logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
283 online
54 019 689

4greens

4 GREENS 100 % ORGANIC

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • To w końcu, ile razy dziennie najlepiej jeść?

    blender

    To w końcu, ile razy dziennie najlepiej jeść?

    Ludzie chcąc przyspieszyć swój metabolizm, w celach prozdrowotnych i nie tylko, bo imydż się też liczy, za radą specjalistów zaczynają jeść często i mało. Ale zygu zygu, właśnie opublikowane badania w czasopiśmie Diabetologia sugerują wręcz coś przeciwnego niż establishment dietetyczny. I o tym już.

    Ostatnio na amerykańskiej stronie od której zaczynam codzienny przegląd prozdrowotnych niusów przeczytałam o zespole badaczy i lekarzy, dwa w jednym, z Bydgoszczy, którzy udowadniają na podstawie badań nikczemność wielu szczepionek.

    A teraz z tego samego źródła dowiaduję się o naukowcach z Diabetycznego Centrum w Pradze, którzy ośmielili się dokonać badań podważających dotychczasowe przesądy co do najbardziej korzystnych posiłków dla ludzi chorych na cukrzycę typu II. Ale nie tylko dla nich, gdyż raczej wszystkim się radzi, żeby jeść mało i często. Najlepiej pięć, a nawet sześć razy dziennie.

    Muszę nieskromnie przyznać, że zawsze mnie to odstręczało i dlatego nikomu nie radziłam jeść mało i często. Wręcz przeciwnie, bo nie lubię znęcać się nad ludźmi. Yyy … może dlatego, że nie jesteś specjalistą pepsi?

    Moja intuicja od zawsze mówiła mi, że to nie dla mnie. Ale nie sądziłam, że to myśl prorocza o ogólnym zasięgu, tylko osobiste rozeznanie na użytek własnego gumofilcu.

    Jajogłowi dietetycy odsunęli zabobonną mądrość ludową do lamusa, brzmiącą mniej więcej tak: śniadanie jedz jak król, obiad jak książę, ale kolację jedz jak żebrak. Albo inaczej: śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi.

    TU KUPISZ bardzo wypasiony w chlorofil detoks ciała i duszy 4 Greens 100% Organic This is Bio

    TU KUPISZ wysoce odżywczy i wypasiony w chlorofil detoks ciała i duszy 4 GREENS 100% ORGANIC THIS IS BIO

    Tak czy siak, chodziło o to, żebyś zjadał dwa duże posiłki dziennie, przy czym ostatni nie przed nocą. I to wszystko w tajemnicy przed dietetykiem, który zamierzał cię odchudzić.

    Właśnie z tymi klechdami alopacja zaczęła polemizować i się mądrzyć. I chociaż brzmiało to nawet logicznie, to i tak wiedziałam, że to nie mój przypadek. Wracając, alopacja twierdziła, że to bardzo źle, takie jednorazowe przeciążenie pokarmem.

    Że to spowolni metabolizm, bo za duże będą przerwy między posiłkami, a ludzie muszą często malutkie porcje podjadać, aby organizm się przyzwyczaił.

    Że posiłek będzie na pewno i to wkrótce, więc nie będzie spowalniał metabolizmu na ewentualną dłuższą przerwę bez szamki. I że będziesz szczupły i zawsze najedzony trochę, a nigdy nie przejedzony.

    Tak twierdzi też sporo witarian i pokazują nawet te garstki pokarmu swoimi rachitycznymi w tkankę kostną grabkami. Ale nie mówił tego ani Graham, ani DR, ani jakże prawdziwe witariańskie guru, młode i jeszcze nie opierzone, czyli eliot pepsi. Guru do tego stopnia łyse, że bez świty.

    Yep … tak jak wspomniałam brzmi to z sensem.

    Ale praskim Czechom też coś widocznie nie grało, bo przystąpili do badań. Główna autorka eksperymentu dr. Hana Kahleova przeprowadziła wraz z zespołem następującą inicjatywę:

    54 pacjentów z cukrzycą typu II, z których wszyscy byli leczeni doustnymi lekami, zostało odpowiednio pouczonych. Dwudziestu siedmiu pacjentów miało spożywać dziennie 1700 kalorii (czyli mniej o 500 kalorii niż ich zapotrzebowanie kaloryczne, bo mieli schudnąć), podzielonych na sześć posiłków. Co jest standardowo zalecane dla diabetyków.

