrzebuję wit.K2 poniewaz biorę D3 i chciałabym dlatego K2 w formie natto spozywać bo tych wszystkich Suplementów juz sporo biorę, a może Ty pepsieliot mogłabyś doradzić mi zakup dobrego i sprawdzonego natto gdzieś w Europie

      Pozdrawiam
      Monika

      1. pepsieliot 17 maja 2015 o 09:06

        Moniko hej, suche natto jest okropne w smaku, ale niektórzy lubią suchą karmę dla zwierząt. Po drugie żeby przyswoić te 100 mcg K2 dziennie musisz zjeść tego natto bardzo dużo i po co tyle soi? Mamy świetny suplement D3+K2 TiB do ssania, dzięki czemu witamina K2 z natto NO GMO, oraz przede wszystkim witamkina D3 dostają się do krwiobiegu już spod jezyka z pominięciem przewodu pokarmowego. Jedzenie natto dla mężczyzn nie jest wskazane w większych ilościach, dlatego lepszą opcją jest suplementacja witaminą K2, a od czasu do czasu w miłej atmosferze zjedzenie świeżego natto w jakiejś restauracji japońskiej. Polecam Ci też naszą witaminę D3 TiB.

        1. grazyna 2 sierpnia 2015 o 07:38

          Pepsilot napisz prosze cos o rwie kulszowej strasznie cierpie i bol nie chce odpuscic leki nie pomagaja ,co ty bys robila na moim miejscu ,jak zabralabys sie za leczenie twoim fachowym umyslem prosze o porady.

    79. Dziekanowska 7 czerwca 2015 o 23:43

      mam serdeczną prośbę do p. Dawida; jak mam odbudowac śluzowke w gardle kiedy juz wszystkie sposoby zawiodly. nie mam refluksu, laryngoodzy zalecili dziesiątki płukanek, witA i E, siemienia, aloesow, tranow, olejow, glimbaksow itp. Płucze. gardlo i pije wode utlenioną. Prowadze scisłą diete; zero cukrow, zadnego nabialu i zbóż . Jem duzo owocow a gardłopali, ogniem pali . Nie mam gorączki ani nie boli przy przełykaniu. Boje sie o nadzerki w przełyku i o chorobę Bareta. Ewa Dz. 603883866

    80. zdzisław 27 lipca 2015 o 21:52

      Jezeli chodzi o witaminę B12 to podsyłam link: https://www.youtube.com/watch?v=RVKkE9LlPYM

    81. Anja 26 września 2015 o 16:19

      Kiedys kupilam witamine d3 w aptece w kapsulkach i slyszlam wlasnie o tym ze musi byc podawana z k2 najlepiej w postaci mk7, wiec zamowilam z neta ta z now foods sproszkowana i mam pytanie czy najpiew mam wypic ta k2 i dopiero pozniej lyknac w kapsulce ta d3 czy moze najpierw d3 i moge popic ta sproszkowana k2? czy nie ma to znaczenia?

      1. Dawid 27 września 2015 o 12:28

        D3 i K2 dzialaja synergicznie – lykaj naraz.

    82. Bozena 5 października 2015 o 15:27

      Mam wazne dla mnie pytanie. Jesli kupiłam wit k2 w wersji mk7 wyprodukowana z natto czy to oznacza ze preparat zawiera tylko k2 czy tez jest to jednoznaczne z tym ze zawiera nattokinaze?

    83. Dawid 6 października 2015 o 16:04

      Nie zawiera. Nattokinaza jest enzymem w natto, z ktorego pozyskuje sie wit. K2-MK7 (menachinon).
      Jednak enzymy nie sa czlowiekowi do niczego potrzebne, bo i tak ulegaja zniszczeniu w zoladku, aby pozyskac z nich aminokwasy. Nie przejmuj sie nattokinaza.

    84. Bart 24 listopada 2015 o 09:12

      witam
      mam pytanie czy mając genetycznie trombofilię mogę przyjmować witaminę K2 i D3 – żadnych leków rozrzedzających nie biorę .

    85. witamina k2 sklep 14 grudnia 2015 o 18:43

      warto stosować witaminę k2 gdy suplementuje sie wit D oraz wapn, ale nie tylko wtedy !

