logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
197 online
51 009 149

kolagen-peptan-f-150g-tib

TWÓJ KOLAGEN MORSKI

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Surowa lazania z cukinii, czyli korzystaj z życia, bo rawfood tak szybko odchodzi

retrowoman

Surowa lazania z cukinii, czyli korzystaj z życia, bo rawfood tak szybko odchodzi

LAZANIA wymaga pewnego zachodu i cudownie było kiedyś, że RO ją w tej postaci serwowało w Krakowie, no ale zawsze można lazanię wykonać w domu i zaserwować.

Nie ma już restauracji witariańskiej RO, gdyż była zbyt eko, zbyt  bio, zbyt organik i miała ewidentnie za dużo certyfikatów, co się krakowskim weganom chyba nie spodobało. Może dlatego, że oni właśnie odkrywają wędzony serek tofu z soi GMO jako super alternatywę dla zapiekanki (na brązowo z kartofli i oleju).

CZYŻBY były wolty do krakowskich wegan?

Do nikogo nie ma woltów, a już na pewno nie do wegan, ale Oni kategorycznie powiedzieli RO: – Noł. No chyba, że tylko w dni promocyjne i to na poważnie, czyli gdy rozdawano surowy, ekologiczny pokarm roślinny za darmo.

Bo w RO też tak bywało.

TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem "Leczenie dobrą dietą"

TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem „Leczenie dobrą dietą”

Stricte witarian w Krakowie nigdy nie było za dużo, więc restauracja padła jak długa już po paru miesiącach zimowych. Nie doczekawszy się nawet na witariańsko oświeconych turystów z Kaliforni, Kolumbii Brytyjskiej, Niu Zeland, czy Sydnej. A gdy w wakacje tacy nadjechali, RO już była zaryglowana na cztery spusty.

Ale coś po pysznej RO zostało

Mianowicie, gdy RO jeszcze szło pełną parą, ups, pełnym ruchem wirowym blenderów, pewna pepsi eliot zjawiła się na zapleczu restauracji i w stosownej maseczce przeciwgazowej and w kitlu zrobiła to:

Dzielna pepsi eliot uratowała (poniższym reportażem) dla potomności przepis na surową lazanię z ciasta/miąższu cukiniowego

DAWNO temu przepis ten wykonany złotymi rączkami ówczesnej szefowej kuchni: Ani, został uwieczniony w kadrze i pomimo, że kiedyś już gościł na tym blogu, to go wrzucam dzisiaj. Właśnie z okazji mojej aktualnej ucieczki z miasta Krakowa i okolic w związku z przejęciem miasta przez egocentryków.

MAM nadzieję, że ktoś się zdecyduje na tę ekstraordynaryjną potrawę, a jak nie, to może chociaż popatrzeć jak powstawała.

 

Zaczynam od ingredientów:

Sie działo sie

PS
Do tego przepisu przydałaby się oczywiście taka mandolina do krojenia cukinii w lazaniowe połacie.


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 4 169 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Piotr Kierus 24 lipca 2016 o 12:08

    Super!

  2. Carrie 24 lipca 2016 o 12:24

    Od kiedy sie dowiedzialam, że jedyne akceptowalne dla mnie sniadanie to witarianskie -namoczone w wodzie platki na cala noc z siemieniem, czarnym sezamem, odkrylam dzieki Tobie szejki jeszcze mi zostaly obiady od ogarniecia wiec dzieki za przepis 🙂

  3. Niki 24 lipca 2016 o 12:46

    witariańskie restauracje sprawdziłyby się, tylko niechby zaoferowały coś jeszcze oprócz dań, np. połączyły kuchnię z dostawą świeżych warzyw i owoców w ilościach hurtowych, produktów slow food z ekologicznych gospodarstw od lokalsów, niechby wychodziły z promocją na zewnątrz w postaci pikników, śniadań na trawie, robiąc pokazy kulinarne na żywo, w zielonych okolicznościach przyrody, bo ludzie żywcem nie wiedzą „co to to całe raw, czy mi nie zaszkodzi, nikt tak nie je, z czym to się je, że smakuje papierowo” nie ma marketingu, a ludzie nie uświadamiają sobie potrzeby i nie czują jej

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 15:12

      Nikiiiii to się nie mogło udać z kilku powodów. Jedzenie pokarmów na surowo wiąże się tak samo jak restauracje sushi z wyrzuceniem wszystkiego czego nie zjadł klient wieczorem do kubła. To było ekologiczne jedzenie, a właściciele byli do tego stopnia ortodoksyjni, że nawet eko warzywa były ostatecznie płukane wodą mineralną. Wyciskarka do soków Angel, nie tylko, że kosztuje 8 000 złotcyh, ale pracuje wyjątkowo powoli. Ludzie nie chcieli dłużej poczekać na sok. Po drugie sok był droższy bo ekologiczny. Czy poszłabyś do taniej restauracji sushi? Nie miałabym odwagi.Owszem były osoby, które leczyły się tymi daniami, ale ich było mało. Chodzi o dwie półkule mózgu. Należy rozwijać lewą tylko po to, aby dać szansę prawej. Trzeba chcieć zarobić pieniądze, aby wydać je na karmienie prawdziwych potrzeb cżłowieka. Restauracja to restauracja, nie ma obowiązku wchodzić w kooperatywy. Należy kupować najlpeszy z możliwych pokarm i podawać go na surowo ludziom. W pięknej formie, i niesamowitym smaku. I to było spełnione. rexstauracja witariańska w Warszawie nigdy nie była na takim poziomie, było owszem surowo, ale nie ekologicznie.

      1. Królik 24 lipca 2016 o 16:25

        Bylo surowo, bylo i wegańsko na ciepło, byly eventy i dostawa, a i tak padła. Co prawda byla w mocno kijowym miejscu gdzie prawie nikt nie mógł trafić, ale i tak główny problem jest taki, ze nawet w Warszawie ludzie nie skuszą sie na żarcie, ktore reklamuje się jako zdrowe, a nie fancy szmansy vegan hipsterskie jadło.

  4. Niki 24 lipca 2016 o 12:48

    a więc w jakie to miłe miejsce się przeprowadzasz? 🙂 brzmi ciekawie, już sam fakt wyprowadzki

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 15:03

      Na razie już od pewnego czasu podróżujemy i szukamy. Dobrą opcją jest też wygodny hotel z wi-fi i dobry motor :). Posiadanie nieruchomości właściwie ogranicza. Niedawno to zrozumieliśmy. Tęcza w Komańczy była mistycznym przeżyciem, ale lubimy też listopadową Toskanię

      1. Królik 24 lipca 2016 o 16:32

        O matko co za zbieg okoliczności! Ja wlasnie prawie rzucam robote zeby zrobic sobie gap year, conajmniej 😉 nastawiam sie na workowany, chce pojeździć i popracować na eko farmach, zobaczyc z czym to sie je, a przede wszystkim po prawie 6 latach pracy po 8 albo wiecej h przed kompem marzę o czymś na świeżym powietrzu i w ruchu 😀 a przy okazji to świetny i tani research na wypróbowanie tego gdzie i co chce robic, no i niemal nieograniczony dostęp do eko jedzenia!

      2. Niki 24 lipca 2016 o 17:15

        ohoho! 🙂 oczy mi się zapaliły dziewczyyyyny ale mnie kusicie takimi opowieściami, sama chętnie rzuciłabym wszystko i uciekła w kamperze w nieznane sparwdzić jak to jest i przeżyć coś ciekawego, kamper to fajna opcja na podróżowanie i mieszkanie też, uh Toskania, eko farmy, może rancho? 🙂

        1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 18:57

          osobiście nie lubię kamperów, ale niektórzy świetnie się czują, jak Ewelina i jej chłopak Marcin, którzy porzucili jakby swoje dotychczasowe życie https://finezjazycia.wordpress.com

      3. Joanna 24 lipca 2016 o 20:27

        Komancza? Nie wierze. 20 kilometrów ode mnie. Az nie chce mi sie wierzyć ze mając takie możliwości jak Ty ktos chciałby w tych okolicach mieszkać. Szkoda ze Cie gdzies nie spotkałam.

        1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 20:31

          Tam jest wciąż dziko i pięknie, to moje klimaty

  5. Justyna Yusti Fabijańczyk 24 lipca 2016 o 12:48

    Wygląda mniam!

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 14:58

      i jaka pyszna, wspominam …

  6. Justyna Yusti Fabijańczyk 24 lipca 2016 o 12:49

    Może czas na książkę 1000 przepisów Pepsi Eliot?

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 14:58

      byłby z tym pewien problem, bo znam yyy … 7 🙂

      1. Niki 24 lipca 2016 o 17:22

        resztę wykoncypujesz! 🙂 a co. I tym samym – dowiedziesz że szama witariańska nie jest nie do przełknięcia i nieciekawa w smaku, że można czekać z niecierpliwością i ślinotokiem na takie soczyste dania, o i jeszcze poczęstować nimi gości – z godnością i pewnością smakowania i nasycenia. Przyjęcie udane

  7. Joanna 24 lipca 2016 o 13:10

    Pepsi był kiedys wpis o wisniach i ich wspaniałych właściwościach. Chciałabym go znaleźć i wydrukować babci bo zerkałam jej wiśnie, przebralam, umylam, nałożyłam na talerz i przychodzę dzien pozniej i ani jedna nie zjedzona… Pamietam ze on mnie zmobilizował do jedzenia ich i szukam i szukam i nic.

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 14:55

      o wiśniach pisałam, ale przyróżnych okazjach np tutaj:http://www.pepsieliot.com/4-potezne-strzaly-alkalizujace-usuwajace-stany-zapalne-i-odmladzajace-cialo/
      Szukasz w ten sposób, że albo wpisujesz słowo w szukałkę i wtedy albo wpis się pojawi, albo nie, a druga metoda, to rozwijasz kategorię główną, w tym wypadku: zdrowie i szukasz hasła wiśnie. Pod tym hasłem było kilka artykułów (7) . Kategorie główne są po prawej stronie bloga.

  8. Pani 24 lipca 2016 o 13:55

    Czesc Pepsi, mam inne pztanie: Czy siwizna to już proces nieodwracalny , czyli martwy włosek ? Pozdrawiam

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 14:48

      to znaczy siwy włos musi wypaść, ale na jego miejsce może pojawić się nie siwy, więc w tym znaczeniu można założyć, że jest to proces odwracalny, tylko mało kto przechodzi na taką dietę.

      1. Pani 24 lipca 2016 o 15:21

        Jaka to dieta ?

    2. grzegorzadam 24 lipca 2016 o 17:54

      Salicylan miedzi lub inne preparaty z miedzią.

      1. Pani 24 lipca 2016 o 19:29

        Grzegorzu – mogę zapytać co sadzisz o piciu wody z butelki plastikowej ? Czy jest niebezpieczna dla zdrowia ?

        1. grzegorzadam 24 lipca 2016 o 20:33

          Nie jest to idealne rozwiązanie, ale poza domem piję gazowaną.
          Lekko ją dosalam.

          1. Pani 24 lipca 2016 o 20:41

            Ok, czyli nawet jesli Plastik to niezbyt dobre rozwiązanie – to mimo to nie jest zly wybor …Zapomnialam się zapytać co zrobić z wynikiem OB = 29 + mm gdy Norma to 1 – 13 Gdzie sszukac przyczyne ? ;-( Crp w normie

            Czy duzy niedobor wit D może być np. powodem stanu zapalnego lub biegunki ? Dziekuje !

