logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
486 online
55 361 206

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • strasznie nudny wpis o gotowaniu, ale musicie go przeczytać

    Hejstwo Społeczeństwu na tym blogu zgromadzonemu, wchodzę sobie na stronkę Krystynki, a tam Vadim Zeland się panoszy. Czytam, czytam z lekkim ironicznym uśmiechem, jak to koleś już siwiał, włosy mu się przerzedzały, a nawet zęba stracił, domyślam się, że w wyniku zaawansowanej paradentozy i nagle od witarianizmu wszystko mu się cofnęło, włosy się zagęściły, nabrały żywszego odcienia i co najdziwniejsze, tutaj muszę zrobić większą dla efektu pauzę, koledze odrósł ząb. Podobno na witarce to standard. Ale potem już z sensem choć nadal jak dla mnie naiwnie pisze, że gotowanie jest be, bo zabija żywy pokarm, a kto by umarłe jarzyny jadł i tak w tym stylu. Jesteśmy już duzi i wiemy, że tak można też opowiadać o wszystkim jak się jakieś dobre metafory znajdzie w głowie. No bo na te enzymy tak na prawdę nie ma ostatecznych dowodów, czy ma je mieć pożywienie, czy my w układzie trawiennym przede wszystkim i z tą temperaturą wyginięcia też różnie.
    I tak do kłębka po nitce, witarianizm taki trudny, no to może wprowadzę trochę więcej tych gotowanych warzywek, może jeszcze serek tofu, nie jest przecież taki zły i Boutenko mówiła, że surowy orzech o niebo zdrowszy od prażonego, ale już czy surowy orzech lepszy od pieczonego ziemniaka? Ziemniak lepszy zdecydowanie. No tutaj pani Boutenko jest już pewna, bo jednostki chorobowe się jej zaczęły czepiać na witariance wysoko orzechowej, ale fakt, że po 17-tu latach.
    Ale mój sceptycyzm nagle dostał z liścia, bo czytam zdanie pana Vadima Rosjanina chyba, które w wolnej trawestacji brzmi mniej więcej tak: Czy natura przewidziała, że człowiek będzie jadł gotowane pożywienie? Czy się tego spodziewała? Czy coś takiego zakładała? Każde zwierzę na tym Świecie ma dla siebie jakieś żarcie przeznaczone, ale człowiek stwierdził, że trzeba go przetworzyć, żeby czas zaoszczędzić i jeść niejadalne, przez co sobie ofertę żywieniową poszerzyć.
    Muszę przyznać, że bardzo do mnie ta wypowiedź dotarła, chociaż tak lekko do Vadima podeszłam na początku.
    Ktoś może zapytać, ale o co chodzi? Jesteś przecież rawfoodystką na 811. Tak, to prawda, na 811 bezwzględnie tylko każdego dnia coraz więcej gotowanych warzywek się zaczęło zakradać i śmiać się przecież zamierzałam i chciałam z Vadima naturalizmu dla infantylnej publiki.
    Szybko więc dla opamiętania wyszukałam odpowiednie infa, żeby w głowie się na nowo poukładało mnie i może komuś z Socjety na tym bl.

    Gotowanie, co wiadomo już w szkole na lekcji chemii empirią zbadałeś, ze względu na wysoką temperaturę przygotowywania żywności stwarza nowe substancje. O ile w kwestii enzymów zabijanych w 41,5 stopnia C czy też nie i o ich faktycznej roli ciągle są jeszcze polemiki, to jednak powyższa prawda jest małemu chemikowi nawet znana. Większość z tych nowych substancji pochodzi z białek reagujących z węglowodanami. Niektóre z tych substancji powodują raka lub choroby mózgu i upośledzają funkcję neuroprzekaźników, a także metabolizm.
    Wiele z tych nowych substancji są to aminy heterocykliczne (HCA). Wiele z tych HCA są bezpośrednio lub pośrednio uzależniające fizycznie. Ze względu na temperatury gotowania, HCA pochodzą z interakcji pomiędzy białkiem i węglowodanami lub kreatyną (w czerwonym mięsie, czyli wegan nie dotyczy, przynajmniej ten aspekt), albo azotanami w warzywach. Oto kilka przykładów:

    * Tryptofan + forma-/ AceT-aldehyd = 1-metylo-1 ,2,3,4-tetrahydro-beta-karboliny (pro-mutagenne)
    * Tryptofan + glycolaldehyde = 1-hydroksymetylo-tetrahydro-beta-karboliny
    * Tryptofan + cukry (przez zamrożenie) = 1,1 ‚-ethyliden-ditryptofaan (bardzo toksyczne)
    * Serotonina + formaldehyd = 6-hydroksy-tetrahydro-beta-karboliny
    * Serotonina + aldehyd octowy = 6-hydroksy-1-metylo-tetrahydro-beta-karboliny
    * Tyraminą + azotyn = 3-diazotyramine (4 – (2-aminoetylo))-6-diazo-2 ,4-cyclohexadienone (carcin.)
    * Sól + azotyn + białko / cukier = 2-chloro-4-methylthiobutanoate (mutagenne) wręcz diabeł
    * Glutaminian + cukier = 2-amino-6-methyldipyrido-(1,2-a: 3 „, 2” , też diabeł ) Imidazol (rakotwórcze) (9)
    * Glutaminian + cukier = 2-aminodipyrido-(1,2-a: 3 „, 2” diabeł okropny ) Imidazol (rakotwórcze)

    Kiedy aldehydy reagują z cyklicznymi aminokwasami lub aminami ubocznymi (jak tryptofan, tryptamina i serotonina, fenyloalanina, tyrozyna, dopaminy Tyramina, anilina) to wtedy głównie beta-karboliny i izochinoliny są pochodnymi. Kiedy zaś kreatynina (z mięsa) jest zaangażowana, głównie imidazoquinolina i imidaziquinoxalina są pochodnymi (Glutaminian i tryptofan to są aminokwasy, tyramina i serotonina to są aminy, a aldehydy są cukrami)

    W jakich pokarmach?
    Prawie wszystkie gotowane pokarmy zawierają: 

    * 9H-pirydo (3,4-b) indol = beta-karbolinem znaku = tryptofan / tryptaminy znak + aldehydy
    * 1-metylo-9H-pirydo (3,4-b) indol = 1-metylo-beta-karbolinem znaku = tryptofan / tryptaminy znak + aldehydy

    Substancje te wpływają na receptory w mózgu, a pośrednio na wiele innych neuroprzekaźników. Jeżeli te substancje będą reagować na aminy, jak anilina mogą nawet stać się mutagenne. Ile HCA powstanie zależy od tego, jak dużo białka produkt zawierał i na ile żywność była podgrzewana. Ponieważ czerwone mięso zawiera zarówno sporo białka, jak i kreatyniny (pochodnej od kreatyny), przygotowywane czerwone mięso zawiera najbardziej HCA, zwłaszcza gdy jest z grilla Poza poddanemu obróbce termicznej czerwonego mięsa, także ryba, soja i drób zawierają wiele HCA. Wzmacniające smak buliony zawierają białka koncentratów i dlatego też mają w sobie wiele HCA, ale także podgrzewane pokarmy zawierające mniej białka, zawierają HCA, jak ziarna i warzywa, a nawet żywność taka jak piwo, sos sojowy i puszkowany sok pomarańczowy.

    Mięso zawiera zbyt dużo kreatyny:

    * 2-amino-1-metylo-6-(4-hydroxyfenyl)-imidazo-(4,5-b) pirydyny (mutag.) = kreatyna + tyrozyny glukoza + (21)

    Soja zawiera globulinę:

    * 2-amino-9H-pirydo (2,3-b) indol (mutagenne) = soja-globulina + cukry
    * 2-amino-3-metylo-9H-pirydo (2,3-b) indol (mutagenne) (24) = soja-globulina + cukry

    Ryba zawiera:

    * 3-amino-1 ,4-dimetylo-5H-pirydo (4,3-b) indol = tryptofan aldehyd octowy
    * 3-amino-1-metylo-5H-pirydo (4,3-b) indol (mutagenne) (26) = tryptofan aldehyd octowy

    Gotowane warzywa zawierają azotyny !!!!! 
    Pliki nowotworowe N-nitrozo-związki = aminy + azotynów znak + cukry
    Specyficzny N-nitrozo-związek;
    4 – (2-aminoetylo)-6-diazo-2 ,4-cyclohexadienone (nowotworowe) = tyraminą + azotyny + cukry

    Gotowana Kapusta zawierać tiocyjaniany!!
    Toksyczny tetrahydro-beta-karbolinem-pochodne = izotiocyjanian + tyraminą / serotonina itd.

    Gotowane warzywa zawierają również flawonoidy:
    Pliki mutagenne glikozydy (30) = flavonods + ciepło

    Konserwowy sok pomarańczowy zawiera wolne aminokwasy, które łatwo łączą się z aldehydami do tworzenia amin heterocyklicznych.

    Co może złego HCA zrobić?

    1. Działają jak neuroprzekaźniki

    Niektóre HCA, podobnie jak beta-karbolin, mogą bezpośrednio wpływać na receptory neuroprzekaźników, takich jak benzodiazepiny. Po prostu dlatego, że ciało również komponuje beta-karboliny funkcjonujące jako neuroprzekaźniki. HCA może również zajmować receptory innych neuroprzekaźników, takich jak receptory serotoniny i doaminy. Zwłaszcza, kiedy składają się one z tych samych amin.
    Wierzcie na słowo, masę komplikacji zdrowotnych i wypatrzenia charakteru, łącznie z zachowaniami aspołecznymi. Długa lista związków chemicznych, którą świadomie opuszczam.
    2. Powodują raka 
    Część procesu onkogennego jest mutagenną substancją uszkadzającą komórki DNA. Niektóre HCA w podgrzewanej żywności są mutagenne. DNA-Szkody rosną wprostproporcjonalnie wraz ze spożyciem HCA. Jak nowotworowych HCA są częściowo zależne od tego ile azotu zawierają. Sól, białko i azotyny (z warzyw) mogą dostarczyć azot i reagować na HCA. Nitrozowane HCA są jeszcze bardziej nowotworowe.
    Niektóre z najbardziej rozpowszechnionych HCA mutagennych w gotowanym pożywieniu to:
    * Pyridoindole (amino-gamma-karboliny)
    * 2-amino-9H-pirydo (2,3-b) indol (amino-alfa-karboliny)
    * 2-amino-3-metylo-9H-pirydo (2,3-b)
    * 3-amino-1 ,4-dimetylo-5H-pirydo (4,3-b) indol
    * 3-amino-1-metylo-5H-pirydo (4,3-b) indol
    * 1-metylo-3-karbonylo-1 ,2,3,4-tetrahydro-beta-karboliny
    * 4-aminobifenyl
    * 4,4 ‚-methylenedianiline
    * 3,2 ‚-dimetylo-4-aminobifenyl
    * 1,2-dimethylhydrazine
    * Fenylo-hydroksyloaminy
    * O-acetylo-N-(5-fenylo-2-pirydylo)-hydroksyloaminy
    * 2-amino-3-methylimidazo (4,5-f) chinoliny
    * 2-amino-3-methylimidazo (4,5-f) chinoksalinowy
    * 2-amino-3 ,4-dimethylimidazo (4,5-f) chinoliny
    * 2-amino-3 ,8-dimethylimidazo (4,5-f) chinoksalinowy
    * 2-amino-3 ,4,8-trimethylimidazo (4,5-b) pirydyny
    * 2-amino-3 ,4,8-trimethylimidazo (4,5-f) chinoksalinowy
    * 2-amino-3 ,7,8-trimethylimidazo (4,5-f)-chinoksalinowy
    * 2-amino-N, N, N-trimethylimidazo-pirydyny
    * 2-amino-N, N-dimethylimidazopyridine
    * 2-amino-4-hydroksymetylo-3 ,8-dimethylimidazo-(4,5-g)-chinoksalinowy
    * 2-amino-1 ,7,9-trimethylimidazo-(4,5-g)-chinoksalinowy
    * 2-amino-1-metylo-6-phenylimidazo-(4,5-b)-pirydyny
    3. Przyczyniają się do chorób mózgu 
    Niektóre HCA są bezpośrednio toksyczne dla mózgu, jak quinoliny, które dostają się do mózgu za pośrednictwem dopaminy systemem transportu. Inne wspólne HCA (np. pirydyny i beta-karboliny) stają się toksyczne dla mózgu po ich częściowym rozłożeniu przez różne enzymy w organizmie. Pierwotnie te enzymy mają inne zadanie niż ochrona mózgu przed substancjami toksycznymi, ale część HCA przypadkowo przekształcona w bardziej toksyczne substancje absorbuje enzymy. Oczywiście natura nie mogłą liczyć na „dziwne odmiany HCA z gotowanych potraw, bo nie przewidział, że ktoś będzie coś gotował przed jedzeniem. Pirydyny mogą zająć receptory dopaminy a więc są toksyczne dla thesereceptors tylko. Częściowo rozłożone pirydyny są bardziej toksyczne niż oryginały, ale oryginały nie zmniejszą dopaminy, noradrenalin i głównie poziomu serotoniny. Zniszczenie receptory w mózgu powodują choroby takie jak Alzheimer, Parkinson i schizofrenia.

    Niektóre toksyczne HCA dla mózgu:
    * 3-N-butylcarbonyl-beta-karboliny
    * 3-N-methylcarboxamide-beta-karboliny
    * 2-metylo-1 ,2,3,4-tetrahydro-beta-karboliny
    * 2-metylo-1 ,2,3,4-tetrahydro-izochinoliny
    * Quinolinate
    * Quisqualinate
    * Tetrahydroizochinolinę
    * 1-benzylo-tetrahydro-izochinoliny
    * N-metylo-(R)-salsolinol
    * N-metylo-6-metoksy-1 ,2,3,4-tetrahydro-izochinoliny
    * 6-metoksy-1 ,2,3,4-tetrahydro-izochinoliny
    * 2,4,5-trihydroxyphenylalanine
    * 6-hydroksy-dopaminę
    * N-metylo-4-fenyl-1 ,2,3,6-tetrahydro
    * 1-metylo-4-fenyl-1 ,2,3,6-tetrahydro
    * 1-metylo-4-fenyl-1 ,2,5,6-tetrahydro
    * 4-fenyl-1 ,2,3,6-tetrahydro
    * 4-fenylpyridine
    * 3-acetylpyridine
    * 1-metylo-4-fenylo-1 ,4-dihydropirydyny
    * 1-metylo-4-cyclohexic-1 ,2,3,6-tetrahydro
    * 1-metylo-4-(2′-methylfenyl) -1,2,3,6 – tetrahydro
    * 1-metylo-4-(2′-ethylfenyl) -1,2,3,6-tetrahydro
    * 1-metylo-4-(3′-methoxyfenyl) -1,2,3,6-tetrahydro
    * 1-metylo-4-(methylpyrrol-2-ylo) -1,2,3,6-tetrahydro

    Chociaż toksyczne pirydyny tworzą utleniające rodniki i zmniejszają antyoksydacyjny poziom, to jednak przyjmowanie antyoksydantów, nie może zapobiec uszkodzeniu mózgu przez toksyczne pirydyny.  
    Gotujesz żywność przede wszystkim wtedy, kiedy chcesz, aby to co nie jadalne stało się jadalne. Dodajesz przyprawy, w postaci na przykład skoncentrowanego białka, żeby móc jeść więcej.
    To chciał pan Vadim akurat nam powiedzieć tyle, że lapidarnym słowem, dla wszystkich zrozumiałym. Odrobinkę zboczyłam z drogi, ale już grzecznie wracam na ścieżkę i do babci prosto z koszyczkiem wiktuałów pędzę i mnie żaden wilk nie omami głupotami, przynajmniej dopóki mi mądrość znowu z łepetyny nie ulotni się. Ściskam, od jutra całkiem już surowy pepsin.

    (Visited 1 086 times, 2 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Emilia 9 lipca 2012 o 22:53

      Tak na serio, wiemy juz ze w organizmie alkalicznym nowotwory niby szansy nie maja, tak czy nie? Wiec po co te wyliczanki i zmartwienia? Jak zawsze brakuje badan co do diety scisle 10000% surowej w porownaniu do diety surowej w wiekszosci (ponad 60%, 70%) bazujacej na wyroznicowanym i zdrowym whole foods. 😉

      1. pepsieliot 10 lipca 2012 o 09:28

        Emilia hej, ale to co napisałam dotyczy tylko gotowania i jego wpływu na zdrowie spożywającego takie pokarmy, a ile tego można zjeść? Moim zdaniem nie ma po co jeść w takim wypadku w ogóle gotowańca. Tylko dla smaku jakby co.

        1. Emilia 10 lipca 2012 o 10:58

          Dla smaku, dla latwiejszego przyswajania wartosciowego (w niektorych przypadkach, np. taka surowa brokula nie strawi sie nam na maxa i duzo z niej nam przeleci a ma przeciez tak cenne swiadczenia anty rakowe, ktorego tak sie boimy), dla uzycia mniej energii trawiennej (jak wiemy, mniej jesc, mniej uzywac naszej maszyny i ja szanowac – dluzej zyc), dla tych co slabe zoladki maja, takie argumenty mi wpadaja do glowy. Jestem bardzo tego pewna ze jak jem jakis tam mniejszy procent gotowanego, nie bede ani mniej zdrowa od 100% surowego, a raczej bede bogatsza o rozne przyjemnosci i moze nawet o skladniki, patrzac na to co ma taka kasza jaglana lub kurkuma w sobie no i luz bede miala a w koncu raz sie zyje i to zycie jak najbardziej na luzie powinno byc 🙂 Wiem wiem, widzisz to troche innaczej niz ja, tylko tak dodaje moje piec groszy.

    2. czekoladowa wdowa 10 lipca 2012 o 00:21

      “Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą.”
      powiedziała żelazna Margaret Thatcher i ten cytat pasuje tutaj jak ta la la. pepsi wydaje mi się, że w swoim surowym perfekcjonizmie popadasz powoli w małą paranoję … ale rozumiem Cię doskonale, ponieważ chcesz wznieśc się na zdrowia wyżyny i osiągnąc niemalże nieśmiertelnośc dzięki diecie i sportowej podniecie. tylko ta Twoja chemiczna litania nie zachęca wcale do rezygnacji z gotowania a jedynie do rozmyślania skłania nad ostracyzmem zbytniej tyranii surowicznej, która już pewnie nie zgromadzi publiki tak licznej. ja dziś cały dzień na czekoladzie jechałam i to zwykłej, cukrowej, z teobrominą na śniadanie, II, obiad, podwieczorek i kolacyję, żarłam only szoko-spoko-maroko i czuję się całkiem świetnie i szczęsliwie sobie żyję, więc pepsi, błagam, z nałogiem czekoladowym się zmagam, ale jak wciągnęłam kiedys surowego brokuła to miałam w przełyku takiego zmuła, że już nie tknę tego warzywa bez termicznej obróbki, bo mi strajkują niesamowicie przy suro-brokule smakowe kubki. a co ma powiedziec taki salcesonowy na ten przykład człowieczek, co nie pogardzi mięsem z krówek, króliczków czy słodkich owieczek… on nawet o skorupiakowym następstwie swej diety się nie zaduma ale to nie znaczy, że jak się o tym dowie, to od razu zakuma, że diety zmiana następnego dnia z samego rana uchroni go przed wszystkimi strasznymi skutkami i że surowy burak lub cukinia smakiem go omami. nie! taki salcesonowo-pasztetowy człek mimo przesłanki zdrowotnej zasłyszanej tu czy tam, pozostanie wierny swej diecie i będzie odwiedzał mięsny kram co wcale nie musi znaczyc że skorupiaka załapie, jesli nie ruszy pupy i zasiądzie po mięsnym obiedzie na kanapie… wszystko jest loteryją w życiu i niewiadomą wielką, dlatego nie gardzę ludźmi, którzy bekają czasem serdelką ;)… wiem jak jest trudno z uzaleznienia się wykaraskac dlatego nie będę dzis po Twym pośce z entuzjazmem uroczo klaskac, tylko troskac sie wielce zaczynam, że paranoiczną wędrówkę swą wszczynasz…

      1. pepsieliot 10 lipca 2012 o 09:35

        Jestem szczera Czekoladko hej, na tym blogu nie ma żadnego posta afirmującego galaretę. Ustalasz pewne rzeczy i trzymasz się tego. Jak zbaczasz to weryfikujesz co i jak. Zresztą napiszę o tym posta, bo widzę że chcę więcej o tym powiedzieć. pozdrowionka 🙂

    3. olga 10 lipca 2012 o 10:00

      Cholera poddaję się. Od lat rodzinę moją liczną staram się zdrowo karmić a łatwo nie było i finansowo i z informacją 20 lat temu krucho.No mięsko starałam się dietetyczne przyrządzać nie chcąc przyjąć do wiadomości że moje dzieci mięsa nie tolerowały.Myslałam z mięsko niezbędne jest ale okazało się że nabiałem można nadrobić braki, to nadrabiałm.Żeby tylko dzieci zdrowe były( mam 7 dzieci i taki strach całe życie że statystycznie to może jakiś rak albo inne paskudztwo moje dziecię dopaść bo ich dużo to jest z czego wybierać)no i w zeszłym roku Campbella przetłumaczyli, przeczytałam i odstawiłam nabiał dzieciom, mięsko i nabiał mojemu mężowi mięsożercy.I etyczni weganie po Yurowskim się zrobiliśmy i dobrze nam z tym chociaż samotni okrutnie w środowisku naturalnym naszym, sąsiedzkim, porządnym, katolickim (jak człowiek zaczyna myśleć to do kościoła kat też raczej nie pójdzie)No i trafiam na taki post i co ja mam robić!!!!!

      1. pepsieliot 10 lipca 2012 o 10:59

        Olga kocham Cię, już wszystko dobrze robisz

        1. pepsieliot 10 lipca 2012 o 11:14

          brokuł ugotowany nie ma już właściwości antyrakowych, albo znikome, publikowałam tutaj bardzo wiarygodne badania naukowców na ten temat, podałam nawet uniwersytet na którym to przeprowadzano, wchodził jeszcze w grę chyba kalafior i inne zielone warzywa, a nawet zwiędłe, leżące w lodówce tydzień jeszcze mają i to sporo

        2. Olga 10 lipca 2012 o 16:30

          Ja Ciebie też :)Staram się surowizny wpychać ile się da ale niektóre osobniki bardzo oporne co do warzyw bo owoce to każdą ilość.Tak sobie myślę że jak zdrowie, ruchliwość, sen i upierdliwość wciąż taka sama to nic im nie jest i tego się będę trzymać.

    4. Elena 10 lipca 2012 o 13:39

      Pepsi … Dziękuję … !!!

      Jesteś po prostu niesamowita !

      Postawimy Ci kiedyś pomnik za Twoją społeczną działalność .

      1. pepsieliot 11 lipca 2012 o 08:20

        Elena, ja napiszę epitafium 🙂

    5. bananaboxesgirl 10 lipca 2012 o 14:40

      Raz gotowane, dwa razy… nic strasznego, przecież gorsze rzeczy jedzą. Tak jakby się za zdrowym dało być albo zbyt dobrze czuć. Po co się do gorszych porównywać? Przecież jako nieliczni należymy do szczęśliwców którzy znają tę najlepszą ścieżkę (o ile wierzymy w surowiznę) dlaczego z tego w 100% nie korzystać? Jeszcze teraz kiedy niezliczone owoce i warzywa kolorami i zdrowiem aż biją po oczach.

      1. pepsieliot 11 lipca 2012 o 08:20

        bananek, Po co się do gorszych porównywać? otóż to

    6. Ala Makota 11 lipca 2012 o 13:11

      a mi się post podobał. stawia na nogi, chociaż też nie lubię jak ktoś mnie straszy (ostatnio mnie sąsiadka prześladuje, że dziecko za często noszę 😐 ). bo jakby się bliżej przyjrzeć to wszystko mniej lub bardziej szkodzi, a co się dzieje w ciele po posiłku, to już pewnie jest bardzo indywidualna sprawa. jednemu trzewia przyzwyczaiły się do mięcha innemu do bananów. ale zawsze jest dobry dzień na pozytywne zmiany, bo jedzenie to nie tylko sprawa zdrowia, ale też sumienia. i tak sobie myślę, że nie warto słuchać zbyt wielu doniesień, bo czasem jest tak, że z roślinnej, soczystej diety krok po kroku człowiek przechodzi do „normalnej”. przechodzi tą samą drogę ale wstecz, bo usłyszał o pestycydach w bananach, a zapomniał o antybiotykach w drobiu.

      1. pepsieliot 11 lipca 2012 o 14:35

        Dobrze Ala mówisz, a podobno banan jest wśród 15-tu owoców i warzyw najbardziej odpornych na pestycydy,trzeba tylko uważać na parszywą dwunastkę, Ścisk 🙂

        1. Ala Makota 11 lipca 2012 o 15:08

          tak tylko dałam dla przykładu tego banana 🙂

    7. NotMilk 11 lipca 2012 o 15:14

      Naprawdę wspaniały wpis 🙂 Nie przypuszczałem, że aż tyle szkodliwych substancji powstaje w wyniku gotowania. Teraz wiem dlaczego po takim posiłku ciężej mi się myśli i mam trudności z koncentracją. Czytając wpisy na Twoim blogu cieszy mnie to, ze coraz więcej ludzi stara się zmienić swoje nawyki żywieniowe na właściwe. Osobiście staram się wyeliminować całkowicie mięso, które jadam tylko kilka razy w miesiącu, ale zawsze:/ Gorzej wygląda sprawa ze zbożami-jak nie zjem chleba to czuję się jakoś poddenerwowany i osłabiony, chociażbym nie wiem ile zjadł bananów i innych pokarmów roślinnych. Jednak nie zamartwiam się tym i uważam, że małymi kroczkami dojdzie się do celu, jakim jest wspaniałe, szczęśliwe oraz owocne życie przeżyte w pełni tak, by niczego nie żałować:) Pozdrawiam!!!

      1. Ala Makota 11 lipca 2012 o 17:25

        a próbowałeś zastąpić chleb kaszami lub ziemniakami? na mnie to działa. jak zjem ryż lub kaszę, albo ziemniaki to jest znacznie lepiej 🙂

        1. NotMilk 11 lipca 2012 o 19:34

          Postaram się wypróbować:) Dzięki!!!

      2. pepsieliot 11 lipca 2012 o 20:16

        NotMilk hejka, cieszę się, że jesteś na dobrej 🙂 drodze, oto fragment Zelanda, potwierdzający Twoje założenia o stopniowej przemianie …”Nie mam nawet cienia zmarszczek. Nie świadczy to o jakichś moich indywidualnych właściwościach. Przeciwnie, w moim życiu był okres, kiedy symptomy starzenia – słabe zęby, zmarszczki, siwiejące włosy – zaczęły przejawiać się dość ewidentnie. Ale potem ze zdziwieniem odkryłem, że procesy zwyrodnieniowe można nie tylko powstrzymać, lecz również odwrócić. Ujawniło się to, kiedy w mojej diecie zaczęło przeważać różnorodne żywe roślinne pożywienie. Okazuje się, że jeżeli wróci się do praw Przyrody, w organizmie budzi się zdolność do regeneracji. Bardzo wiele, jeżeli nie wszystko, regeneruje się i dochodzi do normy.
        Lecz jeszcze raz podkreślam, nie warto popadać w skrajności. Odżywianie się powinno być przede wszystkim różnorodne i pełnowartościowe, a nie fanatyczne, jak to nieraz bywa: usłyszy człowiek skrajem ucha o cudach żywego żywienia i zaczyna odżywiać się dosłownie samymi jabłkami. Przejście powinno być stopniowe i naturalne. Podstawowa zasada – zamiast ograniczenia i rezygnacji z jakichś określonych produktów, stopniowe zastępowanie ich innymi. Nie rezygnuj pochopnie z sera żółtego, twarogu, jajek i oleju, jeżeli czujesz, że jeszcze nie jesteś do tego gotów. I pamiętaj, że szczególne wartości zawarte są nawet nie na warzywach i owocach, a w świeżej zieleninie i morskich wodorostach. Pod względem zawartości witamin, minerałów i pozostałych substancji odżywczych, zielenina przewyższa owoce i warzywa dziesiątki, a nawet setki razy. (mój dopisek – u mnie górują owoce). Ale nie da się zjeść dużo samej zieleniny – jest to pracochłonne i niezbyt smaczne. Dlatego wymyślono wyjście: zielony koktajl i zieloną zupę.” Ścisk NotMilk 🙂

        1. NotMilk 12 lipca 2012 o 18:44

          Witam 🙂 Dziękuję pepsi za fragment wypowiedzi Vadima Zelanda. Znalazłem cały artykuł i przyznam, że najbardziej zaintrygowało mnie to, że wyrosły jemu nowe zęby po bezbolesnym wypadnięciu starych 🙂 To brzmi naprawdę niesamowicie, ale widząc pozytywne efekty surowego na mój organizm to raczej nie wykluczam tego 🙂 Wyglądam chyba młodziej nić wcześniej, a moje permanentne sińce pod oczami powoli stają się coraz mniej wyraźne, podobnie, jak i delikatne zmarszczki, które zaczęły się u mnie pojawiać teraz są jakby w odwrocie ;p Również ściskam Ciebie serdecznie pepsi i zapraszam na mego bloga http://milknothanks.blogspot.com/ Wczoraj dopiero założony, więc informacji niewiele, ale można wejść i spojrzeć 🙂

          1. pepsieliot 13 lipca 2012 o 08:28

            NotMIlk, byłam na Twoim blogu, szczery świetny wpis, wielu ludzi z podobnymi problemami będzie Ci wdzięczni, ale nie mogłam zostawić właśnie tego komenta, bo dwa razy odrzucił mój wpis Twój blog, nie wiem dlaczego Ścisk 🙂

    8. NotMilk 13 lipca 2012 o 16:05

      Witam Cię Pepsi! Naprawdę nie wiem, dlaczego nie możesz zamieścić komentarza na moim blogu. Może spróbuj z anonimowego albo wynikało to z jakiegoś błędu na stronie. Nie wiem, ale na wszelki wypadek usunąłem weryfikacje obrazkową 🙂 Może teraz dasz radę.
      *
      Mam też dla Ciebie wiadomość Pepsi. Zostałaś wytypowana przeze mnie, jako kolejna osoba, do łańcuszka Lista wegańskich pozytywów. Będę wdzięczny za włączenie się do zabawy :)) Owocnego dnia i również !!! 🙂

    9. Jah Maya 13 lipca 2012 o 17:04

      Hej, lekcja chemii prawdziwie przyzwoita ku mej uciesze 🙂

      1. Jah Maya 13 lipca 2012 o 17:35

        Więc dla mnie wcale nie nudny wpis

        1. Jah Maya 13 lipca 2012 o 17:36

          ło matko! NIENUDNY

      2. pepsieliot 13 lipca 2012 o 20:23

        No Jahu, to specjalnie dla Ciebie, a jak doktorek Zielony Groszek ?

        1. NotMilk 13 lipca 2012 o 21:59

          Pepsi, może teraz będziesz mogła dodać wpis. Usunąłem weryfikacje obrazkową. Życzę owocnego weekendu!!!

        2. Jah Maya 13 lipca 2012 o 23:33

          się czyta i analizuje wstawiając uwagi na marginesie ołówkiem. Cierpliwości… bo zapytam o Twoją część umowy 🙂

    10. Howdy! I know this is kinda off topic but I’d figured I’d ask.
      Would you be interested in trading links or maybe
      guest authoring a blog article or vice-versa? My
      blog covers a lot of the same subjects as yours and I believe we could
      greatly benefit from each other. If you’re interested feel free to shoot me an email. I look forward to hearing from you! Wonderful blog by the way!

    11. http://journals.fotki.com 14 kwietnia 2013 o 07:33

      It’s really a great and useful piece of information. I’m glad that
      you shared this useful information with us. Please keep us informed like this.
      Thanks for sharing.

    12. green coffee bean pills reviews 14 kwietnia 2013 o 18:12

      Appreciating the time and effort you put into your website and
      detailed information you offer. It’s nice to come across a blog every once in a while that isn’t the same outdated
      rehashed information. Wonderful read! I’ve saved your site and I’m adding your RSS feeds to my Google account.

    13. Monika 21 marca 2016 o 11:42

      Witam, mam pytanie, czy dobrze jest przyjmować N-acetyl L-tyrosine wspomagająco dla tarczycy ? zaznaczam, że mam 2 guzki ( normotypowe ) tarczycy ale wszystkie hormony tarczycowe na b. dobrym poziomie.
      pozdrawiam

    Dodaj komentarz