logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
151 online
52 043 327

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Pomidory to złoto, zaś oleje roślinne to kiła, sie dowiedzie

add-oil-to-tomatoes

Pomidory to złoto, zaś oleje roślinne to kiła, sie dowiedzie

100% Organic Hemp Protein This is Bio

100% Organic Hemp Protein This is Bio

Ello Socjecie,

Wielokrotnie spotkałam się z określeniem, fenomen francuski, w sensie idealnej wagi ciała Francuzów. Albo, że Amerykanie okropnie zazdroszczą Francuzom, że ci drudzy pożerają na potęgę masło i chleją czerwone wino jak wodę, a i tak są bardzo szczupłą nacją. Każdy Francuz na kształt połówki Amerykanina. Tak to na pierwszy rzut gałki wygląda.

Jeżeli natomiast spojrzeć na to zagadnienie bardziej z bliska, okazuje się, że Francuzi po prostu mniej jedzą. Do tego wszystkiego bardziej dbają o jakość posiłku, a największą różnicę widzi się w przypadku lanczu, gdzie przeciętny Francuz poświęca na lancz dwie godziny i jest to zwykle radosne spotkanie ze znajomymi przy stole, zaś przeciętny Amerykanin w samotności i w pośpiechu zjada wielki fast food.

We Francji od 12 do 14 zamykane są sklepy, a w biurach i urzędach nikogo nie można zastać przy pracy, gdyż wszyscy zajęci są celebrowaniem posiłku. Okazuje się jednak, że ta szczupłość Francuzów nie przekłada się jednak na mniejszą zachorowalność na raka, gdyż oba te kraje mają porównywalną ilość raków w proporcjach do ilości mieszkańców.

menton_1110788c

Oczywiście we Francji jest znacznie więcej przypadków marskości wątroby, a w Stanach więcej kłopotów z jelitem grubym.

Dodatkowo w obu tych krajach możemy spotkać tak zwane błękitne strefy. Czyli miejsca, gdzie ludzie żyją szczególnie długo. We Francji są to najczęściej okolice Menton (zdjęcie obok)  nad Morzem Śródziemnym, dziesięć kilometrów od Monte Carlo, a w USA na fragmencie Kalifornii skolonizowanej przez Adwentystów Dnia Siódmego. Oba te miejsca zamieszkiwane są głównie przez bogatych starych ludzi, którzy korzystają z dobrodziejstw słońca i wielkiej obfitości świeżych owoców i warzyw, a średnia długość życia zarówno kobiet jak i mężczyzn wynosi około 95 lat i ma tendencje wzrostowe.

Wiele osób mylnie sądzi, że owa długowieczność spowodowana jest cudownymi właściwościami zdrowych tłuszczów roślinnych i najsławniejszej wśród nich oliwie extra vergine tłoczonej na zimno. Tymczasem jest wręcz przeciwnie.

victoria_boutenko_profile_photoZnam witarian 100%, którzy polewają awokado oliwą, a na deser konsumują mielone nerkowce z daktylami w ilości szklanka nerkowców, albo łuskanych ziaren słonecznika na pół szklanki rodzynek. Uważają, że są na bardzo zdrowej diecie wysoko tłuszczowej. Ja dodam jeszcze od siebie, że na wysoko tłuszczowej i wysoko węglowodanowej, a to jest zestaw raczej straszny.

Oczywiście dieta bogata w warzywa i owoce jest jednym z najlepszych sposobów, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka, jednak oliwa z oliwek jest zupełnie nie do polecania.

Jeżeli nie jesteś weganinem, lepiej użyj świeżego masła, jak musisz, albo oleju kokosowego, lub palmowego, tłoczonych na zimno. Te tłuszcze nie są przynajmniej rafinowane, chociaż wielonasycone. Tym bardziej, że krążą słuchy, że przez swoją wielonasyconość nie przyczyniają się do powstawania wolnych rodników tlenowych w ciele je pożerającego.

Jeszcze wrzucę parę zdań na temat mitologicznej oliwy z oliwek tłoczonej na zimno. Powiedziano ludziom, że oliwa i inne oleje roślinne są zdrowe na serce i teraz bardzo trudno jest ludziom wydrzeć tę oliwę i zakazać im maczania razowego chlebka w miseczce oliwy z ziołami. Mało tego, chlebek też im się wyrywa.

oliPrawda jest jednak taka, że należy unikać wszelkich tłuszczów rafinowanych, a oliwa z oliwek do nich jak najbardziej należy. Każdy olej jest rafinowany (niektóre oliwy niby nie rafinowane i tak są rafinowane przynajmniej częściowo) i do tego jest to najbardziej skoncentrowane źródło kalorii gdziekolwiek dostępne.

Jedna łyżka oleju zawiera 120 kalorii z czystego tłuszczu i prawie bez innych składników odżywczych. Natomiast rafinowany cukier stanowi tylko 50 kalorii na łyżkę.

Dolewając troszkę oliwy, każdego dnia do posiłku dodajesz mimochodem kilkaset kalorii, któych z pewnością nie potrzebujesz. Najgorsze, że te kalorie całkowicie pozbawione są błonnika i innych składników odżywczych. Czyli są to tak zwane puste kalorie.

Do tego jeszcze, ze względu na małą objętość przy wielkiej ilości kalorycznej, tłuszcz ma bardzo niski współczynnik sytości, w porównaniu do węglowodanów i białek.

Należy mieć na uwadze, że 1 łyżka oliwy powstaje z mniej więcej 24 oliwek. Czy miewasz w zwyczaju dodać do sałatki 24 oliwki? Nie mówiąc, już, że cała oliwka ma inne właściwości odżywcze niż rafinowana oliwa.

Dodatkowo, nadmierne spożycie tłuszczu obniża wrażliwość na insulinę. Im więcej masz tłuszczu w diecie, tym słabsza reakcja insulinowa. Jeśli połączysz wysoko tłuszczową dietę z wysokim spożyciem cukru, masz przepis na katastrofę, prowadzącą do wielu najgorszych problemów zdrowotnych. To dotyczy oczywiście również witarian.

Oleje roślinne przyczyniają się do stanów zapalnych w organizmie, a to głównie z powodu Omegi 6, która się do tego przyczynia, podczas gdy omega 3 zmniejsza stany zapalne

Jednak prawie wszystkie oleje roślinne zawierają proporcje znacznie sprzyjające omega 6. Powinniśmy dążyć do proporcji pomiędzy omega 6 a omega 3, jak 3,75 do jednego. Organizacja zdrowia przyjmuje 4 do 1. Tymczasem oliwa z oliwek zawiera ponad dziesięć razy więcej omega 6 w stosunku do omega3. A inne oleje bywają jeszcze gorsze.

Dlatego jednym z największych wyzwań dla diety wegetariańskiej i wegańskiej, w tym witariańskiej jest uzyskanie właściwej równowagi zdrowych tłuszczów. W naszym zdegenerowanym świecie, absolutnie dodatkowo nie możemy sobie pozwolić na niedobór kwasów tłuszczowych omega 3.

Tymczasem z radością pożeramy Omega 6 i to w proporcjach od 20 do nawet 50, przypadających na jedną wielkość Omega 3. To jest zatrważające.

Oczywiście oliwa z oliwek nie obniża poziomu cholesterolu LDL, w związku z tym to mit, że wspiera serce. Może obniżyć LDL tylko z tego powodu, że zastąpi dajmy na to smalec. I tylko to będzie jej zaletą. Sama z siebie nie obniży złego cholesterolu.

Oliwa szkodzi również wewnętrznej wyściółce naczyń krwionośnych (tzw. śródbłonkom). Badania przeprowadzone przez dr Robert Vogel i opublikowane w Journal of the American College of Cardiology wykazały, że oliwa z oliwek dodana do posiłku powoduje poważne przewężenia w tętnicach, przyczyniając się do chorób serca. Przepływ krwi w tym badaniu zmniejszył się aż o 31%. Po sprawiedliwości muszę dodać, że olej rzepakowy lub tłuszcz z łososia nie powoduje tego problemu, jednak tak czy inaczej wszystkie oleje roślinne, również lniany, czy z konopi nie są ostatecznie dobre dla naszego zdrowia.

Tak na prawdę ochronne składniki diety śródziemnomorskiej spowodowane są wielką ilością surowych owoców i warzyw, w tym zielono liściastych oraz pomidorów, a nie oliwą z oliwek.

Dodatkowo oleje uwalniają związki toksyczne podczas ogrzewania i dlatego wiele olejó podgrzewanych jest rakotwórczych. Udo Erasmus, jeden z najbardziej znanych na świecie ekspertów jeżeli chodzi o tłusze zawsze zaleca się, aby nie podgrzewać żadnych tłuszczów.
– Jedynym olejem jaki możemy używać do smażenia jest yyy … woda. Tak powiedział Udo.

Cokolwiek nie powiedzieć, tłuszcze są niezbędne dla zdrowia, ale najlepiej, żeby pochodziły z nieprzetworzonej żywności, takiej jak: orzechy, nasiona i awokado.

Tak naprawdę tłuszcze nie powinny przekraczać 10% naszej diety, dlatego zalecam 811i zero oliwy z oliwek. Podobne do mnie zdanie mają T. Colin Campbell, Dr John McDougall, Dr Douglas Graham, Dr Caldwell Esselstyn, Dr Neal Barnard, Dr Joel Fuhrman, Dr Michael Klaper i wielu innych, których może wymienić Frederic Patenaude (właśnie wsparłam się jego artykułem o oliwie z oliwek)

Oczywiście jeżeli jesteś bardzo aktywny i spalasz masę kalorii, trochę oliwy z oliwek do sałaty z pewnością nie zaszkodzi, ale zawsze lepiej dla ciebie będzie zjeść łyżkę masła orzechowego. Skoro pragniesz tłuszczu.

Generalnie jedz 85% na surowo, owoce, warzywa i w proporcjach 811, czyli 80% węgle, 10% białko i 10% tłuszcze. Oczywiście, że się powtarzam, ale stale napływa nowy narybek. Witam Narybek!

dv1550041

Czego natomiast w twojej diecie nigdy nie powinno zabraknąć? To pomidorów

Tak jak napisałam przed chwilą dieta bogata w warzywa i owoce jest jednym z najlepszych sposobów, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka. A także i liczne badania to sugerują, że pomidory w szczególności mają silny wpływ zapobiegający rakowi. Okazuje się, że osoby, których dieta zawiera więcej pomidorów mają znacznie rzadziej raka w ogóle, zwłaszcza nowotwory sutka i prostaty je omijają, które są jednym z najczęściej występującymi nowotworami.

Obecne badania przeprowadzone przez naukowców z uniwersytetów w Rutgers i Ohio State jasno pokazują jeden mechanizm, dzięki któremu pomidory mogą walczyć z rakiem piersi. Badanie zostało opublikowane oficjalnym drukiem w Journal of Clinical Endocrinology & Metabolis

Korzyści z jedzenia dużej ilości pomidorów i produktów na bazie pomidorów, nawet przez krótki okres czasu, były wyraźnie widoczne w naszych wynikach – powiedziała autorka badań Adana Llanos. – Jedzenie owoców i warzyw, które są bogate w niezbędne składniki odżywcze, witaminy, minerały i fitochemiczne związki, takie jak likopen, niesie istotne korzyści. Bazując na tych danych, wierzymy, że regularne spożywanie co najmniej codziennie zalecanej porcji owoców i warzyw będzie o wiele bardziej promować profilaktykę raka piersi niż inne czynniki

Pomidory regulują hormony

Badania przeprowadzono wśród 70 kobiet po menopauzie, gdyż ryzyko raka piersi znacznie wzrasta po menopauzie. Przez 10 tygodni, podawano kobietom dietę bogatą w produkty z pomidorów, zawierające co najmniej 25 mg fitochemicznego likopenu dziennie.

Likopen, należy do rodziny karotenoidów, która daje pomidorom ich charakterystyczny kolor i jest związana z wieloma korzyściami zdrowotnymi owoców i warzyw

Naukowcy odkryli, że dieta bogata w pomidory doprowadziła do ​​wzrostu o 9 procent poziomu hormonu adiponektyny, który reguluje stężenie we krwi tłuszczu i cukru. Dla porównania dieta sojowa doprowadziły do ​​spadku o 9 % tych hormonów. Ustalenia te są istotne, ponieważ wysoki poziom cukru we krwi, tłuszczu we krwi i otyłość, wszystkie razem mają istotny wpływ na podwyższone ryzyko raka piersi.

W szczególności, wpływ diety obfitej w pomidory była silniejsza u kobiet z niższym wskaźnikiem masy ciała. Dlatego szczególnie ważne jest zapobieganie otyłości.

Inne działania w walce z rakiem

Adiponektyny nie są jedynym powodem, że pomidory są dobre w walce z rakiem. Pomarańczowo-czerwone owoce są znane z wysokiej skuteczności przeciwutleniacze (z których jednym jest właśnie likopen).

Wiadomo, że antyoksydanty pomagają w zwalczaniu raka, eliminując wolne rodniki tlenowe, które mogą powodować uszkodzenie DNA. Likopen jest znany również z tego, że także obniża poziom LDL (czyli „złego” cholesterolu), który jest związany z rakiem piersi, prostaty, płuc i żołądka.

Inne badanie, opublikowane w Journal of the National Cancer Institute na początku 2013 roku, wykazały, że kobiety z najwyższym poziomem karotenoidów we krwi były znacznie mniej narażone na rozwój raka piersi. Przy czym efekt był najsilniejszy przy nowotworach receptora estrogenowo-ujemnego, które są jednymi z najbardziej śmiertelnych i najtrudniejszymi do leczenia.

Karotenoidy mogą zwalczać raka poprzez poprawę międzykomórkowej komunikacji i zwiększenie zdolności do walki z nowotworem w organizmie. Mogą być również metabolizowane do retinolu, o którym wiadomo, że odgrywa istotną rolę we wzroście komórek, ekspresji genu i może nawet supresji/stłumienia nowotworu.

Źródła 1234

Radzę więc Drogiej Socjecie, a kysz, tfu, tfu, co ja bredzę, nie radzę, gdyż radzić nie mogę, ale ja staram się trzymać z dala od oliwy z oliwek, zaś pomidory wielbię i jem w dużych ilościach, szczególnie te najbardziej krzywe.

Pisałam ostatnio, że suszone pomidory to również świetne źródło białka, zaraz po spirulinie i chlorelli, więc jeszcze dodatkowo tę pieczeń można upiec.


paPapeps


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 4 045 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Mag-lena 6 stycznia 2014 o 12:47

    Jak jeszcze chodziłam do dietetyka to Pani mi powiedziała, żebym jadła pomidory na ciepło czyli jakiś sos, bo pomidory mają więcej wartości odżywczych gdy są po obróbce termicznej. Niestety nie pamiętam jak to argumentowałam, wtedy liczyła się obietnica schudnięcia:).

    1. Basia 6 stycznia 2014 o 13:31

      Mag-lena chodzi zapewne o to że likopen zawarty w pomidorach jest łatwiej dostępny po ugotowaniu, podobnie jest z karotenem – z ugotowanej marchewki łatwiej się przyswaja

    2. pepsieliot 6 stycznia 2014 o 13:58

      No przecier pomidorowy jest super, a on raczej nie jest surowy

      1. Basia 6 stycznia 2014 o 14:04

        To prawda, komercyjny sok pomidorowy też nie ma witamin, ale dla likopenu i potasu można pić. Skoncentrowana dawka:)

  2. groris 6 stycznia 2014 o 13:06

    A ja tak zapytam co będzie jednocześnie bardzo kaloryczne ale i zdrowe? Tak zależy mi na przytyciu więc jak czytam że coś jest strasznie kaloryczne mam ochotę się na to rzucić no ale nie będę tyć kosztem zdrowia;)

    1. Mag-lena 6 stycznia 2014 o 13:37

      Może przebadaj sobie tarczycę, może masz nadczynność?

      1. groris 6 stycznia 2014 o 13:47

        Badałam jest ok właśnie,z resztą od dzieciaka byłam szczupła tak samo jak rodzice.

        1. pepsieliot 6 stycznia 2014 o 14:00

          zazdroszczę, ja naturze wyrywam w pocie czoła każdy kilogram, w sensie, żeby go na moim ciele nie było

          1. Basia 6 stycznia 2014 o 16:03

            Pepsi jeżeli to nie jest tajemnica to można wiedzieć i le ważysz/wzrostu ile masz? Jestem ciekawa co rozumiesz przed „dodatkowe kilogramy”. Czy myślisz ze kierowanie się BMI ma w ogóle sens biorąc pod uwagę, ze ludzie mają różny kościec i ilość mięśni?

          2. pepsieliot 6 stycznia 2014 o 16:49

            Basiu, mam 167 i ważę 57/58, plus mocna budowa ciała, grube kości i sporo mięśni. Więc raczej przypominam tura.

          3. groris 7 stycznia 2014 o 17:07

            Tylko jak całe życie słyszy się tekst „ty coś jesz” to jest naprawdę irytujące:(

  3. groris 6 stycznia 2014 o 13:09

    a no i bardzo ciekawe informacje, nawet nie wiedziałam jak to z tą oliwą jest…

  4. ewelina 6 stycznia 2014 o 13:09

    A olej kokosowy rafinowany firmy ktc na?To szajs?Czy jest ok?
    Pozdrawiam

    1. pepsieliot 6 stycznia 2014 o 16:45

      ma nie być rafinowany, naturalnie tłoczony i ze wszystkim w środku

  5. Basia 6 stycznia 2014 o 13:56

    Co zauważyłam w moim środowisku to że weganom jakoś prościej przystać na to że gluten jest zły i powinni ograniczać, ale spróbuj coś powiedzieć o oliwie z oliwek. Robią się wtedy tacy sami jak mięsożerni – nie przyjmują do wiadomości tego. Trzeba przyznać że choc trudno się obejść bez oliwy, wciąż można znaleźć zadziwająco kreatywne przepisy na beztłuszczowe ciasta, dressingi do salatek, sosy. Na przykłąd można zrobić tartę pełnoziarnistą zastępując olej gęstym sokiem pomidorowym, takim jak zwykle sprzedają. W ciastach zamiast oleju można użyć puree z dyni albo banana, mus jabłkowy. W książkach dr Esselstyna jest masa przepisów na beztłuszczowe naleśniki, desery, dania główne. Jest też blog fat free vegan. Mnie pasują na przykłąd beztłuszczowe naleśniki, ale jeżeli bardzo dużo oleju się używało wcześniej to podobno jest ciężko z początku przywyknąć, jesteśmy uzależnieni od oleju jednak. Na szczęście potem działa to tak że jak się spróbuje takich maminych pierogów w polewce a la smażona cebulka to naprawdę można sie porzygać albo dopada ból żołądka. Wiem co mówię, bo przeżyłam święta u mamy:))

    1. Ag. 6 stycznia 2014 o 15:27

      To prawda, że organizm szybko reaguje na tłuszcz. Uwielbiam hummus, ale jak zjem go więcej czuję się mega ciężka. Nie wspominając o innych tłustych grzechach 🙂

      1. Basia 6 stycznia 2014 o 16:00

        No właśnie humus bez problemu da sie zrobić bez dodatkowej oliwy, sama tahina jest spoko i nie trzeba dawać jej pół słoja:)

    2. MartaWeganka 7 stycznia 2014 o 00:57

      Basiu, mam podobnie, tyle że ja czuję też od razu wątrobę, ból i kłucie.

      Pepsi, dzięki za tyle informacji. Kolejny raz, jakby mi ktoś czytał w myślach.

  6. Basia 6 stycznia 2014 o 14:02

    Pepsi, a zimą jesz surowe pomidory? Czy tylko w sezonie, a poza sezonem suszone?

    1. Pepsi 6 stycznia 2014 o 21:18

      Basiu cały rok jem ogromną ilość pomidorów, te co kupuję są pyszne cały rok

  7. siymia 6 stycznia 2014 o 14:31

    a ja mam odruch wymiotny na pomidor 🙁 fuj.

  8. Ag. 6 stycznia 2014 o 15:18

    Madame Pepsi, ale łyżka oleju lnianego od czasu do czasu chyba spoko? Tam sa dobre proporcje omeg.

    1. pepsieliot 6 stycznia 2014 o 16:47

      Ag. jak musisz to wal, ale 10000 razy lepiej jest połknąć 3 łyżki świeżo zmielonego lnu

      1. kurkur 6 stycznia 2014 o 22:57

        nie ma tam dobrych proporcji omeg!!! kwas alfa linolenowy nie równa się omega 3! konwersja ALA jaka zachodzi w organizmie do o3 jest znikoma i nie warto pić tego oleju.

        1. Ag. 7 stycznia 2014 o 11:08

          Dzięki!
          Czytam dziś na veganworkout: Wybieraj surowe ziarna siemienia, nie olej lniany. Omega3 zawarte w oleju są bardzo niestabilne, wystarczy zbyt mocna ekspozycja na światło lub podwyższona temperatura żeby bezpowrotnie zniknęły. Dodatkowo ziarna siemienia posiadają całe bogactwo minerałów, których olej jest pozbawiony.

          Ale w sumie nie ma bólu z olejami, w domu używam ich rzadko. Najgorzej jest oczywiście na mieście.

      2. MartaWeganka 8 stycznia 2014 o 00:26

        Ja jednak wybieram olej lniany „budwigowy”, oczywiście niewiele i z przerwami. Co do mielonego / gryzionego siemienia lnianego mam wątpliwości (niektórzy dietetycy też). Jak się zachowuje taki len w ustach? Powstaje lepka klucha, która niemiłosiernie przykleja się się do wszystkiego w buzi i gardle. Jest możliwość, że tak samo obkleja jelita, przyczyniając się do powstawania w nich lepkich złogów, nie mówiąc już o zaburzaniu wchłaniania substancji odżywczych. Tak więc ja zapobiegliwie unikam.

  9. bojza 6 stycznia 2014 o 17:07

    Pepsi ty mnie w nerwa wpędzasz, najpierw mięta, potem cynamon a teraz pomidor, a ja na nie uczulona jestem i jeść nie mogę a uwielbiam…
    Co do oliwy z oliwek to ja mam taką „swojską” kupujemy jak jesteśmy na wakacjach na południu z takich przydomowych tłoczarni, to taka też zła?

    1. Pepsi 6 stycznia 2014 o 21:19

      Bojza każda jest zła, jedz te przydomowe oliwki, a nie pij oliwy,

  10. viola 6 stycznia 2014 o 18:42

    Pepsi, a slyszalas, ze pomidor, ze wzgledu na zawartosc solaniny zaburza wchlanianie wapnia.Co ty na to?Masz jakies wiarygodne wiadomosci na ten temat?Chcialabym to potwierdzic,albo wykluczyc, bo zaczynam miec problemy z koscmi ze wzgledu na brak tarczycy.Dzieki z gory za odpowiedz.Pozdrawiam

  11. Agata 6 stycznia 2014 o 20:10

    ok, a czym „polać” sałatkę lub surówkę? Oczywiście mam na myśli niewielki ilości oleju lnianego lub z konopi albo jeszcze lepiej z lnianki. Uwielbiam! Wydaje mi się , że zarówno lnany , jak i z konopi mają bardzo dobry stosunek omega 3 do omega 6.
    Jestem teraz na 3 dniowej diecie dr Dąbrowskiej i wsuwam surówki lub np duszone buraczki (krótko na parze) saute. I niestety po 3 dniach (czyli dziś) przerywam, bo mam po prostu dosyć
    takich suchych warzyw, mimo dodanego soku z cytryny. Po prostu jest to bardzo niesmaczne.
    owocek:)

    1. Pepsi 6 stycznia 2014 o 21:16

      Sok z cytryny, sok z pomaraczy, parę oliwek , albo suszony pomidor zmiksowany z miso i selerem naciowym

    2. MartaWeganka 8 stycznia 2014 o 00:36

      Ja uwielbiam prosty „sos” w postaci pomidora zmiksowanego / posiekanego z kiszonym ogórkiem. Można do tego wmieszać np. ugnieciony kawałek awokado. Możliwości jest wiele. Sposobem na suchość jest także drobniejsze krojenie warzyw / owoców – wydziela się wtedy więcej soku, ale trzeba szybciej zjeść, żeby się witaminy itp. nie utleniły.

  12. Aga 6 stycznia 2014 o 21:43

    A mi coś świta że ogólną prawdą jest że jak nie polejesz sałaty oliwą to coś tam wartościowego się nie wchłania. Niestety jestem zbyt dużym laikiem, żeby pamiętać o co dokładnie chodziło. Eh Pepsi, uwielbiam Twoje wpisy, ale coraz bardziej mi ograniczasz lodówkę…

    1. Basia 6 stycznia 2014 o 23:06

      niektóre witaminy (A, D,E, K) potrzebują tłuszczu żeby się przyswoić. Stąd często usprawiedliwienie dla podlewania sałątek olejem. Ale tak naprawdę wystarczy jeden plasterek awokado, 2 połówki orzecha włoskiego – czytałam że to naprawdę minimalna ilość jest potrzebna tego tłuszczowego dodatku. Poza tym też niekoniecznie, bo zwykle i tak Ci jakieś lipidy krążą we krwi, zależy jak jadasz w ciągu dnia

    2. MartaWeganka 7 stycznia 2014 o 01:17

      Aga, a ja sądzę, że natura tworzy idealne całości pokarmowe i tylko człowiek ubzdurał sobie, że wyciąganie poszczególnych elementów z tych całości jest zdrowe. Goryl wcina całe owoce, całe orzechy, „sałatę” przegryzie. Oliwą nie polewa.

  13. AgaZ 6 stycznia 2014 o 22:07

    Peps a gdzie mozna kupic dobre oliwki raw??

  14. kurkur 6 stycznia 2014 o 22:59

    peps nie przeczytałem całego posta jeszcze, ale rzuciło mi się to w oczy to pytam tera, bo później pewnie zapomnę – czemu tłuszcz zmniejsza wrażliwość na insulinę? wytłumacz proszę, to dla mnie ważne

    1. pepsieliot 7 stycznia 2014 o 08:11

      kurkur,tłuszcz powleka żyłę, jeżeli później zjesz coś słodkiego, nawet owoc, to trzustka nie widzi tego cukru i nie wytworzy insuliny do rozprowadzenia cukru do komórek i cukier namnaża się w żyle, co prowadzi po pewnym czasie w pierwszej kolejności do przerostu candidy, a w końcu do cukrzycy, to takie łopatologiczne tłumaczenia, ale tak właśnie jest

  15. kurkur 6 stycznia 2014 o 23:15

    dobra czytam dalej i kurczę źle piszesz peps – piszesz, że lepiej zjeść masło orzechowe zamiast oliwy – nie nie nie. Wystarczy, że sprawdzisz zawartość omega 6 w tym i w tym (teraz nie mogę znaleźć ile jest w orzeszkach ziemnych, ale na bank full jak to we wszystkich orzechach bywa) i zobaczysz, że orzeszki ziemne powinny być kompletnie out! Oliwa jest naprawdę fajna, ale to MUSI być oliwa z dobrego źródła (żadne supermarkety nie wchodzą w grę) a co za tym idzie niestety pierońsko droga, jest nawet gdzieś w sieci strona poświęcona konkretnie oliwie i temu, że to jedno z największych oszustw na konsumentach ever na skale światową, w sensie, że to co sprzedawane jako oliwa wcale oliwą nie jest. No i fajosko, że piszesz o tym, że tłuszcze nasycone to te dobre, a nie jak się powszechnie uważa odwrotnie, to naprawdę mnie cieszy, jutro ruszam uzupełnić olej kokosowy bo właśnie mi się skończył i myślę też nad czerwonym palmowym do smażenia ze względu na betakaroten, ale to obczaję na miejscu.
    Ach i jeszcze, kiedyś spytałaś w poście o paleo skąd omega3 brali nasi przodkowie odcięci od morza i rzek, otóż czerpali je po prostu ze zwierzyny z lasu, dziczyzna zawiera sporo omega 3 : )

    1. MartaWeganka 7 stycznia 2014 o 01:24

      Orzeszki ziemne to nie orzechy, tylko strączkowe. Pewnie, że nie należy ich jeść, ale przede wszystkim ze względu na aflatoksyny, którymi prawdopodobnie skażone są wszystkie „orzeszki” ziemne na świecie. Pepsi chodziło zapewne o „masło” orzechowe z prawdziwych orzechów.

      1. pepsieliot 7 stycznia 2014 o 08:14

        Marto masz rację, mówiąc orzechy nigdy nie myślę o ziemnych

    2. pepsieliot 7 stycznia 2014 o 08:13

      kurkur , odrobinę masła jak musisz, ale ja nigdy w ustach nie miałam masła orzechowego, wiec nie odbieraj tego jako moją radę, to radzi Pantenaute, w razie czego

  16. Łysica 7 stycznia 2014 o 11:22

    Tłuszcze wielonasycone? Takich nie znam, to chodziło o nasycone?
    Co do pomidorów to polecam hiszpańskie Gazpacho, zupa chłodnik z surowych pomidorów, jest obłędnie pyszna, albo tost ze zwykłej bagietki, w to wcieramy pomidora i polewamy oliwą, jakie to pyszne!!!
    Oczywiście pomidory ze swojej działki lub ogródka a oliwa wytłoczona z pobliskiej tłoczni, nie żadny badziew sklepowy.
    A co do diety śródziemnomorskiej to zwróć uwagę Pepsi ile oni jedzą mięsa, a zwłaszcza tłustego.
    Oczywiście że spożywają owoce i warzywa, ale nie w takich ilościach jak to się może komuś wydawać, a warzywa to najczęściej gotowane i nie znają takich super potraw jak, pierogi, kluski śląskie i tym podobne mącznoglutenowe zapychacze.
    Jeśli chodzi o oliwę z oliwek, to wolę ją, dlatego że surową dojrzała oliwkę zjem a rzepaku surowego to chyba nikt nie zje.

    1. pepsieliot 7 stycznia 2014 o 12:10

      Łysica, z tego co wiem, a mieszkałam tam w sumie ponad rok, w Castillion, to jest wieś w górach nad Menton, 10 kilometrów, to do kazdego posiłku jedzą masę sałaty, zielenina surowa jest wszędzie, masę owoców, i właśnie masę glutenu, bo bagieta przy każdym posiłku rządzi. Dopiero od kilku lat wprowadzili taką wiejską, wcześniej była tylko ta biała

  17. Rosanea 7 stycznia 2014 o 11:46

    Fajny wpis jak zawsze 🙂

    ale ta oliwa z oliwek… czy ona przypadkiem nie zawiera głównie omega-9?
    i też hmmm… uratowała moje bóle żołądka (bom się pokusiła na kawałek ciasta :/)… kilka dni ani herbatki, ani lekka dieta nie pomagała… dopiero kiedy przez 3 dni piłam po łyżce oliwy bóle przeszły i nie wróciły (już tej oliwy nie piję, ale do surówek zawsze trochę dodam ;))
    myślałam wtedy też o sięgnięciu po kokosowy, ale mnie odrzucało na samą myśl

    co do innych olejów to się po nich zawsze paskudnie czułam (te stosowałam tylko w sałatkach)

    a pomidory… lubię, ale mam paskudną reakcję alergiczną… moje dzieci też :/…
    chociaż jak teraz sobie pomyślę, że latem jak jedliśmy pomidorki z naszej szklarenki to nic nam nie było… buuu… nie lubię zimy 😉

  18. Jaspis 7 stycznia 2014 o 11:59

    A jak w tym kontekście traktować kwasy omega 3 DHA i EPA ?
    Jakby nie patrzeć jest to tłuszcz i w dodatku rafinowany .
    Może trzeba po prostu pić tran, ale tran też jest rafinowany ?
    Niektórzy, np.Dr. Adiel Tel-Oren dodatkowo twierdzi , że te tłuszcze są bardzo niestabilne i zażywane powodują rdzewienie organizmu i uszkodzenie organów wewnętrznych.

    1. Rosanea 7 stycznia 2014 o 12:17

      Tez się spotkałam z takim twierdzeniem, że omega-3 są równie niezdrowe jak i omega-6.
      Głównym powodem jest ich niestabilność i szybko (bardzo szybko) się utleniają, zużywając energię na to utlenianie kwasów tłuszczowych, zamiast na utlenianie glukozy

  19. pepsieliot 7 stycznia 2014 o 12:14

    Ja mam inne zdanie, ryby nie można jeść, wiec piję niejako tran w kapsułce, ale objętość tej kapsułki jest minimalna

  20. Paulaa 8 stycznia 2014 o 17:41

    Peps a co sądzisz o płukaniu ust olejem? Czytałam dużo na ten temat, są badania potwierdzające tezę jakoby to pomagało w wielu przypadłościach i oczyszczało organizm.

    1. pepsieliot 8 stycznia 2014 o 18:26

      ja płuczę kokosowym, to również zapobiega próchnicy

  21. Aldona Makota 8 stycznia 2014 o 17:46

    ostatnio też się nad tymi tłuszczami mocno zastanawiałam. zastanawia mnie, że ja będą małą dziweczynką nie miałam oliwy nigdy w ustach. orzechy? migdały? (upragnione, które mi zastępowano dynią). takie cuda to parę razy w roku. a tak to masło, jaja (rzadko, bo był strach przez kurami hodowanymi na antybiotykach i hormonach). ja zaczęłam jeść jakiekolwiek oleje jak miałam ze 20 lat. owszem moja mama duuuuużo smażyła, ale na smalcu, maśle lub na oleju rzepakowym lub słonecznikowym – nie wiem dokładnie (takim ogólnie wtedy dostępnym). takiego surowego – w sensie niesmażonego, to nigdy nie jadłam. dopiero, gdy moja babcia wróciła od kardiologa, pojawiła się opcja picia oleju kujawskiego łyżką (co mnie wprawiało w absolutne obrzydzenie). co ciekawe, to bez tej oliwy, oleju lnianego to ja byłam wtedy całkiem zdrowa (a z pewnością nie chorowałam tak jak obecnie co miesiąć).

  22. akweo 18 stycznia 2016 o 18:27

    Pepsi, a masz może wiedzę na temat wspomagania serca przez wyciąg z pomidorów? Od kardiologa wiem, że ostatnio jest to jakąś nowością i nazywa się FRUITFLOW – wystandaryzowany ekstrakt z pomidorów, który miałby być zastępstwem dla szeroko niegdyś polecanej przez niektórych lekarzy aspiryny. Jak się odnosisz do tego?

    1. pepsieliot 18 stycznia 2016 o 19:31

      Akweo aspirynie bezwzględnie trzeba powiedzieć nie, pisałam kiedyś o granacie:http://www.pepsieliot.com/jak-oczyscic-tetnice-jednym-ze-zwyczajnych-owocow/, ale też o strofantynie tu: http://www.pepsieliot.com/co-naprawde-wywoluje-zawal-serca-czyli-obalenie-kolejnego-mitu/

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze