Szczepić czy nie szczepić, czyli dlaczego nie zaszczepiłabym swojego dziecka?

Michael-Leunigs-anti-vaccination-drawing.-Photo-via-leunig.com_.au_-865x577

Szczepić czy nie szczepić, czyli dlaczego nie zaszczepiłabym swojego dziecka?

Spirulina 100% Organic This is Bio

Spirulina 100% Organic This is Bio

Cześć

Jedną z pierwszych poważnych decyzji jakie należałoby podjąć jeszcze przed urodzeniem dziecka, wcale nie byłby werdykt co do jego imienia ale: szczepić czy nie szczepić?

Szczególnie dotyczy to pierwszej doby życia, kiedy tuż po niezwykle wielkim wysiłku jakim jest poród (jest to dla człowieka największe fizyczne obciążenie organizmu w całym jego życiu) noworodek otrzymuje szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby WZW B oraz BCG przeciwko gruźlicy.

W szpitalu trudno jest o obiektywizm

Położne, neonatolodzy i ginekolodzy patrzą na taką kobietę krytycznie, każą podpisywać jej oświadczenia, w których ma potwierdzić, że została dokładnie poinformowana o wszelkich konsekwencjach braku szczepień, tak jakby ktoś w ogóle chciał jej coś szczerze wytłumaczyć.

Najczęściej kobieta, która właśnie urodziła jest straszona, że dziecko jest przecież teraz w szpitalu (po porodzie) i w każdej chwili może złapać WZW B; tak jakby iniekcja szczepionki dzień wcześniej mogła w ogóle przed tym ochronić. Swoją drogą co można pomyśleć o szpitalu gdzie informują świeżą matkę o takim ryzyku?

Dlaczego nie zaszczepiłabym swojego dziecka?

Poniżej lista jak najbardziej subiektywnych, gdyż moich argumentów, które może pomogą podjąć innej matce tę trudną decyzję. Nie chcę jednak nikomu narzucać swojego zdania. To musi być własna, przemyślana decyzja – jedna z najtrudniejszych, która będzie rzutować na całe późniejsze życie naszego dziecka.

aap-cstraint-noethics

To samo można powiedzieć o polskiej pediatrii?

Nie ufam koncernom farmaceutycznym

Nie wierzę w ich dobre intencje. Przemysł szczepionkowy generuje miliardy zysków. Badania udowadniające ich przydatność, brak efektów ubocznych i bezpieczeństwo są pośrednio lub bezpośrednio sponsorowane przez koncerny farmaceutyczne.

Czy takie badania mogą być obiektywne?

Big Pharma z jednej strony zgodnie z prawem nie ponosi odpowiedzialności za niepożądane odczyny poszczepienne czyli NOP, z drugiej w USA koncerny farmaceutyczne łożą ogromne środki na fundusz pomocy ofiarom NOP, z każdej szczepionki w USA 75 centów idzie na ten fundusz. Firmy jednocześnie negują uboczne efekty i nie chcą aby do nich wracać z problemami, za to jest ogólny fundusz (rozmywający odpowiedzialność), z którego wypłacane są ewentualne odszkodowania. W ciągu 10 lat od uruchomienia funduszu wypłacono prawie 2 mld USD odszkodowań za prawnie udowodnione przed sądem uboczne efekty szczepień.

Gdyby szczepienia były takie bezpieczne jak się powszechnie uważa czy ktoś zapłaciłby tyle?

W Polsce pod tym względem jest jeszcze gorzej – nie ma żadnego takiego funduszu. Nawet nie wiadomo jak mogą poradzić sobie osoby z takimi problemami. W naszym kraju NOP są negowane, oficjalnie nie istnieją, a szczepionki są przecież bezpieczne.

294112-10150268415003020-389626-n-1340665973

Obawiałabym się ryzyka powikłań poszczepiennych bardziej niż ryzyka zakażenia chorobą

Nie boję się krótkoterminowych chorób wieku dziecięcego typu różyczka czy ospa. Wiele osób przechodziło te choroby jako dziecko i żyją ciesząc się dobrym zdrowiem. Według znanego mi naturopaty z każdej choroby (na którą zalecane są szczepionki) jest w stanie wyprowadzić dziecko odpowiednimi lekami homeopatycznymi, z wyjątkiem polio.

