logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
150 online
52 909 425

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Co to jest śmierć i w jaki sposób? Ukształtowanie terenu w sposób wypukły.

Ups, to opis góry. Prawidłowe pytanie prosto z wojska: Co to jest góra, i w jaki sposób?

Komć:

Jeżeli zmieniamy się, podnosimy swoje wibracje, zmienia się otoczenie i ludzie, niektórzy znikają, a inni się pojawiają i tu moje pytanie: czy jeśli umiera bliska osoba, to też moje lustro, kreacja rzeczywistości, czyli ja to sprawiłam, że ta osoba zniknęła z mego życia, pomimo,że ją kochałam?

Trochę to przygnębiające.

Jeszcze jedno pytanie: czy dla duszy istotne jest w jakich okolicznościach odchodzi z tego świata? Jedni giną nagle w wypadku, inni popełniają samobójstwo, jeszcze inni odchodzą w bólu po długiej ciężkiej chorobie, ale wśród bliskich, czując ich miłość, a jeszcze inni w objęciach ukochanej osoby np. podczas zbliżenia, a inni umierają w samotności niekochani?

Czy stan miłości, czy wręcz przeciwnie lęku i bólu w momencie śmierci jest istotne dla duszy, która odchodzi z tego świata?

<3

Dzięki za te pytania. Są to pytania głębokie, jednak prosto od przerażonego ego. To nie są pytania osoby świadomej, czyli przebudzonej, gdyż nie zostałyby zadane. Spróbuję Ci na nie odpowiedzieć na tyle, na ile potrafię, jak to mówi pan Roman N.

Zaczęłaś się dopiero budzić, robisz pierwszy krok, a już, natychmiast chcesz wszystko wiedzieć. Zrozumienie jest procesem. Do tego umysł działa linearnie, jest przyczyna, a następnie logiczny skutek. Z kolei intuicja, czyli głos duszy, czyli echo naszej świadomości mówi do nas skokowo. Czyli dla rozumu jest to niepojęte. Nie ma przed, nie ma po, jest tylko informacja teraz. Dlatego rozum nie pojmuje świadomości. Musisz pewne rzeczy wyczuć intuicyjnie. Musisz zwrócić się do siebie samej.

Ale żeby to mogło mieć miejsce, nie możesz się tak emocjonować, walić pytaniami, jak z karabinu maszynowego. Emocje całkowicie odgradzają nas od siebie samych. To Twoje ego jest takie niecierpliwe, ono chce już wiedzieć. Tylko po to, żeby zadać 100 innych głupich pytań. Tak samo głupich, jak próby odpowiedzi na nie. Ale kij z tym, nasze ego ma się widocznie doskonale, Ty pytasz, a ja usiłuję odpowiedzieć.

Cofnijmy się do sprawek Watykanu i chrześcijaństwa generalnie.

Mamy takie problemy z wejściem na właściwą drogę, ponieważ Kościół wyrządził nam (zarówno wierzącym, jak i niewierzącym) poważne kuku, ponieważ całkowicie zataił drogę rozwoju duchowego Jezusa. W jaki sposób będąc jedynie wrażliwym chłopcem, przebudził się jako Budda? Jak do tego doszedł?

Jak wyglądała droga do tego pełnego przebudzenia? Są podobno jakieś dokumenty dowodzące, że największy rozwój duchowy miał miejsce w Tybecie, gdzie Jezus przebywał przez 12 lat. Nawet jeśli to nieprawda, to jednak Jezus wzrastał właśnie na Ziemi i moglibyśmy dowiedzieć się jak to przebiegało.

Jednak Kościół wolał zataić prawdę i uczepić się kultu śmierci.

I właśnie z kultem śmierci powiązać życie Jezusa. To bardzo nieładnie wobec nas.

Żyjemy w tym, są to poważne programy nałożone na nasz umysł i stąd te Twoje trwożne pytania. Tak naprawdę cały strach, którym żyjemy, karmiąc nim matrix, iluminatów, bankierów, Watykan, satanistów i całą resztę, jest to strach właśnie przed śmiercią. To o nim usiłujemy zapomnieć wiążąc się z innymi ludźmi, kopulując, rozmnażając się, czy kupując porche, albo inny przedmiot, typu suknia.

Jesteśmy na maksa wkręceni w śmierć, która tak naprawdę nas prawdziwych, nieśmiertelnych nie dotyczy. Tutaj mój dziki wpis: śmierć – największe kłamstwo matrixu.