    Ale przecież nie tylko cukrzykom zaleca się podobne posiłki w związku z koniecznością utraty wagi, więc to odnosi się do wszystkich zainteresowanych. A pozostała połowa pacjentów miała spożywać tę samą ilość kalorii zawartą w takiej samej ilości makroskładników, tyle że rozłożoną na dwa posiłki. Ten schemat był powielany przez 12 tygodni.

    Okazało się, że eksperyment dał wyniki co najmniej zaskakujące. Bowiem osoby chore na cukrzycę, które spożywały tę samą ilość kalorii i makroskładników rozłożoną na wiele posiłków w ciągu dnia doświadczyły więcej problemów zdrowotnych niż cukrzycy spożywający tę samą ilość kalorii w ciągu zaledwie dwóch posiłków.

    Ludzie, którzy jedli tylko dwa razy dziennie średnio schudli o 3 kilogramy więcej niż drudzy. I chociaż obie grupy doświadczyły utraty tłuszczu w wątrobie, ale ci, którzy jedli tylko dwa razy dziennie, bardziej odtłuścili wątrobę. Inne markery, charakterystyczne dla cukrzycy typu II również wypadły lepiej dla grupy jedzącej tylko dwa posiłki dziennie.

    Ludzie, którzy jedli duże śniadanie i obiad, ale już kolację oddawali wrogowi, nie tylko, że stracili więcej na wadze i bardziej odtłuścili wątrobę, ale także mieli obniżony poziom glukozy na czczo. Poprawiło się też u nich stężenie insuliny i glukagonu na czczo. O czym pisze Lisa Nainggolan tu (trzeba się logować) relacjonując wyniki praskiego eksperymentu.

    Doktor Kahleova była szczególnie zdziwiona wynikami eksperymentu, gdyż ogólnie sądzono, że akurat poziom glukagonu nie jest tak łatwy do kontrolowania dietą, nawet w przypadku stosowania lekarstw, zwanych przez witarian narkotykami. A tu taka zauważalna poprawa już po 12-tu tygodniach jedzenia dwa razy dziennie.

    Źródła tu  i tu

    Myślę, że nie potrzeba było robić tego eksperymentu i męczyć dwudziestu siedmiu schorowanych ludzi karząc im jeść tyle co kot napłakał (koty rzadko płaczą), za to sześć razy dziennie. Zamiast tego należało się zapytać pepsi co czynić.

    Śniadanko 1000 kalorii, potem obiadek 700 i reszta cudownego oczyszczającego codziennego postu do rana, czyli następnego posiłku i jest naprawdę git. Myślę, że śmiało mogli jeść nawet normalne ilości, czyli o 500 kalorii dziennie więcej, byle z dobrych węgli i też by schudli.

    Ale dlaczego tak jest? Przecież to byli cukrzycy. Co z ich poziomem cukru w okresie długiego postu? Dlaczego polepszyły się też ich wyniki dotyczące samej choroby?

    A co by było jakby byli na 811 roślinnej i w przewadze dużej witariańskiej? Mogliby jeść jeszcze więcej i też by chudli i zdrowieli? A bez insuliny?

    reklamablog


    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

     

    (Visited 15 505 times, 3 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Gabi Orchita 2 czerwca 2014 o 19:39

      Peps to jest najpiekniejszy rysunek so far:) a ja czuje ze sie uwsteczniam w zdrowym odzywianiu, jedynie biegania nie odpuscilam, jak przepedzic te okropne demony? Rano biegne I jest git ale jak sie obzrem potem to nie ma bata, nie pobiegne bom ciezka jak katedra. Chlip,chlip.
      Pozdrawiam:)

      1. pepsieliot 2 czerwca 2014 o 19:46

        Gabi, zasada jest taka, jak się obeżresz i tak biegniesz, trudno. Niech będzie ciężko, ale zrób to. Musisz.

    2. Anka 2 czerwca 2014 o 20:36

      Ja od dawien, dawna jem 2 góra 3 razy dziennie, nie cierpię takiego podjadania, paprania się, żeby coś szamnąć. Wiem, że to z lenistwa mi się wzięło – jak bym miała myć blender po każdej szklance koktajlu, to bym chyba na nic innego nie miała czasu. Jadam bardzo późne śniadanie bo ok 10 – a wstaję o 5 rano, piję wodę z rana, biegam, potem duży koktajl, lub porcja owoców i warzyw. Potem ciepłe pokrzywy, rumianki i inne lipy. A drugi posiłek ok 16. Świetnie się czuję.
      A jeśli chodzi o guru – jak będziesz robiła zapisy na świtę to się nie opędzisz 😉

      1. pepsieliot 2 czerwca 2014 o 22:45

        Anka ściskam

    3. Maciej 2 czerwca 2014 o 20:42

      A jak ktoś po rocznym poszczeniu (1000-1500 kcal) z mniejszymi i większymi detoksami ma ssanie na przynajmniej 5000 kcal dziennie albo nawet 6000 kcal? Próbowałem ogarnąć to na 3 posiłki ale nie szło, nawet z szejkiem 3000 kcal podczas 1,5-godzinnego śniadania. Jako że na razie nic nie ćwiczę to zacząłem zwiększać ilość tłuszczu, bo od samego tylko jedzenia idzie się zmęczyć (prawie 10kg wagowo szamy mi wychodziło)

      1. pepsieliot 2 czerwca 2014 o 22:46

        Macieju szam i ruszaj się 🙂

    4. Bastoni di fashion 2 czerwca 2014 o 21:38

      Pepsi…..Ja wlasnie przestawilam sie na jedzenie tylko 2 razy dziennie do 16tej.i czuje sie rewelazyjnie,mlodo i duzo energiiiiiiiiiiiiii

      1. pepsieliot 2 czerwca 2014 o 22:47

        Bastoni supcio 🙂

    5. edyta 2 czerwca 2014 o 21:41

      Ja jednak mysle, ze to jest, jak zwykle, sprwa indywidualna. Na ten przyklad nie mam mowy zebym zjadla obfite sniadanie. Probowalam setki razy, bo ze wzgledu na prace niedomowa, chcialam najesc sie rano, przed praca, zeby trzymalo pare godzin. Sieniedasie. Za to godzina 13-14 a potem 18 musi byc obficie, bo inaczej mnie ssie, jestem glodna i zla. MOje motto: sluchaj swojego ciala, bo ono jest madrzejsze od badan naukowcow…
      Ale oczywiscie wierze, ze ktos moze miec dokladnie odwrotnie.

      1. izorita 7 października 2014 o 11:02

        Hej , ja chyba należę do osob ktore lubia jesc malo a czesto , nie wyobrazam sobie nie zjesc kolacji bo wiem ze nie zasne . Krece sie jak glupia myslac o jedzeniu . Moze to przez to ze walcze z zaburzeniami i kiedys sie glodzilam. Nie ważne na jakiej diecie jestem ale zawsze odczuwam glod -moze bardziej siedzi to mojej w malej glowce . Nie wiem . Nie jestem weganka , chociaz staram sie byc , jesc mnostwo warzyw , owocow , ryzu itp ale sa dni kiedy i zjem mieso , cos tlustego itp (moj chlop to typowy miesny czlek ). Ciezko byc jezeli wszyscy dookola jedza i patrza na Ciebie spod byka ze je salatki czy poszla do knajpy i zamiast nazrec sie jak glupia miecha , fast foodow podchodzi do baru salatkowego 😉 niedawno odkrylam Twego bloga a juz go uwielbiam . POZDRY

        1. pepsieliot 7 października 2014 o 12:09

          Izorita takie osoby jak Ty są pod szczególnym nadzorem, więc spoko, jedz sobie jak Ci lepiej

    6. edyta 2 czerwca 2014 o 21:42

      aha, Pepsi, zdradzisz, jak malujesz swoje ilustracje?