Ale ta choroba jest niezwykle rzadka – w roku 2013 było 416 odnotowanych zachorowań na całym świecie (wg WHO), w tym głównie w krajach takich jak Afganistan, Nigeria i Pakistan. 416 do 7 mld ludności na świecie to dość niewielki ułamek szczególnie porównując go ze szkodliwością szczepionek gdzie przykładowo NOP występują w 1 przypadku na 1000 czy 1 na 10 000. Jednocześnie nie wspomina się o chorobach typu polio, które zupełnie inaczej się teraz nazywają.

Jeżeli nawet odczuwamy nieufność w stosunku do homeopatii, to jednak medycyna naturalna ma w zanadrzu wiele innych narzędzi, jak chociażby witamina C i odpowiednie odżywianie, w tym magnez i inne minerały i witaminy, które potrafią wesprzeć odporność dziecka, które nie było szczepione i już przez sam ten fakt, znacznie mniej choruje.

Tymczasem, jak ogłosić, że dana szczepionka odniosła sukces?

Wystarczy przedefiniować nazwę choroby. W Indiach w 2012 roku świętowano, że przez cały rok nikt nie umarł na polio. Wspaniała wiadomość. Ale czy słyszeliście o ostrym porażeniu wiotkim (NPAFP – Non Polio Acute Flaccid Paralysis)? W tym samym roku zachorowania na tę chorobę (dwukrotnie bardziej śmiertelną niż polio) w Indiach sięgnęło ponad 53 tysiące i istnieją dowody, że ich główną przyczyną były właśnie szczepionki z żywym wirusem polio.

 

Długoterminowy wpływ szczepionek na życie człowieka nie jest znany

Ryzyko skutków ubocznych szczepionek jest prawdziwe i bardzo obawiałabym się nieuleczalnych autoimmunologicznych chorób przewlekłych wywołanych przez szczepienia. Dodatkowo, wiele NOP nie jest odnotowywanych (statystyki są więc zaniżane) i lekarze nie wiążą ich bezpośrednio z podaniem szczepionki. Po wystąpieniu NOP w Polsce zostajesz sam ze swoim dzieckiem i gigantycznym problemem, a opieka zdrowotna zamienia się w twojego oprawcę.

Na liście potencjalnych chorób poszczepiennych są między innymi:

zespół Guillaina-Barrego

drgawki gorączkowe

zapalenie mózgu i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych

krzyk mózgowy (nieutulony płacz),

niewydolność jajników

zwiększone ryzyko infekcji dróg oddechowych po otrzymaniu szczepionki przeciw grypie

autyzm

stwardnienie rozsiane

Czy nawet najczarniejszy scenariusz jaki może spotkać rodzica – SIDS – Sudden Infant Death Syndrome – czyli syndrom nagłej śmierci łóżeczkowej – który oficjalnie zupełnie nie wiadomo czym jest wywołany, mimo że najczęściej następuje krótko po podaniu szczepionki, szczególnie niebezpieczna tu wydaje się być szczepionka DTP (błonica, tężec, krztusiec) podawana standardowo między 2 a 3 miesiącem życia, kiedy właśnie przypada największa ilość przypadków SIDS.

Nie jest przypadkowa zbieżność danych o umieralności niemowląt z ilością szczepień obowiązkowych – w Polsce umieralność niemowląt (obecnie około 6-7 na 1000) jest ok. 2 razy większa niż w krajach skandynawskich, gdzie wynosi ona około 3 na1000.

images

W Skandynawii szczepienia obowiązkowe zaczynają się od 3 miesiąca życia i jest ich znacznie mniej niż w Polsce czy USA, dodatkowo zakazane jest stosowanie Thimersolu, a odsetek autystycznych dzieci wynosi 1 do 3000. W Polsce i USA gdzie wciąż używa się tego środka ten odsetek wynosi 1/150. To porażająca różnica.

Szczepienie nie eliminuje ryzyka zachorowania

Żadna szczepionka nie jest w 100% skuteczna. Niektórzy zachwalają 95% skuteczności, inni mniej. Ostatnia szczepionka przeciw grypie w USA była skuteczna w 56% dla dorosłych i dzieci, a tylko w 9% skuteczna dla osób w podeszłym wieku. Wiele koncernów farmaceutycznych jeszcze zawyża te dane. Jak np. Merck, który w pełni świadomie sfałszował wyniki swoich badań nad szczepionka przeciw śwince wykazując jej 95% skuteczność (co zostało ujawnione przez byłych pracowników koncernu).

Ponadto wielokrotnie po podaniu szczepionki stwierdzono zachorowanie na chorobę, przeciwko której została ona zaprojektowana. Ostatnie epidemie kokluszu wybuchły głównie wśród osób zaszczepionych. A niektóre odmiany krztuśca tak wyewoluowały w między czasie, że stały się zupełnie odporne na szczepienia.

Najważniejsze jest wspieranie systemu immunologicznego Twojego dziecka poprzez metody naturalne

Naturalny poród, w trakcie którego dziecko przechodząc przez kanał rodny zdobywa niezbędną florę bakteryjną, jak najdłuższe karmienie piersią, oraz oczywiście zdrowe odżywianie i styl życia.

Nie wiemy wystarczająco dużo o ludzkim mikrobiomie, aby zrozumieć jaki wpływ mogą mieć na niego szczepionki.

W ciągu ostatnich dwóch lat, nauczyliśmy się dużo więcej o naszej interakcji z drobnoustrojami. Teraz wiemy, że w naszym organizmie jest 10 razy więcej komórek bakterii niż naszych własnych. Bakterie i mikroorganizmy te są określane jako mikrobiom. Ponad 99% z nich jest korzystnych dla organizmu, wspierają nasze trawienie, odporność i metabolizm. Potrzebujemy ich do życia.

original

Jak to się ma do szczepionek?

Po pierwsze, nowe badania Stanford University pokazały, że dorosłe osoby mogą rozwijać odporność na drobnoustroje (wirusy czy bakterie), z którymi nigdy wcześniej nie mieli kontaktu co jest sprzeczne z tradycyjnym dogmatem odporności, że trzeba być narażonym na działanie danego drobnoustroju. Czy może być mniej ryzykowny sposób uodparniania się na szerokie spektrum bakterii i wirusów?

Po drugie, nie mamy pojęcia, jak szczepionki wpływają na naszą równowagę mikrobiologiczną, ale mamy historię podejmowania pewnych kroków, które wydają się w danym momencie dobrym pomysłem, ale po jakimś czasie uderzają w nas rykoszetem.

Już jakiś czas temu amerykańskie CDC czyli Centers for Disease Control and Prevention (Centrum Kontroli Chorób i Zapobiegania) ogłosiło, że osiągnęliśmy koniec ery antybiotyków.
Istnieje tu kilka oczywistych podobieństw. W XX wieku antybiotyki stanowiły najlepsze narzędzie przeciwko bakteriom.

Teraz zabijając bakterie antybiotykami, zaczynamy widzieć coraz więcej negatywnych skutków ubocznych tej strategii. Nie tylko powstawanie bakterii opornych na antybiotyki, ale i zniszczenie naszego mikrobiomu co powoduje wiele chorób przewlekłych. Ze szczepionkami może być dokładnie tak samo.

Mechanizm odporności stada nie jest w pełni zrozumiały i nie zawsze poprawnie funkcjonuje

W przeciwieństwie do innych interwencji medycznych ukierunkowanych na indywidualny organizm, szczepienia dążą do uzyskania „odporności stada” aby chronić słabszych członków, dostarczając uzasadnienie zmuszając wszystkich do szczepienia swoich dzieci.

Więc dla dobra ogółu powinieneś zaszczepić swoje dziecko, jeśli zachoruje lub w najgorszym wypadku umrze – wyższą wartością było przecież zdrowie szerszej grupy osób

Otóż po pierwsze (owszem może egoistycznie) nie podoba mi się ryzykowanie zdrowiem mojego/Twojego dziecka dla dobra innych.

Po drugie istnieje kilka powodów, aby kwestionować pojęcie odporności stada wywołanej szczepieniem. Mechanizm odporności stada nie jest w pełni poznany, a niektóre szczepionki nie zapewniają wcale trwałej odporności. Ponadto jak pokazują przykłady odry i świnki choroba może rozprzestrzeniać się w pełni zaszczepionych populacjach.

I jeszcze jedno – zastanawiające jest dla mnie dlaczego rodzice dzieci szczepionych obawiają się tych niezaszczepionych, które rozsiewają w koło bakterie i wirusy (powinno być zupełnie odwrotnie). Przecież powinni czuć się w pełni bezpiecznie bo ich dzieci zostały zaszczepione.

Toksyczne związki w szczepionkach

Amerykańska FDA (Food and Drug Administration) stwierdziła, że testy dotyczące bezpieczeństwa szczepionek często nie zawierają odpowiednich badań toksykologicznych gdyż szczepionki nie są postrzegane jako z natury toksyczne. Jednakże, zgodnie z CDC, toksyczne substancje są powszechnie spotykane w szczepionkach.

vaccinations_ben_garrison

To oczywiste, że iniekcja toksycznych związków bezpośrednio do krwi ma ogromny wpływ na organizm dziecka

Po pierwsze, bariera krew-mózg (BBB – Blond-Brain Barrier) u dziecka jest w fazie rozwoju. Toksyczne substancje wstrzyknięte do krwi dziecka przedostają się do komórek nerwowych co może być w znacznym stopniu odpowiedzialne np. za spowolnienie rozwoju motorycznego czy inne poważniejsze neurologiczne powikłania.


Po drugie, związki chemiczne wstrzyknięte dożylnie mają dużo wyższy wskaźnik toksyczności niż gdyby te chemikalia były wdychane lub połknięte. Organizm ludzki ma ogromne możliwości samooczyszczania się z toksycznych związków występujących w środowisku (głównie dzięki naszemu mikrobiomowi) lecz nie ma takiego potencjału gdy toksyna dostaje się bezpośrednio do krwi.

Po trzecie, toksyczność może być trans-pokoleniowa. Jak np. w przypadku nieprawidłowości i zaburzeń rozwoju u wnuków wietnamskich żołnierzy, którzy zostali poddani działaniu Agent Orange, fitotoksycznego preparatu stosowanego na masową skalę w czasie wojny w Wietnamie (swoją drogą wyprodukowanego przez Monsanto). Teoretycznie szczepiąc dziś swoje dziecko, które akurat nie dozna żadnych NOP istnieje ryzyko, że Twoje prawnuki mogą zachorować na autyzm, cukrzycę czy choroby autoimmunologiczne – wywołane właśnie tymi toksycznymi substancjami.

Po czwarte neurotoksyczność substancji chemicznych w połączeniu z metalami jest synergistycznie nasilona.

Najbardziej kontrowersyjne substancje spotykane w szczepionkach (tu tylko tak w skrócie wymienię 2 – to temat na osobnego posta):

Rtęć (Thimerosal lub Thiomersal) – może powodować m.in. niepłodność, zapalenie błony śluzowej żołądka (stan przedrakowy), apoptozę (śmierć komórki) czy autyzm. Thiomersal zawiera około 50% rtęci, szczepionki z udziałem 1: 10 000 (lub 0,01% thiomersalu) mają około 50 mg/l rtęci, która znacznie przekracza bezpieczny poziom 0,2 mg/l. Taka szczepionka traktowana byłaby jak niebezpieczne, toksyczne odpady, niemniej jednak nie ma żadnych przeciwwskazań aby wprowadzić ją do krwioobiegu niemowlęcia

Aluminium – bardzo szkodliwe dla ludzkiego organizmu, w szczepionce występuje najczęściej jako sole – fosforan glinu lub wodorotlenek glinu. Badania wykazały związek aluminium z zaburzeniami funkcji poznawczych, chorobą Alzheimera czy autyzmem.

Korzyści ze szczepionek zostały wyolbrzymione!

Mówiąc o ratowaniu życia, mówimy o zmniejszeniu śmiertelności. Gdy jednak przeanalizujemy dane obraz wygląda inaczej. Nie ma wątpliwości, że warunki sanitarne, odżywianie i czynniki społeczno-ekonomiczne odgrywały dużo większą rolę w zmniejszaniu śmiertelności z powodu chorób zakaźnych niż wprowadzenie szczepionek.

Doskonałym przykładem jest odra. Śmiertelność zmniejszyła się o 99,5% przed wprowadzeniem szczepionki w 1963 roku. Zachorowalność na szkarlatynę również znacznie spadła, mimo, że nigdy nie wprowadzono żadnych szczepień przeciwko tej chorobie. Nawet zgony wywołane polio zostały zmniejszone o 47% w USA i 55% w Wielkiej Brytanii, zanim pierwsza szczepionka została wprowadzona.

Jak daleko moglibyśmy pójść bez szczepionek? Nigdy się nie dowiemy.


Noemi

 


IMG_0811Noemi Demi pasjonatka zdrowego stylu życia, wegetarianka od dziecka, biegaczka z zamiłowania, mama pewnego brzdąca i przyjaciółka Pepsi.

Cóż, skoro arcyważna kategoria „Mama i Dziecko” leżała prawie odłogiem, Noemi Demi musi przejąć nad nią panowanie!


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.