logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
198 online
55 330 814

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Reportaż z niedzielnego poranka Pepsi & G.

    28

    Dżdżysty poranek o niczym nie świadczy.

    Jolanta Ludzie, Zwierzęta i Ziomale, kolejność przypadkowa

    Yyy … łi, dżdżysty poranek o niczym nie świadczy, tym bardziej gdy jest dodatkowo zimny, szary i niedzielny. Budzik zawył o 6 rano, ale o dziwo w małym domku pepsi eliot i G. nadal nie było żadnych oznak życia.

    Panował półmrok i miarowe oddechy zanurzonych w onirycznych majakach pary zabawnych ludzi.

    Jeden z nich twierdził, że zerwał się o 6 i usiłował werbalnie porozumieć się z tym drugim, ale podobno usłyszał dziwny dźwięk, ni to warczenie, ni to bredzenie, ale i tak na nic nie ma dowodów.

    O ile wczorajszy trening przebiegł bez żadnych problemów, trwał równo półtorej godziny biegania po lesie o tyle dzisiejszy nie zapowiadał się najlepiej. Dopiero minutę przed siódmą udało nam się wsiąść do auta, żeby udać się do naszego lasu.1

    2

    3

    4

    Już prawie jesteśmy

    5

    Zamierzamy biegać po lesie mniej utartym szlakiem, dużo podbiegów i zbiegów ma się rozumieć po śliskim terenie, a na koniec w warunkach surwiwalowych zamierzamy rozpalić ognisko.

    G. twierdzi, że sosna w środku zawsze jest sucha, należy więc w sytuacji awaryjnej dobrać się do wnętrza gałęzi i wydobyć suche szczątki i rozpalić ogień nawet w warunkach totalnej ulewy.

    Od pewnego czasu zdobywamy teoretycznie umiejętności preppersów, co jak dotąd w praktyce ograniczyło się do zakupu noża Buszmen. Po jednym na łebka.

    Zaczynamy trening, czas start

    7

    Ruszamy

    8

    9

    Gonimy

    W lesie bardzo ślisko, gdyż deszcz nie przestaje padać. Nie odpuszczamy. G. w świetnej formie jak zwykle, peps w średniej, bo wczoraj było o wiele lepiej, więc kłus w pewnym oddaleniu za G.

    Koniec gonienia

    12

    Jesteśmy przemoknięci

    10

    13

    11

    A tu jeszcze trzeba się porozciągać

    14

    15Po godzinie biegania i blisko 9-ciu kilometrach postanowiliśmy przenieść na inny termin naukę rozpalania ogniska w strugach deszczu i udać się na poszukiwanie pożywienia.

    18Jadąc na trening rzuciliśmy gałką na obwieszoną jabłkami papierówkę i śliwę.

    Teraz nadszedł czas na surwiwalowe i niebezpieczne, było dość stromo, uśmieszek, zdobycie prowiantu na po treningowego szejka. Najważniejszy posiłek dnia.

    17I śliwki

    19Obłowieni w owoce jak ćpuny w słomę makową wróciliśmy do domu.

    20Już w domu

    22

    21Szybkie przygotowanie ingredientów na 2, a raczej 8 wielkich szejków, po 4 na łebka. Zdobyte na grandzie śliwki, coś ekstra, słodkie, kwaskowate, a pesteczka sama odchodząca od miąższu, trochę malin, ostatnie niedobitki znalezione z kolei wczoraj przy innej drodze. No i banany z marketu, oraz nać pietruszki z ogródka.

    23

    24

    25Obowiązkowe uzupełnienie aminokwasów, D3 i antyoksydantów w postaci Chlorelli This is Bio, Acai berry TiB, oraz witaminy D3.

    26

    I wkrótce napad szczęścia przed kompem.

    Świetnej niedzieli życzą Drogiej Socjecie,
    Peps & G.

    (Visited 2 789 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Basia 24 sierpnia 2014 o 14:16

      Ślicznie wyglądasz, ja też dziś rano biegałam i tez lubię zrobić ładowanie węglami z dzikiej jabłonki:)

    2. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 14:35

      Basiu cieszę się, ścisk & kisssss

    3. Karola 24 sierpnia 2014 o 15:15

      O to mi się udał kłus jeszcze na sucho;)A po drodze banany niestety nie z drzewka,a marketu;)Owocek;)

      1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:51

        Karola owocek więc 🙂

    4. Paulina (Pajjka) Podgórska 24 sierpnia 2014 o 15:33

      Twoje baterie trzymają dłużej niż duracell 😉

      1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:27

        Paulina bo ja jestem króliczek 🙂

    5. asia 24 sierpnia 2014 o 17:36

      Pepsi lociam Cię czytać i Ciebie lovciam 😀

      1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:28

        Asia lovciam2 😀

    6. Anna 24 sierpnia 2014 o 18:13

      Na przestrzeni roku ile razy Wam się zdarzy nie zrobić treningu? może dziwne pytanie, ale trening dzień w dzień to szacun jakich mało

    7. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 18:33

      G. nie podchodzi tak rygorystycznie do treningu, ale ja owszem raczej zawsze idę na trening, chociaż na 40 minut, obojętnie kiedy. Niekiedy wcześniej wysiądę z auta i przybiegam do domu, a G. jedzie. Ostatnio nawet w nocy poszłam, bo nie mogłam zasnąć bez treningu. Jakoś tak 🙂

    8. Łysica 24 sierpnia 2014 o 18:51

      To jest Mitsubishi L200?
      Pepsi no a gdzie okulary?
      Lepiej Ci bez nich, a „pożyczone”, śliwki, papierówki lepiej smakujà, wiem coś o tym.

      1. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 22:04

        Łysico w deszczu nie noszę okularów psolej, a w ogóle dlatego tyle mam zdjęć w okularach, nie z powodu cichociemnego, tylko jestem krotkowidzem i to są szkła optyczne, a dwa łi to ten pikap:)

      2. Łysica 25 sierpnia 2014 o 18:21

        Resorry za okulary, kiedyś o tym chyba wspominałaś ale mi umknęło.
        L200 to są bryki nie do zajechania, takie krążą opinie o tych terenówkach.
        Następnym razem proszę przetrzeć trochę deskę rozdzielczą, bo mi się serce kroi jak widzę coś takiego, „plizzzzzzzzzz”.

        1. pepsieliot 25 sierpnia 2014 o 19:15

          Ożeż Łysica, G. mnie już ochrzanił, że robię zdjęcie takiej desce, a teraz TYYY???
          Auto stało długo, bo jeździłam czym innym, a teraz do lasu było jak znalazł, bo tam jest droga terenowa i stąd ten kurz. Sorkiiii

      3. Łysica 29 sierpnia 2014 o 09:38

        To się Pepsi nazywa „telepatyczna solidarność plemników”, u kobiet coś takiego nie występuje.
        Ale po części jesteś usprawiedliwiona, to przecież bryka terenowa więc może być trochę uborciukana, ale mały minusik że to było w niedziele, ludzie do kościoła i wogóle……

    9. Frida 24 sierpnia 2014 o 18:53

      Pepsi ja z innej beczki, natknelam sie na „Szczoteczki Soladey”. Czy sa warte wyprobowania?
      Pozdrawiam 🙂

      1. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 22:11

        Frida nie mam zdania, oprócz tego, źe nie używam tego japońskiego wynalazku z serii technika dla zdrowia, bo wiem na co wolę wydać 45€ :)) Żartuję, moźe to zajebista rzecz jonizująca zębiska , a ja krzywdę sobie robię nie korzystając. Myślę Frida, że nikt Ci niczego sensownego o tych szczoteczkach nie powie, bo nie sądzę, żeby wykonano jakieś poważne badania klińiczne w tym temacie na odpowiednio dużej liczbie ludzi. Pozdro

        1. Frida 25 sierpnia 2014 o 15:30

          Dziekuje, tez sie gleboko zastanawiam nad kupnem, jak sie zdecuje to dam znac kobitki 🙂

    10. klepsydra 24 sierpnia 2014 o 20:32

      Obrączusia 8 )

    11. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 21:55

      Klepsydra nooo taaaak, ale wolę myśleć, że to mój chłopak 🙂

    12. klepsydra 24 sierpnia 2014 o 22:10

      Nic dziwnego, przyjmijmy, że chodziło o brak ustawy nt związków partnerskich.
      Btw. Jak zobaczyłam tu fejs pomyślałam, że coś Ci się pomyliło przy logowaniu i zaliczyłaś wtopę ^^ Nawet zastanawiałam się czy Cię o tym powiadomić hehe

    13. tu fejs 24 sierpnia 2014 o 22:14

      No mój ipad z niewiadomych powodow loguje mnie dzisiaj jako druga morda, a nie chce mi się wylogowywać 🙂

    14. nicambitnego 25 sierpnia 2014 o 09:29

      Fajny reportaż, ja ostatnio biegając z psem znalazłam przy lesie bezpańskie drzewo Mirabelkowe cale w owockach – ambrozja!

      Btw- mój mózg ma właściwość dziwną, jak widzę deszcz, pluchę automatycznie reaguje katarem- pewnie sie wyuczył, że kiedyś było powiazanie i teraz wystarczy, ze gdzieś zobaczy!Patrząc na te zdjęcia zrobiło mi sie zimno i zaczęłam kichac a chora nie jestem 😀
      Żebym na pozytywną sugestię była podatna jak na to

    15. pepsieliot 25 sierpnia 2014 o 10:31

      nicambitnego zmień ksywkę Kochana, żartuję, moja ksywka nie jest lepsza :)), ale wracając do mirabellek, to w Nowej Hucie jest wiele bezpańskich drzew z których lecą teraz mirabelki słodkie i bez pestycydów, no może trochę ołowiu zawierają

    16. naturalnystan92 25 sierpnia 2014 o 11:54

      Super relacja, oby takich więcej.
      Własnie zabieram się za nadrabianie Twoich poprzednich postów, bo ostatnio się opuściłam jako Twój czytelnik 😛 ( nie z własnej winy :P)

    17. Summer Breeze 25 sierpnia 2014 o 15:51

      Nuda.

      1. pepsieliot 25 sierpnia 2014 o 17:11

        zazdrość

        1. Summer Breeze 27 sierpnia 2014 o 19:40

          nie swój las – mam
          zdrowe nogi – mam
          spocony G. eee…
          to ostatnie to zbędne ruchomości

    18. Lotus 29 sierpnia 2014 o 13:51

      Fajny ten szejk, wygląda jak pudding. A ja dzisiaj zjadłam pierwszy raz jogurt kokosowy z wanilią, dobry był 🙂

      1. pepsieliot 29 sierpnia 2014 o 15:32

        Lotus nie wątpię 🙂

    19. Lotus 31 sierpnia 2014 o 19:07

      Jednak lepszy… odzwierzęcy

    20. wholesale nfl jerseys 28 października 2016 o 20:40

      wholesale nfl jerseys

      Reportaż z niedzielnego poranka Pepsi & G. – Pepsi Eliot

    Dodaj komentarz