logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
172 online
54 234 333

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Przez żołądek do głowy

    rp_niem2.jpeg

    Przez żołądek do głowy

    Asdhwagandha 100% Orgamnic This is Bio

    Asdhwagandha 100% Orgamnic This is Bio

    Są tylko dwa sposoby wpływu żywności na nasz umysł i emocje.
    Pierwszy. Żywność albo dostarcza, albo zuboża nas w ważne składniki odżywcze od których zależy nasze zdrowie psychiczne i emocjonalne.
    Drugi. Żywność albo wytwarza, albo nie wytwarza toksyn jako produktów ubocznych, które zatruwają mózg i przyczyniają się do problemów emocjonalnych.

    Jeżeli chodzi o prosty przykład, to proszę bardzo. Winogrona dostarczają nam łatwo przyswajalnych, naturalnych cukrów i minerałów. Ale z drugiej strony ograbiają nas z witamin z grupy B. A wiemy, że to prowadzi do nerwujsja a nawet depresji psychicznej.
    Ale jednocześnie jedzenie świeżego surowego pożywienia nie dostarcza naszemu organizmowi toksyn, lub w minimalnym zakresie. Podczas gdy nie świeże, lub gotowane jedzenie nasyca naszą krew toksynami, które zatruwają organizm i zakłócają funkcjonowanie mózgu.

    Już na podstawie tych uwag możemy wywnioskować, że optymalne odżywianie dla naszego zdrowia fizycznego, umysłowego i emocjonalnego polega na wybraniu takich pokarmów, które po pierwsze mogą dostarczyć organizmowi wszelkich składników odżywczych, ale jednocześnie nie zakłócających równowagi żywieniowej, a po drugie takie które nie dostarczają nam toksyn, wcale lub w minimalnym zakresie.

    Pokarmy, które zakłócają równowagę naszego ciała i do tego zatruwają go toksynami są w dużej mierze sprawcami złego stanu naszego zdrowia psychicznego i emocjonalnego. Większość z tych najgorszych winowajców to w rzeczywistości nonfudsy takie jak cukier rafinowany, alkohol i napoje z kofeiną. Ich miejsce w naszej diecie jest nie uzasadnione.

    Są nielogiczne i do dupy.

    Co dzień miliony osób spożywają różne substancje, które nie mają w ogóle żadnej wartości. Co gorsza, te nonfudsy nie tylko nie dostarczają żadnych niezbędnych składników odżywczych, ale jednocześnie pozbawiają ciało najważniejszych minerałów i witamin. W rezultacie, jedzenie tych nonfudsów oszukuje nasz organizm i okrada go ze składników odżywczych, a ma to głęboki szkodliwy wpływ na nasz umysł i emocje.

    Chyba najbardziej rozpowszechniony i działający najbardziej podstępnie jest biały cukier. Wielki złodziej naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.

    Ale nie będę się o nim rozpisywać, bo wszyscy wiemy jak się czujemy po cukrze, jak pięknie z rana wyglądamy po urodzinach, jak dziwnie ekspansywnie zachowują się nasze i cudze dzieci po cukierkach i w końcu jakie wgłębienie w podłożu możemy sami złapać. Po cukrze z tłuszczem na przykład.
    Kofeina i alkohol też zaburzają gospodarkę cukru w organizmie.
    Wszystkie te rabusie żywieniowe działają jak samonapędzający się perpetuum mobile. Objawy abstynenckie są niwelowane przez zadarcie kolejnej fai, ponowne zahaczenie

    Starbaksa, zrobienie kawałka flaszki, albo zjedzenie marsa snickersa batonika.

    Dieta i Ego

    Zaczynasz poszukiwać diety dla siebie. I okazuje się, że cokolwiek postanowisz staje się to bardzo emocjonalne. Prawie każdy jest emocjonalnie przywiązany do swojej diety. Są ludzie żywiący się fastfudami i broniący swojej diety frytkowomusoczekoladowej z dużym przekonaniem. Zjadacze mięsa twierdzą zwykle, że ludzie są z natury mięsożerni. Nawet ostatnio kolo napadł na mnie z tekstem, że jestem głupia i mam wszy, bo ludzie są co tam, że mięsożerni, są padlinożerni, czytał w necie i zaczął szczerzyć kły na dowód.
    Ludzie na diecie makrobiotycznej kupują przenośne modlitewniki i stawiają je przed silosami z ziarnem.
    Co się dzieje z witariańską bracią nie muszę nikomu mówić. Pokłony do enzyma co go nikt nie widział z czołem przy podłożu. Serwilizm dla banana z daktylem u niektórych.

    W prosty wydawałoby się mechanizm codziennego odżywiania włącza się poczucie osobistej dumy i przynależności do jedynie słusznej inwestycji we własną dietę.

    Dotyczy to zwłaszcza osób, które rzeczywiście zanurzyły się w meandrach wpływu diety na zdrowie. I kiedy wreszcie odkrywają tę ich zdaniem najlepszą, nowo narodzoną dietę, doznają często uczuć wręcz rodzicielskich. Biorą ją pod swoje matczyne czy ojcze skrzydła i bronią za pomocą akuratnie wyrosłych szponów. Emocjonalnie i co tu owijać w bawełniany bandaż bez sensu.

    Nie oznacza to jednak, że nie istnieje optymalna dieta dla Ciebie

    Idealna, absolutna dieta nie istnieje i to wiemy. Ale na pewno jest sposób odżywiania, który sprawi, że zaczniesz kwitnąć fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Jest coś co jest na dany moment najlepsze dla Ciebie.

    Ale żebyś mógł rozpoznać i docenić taką dietę powinieneś pozbyć się swojego rozemocjonowanego ego. Ocenić i docenić taką napotkaną przez siebie dietę możesz najlepiej bez rozpasanych emocji swojego ego.

    To jednak może okazać się trudniejsze niż myślisz. Wszyscy jesteśmy przywiązani do swoich osobistych poglądów i teorii. Wszyscy lubimy wierzyć, że mamy rację. Nikt nie chce wiedzieć i dopuścić do siebie myśli, że mylił się w cenionych przez siebie przekonaniach zarówno politycznych, religijnych jak i odżywczych.

    Jeżeli jednak mamy trochę zdrowego rozsądku (nomen omen właśnie, uśmieszek), to odrzucimy nasze osobiste emocjonalne identyfikacje z dietą. Otworzymy się na zrozumienie właściwej roli odżywiania w teatrze naszego zdrowia i samopoczucia. Będziemy otwarci na tyle, żeby opuścić nasze dotychczasowe przywiązania i wierzenia, kiedy nowe paradygmaty żywieniowe będą nam na prawdę służyć.
    Oczywiście, osobiste doświadczenia i wykształcenie mogą być pomocne w wyborze naszej diety.

    Ale nie przeceniajmy naszej intuicji i bezwzględnej wiary w nasze ego. Bo to zawsze prowadzi do nerwujsja. Tylko wtedy kiedy jesteś mentalnie i emocjonalnie czysty będziesz mógł rozpoznać ścieżkę do optymalnego odżywiania. Musisz pozbyć się przesądów i uprzedzeń na ile jest to tylko możliwe. Stań się choć na chwilę emocjonalnie czysty.

    Wiadomo jak na psyche może wpłynąć cukier, czy gluten. Już pan Rodale Jerome Irving w swej książce analizującej związki wojen i żywności, stwierdził, że duże ilości pszenicy w pożywieniu miały zwykle powiązanie z populacjami wojennymi. I chociaż zachodnia nauka dopiero niedawno odkryła związek pomiędzy stanami psychicznymi, a żywnością. To jednak ludzie Europy wschodniej i Azji byli świadomi skutków diety na umysł ludzki już od około 4 000 lat przed naszą erą.

    Starożytny tekst hinduski Bhagavad Gita klasyfikuje żywność na trzy typy.
    1.Czysta żywność
    2.Stymulująca żywność
    3.Nieczysta lub zgniła żywność.

    Czysta żywność

    Czyste pokarmy składają się głównie ze świeżych owoców i warzyw. Mają przynieść spokój i ciszę w umyśle.
    Te pokarmy podobno zwiększają jasność umysłu i słodycz usposobienia.
    Są szczególnie polecane przez tych, którzy chcą się rozwijać duchowo i mają umysł pragnący medytacji

    Stymulująca żywność.

    Należą do niej ostre przyprawy, mięso, jaja, cebula. Stymulująca żywność stymuluje dzikie wręcz namiętności i powoduje, że umysł staje się niespokojny i nienasycony. Te produkty mają przyczyniać się do zaburzeń nerwowych i wybuchów emocjonalnych.

    Nieczysta lub zgniła żywność.

    Należą do niej zarówno zgniłe pożywienie jak i przetworzone produkty spożywcze. Takie jedzenie ma się przyczyniać do zmniejszonych możliwości percepcyjnych a także do przewlekłych dolegliwości psychicznych. Przyspieszają procesy starzenia i się przyczyniają do przedwczesnej śmierci.

    Niezależnie od naszych poglądów na które miały wpływ również inne systemy religijne, powinniśmy jednak zastanowić się nad obserwacjami poczynionymi w ciągu tysięcy lat przez tych myślicieli studiujących zależności diety i umysłu. Oni od dawna wiedzieli to, co obecnie jest odkrywane przez naukowców zachodu.

    Że jakość naszej żywności bezpośrednio wpływa na jakość naszych myśli

    Wspomniany już Rodale Jerome Irving w swojej serii książek dotyczącej żywienia i wojny opublikował swoje odkrycie, że kraje przejawiające postawę wojowniczą i agresywną były wprost proporcjonalnie największymi zjadaczami przez ich ludy cukru, mięsa, pszenicy i żyta. W całej historii ludzkości byli agresywni mięsożerni koczownicy prowadzący najeźdźczą wojnę ze spokojnymi plemionami rolniczymi.

    Jak negatywne emocje mają wpływ na nasze trawienie

    Depresje, obawy, nerwowość, niepokój, uczucie napięcia i inne negatywne odczucia wypływają z jednej podstawowej emocji.
    Emocji strachu.
    Kiedy człowiek pierwotny zaczynał się bać, zwykle uciekał od źródła strachu. Kiedy zwierzęta boją się ich pierwszym odruchem jest ucieczka. Jednak większość naszych współczesnych obaw dotyczą wartości niematerialnych. Większość naszych obaw jest spowodowane czynnikami wewnętrznymi, a nie zewnętrznymi, żeby było można od nich uciec. Więc nie można wziąć nóg za pas przed ratą kredytu wziętego pochopnie przed wakacjami.
    Ludzkie obawy nie polegają już raczej na strachu, że może nas zaatakować dzikie zwierzę w dżungli, ale skierowały się w stronę kolejnej raty za kredyt hipoteczny. Ale objawy zachodzące w naszycm organizmie w odpowiedzi na uczucie strachu są bardzo podobne zarówno kiedy baliśmy się dzikiego zwierzęcia jak i wiszących na nas zobowiązań finansowych.
    Natomiast panika jest już skrajnym przejawem strachu i może być dla nas wielce pouczającym procesem. Prześledzenie zmian fizjologicznych w organizmie, które towarzyszą takim odczuciom, pozwalają zrozumieć reakcje naszego organizmu w kontekście jedzenia i emocji. Uczucie paniki. Wielkie emocje.
    Bardzo silny strach nazwany paniką objawia się jako złożony łańcuch zależności, które w ostateczności wpływają na każda komórkę naszego ciała.

    Dla lubiących rozkminkę
    Po pierwsze, podwzgórze blisko mózgu wysyła serię silnych sygnałów poprzez kręgosłup do ośrodków nerwowych w całym ciele. W gardle uwalniane są duże ilości hormonu tarczycy thyrotopic mającego stymulować organizm. Hormon adrenokortykotropowy produkowany przez przysadkę mózgową pobudza korę nadnerczy do wydzielania kortyzolu. Jest to hormon stresowy działający na równi z adrenaliną. Hormony te następnie wywołują serię zaprogramowanych odpowiedzi w całym organizmie. Naczynia krwionośne skóry i układu pokarmowego ulegają szybkiemu zwężeniu, aby skierować krew do mięśni rąk i nóg. Stąd określenie „blady ze strachu”.
    Te reakcje zachodzące w naszym ciele mają nas przygotować, albo do ucieczki, albo do walki. Taką odpowiedź daje nam nasz organizm na silne uczucie strachu.
    Jednocześnie, nasza śledziona kurczy się i wyrzuca dużą ilość białych krwinek i płytek krwi do krwiobiegu, aby zadbać o wszelkie ewentualne przewidywane obrażenia. Wątroba także zmusza się do szybkiego dostarczenia zmagazynowanego cukru do krwi, aby nakarmić ekstremalne wymagania stawiane przez organizm w wyniku paniki, która zawładnęła naszą głową.
    W ustach wysycha slina, ponieważ nie mamy ochoty jeść w obliczu silnego strachu.
    Nozdrza mamy rozszerzone, aby więcej tlenu dotarło do organizmu, a oczy otwierają się bardziej, sby dotarło do nich jak najwięcej bodźców wzrokowych. W wyniku skrajnego strachu gazy krążące w brzuchu przesuwają się na dół, aby żaden kał czy mocz nie zalegał w jelitach co działa oczyszczająco na ciało i przygotowuje go do lotu, wyskoku z lżejszym ciałem.
    Czyli uczucie strachu wywołuje odpowiednie reakcje fizjologiczne w organizmie, tak aby człowiek mógł szybko zadziałać i zripostować się albo ucieczką, albo walką. Te zmiany w naszym organizmie rzeczywiście są dla nas bardzo pomocne kiedy istnieje bezpośrednie niebezpieczeństwo uszczerbku na zdrowiu.
    Takie same reakcje, ale zwykle w mniejszym stopniu nasilenia zachodzą w naszym organizmie również pod wpływem strachu wewnętrznego wywołanego obawami dnia codziennego.Jeżeli martwimy się kolekcją niezapłaconych rachunków, nasz organizm przechodzi przez bardzo podobne reakcje fizjologiczne jak wtedy kiedy balibyśmy się dużego kota w pobliżu.

    Badania wykazały, że żywność jest gorzej, a niekiedy wcale nie jest trawiona kiedy włada nami strach.
    Jeśli jemy, gdy jesteśmy wystraszeni, w depresji, odczuwamy napięcie lub lęk nasz system trawienny nie radzi sobie prawidłowo z jedzeniem. Taki pokarm może być tylko częściowo strawiony a w większości ulega fermentacji lub psuciu się w żołądku.
    Nigdy nie powinniśmy jeść, gdy jesteśmy emocjonalnie zdenerwowani lub czujemy się nieswojo. Jeżeli coś nas uwiera na ciele i na duszy nie powinniśmy jeść dopóki nie poczujemy się lepiej. Dopóki nie odzyskamy równowagi.
    Czyli też nie jedzmy podczas prowadzenia samochodu, podczas ważnych rozmów omawiających osobiste problemy. Podczas czytania niepokojących wieści. Uwaga, nie jedzmy podczas oglądania horroru w telewizji i w żadnej sytuacji, która może stanowić podstawę do intensywnych emocji.

    Pozytywne zaś emocje poprawiają nasze trawienie. 

    I potrafią leczyć nasze dolegliwości. Znane są przypadki wyleczenia ciężkich chorób za pomocą śmiechu wywołanego na przykład przez śmieszne filmy, czy kreskówki.
    Szczęśliwe emocje wywierają duży wpływ na procesy fizjologiczne zachodzące w organizmie, podobnie zresztą jak negatywne emocje. Kiedy jesteśmy weseli, beztroscy i szczęśliwi, rzadko chorujemy. Jednym z ważnych skutków szczęśliwych stanów jest lepsze trawienie.
    Kiedy odbieramy własne pozytywne odczucia nasze pożywienie bardziej nam smakuje i staje się dla nas bardziej odżywcze. Miłe towarzystwo, miła konwersacja (a jednak nie koniecznie ciche, samotne, mnisze przeżuwanie Aniu) miłe środowisko sprawia, że jedzenie jest przyjemnością, a trawienie przebiega łatwo.
    Gdy jesteśmy zrelaksowani, nasz żołądek i inne narządy są mniej napięte, czują się mniej ograniczone i mogą wykonywać swoje zadania łatwiej.
    W rzeczywistości, fizyczny akt śmiechu po posiłku pozwala jedzeniu przejść łatwiej przez przewód pokarmowy.

    Przed jedzeniem powinniśmy jednak wyciszyć się

    Otoczyć przyjemnymi myślami i uczuciami. To pomoże rozluźnić nasze organy trawienia.
    Przed jedzeniem dobrze jest odnowić się trochę duchowo, aby za chwilę sprawnie odnowić się fizycznie. Niezależnie od własnych przekonań religijnych, a jedynie biorąc swój zdrowy rozsądek za przewodnika wycisz się przed jedzeniem. Spauzuj emocjonalnie. Uspokój się. Może to przybrać formę modlitwy, afirmację żywności, albo po prostu chwilę ciszy, aby każdy posiłek był dla Ciebie prawdziwym odrodzeniem. Łatwo trawionym.

    Emocje i jedzenie, karanie i nagradzanie jedzeniem, jedzenie kompulsywne, wszystko łączy się z emocjonalnym stosunkiem do jedzenia. Często niektóre emocje zapoczątkowane są już w dzieciństwie. Jak lody dla grzecznego dziecka. Jesteś grzeczny, dostajesz loda. W dorosłym życiu rekompensujesz sobie niepowodzenia i stresy jedzeniem. Wakacje, różne święta ściśle przywołują nam w pamięci smak potraw z nimi związanych. Są to bardzo silne uczucia. Ludzie nie wyobrażają sobie świąt bez karpia, indyka, jajka, szynki, makowca, drożdżowych bab.
    Jednak musimy uświadomić sobie jasno jak emocje mają wielki wpływ na nasze wybory żywieniowe. Lody śmietankowe przeniosą nas może na chwilę do czasów beztroskiego dzieciństwa, ale nie usuną przyczyn naszych smutków, depresji i lęków.
    Żywność sama w sobie nigdy nie zaspokoi naszych potrzeb emocjonalnych. Zawsze będzie rozczarowanie.
    Wiele naszych zachcianek żywnościowych czy też niechęci do niektórych pokarmów wynika z naszych emocjonalnych skojarzeń. Nie lubimy warzyw, bo w dzieciństwie dostawaliśmy je w formie rozgotowanych brei. A do tego rodzice też mieli dziwne miny jak je jedli, a i tak nas zmuszali do ich jedzenia. Słynna dziecięca fobia na szpinak. I w dorosłym życiu odrzuca Cię od warzyw na ten przykład. Od dziecka słyszałeś że po mleku będziesz silny. Po mleku urośniesz. Picie mleka może stać się takim właśnie pomostem pomiędzy dorosłością, a beztroskim światem dziecka.
    Przejadanie się też jest często formą używania jedzenia jako emocjonalnej maści na wypryski egzystencjalnych kłopotów. Często wypływa też z negatywnego obrazu siebie. Gruby staje się jeszcze grubszy chcąc udowodnić sobie, że na prawdę nie zasługuje na to, żeby go ktoś kochał. Na prawdę. Ja tylko dotykam tych problemów. Bo są to złożone, psychologiczne zagadnienia do długiej rozkminki przez psychologów i samych zainteresowanych.

    Moim zdaniem często na kompulsywne przejadanie się pomaga na przykład nieoczekiwana miłość. Albo nagłe schudnięcie paru kilogramów z przyczyn niezależnych.
    To staje się takim mobili zatorem do spojrzenia na siebie bardziej przychylnym okiem. A po drugie jest żal marnować już tego co się wydarzyło dobrego na wadze.
    Tutaj Pepsi nie za bardzo może się jednak wykazać jakąś specjalnie dobrą radą z własnego przykładu wziętą. Bo Pepsi ma przypadłość odwrotną. I tu musi się biedaczka pilnować. Bo za bardzo jest sobą za afirmowana, za bardzo z siebie zadowolona, a na prawdę nie ma zbytnich powodów do pychy i zarozumialstwa. I z tym niech walczy głupia Pepsi.
    Mania wielkości jest tak samo nie dobra jak kompleks niższości. Oba powody przekłamują rzeczywistość i mogą skutkować nadmiernym przejadaniem się. Pierwszy, że i tak wszyscy będą mnie kochać, a drugi i tak nikt mnie nie będzie kochać. Oba twierdzenia nie prawdziwe. Więc jak się objadam to chociaż, że nie w nagrodę, czy za karę, ale jest to tak samo w skutki złe.
    Dobrze że chociaż są to tylko banany.

    Są też bardzo przykre zależności emocjonalne i żywieniowe, polegające na dokładnie odwrotnym zjawisku niż objadanie się. Anorexia nervosa, dieta prowadząca aż do śmierci głodowej. Ale jest to oczywiście wynik ekstremalnego zaburzenia emocjonalnego występującego najczęściej u młodych kobiet. Ale nie tylko.
    Często diety redukcyjne, związane z obniżoną liczbą spożywanych kalorii mogą doprowadzić, że zaczynamy spożywać większą ilość kaw i czarnych herbat, bo mają 0 kalorii. Jednak kofeina zawarta w tych napojach może dodatkowo poważnie zakłócić już zaburzony w wyniku diety poziom cukru we krwi. Taka dieta może pogrążyć osobę, która ją stosuje w głębokiej depresji.
    Najbardziej szkodliwą dietą dla człowieka jest dieta, która nakazuje porzucić wszelkie węglowodany nawet te ze świeżych owoców i warzyw i zaleca jeść przede wszystkim białko, na przykład z gotowanego mięsa. W konsekwencji wiąże się to nieuniknione z zatruciem białkiem, zaburzeniami metabolicznymi, poczuciem rozbicia, uszkodzeniem wątroby i nerek.
    Taką dietę stosowali starożytni Chińczycy na swoich pojmanych jeńcach, aby pogrążyć ich emocjonalnie, złamać im ducha i doprowadzić do psychicznego załamania i świra w końcu.

    Podczas wielu diet odchudzających rośnie drażliwość, depresja i poczucie dezorientacji. Pozbawiając się potrzebnych składników odżywczych, zastępowanie ich niskokalorycznymi nonfoodsami, doprowadza do zmian osobowości nawet. Nie jest niczym niezwykłym usłyszeć od współmałżonka, że wolę, abyś był nadal gruby i szczęśliwy niż takim jakim stałeś się teraz.
    Czyli nasza dieta może również zaburzyć naszą równowagę emocjonalną. Dlatego tak ważne jest znalezienie odpowiedniego sposobu odżywiania. Dla mnie takim zbawieniem, wybawieniem stała się dieta wysoko węglowodanowa oparta głównie na surowych świeżych owocach i warzywach.
    Czuję się na niej bardzo normalnie. Jakby idealnie pasowała do mojej osobowości i do mojego trybu życia. Do tej pory moje jedzenie zawsze miało dla mnie jakieś pozory sztuczności. Coś sobie narzucałam, a sama nie byłam pewna po co. Teraz odczuwam harmonię pomiędzy tym co jem a tym kim jestem. Nie chcę też nikomu niczego narzucać. Każdy musi sam znaleźć drogę najpierw do siebie, a potem dla siebie.
    Tym przemądrym zdaniem kończę dzisiejszą opowiastkę.

    I na koniec hasło Sifhayi.
    Zajebi.
    Niech Banan Będzie Z Wami & Rockendrol
    Pepsi


    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


    Disclaimer:

    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 1 734 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. ewcia 27 marca 2012 o 19:55

      kochanie przeczytalam skomentuje póżniej bo audycja sie za 5 minut zaczyna<3 buziak

    2. Monika 27 marca 2012 o 21:19

      Pepsinku jakas ty sliczna:)

      i post trafiony, juz zaczynam sie pryzwyczajac.

      jakie to dziwne, ze czlowiek zajada stres, a wtedy przeciez apetyt maleje. Przynajmniej u mnie, znika calkowicie.
      A jednak jest to sieganie po am. Dziwne.

      1. pepsieliot 28 marca 2012 o 03:54

        dwa razy w życiu tak bałam się o drugą osobę Monia, że nie mogłam jeść, a tak to zawsze mogę,ściskam 🙂

    3. Sifhaya 28 marca 2012 o 08:40

      Paps !!
      po 1 ale masz mysi pitki na szyi hihi
      po 2 nie nadążam za kolorami Twoich włosów
      po 3 apropo przejadania słyszałam o diecie cud! Żryj wszystko jak schudniesz to cud ! 🙂
      po 4 jeśli chcecie uciec od przejadania i okoliczności temu sprzyjają to uciekajcie od lodówki, trzeba wyjść, iść, jechać, biegać, wyrobić w sobie poczucie obowiązku pt: muszę ruszyć dupę:)
      jak człowiek porządnie się zmęczy wtedy jedzenie smakuje inaczej i jakby inna ilość jest potrzebna do zaspokojenia głodu 🙂 A to czy sam się zwolnisz z obowiązku zależy tylko od Ciebie to Ty jesteś szefem samego siebie, swojej dupy i lodówki 🙂
      po 5 równowaga i harmonia pomogą opanować pragnienia 🙂

      Ścisk 🙂

      1. pepsieliot 28 marca 2012 o 08:44

        Sif po co, wystarczy 811 :)))

    4. Gatita 28 marca 2012 o 11:51

      Zębisków to ja Ci zazdroszczę 😀

      1. ewcia 28 marca 2012 o 17:44

        no i ja też:)!

        1. Gatita 28 marca 2012 o 19:04

          Ewciu, Ty masz piękne ząbki przecież…:)) Ja swoimi jestem załamana, nie dość, że wada zgryzu, to jeszcze co raz następny zaczyna boleć ;( Jutro znów do dentystki….Jak tak dalej pójdzie, to wyląduję ze sztuczną szczęką…:/

    5. pepsieliot 28 marca 2012 o 12:14

      lepiej sama daj swoje zdjęcie, a mnie się nic nie zrobiło z twarzą, to zdjęcie jest sprzed 6-ciu lat i jadłam wtedy tylko banany i jabłka i odrobine sera tofu, ale piłam kawę i to ta różnica i nic więcej, więc jest ok.ściskam

    6. Asia BW 28 marca 2012 o 15:55

      ja tak sobie mysle, w kontekscie tego co napisala Jazgott, to rodzice czesto nieswiadomie robia swoim dzieciom krzywde nie dbajac o to by jadly zdrowe jedzenie w wystarczajacych ilosciach (piszesz Jazz o tych posilkach wielodaniowych), a potem maluchy glodne po prostu kalorii siegaja po slodycze fast foody i slodkie napoje. i tak zaczyna sie ich droga przez meke. Dla jednych konczy sie otyloscia, dla innych bulimia, anoreksja, a dla jeszcze innych alkoholizmem. Smetne to.
      Co do Zycia razem z miesojadem to mam jednak inne zdanie niz niektore z Was, ale napisze moze przy innej okazji. buziaki.

      1. Gatita 28 marca 2012 o 19:10

        Niestety, doświadczyłam na sobie, płakałam mamie, że mnie po mleku brzuch boli, ale gdzie tam- pij mleko, bo zdrowe, nie ważne, że coś boli…:( Jak patrzę, jak jest żywiona moja mała bratanica, to tylko ręce załamać- samo mleko i słodycze..:( Na szczęście codzień rano budzi mnie, żeby robić szejka, bardziej rajcuje ją wrzucanie owocków i naciskanie przycisków w blenderze, ale później wypija mi sporą część ze smakiem, więc tyle z tego dobrego. 🙂

        1. Monika 31 marca 2012 o 10:10

          Nie ppojmuje tego, ze mozna zbic dziecko za to,ze nie ma apetytu, przeciez to nie jest normalne.

          We mnie babcia zawsze ladowala jedzenie, i jakos nie mozna jej bylo odmowic, bo byla zla.
          Dziwne to wszystko.

    7. Ala Makota 28 marca 2012 o 16:29

      a ja lubiłam szpinak jak byłam mała. nawet moja mama mówiła, że byo to moje ulubione żarcie. dopiero dzieci w przedszkolu uświadomiły mi jakie to frajerstwo 😉 i od tej pory szpinaku już nie jadałam. zaczęlam dopiero na 811 – ale tym razem nie w formie zielonej papki, a szejka ze świeżego szpinaku i banana 🙂 ale ogólnie z liśmi mam poważny problem. mój mąż zjadłby nawet trawę na łące – a ja muszę mieć do tego coś, co zabije tą dziwną dla mojego podniebienia konsystencję i smak.

    8. Ma 29 marca 2012 o 15:22

      a u mnie na „wsi” nie było w sklepie szpinaku i pokochałam go potem 🙂
      Pieknie Kasiu wygladacie!
      a usmiech do pozazdroszczenia!
      caluję :*

    9. Ma 2 kwietnia 2012 o 12:31

      pięknie, tak szczęsliwie tu wyglądacie 🙂

      1. pepsieliot 2 kwietnia 2012 o 16:02

        to był najpiękniejszy dzień w moim życiu, kolo greg się zachowywał tak jak tylko mogłam sobie wymarzyć, nawet nie sadziłam, bo zwykle nie jest taki, a byliśmy już wcześniej ponad 2 lata parą ścisłą, to znaczy ze wspólnym adresem zamieszkania, a to jest wielką i szybką weryfikacją, czy ludzie na prawdę się lubią.Sciskam Ma,owocek

    10. olga 18 lipca 2016 o 17:57

      ejka masz cos o jelitach jak wplywaja na nasze zachowanie potzrebuje

    Dodaj komentarz