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 19:51

        tak

    86. anemo 21 grudnia 2015 o 11:29

      Witaj…ja cie krece zeby dojsc do rubryki komentuj trzeba bylo niezle sie posunoc palcem po tablecie prosze panstwa wszytkie dyskusje pomiedzy wyga i miesozerca zamkne w jednym ewa i adam byli weganami alé po odstepstwie TZ okazaniu braku lojalnosci co powszechnie zostalo nazwane grzechem pierworodnym owoc kturych zjedli zakazany i nie bylo to jablko uszkodzil im gen za to odpowiadajocy dlatego utracili zycie wieczne czlowiek jest zmuszony odzywiac sie tluszczem a nie miesem czyli smalcem ma tez na to pozwolenie boga bylo tez drzewo zycia alé zostalo usuniete by onii sie nie najedli i nie mogli zyc wiecznie alé nie ma co szukac tego owocu w kturym jest napewno substancja regulujoca ten aspekt zamiast wiec meczyc sie poszukiwaniami na recepite zycia dlugiego i zdrowego najpierw musimy zblizyc sie do boga co przyniesie nam wiele korzysci duchowych i w zycia gdyz biblia to idealny podrecznik antybledy gorzej ze stosowaniem sie do niej bo pomimo iz uprzedza by pisac na pismie umowy dotyczace finansow itmp z dwoma swiadkami jednak nie stosujemy sie dajoc za duzo zaufania kture zawsze jest wykorzystane i nistety sady majo pelne rece roboty i my puste kieszenie i utrate zaufania w jajkach jest wszytko ja jem i surowe i gotowane oczywiscie same zoltka po za ten troche wszytkiego nie przezrobionego i nie ze sklepu i owoce i warzywa jak je pan bog stworzyl dla nas i jest super nie chodze do lekarzy

    87. Malka b-k 18 stycznia 2016 o 01:55

      „1. suplementacja K2 i D3, bo bolą Cię stawy i kości – jednak witaminy te nie sprawią, że ból zniknie; trzeba tu najpierw zrozumieć czym jest ból i dlaczego zachodzi, a K2 i D3 nie pomaga; pomagają ale na co innego i oczywiście nie znaczy to, że jeśli wciąż boli, to należy przestać tego zażywać”
      Czy ten ból jest związany z „ubytek komórek – sygnał, że w kości odbywa się proces, wymiana starych komórek na nowe i trzeba organizm w tym wspomagać.”
      Najciekawsze komentarze i idące podobnym tokiem myślenia jakie mam (tylko ze p.Dawid fachowo odpowiada)
      Rozumiem pana Dawida nawet wypowiedzi dotyczące smalca – wiem o co chodzi Ziemba mówił że ludzie jedzący tłuszcze zwierzęce żyją dłużej itd.
      Szukam czegoś co pomoże człowiekowi z bolacymi stawami żeby uniknął operacji. Narazie D3 i k2 doradziła i kupiłam ale co z bólem zrobić żeby nie bolało i żeby osoba nie poszła na operację i wierzyła że wit.D 3 i k2 pomogły.

      Mamie wykryto guzy na wątrobie i miażdżyca a przy okazji z pracy jej szef ma problemy że stawami i tak po nocach siedzi czytam. Z komentarzy można dowiedzieć się więcej niż z artykułu a szczególnie p. Dawida.
      Matce na wątrobę soki wyciskane z buraka polecilam. Kupilam wyciskarke pije soki różne, przestala sie odchudzac bo nie jadla masla miesa jajek. Tak na marginesie jadła na cholesterol benekol i lykala tabletki. Odstawiłam benekol tabletki je jajka gotowane na miękko i ma z 350 cholesterol na 250. Co zięba tłumaczył że cholesterol jest ok on zakleja uszkodzona tkankę a wapno powoduje miazdzyce. Kupilam jej Koci pazur na początek, pije czystek, proszek alkan n na odkwaszenie organizmu, Mikroflory łyka, bo że względem.na miazdzyce- odłożone wapno w żyłach nie kazalam jej pić mleka, tylko jogurtu, zdrowe bakterie je sama robi jogurtu tak jak Jadzia kempisty promuje jogurt L+.
      Słyszałam o Anryt krzemie. Nie wiem jak jej pomoc przez pół roku guz na wątrobie urósł 2 mm i wtedy zaczęła czytać i jakoś jej pomagać.

