logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
191 online
50 043 774

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Pepsi przeanalizuj moją dietę, może coś źle robię

charlatan_by_drslug-d32h645… Pepsi przeanalizuj moją dietę, bo być może coś źle robię. Chcę poznać zależność wysiłku fizycznego i kaloryczności na 811. Doszłam do wniosku, że 80% węglowodanów, 10% białka i 10% tłuszczu to jak najbardziej zbilansowany witarianizm również dla mnie. Jednak na co dzień prowadzę raczej siedzący tryb życia sport tylko maksymalnie dwa razy w tygodniu ( fitness, siłownia, rolki, czasem biegam) Napisałaś w którymś z ostatnich wpisów na blogu, że nie polecasz 811 osobom, które na co dzień nie są wystarczająco aktywne fizycznie i że ewentualne niższe kalorycznie 80/10/10 będzie skutkowało niedoborami. O jakich niedoborach mówisz? 
Powiem szczerze, że chciałam zmniejszyć ilość słodkich owoców w tym również kaloryczność z 2500 kcal na 1700 kcal, czyli tyle, aby móc zrzucić balast 5 kg, a następnie zwiększyć kcal do 2000, tak aby utrzymać wagę. Moje menu oprócz owoców to, sporo warzyw, kiszonki, kiełki, siemię lniane i pestki, orzechy plus moczone ziarna ryżu, kaszy jaglanej i gryczanej. 
Co Ty na to? Widzisz tu jakieś ewentualne błędy, mogłabyś coś zasugerować…? Nie chciałabym znów błądzić i przy tym zrobić swojej materii krzywdę. Liczę, że znajdziesz dla mnie chwilkę i rozwiejesz moje wątpliwości …

Hej Autorce listu, którego fragmenty przytoczyłam i innym ludziom, którzy chcą wejść na pokład odrzutowca witariańskiego, też hej. Zresztą wszystkim się nisko kłaniam.

Pisałam 100 razy napiszę więc bez gadania sto pierwszy.
Wybieracie najprostszą dietę na świecie i zaraz zaczynacie ją komplikować. Proszę nie komplikować przede wszystkim. Proszę szamać.

Po pierwsze, nie należy eksperymentować z jedzeniem, które nie powinno być spożywane na surowo, a do takich należy ryż i kasza jaglana, a nawet gryczana. Chcesz się najeść kaszy zagotuj sobie i zjedz.

ryżwPrzy czym kasza jaglana Cię odflegmi, a gryczana dostarczy ciekawej puli aminokwasów, ale nie kombinuj z jedzeniem tych produktów na surowo. Szczególnie ryż może być niebezpieczny na surowo. Na surowo można jeść jedynie ryż fermentowany. Jeżeli masz ochotę na ryż idź na sushi, albo sama sobie zrób rolkę z wodorostem.

Co do ryżu, to biały ma sporo skrobi, a brązowy zakwasza. Jeżeli chodzi o oporną skrobię, to tak jak nierozpuszczalny błonnik, nie powinniśmy jej raczej jeść. Chociaż nie wszystko w tych kwestiach jest do końca jasne.
Do tego nawet w organicznym brązowym ryżu znajduje się często kadm i to w ilości, aż 3 ppm, a to nie za dobrze. Gdyż suplementy są dokładnie badane na obecność metali ciężkich, a już nawet żywność, nawet ekologiczna, wcale.

Kadm powoduje trwałe uszkodzenie nerek i akumuluje się w zastraszającej prędkości, ponieważ naśladuje potas przez co jest wchłaniany przez tkanki organizmu. Co gorsza, kadm ma około 20-letni okres półtrwania w organizmie człowieka, co oznacza, że ciało będzie naturalnie eliminować połowę bieżącego obciążenia kadmem mniej więcej co dwie dekady.

Nasza globalna podaż żywności jest silnie zanieczyszczona kadmem. Z tego też powodu spożywamy spirulinę, która dodatkowo wprowadzona do diety przez ciężarne kobiety może pomóc chronić nienarodzone dzieci. Ale o tym między innymi będzie oddzielny biuletyn.

Dobra więc, jak masz potrzebę pewne produkty gotuj, ale nie upieraj się, żeby je jeść na surowo.