      1. pepsieliot 2 czerwca 2014 o 22:48

        Edyto mam już tyle zapytań, że zrobię z tego osobnego wpisa

    7. meryenn 2 czerwca 2014 o 22:55

      Dobre, akurat ostatnio coraz pozniej jem sniadanie i mialam miszmasz w glowie, bo stereotyp siedziala, ze bez sniadania nie wychodzimy z domu, ale dobrze sie czulam, a to jednak najlepszy miernik:)

    8. siymia 3 czerwca 2014 o 07:15

      Boziu. 2 razy dziennie? Noł łej. Śniadanie jem takie, że jako-tako wystarcza do 10-tej, do drugiego śniadania. Później obiad o 15 lub 16 a później albo jem, albo nie. Na urlopie mogę spróbować się przestawić, ale teraz to bym umarła z głodu do drugiego posiłku :p a później bym się strawiła do rana. Nawet po treningu 2-godzinnym mam nie jeść? 🙁

      1. pepsieliot 3 czerwca 2014 o 08:10

        siymia posiłek po treningowy jest najważniejszy, co Ty wymyśliłaś?!

        1. siymia 3 czerwca 2014 o 10:02

          Dwa razy dziennie, to 2x 😛 nie sądzę, że poranne 1000kcal starczy mi do 15 jak wracam z pracy i mam iść na trening. Czyli coś małego „kociego” pasuje zjeść, nie?

          1. pepsieliot 3 czerwca 2014 o 12:06

            oczywiście wrzuć coś małego na ruszt, najlepiej owocowego i koks

            1. siymia 3 czerwca 2014 o 12:10

              Łi 😀

    9. stokrotka 3 czerwca 2014 o 08:23

      A śniadanie ile po otwarciu gałek? Bo też sąróżne teorie?

      1. pepsieliot 3 czerwca 2014 o 12:07

        stokrotko pisałam o tym, nigdy nie po otwarciu gałek. najpierw się nawadniasz spokojnie. Potem jak masz czas to moze/fajnie byłoby zrobić treninng aerobowy i potem zasłużone śnaidanko

    10. ewa 3 czerwca 2014 o 09:05

      Pepsi,twoje rysunki są wspaniałe dzięki za nie!
      Ja od stycznia niemal codziennie na śniadanie zjadam jaglankę,zwykle z olejem kokosowym,warzywami,ale czasami nachodzi mnie chęć na banany,miód i susz-można tak łączyć?

      1. pepsieliot 3 czerwca 2014 o 12:08

        banany miód i susz jak najbardziej, ale wtedy bez tłuszczu. Tłuszcz z warzywami spoko

    11. Podlasie007 4 czerwca 2014 o 10:27

      Pepsi pomóż, zjadłam właśnie na śniadanie miskę świeżych owoców- banan, 2 morele, melon ugli, gruszkę i jabłko. Wydaje mi się że jedzenie jest ok, tylko dlaczego w połowie takiego posiłku żołądek boli mnie jakby ktoś tam małe igiełki wbijał ? czy to efekt cytrusów na pusty żołądek ? zaczęłam od grejpfruta. Pozdrawiam!

      1. pepsieliot 4 czerwca 2014 o 11:28

        Podlasie, nie martw mnie. Wyeliminuj jakiś owoc i okaże się co Cię kłuje. To jest spory mocny miks, ja z rana jem góra dwa, trzy to absolutny maks, rodzaje owoców. Melon się szybko trawi, a inne wolno, właściwie mówi sie, że melon należy jeśc osobno, jak się ma wrażliwy żołądek. Spróbuj ograniczyć na raz rożnorodnosć. Góra 3 owoce nnaraz

        1. Podlasie007 4 czerwca 2014 o 18:44

          AA, nie melon a grejpfrut ugli to był, przepraszam 🙁 melona w ogóle nie jadłam. Ale fakt, że trochę zmiksowałam, spróbuję jutro mniej różnorodnie. Dziękuję

    12. Jaspis 4 czerwca 2014 o 13:29

      Ja jem często i jest mi z tym dobrze. Pytam się jak można zjeść wszystkie potrzebne składniki w dwóch posiłkach, szczególnie, że co chwila słyszę aby nie łączyć tego z tamtym ?
      Mamy już sezonowe owoce i warzywa. Jak kupuje truskawki, to nie czekam do wieczora, aż przyjdzie pora na drugi posiłek, tylko szamię od razu. A co z innymi owocami ?
      Tak więc mnie wypada jeść o chwila 🙂

      1. pepsieliot 4 czerwca 2014 o 17:17

        Jaspis spoko, jedz truskawki ile razy masz na nie ochotę 🙂

    13. pepsieliot 4 czerwca 2014 o 17:19

      a tak na margonesie taki idealny posiłeka na jeden raz ma być duży i składać się z małej ilości ingredientów, a następnego dnia inny, aby była różnorodnośc, ale nie naraz wszystkie składniki

    14. bakunek 7 sierpnia 2014 o 00:49

      Pepsi, nie chciałbym, ale muszę Cię zmartwić, bo właśnie zacząłem pracę w sporej – jak na polskie warunki – firmie zajmującej się produkcją żywności bio/eko. Niestety powiem szczerze, iż pomimo tego, że produkty bio (np. bakalie, w tym daktyle, figi tp, ziarna i nasiona roślin strączkowych) spełniają wszelkie normy bio (uprawa i przetwórstwo bez chemii), to po ostatnim badaniu w naszej firmie okazuje się, że w ich składzie jest średnio około 12,5-krotnie więcej metali ciężkich (głównie ołów i kadm, ale też masakrycznie sporo rtęci) niż w produktach nie-bio. Prawdopodobnie owoce/warzywa ekologiczne nie posiadają odporności na tego typu gratisy ze środowiska i wchłaniają to z gleby lub z tzw. kwaśnymi deszczami :/

      1. pepsieliot 7 sierpnia 2014 o 09:07

        Bakunek jedz więc chlorellę 🙂 O tym, już pisałam kiedyś i o badaniach Mika Adamsa.

      2. Karola 7 sierpnia 2014 o 09:23

        Właśnie zawsze mnie to zastanawiało jeśli chodzi o żywność bio.Powiedzmy, że taki rolnik uprawia ekologicznie, ale parę kilometrów dalej już jakiś inny nie i co w takim razie z wiatrem, opadami itd., które to mogą przemieszczać zanieczyszczenia? Zaczynam się zastanawiać czy wybór między produktami eko i i konwencjonalnymi to nie jest po prostu wybór między złem, a mniejszym złem;) Niemniej jednak wydaje mi się, że skoro żyjemy w tak niezanieczyszczonym środowisku to jednak te nasze organizmy jakoś do tego syfu jednak się adaptują. Cóż pozostaje łykać zielone glony i popijać trawą (oczywiście nie z Polski tylko z jakiś enklaw czystego środowiska) w nadziei,że może choć trochę tym samym się odtrujemy, przynajmniej ja na to liczę!

        1. pepsieliot 7 sierpnia 2014 o 16:12

          To jak się adaptują właśnie widzimy, prawie wszyscy chorzy. Natomiast chyba eko farmy muszą spełńiać wymogi co do bezpośredniego kontaktu z uprawami z pesty, najgorzej jest w przypadku gmo, bo wiatr rozrzuca zmodyfikowane ziarna

    15. Lotus 30 sierpnia 2014 o 20:38

      Dla mnie kilka razy dziennie posiłków najlepiej tzw.japanese 😉 Metabolizm ciągle podręcony.Jak się nawet zje pózniej owoce, to one są szybko trawione, no problem, mniejszy stres organizmu w nocy, kiedy cukier spada, także chodzenie spać zupełnie głównym wcale takie zdrowe nie jest.

      1. pepsieliot 30 sierpnia 2014 o 21:13

        Lotus muszę się zgodzić, że wiele osób źle się czuje gdy zasypiają, a raczej nie mogą zasnąć z głodu, ale nie dotyczy to ludzi na 811, bo na tej diecie nie odczuwa się głodu, więc przerwa na długi post nocny jest świetnym wypoczynkiem dla trzewi, pozdro 🙂

        1. Kaki 14 lutego 2017 o 16:49

          Pepsiku, kocham Twojego bloga i czytam go zapalczywie. Ogólnie jem surowo, daję sobie jeden posiłek gotowany (warzywny, bez cukru, glutenu i nabiały) dziennie. I 2x odżyweczka białkowa. No ale: cztery lata temu byłam przez 3 miesiące na 811 i nigdy nie przestałam czuć głodu 🙁 Jak to tak? Dlaczego na niej się nie czuje, a ja czułam? Co sprawia, że się nie czuje głodu? – o to mi chodzi. Przyznam, że oprócz głodu wyglądałam i czułam się chyba najlepiej w życiu.

          1. Pepsi Eliot 14 lutego 2017 o 20:56

            za mało jadłaś, lovciam

            1. Kaki 15 lutego 2017 o 10:37

              Zielona surówka/koktajl pomidorowy co 2.5h, więc to chyba nie to. Ale w sumie od zawsze dużo jadłam, więc niech to pozostanie odpowiedzią 😀 Dzięki za odpowiedź, lovciam tu :*

    16. Lotus 30 sierpnia 2014 o 20:39

      głodnym, nie „głównym”

    17. ginger 8 lutego 2015 o 20:44

      A z czego skomponować śniadanie żeby miało aż 1000 kcal bo ja nawet z 300 kcal mam problem,pozdrawiam.

      1. pepsieliot 8 lutego 2015 o 21:10

        10 bananów, szklanka szpinaku, otarta skórka z bio cytryny, pół dużego melona i wypić powoli ponad litr szejka, masz okołó 1000 kalorii

    18. LeaVi 26 lutego 2015 o 13:54

      Po przeczytaniu tego art, już wiem dlaczego mój mąż jedzący dwa posiłki dziennie jest szczupły. Czyli je śniadanie 8:00 i obiad 15-17:00 kolacji nigdy.
      Znów ja, jedząca 3-4 razy dziennie mimo, że moim zdaniem zdrowiej bo dez padlinki i gluta, nie daje rady zrzucić zbędnych kg 🙁 Chyba czas na zmiany 🙂
      Czytam Twojego bloga i nie mam dość, Twój styl pisania porywa czytelnika i wręcz uzależnia.
      Trafiłam tu w poszukiwaniu wiedzy w temacie Hashimoto.
      Bardzo się cieszę, że jesteś i dzielsz się swoją wiedzą z nami.

      Gorąco pozdrawiam
      cmok cmok Ania

      1. pepsieliot 26 lutego 2015 o 15:43

        Anię lovciam

    19. optymistka 24 marca 2015 o 20:32

      „Przypadkiem”trafiłam na Twojego bloga-szukałam czegoś o mydłach z Lawendowej…i ciach!/jakieś kolejne odsyłacze przywiały mnie do Cię!/
      No i tak już siedzę ze 4 godziny-dupsko mnie boli-lecz nie mam dość.
      Super,że jesteś!

      1. pepsieliot 25 marca 2015 o 07:01

        Optymistko hej hej <3

    20. Seba 5 kwietnia 2015 o 21:49

      A włosi to na te wszystkie badania sikają ciepłą …. oliwą 🙂
      Śniadań prawie nie wszamają, nie licząc oczywiście ich zabójczego espresso. Na obiadek przekąszą jakieś małe co nieco za to kolacja… no kolacje to oni mają na prawdę potężną.
      Ale czy to jest zdrowe?
      Mnie też zawsze odrzucało od tych wielkich, napompowanych kaloriami śniadań. 1000kcl na pobudke? Czy ja idę w pole żeby się tak z rana obżerać? Nie. Wykonuję parę małpich ruchów i bez większego wysiłku docieram do pracy. Spędzam za biurkiem od 6 do 10h i wracam do domu. NIE POTRZEBUJE tyle energii z samego rana. Ten tok rozumowania doprowadził mnie do slusznej wagi (czyli dobrej) i świetnej kondycji. Weganizm też pewnie miał w tym swój udział ale czy kluczowy?

      Pozdrawiam Seba.
      BTW: Fajny blog. Chętnie tu zaglądam.

    21. […] lat zmienią się trendy i wyjdzie na moje? Zresztą nie jestem osamotniona w tym poglądzie. Wyglądam i czuję się świetnie. A więc, to co robię, jest dla mnie dobre. A […]

    22. Joanna 16 listopada 2017 o 16:08

      „schorowanych ludzi karząc im jeść”. Każąc.

    Dodaj komentarz