logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
447 online
50 075 725

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Super Żywność Wszech Czasów, Raw Food

Cześć Kochani, jestem bardzo podekscytowana i dlatego mam głowę pełną chaosu, bo tak wiele chcę wam opowiedzieć, tak wiele obiecać i w końcu tak bardzo chcę was przekonać do surowej diety wegańskiej. Jej dobrodziejstwa są nieograniczone tak jak nieograniczone są możliwości samouzdrawiania się ciała, które jest dobrze odżywione.

Hipokrates głosił aby pożywienie stało się lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem. Lekarze na całym Świecie do dziś składają przysięgę Hipokratesa, ale najczęściej zapominają o niej i zwracają się tylko w stronę leków. Nie będę się jednak zagłębiać w ten temat, ponieważ omówiłam go w artykule „Jedzenie ma znaczenie” powstałym na podstawie filmu o tym samym tytule.

W 1928 roku został praktycznie w bardzo dużym procencie rozwiązany problem raka. Terapia Gersona to alternatywna metoda leczenia wielu tzw. nieuleczalnych chorób, która najbardziej spektakularne sukcesy odnosi w leczeniu raka.  Dr. Max Gerson opracował terapię leczenia opartą na podawaniu pacjentom surowych soków warzywnych. Terapia ta dawała nadspodziewanie dobre wyniki cofania się raka nawet przy przerzutach odległych. Przez całe dziesięciolecia ludzie mogli być leczeni, a dokładniej ich ciała same by się uzdrawiały metodami najbardziej naturalnymi mianowicie pełnowartościowym pożywieniem. Niestety leczenie raka dietą jest niedozwolone w wielu państwach w tym w Polsce, USA i Kanadzie. Dopuszczalne sposoby leczenia nowotworów, to operacje, naświetlania i chemioterapia, które to często prowadzą do wyniszczenia organizmów tak bardzo już osłabionych chorobą.
Córka dr. Gersona, który został otruty arszenikiem w bardzo niejasnych okolicznościach powiązanych z jego życiowym dziełem dotyczącym terapii leczenia raka, przejęła jego spuściznę i do dzisiaj idea jej ojca jest realizowana w szpitalu w Meksyku oraz w Budapeszcie. Świat powoli budzi się z letargu, dostępność informacji dzięki internetowi już nie pozwala na to, abyś przynajmniej nie usłyszał o tej metodzie. Zaczną powstawać ośrodki szkoleniowe, gdzie ludzie będą się uczyć jak w warunkach domowych przeprowadzać kuracje. Lekarzy i tradycyjne lecznictwo wykorzystajmy zaś do diagnozy i do leczenia pourazowych przypadków.
Charlotta Gerson ma taką wiarę w surową wegańską dietę, że w wieku lat 34 zrezygnowała z ubezpieczenia zdrowotnego. Twierdzi, że nawet gdyby zachorowała nie poddałaby się metodom hospitalizacji tradycyjnego lecznictwa, czyli jeden lek na jedną chorobę i wiele skutków ubocznych działania tego leku i kolejne leki na te skutki. Dzisiaj jest dobrze po 80-tce i do tej pory nigdy nie zachorowała, zaoszczędziła też bardzo dużo pieniędzy z racji 50-ciu lat nie płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne.

Paul Nison były makler giełdowy żywił się strasznie, tylko fast foody, coca cola, pepsi (:)) wystrzegał się jakiejkolwiek zieleniny, a na hasło błonnik wzdrygał się niesamowicie. Interesowało go tylko robienie kasy i rozgrywki piłkarskie w TV. Zachorował nagle i okropnie. Wrzody na jelicie grubym, koszmarny ból, wydalana krew, pewna perspektywa raka jelita grubego. Lekarze zaproponowali jedyny znany im środek leczniczy – usunięcie jelita jak najszybciej. Tak się leczy to schorzenie, innej metody w konwencjonalnej medycynie nie ma.
Ktoś mu powiedział o surowej diecie roślinnej, piciu soków i szejków warzywnych. Postanowił spróbować tej metody, bo perspektywa która go czekała była przerażająca. Przeszedł na surowe szejki oraz soki owocowe i warzywne, wkrótce okazało się, że uratował swój kawałek ciała, jelito się zagoiło a po chorobie nie było śladu. Od tej pory postanowił całkowicie przeprogramować swoje życie. Jego nowa dieta stała się jego pasją. Stał się orędownikiem nowego. Na początku postępował wręcz dziecinnie, wytykając ludziom pod supermarketem, że to co mają w koszyku przyniesie im szybką śmierć i czy to warte chwilowego ukojenia jakie daje przetworzone jedzenie pełne trujących składników w tym uzależniającego okropnie, niezdrowego glutaminianu sodu, który teraz cwani producenci zaczęli konspirować pod kryptonimem „hydrolizat białka spożywczego”.
Większość ludzi nienawidzi, kiedy ich się straszy, bo oni mają już przed oczami wizję doskonałej szczęśliwości przed swoimi telewizorkami z miseczkami różnych przetworzonych, chemicznych, czasami nawet pseudo zdrowych smakołyków, jak serki sojowe z GMO i cukrem rafinowanym tyle, że brązowym.  Smuci mnie to, bo Polacy dopiero zaczęli przyglądać się z uwagą swojej diecie i produktom, które spożywają i nie powinni być tak jawnie okłamywani. Te wędlinki chemiczne o swojskich, ciepłych nazwach, takie naturalne, takie tradycyjne, tak w słomę pozawijane. Masła, które nie jełczeją, cebula która nie kiełkuje, okropne i dziwne pieczywo, pachnące i cieplutkie z głębokiego mrożenia.
Niestety ja też jestem na etapie totalnej egzaltacji i natychmiastowej chęci poprawy życia wszystkich ludzi czy tego chcą czy nie chcą. Bombarduję krewnych i znajomych wieściami ze Świata najpiękniejszego, najczystszego jedzenia jakie można sobie wyobrazić, mojej osobistej rawolucji, raw food wege.
Martwią mnie też bardzo wypowiedzi ludzi, że jeszcze w lecie mogą kupić warzywa na małych targach i placykach, gdzie można założyć, że nie były hodowane na sztucznym nawozie i nie były spryskiwane. Natomiast w zimie pozostają im jedynie okropne faszerowane chemią i antybiotykami owoce i warzywa z hipermarketu, bo na organiczne ze sklepów ze zdrową żywnością ich nie stać.
To smutne, że jesteśmy jeszcze tak biedni, że takie aspekty decydują o naszym zdrowiu i samopoczuciu. Bo gdyby to była dieta oparta na surowym dzikim tuńczyku, krewetkach olbrzymich, ostrygach i kawiorze to rozumiem, ale dieta owocowo-warzywna, nawet zimą nawet organiczna nie powinna stanowić problemu.
Pocieszające jest tylko to, że ludzie na tej diecie mają więcej energii, więcej jasnego myślenia i co za tym idzie ich finanse idą coraz lepiej. Zdrowe dobrze odżywione ciało odpłaca się jasnym umysłem, zdrowym, młodszym i piękniejszym wyglądem i większymi sukcesami ekonomicznymi.
Musimy tylko zadać sobie jedno pytanie, czy nie lepiej teraz się postarać, tak zaplanować wydatki, żeby zmieścić w nich chociaż program minimum, a potem w przyszłości zaoszczędzić na lekarstwach i lekarzach?
Przez następne wiele lat Paul Nison napisał kilka książek o surowej diecie, uczy ludzi jak przyrządzać posiłki raw. Obecnie jest niezwykle wyluzowaną osobą, odrzucił wielkomiejski blichtr, żeby nie powiedzieć odrobinę się zaniedbał, ale jest bardzo zdrowy i uczy ludzi witariańskich przepisów  Chociaż to jest najprostsze na świecie, bierzesz na przykład dorodnego banana, dodajesz do zmiksowanej w blenderze pomarańczy, jeszcze raz miks i cudowny surowy szejk, pełen wtamin i enzymów gotowy (przepis słynnej raw kucharki Boutenko)
Ludzie odżywiają się tak źle, że doszło do tego że chorują i umierają z powodu niedożywienia, przy jednoczesnej nadwadze. Namawiam bliską mi osobę chorą na cukrzycę typu II do spróbowania surowej diety chociaż przez dwa tygodnie, żeby dała tej diecie szansę, przypilnowałam, żeby obejrzała w całości film dokumentalny o programie dr.Gabriela Cousensa „Cofanie cukrzycy w 30-dni” (jest na moim blogu do zobaczenia w innym poście), gdzie jest doskonale pokazane jak zmiana diety na surową żywność wegańską o niskiej zawartości białka i tłuszczu, a wysokiej węglowodanów i błonnika, ma natychmiastowy pozytywny wpływ na grupę ludzi różniących się wiekiem, płcią i stopniem zaawansowania cukrzycy. Wszyscy natomiast przed programem skazani byli na przyjmowanie obok wielu innych lekarstw regularnej dawki wstrzykiwanej insuliny, wszyscy którzy trzymali się reguł zostali po miesiącu wyleczeni z nieuleczalnej wg współczesnej medycyny cukrzycy, w tym jeden młody mężczyzna, który jak się okazało miał cukrzycę typu I.
Więc namawiam tę bliską mi osobę do spróbowania, bo ta dieta poprawi też inne dyskomforty zdrowotne na które cierpi, a także ją odmłodzi. A ona mówi, ze to dziwne ,bo sąsiad był gruby, co za tym idzie na pewno dobrze odżywiony, a umarł na raka. Miły i dobry sąsiad był gruby, ale na pewno nie był dobrze odżywiony. Jeszcze w szpitalu przed swoją ostatnią nieudaną operacją był karmiony złym, trującym jedzeniem. Nie mówię, że w tym stadium soki warzywne by na pewno zadziałały, ale miałby szansę na alternatywną metodę, kiedy i tak wszystkie inne tradycyjne zawiodły.

Komórki ciała ludzi żywiących się w większości przetworzonym jedzeniem, gotowaną i co gorsza smażoną żywnością, jedzących produkty mleczne i nieżywe zwierzęta są zapchane toksynami. I nawet jakby chcieli suplementować swoją dietę preparatami witaminowo mineralnymi ich organizmy wiele nie przyjmą, ponieważ w komórkach nie ma miejsca na nic dobrego. Najpierw powinni oczyścić swoje ciało z toksyn i wydalić je przez jelita, nie przez skórę w wyniku np. wypocenia na treningu odradza David Wolfe specjalista od raw foodu.

Każdy człowiek rano tuż po przebudzeniu, jeszcze przed pierwszym posiłkiem, powinien wypić od 1 do 2 litrów wody mineralnej, może być i dobrze by było z dodatkiem soku z cytryny, w celu detoksykacji organizmu. Takie codzienne oczyszczenie wraz z dobrym odpowiednio długim snem działają najbardziej regenerująco na organizm. Zdrowa dieta wegańska minimum w 51% surowa, a najlepiej w 80-100% surowa powoduje, że komórki wypełniają się odżywczymi substancjami i sprawiają, że ciało odzyskuje zdolność samoleczenia w razie potrzeby. Wraca witalność, energia, chęć do życia, znikają choroby, które tradycyjna medycyna uznaje za nieuleczalne oraz wszelkie inne dolegliwości. Dr. Gabriel Cousens na studiach medycznych uprawiał intensywnie sport, jak to studenci amerykańscy i wykonywał dziennie 20 pompek. Teraz po 40-tu latach i swoim kapitalnym, radosnym, cudownym i surowym odżywianiu robi 600 pompek, a może 60, na pewno jedno z dwojga. Sprawdziłam jednak 600 :).

Ludzie zaczynają się automatycznie interesować alternatywnymi metodami odżywiania najczęściej dopiero w wyniku zagrożenia straszną śmiertelną chorobą lub bardzo uciążliwą chorobą typu alergie.
Drugim powodem dla których zaczynają myśleć o zmianie diety jest chęć zachowania młodości, lub wręcz odmłodzenie. I ja wam to mówię, że jest to możliwe.
Wprawdzie witarianką jestem dopiero od niedawna, to na diecie wegetariańskiej już od 20-tu lat. Nie przeziębiam się, mam bardzo dużo energii i radości życia, a moje osiągnięcia w sporcie amatorskim są imponujące. W szkole podstawowej byłam chyba najgorsza z WF-u w klasie, przez co moja klasowa popularność była zerowa (patrz bajka inspirowana szkolnym życiorysem Pepsi). Dzisiaj kiedy chcę ćwiczyć z moimi koleżankami, które są znacznie młodsze ode mnie i niektóre z nich kiedyś były dobre w sporcie, muszę zdecydowanie zwolnić tempo treningu.  Żadna też z nich nie zrobi 10-ciu pompek, ba nawet jednej porządnej pompki nie zrobią. Widziałam ostatnio jak Pani prezydentowa Obama w telewizji na żywo zrobiła 25 pompek jednym cięgiem, wprawdzie niezbyt głębokich, ale raz że ma bardzo długie ręce, a dwa że były dokładne i bez odbijania się palcami u stóp:). Która nasza prezydentowa była, lub obecna zrobi pompkę? Wiem, że mogę przebiec ponad 42 kilometry, bo biegłam maraton. Obecnie mój trening jest ostry, bardzo indywidualny, ze względu na mój uraz kręgosłupa w wyniku wypadku samochodowego. Trening został ułożony dla mnie przez mojego męża Grega, specjalisty od odnowy psychosomatycznej i jednego z pierwszych w Polsce trenerów fitness z udokumentowanymi kwalifikacjami.
Po krótkiej rozgrzewce i 10-cio minutowym biegu, wykonuję 100 pompek i 100 podpartych przysiadów z wyrzutem nóg do tyłu (tzw. kangurki lub krokodylki, takie ćwiczenie między innymi wykonują komandosi na sprawdzianach wytrzymałościowych) poprzeplatanych biegiem interwałowym z podskokami, po każdych 20-tu powtórzeniach, potem brzuszki i przebieżka wykańczająca i zamykająca trening.
Napady szczęścia gwarantowane.
To wszystko robiłam na diecie wegetariańskiej.
Na raw foodzie poważna zwyżka formy.

Podstawowym ostrzeżeniem, które powinno Cię bezwzględnie zmobilizować, jest rzecz o której praktycznie się nie myśli i nie mówi za często, a która dotyka już nawet dzieci, to są zaparcia. To jest pierwszy znak ostrzegawczy. Zaparcia. Pożywienie nie chce się trawić, zalegające w jelitach pożywienie gnije, a uboga w błonnik dieta nie może przyjść z pomocą. Człowiek nie oczyszcza się z toksyn. To jest bardzo niebezpieczne.

Drugim ostrzeżeniem jest uczucie przejedzenia. Im więcej się przejadamy tym więcej potrzebujemy snu na regenerację, po długim i trudnym trawieniu. A tymczasem śpimy coraz krócej, bo praca, wiele obowiązków i jakiś film czy książka, czy niedokończona, wciągająca gra na konsoli.
A jedzenie którym się przejadamy jest jak narkotyk, uzależnia przez składniki jakie zawiera, w tym glutaminian sodu o którym wspominałam wcześniej, chcemy więcej i więcej i nie potrafimy sobie powiedzieć dość.
Przejadanie się nie ma nic wspólnego z odżywianiem. Jedzenie zdrowej, żywej, świeżej, surowej żywności wegańskiej pozwala na czerpanie nieporównanie większej ilości składników odżywczych z o wiele mniejszej ilości jedzenia. Już wkrótce po rozpoczęciu diety przestajesz się obżerać. Tak to działa.
Paul Nison opowiedział taką anegdotkę, że on owszem nawet często jak jest w trasie bywa w McDonaldzie, bo tam są czyste toalety i z reguły zawsze wolne, bo klienci McDonalda nie mają potrzeby ich używania. Są zwykle odwodnieni i mają zaparcia. I nie należy się dziwić, że zapadają na tak wiele chorób, należy się dziwić, że w ogóle żyją.

Gdybyś zjadł swojego kota czy psa odpowiesz przed sądem. Kiedy zjadasz inne zwierzę, które jest o wiele bardziej inteligentne niż psy, czy koty, takie jak świnia, jesteś ogólnie szanowany. Hierarchia inteligentnych istot przedstawia się następująco, człowiek, naczelne, delfin, świnia. Ale jeżeli nie aspekt moralny stoi za tym, abyś zrezygnował z jedzenia nieżywych zwierząt, to przynajmniej miej na uwadze aspekt czysto zdrowotny. Każde mięso zawiera w sobie kwas moczowy. Ten kwas jest bardzo silny i jeżeli dojdzie do serca, człowiek umiera. Kiedy tylko ten kwas pojawi się w twoim organizmie, musi zostać zneutralizowany. Gdy ciało ma w sobie tę urynę potrzebuje specjalnego enzymu, którego niestety jako jedyne zwierzę człowiek nie posiada. W ciele tworzą się kryształy wapienno-urynowe, a ciało stara się rozlokować je jak najdalej od serca. Dostają się do rąk i mamy artretyzm, dostają się do pleców i mamy zwyrodnienia krzyżowe. Za każdym razem kiedy zjadasz mięso, to tak jakbyś zjadał krowi, drobiowy, świński mocz. Nawet ryby zawierają w mięsie kwas urynowy. Jeżeli kochasz swoje ciało nie każ mu zjadać moczu. Ciało nie chce jeść czyjejś uryny. Każda choroba i zdrowienie bazuje na tej samej teorii. Usuń przyczynę, a ciało zrobi wszystko, by się samo uzdrowić. Przestań jeść zwierzęcą urynę, a ciało się samo uzdrowi i wiele dolegliwości minie.
Jeżeli chodzi o witarianizm, a nawet weganizm, czy wegetarianizm, każdy zadaje pytanie, a co z białkiem? Będę miał niedobory?
Nie, nie będziesz miał niedoborów, będziesz czuł się świetnie i nie zapominaj o super żywności wszech czasów.
W rzeczywistości wszyscy na każdej diecie powinniśmy bać się jednego, mianowicie tłuszczu.

Powtarzam za Davidem Wolfem, jest super żywność wszech czasów,

Spirulina
– algi morskie, surowa o największej zawartości białka, przez to że surowa, białka bardzo łatwo przyswajalnego. Co musi wyprawiać się w twoim organizmie żeby strawić befsztyk z polędwicy wołowej. To trwa godzinami (może nawet dwa, trzy dni) w naszym długim przewodzie pokarmowym, a i tak kwas urynowy nie zostaje strawiony, bo nie mamy odpowiedniego enzymu.
Surowe ziarna kakaowca, wielkie źródło najbardziej potrzebnych minerałów takich jak magnez, potas, żelazo, mangan, witamina C, której już nie znajdziemy w czekoladzie, bo proces obróbki cieplnej ją eliminuje. I już zmniejszona ilość żelaza i cynku, bo nie może się przyswoić, bo nie ma towarzystwa witaminy C. cudownych, surowych pokarmów niosą wraz sokami warzywnymi i szejkami owocowymi mega ukojenie dla ciała i umysłu.
Acai berry najzdrowszy owoc świata i najsilniejszy antyoksydant (patrz osobny post)
Maca (sproszkowany korzeń)
Chlorella
Fioletowa kukurydza

 i inne cudowne, surowe, naturalne pokarmy niosące wraz z zielonymi szejkami mega ukojenie dla ciała i umysłu.

Oczywiście nie przeczę, że każdy organizm jest inny i trzeba monitorować swoją dietę, a jedyna droga jaką polecam to analiza krwi. To prosty sposób, aby określić czy Twoja dieta jest dla ciebie najlepsza. A jak nie to wprowadzić zmiany, a niekiedy pomyśleć o suplementacji. Dotyczy to wszystkich, mięsożerców również, a często przede wszystkim.
Instytut Hipokratesa w USA, wystarczy że tylko raz jesteś jego klientem-pacjentem, a do końca twojego życia darmowo wykonuje Ci analizę krwi. Te informacje podaję za Paulem Nisonem, nie weryfikowałam tego. Są tam podobno specjaliści, którzy na podstawie analizy krwi są w stanie określić, że grozi ci rak na 10 lat przed zachorowaniem. Masz czas żeby podjąć środki zaradcze, a zawsze możesz rozważyć czy to, aby nie będzie dieta raw food wege.

Nie wiem czy ten przydługi wykład kogoś przekonał, ale może jakaś zajawka gdzieś zakiełkuje. Na pewno nie odpuszczę i stale będę krzewić te idee. Tak bardzo bym chciała. Bo zwróćcie uwagę, jak spokojnie zrobiłoby się na świecie jakby wszyscy byli na tej diecie. Każdy uprawiałby własny ogród, w hipermarketach byłyby działy z motykami i grabiami i stoiska ze świeżą organiczną żywnością, a na tym nie ma kasy, więc korporacje by odpuściły i przestały nami manipulować, albo by w ogóle popadały. Zniknąłby efekt cieplarniany, bo nie hodowalibyśmy bydła do pożerania, a wydalane przez niego gazy są jedną z jego najpoważniejszych przyczyn. No chyba tylko jako przyjaciół. Nie byłoby pogoni za pieniądzem, to i nie byłoby wojen. Banki i prawnicy przestaliby być tacy bezduszni i dwulicowi, bo łagodna surowa dieta raw food wege odebrałaby ludziom wszelką agresję, a dała  radosną energię i zdrowie na 120 lat, bo jesteśmy stworzeni do takiej długości życia, a może i dłużej.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Róbcie rawoltę wokół siebie i ze sobą. Będę nagrywała filmiki z różnymi przepisami, ułatwiała i pomagała w przejściu na tę zdrową drogę w życiu.

owocek:)

(Visited 1 845 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Ela Glos 16 lutego 2012 o 23:21

    jako ciekawostka http://www.e-ogrodek.pl/a/5651,jagody-o-niezwyklej-mocy-goji, warto spróbować, jeśli mamy własny ogródek.
    wysłałam link do Twojego bloga kilku osobom – jako doskonały materiał informacyjny i motywacyjny 😉 trzymaj się! 😀

  2. pepsieliot 17 lutego 2012 o 07:36

    Ela, bardzo, bardzo dziękuję, będę się jeszcze bardziej starać, bo piszę ten blog tak jakby odpowiadając na pytania, które mnie samą nurtowały. Dzięki za linka, teraz kupuję jagody w różnych sklepach, ale hodowanie we własnym ogródku to moje marzenie, w ogóle tym się chcę zająć w przyszłości, jakaś totalna wieś i hodowanie sobie i dla przyjaciół różnych roślinek i takie surowe życie, pozdro, owocek 🙂

  3. Basia ( baswes) 17 lutego 2012 o 17:44

    Pepsieliot widze, ze Twoj blog staje sie skarbnica wiedzy. Ten wpis jest wyczerpujacy i pozyteczny, dla mnie super! Poukladal mi w glowie pewne rozrzucone i nie spojne mysli na temat raw food. Jestem poczatkujaca w tym temacie 🙂

    Dzieki!!!

    A co z Twoim raw tygodniem?

  4. pepsieliot 17 lutego 2012 o 18:27

    Hejka Basia, bardzo się cieszę, zaraz będzie kolacja i wstawię cały dzień :))
    dopiero wpadłam do domu, lecę jakieś owocki sobie pokroić i siadam do kompa,
    owocek 🙂

  5. Basia ( baswes) 17 lutego 2012 o 18:28

    Super, can’t wait :)))))))))))))))

  6. Monika 19 marca 2012 o 15:43

    nie wiedzialam, ze to teraz hydrolizat bialka.
    Co za joke.

    Przekonujesz mnie Pepsi, przekonujesz.
    Juz jestem 50% na surowo. Ale bedzie wiecej.
    Owoceczek

    1. pepsieliot 19 marca 2012 o 16:11

      Monia, owocunio

  7. Alena 12 lutego 2013 o 10:41

    Na diecie witariańskiej to siebie nie widzę. Jestem wegetarianką i chyba na tym się skończy. Ale zamierzam wprowadzić więcej dobrych, surowych rzeczy do swojej diety i popróbować wegańskich potraw.
    Zobaczymy co mi podpowie mój organizm po prostu, bo nie lubię robić nic na siłę

  8. pepsieliot 12 lutego 2013 o 11:06

    Alena hej, jak najbardziej jesteś na dobrej drodze, nic na siłę, a wprowadzenie więcej niż 50% surowych owoców i warzyw już będzie kapitalnie odczuwalne, pozdro 🙂

  9. Sabinka 8 stycznia 2014 o 22:08

    Dużo jest na tej liście produktów egzotycznych, których rzeczywiste wartości odżywcze mogą być mniejsze, nie wiadomo też gdzie dokładnie były uprawiane, czy nie mają w sobie pestycydów, dioksyn czy też metali ciężkich. Ja polecam polską listę superfood – http://www.odzywianie.info.pl/przydatne-informacje/artykuly/art,10-najzdrowszych-polskich-produktow-polska-super-zywnosc.html

    1. pepsieliot 9 stycznia 2014 o 07:41

      Sabinko jeżeli sabdzisz, że w Polskich superfoodsach nie ma pestycydów i metali cięzkich, to tkwiez w błędzie, nie tylko że mają, mają również GMO, a ziemia w której są uprawiane jest równie jałowa jak całe rolnictwo, a polskie jablko tak samo jak zachodnie nie nadaje się do jedzenia

  10. Paulina Leppek 13 stycznia 2014 o 19:57

    Pepsieliot właśnie zabieram się za pisanie pracy licencjackiej o superżywności:) Twój blog mnie bardzo wciągnął naczytać się nie mogę- może znasz jakieś książki które opisują conieco o superfoods? Byłabym wdzięczna za tytuły

  11. patrycja 10 lutego 2014 o 21:16

    co myslisz o tym, ze nadmiar zelaza bardziej szkodzi niz niedobór? zrodlo http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2012/09/01/too-much-iron.aspx

  12. pepsieliot 10 lutego 2014 o 21:55

    patrycja wiem o tym, natomiast to dotyczy głównie żelaza hemowego, nam nie grozi nadmiar 🙂

  13. Irask2 4 marca 2017 o 13:24

    A jak Eliot wygląda Twoje odżywianie się? Jak Ty żyjesz?
    Jakiś artykuł na ten temat?

    Często trafiam do Ciebie z różnych miejsc w sieci i czasem mam wrażenie by zastosować technikę zdrowego odżywiania się i zdrowego życia, to trzeba nie lada wytrwałości.

    1. Pepsi Eliot 5 marca 2017 o 01:28

      811

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się