logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
255 online
50 820 855

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Strzeż się, kajzerka zawiera większy ładunek glikemiczny niż Snickers!

bułeczki drożdżowe

Czy osławiony kompozyt gluten może prowadzić do licznych problemów zdrowotnych nawet u ludzi, którzy nie są na niego uczuleni?

Jolanta Chłopcom i Dziewczętom, Starszym też się nisko kłaniam,

Nie mam dzisiaj dobrych wieści dla wielbicieli glutenu. I to dla wszystkich miłujących kajzerki, karpatki i krłasanty nie mam tych wieści dobrych. Nie tylko dla tych, którzy wiedzą o swojej nietolerancji, ani dla tych, którzy nie wiedzą, że faktycznie nie tolerują, gdyż w przypadku glutenu objawy lubią się oddalić w czasie od przyczyn, ale dla wszystkich.

O objawach nietolerancji na gluten pisałam tutaj , i o opóźnionej reakcji na gluten tutaj

Generalnie czytam, że gluten to wcielenie zła.

Zastanawiałam się nawet nad tym, kto mógłby ewentualnie zarobić na takim poglądzie, gdyby teza okazała się zmyślona, zgoła wyssana z palca, czy tylko przesadzona i jakoś nie dostrzegam wielkich graczy w temacie.

Widzę jedynie nie liczących się na giełdzie prozdrowotnych zapaleńców z kosturami i w sukmanach, owszem coś tam sprzedających na swoich stronach, ale wykańczających się nawzajem donosami w kształcie: – Czy surowa czekolada jest raczej zdrowa, czy od teobrominy robi ludziom szajbę?

Pomijając badania, dopóki nie widzi się korzyści dla rozgłaszających owe wieści, dotąd można przyjmować je za obiektywne prawdy. Taka jest natura homo sapiens.

Czy ten osławiony kompozyt, taki jak białko pszenicy, żyta i jęczmienia, może prowadzić do licznych problemów zdrowotnych nawet u ludzi, którzy nie są na niego uczuleni?

Oto co robi gluten, a Droga Socjeta niech sama oceni, czy to jest dla kogokolwiek zdrowe, w tym kogoś zdrowego.

Gluten uszkadza nasze jelita

Według dr Alessio Fasano, eksperta w dziedzinie celiakii i nietolerancji glutenu: – Gluten zawiera białko zwane zonulin, które może zmniejszyć szczelność między komórkami jelitowymi. Taka aktywność glutenu powoduje, że otwarte przestrzenie między komórkami, umożliwiają dotarcie do krwi większym cząsteczkom białkowym, co wywołuje odpowiedź immunologiczną. 

Może również spowodować wyciek treści jelitowej, w postaci szkodliwych bakterii, co może do tego stopnia zmęczyć wątrobę, że następuje kryzys toksyczności w organizmie. Stan ten, zwany zespołem nieszczelnego jelita odpowiada według Fasano za około 50 % wszystkich przewlekłych ludzkich dolegliwości.

Związany jest również z przewlekłym zapaleniem tkanek, co może prowadzić do problemów trawiennych, zmęczenia, zatrzymania płynów i nadmiernego podwyższenia stężenia kortyzolu.

Gluten uniemożliwia wchłanianie składników pokarmowych

Gluten jest bogaty w kwas fitynowy, niestrawny związek, którego często nazywa się „anty-odżywczym”. Ponieważ wiąże się z istotnymi minerałami w naszym ciele, takimi jak magnez, wapń, żelazo i cynk, blokując ich wchłanianie przez organizm, czyli powodując ich bio -niedostępność. 

Ta właściwość glutenu w połączeniu z faktem, że większość zawierającej gluten żywności z kolei rzadko zawiera wiele substancji odżywczych, powoduje, że jedząc glutem stajemy się poważnie niedożywieni.

Gluten powoduje oporność na insulinę

Większość, jeżeli nie wszystkie środki spożywcze zawierające gluten przynoszą nam duże obciążenia glikemią. W rzeczywistości wskaźnik glikemiczny jasno pokazuje, że chleb pszenicy zawiera większy ładunek glikemiczny niż Snickers. 

W konsekwencji, produkty z glutenem przeciążają nasze komórki,co może w końcu doprowadzić do oporności na insulinę, czyli stanu, w którym ciało nie może efektywnie wykorzystywać hormonu peptydowego.