      1. pepsieliot 18 stycznia 2016 o 09:22

        Którzy ludzie jedzący tłuszcze żyją dłużej? Generalnie wszyscy jedzą dużo tłuszczu, bo 30% w diecie to dużo. Ale rozumiem, że Zięba zachęca ludzi do diety wysoko tłuszczowej, jak zresztą wielu innych naturopatów, ale też lekarzy. Jednak nie wiadomo ile będą żyli tacy ludzie, na przykład Atkinsa już nie ma, a dr, Graham dobija do 85 i nadal jest i robi deskę. Szukałam w necie listy osób na diecie wysoko tłuszczowej którzy żyją długo i nie znalazłam żadnej. Wszystkie błękitne strefy to diety nisko tłuszczowe. Eskimosi nie chorują na serce pomimo otyłości brzusznej,ale nie żyją długo. Owszem Szwajcarzy żyją stosunkowo długo i jedzą dużo serów, ale nie umierają ze starości. Są długo podtrzymywani przy życiu za pomocą medycyny. Naprawdę długo żyją ludzie na diecie śródziemnomorskiej, ale żyjący w bogatych rejonach południowej Francji. Oni też nie objadają się tłuszczem, ale rzeczywiście jedzą tłuste ryby i oliwę, a nawet białe lekkie pieczywo

    88. monicore 30 stycznia 2016 o 16:07

      Pepsi, czy uważasz że mogłabym przyjmować Witamina D3 +K2 TiB w przypadku kiedy mam za wysoki wapń we krwi (wykluczone choroby, ewentualnie genetycznie; ale pomyślałam, że po prostu źle wchłania się wapń właśnie przez brak Wit. K2).
      Mam jednak duży dylemat- Szybko krzepnie mi krew (piję wodę, biorę wit. c, miłorząb etc) – i tutaj pytanie do Ciebie – czy przez suplementacje K2 nie zwiększę jeszcze problemu z krzepnięciem krwi ?

      1. pepsieliot 30 stycznia 2016 o 20:49

        za krzepniecie odpowiada K1, a za gospodarkę wapniem K2, ale te witaminy w minimalnym stopniu mogą nachodzić na siebie, dlatego decyzja jest zawsze trudna, jedno jest pewne bierz magnez

        1. anila 23 maja 2016 o 11:29

          z tego co się dowiedziałam na wczorajszych targach eko w Tychach natto (żywe, świeże) zawiera nattokinazę, która rozpuszcza skrzepy i reguluje lepkość i gęstość krwi 🙂 więc nic tylko natto jeść, chociaż… smak i zapach ma specyficzny 😛

        2. grupiok 22 czerwca 2016 o 06:34

          Witam , to mój pierwszy wpis na tym forum – WITAM WSZYSTKICH 🙂 Pepsieliot 🙂 dzięki za temat i artykuł – bardzo dużo wiedzy!!!:) Witamina K2Mk7 w ilościach 200/300 mcg/dobę potrafi oczyścić żyły z wapnia potrzeba czasu, należy pamiętać o tłuszczach przy witaminie K2

    89. czy brak wiedzy albo rozumienia tłumaczy ??? 16 lutego 2016 o 15:48

      Skoro drób jest pozbawiony biegania i zielonej trawy, to wykluczając z pożywienia drób pozostało zielone … może młody jęczmień, albo pszenica, czy sok z tych, gdyż susz to znów … pośrednik, którym zazwyczaj ciągle za mało.
      A z k2 przekłamanie jest, tylko gdzie. Głośno zrobiło się od chwili, więc gdzie konsekwencje jak o k2 było cicho ? K2 pewnej znanej firmy na pewno podrożało i zwiększyła się sprzedaż, więc na ile stoją za nagonką ?? No i nawet książka się ukazała niby o wys dawkach d3, aby wprost nie było K2.
      A jakie zagrożenia stoją za tanim np polskim k2 ? czy innymi z allegro w dużych opakowaniach ?
      Bo np tani kwas L – ask firmy z lublina wyszedł na kilku różnych partiach bardzo negatywnie w badaniu radiestezyjnym. Kręci się wręcz w lewo. Można sprawdzić samemu. A zawierać może arsen, ołów, rtęć i cokolwiek co chińczykom zbywa.
      Mogę polecić polskiego prod. (chyba) a przynajmniej do każdego opakowania jest faktura i atest.
      Na przemieszczanie wapnia do kości oddziałuje też krzem – tani gdyż ogólnie dostępny – skrzyp, glinka, ziemia okrzemkowa,, kryształy kwarcu, czarny krzemień.
      Mówi się też, że należy pomijać to co i natura pominęła.
      i za Schaubergerem (polecam szczerze wzgłębienie np youtube) należy robić przeciwnie niż to o czym piszą. Chodziło o naukowe i jednostronne opracowania.
      Co do d3 czy najpierw należy zrobić badanie na zawartość wapnia ??
      Brałem d3 ok 30 000 j. i ka 200 i dostałem obrzęku nóg a szczególnie stóp !!!

    90. Sabina 23 lutego 2016 o 19:47

      Witam,
      Prawie dwa lata temu wyszedł mi niedobór witaminy D3. Prawie miesiąc temu zamieniłam 1000 dwa razy dziennie, na inną i brałam również dwa razy dziennie. Od tamtej pory zażywam także witaminę K2 – w jednostce 50. We wakacje wyszła mi oseopenia na przełomie z osteoporozą w badaniu densytometrycznym, toteż po przeczytaniu o witamine k2 postanowiłam ją zażywać. Przed zastosowaniem witaminy wynik we krwi wit. D3 wynosił 38.00, natomiast teraz podniósł się do 45.60. Oprócz tego przy ostatnim badaniu witaminy D zbadałam poziom wapnia całkowitego wynik: 2.57 oraz fosfor wynik: 1.93 (max. 1.45) oraz pod tym 5.98 (max. 4.49). Chciałabym się zapytać czy tak podniesiony fosfor oraz dość wysoki wapń mogą być przyczyną suplementacji witaminy k2 bądź za dużej dawki witaminy d3? Czy nadmiar fosforu z organizmu może zostać usunięty i czy jest to niebezpieczne?

    91. grupiok 22 czerwca 2016 o 06:39

      Witam – może ktoś wskaże gdzie można kupić K2MK7 wyprodukowane z lucerny? – będę wdzięczny

      1. pepsieliot 22 czerwca 2016 o 07:26

        w lucernie nie ma MK7, tylko MK4

        1. Marta 22 czerwca 2016 o 14:28

          Mam pytanie, czy przy osteopenii wystarczy zażywanie codziennie 1 tabletki D3 + K2 z TIB oraz 2 tabletek preparatu Osteogenon plus pilnowanie, aby każdego dnia wypijać szklankę mleka, zjadać plasterek sera oraz twarożek wiejski lub puszkę sardynek? Nie chciałabym też przegiąć w drugą stronę…

          1. pepsieliot 22 czerwca 2016 o 15:33

            http://www.pepsieliot.com/wspolczesni-skamieniali-czyli-wapn-w-lapach-koncernow/

            http://www.pepsieliot.com/6-najczesciej-zadawanych-pytan-co-do-suplementacji-witamina-d3-z-k2-faq/

            1 tabletka D3+K2 to dla podtrzymania dobrego wyniku, zbadaj 25(OH)D, może trzeba będzie brać 10000 jednostek D3 i 250 mg K2

            1. Marta 23 czerwca 2016 o 02:04

              Dziękuję za odpowiedź i za linki!

              25(OH)D badałam. W połowie stycznia br. wynosiła ona 27,8 ng/ml, w połowie kwietnia prawie dwa razy tyle: 53,3 ng/ml. Dzięki Waszemu suplementowi. 🙂 D3+K2 TiB nadal zażywam. Miesiąc temu zdiagnozowano osteopenię (kręgosłup lędżwiowy -1,19 SD, kość udowa -2,25SD). Mam 31 lat. Po odstawieniu młodego od piersi pojawiły się kołatania, potem bóle stawów i mięśni. Przerwa na lato, no i wróciły ze zdwojoną siłą poprzedzone zaburzeniami żołądkowo – jelitowymi w listopadzie 2015. Ja niestety z tych wiecznie odchudzających się i unikających słońca. Po ciąży zgubiłam 20 kg. Do tego steroidy stosowane od 10 lat na astmę, stresów sporo…

              Pepsieliot,w artykule http://www.pepsieliot.com/najlepsze-i-najgorsze-formy-wapnia/ wspominasz o mikrokrystalicznym kompleksie hydroksyapatytu. Czy Osteogenon to właśnie MCHC (poniżej skład tego leku)? Oj załamałaś mnie tym pozbawianiem wapnia przez mleko i produkty mleczne…. To co tu jeść, aby wyjść na prostą? Mak sobie chyba kupię. 🙂

              Zawartość leku Osteogenon
              Substancją czynną leku jest: 830 mg kompleksu osseiny i hydroksyapatytu, co odpowiada ok. 444 mg hydroksyapatytu, 178 mg wapnia, 82 mg fosforu.

