logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
57 313 188
163 online
26 225 VIPy

BARDZO DOBRA WITAMINA D3 (z lanoliny) TiB BIERZ JĄ w protokole z K2 TiB

WITAMINA K2 TiB  JESZCZE W PROMCI:)

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Problemy wieku szczenięcego jedynaka i jego samotnej matki (z babką)

    Ludzie dużo mówią o rezonansie, ale to nie jest takie proste.

    Żeby zarezonować z wysokim, trzeba włożyć wysiłek, trzeba pozbyć się lenistwa, zadziałać, czyli ruszyć z tego skrzyżowania.

    Komć:

    Witaj Pepsi, wszystko fajnie, zaczynam mieć coraz większą świadomość, ale jak ciężko jest patrzeć na dziecko, które się „truje” coraz bardziej jedząc głównie chleb z żółtym serem i keczupem? Jak sobie pomyślę, że kiedyś to samo dziecko jadło wszelkie zupy, kasze itp z wielkim smakiem i apetytem, a teraz nie chce spojrzeć na takie jedzenie…

    Pozostaje rosół, pomidorowa i zupa krem, w której przemycam różne warzywa (jednak jedzona z grzankami z chleba), a najlepiej to pizza, makaron, lazania, spaghetti uf (do lazani i spagetti też można w sosie przemycić zblendowane warzywa). Z owoców ewentualnie raz na jakiś czas jabłko lub banan, a mi ręce opadają, bo od dłuższego czasu zaczęło się obżeranie i tycie, a po takim jedzeniu lepiej nie będzie tylko gorzej, problemy skórne i raz na jakiś czas inne.

    Teraz już mam świadomość negatywnych skutków szczepionek i mam nadzieję, ze uda mi sie go przed tym uchronić, nie chodzi na fluoryzację zębów i na religię. Niestety nie ustrzegłam go przed smartfonem i jak tylko nie ma go w ręce, to się nudzi.Jest bardzo mądrym chłopcem, wiedza i inteligencja ponad przeciętną, wg wychowawczyni w szkole (3 klasa 8 lat, bo musiał zacząć naukę jako 6 latek). Ale szkoły nienawidzi, nie potrafi się podporzadkować, skupić na lekcjach.

    Często ma takie myśli, że po co jest świat skoro jest na nim tak źle, po co jest życie, że lepiej byłoby umrzeć, albo wcale się nie urodzić. Jak zaczyna coś być nie po jego myśli, to zdarza się, że mówi o samobójstwie. Chce robić tylko to, co mu sprawia przyjemność i najlepiej żadnego dostosowania sie do innych. Dużo rozmawiamy i na szczęście jeszcze zwierza mi się ze wszystkich (mam nadzieje) swoich rozterek życiowych, ale mam wrażenie, że gdzieś popełnilam bład….

    Wychowuję synka sama, jednak ze względu na moje problemy ze zdrowiem, z pomocą babci, wtedy kiedy ja nie jestem w stanie. Ojciec synka nie angazuje sie w jego wychowanie i pomoc. Jestem pod tym wzgledem zdana tylko na siebie …

    Co Ty o tym sądzisz? Możesz mi coś podpowiedzieć, co mam w sobie zmienić?

    TU KUPISZ 100% ORGANIC JARMUŻ BARDZO PRZYDATNY DO OCZYSZCZAJĄCEJ KURACJI 4 SZKLANEK zarówno dla dorosłego, jak i dziecka zatrutego złym pokarmem.

    TUTAJ ZNAJDZIESZ PRZEPIS NA KURACJĘ 4 SZKLANEK

    Dzięki za komcia.

    Czy kiedyś przyszło Ci do głowy odwołać się do swojego instynktu, do pra-korzeni wszystkich kobiet, do matki Ziemi? Czujesz się połączona z kobietami? Czujesz swoją moc? Czy też odczuwasz lęk przed związkami, czujesz się pokrzywdzona przez faceta, który nie interesuje się swoim synem, któremu zamierzasz to jakoś wynagrodzić? Czy programujesz swojego syna na zły świat? Jak się zachowujesz, gdy dziecko mówi o samobójstwie? Co odpowiadasz?

    To są pytania retoryczne, wiem co mówisz, nawet jak tego nie mówisz.

    Tak jak kobiety stanowią jedność (choć sobie to niekoniecznie uświadamiają) posiadając swoje wspólne ciało bolesne powstałe w wyniku bardzo złego traktowania kobiet przez tysiąclecia, ale posiadają też kobiecość, instynkt prosto z duszy, z Ziemi, słyszą jej wibracje i rezonują z nią, gdy się przebudzą choć na chwilę. A więc tak jak kobiety stanowią jedność, tak samo istnieje wspólny dla mężczyzn pierwiastek męski.

    Współczesność, a raczej nowoczesność wszystko pomieszała. Wmówiono nam, że związki szczęśliwe to związki partnerskie, że trzeba koniecznie uprawiać seks, że to wyzwala, uwierzyłyśmy, że wszystko mamy robić wspólnie z mężczyznami, ba, nawet lepiej od nich, żeby popatrzyć na nich mściwie z góry. Zaczęłyśmy oczekiwać od partnerów rzeczy, których faceci z silnym pierwiastkiem męskim szczerze nie potrafią zrobić.

    Nie potrafią mieć oczu dookoła głowy, co dla nas jest pestką, tak naprawdę nie lubią bawić się w dom, co dla nas jest pasją od dziecka. Niekoniecznie potrafią kochać, w tym własnych dzieci, a często trudniej im się kocha (paradoks) nawet upragnionych synów, niż niezbyt chciane córki. Patrz na króla lwa i lwicę.

    Twoje dziecko bezwzględnie potrzebuje silnego pierwiastka męskiego obok siebie. Jest już w takim wieku, że Wy obie nie jesteście mu tego w stanie zapewnić. Wasze wzorce zostaną absolutnie zanegowane przez chłopca o bardzo silnym ego.

    W idealnym świecie mężczyźni powinni trzymać się yyy … razem i dużo pocić się przy czynnościach typu rąbanie drewna, czy budowa domu. Wylewanie potu jest dosłownie symboliczne i jednocześnie oczyszczające. Kobiety w tym czasie powinny rozpalać ognisko łącząc się wspólną świadomością z Ziemią i wszystkimi roślinami, które ona stworzyła.

    Powiem Ci szczerze jak będzie w matrixie, gdy nic z tym  nie zrobisz. Mam dwóch przemądrych i przewrażliwych kumpli (stali się zresztą inspiracją w mojej książce „Złe, czyli pokolenie sushi”), a więc są homoseksualni, i obydwoje byli wychowani przez matkę i babkę, z nieobecnym ojcem, z którym mieli przez cały czas nierozwiązane sprawy. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, mówi się, że często jest to po prostu pomyłka, gdy dusza za wcześnie zejdzie do ciała o przeciwnej płci. Jednak moi homoseksualni kumple są bardzo nieszczęśliwi, a właściwie w permanentnej depresji tylko z tego powodu (jestem o tym przekonana), że zabrakło pierwiastka męskiego w ich wczesnych latach.

    Właściwie chłopcy od pewnego wieku powinni być przede wszystkim wychowywani przez ojców, bowiem mężczyźni doskonale rozumieją się bez słów. Nie mam jednak na myśli angielskich ęą niekoedukacyjnych szkół z internatem, gdyż to również popycha ludzi o wysokim poziomie testosteronu do zmiany orientacji seksualnej i wkrótce poczucia odrzucenia i alienacji.

    8 latek nie będzie jadł tego co jego matka i babka mu w temacie trują. Do tego dziecko jest otyłe. Otyłość wśród dzieci (a nawet wśród dorosłych, tylko nie można o tym mówić, bo to niepoprawność) we współczesnym świecie wyklucza ze środowiska. Dlatego bardzo przychodzi z pomocą internet, można w nim być dowolnie kim się chce. Niestety. Mówisz, że w ubraniu nie widać jego otyłości, że dopiero jak się rozbierze. No właśnie, na wuefie wszystko widać. Dochodzi do tego jeszcze słaby metabolizm tłuszczów, i dziecko jak wszyscy jest leniwe.

    Nie będę drążyć kto podał mu te pokarmy do jedzenia, bo już się stało. Na co liczysz? Skoro dorośli ludzie mają problem, żeby zakończyć jedzenie o 19 wieczorem pomimo, że umierają w nocy z niestrawności, to dziecko tym bardziej sobie niczego nie odmówi.

    Chłopiec o tak silnym ego, który szantażuje samobójstwem, ocenia świat wokół niego jako zły, oczywiście, że poszedł za wcześnie do szkoły (swoją drogą wszyscy poszliśmy za wcześnie do szkoły, bo szkoła wszystkim robi matrixowe pranie mózgu), a więc taki chłopiec koniecznie powinien zacząć przebywać w gronie ludzi o pierwiastku męskim. Nie masz jakiegoś dobrego męskiego osobnika w pobliżu? Może Twój brat, albo mąż matki? To jest konieczne, aby dziecko połączyło się z czymś do czego instynktownie lgnie. Ty, ze swoim silnym pierwiastkiem żeńskim mu tego nie dasz.

    Zadanie dla Ciebie:

    Ubierz się wygodnie, weź pomarańcze i dobrą czekoladę i pojedź do lasu. W lesie okaż wdzięczność Ziemi, podziel się z nią pokarmem, który przywiozłaś, możesz jej dać cały. Pocałuj rośliny, które rodzi Ziemia. Możesz być razem ze swoją matką. Połącz się z rezonansem Ziemi, bo jesteś nią. Ziemia teraz wibruje wyżej, jest bardziej energetyczna niż kiedyś, spróbuj z nią zarezonować.

    Ludzie dużo mówią o rezonansie, i twierdzą, że z tym nie rezonują widocznie. To nie jest takie proste. Żeby zarezonować z wysokim, trzeba włożyć wysiłek, trzeba pozbyć się lenistwa, zadziałać, czyli ruszyć z tego skrzyżowania. Tak samo Ty, nie wyrzucaj sobie niczego, zaakceptuj to co jest, ale podwyższ swoje wibracje. To udzieli się synowi, ale niekoniecznie w dużym zakresie, gdyż to dziecko ewidentnie potrzebuje staromodnego pierwiastka męskiego.

    Zapisz go na jakiś kurs do oświeconego mistrza. Najlepiej, żeby dziecko zaczęło robić coś, co ma związek z wydzielaniem potu, oczyszczaniem się z toksyn. Może jakieś wschodnie techniki walki jak tai chi, czy wu shu?

    Gdy wyjdziesz z lasu poczujesz moc i będziesz wiedziała co robić. Gdy wciąż jeszcze nie będziesz gotowa, następnego dnia też idź do lasu i okazuj wdzięczność za wszystko, za wszystkie doświadczenia i kochaj. Zacznij od siebie, potem zacznij kochać wszystkie kobiety, w tym Ziemię i wszystko się ułoży.

    Gdy widzisz, że Twoje dziecko je rzeczy niejadalne zaakceptuj to, bo zmiana musi dokonać się w nim sama. Jest za duży. Przestań go w końcu straszyć. Nie oceniaj swojego dziecka, ani nikogo, nie ma to znaczenia, czy jest inteligentny, czy nie, nie ma znaczenia opinia wychowawczyni. Traktuj dziecko jak cudowne zjawisko, któremu tylko trochę musisz pomóc, aby się zbytnio nie poparzyło. Zrób tylko to, co do Ciebie należy. Niekiedy przy dziecku nakładaj maskę. Taka jest konieczność. Nie mów wszystkiego co myślisz, tym bardziej, że myśli to Twoje fałszywe ja. Nie truj mu o fluoryzacji i religiach, to wzmacnia jego ego. Nie bądź przekupką z targu, która nie może przestać zachwalać swoich pomidorów.

    Skorzystaj z mocy, że jesteś kobietą. Tak od zawsze robią kobiety, jest to nasz instynkt i intuicja, dwa w jednym. Dziecko płci męskiej nie zrozumie Cię. Wtedy często trzeba stosować magię miłości i mocy. Jest dobrze, bo wszystko jest dokładnie takie, jakie ma być.
    Zaczaruj to dziecko, bo potrafisz szamanko. Przebudzi się w swoim czasie, a narazie Ty zacznij się budzić, bo jest czas teraz.

    lovciam:)

     

    (Visited 3 342 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Kaki 20 grudnia 2017 o 16:11

      O co chodzi z tym podwyższaniem wibracji Ziemi? Jestem ciekawa.

        1. Kaki 21 grudnia 2017 o 18:55

          Ooo, dziekuję! 🙂

    2. mucha 20 grudnia 2017 o 16:16

      Pani Mamo wszystkiego dobrego 💚💚💚

    3. Kamma 20 grudnia 2017 o 16:31

      Hej Pepsi,

      To może mi też udzielisz porady wychowawczej 🙂 Mamy z mężem córkę (7lat) i syna (4 lata). Oboje ze skłonnością do AZS, ale sytuacja opanowana dzięki dziecie i suplementom. Generalnie słodkie i mądralińskie dzieciaki. Córka jednak jest bardzo emocjonalna, co objawia się atakami złości/histerii/focha lub biernym oporem. Zdarza się to zarówno w domu jak i w szkole, np. bo pani nauczycielka zaczęła sprawdzać prace a córka jeszcze nie była gotowa. Powody są różne – rozumiem, że nie są to dla niej błahostki. W trakcie ataku sprawia wrażenie jakby cała była emocją, nie docierają żadne racjonalne argumenty. Nie daje się też przytulić. Czasami chce być sama i idzie do swojego pokoju. Czasami zostaje w pobliżu nas. Najczęściej przeczekujemy aż sama się uspokoi. Zwykle 5-10 min. Staramy się zachowywać spokój, nie dajemy kar, próbujemy ją zrozumieć. Czasami jednak nerwy puszczają, np. rano jak trzeba zdążyć do szkoły a tu foch, bo bluzka nie ta.
      Dodam jeszcze, że jest bardzo lubiana wśród rówieśników, ale ciągle ma jakieś rozkminki, że ta czy tamta koleżanka jej nie lubi. W klasie tworzą się grupki dziewczynek, które chcą „rządzić”. Moja córka instynktownie czuje, że to nie jest „fajne” i nie chce się podporządkowywać. Z drugiej strony boi się wykluczenia. Tłumaczę jej, że nawet jak się boi, to niech robi po swojemu, bo to jest najważniejsze. Nie jestem jednak pewna, czy jakieś inne podejście nie byłoby dla niej właściwsze. Mam opory przed pójściem do psychologa dziecięcego, bo nie znam żadnego zaufanego a nie chcę być potraktowana sztampowo.
      Syn jest zupełnie inny – jakoś tak po męsku bardziej racjonalny  Jak się denerwuje, to chce być tulony i szybko się uspokaja. Zazwyczaj zresztą ma dobry humor i wszystko mu pasuje. Jest też maminsynkiem (dopiero od niedawna bardziej ciągnie go do taty) i to wszystko pewnie się składa na to, że córa też jest o brata trochę zazdrosna. Staram się zachowac w tym wszystkim równowagę i traktować ich podobnie, chociaż są inni, więc też relacja mama – dziecko jest trochę inna.
      Będę wdzięczna za odpowiedź

      1. Pepsi Eliot 20 grudnia 2017 o 17:51

        odpowiedź dla Ciebie również zawiera się w powyższym poście, ponieważ odpowiedź jest wciąż taka sama, to wszystko jest w Tobie, i to Ty masz się zacząć budzić, i zejdź z dziecka.

    4. Agga 20 grudnia 2017 o 16:40

      wow… jaki piękny i mądry wpis…

      1. Pepsi Eliot 20 grudnia 2017 o 20:22

        <3

    5. genevieve 20 grudnia 2017 o 19:50

      <3

    6. Kats 20 grudnia 2017 o 21:38

      Pamiętam, że nawet kiedyś na szkole rodzenia;) mieliśmy takie fajne zajęcia w tym temacie, że syn od pewnego wieku potrzebuje takiego męskiego wzorca. I właśnie było, że to wcale nie musi być ojciec, może to być np wujek albo właśnie trener jakiegoś sportu.

    7. bega 20 grudnia 2017 o 22:43

      kurde..niby to wszystko wiem, nic nowego…czytam Cię czytam tego typu ksiażki a jaki przychodzi co do czego to zapominam o tej sile kobiety:( jak to możliwe
      piękny tekst…
      dzięki

    8. 69smerfeta69 20 grudnia 2017 o 22:49

      Z całego serca dziękuję za ten wpis Pepsi! Mam trójkę dzieci i ogarnięcie tematu wychowawczego w powiązaniu z zdrowym odżywianiem , gdy dziecko wybrzydza, to nie lada wyzwanie. Wiele rzeczy jeszcze mam do zmiany w sobie, ale w tym roku i tak wykonam krok milowy…zrozumiałam, że wszystkie problemy z tym związane wynikają ode mnie…męża wyzywałam od leni, a sama u siebie tego nie widziałam, córka bałaganiara- a u mnie też wieczny chaos, choć cały czas sprzątam…dużo jeszcze przede mną, ale cieszę się, że już to dostrzegłam 🙂 Kocham Cię 💖

      1. Pepsi Eliot 21 grudnia 2017 o 08:46

        kocham2 <3

    9. Fila 20 grudnia 2017 o 23:01

      Pepsi, ale cudowny wpis!!! Ale się wzruszyłam ta recepta na wyjazd do lasu.
      Mamo, dajesz!
      Cieszę się, że przeczytałam dziś też o pierwiastku męskim. Zaczęłam czytać biegnąca z wilkami i Twój wpis przynosi równowagę w rozkminie:-)

      1. Pepsi Eliot 21 grudnia 2017 o 08:43

        <3

    10. Farbiara 20 grudnia 2017 o 23:07

      Świetny wpis! Jutro idę do lasu albo chociaz pobiegac po osiedlu…Ten nasz „rezonans” fantastycznie przenosi sie na dzieci… a tekst: „Mysli to twoje fałszywe ja”- no w samo sedno, to samo z emocjami… Pozdrawiam

      1. Pepsi Eliot 21 grudnia 2017 o 08:42

        na marginesie, emocje to zawsze odpowiedź na myśli, nie odwrotnie, ściskam

    11. 69smerfeta69 20 grudnia 2017 o 23:10

      Aaaa i mam pytanie odnośnie zdrowia mojego synka. Czytam Cię już dwa lata, wiele zmieniłam, ale dalej coś nie trybi😒
      z testów na nietolerancje pokarmową wychodzi mu: mleko, jaja, pszenica, orzechy brazylijskie i nerkowca. Miał robione je dwa razy w ciągu dwóch lat. Zniknęła nietolerancja owsa i zamiast glutenu pojawiła się sama przenica. Ogólnie syn bardzo często woła orzechy i to właśnie te co nietoleruje ich. Ja zje więcej to kupa wypływa mu na wierzch wody w sedesie. W domu jemy bezmlecznie, bezglutenowo i bezjajecznie. Sporadycznie gdzieś u kogoś zje coś z zakazanych produktów. Był odrobaczany. Nie choruje ogólnie. Myślałam, że jest lepiej, a w ostatnim tygodniu znów pogorszenie.
      W niedzielę rano zrobiłam z dziećmi sałatkę warzywno-owocową: marchew, ogórek, jabłka, banany, pomarańcza i granat. Po południu zrobił kupę niestrawioną: dosłownie pływały kawałki marchewki, ogórka, granat.
      Dziś na śniadanie uparowałam dziki ryż z musem z mango, banana i kaki + mrożone maliny. Pod wieczór kupa z kawałkami ryżu, bardzo nie strawione.
      Gdzie szukać problemu? Z brakiem kwasu żołądkowego? Z wątrobą ( nie trawi tłuszczy)?
      Sól na palec bierze do jedzenia, już z trzy miesiące, za radami tu Grzegorza. Test sody niestety nie przechodzi mu przez gardło, więc nie mam jak spawdzić. Może będziecie mielu dla mnie jakieś podpowiedzi, bo ewidentnie coś zaczęło z powrotem być nie tak.

    12. Madlena 21 grudnia 2017 o 00:54

      Wiem, że to podrzędny wątek w temacie, ale : dlaczego mam wierzyć, że kobiety mają podzielną uwagę ? że lubią bawić się w dom itd ? Jestem kobietą i nie mam tych cech, ile razy słyszę takie rzeczy, czuję się jakby nie wpuszczono mnie do jakiegoś tajnego „Klubu Kobiet”, do tego znam paru mężczyzn, którzy świetnie pasują do takiego opisu . Moje doświadczenie pokazuje, że ludzie są różni, wśród nich takie kobiety i tacy mężczyźni . Być może większość kobiet pasuje do tego opisu ? Nie wiem .

      1. Pepsi Eliot 21 grudnia 2017 o 08:40

        Twoje ego nie pozwala Ci na to, żeby wrócić do źródeł, do korzeni, do prawdy, i stąd ten bunt. Jesteśmy wszyscy tym samym, czyli jedną świadomością na różnych etapach wzrastania, jednak jako kobiety bardzo dużo przeżyłyśmy w przeszłości i obecnie i mamy wspólne pole energoinformacyjne, Tolle by to nazwał ciało bolesne.

        Ty chcesz sprawę rozpatrywać na poziomie ego, to owszem, przyznaję Ci rację, ja również jestem całkowicie samodzielna, mogę w jednej chwili wyjść i jechać sama na drugi koniec świata i nie umiem rozpalać ogniska, ale umiem porąbać drewno, biegać maratony i jako inżynier architekt wybudowałam niejeden dom. Ale to nie o to chodzi, to jest na poziomie matrixu.

        Gdy odstawisz egusio na boczny tor, nie żeby go odrazu wyłączać,gdy wyłączysz emocje, sięgniesz głębiej i pójdziesz sama do lasu może to poczujesz o czym piszę, tę jedność z Ziemią, to umiłowanie dla roślin, te korzenie, te wibracje, tę moc kobiety i głosu jej duszy, czyli intuicji. Pierwiastek żeński jest ogromną mocą i naszą wspólną energią. Tak na to popatrz, na tak, a nie przez pryzmat fałszywego ego, wiecznie na nie.

        1. Mad Elena 21 grudnia 2017 o 14:23

          Hmm, nie chodzi o to , by cokolwiek komukolwiek udowadniać- że jako kobieta mogę różne czynności i działania podjąć- to jest ego , zgadzam się . Chodzi mi o osobiste doświadczenie czerpania mocy z Ziemi, Natury, poczucie jedności itp. – ono jest ( dlaczego zakładasz , że nie ? 🙂 ) natomiast nie łączy się ono wg mnie z tymi wymienianymi cechami .

          1. Pepsi Eliot 21 grudnia 2017 o 14:31

            no i gites, właśnie to Ci napisałam, nie łączy Ci się, no bo tak działa Twoje ego, właśnie na nie.

      2. Emanuela Urtica 21 grudnia 2017 o 09:13

        No bo w rzeczy samej wszyscy są różni. I wszyscy są równi. Kobiety i mężczyźni mają w mniejszym lub większym stopniu – i tu nie ma co dyskutować z naturą – określone przez płeć predyspozycje fizyczne. Predyspozycje może nawet nie tyle psychiczne, co cechy osobowości, to składowa mnóstwa rzeczy: kultury, wychowania, wzorców przejętych od spotkanych ludzi, etc. Część z nich jest zależna od płci, no wiesz: chłopcy nie płaczą, chłopcy nie bawią się lalkami, dziewczynki są opiekuńcze, dziewczynki nie przeklinają.
        To wszystko to konstrukty, ego. I nie są one bezpodstawne, jednak wynikają przede wszystkim z pewnych predyspozycji kulturowych – są uwarunkowane historycznie, antropologicznie i tak dalej. Ale jeżeli nie wpasowujesz się w taki schemat, to czy to źle? Nie sądzę. Każdy ma swoją drogę. Bycie kobietą i bycie mężczyzną to płeć, bycie opiekuńczym, uporządkowanym albo wulgarnym to osobowość. Na drodze rozwoju wszyscy jesteśmy ludźmi. W kobiecości i w męskości drzemie jednak swoista niezmierzona siła, której nie określa ego, nabyte cechy i osobowość. I to jest właśnie to spotkanie z naturą, z lasem, z korzeniami i dzikością.
        Mnie zawsze mierzwiły podziały na męskość i żeńskość, zawsze wolałam mówić o pierwiastku męskim i żeńskim, bo one są. Od pewnych rzeczy nie da się uciec, można się egotycznie odciąć.

        1. Mad Elena 21 grudnia 2017 o 23:13

          Zgadzam się- większość wymagań to konstrukty ego, popatrzmy na historię- dziś dziewczynki mają kochać różowy kolor, a w dawnych czasach bywał to kolor jak najbardziej dla mężczyzn. Ciekawi mnie pojęcie i oblicza kobiecości, chętnie zaglądam w teksty fajnych kobiet, no i tam to jest: wykluczenie . Nie wszędzie, ale często- my kobiety, jesteśmy takie a takie . Patrzę uczciwie, przyznać nie mogę . Następnie jest zazwyczaj poklepywanie po pleckach, że „kiedy odkryjesz swoją prawdziwą kobiecą naturę”..itp..itd .Naprawdę od tego „odkrycia ” dostanę cechę np.wielozadaniowość w nagrodę ?? A może to nie jest konieczne do bycia „prawdziwą kobietą”, kimkolwiek ona jest 😉 .

          1. Emanuela Urtica 22 grudnia 2017 o 10:40

            Mnie zawsze porażało to, że męskość i kobiecość traktuje się jako zbiór zasad, a przecież jest coś więcej!
            Ostatnio to mnie ruszyło (jest tu kilka matriksowych klisz, ale wciąż): https://www.youtube.com/watch?v=NybJ-xHUpdc
            Myślę, że fakt otwierania się świadomości na fakt, że różnice są zatarte i nie chodzi o to co nas dzieli, ale o to co nas łączy, to jedna z energetycznie wspaniałych rzeczy, które zaczynają się dziać.

    13. Magda 21 grudnia 2017 o 14:53

      Uwielbiam twoje wpisy. Ciesze sie, ze juz dojrzalam, zeby je zrozumiec. Ostatnio z córka przytulalysmy stare drzewa, strasznie piekl nas mroz w policzki, ale bylo pieknie 🙂 Kocham nature. Pozdrowienia dla Ciebie i duzo milosci dla mamy z postu.

    14. Mad Elena 21 grudnia 2017 o 23:00

      No ok, dla Ciebie przyczyną tego- ego, dla mnie- obserwacja i uczciwość wobec tego, co jest . Ileś lat temu zrobiłam dokładnie to, co w związku z synem radzisz jego mamie i uważam te sprawy ( zorganizowania życia matki i syna w sensowny, nie trujący sposób) za ważniejsze niż te poboczne rozkminy, więc już wątek porzucam, pozostając w lekkim zadziwieniu wiarą w pewne „cechy kobiece”, których nie przejawiam, a mimo to jestem Kobietą i już 😉

    15. Ksenia Felicja 24 grudnia 2017 o 23:11

      pepsi, a co myślisz o kubeczkach menstruacyjnych? Każda kobieta zużywa w swoim życiu tonę podpasek i tamponów =
      zaśmiecanie naszej Ziemii 🙁 w ogóle się zaczęłam zastanawiać czy jest jakieś „głębsze” znaczenie tego ze my kobitki mamy ten „okres”? jak sobie nasze pra pra pra babcie radziły w te dni…

      1. Pepsi Eliot 25 grudnia 2017 o 08:51

        kubeczki menstruacyjne są straszne, widziałam za to u blogerek szyjących takie specjalne szmatki do prania, to już bardziej. Jednak jestem za tym,żeby nie podkręcać matrixu jeszcze od drugiej strony, tym razem eko.

        1. Agga 29 grudnia 2017 o 19:37

          czemu straszne? :O

    Dodaj komentarz