logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
online
55 419 772

4 GREENS This is BIO TWOJE ZIELONE DOTLENIANIE

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Poznaj prawo przyciągania obfitości i wreszcie miej tyle, ile potrzebujesz

    Młoda lekarko, nie zrozumiałaś jeszcze widocznie prawa przyciągania obfitości, które powinno zadziałać dla każdego, kto tego potrzebuje.

    Będąc młodą lekarką z pewnością zadawałaś sobie już tych kilka pytań. Dlaczego pomimo, że jest tak dużo ludzi na świecie zdecydowana większość ludzi nie żyje w dostatku, a tak w ogóle w przepychu tylko garstka?

    Dlaczego jedzenie frytek i węglowodanów z tłuszczem jest takie przyjemne, a jedzenie jarmużu wręcz przeciwnie. Jarmuż wozi się tylko na talerzach: kuchnia – sala restauracyjna i z powrotem. Czy krowa szybko przestawiłaby się na smażone w głębokim tłuszczu warzywa? Czy jej by to nie groziło? Dlaczego ścinanie drzew (wyhodowanych pod ścinkę), które mają świadomość i robienie z nich mebli jest ekologiczne, a z plastiku, który nic nie czuje (chyba nic) nie?

    Dlaczego można jeść coś, co ma malutką świadomość, a obrońcy zwierząt nie pozwalają jeść tego co ma większą świadomość? Jaka ilość świadomości jest dozwolona, żeby ją zjeść?

    Dlaczego lew zjada antylopę? A antylopa tylko liście? Co matrix z tego ma? No dobra zapędziłam się, ale wróćmy do finansów.

    Dlaczego na Ziemi jest tak mało dobrobytu w wielu rękach, a tak wiele w niewielu?

    Odpowiedź, młoda lekarko, jest szalenie prosta, bowiem matrix nie ma interesu w tym, żeby na świecie był ogólny dobrobyt. Matrix żyje przede wszystkim z naszego strachu. Karmi się strachem o przetrwanie najchętniej. Dlatego nawet jak rozda kredyty, również czerpie energię z problemów z ich spłacaniem. Nawet jak nie masz problemów finansowych, to każde zapętlenie w kredyt sprawia, że nie siedzisz w teraźniejszości.

    Dlaczego ego nie istnieje w teraźniejszości?

    To proste młoda lekarko, teraźniejszość jest jaka jest, nie można na jej temat niczego wymyślać, koń, każdy widzi jaki jest koń. W teraźniejszości ego traci stery, wyrywają mu się lejce z dłoni. Ego może tylko nawijać o przyszłości, lub odnosić się do tego co było. Teraz, to śmierć ego.

    Tu kupisz :)
    TU  Kupisz mój rewelacyjny poradnik o zarabianiu w Matrixie:)

    No to jak te wieści przełożyć na zarabianie pieniędzy? 

    Podnieś swoje wibracje i bądź pewna, że dobre zmiany będą

    Jesteśmy w nieustającej zmianie, ewolucja jest ciągła, tak działa Wszechświat, tak działa energia.

    Jeśli świadomie zaczniesz działać na podniesienie własnych wibracji, powinnaś przyzwyczaić się do innych zmian niż zwykle. Z mojego doświadczenia też mogę Cię zapewnić, że inna zmiana jest czymś mega powszechnym. W rzeczywistości, niekiedy prawie wszystko się zmieni.

    Możesz zapytać młoda lekarko, o jakich innych zmianach mówię?

    Cóż, użyję słów dobrze zrozumiałych w matrixie, jak: pieniądze, kariera, domy, miasta, zdrowie, zainteresowania, hobby, języki, cokolwiek. I użyję pojęć mniej zrozumiałych, jak: równowaga emocjonalna, spokojna radość, miłość i wybaczenie, oraz co najważniejsze: akceptacja tego co jest. 

    Co to jest prawo przyciągania?

    To jest najzwyklejsze w świecie zestrojenie odbiornika i nadajnika. Gdy działasz na niskich wibracjach rezonujesz z niskimi wibracjami otaczającego Cię świata. Gdy podnosisz własne wibracje, zaczynasz spotykać ludzi i bierzesz udział w sytuacjach, które zaczynają wspierać Twój dobrobyt. Wysokie wibracje są wibracjami obfitości. Nie działa w nich ubóstwo, gdyż nie jest z nimi energicznie kompatybilne.

    Nowa Ty, młoda lekarko, nagle przestajesz pasować do ubóstwa, problemów z kredytem we Frankach, do strzykawek ze szczepionkami dla jednodniowych dzieci. Doznajesz ogromnej mocy twórczej i zaczynasz kierować tę moc w akceptację, a następnie w zmianę siebie. Nie zmieniasz już innych, nie osądzasz, nie tłumaczysz że nie możesz się przebudzić, bo Cię hamuje Twój głęboko śpiący mąż, chłopak, nastoletnie dziecko, matka, teściowa, jednym słowem Oni. Nie obruszasz się, nie porównujesz. Jednym słowem ruszasz ze skrzyżowania.

    I wtedy zaczynają wydarzać się dziwne rzeczy, zaczyna działać prawo przyciągania. Czasami się jeszcze wzbraniasz, ale obfitość rzeczywistości i tak Cię teraz dopada. To co Cię spotyka to Twoje lustro.

    Wyeliminuj dramat ze swojego życia

    A może teraz młoda lekarko chcesz zadać jeszcze parę pytań? Tym razem o sprawiedliwość dziejową, o kataklizmy w których giną dorośli i dzieci, jakby bez szans na obfitość?

    Po pierwsze, widzisz tylko wycinek jakiejś historii we Wszechświecie, co wydaje Ci się mega nielogiczne. Ale Wszechświat jest mega logiczny i nie ma w nim przypadków. Wyobraź sobie, że spóźniłaś się na seans filmowy, siadasz po omacku i wciągasz się w akcję. Widzisz jak mąż dusi swoją żonę. On jest duży, ona taka mala, po prostu skandal. Nie wiesz tylko tego, że właśnie przed momentem, mąż wracający do domu z pracy ujrzał scenkę dosypywania do jego szklanki trucizny. Zmowa żony i kochanka. Oczywiście nie znaczy to, że dobrym rozwiązaniem jest „oko za oko, ząb za ząb”, raczej Jeszua wspominał o czymś zgoła przeciwnym, jednak duszenie malej przez dużego, ma teraz inną logikę.

    Nie wiesz, nie rozumiesz, nie oceniasz, nie osądzasz. Bądź w swojej zmianie. Podwyższaj wibracje, przebudź się. Ziemia podnosi swoje wibracje, a Ty młoda lekarko jesteś dzieckiem Ziemi. Jesteś dzieckiem szumu wodospadów, uderzania deszczu w liście, szumu fal morskich, wycia wiatru i łaskotania lekkiej bryzy, jesteś dzieckiem śpiewu ptaków. To wszystko są wysokie wibracje, a będą jeszcze wyższe.

    Żeby wytrzymać te wyższe, żeby przemówiły do Ciebie, powinnaś z nimi rezonować. Trochę Cię teraz poszczypie w oczy bez powodu, coś zakłuje w dziwnym miejscu, stawy nagle dźgną, jak starego chirurga, ale Ty się tym nie przejmuj. Ściągaj klapki przeciw żylakowe i ruszaj na bosaka po piasku, po dnie morza i oceanu łaź, po boisku szkolnym z trawy, uziemiaj się i treluj z ptakami w ptasim radio.

    Wyeliminuj dramat ze swojego życia. Wywal telewizor i Twój Styl. Nie oceniaj, nie porównuj się z laskami w kitlach i czepkach z paseczkami i samonośnych, one zawsze będą seksowniejsze od wszystkich. Zacznij wibrować wysoko, i przejdź na leczenie ludzi prosto z czakry serca.

    Będąc młodą lekarką:

    daj im nadtlenku wodoru, witamin, w tym sporo proszku C, wyślij ich na słońce i na solarkę, albo daj im D3 w protokole z K2, daj im magnezu, jodu, selenu, cynku, a nawet zadbaj o ich biżu z miedzi, zlikwiduj im nawisy brzuszne postem przerywanym, niech się objedzą algami i chlorofilem, sodą, octem jabłkowym, a nawet niech skubną krztyny boraksu (tak, tego do podłogi), oleju z oregano z olejem kokosowym wetrzyj im w pięty, daj im maryśki na apetyt, chorzy niech żłopną „łez feniksa” oleju RSO, koenzymu Q 10, glutationu, pozamykanym kropnij Ayahuasca (wymawiaj ajałaska), niech piją ESIAC, niech jadą do Meksyku na 3 miechy diety witariańskiej, niech robią z kawy lewatywy i zdrowe zielone od chlorofilu kupy i niech wreszcie zaczną wibrować wysoko. To ostatnie w sumie całkowicie wystarczy.

    KLIK w Będąc młodą lekarką:)

    Konklużyn:

    Gdy podniesiesz swoje wibracje w Twoim życiu zaczną pojawiać się nieuniknione zmiany obfitości

    Rusz tylko ze skrzyżowania w stanie zero (równowagi emocjonalnej). Owe zmiany są nieuniknione. Czasami zdarza się, że będziesz wręcz zmuszona do życia w obfitości. Podobnie jak niskie wibracje zmuszają ludzi do życia w ubóstwie.

    Dopóki żyjesz na NIE, w przeszłości, w przyszłości, w strachu, w obrażaniu się, w plotkach, w codziennych mniejszych i większych dramatach (ego ze wszystkiego robi dramat), dopóki jesteś w złości, strachu, włazisz co rusz na barykadę, stajesz po którejś stronie, oceniasz, krytykujesz, żalisz się, w tym, że nie masz kasy, za to spory obwód w pasie, a inne wręcz przeciwnie, a wiec gdy to robisz, przyciągasz kolejne dramaty.

    Powiedz w końcu TAK życiu.

    Nagle obraz w zwierciadle się zmieni. Zaczniesz żyć w obfitości, bo tak powinno być „tu i teraz”.

    jeżyna,pepsi eliot, this is bio

    lofciam:)

     

    (Visited 15 691 times, 2 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Ika 31 lipca 2017 o 10:44

      Namaste Pepsi <3

      Wklejam dwa linki:pierwszy dotyczy umysłu, drugi… taki do relaksu 🙂

      https://www.youtube.com/watch?v=T5YKfO2aBhg

      https://www.youtube.com/watch?v=qK2843vfeNY

      <3 <3 <3

      1. 4palce 3 sierpnia 2017 o 12:28

        hmmm… nie wiem jak bardzo Twoje cialo przenosi wibracje i informuje Ciebie, kiedy cos jest niekorzystne, i jak bardzo odczytujesz te sygnaly, ale ten drugi link zdecydowanie nie nie i jeszcze raz nie nieeeeee. Mimo, ze z pozoru tematyka/obraz pozytywne. Te „ciary” nie sa pozytywne, ja tam czuje bardzo negatywna wibracje, jakas kotwica tam jest ukryta. Nie potrafie tego nazwać. To tylko moje odczucia, mozesz je akceptowac lub nie, wez z tego tylko to, co jest aktualnie Tobie potrzebne do rozwoju.

    2. Monia 31 lipca 2017 o 11:03

      amen!!!! <3

    3. Dominika 31 lipca 2017 o 11:30

      Pepsi= miszcz 🙂 dziekuję :*

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:31

        <3

    4. banana 31 lipca 2017 o 11:51

      dzięki <3

    5. Lorka 31 lipca 2017 o 12:02

      I to jest dobra zmiana Peps 😛 obfitosci kochana!

    6. malena 31 lipca 2017 o 12:32

      Pepsi, jesteś cudem 💕 Kocham Cię niezmiennie. I choć moje ego ma się zajebiście dobrze, a w głowie mi nieustająco gada i gada, to codziennie inspirujesz mnie do lepszego życia. Klapki przeciwżylakowe mnie rozwaliły 😀

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:30

        😀 <3

    7. Emi 31 lipca 2017 o 12:47

      Hej Pepsi,

      Czy robiłaś sobie kiedyś testy na tolerancje pokarmową? Np. Food Print.

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:21

        Nie, nie mam potrzeby, wszystko co jem dobrze toleruję, ale nie jem wielu rzeczy, które uważam za niejadalne 🙂 Ale polecałabym Ci raczej dobry biorezonans

    8. Świeżak 31 lipca 2017 o 13:26

      Zawsze gdy czytam tego typu Twoje wpisy ogarnia mnie fala szczęśliwości.

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:21

        lovciam

    9. Sylwia Jabłonowska 31 lipca 2017 o 14:56

      Piękny wpis <3 Zwłaszcza te śpiewy ptaków, szum fal – mogłabym tego słuchać bez końca (zwłaszcza, że przed domem mam drzewa iglaste i ptaszki codziennie mi cudnie ćwierkają, w zeszłym roku nawet dwie wiewiórki mieliśmy – aż się stało i godzinę i patrzyło, jak zasuwają po drzewach jedna za drugą). Jednak nie potrafię się uporać z przeszłością – trzy najbliższe osoby mojego drugiego pół zrobiły nam kilka lat temu (a z 6 albo 7 będzie już) bardzo dużą krzywdę, rujnując dosłownie wszystko – naszą malutką firmę, zdrowie się posypało bardzo, straciliśmy kilka lat studiów (bo bez obron, ledwo do absolutorium dociągnęliśmy), kasa na debet z długami (które spłacamy do dziś i jeszcze długie lata będziemy (masa kosztów, odsetek) – nie było z czego kredytu spłacać, bo kasa podobno była innym bardziej potrzebna, co w późniejszych latach okazało się zwykłym kłamstwem – po prostu wyłudzeniem od nas ostatniej złotówki, dosłownie), po wyprowadzce każdy mi wciskał depresję, oczywiście olałam, ale prawda jest taka, że do dziś nie potrafię zrozumieć, jak można w ten sposób postąpić z drugim człowiekiem (z głupim, bo nauka od rodziców – pomagaj zawsze innym a zwłaszcza starszym – zakończyła się jak powyżej), wiem, że będziemy za to przynajmniej finansowo płacić długie lata i z każdą ratą przypomina się, dlaczego tak się stało i kto nas tak naiwnych, wierzących w dobro, wykorzystał. Jak sobie z tym poradzić, jak raz na zawsze się odciąć? Nie widuję tych osób, partner się waha w mocną stronę na nie, żeby nawet nie prosić ich na nasz ślub (w tym niestety głównie chodzi o jego matkę), a mimo wszystko czasem tak wybuchnę, że siedzę i po prostu płaczę, a potem kilka dni psychicznie za przeproszeniem – zwalonych. I jak myślę, że już lepiej, że już się z tym uporałam, to znowu przychodzi rata i od nowa a ja chciałabym po prostu zacząć normalnie żyć, ale nie umiem zapomnieć o przeszłości 🙁 Sorki za długi wpis, ale jak to się mówi – tonący brzytwy się chwyta 😉

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:20

        Sylowio, przeczytaj ten wpis na spokojnie, opowiadasz o przeszłości z olbrzymi ładunkiem ego, a co za tym idzie emocji. Zaakceptuj sytuację, nie ma powodu, żebyś się z niej cieszyła, ale nie masz wpływu na przeszłość, jest jak jest. I zacznij zmianę od siebie. Rusz z tego skrzyżowania, nie siedź na nim. Obiektywnie stwierdzam fakt, że nie można sobie wyrządzić większej krzywdy niż siedząc na skrzyżowaniu i rozpamiętując. Powiedz pa pa przeszłości, do niczego się nie zmuszaj, możesz w ogóle nikogo nie zapraszać na ślub, tylko ludzi z którymi się dobrze czujesz. Nie dla konwenansów.

        1. Sylwia 2 sierpnia 2017 o 14:11

          Ślicznie dziękuję za odpowiedź 🙂 Ten wpis wiele mi dał, i chyba go sobie wydrukuję, żeby czytać przed snem. Czas ruszyć z tego skrzyżowania i zacząć żyć. Cmokaśki <3

    10. pepsieliot 31 lipca 2017 o 15:24

      <3

    11. agga 31 lipca 2017 o 15:50

      Prawda, to wszystko się dzieje. Aż przestaję się już dziwić.
      Dzięki:)

    12. ChaiMate 31 lipca 2017 o 15:59

      Pepsi, wzruszam się przy Twoich wpisach, trafiają w punkt mojego serca <3

      dociera do mnie to, że tak wiele można w swoim życiu zmienić na dobre, wystarczy tylko wyzbyć się strachu

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:14

        no właśnie 🙂 <3

    13. Kats 31 lipca 2017 o 16:26

      Cudowny wpis <3 Aż ściska wzruszenie w niektórych momentach:) Peps kochana mam pytanie odnośnie postu przerywanego. Czy np wzięcie suplementów to przerwanie postu? Np z wit D zawsze jest troche tluszczu. Albo np chlorella? To w sumie pożywienie. A mala jej ilosc też przerwie? A np sok? Czy tylko wodę można pić w tym czasie? Czy odrobina miodu też przerywa?

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:13

        nie, suple nie przerywają postu, sok jak najbardziej przerywa post

    14. Paulina 31 lipca 2017 o 16:53

      Pepsi! Kocham Cię! <3 <3 <3

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:12

        <3 <3 Paulina

    15. Magda 31 lipca 2017 o 17:47

      Dzięki Pepsi. Chyba przechodzisz jakąś mega przemianę:)
      Dziękuję za to że jesteś moją najlepszą lekarką:)

      1. Pepsi Eliot 31 lipca 2017 o 19:10

        <3

    16. Patrycja 31 lipca 2017 o 22:40

      Dziękuję Pepsi 🙂

    17. banana 31 lipca 2017 o 22:55

      Pepsi a powiedz mi jeszcze wierzysz/lub co myślisz o takich róznych róznosciach jak podpięcia energetyczne rózne błotniaste (akurat to widziałam na sesji znanego calogero grifasi ) byty z kosmosu i że każdy z nas jest różny i pochodzi z róz ych gwiazd, i traumy nieuświadomione, czy potrzebny jest regresing? zobaczyłam tylko kawałek jego sesji i sie troche przeraziłam jesli tak jest.
      mam nadzieje ze odpowiesz to co zwykle że w TU I TERAZ nie ma nic takiego …. i nie jest to potrzebne, chyba że tym serio borykającym się z dziadostwem ludzi. czy jest sens wchodzić w taką głeboką ezoteryke?

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 08:20

        Nie każdy z nas jest różny w sensie pochodzenia, bo raczej jesteśmy z plantacji genetycznej, zmodyfikowano nas, ale oczywiście,że wśród nas też żyją istoty z innnych wymiarów, będzie o tym wpis, co wiem na ten temat i jak to rozumiem, bo tylko w ten sposób mogę o tym mówić i pisać.

        1. banana 1 sierpnia 2017 o 13:52

          ok ale nie odpowiedziałas czy bedac tu i teraz możemy WSZYSTKO weliminowac (od bytów na chorobach kończąc) i mam na myśli prawdziwe tu i teraz

          1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 16:08

            wszystko ewoluuje, ciało jest śmiertelne, ale po przebudzeniu nie jesteś już tak przywiązana do ciała, nie identyfikujesz sie z nim, rozumiesz, że materia nie trwa wiecznie.

        2. banana 1 sierpnia 2017 o 14:53

          i nie daje mi to spokoju co napisałaś „inzynieria genetyczna” ok ale co przec Absolut? pisałaś gdzieś niedawno w komentarzach że nie jestesmy wynikiem inżynierii genetycznej przez inne istoty czyli wyhodzi ze Wielki Inżynier sobie eksperymentował tak?

          1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 16:03

            Każda świadomość, w tym wszechświat jest częścią absolutu/nazwijmy to, Boga i do absolutu wróci, ale póki co bujamy się w światach równoległych, tworzymy hologramy rzeczywistości, my akurat żyjemy w 3 wymiarach, więc nie rozumiemy wielu rzeczy, co dla kolejnych wymiarów jest oczywiste. Jest wielce prawdopdobne , że 4 wymiar to nieczułe technologie, z którymi ” pakt” nawiązały pewne grupy, które rządzą teraz światem. Architekt to wielki budowniczy, upadła energia, która kiedyś i tak będzie musiałą wrócić do źródła.

            1. banana 1 sierpnia 2017 o 16:34

              ok dzięki za odpowiedzi i czekam na art. nt ww 😀

    18. Freebee 31 lipca 2017 o 23:46

      Mam pytanko, czy wobec tego takimi pierwszymi objawami potwierdzającymi podnoszenie wibracji będą sytuacje pchające nas dalej? Mam odwagę zmieniać, próbuję kreować i jednocześnie dostaję kopa od kogoś kto manipuluje ludźmi i kłamie. No pewnie, że chcę iść dalej i staram się to zorganizować. Jednak jestem ciekawa czy takie sygnały nie są drogowskazami albo znakami „zakaz parkowania na dłużej” 😉

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 08:14

        Nie dostajesz kopa od nikogo, to Ty wymyślasz sobie tego kopa. To Twój program. Zaakceptu to doświadczenie i rusz ze skrzyowania, albo odejdź,albo zostań pogodnym obserwatorem. Genberalnie bądź obserwatorem swojego ego, nie daj mu sobą rządzić.

    19. Guś 31 lipca 2017 o 23:47

      Pierwszy raz się odzywam, chociaż czytam już od jakiegoś czasu. Ponad dwa lata temu doznałam jakby przebudzenia kompletnie nie wiedząc wtedy co się ze mną dzieje ( nie czytałam przedtem nic na ten temat, nie interesowałam się ezoteryka/duchowością itp.) zaczęło się tak, ze przez Ok. Rok miałam okropne bóle stawów, lekarze nic nie znaleźli. Stopniowo zaczęły ” odpadać” ode mnie różne pokarmy i w miarę jak zmienial się mój sposób odżywiania, stawy zaczynały zdrowieć, duzo schudłam a to, co sie zaczęło dziać w mojej głowie było poprostu niewiarygodne! zaczęłam widzieć magię na codzień, zaczęłam czuć energię – swoją, ludzi, otoczenia, poznałam prawo przyciągania, żyłam w tu i teraz. Nie ma nic piękniejszego!!! W tym czasie mój mąż usiłował mnie „uratować od zwariowania” i poznałam go z zupełnie innej strony- cały czas się czepiał, obrażał mnie, krytykował moje „dziwactwa” itp. W koncu stwierdziłam, ze chcę się rozstać, wtedy zaczął błagać o szanse, kiedy mu ja dałam pozostał malkontentem cały czas wytykającym mi jak to ja mam w życiu fajnie a jaki on biedny… ilekroć próbuje wskazać mu drogę wyśmiewa mnie i „te moje filozofie” i ” nie będzie tego słuchał” … a ilekroć mówię, ze lepszym rozwiązaniem jest rozwód to próbuje wbić mnie w poczucie winy, ze ja chce sobie zacząć nowe życie a jego traktuje jak śmiecia itp. Najgorsze, ze za każdym razem kiedy mówię o rozwodzie rzuca we mnie klątwy, ze będę cierpiała bo on przeze mnie miał tyle bólu itp. Itd…..Jeszcze jakiś czas temu nie było w stanie mnie to ruszyć ale mam ten kocioł już rok 🙁 i czuje, ze słabnę…. Każda medytacja jest wymuszona ( kiedyś mnie do tego „ciągnęło ) coraz trudniej mi osiągnąć ten stan o którym napisałam na początku… Chyba pierwszy raz w życiu…. nie wiem co robić.

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 08:12

        nie nie robić, albo zaakceptować i zostać, albo zaakceptować i odejść. Ale nie rozkminiać, nie oceniać, nie zastanawiać się co by byłó gdyby, i przede wszystkim nie próbować go nawracać. Jest jak jest, a skoro mając męża samoistnie doznałaś przemiany duchowej, jak widać nic Ci w tym nie jeste w stanie przeszkodzić otoczenie. teraz po prostu sama sobie przeszkadzasz, a raczej Twoje ego Ci przeszkadza. Daj na luz, roześmiej się, zaakceptuj i zostaw go, albo kochaj po prostu.

        1. Guś 1 sierpnia 2017 o 10:27

          Dziękuję <3

    20. Morelka 1 sierpnia 2017 o 08:54

      Dzień doberek, mam takie pytanko. Jeśli bogaci albo obfitujący w obfitość to wysokie wibracje, to ci wszyscy źli ludzie na wysokich szczeblach, typu korpo szuje, szefowie stosujacy mobbing, politycy itd, to jak z nimi jest, są w niskich wibracjach a jednak bogaci.

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 09:31

        Po pierwsze, pieniądze to energia, mogą wibrować wysoko, mogą wibrować nisko. Mogą „zasilać” mafię, mogą zasilać Buddę. To tylko tak wygląda na zewnątrz, ci ludzie żyją w ciągłym strachu o swój majątek, o swoje pieniądze, żyją w totalnych emocjach, zachowują się jak skąpcy i w pewnym momencie doświadczą z uderzającą siłą, że materia musi się skończyć. Oni zbierają doświadczenia i żyją w znacznie większym więzieniu niż Hindus w pudełku na ulicy. Gdy tracą majątek, pomimo, że nadal są bogaci potrafią wyskoczyć przez okno.
        Ale wśród nich są prawdziwi twórcy, kreatorzy, którzy nie boją się straty, nie lubują się w pieniądzu jako w celu, ale tworzą drogę, ta twórczość ich jara. Dla nich kryzys finansowy jest tylko wyzwaniem, mogą wszystko stracić i na nowo budują. Pieniądze są energią jak prana, robienie ich (nie dla nich, tylko dla bycia w kroku, w drodze) też podwyższa wibracje. Mozemy oceniać, ale tak jak napisałam, nie wiemy wszystkiego. Zresztą pisząc o obfitości miałam na myśli, to ile potrzebujesz. To co sprawi, że ruszysz w drogę, że powrócisz do życia w kreacji. Wielekie pieniądze wcale nie są równoważne z wysokimi wibracjami, chociaż mogą. Jezus był z bogatej rodziny, wbrew temu co usiłują nam wmówić, Budda był bogaczem. Żeby faktycznie docenić nieposiadanie, trzeba świadomie pozbyć się bogactwa, czyli wcześniej trzeba być bogatym.

    21. zaza 1 sierpnia 2017 o 09:00

      Czuję to pod skórą. Intuicyjnie . Fajnie jest przeczytać tekst który ubiera w słowa odczucia – nazywa . Rozjaśnia obraz. Utwierdza . Pozytywnie nastraja. Dziękuję 😍

    22. Kózka 1 sierpnia 2017 o 09:11

      Zamówiłam w niedzielę dwa produkty w sklepie i ani nie przyszedł mi żaden mail, że jest to wysyłane, ani nie ma na stronie sklepu odnotowane tego zamówienia. Wszystko jest opłacone więc o co chodzi?

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 09:39

        Bardzo przepraszamy, już zgłosiłam problem do sklepu, być może odpowiedź wpadła do spamu, zajrzyj proszę. Bardzo jesteśmy Ci wdzięczni za dokonanie zakupów w naszym sklepie. <3

        Już wiem co się stało, podałaś swój błędny adres pisząc "kom" na końcu, zamiast "com", nie szukaj więc w spamie bo z pewnością nic nie ma

        1. Kózka 1 sierpnia 2017 o 15:31

          Nawet nie kom tylko con 😀 dzięki Pepsi, już wszystko ogarnięte. Czekam na produkty 🙂

          1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 15:52

            supcio

    23. katarzyna kurcon 1 1 sierpnia 2017 o 12:12

      Pepsi co to jest ondamed?aparat do biorezonansu?mieszkam w bieszczadach i tutaj marnie z takimi rzeczami a tu nagle dowiaduje sie ze 10km ode mnie takie cos maja.diagnozuja i lecza

    24. Dominika 1 sierpnia 2017 o 13:20

      kocham Cie!

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 16:06

        <3

    25. wioleta 1 sierpnia 2017 o 17:05

      Prawda jest tylko jedna trzeba pozbyć się strachu i zacząć żyć tu i teraz ,poranną radością promieni,szelestem trawy.Mam tak, jestem szczęśliwa niczego minie potrzeba więcej.Wpis jest mega.:)

    26. Madzia 1 sierpnia 2017 o 18:08

      Potwierdzam wpis jest mega !!!!!!! Lovciam

    27. sensimille 1 sierpnia 2017 o 21:31

      jaką długą drogą trzeba kroczyć, żeby mieć takie myślenie jak Twoje…. Mogłabym leżeć i wtulać się pomiędzy Twoją lewą ,a prawą półkulą ; schować się przed całym tym złem i rozpierduchą.

      1. Pepsi Eliot 1 sierpnia 2017 o 22:28

        Sensimille <3

    28. diu 1 sierpnia 2017 o 23:11

      Dzięki za ten wpis. Czytam już od kilku miesięcy Twój blog, jest mega 🙂
      A ja tkwię na skrzyżowaniu i mam poczucie bezsilności…. Bo teoretycznie to ja wszystko wiem – mam się zerować, biegać, śpiewać, medytować itp itd. Fajnie i super. Otoczenie nie może mi w tym przeszkodzić, mam nie szukać wymówek. Mąż, pracodawca, teściowe, ciotki i inne matki – dobra, chrzanić, z tym sobie można poradzić. Ale przecież nie porzucę dzieci. Dzieci są małe, niesamodzielne, od dwóch lat wychowuję je sama z nikłą pomocą ich ojca i jego rodziny (swojej nie mam). Jestem zmęczona tym samotnym macierzyństwem; tym, że przeważnie jestem z nimi sama. Mniejszy w tym wieku, że samego nie można zostawić; ani chwili nie postoi. Kłócą się z bratem, robią zamieszanie; dyscyplinuję ich, ogarniam, nie pozwalam na wszystko – ale co tu dużo gadać: ja jedna robię robotę dwóch osób. A przecież nie jestem robotem. Jak tu się zerować, kiedy na pysk wieczorem padam? Mam głębokie pragnienie ruszenia ze skrzyżowania, ale przeszkadzają mi w tym moje własne dzieci. Już nawet nie potrafię się cieszyć z tego, ze je mam. Czasem są nawet takie momenty, że nie chcę być TERAZ, bo TERAZ jest przykre, męczące. Bo w TERAZ trzeba się bawić z dziećmi albo zapewnić im jakieś atrakcje, albo je dyscyplinować, słuchać ich kłótni (albo próbować je olewać) albo w ogóle robić coś koło nich. Bo TERAZ nie można się zająć sobą. Większość moich potrzeb (każdego rodzaju) jest niespełniona, ja o tym wiem i to mnie frustruje.

      Dodatkowo mam poczucie samotności. Mąż odszedł do kochanki, rodziny nie mam. Do szczęśliwych matek i żon nie pasuję, one bez przerwy gadają o swoich chłopach, i – co zrozumiałe, spędzają z nimi weekendy i święta. Nawiązałam kontakty z innymi samotnymi matkami, ale teraz już nie rezonuję z nimi – mam dość gadania o rozwodach i słuchania o cudzych nieszczęściach. Dziś zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie mam w swoim otoczeniu kogoś, z kim bym rezonowała. Już zapomniałam, jak to jest spędzać wolny czas z kimś Z WŁASNEGO WYBORU. Nie ze względu na dzieci; nie dlatego, że tak wypada, nie dlatego, że nie ma obok nikogo innego, tylko dlatego, że się chce i lubi….

      Sorry za długi wpis.
      Jak żyć, Pepsi, jak żyć?

      1. Pepsi Eliot 2 sierpnia 2017 o 08:13

        Przede wszystkim zaakceptuj jak jest, a jest dobrze, ponieważ doświadczasz. Wcale nie musisz zerować się nad morzem śródziemnym, siedząc w pozycji lotosu o zachodzie słońca (zresztą tam jest kamienista plaża, więc niewygodnie:). Mając dzieci zacznij obserwować siebie jako matka, patrz na swoje ego, zobacz jakie programy narzuca ci, jakaś krytyka innych żon, które niby gadają o chłopach, po co oceniasz? Co Ci to daje. obserwuj swoje ego, zaśmiej się z siebie, a zerować przy dzieciach mozna się cały czas. Pierzesz skarpetki, nie rób tego automatycznie rób medytacyjnie, niech Cię te najprostsze czynności (zbieranie wieczorne zabawek, czytanie bajki, gotowanie zupy, obieranie marchewek) wprowadzają w spokojną medytację, czyli niemyślenie, zostań obserwatorem siebie, co Cię obchodzi mąż i jego kochanka, takie myśli to typowe podszepty ego/naszego diabła. Ciesz się swoim doświadczeniem, ucz się siebie. Pokochaj plotkujące laseczki, pokochaj męża, ojca Twoich dzieci i jego kochankę, gdyż dzięki temu, Ty się uczysz siebie. Twoje ciało bolesne karmi sie twoim bólem, zazdrością i strachem, gdy przestaniesz to robić zdechnie z głodu. żyj kochana, i ciesz się z każdej chwili, ucz się i obseruj własne ego/myśli. Gdy złapiesz siebie na dołujących myślach, nie rób sobie wymówek, zaśmiej się, zaakceptuj i nie podążaj za nimi. Lofciam

        1. diu 2 sierpnia 2017 o 22:40

          Dzięki za odpowiedź, Peps. W czynności medytacyjne próbuję się wprowadzać, ale moje ego odzywa się i nie daje mi się zrelaksować. Co chwila szepcze: „Poczekaj, nie ciesz się za bardzo z tej chwili spokoju, zaraz ci się któryś rozedrze i się skończy”. Gdy znajdę odrobinę czasu dla siebie, mówi mi: „Poczekaj, zaraz wrócisz do domu i będzie jak zwykle”. Jak sobie poradzić z tym lękiem???
          Znowu miałam sen, w którym przed czymś usilnie uciekam. A już obiecywałam sobie, że jak znów mi się taki trafi, to odwrócę się, przestanę uciekać i się zmierzę. Nie wyszło. To było poza moją kontrolą wczoraj.

          Kochać cały świat, kochać męża i jego kochankę, pokochać wszystkie swoje znajome. Spróbować można. Ale czy to znaczy, że ze wszystkimi mam się zadawać? Co z osobami, które swoim zachowaniem mnie drażnią, ranią, denerwują? Co z koleżanką, która zarzuca mnie swoimi problemami i ciągle narzeka? Co z inną, która za pomocą przesądów, numerologii, ajurwedy, różnych guru i psychologów analizuje moje nieudane małżeństwo i daje mi dobre rady, jak przyciagnąć z powrotem męża? Dlaczego mam przebywać z takimi osobami? Czy ja nie mam wyboru, by od nich odejść?

          1. Pepsi Eliot 3 sierpnia 2017 o 08:00

            O czym Ty mówisz, jakie przebywać?! nie zadawać się, nie myśleć o nich, a jak Ci się samo pomyśli, być czujną i nie podążać za tym myślami, dać im przepłynąć. Twoje ego nie pozwala Ci się zrelaksować, bo mu na to pozwalasz, stale wciągasz się w te rozpaczliwe myśli. Po prostu wyjdź od tego, że trzeba to zakceptować, ten cały syf, który Ci się nie podoba, bo to Cię czegoś uczy. Widzisz w tym siebie, widzisz swoje ego, które Cię dołuje i to ma być doświadczenia jak ruszyć z tego skrzyżowania. Okaż wdzięczność i ruszaj. Akceptuj kolejne wpadki ego. Przede wszystkim na spokojnie spróbuj zrozumieć to o czym mówię, bo widzę, że te pojęcia są Ci obce. Kup Tollego, albo go posłuchaj w Necie. Poczytaj Osho.

            1. diu 3 sierpnia 2017 o 23:45

              Masz rację, Pepsi, za bardzo słucham swojego ego, ono się za bardzo panoszy 😉 Chyba jest tak, że boję się tego, co mi zostanie, jak ono odejdzie… Boję się samotności, dlatego też utrzymuję kontakty z ludźmi, z którymi nie rezonuję (bo to jedyne osoby, które są w stanie popilnować mi dzieci i/lub dotrzymać mi towarzystwa); i jeszcze mam wyrzuty sumienia, że mogłabym z nimi zerwać/ograniczyć kontakt, bo przecież one takie biedne, nieszczęśliwe i zrobię im przykrość… Wiem, że to pokłosie tego, w czym się wychowałam; widzę, że do tej pory mimo terapii nieświadomie powielałam pewne schematy…

              Obserwuję swój lęk: co będzie, jak zostanę kompletnie sama, nawet bez tych ludzi? nawet bez tych myśli dołujących, które mi często towarzyszą? Ego pyta: Skąd weźmiesz ludzi, skąd weźmiesz myśli, jeśli mnie porzucisz?
              No skąd? Skąd Zosia Samosia to weźmie i (z) czym będzie żyła? 😉

            2. Pepsi Eliot 4 sierpnia 2017 o 08:04

              świadomość nie potrzebuje mózgu, żeby były myśli, świadomość daje myśli, mega mądre

        2. Marta 23 sierpnia 2017 o 09:36

          Odpowiedź dla Diu: Kochana, nie ma fizycznej możliwości, żebyś przyciągnęła do swojej przestrzeni osoby, z którymi nie rezonujesz. One są Twoim lustrem, odbiciem Twojej wibracji. Nie oceniaj ich, bo to tak, jakbyś oceniała siebie. Nie złorzecz. Przygladaj się im, zobacz co Ci pokazują o sobie. Nie bez przyczyny są w Twoim świecie, Twoja postawa wobec nich zawiera wskazówki co do tego, po co te osoby (a także problemy) są w Twoim życiu teraz. Pokochaj, zaakceptuj. Oni to Ty 🙂 Serio 🙂 Wszystko masz w sobie, tylko trzeba puscić, zdjąć to, co niepotrzebne. Jak nie wchodzisz do basenu w jeansach i bluzie, bo nie popłyniesz, tak nie popłyniesz w życie z balastem ocen tych ICH, których nie ma. Zdejmuj jeansy i płyń swobodnie 🙂 Wszystko będzie dobrze, bo wszystko JEST dobrze.

          1. diu 23 sierpnia 2017 o 22:20

            Dziękuję, Marta 🙂 Jeszcze nie umiem zaakceptować tego, co się wydarzyło w moim życiu. Tego, jak wyglądam (bo jem kompulsywnie) też. Łatwo powiedzieć „zaakceptuj”, jak nie mogę 😉 Rozwód, przemęczenie, walka z nałogiem jedzenia – tych rzeczy jeszcze nie mogę przeskoczyć, nie mogę ruszyć z miejsca. Wiele osób mówi o mnie: dzielna, nie poddaje się, mimo wszystko pogodna. Ale jednak wyczerpuję się. Czuję, że jest gorzej – fizycznie i psychicznie.

      2. Kats 2 sierpnia 2017 o 11:11

        Hej Diu, może zechcesz się do mnie odezwać:) Wprawdzie nie jestem samotną mamą, ale właśnie budzenie się i samorozwoj pomogły mi osiągnąć fajne szczęście w małżeństwie i ogarnięcie z (najczesciej 😉 ) uśmiechem mojego rojbrującego malucha. A lekko nie jest hehe;) Główna w tym zasługa Pepsi za podpowiedzi:) Mężowi nawet nie wspominam o tych sprawach, bo nie ma to (przynajmniej póki co) sensu, i nie mam za bardzo z kim pogadać w tych klimatach. Jedynie z mamą, ale to raczej właśnie ja jej podpowiadam różne rzeczy;) Fajnie byłoby mieć kogoś do pogadania kto „kuma czaczę”;) Z taką najbliższą kumpela coraz mniej się umiem porozumieć, jak to się mówi „ja o niebie, ty o chlebie”. Mogę podać swojego maila jesli chcesz, nie wiem czy jest tu w ogole coś takiego jak priv?:) pozrowka <3

        1. Pepsi Eliot 2 sierpnia 2017 o 11:23

          oczywiście, że jesteśmy za przyjaźniom z blogasa <3

        2. diu 2 sierpnia 2017 o 22:46

          Tak, Kats, chętnie pogadam 🙂 Chyba tu nie ma priva, możesz podać maila

        3. banana 3 sierpnia 2017 o 00:36

          kats i diu – skąd jesteście? ja też nie mam z kim pogadać kto by rezonował podobnie, jakby co to mój mail bbananaskirt@gmail.com

          1. diu 3 sierpnia 2017 o 23:49

            Zachodnia Polska

    29. Budząca się mama 2 sierpnia 2017 o 08:52

      Wspomniałaś o szczepionkach dla niemowląt i jakoś tak z automatu pomyślałam sobie, że wisi nade mną ten problem. Co prawda mój syn dawno przestał być niemowlakiem, skończył 18 lat, ale jest to wiek, w którym lekarka kazała mu zgłosić się na ostatnie szczepienie. Ostatnio mi o tym przypomniał i jakoś odruchowo prosiłam bo żeby się wstrzymał z tą wizytą. I nie wiem teraz co zrobić. Czy w przypadku tej szczepionki dla 18-latkow też jest się czego bać? Czy powinien całkiem zrezygnować? Nie chcę być mało wiarygodna a naprawdę nie wiem co mu powiedzieć.

    30. Bubu 2 sierpnia 2017 o 09:31

      Pepsi? Czy solarka jest w miarę ok? Możesz coś więcej o tym?

      <3

      1. Pepsi Eliot 2 sierpnia 2017 o 11:26

        jest ok, gdy nie porzesadzisz

        1. diu 12 sierpnia 2017 o 08:14

          A co konkretnie oznacza „przesadzić”? Ile minut jest bezpieczne?

    31. Amelia 3 sierpnia 2017 o 09:46

      Pepsi mam pytanie. Jak wzbudzić w sobie pozytywne emocje i zacząć przyciągać pozytywne zdarzenia?
      Wiele razy mam tak , że nakręcam się pozytywnie i jest super i nagle trach i zaczyna się dziać coś co rozbija skutecznie wszystkie moje pozytywne myśli i emocje. Jak to przełamać i co zrobić żeby w moim życiu zagościło szczęście i żeby układało się po mojej myśli?
      Pozdrawiam

      1. Pepsi Eliot 3 sierpnia 2017 o 10:31

        pozbawić się emocji, czyli przestać myśleć jako Ty, poobserwuj siebie myślącą, przestań w końcu utożsamiać się z własnym ego, zaakceptuj to co doświadczasz, bo to jest doświadczenie

    32. lopk 3 sierpnia 2017 o 12:46

      Uwielbiam wiekszosc Twoich postów ale ten jest wyjątkowy. Czuć, że wypłynął z serca 🙂
      Dziekuje!

    33. Sylwia 22 sierpnia 2017 o 16:59

      Wszystkie Twoje wpisy uwielbiam ale ten uważam za jeden z najlepszych:) Zwłaszcza z perspektywy osoby, którą najpierw matka a od 25 lat głęboko uspiony ale całkiem dobry mąż trzymają w niskich wibracjach:)

      1. Pepsi Eliot 22 sierpnia 2017 o 18:48

        <3

    34. maggie 23 sierpnia 2017 o 12:52

      post jest na prawdę jednym z lepszych. dziękuję.
      Pepsi , a czy to nie jest też tak , że oprócz zerowania dobrze by było znależć ‚swoją’ drogę i na niej kreować? bo gdy próbuję kreować to co nie do końca ze mną rezonuje to nie wychodzi…
      Dla mnie teraz najważniejszą rzeczą jest pokochać siebie, zaakceptować, utulić. Robię to codziennie i strachu jakby mniej..

      1. Pepsi Eliot 23 sierpnia 2017 o 14:23

        zerowanie to dopiero stan wyjściowy <3

    35. Ewa 29 sierpnia 2017 o 18:39

      Pepsi-jak cudnie tłumaczysz świat.Czy ruszenie ze skrzyżowania zaczynam od zerowania i wtedy „popłynie” odpowiedź w którą stronę iść?Dobrze zrozumiałam? Buziak i morze miłości za całokształ!

      1. Pepsi Eliot 29 sierpnia 2017 o 20:06

        bardzo dobrze, gdy już ruszysz ze skrzyżowania nie rozkminiaj, czy dobrze wybrałaś, czy może trzeba było zrobić inaczej. idź i ciesz się każdym krokiem i wzrastaj. <3

    36. Łucja 11 września 2017 o 17:09

      Pepsi, bardzo Ci dziękuję za ten artykuł! Był jedną z cegiełek, które złożyły się na zmianę zachodzącą w moim życiu.
      Czuję że jestem na dobrej drodze i właśnie doszłam do punktu, w którym zaczyna się dziać „magia”. Nie wiem tylko jak zachowywać się w stosunku do mojego męża. Bardzo go kocham i chcę żeby był szczęśliwy, ale wiem że nic nie mogę zrobić za niego. Nie mam tylko pojęcia, jak reagować na jego bezustanne narzekania i na to, że wyraźnie pogrąża się w rozpaczy. Wiem, że najlepiej byłoby nie reagować, ale nie chcę żeby czuł się odrzucony. Czy masz jakąś radę, jak powinnam się wobec niego zachowywać?
      Dodam że głównym źródłem wszystkich naszych problemów jest dotkliwy niedobór pieniędzy.
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 19:00

        bądź miła, kochająca, ale nie wchodź w dyskusje na ten temat, nie podbijaj <3

    37. Łucja 11 września 2017 o 20:03

      Dziękuję, Pepsi :*

    Dodaj komentarz