Insulino oporność często poprzedza rozwój cukrzycy typu 2. Dodatkowo nawet osoby uprawiające aktywnie sport mogą mieć kłopoty z nadmierną wagą ciała. Od glutenu więc szczególnie się tyje. O objawach insulino oporności pisałam tutaj

Gluten wywołuje opór leptyny

Badania opublikowane w BMC (?) w artykule o zaburzeniach endokrynologicznych, w grudniu 2005 roku pokazały, że dieta na bazie zbóż, bogata w gluten może przyczynić się do oporu leptyny u świń. 

Leptyna jest hormonem, który reguluje odczucia głodu, oraz sytości i jest bezpośrednio związana z poziomem insuliny. Gdy poziomy leptyny są zakłócone, nasz mózg może stać się „głuchy” na sygnały hormonu nakazujące przestań jeść. Co prostą implikacją prowadzi do otyłości z przejedzenia. Bardzo niemiła perspektywa.

Wnioski

Wybranie dla siebie pokarmu zawierającego gluten raczej będzie się wiązało z osobistym niedożywieniem oraz zaburzeniami cukru we krwi. Przemyśl to.

Nawet gdybyś uważał, że to są konfabulacje krypto producentów pasztecików sojowych chcących odwrócić uwagę od złej prasy o soi, odstaw gluten na pewien czas i przekonaj się.

Źródła: 12345678

Ale Twój dziadek jadł od rana gluten i dożył 90-ki? Spoko, może nie jadł tyle glutenu co myślisz.

A Ty skąd wiesz, kiedy życie Cię wezwie, aby dokonać świadomej podróży do własnej psychicznej dojrzałości?

Sorki, to zdanie przepisałam i też nie mam pojęcia o co autorowi chodzi.

Ściskam Państwa

pepsinek rozkminek

PS

Nie wiem dlaczego, powyższy tekst w edytorze ma ładne prześwity, a po opublikowaniu ścieśnił się, za co również sorki.

(Visited 5 489 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Robert 11 lipca 2014 o 12:42

    a co z domowymi producentami chlebonga z razowej pszenicy 2000 na zakwasie [zakwas na mące żytniej 2000]? czy też mają podstawy do tak wielkich obaw, jak zjadacze kajzerki z białej pszenicznej mąki? A’propos dziadka, co glutenem się nacierał i dożył 90-tki: może właśnie wpieprzał takie pieczywo, które nie posiadało zarazy obecnie występującej w pseudowypiekach? pytam o to wszystko, ponieważ blogoczytacze Twoi to raczej osoby niebułkożerne, że zdrowia szukające…:) jeśli już, to raczej coś z własnego wypieku zjedzą, ale to z pewnością świeżą bułką z żabki się nie nazywa. Zacznijmy od tego, czy ma to znaczenie, jakiego rodzaju mąki używamy do wypieku, bo może to wszystko jedno – gluten to gluten, wszędzie go pelno:)

    1. agataq 11 lipca 2014 o 14:53

      że mąka jest razowa a że jest bez czy gltenowa to dwie osobne kategorie. Żytnia jest zdrowsza od pszennej dla pospolitego zjadacza chleba, a że swojeskiego, to już bajka. Ale pod względem glutenu to nawet gorsza zaraza, bo gluten w żytniej jest bardziej glutujący się i organizm źle znoszący gluten również od wewnątrz śluzuje się bardziej.

      1. Dżon 11 lipca 2014 o 22:24

        Rany! A skąd takie informacje idiotyczne?

        1. agataq 14 lipca 2014 o 08:24

          wiesz, wystarczy poczytać. Np o tym jak ogólnie pozbywamy sie glutenu z mąki, czyli np przez WYPŁUKIWANIE. Gdy poczytasz tego typu informacji troszkę dojdziesz do sedna, czyli do tego, że np z żytniej nie da się tak łatwo tego procesu zainicjować, właśnie ze względu na pewne specyficzne właściwości mąki żytniej. Z tego chociażby również powodu zakwas z żytniej jest rzeczą tak wskazaną. Bakterie,czas i ciągnąca się struktura, właśnie z glutenu buduje nam rozkoszną dziurkowaną pulchność chlebka. A u podatnych spowoduje zaleganie gluta, czytaj śluzu w organizmie.

  2. pepsieliot 11 lipca 2014 o 12:56

    Robercie może się zdziwisz, ale moi czytelnicy to osoby często bułkożerne, chociaż starają się nie być, czytam wiele listów w których piszą , że najtrudniej im przychodzi rzucić ten nałóg, chleb i mąkę z glutenem. Dla mnie też jest męką czuć zapach piekącej się właśnie drożdżówki, bo jestem człowiekiem ciasto.
    W temacie o którym mówisz pisałam już posta, o czym ja nie pisałam jeszcze? :), a więc tutaj
    http://www.pepsieliot.com/czy-zjadlbys-pszenny-chlebek-bez-glutenu/

    1. robert 11 lipca 2014 o 15:44

      hmmm….jeszcze się wtedy nie znaliśmy:) poczytałem – dobre informacje o dłuuuugo dojrzewającym cieście i mące organicznej. jak zwykle trudno będzie znaleźć właściwe źródło organika, ale cóż… warto! dzięki i ściski!

  3. asia 11 lipca 2014 o 14:02

    No wiedziałam. Czułam własnymi trzewiami, że powoduje tycie i niedożywienie. Intuicyjnie przestałam jeść, kiedy życie mnie wezwało, aby dokonać świadomej podróży do własnej psychicznej dojrzałości.

    1. pepsieliot 11 lipca 2014 o 16:11

      asiu ładnie to ujęłaś

  4. agataq 11 lipca 2014 o 14:45

    miałam wątpliwą przyjemność przekonać się po sobie. I w sprawie glutenu, i definitywnie rozprawiając się z nabiałem przy okazji. Doktór Pan z prof przed nazwiskiem wmówił mi Hashimoto 😀 ( już wiem że akurat ta zaraza trzyma się ode mnie z daleka), więc po lekturze co wolno a co lepiej nie odeszłam na 3 miechy od glutenu oraz nabiału. Na zasadzie raz kozie śmierć, a spróbuję. I pewnie, że nie umrę jak zjem bułkę, czy ciasta z rabarbarem i kruszonką pajdkę, ale mam już świadomość co się dzieje. Zaparcie, brzuch jak balon, senność zwana również zamuleniem. Nic miłego. A jak chce się chleba bo się chce kanapek, to polecam popróbować pieczenia na mące gryczanej z dodatkiem amarantusowej. Amarantusowa ciutkę dodaje puchatej objętości 😀

    1. pepsieliot 11 lipca 2014 o 16:31

      moje śniadanie dzisiejsze, – pół melona, otarta skórka z cytryny, dużo jarmużu i 9 bananów, Obiad, – 1/3 kapusty posiekanej z roztartym z nią 1/3 awokado, trochę himalajskiej soli i skrojone do tego dwa małe ogórki gruntowe ze skórką, na wczesną kolację zjem lody z 3 mrożonych bananów i łyżeczki kakao raw i nawet nie myślę już o chlebie. Gorzej, że G. je chleb codziennie i mnie kusi 🙂

  5. Paula 11 lipca 2014 o 16:19

    Wiadomo ze chleb nie jest super food juz od dosc dawna 😉 ale mysle ze nie ma co przesadzac takze w druga strone, poniewaz ludzie najdluzej zyjacy w tzw. strefie blekitnej jedli chleb, i to bialy pszenny jak najbardziej. Wiec sam chleb raczej nie wprowadzi nas do grobu jesli nie jestesmy uczuleni na gluten.
    Jednak uwazam ze warto ograniczyc gluten w swojej diecie i nie jadac chleba 5 razy dziennie( co bywa czeste w naszym spoleczenstwie), mysle ze wszedzie jest wskazany umiar 🙂

    1. Niki 12 lipca 2014 o 00:00

      Liczba nietolerujących glutenu ciągle rośnie, z alergią na samą pszenicę również – ten gluten, który jest teraz w ziarnach zbóż, to nie ten sam gluten sprzed lat 60., kiedy to zaczęto modyfikować pszenicę – natomiast nietolerancje i alergie często nie dają wyraźnych sygnałów. Ukrywają się. Dopiero gdy człowiek umęczony dotychczasowym odzywianiem zmienia dietę, zauważa powolne cofanie się dolegliwości czy nawet chorób, za cholerę nie wróci do dawnego żarła. No chyba że masochista, sabotażysta.

      Pewnego dnia pomyślałam ciepło o gorącej owsiance z owocami, jakoś tak zamarzyła mi się zmiana smaku, a że dużo wcześniej porzuciłam glutenowe żarło, więc tak się wahałam do końca, aż mi się ugotowała, a gotowałam z 15 minut. I tak jej nie strawiłam moja fabryka sobie nie poradziła, dopadły mnie typowe dolegliwości a na domiar złego śluz zatokowy, którego wcześniej szczęśliwie się pozbyłam i piałam wszystkim jaka to jestem cwana przechytrzyłam wroga a figę, i tak musialam wznowić kolejny raz kurację leczniczą. Niejedną. Dopiero po miesiącu doszłam do siebie.
      Także no… umiar może się nie sprawdzić, u mnie na pewno nie. Chlebojadom ma prawdę ciężko jest nie jadac chleba 5 razy dziennie, przy czym śniadanie / kolacja to caly talerz kanapek z dodatkami warzywno-wędliniarskimi =.= rozmiar uzytego chleba / bułek 10-krotnie przewyższa udział warzyw (plasterek pomidora, 2 plasterki rzodkiewki, szczypta natki). W chlebie pszennym jest coś uzależniającego nie tak łatwo jest zachować umiar, zresztą sam zapach z piekarni nosimy w sobie od wczesnego dzieciństwa, tego się nie zapomina. Ja odstawiłam od razu bez ceregieli, a dietę b/g b/l i b/c żeby było śmieszniej zaczęłam od samego rana w 1. dniu świąt wiosennych, kiedy w kuchni piętrzyły się przeróżne smakołyki.

      1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 06:28

        Niki dzielna jestes

      2. Gabi Orchita 12 lipca 2014 o 12:58

        Bosche jak mnie meczy ten sluz zatokowy, sa jego niewyczerpane poklady!

        1. Niki 12 lipca 2014 o 14:39

          Gabi, poza glutenem wyeliminowanie z diety nabiału pod każdą postacią pomaga. I nieustanne osuszanie np. kaszą jaglaną – w sieci znajdziesz wiele innych sposobów łącznie z przepłukiwaniem nosa solą fizjologiczną, inhalacjami itp. oraz ssanie oleju. To ostatnie u mnie zawsze stymuluje wyrzucanie nadmiaru pokładów. Śluz w pewnych ilościach bezpiecznych tworzy się w celu ochronnym narządów, ale nadmiar już świadczy o wilgoci w organizmie, a tym samym przyciąga i kumuluje toksyny. Należałoby też zadbać o sprawny układ limfatyczny. Wskazówek jest sporo, ale trzeba sobie ułożyć plan walki i trzymać się go, a w razie niepowodzenia zmienić.

          1. Gabi Orchita 12 lipca 2014 o 21:52

            Dzieks Niki

      3. Marta 20 lipca 2014 o 13:01

        Ja przeszłam na b/g b/l i b/c niedługo przed świętami wielkanocnymi i jestem na tych dietach do dziś, poza tym, że w tym miesiącu zjadłam po trzy razy odrobinę sera, dwie kostki gorzkiej czekolady i dwa razy lody [słodki Jezu, jakie to było pyszne!].
        Da się? Da się.
        Gorzej, kiedy zmiana diety nie wniosła zupełnie nic poza tym, że schudłam ze 2 kilo.. Także śmiem co nieco powątpiewać, albo ja jakaś dziwna jestem.

        1. pepsieliot 20 lipca 2014 o 17:46

          Marto święta nie były znowu tak dawno, czasami dobrze jest i zrzucić 2 kilo fatu, a po trzecie ile lat wcześniej byłaś na z/g,z/l i z/c ?

          1. Marta 21 lipca 2014 o 16:53

            Niedługo będzie mijał czwarty miesiąc takiej diety, a bynajmniej nie przeszłam na nią po to, żeby schudnąć, tylko, żeby się lepiej poczuć i jak na razie efektów zero – objawy są owszem, mniejsze, ale nadal są i niejednokrotnie uciążliwe bardzo.
            A ile lat byłam? Całe życie, jadłam to co wszyscy ludzie jedzą.

          2. pepsieliot 21 lipca 2014 o 19:35

            Marto, trzeba Cię bardziej porozkminiać więc

          3. Marta 21 lipca 2014 o 21:39

            żebym jeszcze wiedziała do kogo się zgłosić tak, żebym miała pewność, że nawet jeśli wydam swoje pieniądze, to będę miała gwarancję pomocy, to byłoby super /:

  6. pepsieliot 11 lipca 2014 o 16:34

    Paulo wszędzie wskazany umiar , to ostatnia rzecz jakiej chcę się trzymać, umiar z chemią w domu, umiar ze smażeniem, umiar z glutenem, z IG1, umiar, umiar, a będzie wszystko dobrze. Ok umiar, ale z rzeczami do jedzenia, a złom na złom. Zjedz trochę aspartamu, albo dętkę od roweru, byle z umiarem, a poczujesz się spełniony

    1. hej 11 lipca 2014 o 17:28

      he, he, usmiałam się z Twojej odpowiedzi pepsi, ale oczywiscie z umiarem, z umiarem, co by mi kąciki ust nie popekały 😀

  7. hej 11 lipca 2014 o 17:21

    hej,

    jeśli chodzi o smak na chleby bez glutów 😉 to nawet nie trzeba dodawać żadnej mąki typu gryczana czy amarnatusowa, można wykorzystać siemię lniane, orzechy, jajka …
    proponuję sobie obejrzeć podaną fotę chleba z nerkowców, do którego link zamieszczę poniżej, łudząco przypomina zwyczajny chleb a patrząc na składniki mozna doznac szoku. ciekawe jak smakuje???

    http://againstallgrain.com/2012/05/21/grain-free-white-bread-paleo-and-scd/

    1. agataq 11 lipca 2014 o 21:36

      no wygląda podejrzanie dobrze, ale jako że przerabiałam już masę bezglutenowych przepisów na chleby tudzież „chleby” 😀 to wiem że w praktyce mało co wygląda tak ładnie jak na tych fotach. Ograniczyłam więc oczekiwania do tego by nie smakowało jak dętka ani jak popiół czy kurz hihi

  8. hej 11 lipca 2014 o 17:23

    gdyby komus chciało się eksperymentowac i pobawić w wypiek chleba bez zbóż, polecam 21 ciekawych przepisów poniżej:

    http://paleogrubs.com/bread-recipes

  9. hej 11 lipca 2014 o 17:25

    a tu już po polsku, chleby bezglutenowe, ale wypiekane przy uzyciu róznych mąk bez glutowych 😉
    mozna nawet upiec chleb na gryczanym zakwasie, ja kiedys kupiłam taki chleb w piekarni, bez drożdży, był wysmienity, szkoda, że ta piekarnia dalekooooooooooooooooooooooo 🙁

    http://www.olgasmile.com/chleb-bezglutenowy.html

  10. hej 11 lipca 2014 o 17:27

    a na koniec chleb z samych ziaren, to dopiero jest SZOK:

    http://www.jadlonomia.com/2013/04/chleb-zmieniajacy-zycie.html

  11. gelbkajka 11 lipca 2014 o 18:03

    Ten chlebek z przepisu jadlonomia.com kocham nad zycie !! Uzywam do niego platkow jaglanych – reszta jak w przepisie orginalnym-anglojezycznym. „Zarazilam ” nim juz kilka osob. Po przepis zglaszaja sie nawet znajomi z pracy meza- bo on codziennie kilka kromek do pracy zabiera … i jak widac sie nimi dzieli 😉

  12. pepsieliot 11 lipca 2014 o 20:35

    ożeż może taki chlebek zrobię G.bo on nie umie gotować

  13. agataq 11 lipca 2014 o 21:37

    chleb 5 kasz jest też ciekawy, chociaż u mnie poszło to od razu w wersji z zamiennikami i ograniczyło się do dwóch kasz i soczewicy 😀

  14. kacha 11 lipca 2014 o 21:48

    Właśnie ten gluten, właśnie… Próbowałam bez niego żyć i to był piękny miesiąc. Bez wzdęć, twardego brzucha i senności. Cieżko jest mi jednak jechać na samych warzywach, ciężko, kiedy wszyscy wkoło zajadają się bułeczkami. Powoli wymieniam mąki pełnoziarniste na gryczane, a „owsiankę” rano też już jem gryczaną. Niestety, ale po szejku warzywno-owocowym z rana UMIERAM z głodu. Podziwiam Cię Peps, ze dajesz radę.

    1. pepsieliot 11 lipca 2014 o 22:56

      Kacha ale ten szejk poranny ma ponad tysiąc kalorii, nie umiera się z głodu więc 🙂

  15. Lotus 11 lipca 2014 o 23:18

    Chleby z glutenem na zakwasie łatwiej się trawią, niektórzy z nietolerancją na gluten mogą je jeść, bo zawierają mniej glutenu, zresztą orkisz czy kamut starsze odmiany tak samo, a te paleo chleby to odpadają, z chlebem niewiele wspólnego.
    Tak umiar ważny, ale też nie popadajmy w fanatyzm 😉

    1. Niki 11 lipca 2014 o 23:26

      Dzisiejszy orkisz to już nie ten sam orkisz… zmajstrowany.

  16. Niki 12 lipca 2014 o 00:12

    A jakby komuś na bezgluteniu brakowało smaku jabłecznika, zbliżonego do smaku znanej tradycyjnej szarlotki, to przepis jest bardzo prosty, ale z użyciem jaglanki:
    300 g kaszy jaglanej, 1,5 kg jabłek, cynamon (opcj. inne przyprawy korzenne). Surową kaszę opłukać, jabłka zetrzeć, połączyć z przyprawami, włożyć do małej formy wylozonej papierem do piekarnika 200 stopni na nieco ponad godzinę 60-80 minut i gotowe.

    1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 06:29

      Niki dzisiaj robię

    2. edyta 12 lipca 2014 o 11:36

      ale ta kasza naprawde surowa? jaka to konsystencja po upieczeniu? jakos mi wyobrazni nie starcza zeby to zwizualizowac….

      ps. Pepsi, nie myslalas kiedys o zorganizowaniu forum przyleglego do bloga? Tyle sie tu pojawia ciekawych rad, wskazowek, przepisow. Czasami wywiaze sie dyskusja niezbiezna tematycznie z glownym wpisem i wtedy nie ma szans by p jakims czasie odszukac ja.

      1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 12:10

        Edyta, myślę o forum, myślę o wielu rzeczach związanych z blogiem, jeszcze troszkę trzeba będzie poczekać, ale dzisiejsza forma bloga to forma absolutnie przejściowa

      2. Niki 12 lipca 2014 o 14:23

        Edyto, tak 🙂 przez godzinę kasza sobie spokojnie dojdzie. A konsystencja to taka mięciutka jak jaglanka na ciepło z owocami, albo zapiekany ryż z jabłkami, ale to drugie przez gardło mi nie przechodzi 😉

  17. Paula 12 lipca 2014 o 09:36

    Tego chleba zmieniajcego zycie nie polecam, z jednego powodu , zbyt ciezko strawny ! Probowalam chleby tego typu , upieklam pare rodzai i po prostu po zjedzeniu jakby sie ceglowke zjadlo i wiekszosc wychodzi pozniej druga strona 😉 Takie chleby to predzej dla ptakow a nie dla ludzi 😉
    Kacha bylas glodna poniewaz za malao zjadlas !!! I to jest podstawowy blad ! Szejk powinien zawierac min 500 kalorii.

    Niki widze ze przepis z wegedzieciaka 🙂 ja dodaje jeszcze rodzynek i troche wanilli.

    Z chlebami bezglutenowymi jest troche ciezko , sa trudniejsze w upieczniu, tzn . czesto nie wyrastaja a, sa zbyt zwarte, szybka schna itd. Wiec u mnie w domu dla rodziny pieke raz zwykly pelnoziarnisty , raz bezglutenowy.

    Pepsi twoje porownanie nie trafione , dętka raczej ma sie nijak do chleba. Uwazam ze najwazniejsze aby ograniczyc produkty szkodzace nam, jesli np mamy pozytywne wspomnienie z dziecinstwa swiezo upieczonego chleba ze szczypiorkiem, to lepiej zjesc raz na jakis czas taki chleb i poczuc sie psychicznie dobrze niz tesknic i odmawiac caly czas , czuc sie zle z tym.

    Wiem o czym mowie , poniewaz kiedys takze podchodzilam do wszystkiego z totalnym fanatyzmem. Oczywiscie jak ktos odkryl ze mu naprawde szkodzi gluten to nie ma nawet o czym dyskutowac, jednam jesli ktos nie widzi zadnej roznicy w samopoczuciu to raz na ruski rok moze zjesc cos z glutenem, np w sytuacji spotkania z przyjaciółmi itp.

    1. Niki 12 lipca 2014 o 14:25

      Przepis nie mam pojęcia jak się znalazł u mnie w kajecie, być może, ludzie się po prostu inspirują, czasami modyfikują na własne potrzeby, widziałam gdzieś być może na smakoterapii wersję z jakichś surowych „mąk” po prostu sypanych na formę i też nie mogłam sobie wyobrazić, a jednak takie rzeczy też się dzieją 🙂 i smakują.

  18. pepsieliot 12 lipca 2014 o 12:11

    Paula w sumie masz rację, byłam w jakimś zaczepnym nastroju sorki 🙂

  19. kacha 12 lipca 2014 o 13:56

    Może faktycznie za mało… bo doczytałam sie właśnie, że Peps zjada 8 bananów! Ja wypiłam 1l szejka z pietruszki, bananów, papryki,mango i co tam było. Po 1. ciezko mi to było na raz wypić ,a po 2, jak już wszystko przezemnie przeleciało….potem byłam głodna tak, że ledwo obiadu doczekałam. Może musze organizm przyzwyczaić.

    I tak jestem dumna, że udało mi sie wprowadzić 12h posty. To już coś 🙂

    Pytanie do Pepsi, a propo szejków: Co Pepsi sądzi o tym produkcie > ( http://www.lebepur.com )

    Taaaak! Forum to by było coś! 🙂 I mam nadzieję, że Pepsi będzie drugim „Kominkiem”. Tylko taki, co nawraca na zdrową drogę 🙂

    1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 18:34

      Kacha jak mam być drugim Kominkiem to powiem, że dopóki nie ma go w sklepie TiB to nie może być debeściakiem 😀

  20. Paula 12 lipca 2014 o 15:16

    Kacha , jak jest sie glodnym to trzeba jesc ! dlaczego sie glodzisz do obiadu ? Jemy do odporu az brzuch pelny , jak za 3 godziny jestes znowu glodna to znowu zjedz jakies owoce ,albo wypij szejka 🙂 I aby wypic 1-2 litry szejka na raz trzeba potrenowac i przyzwyczaich zoladek 😉 To potrwa troche.

    1. kacha 12 lipca 2014 o 17:28

      Taaa…. jak się tak opije tych szejków to mam MEGA wzdecie, no i jeszcze chce troche schudnąć, więc nie mogę się tak opychać. Strasznie to skomplikowane. Muszę testować 🙂

      1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 18:35

        Kacha po dwóch latach i jak łykniesz witaminy D3 to nagle zlecisz z wagi, sama będziesz zdziwiona. Mówił o tym DR, ale myalałam ze ściemnia, ale to się dzieje 🙂

        1. atqa 12 lipca 2014 o 22:23

          Witaj Pepsi. Czytam Cię od kilku miesięcy i co tu dużo mówić- uwielbiam Cię po prostu.
          Za Twoją sprawą, duże zmiany zaszły w moim i mojego A. życiu- dziękuję…bo widzę efekty.
          Skoro już się ujawniłam, to zapytam -jak się ma gluten do owsianego szejka? (owsianka na wodzie, po kilku godzinach namaczania, z dodatkiem 3bananow, nieco otrąb
          owsianych i siemienia lnianego)
          No i czy Twoim zdaniem to dobra kombinacja? -bo pyszny taki szejk że ho ho.

          1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 22:28

            Atqa thx 🙂 teoretycznie nie powinno być w tym śniadaniu żadnego glutenu, ale owsianka może być oszukana więc bądx czujna 🙂

          2. atqa 22 sierpnia 2014 o 08:54

            Pomijając kwestię glutenu w płatkach owsianych- to czy takie surowe płatki namoczone w wodzie, na ok.3/4g. a potem miksowane (w tej samej wodzie w której się moczyly) są szkodliwe, czy nie? , bo znajduje informacje, że nie powinno się takich płatków jeść ze względu na fityniany. Wiec jak to w końcu jest – takie śniadanko jest hot or not?

  21. atqa 12 lipca 2014 o 22:41

    A możesz polecić jakąś „pewną” owsiankę? , bo żeby nie paść z głodu jemy ją 3x dziennie 🙂

    1. pepsieliot 12 lipca 2014 o 23:11

      Atqa może ktoś z czytelńików poleci, bo ja nie jem owsianki,,więc się nie rozglądałam, tylko czytałam, że są oszukane

    2. Niki 13 lipca 2014 o 14:10

      atqa, szukaj eko płatków owsianych z przekreślonym kłosem na zdrowej żywności, te na 100% będą bezglutenowe, ja ich nie jadam więc nazwą nie rzucę, kosztują też więcej niż te ze zwykłego spożywczaka

      1. atqa 13 lipca 2014 o 16:40

        Dzięki Niki, poszukam takich.

  22. atqa 13 lipca 2014 o 10:26

    ..a to mi się pomerdało bo sądziłam że Greg ją zajada 😉 , mój A. żeby mieć siłę ćwiczyć i biegać i nie tracić masy mięśniowej wypija trzy pół litrowe(!)kubasy dziennie, bo tylko na warzywach i sokach padłby niechybnie.
    Nie wiem, ale ciągle jesteśmy głodni. Może to kwestia czasu, w sensie że organizm nie przedstawił się jeszcze na weganskie żarcie – bo mięsa i prod.odzwierzecych nie jemy od raptem listopada ubiegłego roku.

  23. pepsieliot 13 lipca 2014 o 10:55

    Atqa weganie powinni sporo jeść, nie mówiąc już o witarianach, bo gotowanie jednak zagęszcza jedzenie.

  24. atqa 13 lipca 2014 o 11:49

    he, my gotowane jemy również na obiadek (glw.kasza gryczana z czerwoną soczewica, brokułami czy innym warzywkiem), do tego w ciagu dnia sok warzywny, surówka,owoce i w/w szyjki owsiane…a i tak w brzuchu burczy 😀 -z tym ze ja wypijam surowej owsianki 2kubaski po 250ml.
    ..i tak prawie codziennie…dla odmiany jutro zrobię (choć mi wcale nie smakuje) fasolę którą wlasnie moczę- z sosem pomidorowym własnej roboty.fuj.
    Ale wiesz Peps, nie dałabym rady jeść tylko surowizny, próbowałam ale nic z tego.

  25. […] na pewno nieco inaczej, ale jak człowiek chce się zdrowo odżywiać to nie ma co narzekać. Tutaj przeczytacie trochę na ten […]

  26. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 09:31

    Atqa no właśnie z tego powodu moczy się orzechy, a następnie wylewa wodę z fitynianami. Ale mleko migdałowe robi się mocząc orzechy w wodzie i mieląc jak leci. Myślę, że trochę fitynianów dobrze odżywionej osobie nie zaszkodzi, co innego gdy mamy osobę wyczerpaną, anemiczną, której wchłanianie jakichkolwiek składników odżywczych jest mocno ograniczone.

    1. atqa 22 sierpnia 2014 o 14:39

      No właśnie-„troche fitynianow”.A jeżeli je się 3porcje dziennie platkowej paćki? gdzie jedna porcja płatkowej paćki składa się z pełnej szklanki 250ml. suchych płatków… (które są zalewane wodą, a potem po dodaniu 3 bananów miksowanie jest wszystko)-to dużo?

      1. atqa 22 sierpnia 2014 o 14:51

        Jeszcze się dopytam przy okazji o spiruline, bo dzisiaj odebrałam ze sklepu -kiedy najlepiej ją jeść rano czy np.wieczorem, czy niezależnie od posiłków i od jakiej dawki zaczynać? -bo babeczka w sklepie nic nie wiedziała niestety.

        1. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 18:30

          Atqa spirulina nie ma tego alergenu co jest w chlorelii więc nie potrzeba aż takiej ostrożności, ale gdy wcześniej nie jadłaś to kaźdy nowy pokarm wymaga pewnej uwagi. Spirulinę jesz kiedy chcesz bo to pokarm, ale oczywiście najlepiej nie na czczo gdyź jest to pokarm wysoko białkowy. Najlepsza pora do 30-tu minut po treningu. W dzień beztreningowy pół godziny po posiłku, na przykład po szejku. Gdy istnieje podejrzenie kontaktu z metalami cięzkimi, na przykład po spacerze w szczycie ulicznym, albo po dentyścia, albo po rybie, wtedy zjeść spiru lub chlor, pozdrowionka. No i można podzielić sobie dzienną dawkę na dwie porcje.

          1. atqa 22 sierpnia 2014 o 21:09

            O takie info. mi chodziło, thx. 🙂 swoją drogą to myślałam, że spirulina będzie smierdziec -ale nic podobnego.
            PS.
            Czy to ograniczenie wchłaniania skladnikow odzywczych przez fityniany jest stałe, czy występuje np.do godziny czasu po zjedzeniu owsianki?

      2. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 18:33

        Atqa ja tak jadłam przez wiele lat, a źelaza zaczęło mi brakować dopiero na witarce, zanim zaczęłam brać chlorellę, więc jak masz wyniki spoko, jedz tak jak lubisz, bo to spoko pokarm

  27. edyt a 22 sierpnia 2014 o 12:35

    Pepsi, a przypomnij prosze ile czasu moczyc poszczegolne rodzaje orzechow? Obiecuje ze tym razem sobie zapisze. Bo niektore trzeba krocej inne dluzej, prawda?

    1. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 18:37

      Najkrócej nerkowce 2 – 4 odziny, Migdały 6 – 10 godzin, aż 24 godziny najdłuźej włoskie, mniej wiecej po połowie tego czasu trzeba zlać wodę i wymienić na świeżą, innych orzechów nie pamiętam, ale oscylują mniej więcej koło migdałów. Brazylijskich nie trzeba moczyć, ale naleźy uważać bo te do kupienia w Polsce często sa z pleśnią, pozdrowionka

  28. JOannka 22 sierpnia 2014 o 13:03

    Poszukaj sobie w necie, leniwcu patentowany. A nie chcesz mieć wszystko za darmochę podane
    pod nos.

    1. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 21:42

      Och Joannka coś Ty taka nerwowa dzisiaj 🙂 Edytka wie, że mam orzechowe namaczanie rozkminione, to się pyta.

  29. Hanna Kotowska 19 lutego 2015 o 11:17

    macham czapką w głębokim ukłonie radosnym o Pepsi! Dziękuję za Twoją stylowo radosną „propagandę” -b.b.lubię:-)

  30. Muddy 1 czerwca 2016 o 18:04

    Bardzo interesuje mnie czy istnieją jakieś sposoby na podniesienie poziomu leptyny? Na internecie ciężko znaleźć jakieś informacje, więc strzelam, że tutaj znajdę odpowiedź 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze