logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
195 online
50 043 769

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Świat jest zły

pig

Świat jest zły

"Biegam, bo muszę" książka Pepsi Eliot

„Biegam, bo muszę” książka Pepsi Eliot

Cześć Możni,

Dajcie nam rewolucję, a my na niej jeszcze więcej zarobimy. Czy Nike zmartwił się wielkim sukcesem książki Urodzeni biegacze?
Tajemnicze plemię nie do zagonienia biegaczy Tarahumara, kłusujące stylem naturalnym.
Przecież ta pozorna rewolta spadła jak z nieba producentom butów biegaczych, bo ile jeszcze mieli w te, niby ciągle innowacyjne podeszwy amortyzatorów pięty powkładać, i tak od pewnego czasu biegało się jak na szpulkowych koturnach i już sam upadek z wysokości obcasa wykręcał kostkę, a kręgosłupy szyjne wytrzepywane od ciągłych naskoków na piętę wkrótce wymagałyby ortopedycznych kołnierzy.
Naturalne bieganie spadło jak z nieba.
Szybko powstały buciki jeden, dwa, trzy, cztery, na wszystkie fazy przechodzenia do biegania naturalnego, bo przecież nie możesz od razu biegać jak dziecko naturalnie z naskokami na poduszkę stopy, musisz do tej umiejętności dochodzić wieloetapowo, a Nike Ci to zapewni podczas kolejnych czterech zakupów.
Nie zdziwiłabym się, gdyby faktycznie się okazało, że pięciopalczaki czyli Vibram FiveFingers, produkuje któraś ze znanych firm od bucików biegaczych na koturnach, tym razem jako krypto branżunia, szczera i naturalna.

Na każdym kroku świat robi nas w balona, gdyż jest francowacie zły.
Nagle wszyscy chcą być Wellness, czyli kupować z właściwościami bluzeczki, spodenki, specjalne napoje, specjalne pasy na specjalne napoje, skarpetki, buciki i mieć brzuch jak kobieta o mongoloidalnych rysach, pani Chodakowska.
Nie mam nic do koczowników na stepach szerokich, a nawet im zazdroszczę, ale jak ktoś tak nie przystający do idei naturalności pociąga za sobą tłuszczę?
To proste, przy pomocy wielkich promocyjnych pieniędzy, aby w formie zwielokrotnionego zysku je sobie odebrać i w nieuniknione koszty wliczyć.

Niech sobie droga Socjeta wyobrazi, że nawet dolary nie są od 1913 państwowe. Rząd USA nie może po prostu ot tak sobie dodrukować zielonych, pal sześć z inflacją. Rząd USA może jedynie wydrukować sobie obligacje i Fed, czyli federalna rezerwa, którą z racji nazwy większość obywateli świata mylnie kojarzy z państwowością, w rzeczywistości jest to kartel, czyli prywatna własność kilku olbrzymich banków, a więc korporacji, ale do rzeczy, ów Fed dopiero wykupuje od Rządu obligacje na procent. Przykładowo, Rząd wypuszcza obligacji za milion dolców, ale musi zwrócić Fedowi milion plus dajmy na to 2% i już od początku ten nowy pieniądz, czyli Rząd, czyli państwo jest zadłużone na 20 000 baksów. Piszę, to tylko po to, aby Socjecie wyjaśnić, dlaczego nie zgadzam się na wprowadzenie Euro.

Na każdym kroku stykam się z objawami świata złego. Właściwie każda nowa idea niby oznajmiająca prawdę, działająca w opozycji do starej, nawet jakże kłamliwej jest w rzeczywistości próbą przejęcia władzy i zagarnięcia wpływów poprzedniej idei.
Doskonałym przykładem jest nowa wielka wartość, która łatwo może zamienić się w takie samo kłamstwo, jaką jest ekologiczna żywność. Kupiłam w Lidlu bio paprykę czerwoną, rzecz nie jadalna, nie słodka, czuć, że nie miała kontaktu ze słońcem, po prostu prowiant, być może spełniający unijne kryteria eko organik, jednak w dalszym ciągu, a może o wiele bardziej oszukany.

Kościół raczej rozmija się z prawdą na każdym kroku, ale Ci co mu to wytykają, a nawet dowodzą, chcą tak na prawdę zająć jego miejsce, gdyż świat nie znosi próżni.

Na prawdę jest mi przykro i współczuję, że ktoś doprowadził się do takiego stanu, że jedząc owoce i warzywa źle się czuje i wiem do tego, że osoby takie na prawdę źle to znoszą.
Teraz tylko jest pytanie, czy uświadomią sobie jak bardzo dręczyły dotychczas swój organizm, że teraz jak narkoman na detoksie, muszą tak cierpieć, ale przecież to minie, czy też zrezygnują w przedbiegach, a nawet wyciągną, moim zdaniem błędne wnioski, że to przez jedzenie roślin tak się źle czują.

Jesteśmy zwierzętami, a naturalne życie wymaga przecież nieustającej determinacji. Zwierzęta są zmuszone, do ciągłego zabiegania o pożywienie i do walki o przetrwanie, ale w warunkach wygodnictwa, tak samo jak człowiek natychmiast zamieniają się w hedonistów i sybarytów.

Zarówno zwierzę jak i człowiek, rozróżniam tylko dla podtrzymania konwencji, nigdy nie wychodzi w ostatecznym rozrachunku na wygodnictwie i folgowaniu sobie, dobrze.
Z tych właśnie powodów tak na prawdę, robimy tę akcję, zrzutu z kałduna. Przecież od razu widać, że tu nie chodzi, o jakąś kolejną dietę, tylko zawarte są w niej, akcji w sensie, największe prawdy współistnienia człowieka w naturalnym środowisku, naturalne nawadnianie, naturalne bieganie, naturalny, czyli nie przetworzony pokarm roślinny, chociaż wystarczyłoby, żeby był w wielkiej przewadze roślinny i do tego codzienny post, odpoczynek dla trzewi.
To są tak na prawdę jedynie słuszne wymogi, nic więcej nie widzimy w przyrodzie.
Można się spierać, czy ona, ta pierwotność się nie myli, ale nawet jakby, to czy człowiek może sobie w oderwaniu od natury zaufać, widząc to jak jesteśmy każdego dnia zmanipulowani?

Świat jest zły i wszyscy chcąc nie chcąc musimy zostać sprzedawcami. Ku sprawiedliwości każdy z nas musi też być kupującym na tym złym świecie.

Wasza natrętna sprzedawczyni alias zakupoholiczka
peps


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 407 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. anana 18 sierpnia 2013 o 14:02

    ja tewz melduje ze wykonane wszystko wg. planu:)
    Pozdrawiam

  2. Basia 18 sierpnia 2013 o 14:56

    Ja dziś biegałam już o 7, po wodzie z cytryną – mniej więcej litr. Samopoczucie na plus, brzuch rano ładnie wypłaszczony.

  3. paprykowycynamon 18 sierpnia 2013 o 15:12

    melduje ,że trwam z Wami, idzie całkiem nieźle.Byłam w górach i tam susałam co rano , cudne powietrze, cudne widoki, normalnie w stanie nirvany sie te poranne treningi odbywały.Poranny brzuch po prostu niewiarygodny, to mój?????wieczorami jednak piłka i gazy:/ ale to chyba z obrzarstwa, pochałaniam ogromnie ilości warzyw.po prostu korytka.staram sie takze nie mieszać za bardzo, jak pomidory to pomidory, jak ogórki to one na raz, ewentualnie łącze z zieleniną jeszcze.

    sen.
    pierwsze dwa dni dość trudno było usnąc.a teraz usypiam jak zawsze bez problemu, ale wstaje przed 6 wypoczeta i rzeska.

    ciekawe te doświadczenia.

    aczkolwiek mam smaki w głowie.

    zezarłabym słoik tahini najlepiej z miodkiem.oj zeżarła.

  4. paprykowycynamon 18 sierpnia 2013 o 15:13

    obżarstwa.
    fuj błąd

  5. Agu 18 sierpnia 2013 o 15:16

    Naprawdę Pepsi, nie na prawdę.
    Nie wykonuję twojego planu, ale w moim menu jest dużo surowego, a dziś wieczorem powalczę z kolką, życz mi powodzenia 😉

    1. Agu 18 sierpnia 2013 o 15:34

      A jutro zrobię sobie bieganie z rana, jak radzisz, na czczo, powiedz mi tylko, ile powinno minąć czasu po wypiciu wody przed bieganiem?

  6. pepsi 18 sierpnia 2013 o 16:32

    nie musi minąć żaden czas, jeżeli wodę pijesz odpowiednio powoli, wiec jak nie masz czasu przed na powolne wypicie, to bierzesz butelkę ze sobą i pijesz sobie podczas treningu

  7. magnessss 18 sierpnia 2013 o 19:11

    ja tym razem jeszcze nie dolaczylam do oddzialu…
    jeszcze w glowie musze trochę sobie poprzestawiać

    takie techniczne mam tylko, nie chce Wam się siku od razu na starcie po wypiciu tej porcji wody???
    ja to w ogole mam problem z nietrzymaniem moczu (trochę krepujace pisać o tym), tak mi się porobilo po dwóch porodach 🙁
    może ma ktoś jakiś patent na to? probowalam Kegla, ale to nudne 😉
    trzymam kciuki za caly oddzial 😀

    1. pepsi 18 sierpnia 2013 o 19:29

      w lesie nie ma z tym problemu 🙂

    2. rholna 18 sierpnia 2013 o 19:30

      Nawet jeśli mi się nie chce to rzezornie zaraz przed wyjsciem z domu robię sik „na siłę” bo jestem z tych co to wiecznie polują na toaletę w miejscach publicznych. Jeśli nie wypiłam za szybko to na pewno wystarczająca ilość zdąży przelecieć by móc komfortowo biec pod koniec treningu.

    3. Magdika 18 sierpnia 2013 o 20:23

      Jakoś przez cały bieg nie chce mi się, a przed wyjściem nie robię.
      Chyba Tombak opisuje ćwiczenia na mięśnie krocza. W każdym razie czytałam gdzieś, że mięśni Kegla nie należy robić w czasie oddawania moczu.

  8. rholna 18 sierpnia 2013 o 19:35

    Aha – melduję, że trening dziś wykonany, nadal z 2 przerwami na marsz (nadal głowa niedomaga – biegam strasznie asekuracyjnie – ale może to i dobrze, bo już parę razy przeholowałam – w tym ostatnio ze skutkiem: 3 tygodnie ze słoniową kostką i później 2 miesiące podchodów do biegania). Ale kurczę nadal jem za mało – ja jestem typem wieczornego obżartucha, rano w ogóle nie mam apetytu, więc jem strasznie powoli i czasu nie starcza 🙁 Wodę narazie bez cytryny, bo jak ostatnio piłam to mi strasznie podrażniała pusty żołądek, jutro może wycisnę plasterek i stopniowo będę zwiększać ilość…

  9. dagna nippe 18 sierpnia 2013 o 19:43

    co do tematu złego samopoczucia i tych kilku najprawdziwszych i najpotrzebniejszych prawd- zapomniałaś chyba dodać/ napisać/ podkreślić na czerwono- ROZCIĄGANIE PO TRENINGU. ktoś kto wcześniej nie biegał i zgodnie z Twoimi zaleceniami zrobi od razu 40- 60 minut wysiłku i się nie rozciągnie później – zakwasy murowane i inne nieprzyjemności na następny dzień.

    bardzo możliwe że o tym pisałaś a ja tego nie zauważyłam, ale piszę to bo sama po sobie wiem jak na następny dzień można być zniechęconym bólem mięśni , tym bardziej jeżeli trening jest codzienny i brak czasu na regenerację.

    1. Magdika 18 sierpnia 2013 o 20:25

      Ja rozciągam się przez 10-12 minut. Niedługo dotknę głową kolan 😀
      Pepsi może polecisz jakieś pozycje?

      1. Magdika 18 sierpnia 2013 o 20:25

        Oczywiście na prostych nogach 🙂

  10. Magdika 18 sierpnia 2013 o 20:19

    Plan wykonany. Dziś choć biegałam od 5:38 porządnie się spociłam, puls po powrocie miałam 102, czyli zaledwie 57%. Zastanawiam się nad zakupem jakiegoś zegarka z pulsometrem.
    Truchtałam 52 minuty z czego kilka interwałów prawie sprintem, oczywiście wszystko na paluszkach.

    1. Pepsi 18 sierpnia 2013 o 20:32

      rozciągam stopy na kamieniu lub krawężniku, po prostu staram się palcami dociągnąć do golenia, to jest oczywiśce nie wykonalne, ale rozciAga łydkę no i parę skłonów głową do kolan na wyprostowanych nigach

  11. eval 18 sierpnia 2013 o 20:30

    Melduje wszystko zgodnie z planem.
    Samopoczucie dobre,brzuch jakis taki plaskawy:)))

  12. openreach 18 sierpnia 2013 o 21:51

    dzionek zaliczony…..dzisiaj bezdeszczowy bieg ( w koncu ) z kilkoma kilkusekundowymi przerwami na wykaslanie ( uroki chest infection ) …..wmusilam dzis w siebie troche czerwonego : pomidorki i papryka….niestety dla poslizgu musialam kilka oliwek z trawa cytrynowa zapodac…..z niemilych rzeczy to calodzienny hedejk…..nie wiem skad i dlaczego…..czyzby post dzialal????

  13. bee 18 sierpnia 2013 o 22:24

    Zameldowuję, że u nie też program w pełni wykonany. Jutro będzie gorzej bo praca na rano a tak kocham spać ,że ni estety nie jestem w stanie się zwlec koło 5 żeby zrobić trening. Także będzie bieg po pracy tak żeby zdążyć z postem na 18. :*

  14. Basia 19 sierpnia 2013 o 07:51

    Już po biegu, dyszka z marszami, gdyż od dwóch dni walczę z kolką. W pustych trzewiach mi chlupie woda, może to dlatego:)

  15. pepsi 19 sierpnia 2013 o 10:21

    Dzień czwarty rozpoczęty, bz

    1. Magdika 19 sierpnia 2013 o 10:28

      Dziś znów 52 minuty, sprawdziłam na Google maps i wyszło równo 5 km. Jeszcze bym się musiała trochę sprężyć 😀
      Niestety dziś musiałam, w przeciwieństwie do wczoraj, kilka razy zatrzymać się i pochylić, by ustawić tłów w pozycji poziomej i nabrać oddechu, niestety w pionie czasami mam blokadę, jakiś fantomowy gorset, cholerka.

  16. rholna 19 sierpnia 2013 o 10:55

    Niecałe 45min odklepane (GPS w moim nowym szajsungu ssie, obcina na oko 1/3 trasy, nie mam porównania do moich poprzednich biegów, dobrze, że biegam na czas a nie na odległość…) – dziś w końcu udało mi się zrobić szejka z bananów (współlokatorzy zdążyli wyjść i nie było kogo budzić).

    1. Magdika 19 sierpnia 2013 o 11:16

      Ja ze względu na hałas przeniosłam mikser do piwnicy, czyli piętro niżej niż wszyscy śpią, tam też robię rozciąganie. Gorzej będzie jak się przeniosę z powrotem do miasta, pewnie od poniedziałku, tam nie mam piwnicy z takimi wypasami. Ale obudzę już tylko jedną osobę, więc może jakoś to przejdzie.

  17. aleksandra 25 września 2013 o 11:59

    jol…fantastycznie…moze ty mi Peps odpowiesz( bo ani super truper Kasia i Marcin, ani pChodakowska nie odpowiedzieli) pobieglabym a jakze…zrem zielone, zaczynam dzien od wody z cytryna,,,,,0”-slodyczy,soli,zwierzecych,przetworzonych,puszkowych, z niewiadomoskad, i jeszcze wiele wiele innych…i ,twardnieje” – nie dosc , ze wiek balzacowski to jeszcze zerwane wiezadla krzyzowe w kolanie i zmiazdzona lekotka w drugim…( za staram na rekonstrukcje) NOP TO JAK JA MAM BIEGAC, NAWET CHODZIC NIE MOGE DOBRZE…i co mi ze czytam piekne wpisy jak zaraz ,,struktura wody w moim mozgu” burzy sie i wzdyma i wrze az do dna..? ha?

  18. pepsieliot 25 września 2013 o 12:23

    aleksandra powiem Ci szczerze, że nie wiem czy będziesz biegać, ale kiedy nie mogłam biegać z powodu kręgosłupa, po wypadku, ustawiałam bieżnię na 15, czyli maksymalne wychylenie i chodziłam jak mogłam najszybciej 40 – 50 minut, co drugi dzień najrzadziej, dzięki temu nie tylko, ze nie straciłąm na kondycji, ale nawet ją sobie wzmocniłam. Bieganie dociąża bardzo kolana, więc na prawdę trzeba umieć biegać naturalnie czyli nigdy na piętę, no i nie można biegać jak bolą kolana, gdyż to tylko pogarsza sprawę. Njaważniejszą sprawą jest nie to żebyś na siłę biegała, ale żebyś wykonałą 10 000 kroków i żebyś czułą ,że Ci to przyspieszyło oddech. Jeżeli ni będziesz mogła nawet chodzić treningowo, to może rowerek stacjonarny, on wprawdzie dociąża trochę kręgosłup, ale odciąża kolana. Jak okaże się że żadne aeroby nie dla Ciebie, zostaje zawsze basen.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się