              Pozostałe składniki to:

              Rdzeń:

              Skrobia ziemniaczana Celuloza mikrokrystaliczna Krzemionka koloidalna bezwodna Magnezu stearynian

              Otoczka:

              Hypromeloza

              Talk

              Makrogol 6000

              Żelaza tlenek żółty (E 172)

              Tytanu dwutlenek (E 171)

    92. mikimikucki 15 lipca 2016 o 09:21

      Hej na początku zaznaczę, że nie jestem weganem, wegetarianinem ani frutarianem. Ostatnio lekarz zalecił mi suplementację witaminy K2 i zasugerował zakup takiego suplementu … w składzie ma co prawda natto, ale zastanawiam się czy nie kopić po prostu nasion. Co myślicie?

    93. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 11:18

      Jaki masz poziom 25OH ?

    94. mikimikucki 15 lipca 2016 o 16:35

      Do mnie pytanie? D3 mam na poziomie 18ng/ml

      1. pepsieliot 15 lipca 2016 o 18:25

        2 tabletki D3 +K2 TiB po śniadaniu do ssania, razem z 4 tabletkami D3 TiB i kapsułką Omega 3 TiB. Razem 10 000 jednostek dziennie, i badanie 25(OH)D za 2 miesiące. Na kilka dni przed badaniem nie brać D. W dni słoneczne, gdy leżysz rozebrana na słońcu (w skąpym bikini, lub na golasa) nie musisz suplementować D. Do tego bierz magnez.

    95. bega 12 września 2016 o 14:12

      a ja mam pytanie odnośnie wspomnianego tu szybkowaru. Ja wiem Pepsi że Ty jesz surowo i nie gotujesz warzyw ale może skomentujesz albo się ktoś jeszcze wypowie jak to jest z robieniem gulaszu warzywnego w szybkowarze, zupy warzywnej w szybkowarze, gotowania ryżu czy kaszy w szybkowarze lub robienia bigosu wegetariańskiego ..czy to ma sens? czy nie zabijamy wtedy wszystkich witamin?

      Czy szybkowar nie jest przereklamowany? owszem..skracamy czas gotowania ale ta temperatura..czy ona nie zabija wszystkiego w takim jedzeniu?

      Taki szybkowar.. gdyby był ok…bardzo ułatwiłby zadanie w kuchni……

    96. Szymi 4 listopada 2016 o 12:02

      Peps Grzegorzadam <3 jak uporać się ze zwapnieniem w nerce? (14 mm). Jest wit D i K, jest sól kłodawska, jest ocet jabłkowy. Co zrobic?

      1. grzegorzadam 4 listopada 2016 o 21:51

        Zwapnienia, to brak magnezu, wit.D ( jaki poziom?), boru i krzemu, zakwaszenie.

        Magnez zawsze, ale magnez bardzo lubi się z wodorowęglanem sodu czyli sodą.
        Jak mówi dr Nieumywakin gdyby ludzie zażywali sodę na gorąco ani dializy nie byłyby potrzebne ani kamieni
        w nerkach by nie było.

        W tym przypadku dodatkowo oczyszczanie nerek tak:
        http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

        Albo herbatka na nerki krzemowa tutaj:
        http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

    97. Szymi 6 listopada 2016 o 18:23

      Jesteście niesamowici 😉 magnez wjechał w postaci oliwki i uzupełniany cytrynianem w ciągu dnia. Z tego zestawienia brakuje mi tylko boru. Od jutra wjeżdza.

    98. Karolcia 11 kwietnia 2017 o 16:17

      Peps ratuj… byłam dzisiaj na badaniu gęstości kości, bo coś mnie pobolewają panewki stawowe (dużo chodzę każdego dnia). Że mam 31 lat lekarz najpierw pukał się w głowę, że chcę wyrzucać kasę na badanie, a po badaniu złapał się za głowę i mówi,że źle jest… jestem wegetarianką od dzieciństwa a weganką od kilku lat. Czym się ratować?

      1. Pepsi Eliot 11 kwietnia 2017 o 17:21

        Chociaż na pewien czas odpuść weganizm i zobacz; Koniecznie Kolagen (morski) TiB, MSM TiB, witamina C 1000+ TiB, Shape Shake TiB, Chondroityna z glukozaminą G&G, Krzem, jabłczan, lub chlorek magnezu TiB (też zrób sobie oliwę magnezową z chlorku magnezu i smaruj), Omega 3 TiB, sezam, czarnuszka, kurkuma, B complex G&G

        1. Karolcia 1 maja 2017 o 10:35

          Kurcze, niedobrze.Nie ma opcji. W życiu nie miałam w ustach mięsa i nic mnie do tego nie zmusi.Po prostu nie wyobrażam sobie jeść zwłok…Kurcze. Dość długo wierzyłam że jedzenie wyłącznie wegańsko to samo zdrowie i kto jak kto,ale ja nie powinnam z powodu odżywiania mieć dolegliwości zdrowotnych. A tu zonk…może ta osteoporoza to faktycznie ściema? No tak, w to uwierzyć jest ‚wygodniej’. W każdym razie na pewno nic pochodzenia zwierzęcego nie rozważam i wogle nie wchodzi to w grę. Zaopatrzyłam się w spirulinę, K2,D3,węglan wapnia z ostryg, czarnuszkę, Wit.C, krzem, magnes, potas, wit. B6, olej z ogórecznika, multiwitaminę, kurkumę.Biorę też zyciąg z wąkrotki azjatyckiej , z nasion winogron i wyciąg z morszczynu oraz probiotyk.Robię też własny sok z kiszonej kapusty i piję regularnie. Kupiłam też ostatnio diatomit, moringa, błonnik z mięty pieprzowej, babkę płesznik i babkę jajowatą. Do tego inulinę, ostropest,gumę arabską (że niby probiotyki). Teraz kurcze mam problem bo nie wiem co z czym łykać, co sobie darować, co o której porze dnia/nocy brać , żeby się to wzajemnie nie wykluczało/ blokowało?

          1. Pepsi Eliot 1 maja 2017 o 12:48

            Gdybyś kupiła w naszym sklepie dostałabyś w razie potrzeby rozpiskę, a nawet mogłabyś podesłać wątpliwe wyniki 🙂

      2. grzegorzadam 1 maja 2017 o 18:59

        bo coś mnie pobolewają panewki stawowe ”

        Jest jakaś przyczyna tego, i nie ejst to pewno osteoporoza.
        zrobiłbym analizę APW i badanie na pasożyty.

    99. rad 19 sierpnia 2017 o 15:56

      Dzień dobry a mi zaszkodziło! Pół roku temu robiłem poziom wit D3 i wyszło 34ng/ml. Miesiąc temu zrobiłem sobie analizę włosa, wyszło że mam za dużo wapnia o 220% i zakwaszenie organizmu kwasem moczowym – choć jak robiłem badania krwi to wszystko wychodziło dobrze… kilka dni później zrobiłem badania: homocysteina=8.11umol/l; wapń w surowicy[O77]=9.73; zacząłem brać K2Mk7(100ug) + D3(5ug) z firmy VISANTO i wtedy zaczęło się. Po jednej tabletce doznałem jakiegoś zwolnienia ruchów i umysłu, zaburzeń koordynacji, czułem się trochę jak takie warzywo. ale pieczenie w mięśniach znikło! samopoczucie lepsze itd. zwiększyłem dawkę K2 do 200ug i było jeszcze gorzej. odstawiłem K2 na kilka dni, poszedłem zrobić badania: wapń zjonizowany=1.04mmol/l; Albumina 4.30; Wapń całkowity=9.30mg/dl; Wapń w surowicy=10.09 czyli więcej niż przed braniem K2 i D3. Parathormon=66.6pg/ml (czyli przekroczyłem normę o 1.6); Osteokalcyna=24.43ng/ml gdzie norma 24 do 70. Jak odstawiłem wszystko to nic się nie zmieniło.. branie samej D3 też pogarszało objawy. jak wziąłem samo K2 z innej firmy w dawce 100ug to zaczęło przechodzić. Jak brałem 200 to też spoko, ale raz wziąłem 400ug rano bez D3 i nagle objawy wróciły. Jak wziąłem samo D3 2000j.m. lub nawet z K2 to i tak jest gorzej a potem tak samo jak przed wzięciem czyli stoję w miejscu. Nie wiem co robić! czuję się jak warzywo, pomocy. Wszyscy tak bardzo reklamują te K2 a mi zaszkodziło 🙁

    Dodaj komentarz