Żeby nie być gołosłowną. Ludziom wydaje się, że przekazy w Nowym Testamencie są z zasady prawdziwe i faktycznie mające związek z życiem Jezusa. Na dowód tego, że tak nie jest, przytoczę tekst ze znacznie starszej religii niż chrześcijaństwo, dotyczący kultu Boga Attisa (jest to rzecz mało znana), który przeczytał Igor Witkowski na swoim nie tak dawnym ekspoze.

Ciekawe, czy Ci się z czymś skojarzy?

Bóg Attis (jego kult istniał na wiele lat przed naszą erą) urodził się 25 grudnia (oczywiście znowu pojawia się pytanie dlaczego za współczesne Boże Narodzenie uznaje się ten dzień zimowy? Historycznie nie było takich przesłanek, ale to dygresja). Jego matka (czyli Boga Attisa) zwana Kybele zaszła w ciążę w wyniku niepokalanego poczęcia. Attis nazywany był Pasterzem, nazywano go też Zbawicielem Ludzkości. Był to, przed narodzeniem Chrystusa, jedyny kult, którego wyznawcy praktykowali komunię spożywając wspólnie chleb jako w cudzysłowie „ciało Boga”. Attis zginął ukrzyżowany (na drzewie), a ściekająca krew zapewniła odkupienie grzechów ludzi. Zmartwychwstał 25 marca, również po 3 dniach od momentu złożenia do grobu, stając się „Bogiem Najwyższym”. Kościół rozpatrywał tę datę, jako dzień śmierci Chrystusa (ostatecznie nigdy nie ustanowioną). Matka Attisa była nazywana matką Bogów, więc analogia do Matki Boskiej jest oczywista. Nawiasem mówiąc zupełnie nie wiadomo skąd się wziął kult Matki Boskiej, gdyż jest to kult człowieka? Ale to temat na inny raz, lub na nigdy.

Do czego zmierzam tym przydługim wstępem?

Do tego, że programy w jakich żyjemy są jawne jak religia i inne przedmioty w szkole, oraz inne: całkowicie zatajone, jak kiedysiejsze zmutowanie naszych mózgów i karmienie się naszym strachem. Strach przed śmiercią to ogromna energia, która pomnożona przez miliony ludzi, razy tysiąclecia dała w efekcie życie ogromnemu pasożytowi energoinformacyjnemu.

Chciałam Ci to wszystko uświadomić, abyś miała jasność skąd zjawiły się Twoje pytania, i jak bardzo trudno będzie Ci zaakceptować moją odpowiedź. Tym bardziej, że być może kompletnie nie będziesz z nią rezonować. Mamy teraz pływać na rowie mariańskim, a dopiero wczoraj nauczyłyśmy się pływać żabką bez motylków na ramionach.

To mniej więcej tak jest. Wychowane w wymyślonym kulcie śmierci, posrane w gatki ze strachu, nagle staniemy obie przed najbardziej transcedentalnymi pytaniami.

Co to jest śmierć, i w jaki sposób? Ukształtowanie terenu w sposób wypukły. Ups, to opis góry.

Ale walę to co wiem:

Relacje uczuciowe jedynie z bliskimi są tak naprawdę ściągające nas w dół w naszym rozwoju. Jezus wyprowadził się z domu i w pewnej chwili (o ile wierzyć zapisom z aramejskiego) nie przyjął swojej matki i rodzeństwa, gdy nadeszli dowiedzieć się co z nim. Ludzie nie rozumieją po co przybyli na Ziemię. Potrafią kochać tylko swoje dzieci, a cudze szkalować. Nie lubią swoich sąsiadów i matek, chociaż mogą się w nich przeglądać, jak w lustrach. Nie potrafią wybaczać. Nie potrafią zaakceptować wszystkiego co się wydarza, aby móc wzrosnąć.

Ciało jest śmiertelne.

Oczywiście są już znane technologie, aby ciało nie starzało się tak szybko. Można w ten sposób żyć 300 i 400 lat. Jednak w pewnym momencie jednak trzeba się zawinąć stąd i jest to najwyższy czas, żeby się przebudzić. Różnimy się świadomością, chociaż pochodzimy z tego samego Źródła. Nigdy się nie cofniemy, bo takich rzeczy nie ma w  Kosmosie. Nigdy nie urodzisz się już jako kamień, czy ptak, gdy już miałaś świadomość człowieka. Jednak i świadomość człowieka ewoluuje. Każde życie tutaj jest doświadczeniem, które ma sprawić, żeby się przebudzić. Ale nie budzimy się, bo żyjemy w naszych programach.

TU KUPISZ nowozelandzką super TRAWĘ PSZENICZNĄ WHEAT GRASS This is BIO – Twój detox, chlorofil, odmładzanie, odsiwianie, czyli prawie jak życie bez grawitacji 🙂

W przestrzeniach równoległych spotykamy w dużej mierze wciąż tych samych ludzi. Nasze życie trwa teraz, w wielu wymiarach. Pomimo tego, że w naszej percepcji jest tylko przeszłość i przyszłość. Tak działa ego. W rzeczywistości wszystko dzieje się teraz. Jest tylko teraźniejszość, za to nie ma grawitacji, czyli nie ma starzenia się. Dopóki nasze doświadczenie zdobywane w kolejnych wcieleniach niczego nas nie uczy, nie wzrastamy, wciąż nasze wibracje są podobne i rezonujemy z podobnym. W kolejnych wcieleniach pojawiają się obok nas podobni ludzie, często ci sami. Matki bywają żonami, albo teściami, synowie stryjami, albo siostrzenicami. Ciągle i ciągle uczymy się życia, mamy wzrastać w każdej chwili, aby się przebudzić.

A teraz kwestia lustra: to nie działa w ten sposób jak opisujesz.

To nie Ty uśmiercasz myślami ludzi w swoim otoczeniu. Jesteśmy częścią hologramów innych. Programy są zapętlone. Ludzie mają wokół siebie rozłożone różne pola siłowe, o których nawet nie wiedzą. Gdy zdarza się tak smutna rzecz, czyli śmierć bliskiej osoby, oczywiście należy tę sytuację okryć wspaniałą uważnością, ale nie wracać do tej przeszłości, zaakceptować to co się stało i zająć się życiem w teraz, własną kreacją i wzrastaniem. To co się przeżywa ma nas wzbogacać, uczyć i rozwijać.

Oczywiście nikt naprawdę nie umarł, nie ma powodu, aby identyfikować naszych bliskich z ich ciałami, czy też z ich myślami. Oni tak samo błądzą jak my. Czyli, nikt nie umarł, opłakujesz kogoś, kogo to już dawno nie obchodzi. Kogoś, kto albo dryfuje z niewielką ilością plazmy zamiast ciała (potem i tę plazmę się traci), albo po prostu zaraz się urodzi na nowo, w nowym ciele.

Rozpaczasz tylko z powodu własnego niezrozumienia, w totalnym strachu. Podczas, gdy w innej rzeczywistości jesteście razem na jachcie, on jest z żoną, a Ty jesteś majtkiem i kochasz się w kimś zupełnie innym. I szorując pokład uważnie masz w końcu szansę na swoje przebudzenie.

Teraz.

Podczas śmierci wszyscy jesteśmy sami ze sobą, to jest niesamowity i wspaniały moment na podjęcie właściwej decyzji. Dlatego nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś nas trzyma za rękę, czy nie. Mamy być zanurzeni w sobie i mega uważni, żeby nie zrobiono nas w konia i nie zwabiono sztucznym światłem do tunelu, gdzie ani się nie obejrzymy, a już będziemy z powrotem na Ziemi. To jest ważne.

Gdy kochamy wszystkich ludzi, w tym wrogów, o czym mówił Jezus, nie ma znaczenia dla nas, bo kochamy też siebie, a siebie zawsze mamy przy sobie.

Bądź w sobie i niczego lepszego dla siebie nie znajdziesz na zewnątrz. Wszystko czego potrzebujesz masz już przy sobie, a raczej w sobie. Sensem wszystkiego jesteś Ty sama.

Jeszcze tego nie pojęłaś boska istoto?

Jest oczywiście kwestia karmy. Nie zabijajmy nikogo, w tym nie zabijajmy siebie, bo życie jest do przeżycia. Wszyscy przychodzimy tutaj z jakąś karmą, za wyjątkiem niektórych, w tym pewnie Jezusa, dzieci Indygo i innych, którzy schodzą tu dobrowolnie dla ludzi. Karma po zabiciu drugiego człowieka z duszą jest duża.

Trzeba porządnie się przebudzić  w teraz, żeby zniknęła.

Mam nadzieję, że wyciągniesz coś sensownego z tej odpowiedzi. Jak nie, to spróbuję innym razem.

Moda od Kasi Poni

love love <3 <3

(Visited 4 803 times, 1 visits today)
Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

  1. M. 22 września 2017 o 16:08

    Dziękuję!!!!! Masz rację jeszcze śpię,a moje ego na wszystko chce mieć odpowiedź.To dzięki Tobie i temu blogowi próbuję się budzić. Dziękuję,że pomimo wszystko podjęłaś się odpowiedzieć na moje pytania i pokazać,jak nie słuchać ego. <3<3<3

  2. Katarzynka 22 września 2017 o 17:59

    To wszystko jest tak fantastycznie ciekawe. Odkąd zrozumiałam, że Wszechświat jest wielowymiarowy i nic się nie kończy wraz ze śmiercią pomyślałam sobie: kto lub co a może nico to wszystko tak ciekawie urządziło :). Przyszła mi myśl do głowy, że po wejściu w tamten wymiar lub tzw „wieczne teraz” projektujemy sobie na kolejne życie pewne wydarzenia, które pomogą zmierzyć się nam z ILUZJĄ. Dusza tego potrzebuje i bardzo chce żyć za każdym razem świadomie. Skoro sami dla siebie jesteśmy wszystkim to na pewno sami też coś dla siebie kreujemy. Tak, żeby było ciekawie i wciąż w górę do pełnej świadomości. Dlatego ważne jest, aby przyjmować z pełną akceptacją dobre i złe zdarzenia bo poniekąd są one z naszej przyczyny. Czasem te trudne, bolesne sytuacje, choroby są jedyną szansą aby „wyrwać człowieka ze snu”, „potrząsnąć nim” w kierunku przebudzenia.

    1. Niki 23 września 2017 o 22:57

      🙂 <3 – 7 Uniwersalnych Praw Wszechświata

  3. LuminAdi 22 września 2017 o 18:21

    Supcio PepOsh, jak zwykle czysto i przejżyście 🙂 Zawsze, gdy ktoś nie kapuje co do niego mówię, to odsyłam go/ją do Ciebie by porządnie „rzucił gałką” po kilka razy nawet 🙂 Także ten tego….tak dalej, więcej, więcej!….więcej tych latarni rozstawmy na tym świecie i rozjaśnijmy go 😀
    Uściski Lovocowe! <3

  4. Aneta D Falkiewicz 22 września 2017 o 20:17

    Podbijam, by czytać komentarze tutaj na bieżąco <3 Trafnie ubierasz w proste słowa moje energokształty. Dziękuję :))

  5. lady Sfinks 23 września 2017 o 12:52

    Dzięki za tekst. Kurczę, ale Ty masz ujmujący a jednocześnie zfreakowany styl wypowiedzi. I jak powyżej komentująca koleżanka powiem mniej więcej to samo: zbierasz do [spójnej] kupy moje rozgrawitowane [jeszcze chaotycznie] energo-myślo-kształty. 🙂

    1. Pepsi Eliot 23 września 2017 o 14:10

      <3 <3 <3 puszczam Ci serię myślokształtów :)

      1. lady Sfinks 23 września 2017 o 17:11

        I wszystko jasne……

        No właśnie tak siedzę sobie, w okolicach godziny czternastej z minutami i nagle coś mi jakoś tak wibruje i drga, tak jakby gdzieś nad lewym uchem i trochę pośrodku i tak jakby minimalnie rezonuje i trzepoce na linii kundalini, no ale nie kumam co to…..więc to zostawiam, „a niech se wibruje” – mówię sobie i idę sobie pląsać w matrixie.

        Wracam tu …

        …i wszystko jasne.

        [Mocny towar, te Twoje myślokształty. Sztos, kurde. Twoje metafizyczne nadajniki naparzają jak dzwon 😉 /Swoją drogą sporo ostatnio manipulowałam przy gałkach, to jakoś się w końcu nadziałam na Twoje częstotliwości ;)]

        1. Pepsi Eliot 23 września 2017 o 17:17

          <3 i wszystko jasne

  6. Smok 23 września 2017 o 21:49

    Od jakiegoś czasu nie chodzę do kościoła. Po prostu nie brakuje mi tego. Moi rodzice przy każdej wizycie mnie o to pytają, dochodzi do sprzeczek, kłótni. Twierdzą ze cos jest ze mna nie tak, ze oni sie modlą za mnie etc. Dołuje mnie to, bo wiele aspektów mojego życia jest fajnych, żyje mi sie teraz naprawdę „lekko”. Jak poradzić sobie z tym? Jesli rodzice z którymi nie chce zrywać kontaktu ciagle mi prawią morały trudno przejść w tryb akceptacji. Próbuje ich zrozumieć ale nie wiem gdzie jest ta cienka granica. Odsunąć sie, uciec tez nie chce. Chce po prostu zyc. Jak obchodzić sie z takimi sytuacjami? Na razie brak pomysłów…

    1. Pepsi Eliot 23 września 2017 o 22:33

      miło się uśmiechać i nie wchodzić w konflikt, nie rozkminiać swoich racji

    2. beztematusite 29 września 2017 o 13:37

      Mialam podobny problem, u mnie wiara katolicka odleciala sama. Wtedy otworzyl mi sie swiat, odszedl wieczny strach przez zlym, ozylam. Oczywiscie rodzice byli zalamani, ojciec dostawal szalu ze strachu, ze Bog go ukarze za to moje odejscie i on musi zrobilc wszystko by mnie z powrotem sciagnac do KK. Doszlo do tego, ze postawilam sprawe na ostrzu noza: albo sie uspokoi albo nie widzimy sie a on dodatkowo wnukow. Nie zalezalo mi, wazne bylo dla mnie to bym mogla bez przeszkod rozwijac sie a kto mi stawal na drodze i dokuczal-odstrzal. Kocham ich oni mnie ale przez lata wciaz podsuwali mi rozne artykuly, modlitwy, pytali czy dzieci chodza na religie it. Na poczatky bylam delikatna ale potem mowilam jak jest. I ze jezeli sa prawdziwymi katolikami to niech zaufaja Bogu, ktory tak pokierowal moja droga: Bog dal , Bog wzial-on decyduje komu dawac laske wiary. Na zawolanie nie da sie nawet zakochac. To jest ich jezyk, ktory i tak slabo dziala bo katolik mimo, ze zna te slowa z Biblii to ich nie akceptauje w rzeczywistosci i wymaga od innych wiary. Sa jednostki, ktore sa tolerancyjne i akcetuja roznosc innych. Tak wiec zaakceptuj, ze oni tego nie rozumieja, nie wchodz w dyskusje, obserwuj a samo sie rozplynie 😉

    3. grzegorzadam 17 października 2017 o 09:16

      Jesli rodzice z którymi nie chce zrywać kontaktu”

      Nie zrywaj, jesteś dorosła i decydujesz o swoim życiu.
      Bajeczki pustynne żyją w najlepsze.

  7. ewig 24 września 2017 o 12:58

    Czytałam z zachwytem. Dobrze, że to trochę poukładałaś w mojej głowe.
    Piękne słowa : „Bądź w sobie, niczego lepszego dla siebie na zewnątrz nie znajdziesz”
    Dziękuję 🙂

    1. Pepsi Eliot 24 września 2017 o 13:12

      to ja dziękuję Tobie

  8. Margo 24 września 2017 o 16:26

    Pepsi a co zrobić kiedy dziecko ciągle chce słodyczy i jakiegoś dziadostwa przetworzonego, bardzo go ciągnie. Pogodzić się, zaakceptować? Kocham, przytulam do serca i dziękuję za artykuł.

    1. Pepsi Eliot 24 września 2017 o 17:50

      w jakim wieku jest dziecko? Nie pogodzić się, starać się ustalać, jakieś warunki przetargowe, jasno rozmawiać z dzieckiem, powiedzieć czym jest takie jedzenie i najważniejsze nigdy przy dziecku nie jeść takich rzeczy

    2. beztematusite 29 września 2017 o 14:00

      A moze zrobic badanie wlosa (najefektywniejsze) na pasozyty? One lubia takie slodko-syfowe klimaty 😉

      1. grzegorzadam 17 października 2017 o 09:17

        Biorezonans, włosa też wskazane.
        Pociąg do słodkiego może być wynikiem zarobaczenia.

    3. grzegorzadam 17 października 2017 o 09:20

      Niech obejrzy jakiś film o cukrze i śmieciach dietetycznych.
      Jest tego na necie od zatrzęsienia, dzieci widzą więcej jak nam się zdaje.