          2. pepsieliot 24 lipca 2016 o 22:33

            to jeszcze nie takie straszne, zaopiekuj się lepiej sobą i zrób ponowne badanie za 3 miesiące. A jaki masz CRP?

          3. Pani 24 lipca 2016 o 22:44

            Bialko C reaktywne – CRP = 3, 62 mg/l (< 5)

          4. pepsieliot 25 lipca 2016 o 07:42

            no to rzeczywiście w porządku

          5. grzegorzadam 24 lipca 2016 o 22:44

            ==Skutek niedoboru witaminy D-3 w POLSCE JEST POWSZECHNY. NIEDOBÓR TEN JEST BEZPOŚREDNIO ZWIĄZANY Z RAKIEM PIERSI I JAJNIKÓW U KOBIET.

            To znaczy wprost, jeżeli kobieta przychodzi z podejrzeniem tylko raka piersi, to badanie poziomu witaminy D-3 wskazuje na stężenia najczęściej poniżej 10 ng/ml.

            Jeżeli chory przychodzi z cukrzycą to stężenie witaminy D-3 jest poniżej 20 ng/ml

            Jeżeli zaczynają się choroby serca, to stężenie jest już poniżej 30 ng/ml.

            Podniesienie poziomu witaminy D-3 do 50 -60 ng/ml praktycznie zapobiega zakażeniom wirusowym typu grypa – przeziębienie. U seniorek miałem już wyniki badania 25 OHD – „nieoznaczalna”.

            No i już chyba rozumiesz Dobry Człeku, że mając niski poziom witaminy D i nie opalając się, jesteś dobrym surowcem dla przemysłu farmaceutycznego. Sam się opodatkowujesz, kupując ich preparaty, czasami zwane lekami.==
            Dr Jaśkowski.

          6. gagatec 25 lipca 2016 o 09:16

            W piątek odebrałam wyniki badań na witD, zrobiłam sobie z ciekawości jak to wygląda u mnie po letnim opalaniu. No i wielkie poruszenie bo jeszcze w przychodni nikt tak dobrego wyniku nie miał. Zerkam na wynik a tam 48 ng/ml, mówię, no aż tak strasznie rewelacyjny to on nie jest:) a pielęgniarka na to, że jak robili w wojewódzkiej przychodni badania na D to na kilkaset osób tylko 3 miały dobrą a ona sama miała 11ng/ml. no tragicznie to fakt. A ja po prostu się urlopuję i nawet nie posysam d3+k2, tylko siedzę w ogródku i wystawiam się co jakiś czas na słońce, jestem fajnie opalona jak nigdy w życiu, ładnie wyglądam co mi świetnie wpływa na samopoczucie. Nie uszło to uwadze naszej znajomej ,,rodzinnej doktórce” bo z nutą wyższości rzecze:) ona się nie opala bo przecież szkoda skóry no i do Włoch bierze najmocniejsze filtry, ja na to, że filtruję się olejem kokosowym:).. Doktory mają jednak zryte berety, że ręce opaduują, samo to, że ,,leczy”swojego męża też doktora żeby było zabawniej, statynami bo nic innego nie pomaga na wysoki cholesterol a chudy chłop jest..hihi..poplotkowałam trochę:) .. dawno nie czułam się tak dobrze, eeech , tak mi w tym roku fajnie na słońcu że hej:)) kurcze, żniwa w pełni a mnie już szkoda lata….dzisiaj będę się opijać sokiem z ogórków.

          7. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 12:51

            ==Doktory mają jednak zryte berety, że ręce opaduują, samo to, że ,,leczy”swojego męża też doktora żeby było zabawniej, statynami bo nic innego nie pomaga na wysoki cholesterol a chudy chłop jest..hihi..==

            Byłby to zabawne, gdyby nie to, że robi chłopu krzywdę.. 😉

          8. gagatec 25 lipca 2016 o 21:41

            Za mało kropek dałam:) pomiędzy. Noo przecież nie hihram się z nieszczęścia chłopa- notabene doktora, którego usprawiedliwić można tylko tym, że cholesterol to nie jego specjalizacja:))))))– tylko z wspaniałego porannego samopoczucia objawiającego się gadulstwem, wręcz z plotkarskim zacięciem 🙂

          9. grzegorzadam 26 lipca 2016 o 08:01

            Jasne.. 😉
            Tylko tacy fachowcy potem nas ”leczą”…

          10. M90 2 sierpnia 2016 o 15:04

            Grzegorzuadamie czy mogę zapytać jaką wodę pijesz w domu? Jaka jest najlepsza? Czy masz zamontowany jakiś specjalny filtr do wody która leci z kranu?

          11. grzegorzadam 2 sierpnia 2016 o 22:37

            Mamy całkiem dobrą wodę ‚rurową’, ‚podprawiam’ ją solą kamienną i magnezem
            (oliwa magnezowa 50% 1/2 łyżeczki na litr).

            Jak mówi H.Clark;

            ==Używajcie tylko zimnej wody z kranu, nigdy wody butelkowanej (sic!)
            W procesie butelkowania dow ody dostają się śladowe ilości środków antyseptycznych
            i solwentów, między innymi alkohol izopropylowy, ksylen i toluen, benzen
            Zanim nabierzecie rano wodym spuśćcie około 4 litrów, by spłukać
            możliwe osady z rur.

            Nie używajcie lodu w kostkach.
            Jeśli lubicie zimną wodę, przechowujcie ją w szklanym pojemniku w lodówce,
            ale nie dłużej niż przez dobę.

            Nie kupujcie wody z automatów (jak wyżej z powodu substancji skażających).
            Noście ze sobą tylko wodę w szklanych butelkach.
            Plastik wydziela substancje zmiękczające, które pozwalają przenikać i mnozyć się bakteriom.
            Nie pijcie z osobistych dozownoków- natychmiast ulegaja skażeniami bakteriami.
            Poza domem sterylizujcie wodę przez dwukrotne zagotowanie i dodanie HCl.

            Kiedy woda „nie smakuje”, prawdopodobnie ma to swoją konkretną przyczynę.
            Organizm może próbować bronić się przed chlorem i innymi toksynami. W takiej sytuacji wodę należy filtrować małym fitrem węglowym z wymiennym wkładem. Najlepszy jest plastikowy dzbanek (sztywny i nieprzezroczysty) z przymocowanym filtrem węglowym. Odkażaj go raz w tygodniu wlewając szklankę wody z dodatkiem łyżki spirytusu i odwracajàc do góry dnem, aby nasiąkł na 15 minut.
            Wypłucz alkohol dwoma dzbankami wody. Dopasuj temperaturę do upodobań –
            może być bardzo ważna dla niespragnionej osoby.
            Nie używaj kostek lodu. Dodanie cytryny lub białego octu i łyzki miodu to przypuszczalnie najlepszy sposób na pobudzenie pragnienia i apetytu.

            Pij ok. pół litra rano po obudzeniu, drugie pół po południu. Woda z kranu może
            zawierac kadm, miedź lub ołów, lecz jest mniej szkodliwa niż kupowana, bo nie ma w niej solwentów.
            Przed użyciem spuśç najpierw troch´ wody. Drogie filtry do wody sa raczej bezu-
            żyteczne, ponieważ skażenie pojawia sie falami. Taka fala skazi filtr, podczas gdy woda nie filtrowana jest już czysta. Sensownym rozwiàzaniem są niedrogie, wymieniane co miesiąc filtry węglowe.
            Dobre sà tez sztywne plastikowe dzbanki z nasadzonym filtrem węglowym (patrz
            źródła). Nigdy nie kupuj filtrów ze srebrem lub innymi chemikaliami, nawet dodanymi do wkładek weglowych. Odkażaj filtr, przepłukując go co tydzień roztworem alkoholu etylowego (spirytusu spożywczego).

            Woda do picia zawsze powinna zawieraç dodatek witaminy C, sok z cytryny albo ocet i ewentualnie łyżeczkà miodu.

            Pij około 1/2 litra wody rano po wstaniu z łóżka i miedzy posiłkami.
            Nie kupuj „specjalnej” wody – używaj tylko zimnej wody z kranu. Jeżli nie znosisz smaku swojej „kranówki”, spróbuj skorzystaç z kranu znajomego.
            Stosuj tylko szklane lub używane polietylenowe pojemniki
            na wodę.

            Polietylen rozpoznasz po tym, że nie jest przezroczysty.

            Zapewnia on bezpieczeƒstwo, ponieważ woda, która w nim wcześniej stała, „wyciàgnęła” z niego szkodliwe plastifikatory (tak więc ktoś
            już je wypił!). ( 🙂 )

            Woda ze sklepu zawiera ślady rozpuszczalników pochodzących z maszyn i urządzeń sterylizujàcych, uzywanych przy butelkowaniu.
            Oczywiście woda z kranu nie jest czysta (w praktyce może
            zawierac ponad 500 toksycznych zwiàzków), nie zawiera jednak rozpuszczalników w ilościach, które udałoby mi sie wykryć (!).

            Obecność solwentów (rozpuszczalników) jest groźniejsza niż obecność innych toksyn.
            Filtry wodne te˝ nie są wyjściem z sytuacji-wychwytują zanieczyszczenia, jednak potem niewielkie ich ilości dostajà się do wody w czasie codziennego użytku. Regularne wchłanianie związków toksycznych
            jest o wiele groźniejsze niż chwilowe zatrucie.
            Bez większego ryzyka można używaç małych filtrów wymienianych
            co miesiąc, które powinny przynajmniej odchlorować wodę i poprawić jej smak.

            Wybór kurków (powinny byç wykonane z twardego, sztywnego tworzywa sztucznego) i baterii kranowych wyszczególniono w źródłach.

            Woda butelkowana jest popularna, smaczna i umiejętnie reklamowana, lecz nie jest bezpieczna.

            Dlaczego każdemu łatwiej wydawać codziennie do końca życia pieniàdze na zakup wody pitnej, niż nalegać, aby rury wodociàgowe nie były zanieczyszczane metalami?
            Picie wody z butelek, mimo że wygodne, jest niewskazane również dlatego, że jest to woda stojąca, która przez kontakt z ustami i rękami ulega zanieczyszczeniu naszymi własnymi bakteriami. Często wykrywa sę w niej gronkowce (Staphylococcus) oraz pałeczki okrężnicy (E. coli).
            Rozwiàzanie nie polega więc na dalszym dodawaniu środków odkażajàcych, lecz picie z bieżàcego źródła, jakim sa krany.
            Jeśli musisz nosić wodę, używaj szklanych pojemników – plastik trudniej utrzymać
            w czystości, chociaż sterylizowanie w zmywarce jest skuteczne.
            Picie około dwóch litrów wody dziennie usprawni pracę nerek
            (każdà herbatę ziołową bez cukru lub słodziku traktujemy jak wodę).
            Mocz stanie się dzięki temu bezwonny oraz nabierze jasnego koloru.
            Jest to szczególnie wazne podczas rozpuszczania złogów, jako że
            kràża one wtedy w ogólnym krwiobiegu. =====

            Ciekawostki na temat wody.

          12. M90 3 sierpnia 2016 o 15:30

            Czyli rozumiem że filtr węglowy radzi sobie jakoś z chlorem w kranówce a czy fluor też zostaje w ten sposób usunięty? Takie picie wody z kranu brzmi rozsądnie i na pewno wychodzi dużo taniej od toksycznej wody w plastikach.. A czy lepsza woda z kranu i przefiltrowana przez dzbanek z węglem aktywnym czy jeszcze ją przegotować i wystudzic a potem wzbogacić o swoje dodatki?

          13. grzegorzadam 3 sierpnia 2016 o 20:10

            Jestem zwolennikiem prostych rozwiązań, nawet jeżeli są niedoskonałe.
            Gotowanie za wiele nie daje.
            Jak chcesz związać chlor można na litr dodac dosłownie kilka zierenek tiosiarczanu (STS), a na fluor szczyptę boraksu.
            Zwiąża te trucizny w nieaktywne nieszkodliwe sole.
            Poza tym chlor po dobie osiada na dnie, wystarczy zlać wierzchnia warstwę.
            Dobrze trzymac wode w glinianym dzbanie z krzemieniami na dnie.
            Uzdatniają, dodają krzemu i oczyszczają.

            Stosowanie filtrów osmotycznych odradza Sircus (po latach doświadczeń).
            Nie ma co panikować, wszystkiego nie zmienimy 🙂

            W końcu jakos sie zdołaliśmy do tych trucizn dostosować.
            Ktoś powiedział, ze gdyby w te nasze klimaty wszedł człowiek z lat 50-ytych, wykończyłby sie po tygodniu.. 🙂

        2. idalka 25 lipca 2016 o 13:30

          Butelki plastikowe zawierają BISFENOL A niestety, powszechny w produkcji tworzyw sztucznych, w puszkach do żywności również, w celu zabezpieczenia puszki przed utlenianiem powlekana jest wewnątrz niestety cieniutką powłoką własnie z tym.

          1. pepsieliot 25 lipca 2016 o 16:25

            Butelki na wodę w UE są pozbawione Bisfenolu A i jest nawet na to taki speacjalne oznaczenie w trojkącie

          2. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 16:28

            Jak nie ma tego dokładają coś innego.
            Zerowe zaufanie do tych ‚producentów’.

          3. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 16:26

            Podobno w ‚naszych’ plastikach nie ma go.
            W puszkach już raczej tak.

  9. Kaśka 24 lipca 2016 o 16:20

    Gdzie ty kupujesz te wszystkie bio produkty? Takich pieczarek nigdy nie widziałam nawet. Ja swoje zakupy robię na lokalnym ryneczku od dzialkowców ale do bio dostępu niestety nie mam.

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 20:28

      Kupuję w wielu sklepach ze zdrową żywnością

  10. malena 24 lipca 2016 o 16:28

    Cześć Pepsi, czy w Twoim sklepie można kupić niacyne? I jaki zestaw B complex byś poleciła? Chodzi mi o duże dawki .

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 16:58

      Takich dawek jak potrzeba nie ma w formie supeementów dopuszczonych, uważa się je za leki, więc nie. Bardzo dobry zestaw jest w Greens& Fruits TiB i tam jest duuuuużo duuużo woęcej

  11. malena 24 lipca 2016 o 17:12

    Dzięki, zamówię zatem greensa, na diecie bezmiesnej i z przewaga surowego cyklicznie wypadają mi włosy i nie mam energii. Jak mniemam – niedobory wit z grupy B. Biorę wit C. magnez, krzem, cynk, selen, a jednak jest to dalej. Czy do tego greensa jakiś zestaw b complex? Widziałam u Ciebie Amixa lub IronMaxxa, może to?

  12. Miki 24 lipca 2016 o 18:31

    Grzegorzuadamie, wspominałeś kiedyś o inhalacjach z wody utlenionej. Czy mógłbyś podać trochę więcej szczegółów tzn. w jakim stężeniu WU, jakie proporcje z solą fizjolog., albo zwykłą wodą, ile razy dziennie, czy z inhalatora czy zwykła parówka? I wreszcie jakie skutki osiągamy poprzez takie zastosowanie WU. Będę Ci bardzo wdzięczna za odp.

    1. grzegorzadam 24 lipca 2016 o 19:02

      Miki
      Tu są wszystkie szczegóły:
      http://www.pepsieliot.com/skuteczna-terapia-leczenia-raka-woda-utleniona/

      Bill stosował 3%, ale max 1% jest wystarczająca:
      https://youtu.be/aT1_Rkl0B1M

  13. Micek 24 lipca 2016 o 20:27

    Mam bardzo ważne pytanie. Ogólnie jem 3 posiłki dziennie, bo tak mi pasuje, ale z nie najlepszym skutkiem. Jaki błąd popełniam? Otóż codziennie pracuję (poza weekendami), więc o 10 rano jem 3-4 rodzaje owoców (całkiem sporo ich wciskam), o 12:30 banan, ze dwie mandarynki i lekką sałatkę, a potem głoduję i tu się zaczyna problem, bo po pracy od razu cwiczę, a po tym jem najbardziej kaloryczny i najcięższy posiłek, gdzieś między 19 a 20 (o 22 chodzę spac). Robię tak już dosyć długo, ale to mnie strasznie męczy!! Słabo śpię, czuje się przeżarty, wstaję przymulony, mam dosyć.
    Od jutra chcę to zmienić i myślałem, żeby zostawić owoce o 10, o 12:30 zjeść ten największy posiłek, który jadłem wieczorem (przygotowałbym go dzień wcześniej), o 15 te lekka sałatkę z orzechami, ale już bez owoców, a po pracy ćwiczenia, zakończyć to szejkiem białkowym tylko i… głodować do 10 rano kolejnego dnia.
    Czy takie niejedzenie kolacji będzie zdrowe? Czy ostatni posilek o 15 w ogóle będzie zdrowy? Na razie przeczytałem, że wielu osobom unikanie kolacji bardzo pomogło, ale dietetycy „naukowo” wyjaśniają, że to niezdrowe, że zwalnia metabolizm i organizm odkłada tłuszcz. Sam nie wiem, co o tym myślicie?
    PS. Sam jestem zatłuszczony, więc schudnięcie przy okazji bardzo by mi się przydało.

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 20:33

      będzie bardzo zdrowy pod warunkiem, że w oknie w którym jesz dostarczysz sobie pełnej puli odżywczych składników.

      1. Micek 24 lipca 2016 o 20:52

        Dziękuję za tak szybką odpowiedź!!
        No to nic, bez żadnych oporów jutro zaczynam! 🙂

  14. Wodnik 24 lipca 2016 o 21:56

    otóż Pepsi – owszem, póki- o ile wiem – nie masz dzieciaków, to lej dom / mieszkanie / stateczność – na motor i w siną dal 🙂

    Jednak przy dwójce dzieci chodzących do szkoły, z których każde ma na osiedlu swoje ulubione koleżanki i kolegów… to już nie jest taka prosta opcja 😉

    1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 22:27

      dzieci nie powinny chodzić do szkoły

  15. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 00:33

    Dwutlenek węgla, trucizna której nam brakuje .. ?

    ==Czy możemy przywrócić idealną atmosferę sprzed potopu?

    Przez stulecia warunki atmosferyczne na ziemi uległy zmianie. Prawdopodobnie przed potopem opisanym w Biblii, atmosfera wynosiła około 1500 hPa. Ludzie żyli ponad 900 lat: Adam-935 lat, Matuzalem-969 lat, Noe-941 lat.
    Kiedy warunki atmosferyczne zmieniły się, czyli atmosfera, którą oddychamy uległa zmianie, nasze życie zostało 10-krotnie skrócone.
    To samo dotyczy roślin i zwierząt. Obecnie są karłowate, a kiedyś osiągały imponujące, gigantyczne rozmiary. Wykopaliska wskazują, że przed potopem drzewa osiągały 150 metrów a obecnie 15-20 metrów. Naukowcy odkrywają gigantyczne rozmiary zwierząt nie spotykanych w obecnych czasach.
    Atmosfera do zmiany?
    Temat nie jest zbadany dla różnych przypadków chorobowych, jednak dr. Jan Pokrywka proponuje zbudowanie otoczenia, które istniało wieki temu.
    Według pana Pokrywki prawidłowa atmosfera to:
    ciśnienie 1500 Hektopaskali,
    więcej tlenu o 50% (mierzony w ciśnieniu 1500 hPa),
    więcej dwutlenku węgla o 5000%.
    Organizmom żyjącym obecnie na ziemi bardziej brakuje dwutlenku węgla, niż tlenu. Przez to, że jest tak mało dwutlenku węgla, tlen nie jest wyrzucany z hemoglobiny w naczyniach włosowatych organizmu i nie potrzebnie przechodzi do krwi żylnej, słabo utleniając płyny tkankowe.
    Przy zwiększonej podaży dwutlenku węgla, stosując tryb oddychania zalecany przez profesora Konstantyna Butejko, zmniejszamy utratę dwutlenku węgla z organizmu.
    Co zrobić, aby poprawić naszą atmosferę?
    Przepis doktora Pokrywki jest prosty, ale trudny do wdrożenia. Podstawową sprawą jest zwiększenie ilości dwutlenku węgla w sypialniach, w których śpimy.
    Można to osiągnąć tanimi i prostymi metodami, ale nie do końca wygodnymi.
    Jednym ze sposobów jest szczelny namiot rozstawiony w… sypialni. W takich warunkach osiągamy wyższy poziom dwutlenku węgla o około 0,5%, czyli 15 razy więcej niż na zewnątrz.
    Właściwy poziom dwutlenku węgla to 1,5-2% czyli dużo więcej, niż w naszej atmosferze.
    Pan Pokrywka uformował ciekawą tezę:
    „Ludziom brakuje tlenu przez to, że jest za mało dwutlenku węgla”.
    Brzmi jak paradoks jednak ma to sens.
    Co zatem z ogólnym zaleceniem spania przy otwartym oknie?
    Optymalna temperatura w sypialni to 19 stopni Celsiusza. Doktor Jerzy Jaśkowski proponuje spanie przy odszczelnionym oknie, co automatycznie obniża zachorowalność.
    Według doktora Pokrywki niska temperatura w sypialni, to dopiero jeden z etapów wytworzenia doskonałej atmosfery.
    Jednym z ważniejszych czynników jest zawartość dwutlenku węgla w sypialni.
    Wysoki poziom dwutlenku węgla w otoczeniu w granicach do 2% powoduje, że jest więcej dwutlenku węgla w powietrzu pęcherzyków płucnych, jak również wyższy poziom dwutlenku węgla we krwi i wyższy poziom dwutlenku węgla w tkankach/komórkach.
    Dwutlenek węgla rozpuszczając się w wodzie doprowadza do reakcji tworzenia się kwasu węglowego, czyli zakwaszanie tkanek dwutlenkiem węgla. Mechanizmy homeostatyczne eliminują inne zakwaszenia, które są chorobliwym zakwaszeniem wynikającym z niedoboru dwutlenku węgla.
    Jeżeli jest dużo dwutlenku węgla w płynie tkankowym, to jest taka sama ilość we włośniczkach, co powoduje wypychanie tlenu z oksyhemoglobiny. Na miejsce tlenu w hemoglobinie wchodzi dwutlenek węgla tworząc hemoglobinę dwutlenkową. W takich warunkach następuje transport dużej ilości tlenu do tkanek/komórek.
    Innymi słowy: im więcej dwutlenku węgla tym więcej tlenu w całym organizmie.
    Jak zwiększyć poziom dwutlenku węgla?
    I tu jest problem, ponieważ najlepiej byłoby kupić tanie urządzenie, które automatycznie mierzy i uzupełnia niedobór dwutlenku węgla w sypialni/mieszkaniu/domu.
    Tak prosto nie jest.
    Na rynku dostępny jest za kilka tysięcy generator dwutlenku węgla w użyciu dla roślin. Nie wiem czy ktoś to testował w sypialni. Dlatego pozostaje kupić miernik CO2, butle z dwutlenkiem węgla i samemu dozować jego ilość.
    Być może w jakieś części świata istnieje domowe urządzenie monitorujące i dawkujące C02.
    Jednak sama butla i miernik to za mało. Musimy idealnie uszczelnić okna i drzwi, w przeciwnym wypadku CO2 natychmiast nam ucieknie.
    Jednocześnie z wytworzeniem wysokiego poziomu dwutlenku węgla powinniśmy osiągnąć również wysoki poziom tlenu. Osiągniemy go kupując urządzenie zwane koncentrator tlenu. Wstawiamy go do drugiego pomieszczenia obok sypialni i wężykiem doprowadzamy tlen do sypialni. Powinniśmy zwiększyć poziom tlenu do 25%.
    Ważna jest także wilgotność powietrza w sypialni, powinna być nie większa niż 70%.
    Inne urządzenia to:
    pulsoksymetr – urządzenie elektroniczne służące do nieinwazyjnego pomiaru saturacji krwi,
    kapsometr – do pomiaru stężenia dwutlenku węgla we krwi,
    komory hiperbaryczne – komory w których ciśnienie osiąga około 1300 hPa.
    Po co to wszystko robimy?
    Osoby chore mogą bardzo szybko pozbyć się wielu dolegliwości. Mówimy tu o takich chorobach jak na przykład nowotwory, dlatego warto przynajmniej zapoznać się z kolejnym odkrywaniem zdrowia.
    Optymalnie byłoby do przepisu na zdrową atmosferę dodać ciśnienie 1500 hPa. Jednak jest to możliwe do osiągnięcia tylko w budynkach normobarycznych lub w komorach hiperbarycznych. W normalnych warunkach budynki takie rozleciałby się, ponieważ przy takim ciśnieniu nacisk na m2 wynosi około 5 ton.
    Podsumujmy przepis na zdrową atmosferę:
    zwiększenie dwutlenku węgla do 1,5 – 2%,
    zwiększenie tlenu do 25%,
    obniżenie temperatury powietrza do 19 stopni Celsjusza,
    wilgotność do 70%,
    ciśnienie 1500 hPa (przy takim ciśnieniu będą inne dawki tlenu).
    Jan Pokrywka zaleca dodatkowo włączyć w sypialni ujemny jonizator, który regeneruje i ładuje powietrze jonami ujemnymi, co też poprawia energetykę powietrza. Lampy solne również dobrze jonizują powietrze.
    Jak oddychać?
    Dla osób, które nie chcą bawić się w aparatury mamy przepis na… prawidłowe oddychanie. W celu zatrzymania jak najwięcej ilości dwutlenku węgla w organizmie, należy oddychać równo-płytko lub głęboko powoli wypuszczając powietrze.
    Średnio bez wysiłku człowiek oddycha 8 razy na minutę. Naszym zadaniem jest zmniejszyć tę ilość do 3-4 oddechów na minutę.
    Wiem, jest to trudne zadanie, ale przynajmniej wykonajmy w ten sposób 20-30 oddechów dziennie:
    nabieramy powietrze przez 2-3 sekundy,
    wstrzymujemy oddychanie przez kolejne 2-3 sekund,
    i powoli wypuszczamy powietrze przez kilkanaście sekund.
    Dzięki takiemu oddychaniu zatrzymujemy w organizmie dwutlenek węgla, co powoduje dotlenienie komórek. Należy zwrócić uwagę, że komórki nowotworowe giną przy zwiększonej ilości tlenu w komórkach. Czyli kontrolowane głębokie oddychanie zapobiega nowotworom.
    Przez niedotlenienie tkanek możemy wywołać nowotwór i odwrotnie, jeżeli zwiększymy w pomieszczeniach ilość dwutlenku węgla, to zwiększymy dotlenienie tkanek.
    źródło: dr. Jerzy Pokrywka
    Pierwsze na świecie mieszkanie normobaryczne:
    https://youtu.be/2BVM8E20Qd8

  16. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 00:42

    Chemioterapia: pomaga czy zabija? – lek. med. Jan Pokrywka – 21.10.2014
    Nie oznacza się w badaniach najważniejszego białka, proteiny WNT16B !

    https://youtu.be/GZfoL2nhfNM

  17. Ąka 25 lipca 2016 o 08:35

    A jak wyobrażasz sobie naukę dziecka bez szkoły? Bo oczywiście nie chodzi o to,że siadasz z podręcznikami szkolnymi w domu i jedziesz z koksem. To wymagałoby całkowitej zmiany podejścia. Kiedy mam pomoc córce w odrobieniu zadania domowego,mam ochotę ją ukatrupić, w ogóle nie jest zmotywowana. Pepsi, wstyd przyznać, ale jestem belfrem. Szkoła to chora instytucja. Często zabija kreatywność nie tylko uczniów ale i nauczycieli. Szukam dla siebie nowego kierunku w życiu, poza szkolnictwem,bo czuję, że już mi z tym nie po drodze. Moja córka już jest wyczulona na szkolną indoktrynację, ma dopiero 8 lat. Od razu skubana identyfikuje ukryte w rozmowie zadanie z treścią. Jedyny sposób na tworcze zdobywanie wiedzy,to robienie tego mimochodem,w toku życia. Nie da się jednak uciec od szkolnych kategorii przedmiotowych,bo dziecko uczone w domu będzie musiało zdawać egzaminy państwowe, czyli wracamy do szkodliwych dla prawej półkuli ramek. No i jak ma to zrobić rodzic pracujący?

    1. pepsieliot 25 lipca 2016 o 12:12

      Ąka tu nie chodzi o to, aby dziecka nie uczyć, tylko nie zabijać w nim kreatywności pod pretekstem, że w życiu liczą się inne wartości, no i nie oceniać i nie porównywać. I nie ronić mu najgorszego, nie wmawaić mu swoich wierzeń, uprzedzeń, strachów. dziecko ma się dowiedzieć, a nie uwierzyć. Zresztą jak każdy z nas. To jest zupełne odwrócenie kota tył na przód. Ale tylko to może przyspieszyć osiągnięcie świadomości i przebudzenia. dziecko będzie miało szansę na czyste szczęście. Pozdrawiam Cię

    2. Niki 25 lipca 2016 o 15:40

      a szkoły i przedszkola według metody Marii Montessori? pobudzają kreatywność. coraz to jakieś systemowe publiczne się przekształca właśnie w takie lub wprowadza elementy tej metody. Dzieć idzie w swoim kierunku rozwoju, wychowawca idzie tuż obok i nie przeszkadza, uczy się razem z nim

  18. miss aga 25 lipca 2016 o 09:05

    Wspaniałe arcydzieło. Zastanawiam się, czy Polacy kiedyś dojrzeją. Gdyby większość ludzi w ten sposób jadałaby, takie potrawy wcale nie byłyby drogie i nie trzeba by było zamykać takich knajpek. Mam jeszcze pytanie: czy nać marchwi jest jadalna? Hoduję ją w swoim ogródku i mam wielką ochotę ją dodać do soku. Pozdrawiam ciepło:)

    1. pepsieliot 25 lipca 2016 o 12:08
  19. anja 25 lipca 2016 o 10:08

    Pepsi, czy korzeń maca będzie też dobry dla osób z nadciśnieniem tętniczym? Czytam, że dodaje energii, ale czy może podnieść ciśnienie?

  20. anja 25 lipca 2016 o 10:18

    Pytanie nieaktualne, znalazłam odpowiedź w jednym z Twoich artykułów, że maca nie jest polecany przy wysokim ciśnieniu. Szkoda.

  21. Pani 25 lipca 2016 o 16:43

    Gagatec —> Odnosnie wit D3 ja mam poziom 7 ….suplementuje od tygodnia. Lekarze do tej pory nie wpadli na pomysl aby zbadac poziom tej witaminy – dopiero niedawno prywatnie wykonałam badanie

    1. gagatec 25 lipca 2016 o 20:46

      Ja chciałam sprawdzić jak tworzy się wit.D3 od słońca, i to pierwsze lato z takim regularnym opalaniem. Jak widać działa, a badanie zrobiłam pierwszy raz w życiu i też prywatnie. Lekarze nie proponują badań bo po co. Z resztą najlepiej zrobić biorezonans a potem ewentualnie chemię organizmu dla zaspokojenia własnej ciekawości. Tak mam zamiar zrobić bo na ostatnim biorez. byłam z dwa lata temu. Przez resztę roku biorę D3+K2 od Pepsi

      1. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 21:18

        Przy D i K2 musi być magnez, dużo magnezu.

  22. malena 25 lipca 2016 o 21:25

    Ąka, odnośnie tego, co napisałaś o szkole – mam podobne przemyślenia. Też jestem belfrem i ciągle zastanawiam się jak podejść do tematu, żeby nie musieć się tego wstydzić 😉 Przed samą sobą i przed ludźmi, którzy coś kumają. Nie wiem co robię źle, bo zakładam, że coś nie styka, że rzadko spotykam takich właśnie ludzi w realu, a już pokój nauczycielski jest chyba ostatnim takim miejscem. I chociaż naprawdę lubię te dzieciaki i staram się jak mogę nie zaprzęgać ich do wozu pod nazwą „takie jest życie” to wiem, że niewiele mogę i dlatego myślę co dalej i akceptuję, że będę robiła coś całkiem innego. A w dodatku mój syn lat 10 chodzi do tej szkoły. Drugiego lat 5 na razie uchowalam od przedszkola 🙂 Ąka, napisz do mnie jeśli masz ochotę speranza1@interia.eu Pepsi, jeśli puscisz ten koment, to dzięki. Wiem, że to nie forum.

  23. KasiaRach 26 lipca 2016 o 10:22

    Pepsi, fantastyczne te Twoje wynalazki dietetyczne. Staram się trzymać zasad diety raw ze skłonnością do 811, tylko trochę jestem zzzziębnięta. Jak sobie z tym radzić?

    1. pepsieliot 26 lipca 2016 o 18:11

      biegać

    2. grzegorzadam 26 lipca 2016 o 20:23

      Kwas nikotynowy i suplementacja jodem.

  24. fila 26 lipca 2016 o 22:45

    Pepsi, jakby co igrzyska trwają, ale jest zadziwiająco spokojnie, bo większość uciekła. Mieszkam w pobliżu epicentrum i takich pustek nigdy na dzielni nie widziałam. Ruchu samochodowego nie ma, tylko trochę pieszych. (koment nie do końca do tematu, ale 3 grosze musiałam dodać)

    1. pepsieliot 27 lipca 2016 o 09:42

      Dziękuję Ci, bo sama jestem ciekawa.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze