Pokażcie mi jednego parekseląs guru „od smalcu” bez brzucha

how-to-render-lard-crock-pot-8

Pokażcie mi jednego parekseląs guru „od smalcu” bez brzucha

Czyli jak się ma Zespół Metaboliczny do niechorowania?

wypasiona Vitamin C 1000+ TiB

wypasiona Vitamin C 1000+ TiB

Yo Możnym, zaczynam od komentarza A.:

Hej Pepsi,

Odnoszę się do starszego postu Twego, ale poszukuję askorbinianu sodu do iniekcji. (…) Czy jest może szansa na ten pierwszy, że będzie gdzieś dostępny? Tak w ogóle dzięki Tobie mam kontakt z Grzegorzemadamem, który wiedza swą mocno mnie wsparł, dał też namiary na pana Bogusława, tego samoleczącego się. (…)

Otóż on sobie robił sam askorbinian sodu ten do iniekcji, mieszając właśnie z wodą destylowaną, ale – co ważne – aby zrobić sobie skuteczną i bezpieczną dawkę trzeba wyliczyć jakieś ciśnienie w żyłach, chodzi o to że askorbiniąan to sól, która wyssie wodę z innych sąsiednich komórek jeśliby podać nieodpowiednie stężenie. Więc to wyliczenie ciśnienia jest ważne, robi się to indywidualnie biorąc pod uwagę m.in. wiek pacjenta. Zabił mnie ten zawiły protokół podawania askorbinianiu sodu dożylnie dla chorego na raka, bo bez lekarza się nie obejdzie, albo wykwalifikowanej pielęgniarki. Podobno p. Bogusław leżał pod kroplówkami 13 godzin na dobę przez jakąś ilość dni pod rząd, zmieniając wenflon co 2 dni, więc tym bardziej fachowe wsparcie mieć musiał. 

No i potem dowiedziałam się od Grzegorzaadama, że owszem, żona p. Bogusława lekarzem jest, a nawet podobno synowe. To wiele tłumaczy, że mógł poddać się takiemu leczeniu i się nie zabił. Podobno wyleczył sobie tym trzy razy raka mózgu, w tym był glejak very niebezpieczny.

Do tego wspierał się dietą optymalną, którą promuje też pan Zięba, dr Pokrywka i wielu naturopatów.

Piszę to, bo ciekawa jestem twego zdania na temat założeń diety optymalnej, jako leczącej raka, bo dla mnie to szok, oni wszyscy ględzą, że najzdrowszym tłuszczem jest smalec. (…)

images

Przytoczyłam prawie cały komentarz A., ale tylko po to, aby nie wyrwać meritum z kontekstu, bo tak naprawdę chodzi mi dzisiaj o smalec. A dokładnie o dietę z nasyconymi tłuszczami pochodzenia zwierzęcego.

No więc jaka dieta jest według mnie optymalna? Czy mam jakieś wolty w temacie smalcu, skoro tak go zachwalają popularni naturopaci?

O cholesterolu pisałam nie tak dawno, powiem nieskromnie, w tym wybitnie dobrym artykule Zgadnij co lepsze, za niski cholesterol, czy za wysoki?

Owszem, wiele rzeczy, które mówiło się o cholesterolu okazały się mitem.

Wracajmy więc do smalcu, ale jeszcze wcześniej ogólnie do zwierzęcych tłuszczów nasyconych

31Marsel_vanOosten_Hippo

Badanie

Niektóre tłuszcze nasycone rzeczywiście wykazały się właściwościami zmniejszania ryzyka chorób serca i cukrzycy, o czym mówią badania przeprowadzone przez Krajową Fundację Marine Mammal i opublikowane w czasopiśmie PLoS ONE.

Tłuszcz nasycony najbardziej zdrowy dla serca okazał się być kwasem heptadekanowym (C17:0), znajdującym się w całej ofercie tłuszczów w wyrobach mleczarskich. Badanie przeprowadzono na delfinach butlonosych, u których wiemy, że rozwija się tak samo jak u człowieka, stan znany jako Zespół Metaboliczny. U ludzi warunki ZM uważa się za główny czynnik ryzyka cukrzycy i chorób układu krążenia. Zespół metaboliczny jest nawet czasami nazywany „prediabetes.”

Zespół Metaboliczny określa się przez obecność trzech lub więcej spośród pięciu możliwych czynników ryzyka jak otyłość brzuszna, wysoki poziom triglicerydów, niski poziom HDL („dobrego” cholesterolu), wysoki poziom glukozy we krwi na czczo, oraz wysokie ciśnienie krwi. Według Centrum Kontroli i Prewencji mniej więcej jeden na trzech dorosłych Amerykanów, czyli ponad 86 milionów ludzi, posiada obok niespłaconej hipoteki również Zespół Metaboliczny.

W badaniu, o którym była mowa, naukowcy zmierzyli poziom 55 kwasów tłuszczowych we krwi 49 delfinów, i przeanalizowali również kwasy tłuszczowe znajdujące się w rybach, którymi żywiły się delfiny. Okazało się, że delfiny z najwyższym poziomem we krwi C17:0 miały najniższy poziom trójglicerydów i insuliny.

Następnie naukowcy karmili 6 delfinów z wysokimi trójglicerydami, wysoką glukozą i insuliną na czczo i z małą ilością C17:0, właśnie rybami bogatymi w C17:0. Po sześciu miesiącach na nowej diecie, poziomy wszystkich trzech markerów biologicznych zostały znormalizowane u wszystkich sześciu zwierząt.

Warto zauważyć, że wysoki poziom we krwi ferrytyny, co również uważa się za przyczynę Zespołu Metabolicznego, także spadł u delfinów.

W didaskaliach dodam, że ludzie na dietach mięsnych często mają wysoki poziom ferrytyny, czego z kolei nie można powiedzieć o roślinożercach, których za to kolejny raz  wspiera witamina C.

Naukowcy mają nadzieję wykorzystać wiedzę zdobytą badając delfiny, współpracując ze szpitalami dziecięcymi, badając dzieci, u których zdiagnozowano ZM, nie dziwcie się, dzieci mają ZM, badając, czy owe dzieci również mają niski poziom kwasu heptadekanowego (C17:0).

 

słonina na patelę

Naukowcy przeanalizowali kilka różnych ryb i innych produktów spożywczych pod kątem zawartości C17:0. Okazało się, że stężenia owego kwasu tłuszczowego zmieniają się w szerokim zakresie w morzu. Wysoki poziom stwierdzono w krewetkach, a najwyższy poziom odnotowano w cefalach (Cefal pospolity, łoban, mugil cefal – ryba z rodziny mugilowatych, żyje stadnie w przybrzeżnych wodach południowej Europy od ujścia Loary po Morze Czarne i Azowskie).

Wśród żywności „lądowej” C17:0 znaleziono w życie, ale jego najwyższe poziomy zdecydowanie siedziały we wszystkich produktach mlecznych, ale pełnotłuszczowych. Naukowców w sumie zaskoczyło, że w produktach beztłuszczowych nie znaleziono żadnych wykrywalnych poziomów C17:0. Mnie nie, bo w końcu C17:0 jest kwasem tłuszczowym. No i oczywiście w produktach mlecznych nisko tłuszczowych, znaleziono mało kwasu heptadekanowego.

Najwyższe jego poziomy odnotowano w dobrym maśle, a także pełnym mleku i jogurcie.

Naczelny naukowiec badania Stephanie Venna -Watson stwierdziła, że prawdopodobnie odejście od jedzenia produktów mlecznych pełnotłuszczowych doprowadziło do braków kwasu heptadekanowego, a to z kolei do globalnej pandemii cukrzycy.

Dodatkowo biorąc pod uwagę, że 65 % populacji ludzkiej nie toleruje laktozy, w tym 90 % populacji w niektórych regionach, takich jak Azja Wschodnia – wydaje się prawdopodobne, że albo C17: 0 znajduje się również w innych środkach spożywczych, lub, że inne nasycone tłuszcze odgrywają podobną rolę w organizmie człowieka.

lard

Yyy … smalec?

No i są jeszcze sprawy związane ze „stanem przedcukrzycowym”, a także Zespołem Metabolicznym, bo skoro odkrycia zespołu badawczego dowiodły, że delfiny w zależności od diety niejako płynnie przechodzą od stanu cukrzycy i ZM do stanów optymalnych zdrowotnie, to być może u ludzi też wystąpi takie zjawisko, w przeciwieństwie do dotychczasowych założeń dominującego modelu medycznego.

Czyli jedzmy tłuszcze nasycone oczywiście najlepiej pochodzenia zwierzęcego i nie będziemy mieć cukrzycy, raka, i co oczywiste nie dotknie nas wcześniej ZM?

Na początek parę słów przypomnienia o najbardziej znanym orędowniku smalcu, nieżyjącym już dr. Atkinsie.

Amerykański kardiolog dr. Robert Atkins zauważył, że na naszą wagę nie ma właściwie wpływu ilość spożywanych kalorii, lecz to, czy zostaną one przyswojone przez organizm. Sukces diety kryje się więc w formie, w jakiej te kalorie są przyjmowane. Program opiera się na spożywaniu jak największej ilości tłuszczy, które powinny być łączone z białkami, oraz na unikaniu produktów zawierających proste i złożone cukry.

Zgodnie z zapewnieniami twórcy diety, po pewnym czasie stosowania takiego programu żywieniowego, je się coraz mniej, dzięki czemu można osiągnąć doskonałe rezultaty w odchudzaniu.

 

 

old-lard-ad

Dieta Atkinsa zakłada stopniową zmianę w metabolizmie od spalania glukozy do spalania nagromadzonego w ciele tłuszczu. Proces ten, zwany ketozą rozpoczyna się w momencie osiągnięcia niskiego poziomu insuliny. W przypadku normalnego ustroju poziom insuliny jest zależny od poziomu glukozy. Najczęściej przed posiłkiem jest on najniższy. Rozkład tłuszczów następuje, gdy część z zapasów lipidów w komórkach tłuszczowych przenika do krwi i jest w dalszym etapie wykorzystywana do wytworzenia energii.

Jednak do prawidłowego trawienia tłuszczów w organizmie niezbędne są węglowodany. To dzięki nim tłuszcze dostają się do komórek organizmu. Jeśli zablokujemy przyjmowanie węglowodanów do organizmu, wtedy tłuszcz nie ma możliwości dostać się do mitochondrium komórkowego gdzie jest spalany, pozostaje więc na zewnątrz. Jeśli nie dostarczymy węglowodanów zablokujemy trawienie tłuszczów, co powoduje, że nawet jedząc w dużych ilościach tłustą golonkę czy smażony boczek nie tyjemy.

Otóż w wyniku braku przyjmowania węglowodanów, przy jednoczesnym dostarczaniu dużych ilości tłuszczu powstają niestrawione resztki wokół komórek. Wprawdzie organizm otrzymał bardzo dużą ilość energii (dla przypomnienia w 1 g tłuszczu jest aż 9 kcal), lecz co z tego kiedy nie może być do końca spalona podczas trawienia.

Na początku takiej diety organizm może czuć się znakomicie z powodu dużych ilości energii, jaką mu dostarczasz. W miarę upływu czasu niestrawione tłuszcze powodują odkładanie ciał ketonowych we krwi, część z nich może zostać wydalona z moczem, lecz zaczyna to dość mocno obciążać nerki, a także w dalszej konsekwencji powoduje wprowadzenie naszego organizmu w stan nazwany ketozą.

Kwasica ketonowa może ogromnie źle wpływać na zdrowie organizmu, szczególnie powinny uważać osoby chore na cukrzycę w przypadku stosowania takiej diety, ponieważ mała podaż węglowodanów ma ogromny wpływ na hormon insuliny

Co dziwniejsze niektóre badania dochodzą do wniosku, że wspomniana dieta pomaga zapobiec chorobom układu sercowo-naczyniowego, obniża poziom cholesterolu we frakcji lipoprotein niskiej gęstości (LDL „zły” cholesterol) i zwiększa poziom cholesterolu we frakcji lipoprotein wysokiej gęstości (HDL „dobry” cholesterol).

Inne badania dochodzą jednak do wniosku, że wręcz przeciwnie dieta ta w dalszej przyszłości przyczynia się do chorób układu sercowo-naczyniowego, choroby wieńcowej serca, arytmii, osteoporozy i do powstania kamieni nerkowych i że uśmierciła doktora Atkinksa, który najpierw doznał incydentu sercowego, a rok później mając zaledwie 72 lata, poślizgnął się na oblodzonym chodniku idąc do pracy i po 9-ciu dniach od tego wypadku zmarł będąc bodajże w śpiączce na serce.

1621707_10202095791290517_1

To byłoby na tyle w kwestii zdrowego smalcu?

Od dłuższego już czasu wiadomo, że tłuszcze nasycone nie tylko nie wyrządzą szkody, ale jeszcze są bardzo zdrowe. Chociaż dodam od siebie odrobinę dziegciu w postaci Einsteina. Zdrowe względnie. Na tej podstawie wielu naturopatów, w tym jak pisze A., Zięba, a wcześniej dr. Atkins w celach prozdrowotnych, ale też, co idzie w parze, odchudzających, i inni wysnuwają wnioski (to nie hipotezy), że należy jeść smalec, masło, łój, i tego typu tłuszcze, bowiem liczy się tylko, aby nie mieć złego cholesterolu, czyli tego utlenionego, a zbyt niski cholesterol całkowity jest niezdrowy i to bardzo. Dlatego podaje się obecną górną normę, jako minimum. Że wysoki cholesterol nie odpowiada za wieńcówkę, a jedynie cholesterol utleniony.

Ale

Skąd się bierze utleniony cholesterol? Gdy mamy za mało wolnych elektronów w organizmie.

A skąd się biorą wolne elektrony? Z antyoksydantów.

A gdzie znajdujemy antyoksydanty? Oczywiście witamina C, E, selen, cynk, to potężne i arcyważne antyoksydanty.

No i na tym jadą naturopaci. Bo nie da się połączyć takiego żywienia z dużą ilością owoców. Nie ma mowy. No i glikacja tłuszczów, ale i białka.

Mamy więc jedynego winowajcę, fruktoza, czyli owoce?

2317B22200000578-3056507-image-a-20_1430084190705

Dobra

Oczywiście mamy jeszcze do czynienia z innym ważnym zagadnieniem jakim jest poziom homocysteiny. Dlatego tak ważna jest kontrola i natychmiastowe uzupełnianie diety B12, B6 i kwasem foliowym, ale nie byle jakim. Pisałam o tym niedawno tutaj – Słyszałeś o kwasie foliowym, który leczy depresję? i znowu kłania się chlorella.

Wróćmy jeszcze do smalcu

 

sie wytopi

sie wytopi

Skoro ma on należeć do czegoś co ochroni nas od cukrzycy, raka i innych chorób cywilizacyjnych, z których prawie wszystkie zaczynają się od przewlekłych stanów zapalnych w organizmie, a te wiążą się również z Zespołem Metabolicznym i to ś c i ś l e.

To dlaczego guru „od smalcu” mają otyłość brzuszną?

Sie pytam łaj?

 

Nikomu nie odbierając jego zasług, jednak pokażcie mi chociaż jednego guru „od smalcu” bez brzucha. Tylko nie mówcie, że Budda też miał oponę, bo to nie opona, tylko wielka przepona od prawidłowego oddychania brzuchem.

Z tego co obserwuję guru „od smalcu” mają objawy Zespołu Metalicznego

Ale może szewc bez butów chodzi.

Z kolei zajmujący się krzewieniem kultury jedzenia owoców i innych roślin na witariańskiej diecie 811 w celach prozdrowotnych, czyli guru „ od surowych węglowodanów” są pozbawieni tych objawów

Ale oczywiście mogę się mylić. Czekam więc na zjadliwe komentarze. To sie je zmoderuje. Uśmieszek.


ciepło ściskam wszystkich w talii
pepsiak


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Olej kokosowy, to też tłuszcz nasycony: 13 zadziwiających właściwości leczniczych oleju kokosowego

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.