  9. Margo 24 września 2017 o 18:58

    Dziecko ma 8 lat i szczelinę odbytu, sądzę, że candida daje o sobie znać, zrobię mu kurację wodą utlenioną. Syn wie, że to jedzenie jest zabójcze dla organizmu, w wieku 5 lat, po badaniu żywej kropli krwi powiedział, że nie chce umrzeć bo wyniki były złe i diagnoza nieciekawa ale już zapomniał. 3 lata wytrzymał bez słodyczy i przetworzonej żywności. Pepsi tłumaczę mu ale już brak mi sił. W domu nie jemy słodyczy, białej mąki, produktów wysoko przetworzonych. W tym wypadku ma dobry przykład. Nie mogę go cały czas szantażować bo tylko tak mogę coś wskórać. Dziękuję Ci.

    1. Pepsi Eliot 24 września 2017 o 19:22

      póki co szantażuj, i oczywiście w tym przetargu jak wygra, to niech zje. Teraz Ty jesteś odpowiedzialna za niego, musisz nosić tę maskę cerbera na sobie, naprawdę liczy się ilość tego świństwa. To nie jest tak, że jak już zjadł to można machnąć ręką na to w dalej. Obróć to w zabawę. W dzielność, etc.

    2. grzegorzadam 17 października 2017 o 09:25

      i szczelinę odbytu”

      Marchew z masłem:
      ”WYLECZENIE dziecka – domowe leczenie szczeliny odbytu (fissura ani).

      Mój synek miał 5 lat gdy, zachorował na szczelinę odbytu (zdiagnozowany przez chirurga dziecięcego ze Szpitala Dziecięcego Na Wojciecha w Szczecinie). Obecnie czuje się już całkiem dobrze a wszystkie objawy ustąpiły. Wystarczyła 3 miesięczna kuracja marchewkowa. Jadł na czczo jedna średnią gotowana marchewkę, potem w ciągu dnia zjadał jeszcze jedna. W sumie ok. 0,15 kg marchewki gotowanej dziennie – ważył ok 25 kg. Po 2 miesiącach kuracji (mimo ustąpienia objawów: całkowity brak bólu i krwawień) jadł marchewkę już tylko raz dziennie. Oprócz marchewki raz dziennie przez cały czas leczenia smarowaliśmy mu „chore miejsce” maścią Proktis – M. Jednak to chyba marchewka jest głównym sprawca wyleczenia bo jak po tygodniu jedzenia marchewki synek poczuł się lepiej i przestał (nie można go było zmusić) jeść marchewkę przez dwa dni, mimo ciągłego smarowania, dostał strasznych bólów i miał mocne krwawienia podczas wypróżniania. Potem znowu jadł marchew i wszystko szybko się poprawiło. Mojemu synkowi kuracja pomogła. Chyba jednak najważniejszy jest spokój podczas wypróżniania malucha. Naszego poprosiliśmy aby bardzo spokojnie oddychał (oddychanie przeponowe jeżeli jesteśmy w stanie to wytłumaczyć maluchowi – opis powyżej) i w żadnym wypadku nie usiłował przyspieszyć „tego procesu”. Połączenie tych dwóch metod od razu dało wspaniałe efekty. Nasz synek jest całkowicie zdrowy bez jakichkolwiek nawrotów choroby. Od tego czasu minęło 5 lat (teraz ma 11). . ”

      Próbuj, marchew i masło bio.

    3. grzegorzadam 17 października 2017 o 09:28

      PRZEPIS NA „LECZNICZĄ GOTOWANĄ MARCHEWKĘ”

      Sposób przygotowania lekarstwa na wrzody przewodu pokarmowego m. in. na wrzody dwunastnicy i jelit oraz szczelinę odbytu.
      Co potrzebujemy:
      – Naczynia, sztućce: garnek z pokrywka, łyżka stołowa, nóż
      – Produkty: 0,3- 0,5 kg marchewki, łyżka masła, szczypta soli kuchennej.
      Sposób przyrządzenia: Sekret polega w odpowiednim przygotowaniu marchewki. Należy kupić ładną marchewkę. Powinna być bez przebarwień, niespleśniała, niewiotka, z ładnym suchym końcem bo marchewka psuje się od końca. Ponieważ marchewkę spożywamy rano należy ja przygotować wieczorem. Myjemy i szczotkujemy dokładnie marchew i bez obierania skórki wrzucamy do wody. Dodajemy 1 łyżkę stołowa masła (prawdziwego – 82% tłuszczu). Dodajemy też szczyptę soli do smaku. Garnek przykrywamy pokrywką i czekamy aż się zagotuje. Następnie (po zagotowaniu) zmniejszamy płomień na minimum. Po godzinie gotowania na wolnym ogniu, marchewkę odcedzamy i bez jej płukania odstawiamy w garnku do wystygnięcia / osuszenia (bez pokrywki na garnku). W takim stanie zostawiamy marchewkę na noc. Rano, na czczo, przed śniadaniem delikatnie ściągamy skórkę (nie ścinamy) – tak jak z gotowanych ziemniaków do sałatki warzywnej (marchewkę można lekko podgrzać). Następnie marchewkę zjadamy dokładnie ją rozgryzając. Po pół godzinie możemy już zjeść normalne śniadanie Dawka jest zależna od masy ciała i tak dla dziecka o wadze 20 kg to ok. 0,2 kg dziennie. Dla dorosłego mężczyzny o wadze 80 kg – 0,5 kg dziennie.

  10. Margo 24 września 2017 o 20:50

    Jestem zaskoczona odpowiedzią ale skoro od Ciebie słyszę takie słowa to dobrze, niech tak będzie, choć czuję, że to walka, dodałaś mi sił. Nigdy nie macham ręką jak zje coś złego. Dobre odżywianie dało u niego rewelacyjne efekty więc nie zrezygnuję bo będzie nawrót alergii. Dziękuję.

  11. Tele Mele 25 września 2017 o 02:35

    No proszę – a może tak kawa na ławę, autor = guru, ziółka, diety, wszystko wiesz i próbujesz prowadzić innych w tę przepaść. Zerwać z Kościołem, Coś cię tu za bardzo uwiera ? To ma być pomoc dla chorych, cierpiących w ? będziesz zdrowa … zerwij z Kościołem ? Po co tak długo czytałem te teksty o zdrowym odżywianiu żeby dowiedzieć się że mam wystąpić z Kościoła ? A może tak powiedzmy prosto – ta twoja religia – bożkiem jest tu własne ciało, zdrowie prowadzi do -> „oświecenia” czyli pozbycia się wyrzutów sumienia. Moim zdaniem jesteśmy na ziemi chwilę i mamy być jak anioły, odpowiedzialni za innych, starać się być dobrymi jak chleb. Ty mi tu mówisz uwielbijmy własne ciało, ego jest najważniejsze, to ma być MOJE wyzwolenie i oświecenie i chyba namawiasz bądźmy jak demony, celem są bożki pieniędzy, zdrowia, egoizmu. Anioły odlatują gdzieś za horyzont rodziców, starszych babć i dziadków tych – nieoświeconych niewolników. Ale to oni właśnie będą potem w raju jak przypuszczam a nie egoiści których celem jest rozwijanie własnego ego. Dla aniołów nieważne są pieniądze, zdrowie, marne ciało, ważna jest piękna dusza. Życzę tobie zbawienia Bożego w raju a nie przebudzenia własnego marnego ciała w otchłani. Ten mistrz kłamstwa chce za twoją pomocą wmówić jak tam jest po drugiej stronie -> chcesz dać jabłko poznania -> i to jest właśnie matrix, złudzenie, miraż. Boże chroń od fałszywych proroków.

    1. Pepsi Eliot 25 września 2017 o 08:21

      jedno jest pewne, te wpisy nie są dla Ciebie, <3

    2. beztematusite 29 września 2017 o 13:59

      Tutejsze artykuly sa jak najbardziej neutralne dla kogos kto patrzy bez ego. Moze cos szokowac w jednej chwili ale kiedy zdamy sobie sprawe, ze zszokowane jest ego wtedy wszystko jasne. Przemawia przez Ciebie nawiedzone ego, dajesz energie zlym silom wypowiadajac sie w taki sposob i dajac im wladze czynienia. Miej odwage samemu zastanowic sie nad egzystencja zamiast slepo isc za narzucona wiara. Pepsi ma racje: tu nie sa Twoje klimaty.

    3. Milkman 1 października 2017 o 17:28

      Tele Mele… moj mąż sugeruje żebyś poszedł pracować do firmiy ubezpieczeniowej. Tam mozesz realizować sie w zakresie bycia odpowiedzialnym za innych i jednoczesnie rozwijać swoj talent oratorski. Ja obstawiam ze jestes księdzem. Buźka

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze