logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
481 online
55 258 530

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Świat błędnej diagnozy

    doctor2final

    Świat błędnej diagnozy

    Jeżeli jesteś nadal udręczony jak nikt i chciałbyś więc zrozumieć cokolwiek z medycyny zachodniej we własnych kategoriach laickich i ludzkich, to prawdopodobnie wielka farmacja zrobiła już swoje. Albowiem nadal NIC nie zostało rozwiązane, a Ty nawet nie domyślasz się, że przyczyna wielu twoich zaburzeń leży w totalnym niedożywieniu twojego organizmu

    Super Antyoksydant - Purple Corn 100% Organic This is Bio

    Super Antyoksydant – Purple Corn 100% Organic This is Bio

    Hejka Burżuazji,

    Przemówię obecnie z ramienia szamanów i jako przedstawiciel samozwańczej nacji felczerów powiem, że jestem rozczarowana światem w kitlach. Że są tak zadufani, że nie dopuszczają, że nawet dla jaj nie spojrzą na sprawę z innej perspektywy. Jest wśród nich tak wiele nieprzeciętnie utalentowanych osób, o niezwykłej pamięci i wielkich możliwościach dedukcji. Ale nie dedukują.

    Są niejako zrezygnowani, jeżeli chodzi w wiarę w człowieka, że może człowiek tak wiele dla siebie zrobić i ominąć truciznę zawartą w lekarstwie. Zapewne są wyjątki od tej reguły, ale raz, że praktycznie jeszcze nie spotkałam nikogo takiego, a dwa, że i tak unikam lekarzy jak tylko mogę.

    W końcu nasuwa się pytanie, dlaczego wierzyć znachorowi, który posiadł wiedzę wyrywkową, nie uczył się anatomii, ani biochemii i często gada bzdury, a niekiedy sam sobie przeczy? A nie lekarzowi, praktykowi, który po wlaniu do żyły chemii pacjentowi, a wcześniej wycięciu tego co potrzeba ze sporym naddatkiem, widzi efekty ozdrowieńcze. Jednak razem z tym nawet ozdrowieniem idzie w parze ruina zdrowia, ale w tym temacie lekarz milczy, bo to nie jego biznes, albo coś w tym guście.

    shaman

    Więc, co powiedział lekarz?

    Czy to choroba, zaburzenie, albo może zespół? Czy neurochemiczna, albo neurobiologiczna nierównowaga? Może masz zaburzenia poznawcze lub nawet upośledzenie? Czy masz problemy genetyczne? Czy cierpisz na centralny zespół uczuleniowy? Może to co masz należy do tak zwanego współwystępowania, co oznacza, że na wierzchu siedzi gospodarz zaburzeń, ale pod spodem stosu są inne zaburzenia o podłożu psychiatrycznym, albo związane ze stresem?

    Jednak być może to wszystko jest tylko anomalią, a lekarz nie ma pojęcia o przyczynach.
    Im więcej lekarz może używać haseł ogólnych, niejasnych i mylących, tym bardziej jest w swoim żywiole.

    recepmed2A następnie ostatecznie robiąc mętlik w głowie pacjenta tę skomplikowaną diagnostykę zaczyna bazgrać jak kura pazurem na recepcie. Zaś przepisane dictum wydaje się mieć gorsze skutki uboczne niż objawy głównego nurtu, z czym nadszedłeś do lekarza.

    Jednak w tym momencie machniesz na to ręką z powodu bólu, depresji i lęku i postąpisz praworządnie zgodnie z tym co zapisał ci lekarz. Jednak czasami najdzie człowieka refleksja. Jeżeli jesteś nadal udręczony jak nikt i chciałbyś więc zrozumieć cokolwiek z medycyny zachodniej we własnych kategoriach laickich i ludzkich, to prawdopodobnie wielka farmacja zrobiła już swoje.

    Albowiem nadal NIC nie zostało rozwiązane, a Ty nawet nie domyślasz się, że przyczyna wielu twoich zaburzeń leży w totalnym niedożywieniu twojego organizmu

    To jest właśnie ten czas, kiedy musisz powiedzieć sobie, dość tego i zakończyć to do niczego nie prowadzące szaleństwo. Musisz zacząć oczyszczać swoje ciało, intelekt, a nawet duszę, skoro sądzisz, że ją posiadasz i odebrać swój los z cudzych rąk. Jak widać nie do końca właściwych.

    Pewne choroby, które obecnie rozprzestrzeniają się w postępie geometrycznym, kiedyś, jakieś 80 lat temu występowały sporadycznie

    fibromialgia6Taka Fibromyalgia, objawiająca się powszechnym bólem pojawiającym się w wyniku zachwiania równowagi neurochemicznej, która obejmuje aktywację szlaków zapalnych w mózgu.
    Lekarze mają na ten zespół wytłumaczenie, że jest syndromem w centralnym układzie neurobiologicznym, co prowadzi do bólu i zaburzeń poznawczych.
    A dlaczego po prostu nie wyjść do pacjenta i nie powiedzieć mu – jesz żywność z chemikaliami. Nagminnie obok pestycydów i herbicydów zjadasz aspartam, barwniki do żywności, wodę z fluorem. To masz za swoje. Jednak praktyk medycyny alopatycznej , czyli zachodniej nie posiadł edukacji żywieniowej.

    Będziesz więc leczony chemią na zatrucie chemią, prawie homeopatia, więc o co ci chodzi?

    arthritic_jointsDalej, mamy częste zapalenie stawów. W zasadzie zapalenie stawów jest wynikiem zwapnienia i długoterminowego braku niezbędnych minerałów. Czyli niedożywienia.
    Zapalenie stawów jest często błędnie leczone przez medycynę zachodnią właśnie ze względu na brak podstawowej edukacji żywieniowej.

    Tymczasem niezbędne kwasy tłuszczowe omega 3, ale też i omega 6, tyle, że w idealnej proporcji 1:3, albo jeszcze lepiej 1:1, które to kwasy nie mogą być wytwarzane przez organizm i muszą być spożywane, okazuje się, że ludziom stale ich brakuje, albo spożywają pokarmy o za dużej ilości omega 6. To dotyczy często wegetarianin. Omega 3 tymczasem są tłuszczami zbawiennymi w wielu przypadkach. Dlatego tak ważne dla człowieka są konopie, len, czy dla wielu rybi olej.

    wiśnieWiśnie mogą obniżać poziom zapalenia w organizmie na tyle radykalnie, aby faktycznie złagodzić objawy zapalenia stawów i zmniejszyć ryzyko chorób układu krążenia i cukrzycy.
    I to wcale nie musi być zaraz super ekstrakt, żeby poczuć efekt.

    Wiśnie są również dobrze znane, w pomocy przy dnie moczanowej, są wstanie zmniejszyć ilość kwasu moczowego krążącego we krwi.

    Osteoporoza, czy lekarze wiedzą coś o micie wapnia? Słyszeli w ogóle o takim stwierdzeniu, że wapń nie buduje kości, żeby mogli się do tego ustosunkować? I, że jest to jedno z największych nieporozumień w historii

    Przede wszystkim krzem i magnez są kluczem do zwiększenia gęstości kości

    Papryka-czerwonaCzyli pomimo, że niedobory wapnia są związane z ponad setką różnych chorób, ale akurat to suplementacja krzemu z magnezem jest w stanie zwiększyć gęstość kości. Pokarmy, które zawierają krzem, czyli papryka, zielone warzywa liściaste, lucerna, buraki, brązowy ryż, płatki owsiane, pokrzywy, liście konopi i skrzyp, powinny być przez medyków zalecane.

    Ponadto magnez znajduje się w orzechach, takich jak nerkowce, migdały, macadamia i kakao. Żywność taka jak halibut, awokado, płatki owsiane, ziemniaki i szpinak również zawierają sporo magnezu. Upewnij się, że dodajesz do swojej diety dużo zielonych liściastych warzyw, ponieważ są to pokarmy bogate w magnez, a dodatkowo są również dobrym źródłem wapnia i krzemu.

    gmoRak jest również często błędnie interpretowany przez lekarzy medycyny zachodniej, właśnie z powodu braku edukacji żywieniowej. Przede wszystkim nie zakazuje się ludziom kontaktu z chemią i GMO. Rak również żywi się chemikaliami zawartymi w żywności.

    Rak traci swoją moc kiedy zabiera mu się paliwo, ale alopaci nie chcą nawet o tym słyszeć

    Choroba Parkinsona i Alzheimera. Osoby z cukrzycą typu II mają o 83 % większe ryzyko rozwoju Parkinsona. Podwyższone stężenie cukru we krwi znane jest z powiązania ze strukturami białkowymi w procesie zwanym glikacją. Taka reakcja redukcji cukrów poprzez łączenie ich z aminokwasami tworzy zaawansowane enzymy glikolityczne (AGE), które są szczególnie niebezpieczne.

    acaiZ tego powodu tworzą się również duże ilości wolnych rodników. Również stres oksydacyjny w mózgu jest najczęściej związany z nierównowagą cukru we krwi i ilością toksyn środowiskowych (takich jak metale ciężkie, a także pestycydy i herbicydy). Gdy tymczasem mądrą dietą można wyleczyć cukrzycę typu II w 30 dni.

    Tymczasem na każdym kroku do jedzenia, kupowanego w hipermarketach dodawany jest syrop kukurydziany (dodatkowo z pestycydem GMO) o wielkiej ilości czystej fruktozy, odpowiedzialny za otłuszczanie wątroby.

    docto4Jakie są najczęstsze spożywcze lekarstwa, powodujące choroby i zaburzenia?

    Trwożny Fluor, woda z kranu zawiera niebezpieczne poziomy toksycznego fluorku.
    Okropny MSG (glutaminian sodu) i jego 20 lub więcej poukrywanych pod różnymi nazwami kuzynów, jak ekstrakt drożdżowy, albo hydrolizowane białko sojowe.
    Straszny Aspartam.
    Makabryczne GMO

    Właściwie cały świat zachodni żyje w nieustającym zapaleniu, któregoś z elementów organizmu

    Stan zapalny jest niejako wpisany we współczesne życie człowieka

    Nawet lekarze lubią go klasyfikować jako zespół zapalny

    Czy wiesz, że białko zwierzęce, ale również produkty pełnoziarniste mogą wywołać stan zapalny? Oczywiście twoje ciało pragnie aminokwasów i są mu niezbędne do życia, ale mięso jest zbyt skomplikowanym pośrednikiem, co wymaga ogromnych nakładów pracy przez twój układ trawienny, żeby te aminokwasy z niego wydobyć. Tymczasem rośliny są pełne wartościowego białka o wiele łatwiej dostępnego dla człowieka, gdyż w postaci enzymów, peptydów i aminokwasów w stanie nietrwałym, czyli łatwym do przyswojenia.

    szaman
    Łosoś z GMO, pszenica, obok mlecznych produktów każdego dnia u milionów ludzi na świecie powodują zapalenie. Łososie, węgorze są tak przeładowane hormonami i DNA w stosunku do innych ryb, że doszło do światowej eco-katastrofy, gdyż ryby rozmnażają się w otwartych zbiornikach wodnych i mutują całą populację.

    Pszenica jest nagminnie modyfikowana genetycznie, co powoduje zarażanie innej pszenicy. Właściwie nie można jej jeść chociażby z tego powodu.

    To są dopiero zapalenia

    Około 18% krowom mlecznym w Stanach Zjednoczonych wstrzykiwano specyfik Monsanto Co, któy jest zrekombinowaną somatotropiną bydlęcą (rBST), znaną również jako bydlęcym hormonem wzrostu (rBGH). Co przekłada się na 15 procentową zwyżkę produkcji mleka przez takie krowy, przy jednoczesnym 100% wzroście stanów zapalnych u konsumentów tego mleka. Unia zakazała rBST, ale nie mówiąc, że w mleku tak czy siak siedzi insulino podobny hormon wzrostu IGF1

    Cukier rafinowany również powoduje stan zapalny, połączony do tego z dużymi przyrostami masy ciała.

    A alergie pokarmowe? To też stany zapalne organizmu!

    Gluten jest toksycznym klejącym jedzenie silnym i bardzo popularnym alergenem. Przyklejającym się do twoich wnętrzności i utrzymujący pestycydy, które dodatkowo infekują układ trawienny i procesy wydalnicze. Unikaj glutenu za wszelką cenę, nawet jeśli nie masz celiakii, ani IBS

    recepta amerykańskiego lekarza

    Jak widać nie wszyscy lekarze żyją w ciemnościach

    Gdy tymczasem na wiele z wymienionych przed chwilą bolączek są dwa naturalne środki zaradcze:

    Wyciskanie soku z surowych i organicznych warzyw jest numerem jeden. Sok z marchewki organicznej to największe lekarstwo i cud natury.

    Oraz koktajle z surowych organicznych owoców z dodatkiem zielonych warzyw liściastych, jest numerem dwa.

    car

    Po prostu koniecznie musimy pozbyć się toksyn zalegających w naszym organizmie i jak najszybciej rozpocząć rewitalizację bazy odżywczej

    Nigdy nie lekceważ potęgi roślinnej żywności ekologicznej, aby uzdrowić swoje ciało

    Pamiętaj, że lekarz tego jeszcze przez długi czas z pewnością Ci nie doradzi. Nie wypisze swoim cudacznym charakterem pisma, pacjent ma wypić sok z 5 kilogramów ekologicznej marchewki dzień w dzień przez co najmniej 2 lata i rano szejk owocowy z jarmużem, dużo

    Pić zawsze

    Źródła między innymi  12


    soku marchwiowego
    od pe psiaka


    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 7 604 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. lady_mac 16 stycznia 2014 o 21:49

      Heja Peps, od pewnego czasu zaglądam tu codziennie, aż dziś nawet postanowiłam się w końcu odezwać ;). Dużo mądrych rzeczy piszesz, a dzisiejszy wpis to już całkiem jakby pisany dla mnie. To tak na wstępie :).
      Dobra robota, Pepsi!

      1. pepsieliot 16 stycznia 2014 o 23:04

        Lady hej 🙂

    2. anna-dominika 16 stycznia 2014 o 22:46

      To jest ciekawe i zastanawiające co najmniej, naprawdę, lekarze jakby nie widzieli związku między jedzeniem a zdrowiem, albo nie chcą widzieć? albo to dla nich tylko teoria, w którą nie do końca wierzą? Moja koleżanka z ławki licealnej, która od urodzenia planowała być lekarzem, jest mądra, inteligentna i w ogóle super, tylko nie wiem czemu zawsze z obawą (o mnie 😉 i nieufnością podchodziła do mojego wegetarianizmu. Sama natomiast była przeszczęśliwa, że obok niej otworzyli Pizza H…. Jej tata kardiolog, ceniony i w ogóle, pali, pije kawę w nadmiernych ilościach, nie wiem co tam je, mogę się tylko domyślać, że generalnie słabo… Mój pan ginekolog położnik, najlepszy ponoć w tym szpitalu, jegomość o wyglądzie i tuszy św mikołaja, gdy urodziłam synka nalegał i upominał, aby nikt przypadkiem nie przynosił mi jedzenia z domu, bo mam być na diecie lekkostrawnej. Która to dieta lekkostrawna w szpitalu polega na kanapce z podłego pieczywa z margaryną i dziwną, niedrogą wędliną… plus zupa mleczna. Laryngolog parę lat temu wyśmiała mnie, gdy zasugerowłam jej, że moje problemy z zatokami to wina spożywania nabiału… Generalnie każdy lekarz, któremu to sugerowałam słuchał tego jak herezji. Dawali mi jakieś sterydy w sprayu i inne nie wiem co. A ja to wiem teraz na pewno – dla mnie plasterek sera = zatkane zatoki nazajutrz. Jedynym pocieszeniem jest dla mnie pediatra, do której chodzę z synem (lat 3) i która jeszcze nigdy(!) nie zapisała mu żadnego leku ! gdy jest chory (na razie często – bo poszedł do przedszkola) radzi go wietrzyć, nawilżać powietrze, trzymać w chłodzie i podawać tran. Uwielbiam tą panią.

      Uwielbiam też powyższy blog, czytam od paru tygodni – Pepsi jesteś natchnieniem i inspiracją 😉

      1. pepsieliot 16 stycznia 2014 o 23:05

        Anno Dominiko thx 🙂 rzeczywiście wyjątkowa ta lekarka,

        1. zolo du 25 stycznia 2015 o 19:56

          35 Lat temu pani doktor Waligóra, pediatra, nakazała nam – rodzicom – nie dawać dzieciom żadnych jabłek, poza takimi z robaczkiem lub czarnymi krostami (parch jabłoni). 35!!! lat temu.

      2. Rosanea 17 stycznia 2014 o 12:03

        Pozazdrscic lekarki

        Ja do lekarzy obecnie chodze tylko po zwolnienia… a cala reszte rodziny lecze babcinymi sposobami sama (albo raczej sposobami natury, bo moja babcia to juz byla ofiara bigpharmy)

    3. MartaWeganka 17 stycznia 2014 o 01:38

      Na jednej z recept na zdjęciach: „Watch „Forks over Knives””. Również polecam ten film. Są w nim lekarki/-rze-marzenie – leczą wegańskim odżywianiem! Pokazać ten film na uniwersytetach medycznych obecnym i przyszłym lekarzom i dietetykom! Zastanawiam się, ilu wykładowców na naszych akademiach zezwoliłoby na to. W dokumencie są wyniki wieloletnich badań na dużych grupach, a także historie przypadków, konkretnych ludzi wyleczonych z wielu chorób jednocześnie w ciągu kilku tygodni. To tak oczywiste, że aż boli ta ignorancja w tym przecież wybitnym intelektualnie środowisku.

      „Będziesz więc leczony chemią na zatrucie chemią, prawie homeopatia, więc o co ci chodzi?” Cudne! 🙂

    4. Oktawson 17 stycznia 2014 o 08:58

      Pepsi, mam nadzieję, że coraz więcej ludzi będzie zaglądać na Twojego bloga (choć myślę, że już masz niezłe gremium fanów, w tym mnie ;)), zacznie doceniać kontent oraz główki będą kombinować jak pomóc sobie samemu, czyt. odżywiać swoje trzewia w sposób jak najbardziej racjonalny (choć dla niektórych pewnie antonim tegoż słowa nadal byłby bardziej na miejscu).
      Coraz bardziej zadziwia postawa ludzi w kitlach, którzy podpinają się pod mainstreamowy sposób funkcjonowania i leczą ludzi od „tyłka strony”. Cudzysłów jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż gdyby go nie było, znaczyłoby to, że jest całkiem nieźle, gdyż kitlowcy radziliby robić lewatywy np., co byłoby znacznie korzystniejsze dla nas, niż szprycowanie naszych, i tak już udręczonych ciał, kolejną porcją wieloskładnikowych trucizn.
      Zastanawiam się tylko czy na uczelniach medycznych od razu zapodają im tę propagandę, czy harpie farmaceutyczne wdzierają się na zajęcia i na niskich częstotliwościach nadają swoją mantrę do niczego nieświadomych młodych ludzi z wysokim intelektem??
      Gdy tak się nad tym zastanowić, to raz dobrze zaprogramowany wysoki intelekt ciężko jest przekonać do całkowicie innego, czy wręcz przeciwstawnego, sposobu myślenia…
      Koło zamachowe tej machiny lekarsko-farmaceutycznej jest tak „dobrze i sprawnie” rozkręcone, że bardzo trudno je zatrzymać. Lekarze i farmaceuci po jednej stronie, ale i pacjenci po drugiej. Ci co godzinami potrafią czekać w kolejkach po recepty na leki, bo przecież nie czekają na poradę typu: „Proszę niezwłocznie zmienić swoją dietę”. Ludzie nie lubią dostawać trudnych zadań, oni przychodzą po gotowe recepty!!! Plasterek na wrzód, a nie rozmyślanie nad przyczyną powstania rzeczonego…
      Nawet gdyby wielu osobników postanowiło jednak wyskoczyć z tej machiny, to inercja byłaby tak duża, że mechanizm nadal by się kręcił… Dlatego też każdy powinien sam dbać o siebie. Szukać, niuchać, dowiadywać się. Proste.
      Pozdrawiam

      1. pepsieliot 17 stycznia 2014 o 12:05

        Oktawson zgrabnie pięknie i mądrze napisane kisssssssssssss

    5. jagoda 17 stycznia 2014 o 10:07

      Peps – Szamanko, małe pytanko:) :jak ktoś nie może glutenu, to sok z trawy pszenicznej może pić – to inna czy ta sama bajka??

      1. pepsieliot 17 stycznia 2014 o 12:04

        trawa pszeniczna nie ma glutenu

    6. teżBasia 17 stycznia 2014 o 12:00

      jagoda, na opakowaniach proszków do sporządzania soków z trawy pszenicznej i jęczmiennej wyraźnie zaznaczają, że nie zawiera glutenu.

      I tak od siebie dodam, że doskonałym źródłem krzemu jest kasza jaglana bogata w mnóstwo innych prozdrowotnych właściwości niejednokrotnie tu wspominanych.

      1. pepsieliot 17 stycznia 2014 o 12:06

        Też Basia, to fajnie, bo to chyba królowa kasz

        1. zolo du 25 stycznia 2015 o 20:10

          Moja „koleżanka małżonka” w 1978 roku, będąc w trzecim miesiącu trudnej ciąży, miała zachciankę – chcę kaszy jaglanej – nigdy nie mieszkała na wsi ani jej nie odwiedzała.
          Com się naszukał w tym Szczecinie. Znalazłem. Córka teraz „należy do możnych”.
          Aha – mój ojciec codziennie, przez parę lat, jeździł na wieś, po kozie mleko dla niej.
          Od jagłów czy koziego tak się jej wiedzie?

    7. jagoda 17 stycznia 2014 o 14:47

      Peps dzięki za info.
      Dodam, że sama sobie wysiewam pszenicę i po kilku dniach mam trawkę i siup do wyciskarki i jest sobie soczek 🙂 Jęczmień też, ale sok z owego jest bardzo gorzki i nie wiem dlaczemu, bo kiedyś miałam młody jęczmień w proszku właśnie i nie był gorzki, a moja trawka i sok z niej są i już. Ale jakoś można przywyknąć.

    8. Bartek 17 stycznia 2014 o 19:47

      A ja dzisiaj byłem u swojej lekarz rodzinnej po to, aby wypisała mi skierowanie na badania, bym nie musiał płacic prywatnie 😀 Zaczęło się miłym przywitaniem (zna mnie od urodzenia), po czym weszla Pani z recepcji poinformować, że ten młody chlopak nie chcę się szczepić. Gadka szmatka, jakie to wazne szczepenie blabla, aż w końcu powiedzialem, że podczas wypadku 3 miesiace temu byłem szczepiony na tężec ( w zasadzie bez mojej swiadomosci, jakiekolwiek poinformowania zaszczepiono mnie jakies 2 lata temu na tężec, gdy miałem ziazi na stopie – ale puscmy to w nie pamiec, bo szkoda sie wkrwrrrr) No i rozmowa się uspokoiła „- Aaaa. To Bartek, jak byłes szczepiony to wszystko gra” 😉
      Opowiedziałem jej szczerze o swoich objawach, oslabnieciu, braku odpornosci, zmeczeniu po posilkach. Wspomnialem nawet o kandydozie GDZIE UWAGA: MOJA LEKARZ NIE PATRZYLA NA MNIE JAK NA SWIRA,, TYLKO POWIEDZIALA, ŻE TYM SIĘ JUZ ZAJMUJE GASTROLOG. Podchwytliwie pytałem też o oczywiste sprawy, jak pozywienie, witaminy, aby być pewny na ile mogę sobie pozwolić rozmawiając z Panią lek. No i tutaj sprawa wyglada jak z wszystkimi lekarzami. W kazdym razie, opowiadajac jej o swoich objawach, które zapoczątkowały wraz z obozem mundurowym, gdzie bytowalismy 2 dni w lesie, zabijajac kury z polecenia nauczyciela, a pozniej byle jak upieczone nad ogniskiem wszyscy je zajadali, pamietam, że z głodu tez ugryzłem pare razy.. Wspomniałem o tym lekarz, odpowiedziała mi stanowczo, że moja waga mogła spaść w dól, że mogę sie tak czuć przez jakiegos pasozyta! Dało mi to w sumie do myślenia. Zrobię wszystkie badania na jakie mnie skierowala (ob, glukoza, mocznnik, kreatynina, kał na pasozyty i 7 innych) + przy okazji z własnej kieszeni sprawdzę B12. Jesli cukier bedzie ok, to jak najszybciej wskakuje na banana’s island + jarmuż, po czym alkalizacja w dalszym ciagu! 🙂 Pepsi, jeśli okaże się, że faktycznie jakis tam pasozyt po mnie zeruje, to znasz jakis naturalny sposob na wybicie tego dziadostwa?

      + dostalem skierowanie na RTG klatki pierwsiowej, nie mam pojecia wlasciwie dlaczego. Z tego co wyczytałem to rtg jest szkodliwe. Mam dylemato czy iśc, czy też nie..

      Z K. K. (moja Panią dietytyk) podejrzewaliśmy tez ostatnio bardzo słynną borelioze,(Polecam wykluczenie dla ludzi, ktorzy nie mogą zdiagonozować swoich problemow ze zdrowiem) Miałem kleszcza w wakacje i ogolnie całe swoje wakacje spedzilem na polanach, łąkach, zalewach. Więc pewnie nie jeden kleszczor w tym okresie mnie ugodził – zrobilem jakis czas temu Westen Blot w obu klasach i jest czysto. Poczytałem nieco o diagnostyce boreliozy i te testy ponoć nie dają 100% pewnosci – ale zdecydowałem, że ten temat zamykam.

    9. Mirek 25 stycznia 2015 o 19:36

      Ludzie a co Wy chcecie od lekarzy? Skąd oni mają wiedzieć rzeczy o których piszecie- że roślinki, zioła itp są zdrowe? Na studiach im tego nie powiedzieli a teraz już nie mają czasu szukać i uczyć się tego by…nam pomagać i leczyć. Tu ten tekst przysięgi

      Przyjmując z czcią i głęboką wdzięcznością nadany mi stopień lekarza i pojmując całą wagę związanych z nim obowiązków przyrzekam i ślubuję, że w ciągu całego życia będę spełniał wszystkie prawem nałożone obowiązki, strzegł godności lekarza i niczym jej nie splamię, że według najlepszej wiedzy będę dopomagał cierpiącym, zwracającym się do mnie o pomoc, mając na celu wyłącznie ich dobro, że nie nadużyję ich zaufania i, że zachowam w tajemnicy to wszystko, o czym się dowiem w związku z wykonywaniem zawodu.
      Przyrzekam i ślubuję dalej, że do kolegów lekarzy będę się zawsze odnosił z koleżeńską życzliwością, jednak bezstronnie, mając dobro chorych mi powierzonych przede wszystkim na względzie.
      Przyrzekam i ślubuję wreszcie, że będę się stale doskonalił w naukach lekarskich i ze wszystkich sił starał przyczynić się do ich rozkwitu i, że podam zawsze bez zwłoki do wiadomości świata naukowego wszystko to, co uda mi się wynaleźć lub udoskonalić

      Jak widzimy lekarze nie wypełniają złożonej przysięgi bo się nie kształcą i nie szkolą. Pomijając szkolenia organizowane przez producentów tych kolorowych „cukiereczków” zwanych lekami. Te szkolenia mają za cel wypromowanie nowego „leku” i…to wszystko. Szkolił się ? Szkolił.
      Jak jest naprawdę to ciekawe rzeczy mówi pewien farmaceuta. Dla nerwowych nie polecam.

      1. grzegorzadam 14 sierpnia 2015 o 13:55

        A czy wiemy, że mamy prawo korzystać do woli z tego?:

        https://scontent-ams2-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xta1/v/t1.0-9/11825716_10203362099973232_3354139848835232232_n.jpg?oh=e99d479e528123759883c0ba5433b051&oe=563E2194

        Trzeba z tego korzystać!
        ”Dwa dni temu dowiedziałem się od osoby, która redagowała czasopismo medyczne dla jednej z firm farmaceutycznych w Łodzi, że lekarze doskonale wiedzą o tych prawach i znają tę ulotkę ale panuje pośród nich ogólny spisek milczenia by pacjenci nie dowiedzieli się o tym nic, a przynajmniej jak najmniej. Nie wolno tej osobie było zamieszczać tego typu informacji w owej gazetce i jest nieoficjalny odgórny zakaz zamieszczania tego typu plakatów w przychodniach itp.”

        Kto tego przestrzega? 🙂
        Wpiszcie ”karta praw pacjenta” – ciekawe..

    10. AniaK 13 sierpnia 2015 o 09:46

      Wlasnie wczoraj bylam u drugiego juz lekarza. Chcialam by pomogl Mi ulozyc diete Do walki z azs. Wyszlam z gabinetu z recepta na kortyzon i przykazaniem zeby nauczyc sie zyc ze zmianami. Na zawsze! Ehhhh… A ja swoje wiem i szukam dalej.,,

      1. grzegorzadam 14 sierpnia 2015 o 14:19

        A wystarczy na AZS często dokwasić żołądek (OJ, Betaina HCl) i eliminacja pokarmowa, i picie wody z solą..
        Oczyszczanie nalewką czosnkową też wymiata..

    11. anawib 13 sierpnia 2015 o 10:03

      Droga Pepsi, czy ja juz wspominalam kiedys, ze jestes WIELKA :)) ?
      A tak na marginesie… byla kiedys w Krakowie, za moich dzieciecych lat, wspaniala pani doktor R.
      Na marginesie marginesu 😉 … pochodzila ze zniszczonej systemem starej rodziny arystokratycznej.
      Uwazana byla za dziwaczke i nieuka bo …. na wiekszosc chorob (grypy, goraczki, anginy itp) zapisywala duze ilosci wit C, jarzyny, herbate z cytryna i trzy dni lezenia w lozku. Dzieki swojej madrosci okrzyknieta „durna lekarka” odwiedzana byla raczej tylko przez „niesmiala” i „zakompleksiona” w tamtych czasa inteligencje :))

      A ja chcialabym jeszcze tylko dzisiaj dodac:
      CZYTAJCIE PEPSI CODZIENNIE A BEDZIECIE ZDROWSI I MADRZEJSI :))
      (koniec reklamy ;)))

      pozdrawiam :))

      1. pepsieliot 13 sierpnia 2015 o 10:13

        Anawib dzięki 😀

      2. AniaK 14 sierpnia 2015 o 18:13

        nie wiem jak ugryzc ta diete eliminacyjna – bo wyglada na to, ze bede musiala na miesiac przejsc na sam ryz… liczylam na badania na nietolerancje pokarmowe, to mialabym chociaz minimalnie ulatwiona sprawe. Ocet jablkowy stosuje codziennie. ale np lekarz powiedzial, ze powinnam wyrzucic z diety wszystko co kwasne. i w sumie to tyle co powiedzial… moj pomysl na leczenie dieta potraktowal jak babska fanaberie…

        1. grzegorzadam 15 sierpnia 2015 o 07:51

          Aniu odradzam ryż > jest nieźle skażony arsenem, nie rosnie u nas.. tylko wiadomo gdzie..:)

          Królowa kasz jest gryczana, zawiera 60% krzemu, jedyna wskazana przy dietach eliminacji..
          Ziemniaki tez można, Także jest alternatywa.

          1. AniaK 17 sierpnia 2015 o 14:11

            dzieki 🙂 na 99% jestem pewna, ze ogorki tez sa ok, wiec nie jest zle 🙂 kasza i ziemniaki z ogorkami 🙂

            1. grzegorzadam 17 sierpnia 2015 o 15:52

              Ogórki jasne, tylko starsi doświadczeni radzą, aby jeść je w ten sposób:

              ”Płukanie… ogórkiem. Ogórki – maja tylko sole mineralne. Ogórkami bardzo dobrze płukać nerki. W okresie zielonych ogórków, w każdym domu powinno się wziąć kilka ogórków codziennie, przepuścić przez sokowirówkę i ci, którzy mają kłopoty z nerkami, z pęcherzami, z oddawaniem moczu, to dwa razy dziennie wypić szklankę soku ogórkowego, niczym nie przyprawionego. Można dodać, w trakcie przepuszczania przez sokowirówkę, kilka ździebełek koperku. Osoby po czterdziestym roku życia nie powinny jeść świeżych ogórków. Bo już wtedy zgryz nie jest odpowiedni, aby to rozmielić porządnie, a żołądek jest już troszkę osłabiony, żeby to dobrze rozetrzeć. I następuje niestrawność ogórkowa. Ogórek jest bardzo ciężko strawny. Dlatego ogórki dla starszych ludzi powinno się na zwykłej tarce od ziemniaków rozcierać na miazgę i mieszać ze śmietaną z przyprawami, dużo jarzynek do tego, dużo szczypiorku, dużo koperku i to jest doskonała potrawa. Nawet najbardziej chory człowiek zje i nie będzie miał naruszonego systemu trawiennego.”

    12. Anna 13 sierpnia 2015 o 11:07

      Pepsi, ciekawam, co byś powiedziała po zaznajomieniu się z teoriami Bołotowa, polecam książkę. W niecodzienny sposób podchodzi on do leczenia nowotworów, zapobieganiu im…Zdziwiłabyś się, zapewniam.

    13. Inka 13 sierpnia 2015 o 12:22

      Od kilku lat mam chorobę Hashimoto. To choroba całego organizmu, nie tylko tarczycy. Kolejni endokrynolodzy zajmują się jedynie tarczycą i wypisywaniem Euthyroxu, ewentualnie chcą skierować do psychiatry ;)) Na większość objawów mówią, taka pani uroda; moja żona ma o wiele wyższe przeciwciała od pani i żyje… Leczę się sama, dietą, odstawiłam produkty podtrzymujące stan zapalny, mleko, gluten. To straszne, że lekarz nie podchodzi do pacjenta holistycznie.

    14. Anna 13 sierpnia 2015 o 14:20

      Uściślę, źle leczą lekarze medycyny konwencjonalnej, ale i ta naturalna nie jest pozbawiona grzechu.Mówi się, że choroby biorą się z jelit, wg Bołotowa-najczęściej z żołądka. Gdy nie domykają się odźwierniki między dwunastnicą a żołądkiem oraz ten wyżej, nad żołądkiem, siada układ pokarmowy, tworzą się wrzody(nie od hp), itd. …..a leczenie wytłokami? no kto o tym pisał u nas, czy na swiecie?

      1. grzegorzadam 15 sierpnia 2015 o 07:23

        Bołotow b. ciekawa postać:
        ”Rozpuszczanie kamieni żółciowych metodą Bołotowa

        Według Bołotowa kamieni żółciowych można pozbyć się bez operacji. Należy je rozpuścić. Bardzo dobrze zastosować w tym celu sok z czarnej rzodkwi. On rozpuszcza minerały w naszym pęcherzyku żółciowym oraz sole mineralne, które odkładają się w naczyniach, nerkach, pęcherzu moczowym
        Recepta na sok z czarnej rzodkwi Bołotowa
        Weź 10kg czarnej rzodkwi, odciąć drobne korzonki. Należy to przemyć a następnie wycisnąć sok. W ten sposób powinniśmy uzyskać około trzy do pięciu litrów soku. Należy go przechowywać w lodówce. Dobrze wytłoki wymieszać z miodem- na 1kg około 300 gramów miodu. Taki sok trzeba przechowywać w słoikach i uciskać czymś ciężkim od góry, aby nie spleśniał.

        Tak przygotowany sok trzeba pić po jednej łyżeczce dziennie godzinę przed posiłkiem. Jeżeli odczuwamy ból wątroby nie pojawi się dawkę można zwiększyć do łyżki stołowej a potem pół szklanki. Warto wziąć pod uwagę, że sok z czarnej rzodkwi ma silne działanie żółciopędne.”

        A wystarczy na nadżerki i wrzody świeży sok z kapusty kilka razy dziennie.
        Czas leczenia max 14 dni, bywa, że szybciej. Mam przykład z otoczenia.
        Nikt dokładnie nie wie dlaczego, ale działą, pigpharma tego nie bada, bo po co, jeszcze by wyszło, że dyskonty apteczne trzeba by zamknąć, a to lepszy biznes jak wojny, a na wszelki wypadek zioła próbują zakazać, ale się nie da się 🙂

        Ciekawa sprawa z ‚pospolitym’ jabłkiem:

        Fragment książki Campbella „Ukryta prawda”:

        „Przyjrzyjmy się razem zwykłemu jabłku. Na pewno słyszałeś kiedyś powiedzenie, że jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie. To przekonanie opiera się na wielu dowodach naukowych. Ale co dokładnie w jabłku jest takiego zdrowego? Z tabel wartości odżywczych dowiesz się, że owoc ten zawiera dużą ilość następujących składników odżywczych: witaminy C, witaminy K, witaminy B6, potasu, błonnika i ryboflawiny. Dodatkowo znajdują się w nim w mniejszych ilościach: witamina A, witamina E, niacyna, magnez, fosfor, miedź, mangan oraz inne składniki.
        Ale która część jabłka/które jego składniki są najważniejsze?
        (…)

        Profesor Rui Hai Liu razem ze swoim zespołem badawczym rozpoczął badanie tajemnicy jabłka od przyjrzenia się witaminie C i jej właściwościom przeciwutleniającym.

        Udało im się odkryć, że 100 g świeżego miąższu jabłka (około pół szklanki) ma takie działanie przeciwutleniające jak ekwiwalent 1500 mg witaminy C.
        Jednak po przeanalizowaniu składu chemicznego tych 100 g jabłka okazało się, że znajduje się w nich tylko 5,7 mg witaminy C – dużo poniżej 1500 mg, pomimo porównywalnej z nią aktywności przeciwutleniającej.

        Aktywność 100 g całego jabłka podobna do działania witaminy C była 263 razy wyższa od aktywności 5,7 mg wyizolowanej z tych 100 g czystej witaminy C!

        Inaczej mówiąc, sama witamina C odpowiada za mniej niż 1% aktywności całego jabłka. Za pozostałe 99% odpowiadają inne związki chemiczne zbliżone do witaminy C, co tłumaczy, dlaczego jest ona o wiele skuteczniejsza w całym owocu niż w wyizolowanej postaci.”

        To tyle w temacie sztuczne, wyizolowane suplementy / całe owoce i warzywa 🙂

        Wg autora, holistyczne odżywianie polega właśnie na tym, że jeden składnik (tutaj witamina C) działa inaczej w obecności innych składników. Więc jeśli połkniesz tabletkę z witaminą C, i nie dostarczysz żadnych innych związków (które są naturalnie obecne w całym jabłku) jej aktywność będzie bardzo mała.”

        O tym, że wyizolowany kwas l-askorbinowy jest dossskonałym lekarstwem udowodnił Klenner, lecząc polio i tężca… w 72 godz. ze 100% skutecznością, ale zwykłe jabłko to nadal chemiczna tajemnica..
        Oczywiście te zerwane z drzewa osobiście, przemysłowe przed zbiorem są chyba 40x pryskane pestycydami.

        1. pepsieliot 15 sierpnia 2015 o 07:48

          pisałam o tym tutaj, albo już w mojej książce, która wyjdzie na początku przyszłego roku, a tą info o jabłku jarają się jak cholera na stronach Paleo

          1. grzegorzadam 15 sierpnia 2015 o 07:56

            Niech się jarają, akurat to w korzystnym kierunku 🙂
            Faktem jest, że tzw. nauka ma o wielu substancjach naturalnych blade pojęcie..

      2. Ilona 23 sierpnia 2015 o 20:36

        Inka, spróbuj akupunktury, nie wiem skąd jesteś ale chodzę w Warszawie do terapeuty i powiedział mi, że nie na wszystkie dolegliwości może pomóc, ale leczy choroby autoimmunologiczne, wymienił też hashimoto. Może spróbuj tej drogi, myślę że warto.

    15. Monika 13 sierpnia 2015 o 22:42

      Jak coś mi dolega- to idę do lekarza, bo lekarz, też człowiek, z czegoś musi żyć:)
      Lekarz przepisuje masę pigułek, idę z receptą do apteki- aptekarz też czlowiek, z czegoś musi żyć:)
      Wracam do domu i … wszystko wyrzucam do kosza, bo przecież ja też czlowiek i chcę żyć!!

      Jesteś lepsza od cukru, uzależniasz:)) pozdrawiam!

      1. grzegorzadam 14 sierpnia 2015 o 23:08

        Oni nic nie wyrzucją do ko ”kosza”- wszystko odsprzedaja z zyskiem dla gojów.. 🙂

    16. Gibson 13 sierpnia 2015 o 23:19

      Peps lubie Cie coraz bardziej 🙂

      1. pepsieliot 14 sierpnia 2015 o 07:59

        Gibson mi2

    17. herkulina 13 sierpnia 2015 o 23:21

      Gdzie w Krakowie można kupić ekologiczną marchewkę? Jak kształtują się ceny?

      1. pepsieliot 14 sierpnia 2015 o 07:58

        w każdym sklepie ze zdrową żywnością, prawie w takiej samej cenie, jak zwykła marchewka

    18. Ula 13 sierpnia 2015 o 23:25

      Witaj Pepsi! jak zwykle wymiatasz. Dobra robota!!!! tak trzymaj a czytuję Cię codziennie:) Czasami tylko umkną mi z czasem jakieś przydatne informacje i pozniej mam problem żeby je odnaleźć bo np udzieliłaś porady w komentarzach… proszę przypomnij mi nazwę szamponu organicznego, który kupiłaś przez przypadek gdy zabrakło tego, którego używałaś wcześniej i okazał się strzałem w 10…. pisałaś o tym ale nie mogę tego odszukać więc niestety muszę zapytać:) Owocki i mnóstwo serdeczności

      1. pepsieliot 14 sierpnia 2015 o 07:58

        Ula, używam SO BIO, są tam różne wariacje dla różnych włosów

    19. grzegorzadam 14 sierpnia 2015 o 22:33

      Bądź awangardowa.. Rób swoje.
      OJ dalej stosuj.. zaraz można zrobic najlepszy swój domowy 🙂
      I badaj pH – to podstawa .. i test sody i Jodu..

    20. Jaga 17 sierpnia 2015 o 15:44

      Dobry artykuł, takie lubię i niestety często dość – a przynajmniej gdy rozmawiam z tzw. przedstawicielami większości, bo często na lekarzy i medycynę schodzi (wszyscy chorzy chyba) – myślę o lekarzach i nie mieści mi się w głowie, że są aż tak niedowidzący i we mgle. Ps. Zauważyłam, że wielu lekarzy ma niezłą nadwagę, a i pali papierochy. Czy to naprawdę nie powinna być pierwsza rzecz, na którą zwracamy uwagę?

      1. Mirek 17 sierpnia 2015 o 18:36

        A wiesz iż jest to grupa społeczno-zawodowa której średnia życia jest najkrótsza..?

    21. grzegorzadam 17 sierpnia 2015 o 17:20

      Jesienią muszę nadrobić zaległości i przeczytać wszystkie Twoje wpisy.. 🙂
      Na razie z doskoku..
      Myślę, że warto zrobić kiedyś wpis o przepisach i receptach o. Grande vel Jerzego Majewskiego, to kopalnia wiedzy, napisana żywą polszczyzną, a dlaczego? 🙂

      ”Każdy może żyć 120 lat. Od osiemnastu lat leczę ludzi, nie jestem klasycznym lekarzem. Jestem klasztornym zielarzem. Normalny lekarz musiałby mieć tak wiele niekonwencjonalnej wiedzy, że nie dałby sobie rady. Mimo tego pracujemy na bazie diagnostyki medycyny konwencjonalnej. Swoją pracę traktujemy jako wspomaganie tej medycyny. W zakonie bonifratrów mamy swoje własne, zamknięte dla świata zewnętrznego, studia. Aby posiąść naszą wiedzę zielarską, koniecznie trzeba być jednak zakonnikiem. Jesteśmy zakonem szpitalnym. Niedawno obchodziliśmy 500-lecie urodzin naszego założyciela.
      Czy mamy jakieś tajemnice? Tak, mamy własne receptury, niektóre pochodzą jeszcze z wczesnego średniowiecza. Wszystkie są zakonną tajemnicą. Mogę powiedzieć tylko tyle, że są one przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niektóre z nich nie są wykorzystywane od setek lat, z innych korzystamy na co dzień. Ogromna większość z nich opiera się na roślinach występujących w Polsce. Ich liczba sięga wielu setek. Przez dziesięciolecia mieliśmy w Polsce własne szpitale i kliniki. Na Zachodzie pracują one do dziś. W samym Wrocławiu, zaraz po wojnie, było nas 240, dziś jest 14. W warszawskiej prowincji było przeszło 400 bonifratrów. Wielu z nas miało normalne dyplomy lekarskie. W latach pięćdziesiątych komuniści robili wszystko, aby uniemożliwić nam leczenie ludzi. Nie pozwalali na kontynuowanie studiów, usuwali z placówek służby zdrowia. Naszą krakowską szkoła pielęgniarską zdemolowano. W Łodzi, jednego dnia z naszego szpitala wydalono wszystkich bonifratrów.
      Nie specjalizujemy się w jakichś wybranych dziedzinach medycyny, my traktujemy człowieka jako całość, z psychiką włącznie. Gdyby jednak zastosować medyczne określenia, to powiedziałbym, że zajmujemy się szeroko pojętą interną. Ja osobiście wielkie znaczenie w terapii chorego człowieka upatruję w jego sposobie żywienia. Nasz organizm to wielka biofabryka, przerabiająca ogromne ilości materiałów. Jeżeli jadłospis jest prawidłowy, to praktycznie leki są zbędne. Gdy organizm otrzyma odpowiedni materiał energetyczny, jest w sianie sam się obronić. Przy prawidłowym sposobie żywienia nasz organizm, samoczynnie regenerując się, mógłby, bez najmniejszego uszczerbku, dotrwać do 120 lat. Zdawałoby się, że nie ma problemu, bo przecież przy dzisiejszym stanie wiedzy, doskonale wiemy, co organizmowi jest najbardziej potrzebne.
      Współczesna kuchnia jest jednak niezwykle schemizowana i uproszczona. Usuwa się z niej stare, tradycyjne metody gotowania. Ta kuchnia staje się dla nas bezwartościową, a nawet szkodliwą. Główny problem polega więc na odchodzeniu od surowego i naturalnego pożywienia. Karygodne są wszystkie konserwanty, wszystkie barwniki. Nie mogę zrozumieć, dlaczego tak ogromne pieniądze wydaje się na produkcję, chemizację i płukanie soli, gdy najzdrowsza i konieczna do życia jest sól w postaci naturalnej, w ogóle nie przerobiona. Dajmy na to cukier, który jest spożywany w nadmiarze. Już dziś uświadomiono sobie, że to „biała śmierć”. Po wojnie zamiast cukru sprzedawano zwykłą melasę lub syrop buraczany, nikt wówczas nie wiedział o nadmiarze cholesterolu czy niedoborze magnezu. Dopiero gdy cukier krystaliczny, w przeogromnych ilościach, dostał się na nasze stoły, stał się przyczyną wielu chorób. Taki cukier, wiążąc się z tłuszczami nasyconymi, staje się podstawą nadmiaru cholesterolu. Wielu specjalistów uważa za taką „białą truciznę” również białe pieczywo, które jest, z punktu widzenia zdrowego żywienia, pokarmem zupełnie nieprzydatnym.”

      To jest to o czym mówimy, prawda?
      Szkoda byłoby nie skorzystać z tych doświadczeń.. 🙂

      1. Mirek 17 sierpnia 2015 o 19:08

        …Każdy może żyć 120 lat… Znam hipotezę iż tak naprawdę to powinniśmy żyć ok. 1000 lat. Podobno u ssaków liczy się wiek należny mnożąc ilość lat od zamknięcia się ostatniej opony mózgowej razy 5 czyli u człowieka wychodzi na 120 lat.Jednak z uwagi na uwagi na błędy żywieniowe 10- krotnie został przyśpieszony okres starzenia się .Twórca tej hipotezy tłumaczy że okres rui u ssaków przebiega raz do roku. U człowieka co miesiąc…łoj pożyło by się 🙂

        1. grzegorzadam 17 sierpnia 2015 o 22:12

          Raz w miesiącu?! 😉 🙂

    22. grzegorzadam 17 sierpnia 2015 o 17:30

      Lekarze średnia w Stanach 57 lat, u nas lekko powyżej 60-tki…
      Tak żyją i tak leczą..
      Do kliniki dr Nieumywakina zgłosił się kiedyś kardiolog, otyły z zaczerwienioną twarzą..
      Pracy nie dostał, bo – lekarz powinien dawać przykład swoim wyglądem i stanem zdrowia! 🙂 ..

    23. delfin 29 października 2015 o 12:18

      Chciałabym przywrócić równowagę organizmowi, oczyścić go , zakwasić żołądek. Ale boję się nagromadzenia toksyn na skutek działania octu jabłkowego. Nie wiem od czego zacząć.

    24. grzegorzadam 29 października 2015 o 17:02

      Toksyny będziesz na bieżąco usuwać sokami i soloną wodą.
      Nie ma obawy! 😉
      Najpierw pH w górę..

    25. delfin 29 października 2015 o 18:25

      Solona woda ? Rozwiń myśl nie słyszałam o takim sposobie.

    26. grzegorzadam 29 października 2015 o 18:47

      @delfin
      Poczytaj w tych dwóch tematach o sodzie, soli, boraksie, magnezie..,
      szkoda jeszcze raz od nowa, nie pogniewasz się? 😉 :

      http://www.pepsieliot.com/co-mozemy-zrobic-zeby-dochtore-nie-wycielo-migdalkow/

      http://www.pepsieliot.com/odkwaszanie-to-zrozumienie-istoty-zdrowia-licealisty/

    27. delfin 31 października 2015 o 18:36

      Dziękuję grzegorzadam 🙂

    28. Eva byra 13 lutego 2017 o 03:01

      Witaj Pepsi.Nie bardzo wiedziałam gdzie zadać to pytanie,pod którym tematem.Dzoszlam do wniosku ze umieszczę go tutaj,miejsce dobre ja każde inne.
      Otóż od kilkunastu juz lat mam niewielkiego guzka,umiejscowił sie przy małżowinie ucha.Gdy zapytałam lekarza powiedział,ze to tłuszczak.Nie boli,jeśli sie powiększa to baaardzo powoli,bo jak napisałam mam go jakieś 15 lat i ma niewiele ponad 1 cm średnicy.Lekarz mówi ze to tłuszczak ale jak sie upewńic ze to rzeczywiście nie jest nic groźnego.Chcialabym sie jakoś tego pozbyć ale z drugiej strony boje sie tego ruszać.A nuz przekształci sie to w coś poważnego…..Troche krępuje mnie to ze to mam ,chociaż na codzień jest niewidoczne bo zakrywam włosami.Prosze doradź mi coś co mogłabym z tym zrobic.

      1. Pepsi Eliot 13 lutego 2017 o 10:14

        to tłuszczak, spróbuj naturalnych sposobów na tłuszczaki, czasami działają, albo usuń, jak go nie lubisz

      2. grzegorzadam 13 lutego 2017 o 11:24

        Smaruj regularnie olejem rycynowym, na zmianę DMSO.
        Na tłuszczaki enzym lipaza, dostępny w hurt. weterynaryjnych i dla rolnictwa.
        To zła gospodarka tłuszczami.
        http://www.health-science-spirit.com/lipase.html

        1. Ewa Byra 15 lutego 2017 o 01:26

          Dzięki za odpowiedz.Jak często mam smarować tym olejem rycynowym,raz dziennie czy kilka razy?I w jakiej postaci mam kupić ten DMSO.?Kremu czy w postaci płynnej?
          Jeśli chodzi o enzym lipaza,to jest on akurat w składzie tego enzymu,który przyjmuje w tej chwili,wiec chyba nie powinnam kupować osobno.

    29. grzegorzadam 15 lutego 2017 o 11:07

      Kilka razy dziennie, nie problem, noś przy sobie.
      Ja mam w płynie, nie znam tego w kremie.
      Lipazę miałem w proszku.

      1. Ewa Byra 7 marca 2017 o 03:30

        Uzywam olej rycynowy i DMSO na tego mojego tłuszczaka przez około tydzień czasu.Narazie nic sie nie dzieje,chociaż sam tłuszczak i skóra wokół ma troche kolor jakby zaróżowiony.Czy to normalne?A co wogole powinno sie stać przy używaniu tych dwóch rzeczy?Czy sam tłuszczak ma po prostu zniknąć?Jak długo to potrwa?Nie moge sie juz doczekać kiedy sie tego pozbędę.

        1. grzegorzadam 7 marca 2017 o 08:14

          Kup lipazę.

        2. grzegorzadam 7 marca 2017 o 08:19

          Jest reakcja, nic groźnego.
          To nie jest błyskawica.

          1. Ewa Byra 20 marca 2017 o 13:03

            Witam,po miesiącu używania DMSO i oleju rycynowego nic sie ńie dzieje z tym moim ltuszczakiem.Powoli zaczynam tracić nadzieje.

    30. grzegorzadam 20 marca 2017 o 14:26

      Lipaza,

      1. Ewa Byra 21 marca 2017 o 01:57

        Czy ten enzym znajdę tylko w mieszance z innymi enzymami? Taki juz i tak przyjmuje(mieszanka 22 enzymów).Nigdzie nie znalazłam jako pojedynczy enzym.

    31. grzegorzadam 21 marca 2017 o 06:40

      LIPAZA – 100 G (NA 1000 L MLEKA)

    32. Ewa Byra 6 kwietnia 2017 o 03:30

      Grzegorzadam,masz jakiś inny pomysl na usunięcie tego tłuszczaka?Niestety olej rycynowy i DMSO nie pomagają,,biorę tez lipaze i nic.

      1. grzegorzadam 6 kwietnia 2017 o 07:00

        2 tygodnie?
        trzeba poczekać.

        1. Ewa Byra 6 kwietnia 2017 o 12:30

          DMSO i olej rycynowy używam juz chyba ze 6 tygodni,lipaze troche krócej.

          1. grzegorzadam 6 kwietnia 2017 o 15:26

            stosuj systematycznie, powinno się ruszyć.
            Robiłąś biorezonans?
            Szukaj przyczyny, może to nie jest tłuszczak.

            1. Ewa Byra 7 kwietnia 2017 o 01:36

              No właśnie,może to nie jest tłuszczak,może lekarz sie pomylił.Nie wiem teraz u kogo potwierdzić czy to jest lub nie jest tłuszczak.

    33. grzegorzadam 7 kwietnia 2017 o 08:03

      Dobry specjalista nie powinien mieć z tym problemu.
      oczyszczaj organizm kompleksowo, zrób test.

    Dodaj komentarz