logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
262 online
52 926 104

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Reportaż z niedzielnego poranka Pepsi & G.

28

Dżdżysty poranek o niczym nie świadczy.

Jolanta Ludzie, Zwierzęta i Ziomale, kolejność przypadkowa

Yyy … łi, dżdżysty poranek o niczym nie świadczy, tym bardziej gdy jest dodatkowo zimny, szary i niedzielny. Budzik zawył o 6 rano, ale o dziwo w małym domku pepsi eliot i G. nadal nie było żadnych oznak życia.

Panował półmrok i miarowe oddechy zanurzonych w onirycznych majakach pary zabawnych ludzi.

Jeden z nich twierdził, że zerwał się o 6 i usiłował werbalnie porozumieć się z tym drugim, ale podobno usłyszał dziwny dźwięk, ni to warczenie, ni to bredzenie, ale i tak na nic nie ma dowodów.

O ile wczorajszy trening przebiegł bez żadnych problemów, trwał równo półtorej godziny biegania po lesie o tyle dzisiejszy nie zapowiadał się najlepiej. Dopiero minutę przed siódmą udało nam się wsiąść do auta, żeby udać się do naszego lasu.1

2

3

4

Już prawie jesteśmy

5

Zamierzamy biegać po lesie mniej utartym szlakiem, dużo podbiegów i zbiegów ma się rozumieć po śliskim terenie, a na koniec w warunkach surwiwalowych zamierzamy rozpalić ognisko.

G. twierdzi, że sosna w środku zawsze jest sucha, należy więc w sytuacji awaryjnej dobrać się do wnętrza gałęzi i wydobyć suche szczątki i rozpalić ogień nawet w warunkach totalnej ulewy.

Od pewnego czasu zdobywamy teoretycznie umiejętności preppersów, co jak dotąd w praktyce ograniczyło się do zakupu noża Buszmen. Po jednym na łebka.

Zaczynamy trening, czas start

7

Ruszamy

8

9

Gonimy

W lesie bardzo ślisko, gdyż deszcz nie przestaje padać. Nie odpuszczamy. G. w świetnej formie jak zwykle, peps w średniej, bo wczoraj było o wiele lepiej, więc kłus w pewnym oddaleniu za G.

Koniec gonienia

12

Jesteśmy przemoknięci

10

13

11

A tu jeszcze trzeba się porozciągać

14

15Po godzinie biegania i blisko 9-ciu kilometrach postanowiliśmy przenieść na inny termin naukę rozpalania ogniska w strugach deszczu i udać się na poszukiwanie pożywienia.

18Jadąc na trening rzuciliśmy gałką na obwieszoną jabłkami papierówkę i śliwę.

Teraz nadszedł czas na surwiwalowe i niebezpieczne, było dość stromo, uśmieszek, zdobycie prowiantu na po treningowego szejka. Najważniejszy posiłek dnia.

17I śliwki

19Obłowieni w owoce jak ćpuny w słomę makową wróciliśmy do domu.

20Już w domu

22

21Szybkie przygotowanie ingredientów na 2, a raczej 8 wielkich szejków, po 4 na łebka. Zdobyte na grandzie śliwki, coś ekstra, słodkie, kwaskowate, a pesteczka sama odchodząca od miąższu, trochę malin, ostatnie niedobitki znalezione z kolei wczoraj przy innej drodze. No i banany z marketu, oraz nać pietruszki z ogródka.

23

24

25Obowiązkowe uzupełnienie aminokwasów, D3 i antyoksydantów w postaci Chlorelli This is Bio, Acai berry TiB, oraz witaminy D3.

26

I wkrótce napad szczęścia przed kompem.

Świetnej niedzieli życzą Drogiej Socjecie,
Peps & G.

(Visited 2 778 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Basia 24 sierpnia 2014 o 14:16

    Ślicznie wyglądasz, ja też dziś rano biegałam i tez lubię zrobić ładowanie węglami z dzikiej jabłonki:)

  2. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 14:35

    Basiu cieszę się, ścisk & kisssss

  3. Karola 24 sierpnia 2014 o 15:15

    O to mi się udał kłus jeszcze na sucho;)A po drodze banany niestety nie z drzewka,a marketu;)Owocek;)

    1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:51

      Karola owocek więc 🙂

  4. Paulina (Pajjka) Podgórska 24 sierpnia 2014 o 15:33

    Twoje baterie trzymają dłużej niż duracell 😉

    1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:27

      Paulina bo ja jestem króliczek 🙂

  5. asia 24 sierpnia 2014 o 17:36

    Pepsi lociam Cię czytać i Ciebie lovciam 😀

    1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:28

      Asia lovciam2 😀

  6. Anna 24 sierpnia 2014 o 18:13

    Na przestrzeni roku ile razy Wam się zdarzy nie zrobić treningu? może dziwne pytanie, ale trening dzień w dzień to szacun jakich mało

  7. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:33

    G. nie podchodzi tak rygorystycznie do treningu, ale ja owszem raczej zawsze idę na trening, chociaż na 40 minut, obojętnie kiedy. Niekiedy wcześniej wysiądę z auta i przybiegam do domu, a G. jedzie. Ostatnio nawet w nocy poszłam, bo nie mogłam zasnąć bez treningu. Jakoś tak 🙂

  8. Łysica 24 sierpnia 2014 o 18:51

    To jest Mitsubishi L200?
    Pepsi no a gdzie okulary?
    Lepiej Ci bez nich, a „pożyczone”, śliwki, papierówki lepiej smakujà, wiem coś o tym.

    1. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 22:04

      Łysico w deszczu nie noszę okularów psolej, a w ogóle dlatego tyle mam zdjęć w okularach, nie z powodu cichociemnego, tylko jestem krotkowidzem i to są szkła optyczne, a dwa łi to ten pikap:)

    2. Łysica 25 sierpnia 2014 o 18:21

      Resorry za okulary, kiedyś o tym chyba wspominałaś ale mi umknęło.
      L200 to są bryki nie do zajechania, takie krążą opinie o tych terenówkach.
      Następnym razem proszę przetrzeć trochę deskę rozdzielczą, bo mi się serce kroi jak widzę coś takiego, „plizzzzzzzzzz”.

      1. pepsieliot 25 sierpnia 2014 o 19:15

        Ożeż Łysica, G. mnie już ochrzanił, że robię zdjęcie takiej desce, a teraz TYYY???
        Auto stało długo, bo jeździłam czym innym, a teraz do lasu było jak znalazł, bo tam jest droga terenowa i stąd ten kurz. Sorkiiii

    3. Łysica 29 sierpnia 2014 o 09:38

      To się Pepsi nazywa „telepatyczna solidarność plemników”, u kobiet coś takiego nie występuje.
      Ale po części jesteś usprawiedliwiona, to przecież bryka terenowa więc może być trochę uborciukana, ale mały minusik że to było w niedziele, ludzie do kościoła i wogóle……

  9. Frida 24 sierpnia 2014 o 18:53

    Pepsi ja z innej beczki, natknelam sie na „Szczoteczki Soladey”. Czy sa warte wyprobowania?
    Pozdrawiam 🙂

    1. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 22:11

      Frida nie mam zdania, oprócz tego, źe nie używam tego japońskiego wynalazku z serii technika dla zdrowia, bo wiem na co wolę wydać 45€ :)) Żartuję, moźe to zajebista rzecz jonizująca zębiska , a ja krzywdę sobie robię nie korzystając. Myślę Frida, że nikt Ci niczego sensownego o tych szczoteczkach nie powie, bo nie sądzę, żeby wykonano jakieś poważne badania klińiczne w tym temacie na odpowiednio dużej liczbie ludzi. Pozdro

      1. Frida 25 sierpnia 2014 o 15:30

        Dziekuje, tez sie gleboko zastanawiam nad kupnem, jak sie zdecuje to dam znac kobitki 🙂

  10. klepsydra 24 sierpnia 2014 o 20:32

    Obrączusia 8 )

  11. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 21:55

    Klepsydra nooo taaaak, ale wolę myśleć, że to mój chłopak 🙂

  12. klepsydra 24 sierpnia 2014 o 22:10

    Nic dziwnego, przyjmijmy, że chodziło o brak ustawy nt związków partnerskich.
    Btw. Jak zobaczyłam tu fejs pomyślałam, że coś Ci się pomyliło przy logowaniu i zaliczyłaś wtopę ^^ Nawet zastanawiałam się czy Cię o tym powiadomić hehe

  13. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 22:14

    No mój ipad z niewiadomych powodow loguje mnie dzisiaj jako druga morda, a nie chce mi się wylogowywać 🙂

  14. nicambitnego 25 sierpnia 2014 o 09:29

    Fajny reportaż, ja ostatnio biegając z psem znalazłam przy lesie bezpańskie drzewo Mirabelkowe cale w owockach – ambrozja!

    Btw- mój mózg ma właściwość dziwną, jak widzę deszcz, pluchę automatycznie reaguje katarem- pewnie sie wyuczył, że kiedyś było powiazanie i teraz wystarczy, ze gdzieś zobaczy!Patrząc na te zdjęcia zrobiło mi sie zimno i zaczęłam kichac a chora nie jestem 😀
    Żebym na pozytywną sugestię była podatna jak na to

  15. pepsieliot 25 sierpnia 2014 o 10:31

    nicambitnego zmień ksywkę Kochana, żartuję, moja ksywka nie jest lepsza :)), ale wracając do mirabellek, to w Nowej Hucie jest wiele bezpańskich drzew z których lecą teraz mirabelki słodkie i bez pestycydów, no może trochę ołowiu zawierają

  16. naturalnystan92 25 sierpnia 2014 o 11:54

    Super relacja, oby takich więcej.
    Własnie zabieram się za nadrabianie Twoich poprzednich postów, bo ostatnio się opuściłam jako Twój czytelnik 😛 ( nie z własnej winy :P)

  17. Summer Breeze 25 sierpnia 2014 o 15:51

    Nuda.

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2014 o 17:11

      zazdrość

      1. Summer Breeze 27 sierpnia 2014 o 19:40

        nie swój las – mam
        zdrowe nogi – mam
        spocony G. eee…
        to ostatnie to zbędne ruchomości

  18. Lotus 29 sierpnia 2014 o 13:51

    Fajny ten szejk, wygląda jak pudding. A ja dzisiaj zjadłam pierwszy raz jogurt kokosowy z wanilią, dobry był 🙂

    1. pepsieliot 29 sierpnia 2014 o 15:32

      Lotus nie wątpię 🙂

  19. Lotus 31 sierpnia 2014 o 19:07

    Jednak lepszy… odzwierzęcy

  20. wholesale nfl jerseys 28 października 2016 o 20:40

    wholesale nfl jerseys

    Reportaż z niedzielnego poranka Pepsi & G. – Pepsi Eliot

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze