Co na PMS? Czyli 6 naturalnych „leków” pomocnych co miesiąc

Co na PMS? Czyli 6 naturalnych „leków” pomocnych co miesiąc

Raz w miesiącu jesteś wściekła jak osa i głodna jak słoń?

Popłakałaś się na reklamach w telewizji? O ile, oczywiście z powodu nawracającego PMS, nie wyrzuciłaś go jeszcze do zsypu.

Zjadłaś coś niejadalnego chociaż dawno temu obiecałaś sobie, że już nigdy przenigdy.

Do tego wszystkiego boli Cię brzuch, jesteś spuchnięta, okoliczne cieki wodne, zamiast tkwić w swoich korytach, uplasowały się na Twojej twarzy, palcu serdecznym i poniżej pasa, chcesz rzucić wszystko i jechać gdzieś gdzie ciepło, palmy i nic nie trzeba?

Miewasz PMS?

6 naturalnych leków na PMS

1. Maca

Bulwa, której przypisuje się magiczną moc potęgowania libido i produkcji hormonów. Suplementujące ją lejdis zauważyły zmniejszenie objawów PMS, większą płodność, poprawę jakości snu i wyglądu skóry.

Przy okazji:
Maca wskazana też jest przy menopauzie i PCOS. 

Maca zawiera całe mnóstwo minerałów i kwasów tłuszczowych, co zbawiennie wpływa na buzujące hormony. Najlepsze efekty widać po 3-5 tygodniach stosowania.

2. Magnez

Dzięki magnezowi dochodzi do setek reakcji w Twoim ciele. W tym: poprawia jakość snu, zmniejsza bóle menstruacyjne, zmniejsza towarzyszący im ból głowy i mdłości.

TU KUPISZ LIPOSOMAL D3 (z lanoliny) +K2 (mk7 z natto) wskazane również przy cięciu tłuszczu z brzucha

3. Witamina D (oczywiście w protokole z K2)

Uspokaja burze hormonów i umysł. Nazywa się ją słoneczną witaminą wprawdzie z innego powodu, ale bardzo wpływa na nastrój.

4. Niepokalanek mnisi

Zioło znane ze swojej skuteczności w terapii PMS i regulacji cyklu miesiączkowego. Zmniejsza poziom prolaktyny i zwiększa poziom progesteronu.

5. Krem z naturalnym progesteronem

Polecany szczególnie jeśli masz krótki cykl, lub krótką drugą połowę cyklu (owulacja mimo początku miesiączki). Przyczyną może być progesteron. Upewnij się tylko, że znalazłaś krem dobrej marki, który nie ma w składzie soi. Powinnaś zauważyć poprawę już po pierwszym zakończonym cyklu.

Miej jednak na uwadze, że pomimo iż jest to naturalny specyfik, należy go zaliczyć do terapii biohormonalnej.

6. Liście maliny

Znane ziele płodności jest świetne także w przypadku przedokresowych skurczy i bólu brzucha. Ma wiele substancji odżywczych, szczególnie wapnia. Można kupić je w formie kapsułek, jednak susz z liści smakuje doskonale jako herbata. Dodaj do niego miodu i soku z cytryny i ciesz się przy okazji napojem, który zaspokoi przedokresową chęć na cukierki.

Do tego joga albo ćwiczenia rozciągające, wieczorny spacer, kilka uśmiechów do siebie w lustrze, a może nawet mały prezent dla ego w postaci ulubionej kawy na mieście i koniecznie odpowiednia ilość snu.

Świetnie robi bieganie, co wyjaśni poniższy punkt.

Miało być 6 punktów, ale pojawił się 7

7.  Zaprzestanie karmienia ciała bolesnego

Eckhart Tolle nasz przebudzony nauczyciel twierdzi, że napięcie przedmiesiączkowe, to nic innego, tylko przejaw ciała bolesnego kobiet, które, jak każde ciało bolesne karmi się lękiem. Przez tysiące lat byłyśmy gnębione, uciskane, marginalizowane do jednej roli i nadal ma to miejsce, dlatego ten zwykły stan zawirowania hormonalnego odbieramy tak gwałtownie.

Gdybyśmy nauczyły się zerować teraźniejszością, oddechem, wodą, bieganiem, wchodzeniem w proste czynności (typu sprzątanie), śpiewem, byciem w teraz, przestałybyśmy karmić ciało bolesne.

Co ciekawe wiele kobiet intuicyjnie rozpoczyna wielkie sprzątanie przed okresem.

Źródło: 1

kwiaty, pepsi eliot, pms, this is bio

Owocek:)


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.