Uwaga piszę po raz setny pierwszy!
Dieta 811 w jej czystej postaci nadaje się tylko i wyłącznie dla ludzi Bardzo Aktywnych Fizycznie.

Jest to dieta, gdzie co najmniej połowa kalorii pozyskiwana jest z węglowodanów prostych, czyli fruktozy. Czyli jest to w dużym stopniu frutarianizm. Tym bardziej, kiedy uświadomimy sobie, że pomidory i awokado, to też owoce. Jemy tylko 10% tłuszczu, czyli orzechów i tłustych ziaren nie możemy jeść za dużo, a nawet zdecydowanie mało. Jemy od 25 dkg do pół kilo zielonych liści dziennie. Resztę diety uzupełniamy warzywami we wszystkich kolorach. Pijemy soki owocowe i warzywne, co nie jest wymogiem, ale możemy pić, pomimo, że nie mają błonnika. Dlatego pijemy zawsze organiczne, o czym był wpis niedawno.

DSC03828                             to jest poranny szejk, wszystkie cztery szklanice to jeden szejk

A Ty piszesz, że ograniczysz na diecie frutariańskiej słodkie owoce. To niby trochę antylogia, ale wielu Guru też tak robi.

Oprócz tego, jest to dieta niezwykle wymagająca. Przynajmniej na początku. Nie cudujemy, nie mieszamy w michach, raczej 3 lub 4 składniki i to cała potrawa. PROSTOTA.
Codziennie jemy żywność fermentowaną, albowiem probiotyki są nam niezbędne do życia. No i słusznie założyłaś, że będziesz jeść fermentowaną.

kiszonaDobre bakterie pomagają nam trawić jedzenie i przyswajać substancje odżywcze. Takie bakterie pomagają nam również, a właściwie przede wszystkim, w regulacji odpowiedzi immunologicznej naszego organizmu, na wszelkie niedociągnięcia jakie mu fundujemy, jak antybiotyki, czy wodę z chlorem i fluorem. Wiele rodzajów bakterii, jak stwierdzono, rozkłada zanieczyszczenia, czyli nasze toksyczne odpady, zarówno te pozostawione na zewnątrz, jak i te w naszych ciałach.

Fermentacja, moczenie i kiełkowanie (ja nigdy nie kiełkuję) niektórej żywności naturalnie usuwa toksyny i zwiększa jej strawność umożliwiając o wiele lepsze wchłanianie składników mineralnych takich jak żelazo, cynk i wapń. Rośnie też dostępność witamin z grupy B zawartej w jedzeniu.

Moczenie ziaren i orzechów w czystej i dobrej wodzie przez około 6 – 10 godzin, (orzechy włoskie 24 godziny), a następnie dobrze odsączone można jeść jak smakołyki i dodawać je do surowych potraw. Bowiem dopiero teraz zwiększyły swoje korzyści zdrowotne dla ciała i ciało może wchłonąć tych składników odżywczych znacznie więcej i łatwiej. Ja wszystko szybko zjadam, ale podobno raz moczone mogą przetrwać w lodówce nawet dwa tygodnie i w tym czasie należy je pożreć. Jednak orzechów i ziaren nie możesz jeść dużo, gdyż są tłuste.

Wracając więc do 811, o której mówię.

Graham                                          Doktor Graham, podobno też Szarlatan

Przede wszystkim kiedy wyeliminujesz większe ilości słodkich owoców, to bardzo trudno będzie Ci na surowych warzywach zrobić te 2000, czy nawet 1700 kalorii. Musiałabyś zacząć wprowadzać gotowane warzywa, czyli o znacznie większej gęstości. Ile kalorii ma filiżanka surowego, a ile gotowanego szpinaku. Nie mówię już o marchewce.

Tymczasem 40% takiej diety, czyli 811 opartej w dużej mierze na owocach szybko zamienia się w energię, czyli niejako przelatuje przez człowieka. Właśnie w tym momencie miałam na myśli niedobory, gdyż skoro tyle jedzenia zaraz zamieni się w energię, to jeszcze będziemy potrzebować go do zwykłego odżywienia organizmu i kiedy będzie za mało nawet dobrego dla nas prowiantu, zawsze mogą wystąpić niedobory, tak samo jak przy złym.

W związku z tym powinno się jeść odpowiednio więcej.
Przy dużej aktywności nawet 10 g węglowodanów na kilogram ciała, a przy mniejszej możesz próbować eksperymentować z kaloriami, tak jak napisałaś i obserwować swój organizm.

Na przykład dr. Graham (patrz zdjęcie) od 80/10/10 nie radzi jedzenia takiej ilości owoców, szczególnie ludziom chorym, czyli z cukrzycą. Jego 811, a w sumie także dr. Cousensa i wielu innych guru witarianizmu ma spełniać tylko te warunki o których pisałam też sto razy. Mało tłuszczu, mało czyli normalnie białka,wysoko potasowo i nisko sodowo, oczywiście 80 węglowodanów, czyli wiele. Policz, czy jesteś w stanie robić to na małej ilości słodkich owoców, a potem uprawiać sport.

znudzonaCzy będziesz miała energię, nawet tę życiową?
Być może tak, albowiem jest jeszcze coś o czym nie za często wspominam, mianowicie, że się różnimy.
W sensie, że ludzie się od siebie niekiedy bardzo różnią. Trzeba obserwować swój organizm. Nie każdy będzie się czuł idealnie po zjedzeniu ogromnego szejka z rana. Czyli dajmy na to, 8 dużych bananów, dwie garści malin i 30 dkg jarmużu.

Czy mamy czas na picie, konsumowanie takiego szejka? Na to trzeba poświęcić z godzinę. Mamy na to czas z rana? A jeszcze lepiej kiedy taki szejk wchodzi po aktywności porannej.
Najczęściej budzę się i robię sobie wodę, czyli półtora litra wody plus sok z połówki cytryny. Ten napój piję powoli. Potem, często wybiegam na trening. Wracam minimum po 40 minutach i jestem całkowicie mokra. Nie biegam szybko, ale dla mnie jest to tempo dość intensywne, a jedyną osobą do której mamy się porównywać i z którą mamy rywalizować jesteśmy tylko my sami. Musimy więc zostać dla siebie inspiracją. To całkowicie wystarczy. Potem piję tego szejka. A potem na wiele godzin zapominam o jedzeniu. Piję ciepłe herbaty, pokrzywę i parę zielonych.

szejki

Ale każdy poranek jak goryl poświęcam na szamę i często gonienie. W zimie częściej robię treningi późniejsze. Robię tak od wielu lat, chociaż witarianką jestem dopiero od blisko trzech.
To wszystko dlatego, że kiedyś instynktownie sięgnęłam po banana i jabłko i te owoce stały się moim głównym pożywieniem. Kiedyś nie jadłam tyle liści, bo nawet nie słyszałam o witariańskiej 811.

Jeżeli chodzi o niedobory, grożą one wszystkim, gdyż ziemia, w której uprawiane są warzywa i owoce nie posiada odpowiedniej ilości minerałów. Dlatego ważna jest sól himalajska, albo szara morska. A najprawdopodobniej jak jesteś do tego kobietą w okresie rozrodczym, to trzeba będzie łyknąć jakiś suplement. W zimie D3 obowiązkowo. Różnie bywa z Omega 3, niestety nie zawsze siemię lniane załatwia sprawę. Ale trzeba obserwować swój organizm. Musisz też suplementować się B12.

Możesz teraz powiedzieć: – To po co tyle zachodu, skoro i tak to wszystko nie wystarczy.

Tymczasem ludzie, którzy jedzą wszystko, czyli mięso, jaja, drób, sałaty też są niedożywieni i to o wiele bardziej, gdyż naczelnym powodem dla którego jesteśmy na takiej diecie jest odkwaszenie organizmu. Zawsze możesz poeksperymentować, jeżeli mi nie wierzysz.

Zjedz kaszanę i zrób sobie badanie kwasowości moczu, będzie kwaśny, a lekarz powie Ci, że to git, a potem przez tydzień jedz owoce i warzywa, a gwarantuję ci, że twój mocz będzie co najmniej neutralny. Odkwaszenie. To robimy. Zajmujemy się również antyoksydacją, czyli neutralizujemy szamą wolne rodniki. Natleniamy też komórki. To właśnie robimy.

biegam bo jestem śmiesznaDobra aktywność fizyczna potrafi sprawić cuda. Leczy strachy, mnie przynajmniej wyleczyła. Poprawia intelekt. Mnie przynajmniej poprawia. Generalnie jest wszystkim najlepszym co możesz każdego dnia sobie sprawić. Ale żeby ją czynić, tę aktywność, odżywiasz się odpowiednio, żeby mieć energię na tę rzecz. A energię czerpiesz z 811. Czyli widzisz, że od tyłka strony, to również prowadzi do 811.

Ale to Ty musisz stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie. Nie jestem mięczakiem i mam gdzieś debilne żarcie. Będę miała przemiły zapach z ust. Nie będę puszczać piekących bąków. Będę lekka i gotowa do zawieszenia się na gałęzi w każdej chwili. Mam władzę nad swym ciałem. Czerpię z tego przyjemność, że mój intelekt prowadzi mnie do mocy. I tak dalej.

w przymierzalniTaką nawijkę trzeba umieć sobie palnąć. Trzeba bezwzględnie w siebie wierzyć i jak się noga podwinie, spokojnie wrócić na właściwą drogę.

Ale która jest ostatecznie właściwa i najlepsza, tylko ty jesteś w stanie określić. Albowiem jest wiele dróg. Są drogi dla zdrowych. Są drogi dla świrów. Są dla melancholików i dla histeryków.
Są drogi dla ludzi wschodu i dla Afrykańczyków. Inne są jeszcze dla Hindusów, albo Eskimosów.

Ja wybrałam dla siebie drogę odrobinę dla mnie niezrozumiałą, gdyż akurat francusko-włosko-amerykańską, bo lubię francuską riwierę i pastelowy Paryż, wyglądam jak Włoszka i przedkładam krzywe włoskie pomidory nad innymi, a także, a może przede wszystkim wielbię banany jak Amerykanka.
Ale przepadam też za polskimi papierówkami, rukolą, bo jest dużo bardziej ostra i wyrazista od włoskiej, kiszoną kapustą, marchewką i cebulą. Chociaż wielu witarian odradza cebulę.

A Ty jaka jesteś? Dieta musi Ci przypasować. Czy ma Cię podleczyć, czy tylko odżywiać na przyszłość.

Dodatkowo jeżeli witarianin kupuje organiczne warzywa od chłopa na bazarku musi liczyć się z tym, że być może ziemia została nawożona również ludzkimi odchodami (sic!), a to grozi złymi pasożytami. Więc z taką żywnością należy obchodzić się ostrożnie, w sensie, że nie do końca należy słuchać witarian, którzy radzą zjeść trochę ziemi, bo się załatwi sprawę B12. To wszystko jest właśnie takie. Niejednoznaczne, jak nasze życie.

Więc kochana sama musisz podjąć decyzję. Drogą obserwacji i eliminacji i bez specjalnego rozkminiania siebie samej się nie obędzie. Ale rozkminiaj siebie do woli, obserwuj swój organizm, ale co do szamy, to ma być maksymalnie uproszczona. Jedzenie ma być proste i w tym należy również szukać przyjemności.

szarlatan
Widzę, że kolejnej osobie nie udzieliłam ostatecznej odpowiedzi. Powiem więcej, że są ludzie, którzy mają już takie zmiany w przewodzie pokarmowym, że w ogóle nie dają sobie rady z surowizną.
To co jemy jest dla nas ogromnie ważne.
Musimy czerpać wskazówki od innych, ale ostateczne dla siebie rozwiązanie każdy układa sam, nawet jak mu ktoś zrobi dietę.

Może się też tak zdarzyć, że na różnych etapach własnego życia, czy nawet pór roku będzie trzeba jeszcze wprowadzać zmiany, albo ulepszenia. Zwierzęta też migrują za najlepszym dla siebie na dany moment pożywieniem.

paPapeps

PS
 Jestem zwykłym szarlatanem i znachorem, wiele w jednym, którym pod żadnymi pozorami nie należy ufać i udać się należy do dietetyka i lekarza i ich pytać.

PS
Proszę bardzo i nudnie o zagłosowanie na Biegam bo muszę, kategoria powieści obyczajowe i romanse http://www.ksiazkiroku.pl/index.php?content=glosowanie

Dziękóweczka Wszystkim głosującym i potencjalnym, Lovciam Was. Nic się nie martwcie, potem przestanę.

(Visited 1 998 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Anna 14 stycznia 2014 o 12:32

    Złote panie dzieju słowa i powinno się je ozdobić brylancikami (takimi drobnymi, bez przepychu):
    „Wybieracie najprostszą dietę na świecie i zaraz zaczynacie ją komplikować. Proszę nie komplikować przede wszystkim. Proszę szamać.”
    Jemy surowe (ile się da) i jemy to, co nam smakuje.
    Nie dajemy się oszukać wspomnieniom smaku ale też jeśli koniecznie „ciągnie” do gotowanych ziemniaków to śmiało!
    Nasze ciało jest mądrzejsze niż nasz intelekt w tej kwestii, intelekt to można zaprząc do tego, by zrobić wyniki żeby wykryć ewentualne niedobory i im zaradzić.
    Rośnie dupa? To mniejsza miska i więcej ruchu. Leci waga? To parę orzeszków więcej. Mało pary? – zmienić proporcje tego co jemy.
    Bo sorki – nie żyjemy po to żeby jeść i jedzeniem się katować a jemy po to żeby żyć – zdrowo na ile to możliwe, długo jeśli się uda i twórczo na ile potrafimy 🙂
    To moje zdanie i w całej rozciągłości się z nim na razie zgadzam ;-p

    1. pepsieliot 14 stycznia 2014 o 13:16

      Jest jak piszesz Anno, ściskam

    2. kingovnot 15 stycznia 2014 o 13:13

      Właśnie tak trzeba !! 🙂

  2. Izabela Julia 14 stycznia 2014 o 14:14

    Tak jak piszesz,piekna Szamanko….”upraszczajmy rzeczy maksymalnie jak się da,byle nie bardziej…”jak to mawiał pewien oryginalny Waćpan:)Np.ja-jestem w stanie być radosną witarianką,ale na ten moment z włączeniem surowego masła i surowego śledzia lub łososia….no dziwne,ale narazie tak mam:)I mało mnie obchodzi to,że ciężko to gdziekolwiek zakwalifikować(wręcz uwielbiam rozwalanie starych skostaniałych struktur outsiderowaniem), bo dawno stwierdziłam,że ja naprawde nikomu niczego już nie muszę udowadniać…albowiem wszelakie istoty dzielą sie na szczęśliwych i na tych co mają rację:) A tak gdzieś na końcu chodzi chyba o to by BYĆ TAK WOLNYM JAK TYLKO POTRAFIMY I Z CAŁYCH SIŁ WŁASNYCH CZYSTYCH INTENCJI DO SAMEGO SIEBIE:)
    pozdrawiam i dziekuję włosko-francusko-amerykańska siostro:))))!

    1. kingovnot 15 stycznia 2014 o 13:12

      O ,jeszcze jedna mądra dziewczyna 🙂
      Ten blog zaczyna mnie wciągać ! 😉

  3. Lucjan 14 stycznia 2014 o 14:19

    Zdecydowanie wolę zdjęcia obok tekstu niż dr. „chlebka”. Tak samo z treścią, o ile Twoje słowa zawsze do mnie przemawiają, mimo że mogę się z nimi nie zgadzać, o tyle jego, w wielu wypadkach, nawet słuszne, wzbudzają mój sprzeciw. Może jesteś mi potrzebna, by tłumaczyć jego słowa? Pozdrawiam cieplutko

  4. Kasia 14 stycznia 2014 o 16:31

    Mam smaka na te shejki z zdjęcia 🙂

    1. pepsieliot 14 stycznia 2014 o 18:21

      🙂

  5. Łysaga 14 stycznia 2014 o 16:41

    Hej, Pepsi, inspirujesz. Niedawno skończyłam 7-o dniowy detoks master cleanse, nie czułam się tak dobrze od dziecięctwa. Dzięki, że jesteś 🙂

  6. pepsieliot 14 stycznia 2014 o 18:21

    Łys thx i cieszę się

  7. aleksandra 14 stycznia 2014 o 19:31

    „Proszę nie komplikować przede wszystkim. Proszę szamać.” haahhaaha <3 wspaniałe

  8. openreach 14 stycznia 2014 o 20:09

    bo najlepsze sa takie mieeeeeciutkie banany powrapowane w szpinakowe koszulki…..mniaaaamm…nic mi wiecej do zycia nie potrzeba…..
    PS. ..i chyba znowu wpadlam w pulapke monodiety :P:P:P

  9. pepsieliot 14 stycznia 2014 o 20:46

    Open zrobiłaś mi smaka

  10. kingovnot 15 stycznia 2014 o 13:09

    A tam od razu zwykłym,zwykłym…
    Jesteś niezwykłym szaralatanem 😉
    Ale fakt,kobietom nie należy zbytnio ufać…ale to już inna para kaloszy 😛

  11. Ag 15 stycznia 2014 o 13:31

    Tak jest proszę Pani.

  12. MartaWeganka 17 stycznia 2014 o 02:16

    Pepsi, z jakimi owocami na pewno nie łączyć bananów (oczywiście nie pytam o pomidory, ogórki, paprykę, awokado)? Uwielbiam koktajle owocowe (z zieleniną dotąd nie próbowałam), ale czytałam, żeby słodkich owoców nie mieszać z kwaśnymi. Ty jednak mieszasz z tymi uznawanymi przynajmniej za kwaśne – truskawki i inne jagodowe, melony. Czy za kwaśne uznać tylko te rzeczywiście b. kwaśne, jak cytryny, limonki? Mam aronię zamrożoną z lata, dwa wiadra z ogródka od znajomego taksówkarza. Aronia kwaśnawa i cierpka, ale pyszna i przezdrowa jest. Zmiksowałabym z bananami, ale nie wiem, czy nie byłoby w organizmie rewolucji, bo to jednak spore ilości tego shake’a.

  13. pepsieliot 17 stycznia 2014 o 07:44

    Marto, powiem Ci Kochana szczerze, że nie jestem ortodoksyjna, skoro czuję się świetnie, łącze je nawet z melonem, a podobno z melonem nic nie można łączyć, uwielbiam też banan z pomarańczą, przy czym najpierw należy dokładnie zblendować pomarańczę, na prawdę szejki się tak łątwqo trawią, że nie chce mi się zawracać sobie gitary. Ale jak ludzie mają jakieś problemy to kiedyś nawet wrzuciałam na bloga co z czym, ale to już nie jest jedzenie tylko ciągły wysiłek intelektualny 🙂 Mieszać mało ingredientów i to chyba jest najlepsza zasada 🙂 pozdro

  14. Rio 18 stycznia 2014 o 13:07

    Haj Pespi, pytanko – pijesz rano 1,5 litr wody z pol cytryny, pozniej herbaty z pokrzywy i zielone – a sama woda?

    1. pepsieliot 19 stycznia 2014 o 08:41

      Rio, piję jeszcze wodę strukturalną w szejkach no i kiedy robię póxniej trening to uzupełniam wodę, ale żebym jeszcze ją chlała dodatkowo w ciągu dnia to już nie, myślę że jestem dobrze nawodniona

  15. marycha 19 stycznia 2014 o 18:30

    Pepsi,a orzechy i pestki zalewasz zimną czy gorącą wodą?

  16. pepsieliot 19 stycznia 2014 o 20:30

    Zawsze zimną, Nigdy gorącą, taki orzech będzie nie żywy

  17. marycha 20 stycznia 2014 o 22:27

    dzięki, czyli także wszelkie owoce typu, rodzynki, śliwki, daktyle, żurawina też zalewamy wodą
    zimną. A wiesz może jak należy postępować z warzywami nieekologicznymi przeznaczonymi na sok z wyciskarki? Też zalać je zimną wodą? Na jaki czas?

    1. pepsieliot 21 stycznia 2014 o 05:56

      marycho tak, ale należy dodać łyżkę sody oczyszczonej bio, nie jest droga, kosztuje wiaderko 9 zło i starcza na bardzo długo

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się